Miłość pisana na maszynie

Tłumaczenie: Jerzy Aleksandrowski
Wydawnictwo: Imprint, Wydawnictwo Naukowe PWN
4,97 (29 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
1
7
3
6
4
5
10
4
0
3
5
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Typewriter Girl
data wydania
ISBN
9788377056479
liczba stron
453
słowa kluczowe
Jerzy Aleksandrowski
język
polski
dodała
giovanna

Romans osadzony w realiach Anglii przełomu XIX i XX wieku z nutą feministyczną. Kariera Betsey Dobson jako urzędniczki zostaje gwałtownie zaprzepaszczona po tym, jak dziewczyna wdaje się w romans z rozwiązłym kolegą z pracy. Ląduje na bruku bez referencji, bez pieniędzy i bez perspektyw. Postanawia jednak wziąć sprawy w swoje ręce, wsiada do pociągu i wyrusza z Londynu do nadmorskiej...

Romans osadzony w realiach Anglii przełomu XIX i XX wieku z nutą feministyczną.

Kariera Betsey Dobson jako urzędniczki zostaje gwałtownie zaprzepaszczona po tym, jak dziewczyna wdaje się w romans z rozwiązłym kolegą z pracy. Ląduje na bruku bez referencji, bez pieniędzy i bez perspektyw. Postanawia jednak wziąć sprawy w swoje ręce, wsiada do pociągu i wyrusza z Londynu do nadmorskiej miejscowości, mając mglistą nadzieję na otrzymanie tam pracy. Szczęśliwym trafem John Jones, walijski inżynier pracujący dla kurortu turystycznego, zatrudnia ją do pracy jako organizatorkę wyjazdów turystycznych. Betsy okazuje się bystrą i zręczną businesswoman. Pomiędzy nią a Johnem nawiązuje się nić porozumienia.

 

źródło opisu: http://www.dwpwn.pl/

źródło okładki: http://www.dwpwn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 513
maggie | 2015-01-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2014

Ciekawa jestem, czy często zastanawiacie się nad faktem równouprawnienia kobiet. Czy ono istnieje w obecnym świecie? W teorii tak, ale nawet teraz przedstawicielki płci pięknej mają mimo wszystko mniejsze szanse u pracodawców, czy w organach władzy. Oczywiście jest dużo lepiej niż 100 lat temu, bo zdecydowanie więcej kobiet zajmuje obecnie eksponowane stanowiska i chyba nie powinnyśmy narzekać. Szczególnie, jeśli porównamy teraźniejszość z przeszłością. A o tej przeszłości właśnie (i to wcale nie takiej odległej, bo o końcu XIX wieku) traktuje powieść Alison Atlee „Miłość pisana na maszynie”.

Alison Atlee już w dzieciństwie pasjonowała się epoką wiktoriańską. Projektowała bowiem dla swoich lalek dziewiętnastowieczne stroje. Skończyła anglistykę, mieszka w Kentucky. Kolekcjonuje różne wydania „Alicji w Krainie Czarów”, a „Miłość pisana na maszynie” jest jej debiutem literackim. Czy udanym?
Betsey Dobson nie należy do potulnych i grzecznych panienek. Jest zatrudniona w charakterze maszynistki w londyńskiej firmie Baumston & Smythe, ale jej plany na przyszłość są zupełnie inne. Niedawno dostała propozycję ciekawszej pracy od pana Jonesa – ma szansę na zatrudnienie w nadmorskiej miejscowości Idensea, gdzie powstaje nowy kompleks widokowo-wypoczynkowy. Betsey musi załatwić tylko świadectwo od dotychczasowego pracodawcy. Betsey jest dobrą maszynistką i pracuje bez zarzutu – przynajmniej w swoim mniemaniu, ale czasy nie są łatwe dla kobiet. Mamy schyłek epoki wiktoriańskiej i kobieta, szczególnie samotna, niewiele znaczy w społeczeństwie. Betsey chce pomóc swojemu losowi i fałszuje za namową partnera rekomendację. Niestety, przestępstwo zostaje odkryte i nasza bohaterka ląduje na bruku – bez pracy, bez pieniędzy, bez świadectwa i bez szans na lepszy los. Każda inna dziewczyna załamałaby się takim obrotem spraw. Ale nie Betsey! Wiedząc, że na pomoc rodziny liczyć nie może, pakuje to co ma najcenniejszego do małej walizeczki, bierze starą klatkę z kanarkiem i bez biletu udaje się do nadmorskiego kurortu. Co Betsey osiągnie w życiu? Czy jej marzenia spełnią się?
Trudno nazwać „Miłość pisaną na maszynie” klasycznym romansem, choć romansem zdecydowanie jest. Tyle, że nieco dziwnym, innym … Może dlatego, że purytański okres wiktoriańskiej Anglii nie sprzyjał tego typu romansom, w którym bohaterka tak bardzo odbiegała od stereotypów. Bo Betsey nie jest panienką z dobrego domu, wiele w swoim życiu przeszła, o wszystko musiała walczyć i do wszystkiego sama dochodzić. A do tego ten jej charakterek! Dziewczyna pyskata, pewna siebie, przedsiębiorcza, stawiająca wszystko na jedna kartę, inteligentna i niepokorna – zdecydowanie nie mieściła się w żadnych schematach. A do tego wszystkiego zarobiła sobie na miano „puszczalskiej”, bo i przygód erotycznych parę zaliczyła. Ta ostatnia cecha nie do końca była prawdziwa, ale niektórym panom łatwiej było przypiąć jej taką łatkę niż przyznać, że jest od nich lepsza i może zajść dalej dzięki swojej konsekwencji w dążeniu do celu. Czy miłość z taką osobą jest łatwa? Na pewno nie… Wymaga przy tym odpowiednio silnego i charyzmatycznego partnera, a nie jakiegoś nieudacznika. Czy znajdzie się ktoś taki w otoczeniu Betsey? Ktoś, kto potrafi zaakceptować tę niecodzienną dziewczynę; ktoś, komu zaimponuje jej upór; ktoś, kto ją pokocha i pomoże w realizacji jej dążeń. Nie ma w tym romansie wielkich zrywów, wielkich doznań i uczuć na pokaz. Jest za to zwykła, szara codzienność i prawdziwe życie osób ze średniej sfery. Kreacje tych dwojga zasługują na duże uznanie, wybijają się zdecydowanie z otaczającego ich tłumu, choć ponad przeciętność wyrastać nie powinni.

