Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Starcie królów

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,37 (20641 ocen i 752 opinie) Zobacz oceny
10
4 223
9
5 694
8
5 980
7
3 494
6
933
5
216
4
57
3
33
2
7
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Clash of Kings
data wydania
ISBN
9788375069952
liczba stron
1022
język
polski
dodał
Michał

Żelazny Tron jednoczył Zachodnie Królestwa aż do śmierci króla Roberta. Wdowa jednak zdradziła królewskie ideały, bracia wszczęli wojnę, a Sansa została narzeczoną mordercy ojca, który teraz okrzyknął sie królem. Zresztą w każdym z królestw, od Smoczej Wyspy po Koniec Burzy, dawni wasale Żelaznego Tronu ogłaszają się królami. Pewnego dnia z Cytadeli przylatuje biały kruk, przynosząc zapowiedź...

Żelazny Tron jednoczył Zachodnie Królestwa aż do śmierci króla Roberta. Wdowa jednak zdradziła królewskie ideały, bracia wszczęli wojnę, a Sansa została narzeczoną mordercy ojca, który teraz okrzyknął sie królem. Zresztą w każdym z królestw, od Smoczej Wyspy po Koniec Burzy, dawni wasale Żelaznego Tronu ogłaszają się królami. Pewnego dnia z Cytadeli przylatuje biały kruk, przynosząc zapowiedź końca lata, jakie pamiętali żyjący ludzie. Najgroźniejszym wrogiem dla wszystkich bez wyjątku może okazać się nadciągająca zima...

Wspaniała epopeja George'a R.R. Martina jest opowieścią pełną intryg, zdrad i politycznych rozgrywek o niezwykłej sile oddziaływania.

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 846
Jade | 2014-07-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lipca 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Moje ogólne wrażenia dotyczące tej powieści są pozytywne, lecz daleko im od zachwytu, który towarzyszył lekturze „Gry o tron”. Niekiedy byłam po prostu znużona ciągnącą się akcją i obszernymi opisami koneksji rodowych (choć muszę przyznać, iż w tej kwestii powieść zdecydowanie wygrywa z serialem, gdyż lepiej informuje o postaciach drugoplanowych).

Nadal pozostało mi wielkie przywiązanie do niektórych bohaterów. Szczególnie interesujące wątki dotyczyły Aryi, Tyriona i Theona. Niemiłosiernie dłużyły się dla mnie rozdziały o lady Catelyn i Robbie. (Sądzę, iż gdybym nawet nie wiedziała, co stanie się na weselu u Freyów, nie płakałabym po tych postaciach). Co ciekawe, w tej części Martin w większym stopniu przybliża czytelnikom losy rodziny Lannisterów, którą do tej pory postrzegałam jako grupę czarnych charakterów (z wyjątkiem Tyriona). Tym razem większą litość wzbudzał we mnie uwięziony Królobójca i spiskująca w obronie swych dzieci Cersei niż konszachtujący z Varysem i Littlefingerem Półczłowiek. Mimo to nadal Tyrion przoduje w hierarchii moich ulubionych bohaterów.

Wielokrotnie podczas oglądania wersji telewizyjnej wzdrygałam się z obrzydzenia, a nawet zdarzało mi się płakać – mam stanowczo za słabe nerwy na znoszenie brutalnych scen. Mam na myśli głównie epizody związane z torturami, kastrowaniem, obdzieraniem ze skóry, miażdżeniem czaszki czy „amputacją” kończyn (szczególnie prawej dłoni). Muszę jednak przyznać, iż książka nie jest aż tak brutalna. Może wpływ na to odczucie ma moja wyobraźnia, która zawsze stara się pokazywać mi to, co wolałabym zobaczyć, podczas gdy film wiele obrazów po prostu narzuca. Zauważyłam jednak, iż niekiedy autor tylko o pewnych sytuacjach wzmiankuje w relacjach bohaterów, w serialu jednak pojawiały się one unaocznione. Wiem, że stacja HBO odwala kawał dobrej roboty, lecz razi mnie wiele scen. Brutalność jest chyba wyznacznikiem naszych czasów, co ekipa telewizyjna wciąż umiejętnie wykorzystuje...

