-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać223 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać4
Ile zajmie przeczytanie książek z półki Chcę przeczytać?
Zapewne macie spore stosy nieprzeczytanych książek. Ja w każdym razie mam. W dodatku od czasu, kiedy czytam także na Kindlu, mam stosy książek koło łóżka i wirtualne stosy książek na czytniku. Zastanawialiście się kiedyś, ile czasu zajmie wam przeczytanie tych książek, które znajdują się na waszych stosikach lub na półce chcę przeczytać?
Firma Personal Creations policzyła to! Sprawdzili, ile czasu przeciętna osoba będzie czytała różne wybrane książki. Warto zerknąć na ich wyliczenia, może pomogą w planowaniu kolejności lektur?
Do wyliczenia czasu potrzebnego na przeczytanie każdej książki przyjęto, że osoba czyta z prędkością trzystu słów na minutę – taka podobno jest średnia prędkość czytania dorosłego człowieka. Oczywiście, ta prędkość bywa bardzo różna – są ludzie czytający znacznie szybciej i są książki, które wymuszają wolniejszą lekturę. Mimo to wyliczenia te mogę dać przynajmniej ogólne pojęcie o tym, ile czasu trzeba przeznaczyć na daną lekturę.
Przy okazji policzono także liczbę słów w niektórych książkach, co również bywa interesujące. Okazało się na przykład, że książki wchodzące w skład Pieśni lodu i ognia są już dłuższe niż Biblia!
Jeśli więc chcecie wiedzieć, ile czasu minie, zanim powinniście kupić kolejne książki, przejrzyjcie poniższą listę. Oczywiście, jeśli jesteście podobni do mnie, stosik nieprzeczytanych książek nie przeszkodzi wam w kupnie kolejnych…
Antygona Sofokles – 0,61 godz. (11 061 słów)
Love story Erich Segal – 1,38 godz. (24 854 słów)
Wszystko dobre co się dobrze kończy William Szekspir – 1,51 godz. (27 169 słów)
Własny pokój Virginia Woolf – 2,1 godz. (37 761 słów)
Alchemik Paolo Coehlo – 2,18 godz. (39 242 słów)
Dawca Lois Lowry – 2,42 godz. (43 617 słów)
Wielki Gatsby Francis Scott Fitzgerald – 2,62 godz. (47 094 słów)
Nowy wspaniały świat Aldous Huxley – 3,54 godz. (63 766 słów)
Mała księżniczka Frances Hodgson Burnett – 3,67 godz. (66 117 słów)
Kolor purpury Alice Walker – 3,7 godz. (66 556 słów)
Do latarni morskiej Virginia Woolf – 3,85 godz. (69 327 słów)
Zabić drozda Harper Lee – 5,51 godz. (99 121 słów)
Życie Pi Yann Martel – 5,61 godz. (101 027 słów)
Chłopiec z latawcem Khaled Hosseini – 5,95 godz. (107 052 słów)
Podróże Guliwera Jonathan Swift – 5,96 godz. (107 349 słów)
Wichrowe wzgórza Emily Brontë – 6 godz. (107 945 słów)
Lolita Vladimir Nabokov – 6,25 godz. (112 473 słów)
Rozważna i romantyczna Jane Austen – 6,63 godz. (119 394 słów)
Odyseja Homer – 6,67 godz. (120 133 słów)
Duma i uprzedzenie Jane Austen – 6,74 godz. (121 342 słów)
Jedz, módl się, kochaj Elizabeth Gilbert – 7,22 godz. (130 000 słów)
Wywiad z wampirem Anne Rice – 7,24 godz. (130 232 słów)
Kod Leonarda da Vinci Dan Brown – 7,72 godz. (138 952 słów)
Pani Bovary Gustave Flaubert – 8,43 godz. (151 790 słów)
Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet Stieg Larsson – 9,19 godz. (165 392 słów)
Chata wuja Toma Harriet Beecher Stowe – 9,26 godz. (166 622 słów)
Wielkie nadzieje Karol Dickens – 10,19 godz. (183 349 słów)
Jane Eyre Charlotte Brontë – 10,21 godz. (183 858 słów)
Zbrodnia i kara Fiodor Dostojewski – 11,76 godz. (211 591 słów)
Igrzyska śmierci (cykl) Suzanne Collins – 16,75 godz. (301 583 słów)
Anna Karenina Lew Tołstoj – 19,43 godz. (349 736 słów)
Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell – 23,23 godz. (418 053 słów)
Władca pierścieni J. R. R. Tolkien – 26,28 godz. (473 000 słów)
Zmierzch (cykl) Stephanie Meyer – 31,98 godz. (575 710 słów)
Wojna i pokój Lew Tołstoj – 32,63 godz. (587 287 słów)
Biblia – 43,79 godz. (788 280 słów)
Harry Potter (cykl) J. K. Rowling – 60,23 godz. (1 084 170 słów)
Pieśń lodu i ognia (cykl) George R. R. Martin – 98,33 godz. (1 770 000 słów)
Możecie zobaczyć oryginalną infografikę tutaj.
Liczba słów dotyczy wydań w języku angielskim, tłumaczenia na polski z pewnością różnią się nieco długością. Oczywiście, sama długość tekstu to nie wszystko. Prawdopodobnie lektura Odysei zajmie nam więcej czasu, niż lektura Kodu Leonarda da Vinci, choć ta pierwsza jest nieco krótsza. Nie ulega jednak wątpliwości, że otworzenie pierwszego tomu cyklu o Harrym Potterze, a tym bardziej Gry o tron, to poważna decyzja!
Ile zajmuje wam lektura przeciętnej, mniej więcej 300-stronicowej książki? Jak myślicie, ile czasu potrzeba, by przeczytać wszystkie nieprzeczytane książki, które macie w domu? Ja wolę tego nie liczyć…
Źródło: personalcreations.com
komentarze [90]
Biblia w 43 godziny? Jakbym w tyle przeczytała to chyba bez zrozumienia treści :P
Biblia w 43 godziny? Jakbym w tyle przeczytała to chyba bez zrozumienia treści :P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Piotru, tak - masz w domu "tunele" ;-)
Ale masz też prawdziwe skarby (zajrzałam do Twojej biblioteki), dla mnie nie do zdobycia np książkę:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/48548/jesli-tylko-potrafilyby-mowic i jej kolejne części :-(
Piotru, tak - masz w domu "tunele" ;-)
Ale masz też prawdziwe skarby (zajrzałam do Twojej biblioteki), dla mnie nie do zdobycia np książkę:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/48548/jesli-tylko-potrafilyby-mowic i jej kolejne części :-(
Hej! Lilu_Dallas! Widać mnie? To ja, tam na końcu tunelu ;-))) Dlaczego się oddalasz? Aaaaaaa.... ;-)
Ktoś mi głupio doradzał, że moze łatwiek zmienić mieszkanie na większe. Zgoda, tylko że nadal mieszkanie jest droższe niż kilka tysięcy książek :-).
Wiem, mam trochę skarbów, ale każdy, kto ma spory księgozbiór takie skarby posiada. Cykl "Wszystkie stworzenia..." mam w komplecie, ale wydaje mi się, że jakieś wydawnictwo to wznawiało. Być może sam ZYSK. Poszukaj, zapoluj. Sprawdzaj regularnie Allegro. Absolutnie mnie nie pytaj, czy jestem skłonny odsprzedać :-) Tu akurat bezwzględnie obowiązuje wspólnota rodzinna i dwie osoby na tym trzymają łapę.
Hej! Lilu_Dallas! Widać mnie? To ja, tam na końcu tunelu ;-))) Dlaczego się oddalasz? Aaaaaaa.... ;-)
Ktoś mi głupio doradzał, że moze łatwiek zmienić mieszkanie na większe. Zgoda, tylko że nadal mieszkanie jest droższe niż kilka tysięcy książek :-).
Wiem, mam trochę skarbów, ale każdy, kto ma spory księgozbiór takie skarby posiada. Cykl "Wszystkie stworzenia..." mam w...
A ja tak sobie myślę, że problemem nie jest liczba książek na wirtualnej półce;-)
Problemem są te nieprzeczytane "tunele" w domach (zwrot zaczerpnęłam z książki "Dom duchów" Isebell Allende).
Dopóki nie mam takiego "tunelu" w domu uważam, że sprawa jest pod kontrolą. Utworzyłam sobie tutaj półkę "do czytania w kolejce" na której mam książki już kupione lub namierzone w bibliotece. Realizuję ją systematyczne i od czasu do czasu zasilama pozycjami z "chcę przeczytać" i działa jak złoto.
