Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Robokalipsa

Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,77 (706 ocen i 115 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
58
8
148
7
182
6
153
5
76
4
32
3
22
2
3
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Robopocalypse
data wydania
ISBN
978-83-240-1654-9
liczba stron
408
język
polski
dodała
Ag2S

Nominacje: Campbell (2012)

Są wszędzie - w twoim domu, pracy, samochodzie... I wkrótce cię dopadną. Nagle przestają działać wszystkie telefony i Internet. Z nieba spadają samoloty, a pozbawione kierowców samochody rozpoczynają polowania na ludzi. Coś przejmuje kontrolę nad komputerami, maszynami, elektrowniami i obroną wojskową. Co się stanie, gdy cała technologia zwróci się przeciwko nam? Czy istnieje sposób, by...

Są wszędzie - w twoim domu, pracy, samochodzie... I wkrótce cię dopadną.



Nagle przestają działać wszystkie telefony i Internet. Z nieba spadają samoloty, a pozbawione kierowców samochody rozpoczynają polowania na ludzi. Coś przejmuje kontrolę nad komputerami, maszynami, elektrowniami i obroną wojskową.
Co się stanie, gdy cała technologia zwróci się przeciwko nam?
Czy istnieje sposób, by pokonać wroga, którego sami stworzyliśmy?


Wizja przyszłości bardziej realna niż ta, którą znamy z filmów Matrix i Terminator.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2011

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3096,tytul,Robokalipsa

pokaż więcej

książek: 0
| 2012-08-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 sierpnia 2012

Co się dzieje gdy inżynier piszę książkę sci-fi? Autor "Robokalipsy" Daniel H. Wilson jest w rzeczy samej specjalistą w dziedzinie robotyki, jest bowiem doktorantem w Instytucie Robotyki na Uniwersytecie Carnegie. Zatem możemy się pokusić o stwierdzenie, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu jeśli chodzi o powieść o buncie robotów prowadzącym do światowej apokalipsy. Jest to jednak tylko częściowo prawdą.

Przybliżenie treści książki można zamknąć w jednym zdaniu. W niedalekiej przyszłości cała techniczna infrastruktura stworzona przez człowieka obraca się przeciwko swoim stwórcom. Motyw znany choć wciąż jeszcze słabo wyeksplorowany. Całość przyjmuje postać zapisu licznych relacji z różnych źródeł, które świetnie się uzupełniają i nakreślają przebieg wszystkich wydarzeń.

W książce nie ma miejsca na nudę. Akcja toczy się szybko i precyzyjnie odhacza kolejne etapy konfliktu. Od zaskoczenia, totalnej destrukcji znanego porządku, aż po ostateczną konfrontację ludzi i maszyn. Temat interesujący. Realizacja pomysłu już trochę mniej. (zanim przejdę do krytyki nadmienię, że moje osobiste zarzuty nie zmieniają faktu, że jest to wyjątkowo dobra książka, a moje spostrzeżenia ujawniają się wyłącznie dlatego, że tak niewiele brakowało by książka stała się idealną, kultową powieścią) Gdzie więc pojawiają się schody? Winą (słusznie lub nie) obarczam zawód autora. Bycie inżynierem to nie jest łatwy kawałek chleba (co nieco o tym wiem). Nie ma tu miejsca na bujanie w obłokach. W tym zawodzie liczą się wyłącznie konkrety. Dokładność, precyzja i konkret. Taka jest właśnie książka. Cała historia została nakreślona w bardzo oszczędny sposób. Zdania są pisane niczym wykaz operacji technologicznych. Liczą się fakty. Bez zbędnych słów, opisów, czy przemyśleń. Mamy tu kilkanaście wysuwających się na pierwszy plan postaci, każda ma swój wkład w wydarzenia choć często działają niezależnie od siebie. Postacie jednak nie wyróżniają się, a ich opis kojarzy się z danymi z formularza: płeć, wiek, rasa, podobnie jest z opisami otoczenia: oświetlenie, pora dnia, struktura powierzchni. Można by pomyśleć, że książkę napisał robot, gdyby nie znacznie barwniejsze opisy automatów. Tu autor popuścił wodzę fantazji, zmieszał ją ze swoją wiedzą z dziedziny robotyki i podał rzeczywiście wiarygodny obraz przyszłych technologii. Jest to największy plus książki choć i tu zdarzają się skromniejsze opisy gdzie właściwie czytelnik musi w całości budować sobie wygląd robota od podstaw bo autor zapomniał podać jakiekolwiek informacje poza wzrostem i humanoidalną budową. Na szczęście tworów mechanicznych jest całkiem sporo. Sporo jest tu także krwi, ale przemoc nie jest, aż tak dominująca jak np. u Kinga. Emocje to ważny aspekt opowieści, choć i tu zostały one przedstawione minimalistycznie. Ograniczone do kilku zdań i czytelnik musi mocno się zaangażować w wydarzenia, żeby przeżyć emocje targające bohaterami.

Powieść firmuje nazwisko reżysera Stivena Spielberga, który zamierza ją zekranizować. Nie udało mi się więc uniknąć prób porównania wydarzeń z książki z poprzednimi filami Spielberga. "I.A.- sztuczna inteligencja", "Wojna Światów", "Lista Szindlera" i odrobina "Szeregowca Rayan'a", to wszystko można odnaleźć w książce i Spielberg jak mało kto nadaje się do jej zekranizowania. Obawiam się jednak, że książka jest skazana na przegraną w konfrontacji z przyszłym filmem. Czytając książkę miałem wrażenie, że zapoznaję się raczej z pomysłem na bardzo ciekawy tekst, ale jego wykonanie nie dorównywało oczekiwaniom. Tymczasem w opowieści tkwi ogromny potencjał, który miejmy nadzieję film wykrzesa. Mimo to zachęcam do lektury, gdyż ciekawej literatury robo-apokaliptycznej wciąż jest niewiele, a ta jest wyrafinowana i niezwykła pod wieloma względami.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wespazjan, fałszywy bóg Rzymu

To były czasy,rzymskie orgie.Rozp[asanie i nie chciał bym.Tam żyć,zbyt strasznie. Ale książka,super.Fajnie pisarz,opisuje.Nie tylko orgie,ale i począ...

zgłoś błąd zgłoś błąd