Zauważyłam kilka nieścisłości. Najbardziej kontrowersyjną była sprawa ser Dontosa, który w tej części staje się dla Sansy jej mitycznym Florianem, przysięgając pomóc jej w ucieczce do domu. Po przybyciu Littlefingera z Tyrellami ofiarowuje jej ozdobne nakrycie głowy. Epizod ten pojawia się z kilkoma zmianami dopiero w czwartym sezonie serialu, łącznie z uratowaniem Dontosa przez Sansę podczas turnieju na cześć Joffreya. Co więcej, spotkania Sansy z Dontosem w Bożym gaju odbywały się wielokrotnie, podczas gdy w serialu objęły tylko początkowe odcinki czwartego sezonu. Poza tym Dontos nie ofiarował jej swoistego diademu, lecz naszyjnik, zaznaczając przy tym, ze to rodzinna pamiątka.

Nie przypominam sobie, aby w serialu Fetor (Ramsay Snow) pomagał Theonowi obdzierać ze skóry synów piekarza. Z tego co pamiętam, Ramsay pojawił się później. Powieść jakoś pomaga przygotować się czytelnikowi na zmierzenie się z jego brutalnymi praktykami. W serialu poczułam się przytłoczona tym, w jaki sposób traktował Theona, tym bardziej, że nie wiedziałam, kim właściwie jest ten oprawca, oprócz tego, że jest bękartem Boltona.

„Gra o tron” często posądzana jest o zbytnią erotykę, a nawet o pornograficzność. Czy powieści też można to zarzucić? Uważam, że nie. W tego typu sytuacjach zazwyczaj udział mają prostytutki, zatem opisy niekiedy oddają ich wulgarność. Zauważyłam, że w powieści ani nie było epizodu cielesnej miłości Renly’ego i Lorasa, ani obnażania się Margery przed swym mężem. Widocznie producenci chcieli przyciągnąć widzów kolejną dawką nagości i homoseksualizmem.

Pozostając w sferze pornograficzności, zauważyłam także ciekawy zabieg reżyserów, polegający na „zeswataniu” Oshy z Theonem. W powieści Theon kopulował w tym czasie z jakaś miejscową dziewką, natomiast Osha prawdopodobnie kusiła swymi wdziękami jednego ze strażników – Martin nie opisał tej sytuacji, dlatego możemy tylko domniemywać, co tak naprawdę się stało i ile w tym było erotyki. Być może w pewnym sensie taki obrót sprawy zaoszczędził twórcom telewizyjnym czasu antenowego, jednak jednocześnie ukazał Oshę w gorszym świetle.

W jaki sposób Aryi udało się usługiwać Tywinowi Lanisterowi? Nie mam bladego pojęcia, jednak dokładnie pamiętam sytuacje, w których podawała mu do stołu. Czekałam na to, zagłębiając się w lekturę „Starcia królów”, jednak ostatecznie doczekałam się tylko analogicznej akcji – a zamiast Lanistera pojawił się lord Bolton… Podobne nieścisłości pojawiły się w samym pobycie Aryi w Harrenhal. Z tego co pamiętam ucieczka dziewczyny z zamku wyglądała inaczej i bezpośrednio pomógł jej Jaqen H’ghar. W powieści zabójca ten ostatni raz pomaga jej w uwolnieniu więźniów za pomocą „zupy łasicowej”.

To tylko niektóre z serialowych kontrowersji, które udało mi się zaobserwować. Gdy zaczynałam czytać „Starcie królów”, w pamięci miałam drugi sezon, który moim zdaniem był najnudniejszym ze wszystkich dotychczasowych. W końcu zrozumiałam, że wpływ na to w największej mierze mieli twórcy serialu, którzy wiele ciekawych wątków pominęli, zostawiając jej na „później”. Chodzi mi głównie o kwestię spisku na życie Joffreya. Uważam, że stopniowe wtajemniczanie widza, uczyniłoby ten sezon o wiele ciekawszym.

Nie potrafię ocenić „Starcia królów”, nie uwzględniając ekranizacji telewizyjnej, gdyż to z nią wcześniej miałam styczność. Mogę jednak przyznać, że powieść jest po prostu lepsza – nie ujmując jednak serialowi, który w gruncie rzeczy zachęcił mnie do jej przeczytania.


http://jadro-byka.blogspot.com/2014/07/starcie-krolow-czyli-grr-martin-vs-hbo.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ocalałe

Jeden z lepszych thrillerów jakie ostatnio czytałam, niesamowicie wciągający do ostatniej strony. Zakończenie wbiło mnie w fotel, tego nie przew...

zgłoś błąd zgłoś błąd