A ja tak sobie myślę, że problemem nie jest liczba książek na wirtualnej półce;-)
Problemem są te nieprzeczytane "tunele" w domach (zwrot zaczerpnęłam z książki "Dom duchów" Isebell Allende).
Dopóki nie mam takiego "tunelu" w domu uważam, że sprawa jest pod kontrolą. Utworzyłam sobie tutaj półkę "do czytania w kolejce" na której mam książki już kupione lub namierzone w...
Jeśli tunelem są 2-3 ściany w pokoju z półkami zapchanymi książkami od podłogi do sufitu, to ja osiągnąłem ten stan. Jeśli z braku miejsca książki zaczynają być upychane w drugim rzędzie, czyli na tyłach półki albo w miejscach nie do końca do tego przeznaczonych (szafa z ciuchami, pawlacz w przedpokoju, podłoga przy kanapie) to ja osiągnąłem ten stan. Co gorsza nie widzę światełka w tunelu ;-( Czasem robię przegląd półek i "odkrywam" skarby sprzed roku czy dwóch, które kupiłem do szybkiej lektury, ale inne tytuły je po drodze zdetronizowały. O wielu posiadanych tytułach w ogóle zapomniałem i dopiero wirtualne półki LC pomogły mi sobie o nich przypomnieć. Nie na długo zresztą. Jeśli zaczynam tracić kontrolę przy 2 tysiącach tytułów w realnym księgozbiorze, to czy ktokolwiek potrafi zapanować (nie posegregować a faktycznie zapanować!)nad wirtualnym księgozbiorem jeszcze oczekującym lektury mającym 3-4 tysiące? Mocno wątpię.
Jeśli tunelem są 2-3 ściany w pokoju z półkami zapchanymi książkami od podłogi do sufitu, to ja osiągnąłem ten stan. Jeśli z braku miejsca książki zaczynają być upychane w drugim rzędzie, czyli na tyłach półki albo w miejscach nie do końca do tego przeznaczonych (szafa z ciuchami, pawlacz w przedpokoju, podłoga przy kanapie) to ja osiągnąłem ten stan. Co gorsza nie widzę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejJeśli książka jest na prawdę ciekawa to chwila moment i już jej nie ma. Staram się jednak smakować pozycję, którą czytam. Czasem, gdy spodoba mi się jakiś fragment, to wracam do niego kilka razy, żeby lepiej zapadł w pamięć. Związane jest to także z tym, że choć pozycji w Chcę przeczytać jest sporo, to jednak finanse i czas nie pozwalają, żeby kupić więcej niż 3 książki miesięcznie. Żeby więc nie robić przerwy w między pozycjami czytam powolutku. Niestety nie przy wszystkich książkach tak się da ;)
Jeśli książka jest na prawdę ciekawa to chwila moment i już jej nie ma. Staram się jednak smakować pozycję, którą czytam. Czasem, gdy spodoba mi się jakiś fragment, to wracam do niego kilka razy, żeby lepiej zapadł w pamięć. Związane jest to także z tym, że choć pozycji w Chcę przeczytać jest sporo, to jednak finanse i czas nie pozwalają, żeby kupić więcej niż 3 książki...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej~320 ksiazek do przeczytania. W ciagu roku jestem w stanie przeczytac 130-150, wiec okolo 2,5-3 lata, bo na liscie ma sporo ksiazek historycznych, a ich lektura wymaga skupienia.
~320 ksiazek do przeczytania. W ciagu roku jestem w stanie przeczytac 130-150, wiec okolo 2,5-3 lata, bo na liscie ma sporo ksiazek historycznych, a ich lektura wymaga skupienia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jak szybko bym nie czytała, i tak nie jestem w stanie zmniejszyć napływu tytułów na półce "do przeczytania". Próbowałam walczyć, ale poddałam się i niech sobie do mnie płyną. Co zdążę przeczytać, to zdążę, a co nie to trudno :) może w przyszłym wcieleniu pamięć będzie lepsza, i nie będę musiała zaczynać na nowo? ;)
te 300 słów na minutę brzmi trochę przerażająco, nie wiem czy w tym tempie da się posmakować i wydobyć wszystkie aromaty z książki,a piękne książki uwielbiam czytać wolno, żeby delektować się każdym słowem. chyba, że w angielskim krótsze słowa mają i dlatego tak im obliczenia wyszły ;)
Jak szybko bym nie czytała, i tak nie jestem w stanie zmniejszyć napływu tytułów na półce "do przeczytania". Próbowałam walczyć, ale poddałam się i niech sobie do mnie płyną. Co zdążę przeczytać, to zdążę, a co nie to trudno :) może w przyszłym wcieleniu pamięć będzie lepsza, i nie będę musiała zaczynać na nowo? ;)
te 300 słów na minutę brzmi trochę przerażająco, nie wiem...
...dlatego oszczędnie korzystam z półki "chcę przeczytać" i nie dopuszczam do sytuacji, żeby znalazło się na niej więcej niż 20 książek. Reszta listy "do przeczytania" jest w głowie. Frustrujące. :)
...dlatego oszczędnie korzystam z półki "chcę przeczytać" i nie dopuszczam do sytuacji, żeby znalazło się na niej więcej niż 20 książek. Reszta listy "do przeczytania" jest w głowie. Frustrujące. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzeczytanie wszystkich pozycji z Chcę przeczytać i tych z domowej biblioteczki pewnie zajęłoby mi kilka lat - dużo obowiązków, zbyt mało czasu na przyjemności, czyli oddanie się lekturze.
Przeczytanie wszystkich pozycji z Chcę przeczytać i tych z domowej biblioteczki pewnie zajęłoby mi kilka lat - dużo obowiązków, zbyt mało czasu na przyjemności, czyli oddanie się lekturze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Od dziecka prześladuje mnie myśl, że nie zdążę przeczytać wszystkiego, co bym chciała. Co więcej, że nie będzie mnie już na świecie, kiedy powstaną nowe, fascynujące książki (no chyba, że po tamtej stronie będziemy mieli do nich dostęp). Albo, że z jakichś względów nie będę w stanie czytać... I że ograniczenia językowe nie pozwalają mi czytać tytułów nie tłumaczonych na język polski. Trudno, taka ludzka kondycja...
Czytam szybko, jako dziecko pochłaniałam wszystko, co wpadło mi w ręce. Po błyskawicznym przeczytaniu całego działu dziecięcego w miejscowej bibliotece zaczęłam podbierać książki z działu dla dorosłych. Trochę wyhamowałam w szkole, a teraz znowu...
Na półce "Chcę przeczytać" umieszczam tylko te książki, które rzeczywiście zamierzam przeczytać i to w najbliższym czasie (rok - dwa lata). Część z nich już mam, leżą i czekają na swoją kolejkę, inne dopiero zamierzam nabyć. Ale i tak kupuję je szybciej niż jestem w stanie czytać, bo nie samym czytaniem żyje człowiek. Bo jeszcze jest praca, bliscy, czasami ogromne zmęczenie i czas na czytanie trzeba życiu "wydzierać", nie dosypiając nocami. Powieść 300-400 stron to teraz dla mnie 2-3 wieczory ale bywało, że w jedno popołudnie i wieczór przeczytałam całą (po czym wylądowałam u okulisty). Trudniejsze lektury czytam na raty, po 30-50 stron, czasami z długimi, wielotygodniowymi przerwami.
Najwięcej książek czeka na mnie na czytniku - sprawcy rosnących zaległości. Bo przecież tak łatwo kupić e-booka, nawet w środku nocy, a tradycyjną książkę o wiele trudniej. W moim mieście pozostały cztery księgarnie, z czego dwie sieciowe. Z biblioteką też ciężko (za to mam w zasięgu świetnie zaopatrzoną bibliotekę wiejską). No i metraż mieszkania nie pozwala na zgromadzenie wszystkich książek, które chciałabym mieć. Choć uwielbiam piękne zbiory w domowych bibliotekach, nie byłabym w stanie wejść do domu gdybym w pewnym momencie nie przerzuciła się na e-booki.
Od dziecka prześladuje mnie myśl, że nie zdążę przeczytać wszystkiego, co bym chciała. Co więcej, że nie będzie mnie już na świecie, kiedy powstaną nowe, fascynujące książki (no chyba, że po tamtej stronie będziemy mieli do nich dostęp). Albo, że z jakichś względów nie będę w stanie czytać... I że ograniczenia językowe nie pozwalają mi czytać tytułów nie tłumaczonych na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Możemy mieć tylko nadzieję że naczytamy się jeszcze po śmierci :) Jak to powiedział Stephen King: "Gdybym musiał spędzić jakiś czas w czyśćcu przed pójściem w jedną albo drugą stronę, radziłbym sobie świetnie pod warunkiem, że w pobliżu byłaby porządna biblioteka".
