Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
8,55 (11 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
1
8
1
7
2
6
0
5
0
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378052593
liczba stron
206
język
polski
dodał
dasio72

Końcówka lat 80. Główny bohater, świetnie wykorzystuje wszelkie nadarzające się okazje by zarobić duże pieniądze. Często ryzykując, przemyka krętymi ścieżkami świata przestępczego. Na zachód sprzedaje rosyjskie diamenty, a w Polsce niemal wszystko, co przynosi zysk. Zarobione pieniądze wydaje w nocnych lokalach, nie stroniąc od przygód erotycznych i przyjemności. W końcu wpada w pułapkę Amora...

Końcówka lat 80. Główny bohater, świetnie wykorzystuje wszelkie nadarzające się okazje by zarobić duże pieniądze. Często ryzykując, przemyka krętymi ścieżkami świata przestępczego. Na zachód sprzedaje rosyjskie diamenty, a w Polsce niemal wszystko, co przynosi zysk. Zarobione pieniądze wydaje w nocnych lokalach, nie stroniąc od przygód erotycznych i przyjemności. W końcu wpada w pułapkę Amora i znajduje, wydawałoby się miłość życia. Czy tak jest? Powodowany poczuciem niesprawiedliwości i przyzwoitością rzuca się w wir wydarzeń, przez co wpada w poważne tarapaty. „Vidimus” to książka, która dzięki bardzo swobodnej narracji pokazuje nam ostatnie lata PRL-u z zupełnie innej perspektywy. Takiej, którą niektórzy z nas pamiętają, ale większość zna z opowiadań, czasem własnej obserwacji. Warto sięgnąć po tę pozycję i dowiedzieć się jak naprawdę rodził się kapitalizm w Polsce. Książka opowiada o prawdziwych wydarzeniach, z lekką nutą pikanterii, dodaną przez autora

 

źródło opisu: olesiejuk.pl

źródło okładki: olesiejuk.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 44
Irek | 2012-11-05
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 10 sierpnia 2012

Recenzja książki - Fatamorgana
Debiutancka powieść „Vidimus” Irka Łaniewskiego ukazała się w 2012 roku nakładem Warszawskiej Firmy Wydawniczej. Książka, jak zapewnia sam autor, oparta jest na autentycznych wydarzeniach z końca lat 80. Pokolenie czterdziestolatków z pewnością pamięta dość dobrze tamten okres, kiedy polskie społeczeństwo coraz mocniej odczuwało doskwierającą biedę, którą zafundował nam komunizm. Było szaro i beznadziejnie, jak w tekście Ernesta Brylla śpiewanym na płycie „Kolęda nocka” z 1980 r. przez Krystynę Prońko:

Za czym kolejka ta stoi
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz
Na starość, na starość, na starość
Co kupisz gdy dojdziesz
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu
Kamienne zwątpienie.