Wyżej wspomniałam o tłumie, bo takiej mnogości bohaterów drugo- i trzecioplanowych oraz epizodycznych dawno w czytanej lekturze nie spotkałam. I trzeba przyznać, że cała ta galeria postaci bardzo urozmaica i ubarwia tło społeczne powieści. Rzeczywiście przekrój społeczeństwa jest bardzo bogaty, począwszy od maszynistek i urzędników z epizodu londyńskiego naszej bohaterki, poprzez gospodynie domowe, właścicieli małych pensjonatów i pubów, robotników, a skończywszy na wyższej sferze urzędniczej i zarządzającej. Sporo mamy tu indywidualności zarysowanych dość wyrazistą kreską i wyróżniających się na tle ogółu w sensie pozytywnym, ale jest również parę indywiduów, jak choćby pan Wofford – przełożony Betsey z firmy londyńskiej , czy Avery – jej partner również z tamtych czasów. Zadziwiające, z jaką lekkością i łatwością pisarka kreśli te postaci, nie pozwalając nam o nich zapomnieć.
Na pewno ten cały panteon postaci jest dużym i zdecydowanym atutem powieści. To dzięki nim opowieść żyje; dzięki nim poznajemy cały przekrój ówczesnego społeczeństwa; dzięki nim przeżywamy emocje i to one skłaniają nas do różnorakich refleksji.
Szkoda, że tego samego nie mogę powiedzieć o samej fabule powieści. Jej akcja toczy się bardzo powoli, wręcz monotonnie i chwilami niestety powodowała u mnie nudę. Za mało było zwrotów akcji, za mało się działo, brakowało wydarzeń, które sprowokowałyby szybsze bicie serca. Ja zdecydowanie wolę powieści „z większym pazurem”, choć na pewno znajdą się czytelniczki, którym ten sposób narracji i powolność akcji nie będzie przeszkadzać, wręcz przeciwnie zatopią się całe w sennej atmosferze kurortu i wcale nie będą miały ochoty go opuścić. Ja zdecydowanie wolę książki, gdzie akcja galopuje, gdzie na każdej stronie dzieje się coś nowego, gdzie trudno oderwać się od powieści. Tu tego problemu nie miałam – mogłam spokojnie odłożyć książkę na półkę i wrócić do niej po wielu godzinach bez większej tęsknoty.

Zauroczyła mnie w tej książce okładka, spodobała się kreacja bohaterów, nieco znużyła fabuła. Ale jeśli ciekawi Was okres wiktoriański, a szczególnie pozycja zawodowa i społeczna kobiety w tamtych czasach; jeśli chcecie poznać jedną z przedstawicielek tych kobiet, osobę nietuzinkową i skłaniającą nas-czytelników do przemyśleń nad jej postawą i być może naśladowania pewnych (nie wszystkich!) jej poczynań, to serdecznie polecam tę lekturę. Jest na pewno duże grono osób, którym przypadnie ona do gustu. Ja również nie uważam spędzonych z nią godzin za stracone.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krew Olimpu

Będę pisać o moim ulubionym herosie, więc jak komuś to nie odpowiada, to... Na hadesa, komu miałoby to nie odpowiadać? xD Nico di Angelo to moim zdan...

zgłoś błąd zgłoś błąd