Spójrzmy prawdzie w oczy, ta półeczka "Chcę przeczytać" nigdy nie będzie wskazywać zero. Zawsze coś nam dojdzie nowego i umrzemy z nieprzeczytanymi książkami. I tu mi się przypomina ostatnia scena filmu Koterskiego "Nic śmiesznego", kiedy Cezary Pazura umiera i pyta się "no jak to? to już? koniec? umarłem z nieprzeczytanym Joycem i ledwo zaczętym Proustem?" Ano tak to właśnie będzie. Ewentualnie widzę cztery hipotetyczne możliwości przeczytania wszystkiego:
- wylądowanie w więzieniu (z dobrze zaopatrzoną biblioteczką) na resztę swojego życia, powiedzmy że w takim o złagodzonym rygorze ;)
- trwałe bezrobocie, brak pracy = masa wolnego czasu (ale na czyimś utrzymaniu, byśmy mieli co jeść i gdzie żyć) ;)
- ludzkość wydłuża wiek ludzkiego życia lub osiąga nieśmiertelność (jako fan sci-fi szczerze wierzę w ten scenariusz) :)
- życie po życiu istnieje, ewentualnie następne wcielenia, przy czym zachowujemy w pamięci treść książek z poprzedniego życia :)
Jak widać te sposoby są albo niecne, (haniebne wręcz) albo nierealne. A czytanie to tylko mała składowa naszego życia. Parafrazując: nie samą książką człowiek żyje. No cóż, przeczytam tyle ile przeczytam. To nie zawody, nie żadne wyścigi, nigdzie mi nie spieszno. Tylko ta świadomość że jakieś piękne książki i historie w nich zawarte mnie ominą... ale to samo mam z muzyką, są na świecie utwory które by mnie pewnie poruszyły do głębi a możliwe że nigdy na nie nie trafię... Z książkami to samo. Z prawami świata się nie dyskutuje. Trzeba się z tym pogodzić i czytać w swoim tempie.
Możemy mieć tylko nadzieję że naczytamy się jeszcze po śmierci :) Jak to powiedział Stephen King: "Gdybym musiał spędzić jakiś czas w czyśćcu przed pójściem w jedną albo drugą stronę, radziłbym sobie świetnie pod warunkiem, że w pobliżu byłaby porządna biblioteka".
Spójrzmy prawdzie w oczy, ta półeczka "Chcę przeczytać" nigdy nie będzie wskazywać zero. Zawsze coś nam...
Nie tęskno mi do czasów komuny, absolutnie, ale owe czasy miały pewną zaskakująca zaletę. I dotyczy to nie tylko książek ale praktycznie wszystkich dóbr kultury. Na dobra książkę trzeba było zapolować, wychodziło ich dość mało. Każdą więc się smakowało. Każdy nabytek to było małe zwycięstwo. Nawet jeśli zaczytało się ją w jeden wieczór, żyło się nią kilka-kilkanaście dni. To samo z dobrym filmem w kinie, dobrą płytą etc. Teraz oferta jest gigantyczna. Tysiące arcydzieł i bestsellerów i tysiące chłamu. Czasem marzę o przymusowych wakacjach na ciepłej, bezludnej (no, prawie bezludnej ;-) ) wyspie, tak ze dwa lata, ale z moją biblioteczką. Wyspa, gdzie nie ma telewizji, Internetu, ilość wrażeń zmysłowych ograniczona do minimum. To jedyna sytuacja, kiedy realne byłoby duże zredukowanie ilości książek w „Chce przeczytać”. Ale co działo by się po powrocie? O cholera, ileż to wyszło fascynujących tytułów. Czytać, czytać, czytać…. Jak ciasteczkowy potwór po długiej abstynencji. Nie oszukujmy się. Większość z nas to ludzie uzależnieni. Mechanizm tego uzależnienie nie różni się od tego pracoholików, alkoholików, narkomanów, seksoholików etc. Jedyna różnica jest taka, że nasz biblioholizm jest mało inwazyjny wobec otoczenia ;-) a czasem nawet przynosi dobre rezultaty. Choć wielu twierdzi inaczej, żyjemy w dobrobycie, zalew bodźców jest przeogromny. Umrzemy nie przeczytawszy choćby połowy tego, co chcemy, nie przesłuchawszy płyt i nie obejrzawszy tych filmów, które chcielibyśmy. Od wielu lat prawie nie oglądam TV. Nie dlatego, że cała masa to chłam. Są i wartościowe, ciekawe kanały. Ale brak czasu i siły, żeby wyłuskiwać te najlepsze kawałki. W efekcie prościej odłożyć pilota. Nie inaczej jest z książkami. Kiedy wchodzę do dużego MPiK-u po kilku sekundach euforii ogarnia mnie paraliż. Ten ogrom książek, które bym chciał i mieć i przeczytać, poraża mnie. Stąd uwielbiam raz na miesiąc-dwa wejść do małego antykwariatu i poszperać. Jak polowanie na grubego zwierza. Trzy razy nic, czwartym za bezcen trafi się coś super! To bardziej cieszy i dłużej, niż darmowy talon na setkę książek w księgarni (nikt takich niestety nie rozdaje). Nasze wirtualne półki świadczą o naszym nałogu, i jak nałogowcy, nie każdy jest gotów do tego się przyznać ;-).
Nie tęskno mi do czasów komuny, absolutnie, ale owe czasy miały pewną zaskakująca zaletę. I dotyczy to nie tylko książek ale praktycznie wszystkich dóbr kultury. Na dobra książkę trzeba było zapolować, wychodziło ich dość mało. Każdą więc się smakowało. Każdy nabytek to było małe zwycięstwo. Nawet jeśli zaczytało się ją w jeden wieczór, żyło się nią kilka-kilkanaście dni....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej300 stron czytam w 2,5 godziny, oczywiście jeżeli jest to lekka lektura np. "Kłamczuchy"- 1 tom Pretty Little Liars czytane jako e-book - machnęłam pół książki w 1.5 godziny...więc to wszystko zależy od książki i stylu pisania :)
300 stron czytam w 2,5 godziny, oczywiście jeżeli jest to lekka lektura np. "Kłamczuchy"- 1 tom Pretty Little Liars czytane jako e-book - machnęłam pół książki w 1.5 godziny...więc to wszystko zależy od książki i stylu pisania :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie wiem ile książek dane mi jeszcze będzie przeczytać dlatego każdą czytam tak jakby miała być tą ostatnią.
Nie wiem ile książek dane mi jeszcze będzie przeczytać dlatego każdą czytam tak jakby miała być tą ostatnią.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKsiążka mająca 300 stron hym... 4 godziny jeśli jest ciekawa - wieczność w innych przypadkach.
Książka mająca 300 stron hym... 4 godziny jeśli jest ciekawa - wieczność w innych przypadkach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Wierzę, że urodzę się na nowo i w kolejnym życiu będę dalej czytać książki, co prawda w innym języku, ale i tak nic na tym nie stracę :)
A wracając do aktualnego życia - mam na półce ponad 700 książek do przeczytania i ciągle dokładam nowe. Jestem realistką, bo wiem, że wszystkich nigdy nie przeczytam. Nie dlatego, że nie zdążę, tylko dlatego, że niektóre przestają mnie z czasem interesować. Opracowałam zatem pewien plan literacki. Co jakiś czas robię czystkę w biblioteczce na LC i wyrzucam te pozycje, które już mnie przestały ciekawić, bądź zaczęłam je czytać i wiem, że nigdy ich nie skończę, bo nie są w moim typie. Przeglądam też w necie dużo fragmentów e-booków, więc potem wiem, czy dana książka jest dla mnie ciekawa i czy warto poświęcać jej uwagę. A gust ciągle się zmienia i ewoluuje. To, co mnie fascynowało rok temu, teraz może nie być już takie atrakcyjne. Wyznaję zasadę, że nie ma złych książek, tylko muszą one trafić do odpowiednich czytelników. Nie czytam na siłę czegoś co jest modne, albo tak trzeba, bo to genialne dzieło. Nie uciekam od wartościowych książek, bo im więcej czytam, tym mniejszą mam ochotę na podrzędne powieścidła. Czasem jednak potrzebna jest lekka lektura, bo i ona spełnia swoje zadanie, gdy umysł jej potrzebuje. Czytam po prostu to co chcę w danym momencie, jestem zadowolona i nie czuję niechęci do książki, która przecież nie jest temu winna, że mi się nie podoba :)
Co do szybkości czytania, to niestety mam dość poważną wadę wzroku i nie czytam tak szybko jak bym chciała, bo męczą mi się oczy. Rocznie wyrabiam normę około 100-120 pozycji. I czuję zresztą, że im więcej czytam, tym czytam szybciej, więc z pewnością powoli będę czytała coraz więcej. Książka w granicach 300-400 stron zajmuje mi około 2-3 dni, grubsze więcej. Dla mnie najważniejsza jest sama przyjemność czytania, a nie to, że codziennie połknę jedną książkę i nie będę pamiętać potem co w niej było.