Śladów takiej rzeczywistości niewiele w powieści. Pojawia się właściwie gdzieś w tle wydarzeń, których głównym bohaterem jest młody mieszkaniec Zielonej Góry – Benek. To typ obrotnego kombinatora, który nie daje sobie w kaszę dmuchać i wykorzystuje wszelkie, nawet nielegalne sposoby, żeby ubić dobry interes. Na pewno nie jest to typowy przedstawiciel klasy robotniczej, bo w fabryce chyba nigdy jego noga nie postała a ręce nie stwardniały od odcisków przy ciężkiej pracy na budowie lub w hucie. Podobnie jak i jego kolegów, którzy żyją z szemranych interesów. I żyją całkiem dobrze, choć ryzykują swoim zdrowiem, wolnością a nawet życiem. Kiedy ma się dwadzieścia kilka lat, jest się gotowym na największe szaleństwa. A kiedy jeszcze czuje się pierwsze poważne pieniądze zarobione na transakcjach, które podnoszą poziom adrenaliny do maksimum, to ma się poczucie bycia kimś wyjątkowym. Spryt, tupet, brawura i ryzyko to cechy charakteryzujące działania Benka oraz jego kompanów, pozwalające im jednak na bycie „królami życia”.
Akcja początkowo toczy się w Zielonej Górze oraz w okolicach tego malowniczo położonego na ziemi lubuskiej miasta. Razem z głównym bohaterem przechadzamy się po zielonogórskiej Starówce, ale najczęściej zaglądamy do ulubionych knajp, restauracji i pokoi hotelowych, gdzie Benek omawia i ubija interesy. Z czasem akcja przenosi się do Berlina Zachodniego, a potem do Szwajcarii, dokąd zmuszony jest uciekać przed wymiarem sprawiedliwości ścigany za pobicie podpitego i agresywnie zachowującego się napastnika. I właściwie dopiero ta część powieści nieco wyraziściej odsłania kontrasty między życiem za żelazną kurtyną a opływającymi w legalnie dostępne luksusy mieszkańcami Zachodniej Europy.
Poczuć smak życia w Eldorado chcą nie tylko Polacy. Benek i jego przyjaciele handlują z przedstawicielami innych nacji – najczęściej Jugosłowianami, ale także z radzieckimi oficerami w strzeżonej niczym Pentagon bazie wojsk sowieckich stacjonujących pod Legnicą. Brylanty, kawior, złoto, platyna, markowe ubrania – to towary, za które warto było wtedy ryzykować wszystkim, bo jeśli się udało, można było na dłużej zapomnieć o trudach egzystencji w PRL-u.
Tarapaty, w które pakuje się główny bohater nakręcają sprężynę akcji. I to jest niewątpliwie plus tej powieści. Benek jest prawdziwy do bólu – zarówno w potocznym języku którego używa w kontaktach z podobnymi mu kumplami, jak i w zachowaniu typowym dla korzystającego z uroków życia młodego mężczyzny.
Dla wybrednego czytelnika, który szuka jakiejś głębszej treści prowokującej do refleksji „Vidimus” nie będzie odpowiednią lekturą. To raczej książka dla lubiących sentymentalne powroty do przeszłości, kiedy miało się wiatr we włosach a dziewczyny nie były tak interesowne, jak dziś.
Wątek miłosny, który zawiązuje się na początku powieści niestety rozczarował mnie. Nie dlatego, że bohater doszedł do wniosku, że nie jest gotów, by wiązać się z kimś na stałe, ale dla łatwości, z którą pożegnał swoje, wydawałoby się absolutnie pewne uczucie. W ogóle Benkowi i jego kolegom przychodzi nadzwyczaj łatwo zdobywanie milutkich i nieskomplikowanych dziewcząt, które po prostu zaliczają. Na koniec Benek usprawiedliwia się, że życie które wybrał jest „pełne pułapek i wybojów”, więc skoro go mogą „zapuszkować” lub nawet „zatłuc”, to lepiej żyć jak motyl skacząc z kwiatka na kwiatek. W tym momencie szacunek dla poświęceń, na które był gotowy dla swej ukochanej wziął w łeb. Działania bohatera okazały się jedynie emocjonalnym wykrzyknikiem, chwilowym zaćmieniem spowodowanym powabami ciała ślicznej dziewczyny. A i jej rzekomo nie cechowała stałość uczuć…
Powieść zgodnie z tytułem, który został zaczerpnięty z terminologii prawniczej (vidimus – poświadczenie zgodności, uwierzytelnienie czegoś) ukazuje świat autentyczny, ale jakby mniej skomplikowany od dzisiejszego, bo wówczas istniał wyraźny podział na tu i tam, na biedny Wschód i bogaty Zachód, na dobro (zdobywane wszelkimi, nawet nieetycznymi sposobami) i zło (pojmowane jako wszystko, co jest zakazane przez komunę). Wyrwać się z beznadziei życia w komunie i pokowboić przy tym z fantazją – to było coś frapującego, dającego poczucie pewnego rodzaju niezależności.
Jeśli recenzja ma być zgodnie z mianem powieści, poświadczeniem prawdy, to nie mogę pominąć jej słabej strony, mianowicie braku rzetelnej korekty. Nie chciało mi się początkowo wierzyć, że ktoś dokonał tej ważnej pracy wieńczącej dzieło autora. Zaakceptowałam potoczny język bohaterów, ale błędów ortograficznych – nie mogę.
Czy jest to powieść, którą można polecić? Na pewno z uśmiechem polecam ją miłośnikom ziemi lubuskiej i tym, którzy lubią i szerzej rozumieją sens piosenki zespołu Kombi „Królowie życia”:

Pomiędzy sceną a hotelem
Wtulony w trasy płytki sen
Wciąż czekam w poczekalni sławy
Ciągle nie słychać słowa "wejść"
Tak mnie uczyli od małego
Tylko wygrana liczy się
Ej, mamo, mamo, będę gwiazdą
Jak wolno spełnia się ten sen.

Beata Stanecka-Busz


http://www.fatamorgana.netstrefa.pl/forum/viewtopic.php?p=25713#25713

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Metro 2035

Nie będę ukrywać, że czytając niektóre opinie o tej książce czułam się wręcz zbulwersowana negatywnymi opiniami- a bo książka jest zbyt filozoficzna,...

zgłoś błąd zgłoś błąd