Najfajniejsze jest uczucie, gdy nie ma książki na półce i ona sama wpada w ręce w bibliotece, bądź w księgarni. To prawdziwa przyjemność odkrywać coś nowego, czego się nie zna. Bo w końcu książki po to dodajemy na wirtualny regał, żeby o nich pamiętać w przyszłości. Ale książka, jak to rzecz magiczna lubi płatać figle i sama nas odnajduje kiedy jej najbardziej potrzebujemy :)
Wierzę, że urodzę się na nowo i w kolejnym życiu będę dalej czytać książki, co prawda w innym języku, ale i tak nic na tym nie stracę :)
A wracając do aktualnego życia - mam na półce ponad 700 książek do przeczytania i ciągle dokładam nowe. Jestem realistką, bo wiem, że wszystkich nigdy nie przeczytam. Nie dlatego, że nie zdążę, tylko dlatego, że niektóre przestają mnie z...
Ja osobiście na półkę Chcę przeczytać wstawiam książki, za które naprawdę chcę się wziąć. To dobry sposób, żeby odświeżać sobie tytuły.
Osobiście czytam na pewno więcej niż 300 słów na minutę. Po prostu już tak mam, że potrafię jak burza przebrnąć przez książkę. Oczywiście dotyczy to tych lekkich pozycji:)
Ja osobiście na półkę Chcę przeczytać wstawiam książki, za które naprawdę chcę się wziąć. To dobry sposób, żeby odświeżać sobie tytuły.
Osobiście czytam na pewno więcej niż 300 słów na minutę. Po prostu już tak mam, że potrafię jak burza przebrnąć przez książkę. Oczywiście dotyczy to tych lekkich pozycji:)
Generalny wniosek z tej dyskusji - życie jest krótkie i, przynajmniej ja już wiem, ze nigdy nie zdążę przeczytać wszystkich ksiażek, które bym chciał. Tym bardziej, że ciągle są pisane i wydawane nowe... Frustracja :(
Generalny wniosek z tej dyskusji - życie jest krótkie i, przynajmniej ja już wiem, ze nigdy nie zdążę przeczytać wszystkich ksiażek, które bym chciał. Tym bardziej, że ciągle są pisane i wydawane nowe... Frustracja :(
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Mam na półce "Chcę przeczytać" około 600 pozycji i zamierzam dokładać nowe ;-)
Lubię przeglądać tę półkę i wybierać z niej to, na co mam w danej chwili ochotę i wcale mnie nie martwi, że są tam książki, których nie przeczytam.
Czytanie przez zaliczanie absolutnie mnie nie interesuje, ale jakiś wyznacznik dobrze jest mieć, ale realny. Dlatego też celuję w liczbę co najmniej 52 książek w roku.
Dzięki statystykom w rodzaju "300 słów na minutę" wiem, że czytam powoli ale za to ze smakiem :-))
Mam na półce "Chcę przeczytać" około 600 pozycji i zamierzam dokładać nowe ;-)
Lubię przeglądać tę półkę i wybierać z niej to, na co mam w danej chwili ochotę i wcale mnie nie martwi, że są tam książki, których nie przeczytam.
Czytanie przez zaliczanie absolutnie mnie nie interesuje, ale jakiś wyznacznik dobrze jest mieć, ale realny. Dlatego też celuję w liczbę co najmniej...
Lista książek do przeczytania to użyteczna dla mnie lista porządkowo-orientacyjna. Poza tym czytam książki, których nie ma na tej liście, a możliwe, że i co jakiś czas samą listę będę modyfikować. To jest chyba prywatna lista każdego czytelnika, a nie zobowiązanie spisane u notariusza. Poza tym same plany mnie cieszą, a naprawdę zmartwiłaby mnie sytuacja, gdybym znalazła się bez zapasu książek do przeczytania (w czasie prywatnym), z którego mogę sobie wybierać zgodnie z chęcią czy nastrojem.
Zobowiązaniom i zaliczaniem książek ze statystycznie obliczoną szybkością znaków na minutę mówię stanowcze NIE ;)
Lista książek do przeczytania to użyteczna dla mnie lista porządkowo-orientacyjna. Poza tym czytam książki, których nie ma na tej liście, a możliwe, że i co jakiś czas samą listę będę modyfikować. To jest chyba prywatna lista każdego czytelnika, a nie zobowiązanie spisane u notariusza. Poza tym same plany mnie cieszą, a naprawdę zmartwiłaby mnie sytuacja, gdybym znalazła...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPewnie, że nasze półeczki to nie akt notarialny. Chodzi mi raczej o ten fakt, że nad półką, na której mam 500-1000 książek jestem w stanie zapanować umysłem, wiem, gdzie co jest i co tam mam. Mam na myśli przede wszystkim półkę realną. Z wirtualną jest trudniej. Sytuacja, kiedy ktoś wrzuca na półkę "chcę przeczytać" kilka tysięcy tytułów i nie robi co jakiś czas selekcji (eksterminacji ;-) ) - nie wierzę, że potrafi sobie potem dość szybko ot tak zajrzeć i wybrać sobie: o, dzisiaj poczytam to a jutro tamto - i że jest to przemyślany wybór. Dla mnie to jest tak, jakbym miał dwie półki – jedna to „Chcę bardzo przeczytać i będę robił dużo, żeby to przeczytać” oraz druga: „Warto by może przeczytać i mieć na to czas”. Gdybym chciał wrzucić na półkę tytuły, które faktycznie chciałbym poznać, ba!, nawet te, do których mam dostęp poprzez miejską bibliotekę, dostępne w różny sposób wersje elektroniczne i audiobooki zebrałbym spokojnie ze 3-4 tysiące tytułów. Tylko jaki to ma sens, zwłaszcza jeśli nie ma się 20 lat a sporo więcej? To tak, jak idzie się do dużej księgarni czy na duże targi książki. Chciałoby się kupić nie kilka a kilkaset tytułów jednego dnia, bo chciałoby się mieć i przeczytać tyle, albo i więcej. Takie czynności kompulsywne ;-). Tyle, że w realu ogranicza nas nośność torby/plecaka, zasobność portfela i najbardziej chyba ilość miejsca w domu. Wirtualne półki na LC nie mają żadnych ograniczeń pod tym względem. Tak więc w moim przypadku, jeśli „chcę” to chcę w miarę realistycznie a nie na zasadzie nierealnych marzeń.
Pewnie, że nasze półeczki to nie akt notarialny. Chodzi mi raczej o ten fakt, że nad półką, na której mam 500-1000 książek jestem w stanie zapanować umysłem, wiem, gdzie co jest i co tam mam. Mam na myśli przede wszystkim półkę realną. Z wirtualną jest trudniej. Sytuacja, kiedy ktoś wrzuca na półkę "chcę przeczytać" kilka tysięcy tytułów i nie robi co jakiś czas selekcji...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@piotru
Moja półka "chcę przeczytać" zawiera książki, które posiadam (nie wprowadzone w "posiadam", ale wiem, ze posiadam), więc zdecydowanie chcę przeczytać, następnie są tam książki, których zdecydowanie jestem ciekawa, ale jeszcze nie dotarłam, a i jeszcze "dalej" są książki, w których coś mnie zaintrygowało i wrzucenie ich na tę półkę sygnalizuje mi, że jest to potencjalnie interesująca książka. Są też książki, które chcę przeczytać i nie ma ich na tej półce.
Dopóki użytkownik w swoich półkach się orientuje (a jest to sprawa indywidualna), to spełniają swoje zadanie.
Myślę, że nie jestem żadnym wyjątkiem: w miarę szczegółowo prowadzę "chcę przeczytać", ale nie wszystkie przeczytane wprowadziłam w "przeczytane".
Czasem wydaje mi się (piszę ogólnie, przypominając sobie inne dyskusje), że stwarza się jakaś presja, jak kto ma prowadzić swoje półki, i rywalizacja o numerek pod obrazkiem. Tu też mówię NIE;)
@piotru
Moja półka "chcę przeczytać" zawiera książki, które posiadam (nie wprowadzone w "posiadam", ale wiem, ze posiadam), więc zdecydowanie chcę przeczytać, następnie są tam książki, których zdecydowanie jestem ciekawa, ale jeszcze nie dotarłam, a i jeszcze "dalej" są książki, w których coś mnie zaintrygowało i wrzucenie ich na tę półkę sygnalizuje mi, że jest to...
@8_oclock
Ok. rozumiem. I zasadniczo się zgadzam. Ja też mam takie książki, które przeczytałem, które nawet mam w domu, ale nie mam czasu ich dodać do zasobów. Jakbym dodał lektury szkolne i książki zaliczone w czasach licealnych, gdzie czytałem dużo, ale nie zapisywałem ich sobie - pewnie przeczytanych miałbym jakieś 2 tysiące. Mam jednak świadomość, że mój wiek sugeruje raczej "z górki" niż "pod górkę" więc nie mam szans na przeczytanie kolejnych 2000 tytułów. Smutne, ale prawdziwe. Więc kiedy widzę konto 40 latka, który w "chcę przeczytać" ma ze 4 tysiące tytułów, to w duchu się pytam - fantasta, marzyciel czy ktoś, kto nie musi pracować i spędza czas tylko na czytaniu? Żeby było jasne – ja się nie czepiam i nie krytykuję. Niech sobie ludzie mają i 10 tysięcy tytułów, jeśli lubią. Wyrażam jedynie własne zdanie, że nie rozumiem takiego postępowania i tyle.
To nie jest krytyka pana Y czy pani X. To refleksje (zapewne nie zawsze mądre) na zadany temat: "Ile zajmie przeczytanie książek z półki Chcę przeczytać?"
@8_oclock
Ok. rozumiem. I zasadniczo się zgadzam. Ja też mam takie książki, które przeczytałem, które nawet mam w domu, ale nie mam czasu ich dodać do zasobów. Jakbym dodał lektury szkolne i książki zaliczone w czasach licealnych, gdzie czytałem dużo, ale nie zapisywałem ich sobie - pewnie przeczytanych miałbym jakieś 2 tysiące. Mam jednak świadomość, że mój wiek sugeruje...
@piotru
To (półka "chcę przeczytać") może być listą wyboru do następnej selekcji. To, że trafia tam jakaś pozycja, nie znaczy, że muszę przeczytać natychmiast, ani - jeśli nawet bardzo chcę - że mogę ją znaleźć w księgarni, u znajomych czy w bardzo dobrej bibliotece miejskiej. Ale sobie odnotowuję, utrwala mi się w pamięci i dzięki temu, gdy na nią trafię, nie minę jej obojętnie. Jest też naprawdę duża szansa (i jeden z celów mojej półki), że powstrzymam kompulsywne, przypadkowe zakupy, bo to nie będą "te" książki;) To tak z mojego punktu widzenia. Półki i plany (choć nie zawsze spisane) jednak porządkują mi czytelnictwo. A realistycznie: przeczytanie półki "chcę" zajęłoby mi góra trzy lata, ale tyle nie zajmie, bo 1) czytam inne książki, 2) na niektóre pozycje nie trafię, 3) gust się zmienia. Ani trochę mnie to nie martwi. Być może ktoś ma mnóstwo książek do przeczytania, bo dla niej czy dla niego to po prostu osobisty spis książek, które warto przeczytać. W notesie czy na karteczkach nie byłby tak wygodny i przejrzysty. Tu można je dowolnie sortować, jest opis, opinie, miejsce na prywatne notatki...
@piotru
To (półka "chcę przeczytać") może być listą wyboru do następnej selekcji. To, że trafia tam jakaś pozycja, nie znaczy, że muszę przeczytać natychmiast, ani - jeśli nawet bardzo chcę - że mogę ją znaleźć w księgarni, u znajomych czy w bardzo dobrej bibliotece miejskiej. Ale sobie odnotowuję, utrwala mi się w pamięci i dzięki temu, gdy na nią trafię, nie minę jej...
@8_oclock
No już dobrze, dobrze ;-) Zasadniczo mam takie samo podejście i to rozumiem. Ja też czasem dorzucę książkę do "chcianych" a potem ją wyrzucam, bo przejrzę dokładniej w bibliotece/księgarni i dochodzę do wniosku, że ona nie dla mnie. Paradoksalnie niemal wszystkie wypowiedzi tutaj zawarte są do siebie dość podobne. Wszyscy twierdzą, że takie wyliczenia (jeśli podchodzić do nich serio) to bzdura, bo... (tutaj można dopisać kilka/kilkanaście sensownych powodów już wymienionych). Różnimy się tylko w detalach. Są wśród nas maratończycy, którzy do tego jak na razie (szczęśliwcy!) mają dużo czasu na czytanie i faktycznie są w stanie wchłonąć 200 i więcej powieści rocznie. Ale większość z nas nie ma tyle czasu, czyta dużo, ale mało tytułów łatwo przyswajalnych i osiągniecie 80-100 tytułów jest jednak sporym wyczynem. Nie chodzi tu jednak o gonitwę na podium, kto więcej, czy o jakość/tematykę lektur. A wszyscy właśnie poszli w tym kierunku. Kto jak szybko czyta. A pytanie jest inne! Ktoś, kto je zadał, zobaczył właśnie nasze półki „Chcę”. Ewidentnie to sugeruje zdjęcie na początku wątku! I zaczął się zastanawiać, czy jesteśmy w stanie zjeść wszystko, na co mamy ochotę i czy nie dostaniemy niestrawności ;-). Jak widać po półkach, nasze chęci są wielkie. I dobrze. Moje dywagacje jednak pytają o realizm owej chcicy ;-). Jak pisałem – biorąc pod uwagę moje tempo czytania (nie jest istotne co czytam i w jakim tempie!) mam w domu zapas na circa 15 lat! Realny, fizyczny, papierowy. Nawet jeśli z części tych lektur zrezygnuję, czyli dokonam selekcji negatywnej i je sprzedam, to wiadome jest, że książki wciąż się wydaje, więc coś dokupię, coś pożyczę w bibliotece etc. I nie ma znaczenia w tym momencie, czy mam do tych tytułów stały, realny dostęp, czy też wrzucę do „Chcę” różne pozycje do zastanowienia, że może, że chciało by się, ale nie wiadomo etc. Co roku po targach ksiązki robię przeglądy katalogów. Wypisuję sobie 10-20 najatrakcyjniejszych tytułów i niektóre z nich dorzucam do „Chcę”. Dorzucam zasadniczo tylko to, co ma wielkie szanse na zakup, czy pożyczenie. Gdybym jednak miał dorzucać wszystko, co nie tylko chcę koniecznie, ale i to, co warto by przeczytać, co roku taka półka wzbogacałaby się o 2-3 setki tytułów minimum! I autentycznie chciałbym je poznać wszystkie. Włącza się jednak ostrzegawcza kontrolka „Opanuj się!”. Wg mojej całkowicie subiektywnej oceny ktoś, kto na półce „Chcę przeczytać” dobija do powiedzmy arbitralnie 4 tysięcy tytułów już dość dawno albo zupełnie stracił kontrolę nad półką, albo od dawna zaniedbał systematycznego jej przewietrzania. Bo jeśli nawet pochłania 200-250 tytułów rocznie, to znaczy że zgromadził tytuły na 15-20 lat! Nie sądzę, żeby w ciągu następnego roku nie dorzucił 2-3 setek nowych tytułów. Tu kłania się czysta matematyka i ludzka psychologia. Na moim własnym przykładzie: na LC „Chcę” z „Posiadam” jest zintegrowane. Jeśli robię sobie wirtualny stan posiadania, automatycznie LC wychodzi z założenia, że jeśli coś posiadam, to na pewno chcę przeczytać. A to nie zawsze jest prawda. Stąd wydzieliłem półkę dla tych the best of the best, które chcę koniecznie, już, zaraz. I tak wydzieliłem elitę circa 200 tytułów. Taką ilość można ogarnąć rozumem, bo to w moim przypadku (tempo czytania i tematyka lektur) jakieś 2-3 lata do przodu. Czy całą resztę mam wyrzucić z konta? Przecież pozostałe też „chciałbym”. Wracając do głównego pytania wątku, w sytuacji rogu obfitości na półce „Chcę” jest tylko jedna odpowiedź na zadany temat: wieczność!
@8_oclock
No już dobrze, dobrze ;-) Zasadniczo mam takie samo podejście i to rozumiem. Ja też czasem dorzucę książkę do "chcianych" a potem ją wyrzucam, bo przejrzę dokładniej w bibliotece/księgarni i dochodzę do wniosku, że ona nie dla mnie. Paradoksalnie niemal wszystkie wypowiedzi tutaj zawarte są do siebie dość podobne. Wszyscy twierdzą, że takie wyliczenia (jeśli...
@piotru
Zgadzam się. Ogólnie wszyscy się zgadzamy, a stawianie problemu pod kątem kto-jak-szybko-czyta jest postawieniem go ze złej strony, zaproszeniem do licytowania się szybkością i ilością "zaliczanych" tytułów. (Podobnie jak i liczby pod awatarem albo smętne debaty ogólnokrajowe).
Tymczasem sprawdziłam moją półkę "chcę przeczytać" (bardzo pożyteczną), usunęłam 12 pozycji i obiecuję sobie nie kupować nowych książek (no, z wyjątkiem oczywiście tej, która właśnie ma zostać wydana oraz jeszcze...;) )
Tylko ile nowych książek zostanie wydanych przez tę wieczność? :-)
@piotru
Zgadzam się. Ogólnie wszyscy się zgadzamy, a stawianie problemu pod kątem kto-jak-szybko-czyta jest postawieniem go ze złej strony, zaproszeniem do licytowania się szybkością i ilością "zaliczanych" tytułów. (Podobnie jak i liczby pod awatarem albo smętne debaty ogólnokrajowe).
Tymczasem sprawdziłam moją półkę "chcę przeczytać" (bardzo pożyteczną), usunęłam 12...
Jeżeli chodzi o książki co mają około 300 stron - to zależy od tego czy książka mnie wciąga czy męczę się z nią niesamowicie. Raczej nie zwracam uwagi na to ile godzin mi zajmuje, ale tak raczej rozkładam sobie na 2 raty - 2 dni lub po kilka rozdziałów dziennie więc może z 3dni. Chociaż zdarzają się przypadki,że w 3h mogę skończyć jakąś książkę...
Po prostu, nie ważne jak długo ważne aby przeczytać to co się chce dla siebie samego ;) A w swojej biblioteczce mam tylko 88 książek które chcę przeczytać - są to przeważnie dodane tylko 1 tomy serii lub 1-tomowe wydania. Ile czasu mi zajmie całość ? Nie mam pojęcia, wszystko okaże się w praniu. ;)
Jedynie mnie zadziwiają ludzie, co mają w biblioteczkach w Chcę przeczytać np po 900, 500 książek i co chwilę dodają kolejne... Ba nawet kiedyś trafiłam na osobę która chce przeczytać około 6500 książek. Ciekawi mnie czy serio takie osoby chcą przeczytać te książki, ponieważ są fanami tych autorów, tą są pozostałe tomy serii czy lecą jak popadnie i dodają bo im się podoba okładka lub tytuł a tak na serio nie mają zamiaru tego w życiu przeczytać...
Jeżeli chodzi o książki co mają około 300 stron - to zależy od tego czy książka mnie wciąga czy męczę się z nią niesamowicie. Raczej nie zwracam uwagi na to ile godzin mi zajmuje, ale tak raczej rozkładam sobie na 2 raty - 2 dni lub po kilka rozdziałów dziennie więc może z 3dni. Chociaż zdarzają się przypadki,że w 3h mogę skończyć jakąś książkę...
Po prostu, nie ważne jak...
A może jest i inny powód. Przy czytelniku pojawia się ilość książek w biblotece,tych przeczytanych i tych które chce się przeczytać.
A może jest i inny powód. Przy czytelniku pojawia się ilość książek w biblotece,tych przeczytanych i tych które chce się przeczytać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa mam na półce Chcę przeczytać ponad 500 książek i - serio - są to książki, które naprawdę chcę przeczytać (i sukcesywnie czytam), a nie takie, które dodałam tam przez przypadek. Dodaję też kolejne - nowości, więc ta lista się zmienia. Jak więc widać - można - i wcale nie jest to takie dziwne, jeśli czyta się sporo. Co innego jeśli ktoś czyta kilka książek na rok...
Ja mam na półce Chcę przeczytać ponad 500 książek i - serio - są to książki, które naprawdę chcę przeczytać (i sukcesywnie czytam), a nie takie, które dodałam tam przez przypadek. Dodaję też kolejne - nowości, więc ta lista się zmienia. Jak więc widać - można - i wcale nie jest to takie dziwne, jeśli czyta się sporo. Co innego jeśli ktoś czyta kilka książek na rok...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo może zlikwidować liczbę książek pod czytelnikiem?
To może zlikwidować liczbę książek pod czytelnikiem?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@jatymyoni
nie, nie... Przy czytelniku pojawia się suma wszystkich książek, jakie dodał na półki, niezależnie, czy je przeczytał czy zakwalifikował do "chęci". Nawet jeśli książka jest na kilkunastu półkach stworzonych przez czytelnika, to i tak jest ona liczona tylko raz. Choć przyznam, że niedawno miałem problem z systemem i z uporem maniaka system ładował mi dwa wydania tej samej książki, tj. główne i to, które realnie posiadam. Ale to wyjątkowa raczej sytuacja.
@8_oclok
Zdecydowanie nie. I nie dlatego, że niektórzy chcą się pochwalić ilością posiadanych czy przeczytanych. Takie statystyki są dość ważne dla każdego z nas. Dla mnie na przykład to taka lampka alarmowa. Na półkach dodałem mniej niż setkę książek, których nie posiadam lub w ogóle nie mam do nich dostępu. Może ze 20 to te, które są nowościami, które koniecznie chcę przeczytać, więc zapewne wcześniej czy później kupię. W efekcie moje statystyki uświadamiają mi właśnie, że zamiary mam wielkie, ale sił nie starcza i trzeba zacząć się jakoś ograniczać. I to szybko :-( , że może zamiast zaglądać do księgarń, warto by zacząć "zaczytywać" domowe półki. Onegdaj w Przekroju opublikowano świetny humor. |W salonie-bibliotece, gdzie ściany wyłożone są regałami po sufit siedzi w fotelu starszy jegomość z naburmuszoną miną. Obok niego z rękami wspartymi na biodrach i chmurną miną stoi żona i mówi: "Może byś wreszcie przeczytał jakąś książkę, co to miałeś ją przeczytać na emeryturze." Rysunek ten mam w głowie zawsze, kiedy przekraczam próg księgarni ;-)
@jatymyoni
nie, nie... Przy czytelniku pojawia się suma wszystkich książek, jakie dodał na półki, niezależnie, czy je przeczytał czy zakwalifikował do "chęci". Nawet jeśli książka jest na kilkunastu półkach stworzonych przez czytelnika, to i tak jest ona liczona tylko raz. Choć przyznam, że niedawno miałem problem z systemem i z uporem maniaka system ładował mi dwa wydania...
@piotru
Tak, półki i ich proporcje są ważne dla każdego indywidualnie i każdy właściciel półek widzi je w swoim koncie. Ale po co te numerki kiedy tak sobie rozmawiamy?
@piotru
Tak, półki i ich proporcje są ważne dla każdego indywidualnie i każdy właściciel półek widzi je w swoim koncie. Ale po co te numerki kiedy tak sobie rozmawiamy?
Sorry, skleroza i roztargnienie starcze zaczyna działać, czas bilobil łykać. Chodziło o te numerki pod avatarkiem w dyskusji? No faktycznie to jest zupełnie od czapy. Bo niby co to ma sugerować? Że ktoś, kto nabił sobie półki tysiącami ma monopol na rozsadniejsze wymądrzanie sie niż ten, co od niedana półki zapełnia? pewnie, że nie! Tu popieram. Te cyferki sa zbyteczne całkowicie :-)
Sorry, skleroza i roztargnienie starcze zaczyna działać, czas bilobil łykać. Chodziło o te numerki pod avatarkiem w dyskusji? No faktycznie to jest zupełnie od czapy. Bo niby co to ma sugerować? Że ktoś, kto nabił sobie półki tysiącami ma monopol na rozsadniejsze wymądrzanie sie niż ten, co od niedana półki zapełnia? pewnie, że nie! Tu popieram. Te cyferki sa zbyteczne...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTe cyferki mogą zostać, ale niech pokazują tylko przeczytane książki.
Te cyferki mogą zostać, ale niech pokazują tylko przeczytane książki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamjak wy czytelnicy to robicie? ciągle się dziwię jak ktoś pisze że jest w stanie jedną książkę przeczytać w 2 dni. Mnie zajmuje co najmniej pół miesiąca, bardzo bym chciała czytać więcej ale nie mogę, mam jeszcze inne życie. Czy to oznacza że przez te dwa dni absolutnie nie robisz nic tylko siedzisz z nosem w książce? Przy lekturze czas szybko leci a ja jestem w stanie się odprężyć przy czytaniu tylko wtedy gdy mam świadomość ze w domu wszystko porobione i nie zaniedbuję domowników. Czyli za zwyczaj czytam do poduszki :)
jak wy czytelnicy to robicie? ciągle się dziwię jak ktoś pisze że jest w stanie jedną książkę przeczytać w 2 dni. Mnie zajmuje co najmniej pół miesiąca, bardzo bym chciała czytać więcej ale nie mogę, mam jeszcze inne życie. Czy to oznacza że przez te dwa dni absolutnie nie robisz nic tylko siedzisz z nosem w książce? Przy lekturze czas szybko leci a ja jestem w stanie się...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejDzięki @piotru, ja to wiem i wiedziałam, intencja tego zdania była inna. Zgadzam się z @Beremis, powinno się pokazywać tylko ksiązki przeczytane. Zgadzam się tez z @8_oclock, chociaż w pierwszej chwili nie wiedziałam o jakie numerki chodzi. Biorąc udział w dyskusjii nigdy nie zwracałam uwagi na te numerki. Dla mnie jest ważne co ktoś pisze, a nie ile książek przeczytał.
Dzięki @piotru, ja to wiem i wiedziałam, intencja tego zdania była inna. Zgadzam się z @Beremis, powinno się pokazywać tylko ksiązki przeczytane. Zgadzam się tez z @8_oclock, chociaż w pierwszej chwili nie wiedziałam o jakie numerki chodzi. Biorąc udział w dyskusjii nigdy nie zwracałam uwagi na te numerki. Dla mnie jest ważne co ktoś pisze, a nie ile książek przeczytał.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamChciałabym być nieśmiertelna, żeby ciągle czytać książki. To byłoby piękne. ;)
Chciałabym być nieśmiertelna, żeby ciągle czytać książki. To byłoby piękne. ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa tam nie zaliczam książek, tylko je po prostu czytam. Często mi się zdarza przeczytać coś zupełnie przypadkowego, czego nie miałam w planach, bo ktoś mi dał, albo wpadło mi coś w ręce. Niektóre książki mam ustawione w kolejce do przeczytania już od długiego czasu i wciąż odkładam je na później, bo... sama nie wiem dlaczego. I niestety mam całkowitą pewność, że zabraknie mi życia na przeczytanie wszystkiego.
Ja tam nie zaliczam książek, tylko je po prostu czytam. Często mi się zdarza przeczytać coś zupełnie przypadkowego, czego nie miałam w planach, bo ktoś mi dał, albo wpadło mi coś w ręce. Niektóre książki mam ustawione w kolejce do przeczytania już od długiego czasu i wciąż odkładam je na później, bo... sama nie wiem dlaczego. I niestety mam całkowitą pewność, że zabraknie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejEee, nie lubię takich wyliczeń. Czytanie ma sprawiać przyjemność i to jest dla mnie najważniejsze.
Eee, nie lubię takich wyliczeń. Czytanie ma sprawiać przyjemność i to jest dla mnie najważniejsze.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI niby w 60 godzin przeczytałam cały cykl Harry' ego Potter' a? Taaa. :)
I niby w 60 godzin przeczytałam cały cykl Harry' ego Potter' a? Taaa. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNIE WSZYSTKO JEST MATEMATYKĄ! Bez sensu, "szczęśliwi czasu nie liczą"- i tak jest ze mną kiedy czytam.
NIE WSZYSTKO JEST MATEMATYKĄ! Bez sensu, "szczęśliwi czasu nie liczą"- i tak jest ze mną kiedy czytam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Nawet nie chcę myśleć ile zajmie mi przeczytanie 1000 książek, które na mnie czekają.
Nie pozostaje nic innego, jak zacząć kurs szybkiego czytania :)
Nawet nie chcę myśleć ile zajmie mi przeczytanie 1000 książek, które na mnie czekają.
Nie pozostaje nic innego, jak zacząć kurs szybkiego czytania :)
Tak ogólne statystyki, jak wyżej to totalna bzdura. Co mi po tym, że wiem, że czytam w tempie kilkudziesięciu słów na minutę czy kilkuset. To nie wyścig kolarski. Tempo zależy od nastroju i warunków, tematyki etc. Czy muszę skupić się na treści, czy czytam czytadło, gdzie nawet przy uważnej lekturze nie muszę skupiać się na każdym zdaniu. Inaczej czyta się Folleta czy Ludluma a inaczej książkę popularnonaukową, zwłaszcza o tematyce, w której nie jest się orłem. Od kilkunastu lat robię sobie statystykę, ile książek kupuję, a ile czytam. W skali rocznej z jednej strony ekstremum są takie praktycznie jednodniówki, jak kryminały E.S. Gardnera, z drugiej strony cegły jak "Europa walczy" Daviesa, na którą trzeba poświęcić 3-4 tygodnie. Mówię o normalnej sytuacji, kiedy na co dzień człowiek chodzi do pracy a nie leży ze złamaną nogą w łóżku i zabija czytaniem czas. Moja średnia roczna to 45 tytułów, ale rozrzut spory – od 38 do 62. W zeszłym roku zacząłem dość intensywnie słuchać audiobooków – do takiej lektury nie trzeba dobrego światła a i wzrok odpocznie trochę. Tym sposobem zeszły rok dobił do setki tytułów. Dobre czytadło, które w klasycznym wydaniu zajmuje mi 4-6 dni w audiobooku zaliczam w 2-3. W realu na półkach mam zgromadzonych dobrze ponad 1000 tytułów (papierowych) czekających na przeczytanie, pewnie niektóre się nie doczekają nigdy. Nie liczę wersji audio czy elektronicznych w PDF-ach czy e-bookach. Rachunek prosty. Szlaban na biblioteki i księgarnie a i tak mam zapas na jakieś 12-15 lat. Szczerze mówiąc zaczyna mnie to już przytłaczać. Zaskakują więc mnie konta niektórych użytkowników, którzy niemal bezmyślnie dorzucają kolejne wirtualne tytuły osiągając kilka tysięcy pozycji do przeczytania. Licząc nawet 100 tytułów rocznie zaczynając intensywne czytanie w wieku powiedzmy 15-20 lat, mamy szansę na 4-5 tysięcy książek, potem nam po prostu wzrok wysiądzie. Nie wierzę w opowieści o czytaniu 200 czy 300 książek rocznie. Bo to wychodzi jedna książka na niecałe dwa dni. Chyba że jakieś cienizny, kryminały czy romansidła w starym stylu. Takie Chandlery, MacLeany etc. Ale jak długo można wytrzymać takie tempo? I czy to nadal jest czytanie, czy zaliczanie lektury, żeby wiedzieć mniej-więcej, o czym było? A przecież życie to nie tylko czytanie, to praca, spotykanie się z przyjaciółmi, rodziną etc.
Tak ogólne statystyki, jak wyżej to totalna bzdura. Co mi po tym, że wiem, że czytam w tempie kilkudziesięciu słów na minutę czy kilkuset. To nie wyścig kolarski. Tempo zależy od nastroju i warunków, tematyki etc. Czy muszę skupić się na treści, czy czytam czytadło, gdzie nawet przy uważnej lekturze nie muszę skupiać się na każdym zdaniu. Inaczej czyta się Folleta czy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ostatnio czytam rocznie około 200-300 książek i w większości nie są to czytadła. Po prostu czytam bardzo szybko (mam tak od dziecka:)), a odkąd zmieniłam tryb życia na spokojniejszy, mam więcej czasu na książki i ogród - moje dwie wielkie pasje.
Zapewniam Cię, że nie odczuwam tempa czytania i nie odbieram go jako jakiegoś zaliczania, po prostu inaczej nie umiem czytać, co czasem faktycznie bywa przekleństwem, gdy chcę delektować się lekturą (np. opowiadaniami Alice Munro) - wówczas z trudnością włączam czytelniczy "hamulec" albo dozuję sobie lekturę (np. 50 stron dziennie).
Są, oczywiście, takie książki, które czytam tygodniami (ostatnio to "Tudorowie"), bo wymagają skupienia i muszę mieć akurat ochotę na tego typu lekturę.
Ostatnio czytam rocznie około 200-300 książek i w większości nie są to czytadła. Po prostu czytam bardzo szybko (mam tak od dziecka:)), a odkąd zmieniłam tryb życia na spokojniejszy, mam więcej czasu na książki i ogród - moje dwie wielkie pasje.
Zapewniam Cię, że nie odczuwam tempa czytania i nie odbieram go jako jakiegoś zaliczania, po prostu inaczej nie umiem czytać, co...
Istotnym słowem w Twojej wypowiedzi jest "ostatnio". Nie wycofuję się z mojego zdania, że nie wierzę w 200-300 książek rocznie. Moje uogólnienie - jak każde uogólnienie - nie dotyczy absolutnie każdego przypadku. Może należysz do wyjątków. Są pewne ekstrema, dość rzadkie sytuacje życiowe z dużą ilością wolnego czasu czy przypadki, kiedy szybkie czytanie książek to praca zawodowa. Nie bawię się w wyliczanie, ile czasu zajmuje przeczytanie 300-stronicowej książki, bo już na ten temat wielu pisało, że to idiotyczne. Wystarczy większa czcionka i interlinia, trochę mniejszy format czy zwiększone marginesy i te same 300 stron okazuje się cieniutką lekturą na jeden dzień. Pisząc "czytadła" nie mam na myśli niczego umniejszającego ich lekturze. Chodzi mi o beletrystykę względnie łatwą i prostą w lekturze, czyli przeważającą większość kryminałów, sensacji, romansów, powieści przygodowych etc. Jeśli ktoś czyta przede wszystkim takie pozycje a do tego ma to szczęście, że ma duuużo czasu do zagospodarowania, to faktycznie dobije do 200 i więcej lektur w roku. Pytanie tylko, jak długo wytrzyma takie tempo. 2-3 lata? I co to znaczy "przeczytać" książkę. W liceum "musiałem" przeczytać "Potop". Świetnie się czytało i szybko. Problem był w tym, że potem była klasówka z treści, bo była istotna znajomość pewnych detali i niuansów do zrozumienia głębszej wymowy powieści. Wielu na tym poległo. Ja też dość szybko czytam, ale czytanie przyjemnych powieści polega właśnie na szybkim przeczesywaniu wzrokiem tekstu. Nie czyta się słowo po słowie a skanuje się wzrokiem cale frazy, całe wiersze i leci się dalej. Po "przeczytaniu" 4 stron nie jesteś w stanie powiedzieć, co dokładnie było wcześniej. Trochę jak z dobrym filmem akcji. Przyswajasz główny nurt narracji, nastroje bohaterów, ogólne zależności, ale nie musisz rejestrować, czy facet strzelał z browninga czy uzi, nie rejestrujesz, czy zmieniał magazynek 2 czy 4 razy. Autor musi takie detale podawać, ale czytelnik nie musi tego zapamiętywać. O przeważającej ilości lektur z zeszłego roku potrafię co najwyżej powiedzieć, że mi się podobały, były świetną rozrywką i ewentualnie to, co było zamieszczone jako blurb. O tych sprzed 5-6 lat praktycznie nic nie mogę powiedzieć, poza tym, że je czytałem. Jeśli jednak wśród lektur będzie dużo reportażu, literatury faktu, zwłaszcza książek historycznych (nie powieści historycznej!) czy książek popularnonaukowych to żeby dobrze zrozumieć drugi i trzeci rozdział, musisz się skupić niemal na każdym zdaniu, czasem prawie na każdym słowie z rozdziału pierwszego. Tego typu ksiązki bywają też dość grube i drukowane niezbyt dużą czcionką. W takim przypadku opowieści o przeczytaniu 200-300 książek rocznie można włożyć między bajki. Oczywiście znowu z drobnym zastrzeżeniem. Mówię o przeciętnej sytuacji życiowej a nie takiej, kiedy człowiek ma to szczęście, że ma masę wolnego czasu i niewiele obowiązków domowych/rodzinnych/służbowych. Niedawno miałem „przyjemność” przebywać 4 dni w zakładzie zamkniętym NFZ ;-) Brak czegokolwiek do roboty, nuda, zero telewizora, Internetu etc. Efekt? 1 książka popularnonaukowa „clasic” i dwa spore audiobooki. Ale nikomu nie życzę takich możliwości czytelniczych. No i nie biorę pod uwagę sytuacji nocnego stróża na parkingu, który robi obchód 2-3 razy w nocy a całą resztę może przeznaczyć na czytanie ;-)
Istotnym słowem w Twojej wypowiedzi jest "ostatnio". Nie wycofuję się z mojego zdania, że nie wierzę w 200-300 książek rocznie. Moje uogólnienie - jak każde uogólnienie - nie dotyczy absolutnie każdego przypadku. Może należysz do wyjątków. Są pewne ekstrema, dość rzadkie sytuacje życiowe z dużą ilością wolnego czasu czy przypadki, kiedy szybkie czytanie książek to praca...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMnie też wyszło w zeszłym roku 200 książek, więc jak widać jest to możliwe. Fakt, że nie dotyczy to większości osób. Ale szczerze mówiąc jest tyle książek które chciałabym przeczytać (jak napisałeś - zaczyna mnie to przytłaczać), że czytanie w takim tempie to konieczność ;) Gdybym miała możliwość i musiała wybrać powiedzmy tylko jedną książkę na miesiąc - chyba bym oszalała. Może czasem to rzeczywiście jest zaliczanie, ale przecież nikomu to nie przeszkadza, prawda?
Mnie też wyszło w zeszłym roku 200 książek, więc jak widać jest to możliwe. Fakt, że nie dotyczy to większości osób. Ale szczerze mówiąc jest tyle książek które chciałabym przeczytać (jak napisałeś - zaczyna mnie to przytłaczać), że czytanie w takim tempie to konieczność ;) Gdybym miała możliwość i musiała wybrać powiedzmy tylko jedną książkę na miesiąc - chyba bym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejU mnie na półce Chcę przeczytać jest w kolejce około 60 książek...a co tydzień dochodzą nowe...chyba musze zrezygnować z pracy :P
U mnie na półce Chcę przeczytać jest w kolejce około 60 książek...a co tydzień dochodzą nowe...chyba musze zrezygnować z pracy :P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Bez sensu jest obliczać czas który człowiek przeznaczy na czytanie danej książki, ponieważ każdy czyta w innym tempie. Ja na przykład czytam dość wolno i niestety w moim przypadku te statystyki mogły by okazać się błędne.
Jeśli zaś chodzi o ilość książek przeczytanych w ciągu roku, jestem w stanie to oszacować; wychodzi mniej więcej 70. Na wszystkie książki które mam na liście "chcę przeczytać" będę musiała przeznaczyć pewnie ponad dekadę :p A ze względu na to że książek na tej liście przybywa z czasem, zapewne będę w stanie zapewnić sobie stałą rozrywkę do końca życia ;p to co najważniejsze może zdążę przeczytać ;) Ważne, żeby miło spędzić czas :) Bardziej bym się martwiła gdyby brakło ciekawych książek do czytania :P
Bez sensu jest obliczać czas który człowiek przeznaczy na czytanie danej książki, ponieważ każdy czyta w innym tempie. Ja na przykład czytam dość wolno i niestety w moim przypadku te statystyki mogły by okazać się błędne.
Jeśli zaś chodzi o ilość książek przeczytanych w ciągu roku, jestem w stanie to oszacować; wychodzi mniej więcej 70. Na wszystkie książki które mam na...
Śmieszy mnie to statystyczne liczenie, ile czasu powinno mi zająć czytanie poszczególnej pozycji. Przypomina mi to trochę wyścigi.
Śmieszy mnie to statystyczne liczenie, ile czasu powinno mi zająć czytanie poszczególnej pozycji. Przypomina mi to trochę wyścigi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKażda książka ma inna charakterystykę ,jedne są pisane prostym językiem i szybko można je przeczytać .Także grube książki są czasochłonne .Jeżeli osoba lubi,potrafi oraz chce czytać to daje rade z bardzo rozwiniętymi książkami.
Każda książka ma inna charakterystykę ,jedne są pisane prostym językiem i szybko można je przeczytać .Także grube książki są czasochłonne .Jeżeli osoba lubi,potrafi oraz chce czytać to daje rade z bardzo rozwiniętymi książkami.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam