Baśniowa magia. Książki związane z animacjami ze Studia Ghibli

Marcin Waincetel
16.02.2020

Wielka podróż w nieznane. Wrażliwi bohaterowie, którzy odkrywają niezbadane cywilizacje – alternatywne rzeczywistości. Pradawne legendy, orientalny folklor, japońska historia… i światowa literatura. Bo w kultowych animacjach z wytwórni Ghibli znajdziemy choćby pomysły Ursuli K. Le Guin, reinterpretacje baśni Hansa Christiana Andersena i dziedzictwo Homera. Ale nie tylko.

Baśniowa magia. Książki związane z animacjami ze Studia Ghibli

W krainie bogów japońskiej animacji

Wyznaczenie zupełnie nowego kierunku w sztuce tworzenia filmów rysunkowych. Mniej więcej w tym zawiera się sens tajemniczego słowa, jakim dla wielu może być Ghibli. W całości nazwa wytwórni jest zdecydowanie bardziej rozbudowana, bo brzmi „Kabus hiki-gaisha Sutajio Jiburi”. Skrócona wersja nawiązuje do arabskiego określenia gorącego, pustynnego wiatru ze Wschodu. Przyznać trzeba, że jest to niezwykle misterna symbolika.

Ale to właśnie w rozbudowanej formie i znaczeniowym bogactwie zawiera się potęga animacji ze Studia Ghibli. Japońska firma, której głównymi fundatorami są Toshio Suzuki, Isao Takahata, a także najbardziej znany z całej trójki Hayao Miyazaki, twórca oscarowego „Spirited Away: W krainie bogów”, przypomina kulturowy skarbiec. Znajdziemy w nim archetypy i toposy z najpiękniejszych baśni, które mówią o przemijaniu i dorastaniu. Nieśmiertelnej miłości, historycznych przemianach i osobistych metamorfozach. Motywach dobrze znanych, bo uniwersalnych.

Artyści z Kraju Kwitnącej Wiśni specjalizują się w realizowaniu niezwykłych produkcji. Stworzenie gatunkowych, tematycznych i stylistycznych podziałów w kontekście anime to nie lada wyzwanie. Historia japońskiej animacji sięga zresztą początków XX wieku, gdy azjatyccy filmowcy eksperymentowali z filmowymi technikami znanymi we Francji, Niemczech, USA oraz Rosji. I być może właśnie w różnorodności, przy jednoczesnym zachowaniu własnego stylu, znajduje się klucz do zrozumienia fenomenu Studia Ghibli.

Kadr z filmu „Spirited Away: W krainie bogów”

Reklama

Rozpoczęcie odysei – założenie firmy

Wspomniany wcześniej Miyazaki uchodzi za żywą legendę, ikonę nie tylko japońskiej, lecz również światowej kinematografii. To niezwykle świadomy twórca, będący prawdziwym erudytą, czego dowodem jest jeden z pierwszych filmów reżysera. Bo przecież „Nausicaä z Doliny Wiatru”, powstały zresztą na bazie komiksu rzeczonego, to historia osadzona w przyszłości, najprawdopodobniej po wojnie jądrowej, która odnosi się jednak do czasów antycznych. Nauzykaa to imię bohaterki jednego z epizodów „Odysei” Homera. Była to królewska córka, która udzieliła pomocy Odyseuszowi, wyrzuconemu na brzeg wyspy Scherii przez fale.

Pacyfistyczny i proekologiczny w wymowie obraz spotkał się z olbrzymim entuzjazmem ze strony publiczności, która zagłosowała portfelami. Producentem filmu został Isao Takahata, który zapewnił budżet na poziomie miliona dolarów, reżyserii podjął się zaś samodzielnie Miyazaki. Kasowy sukces pozwolił uwierzyć twórcom, że warto zaryzykować założenie własnego studia. Wcześniej, to znaczy przed czerwcem 1985 roku, kiedy to na rynku oficjalnie pojawiło się Ghibli, artystyczni potentaci niechętnie patrzyli na – rewolucyjne z perspektywy lat – animowane propozycje wspomnianego trio.

Kadr z filmu „Nausicaä z Doliny Wiatru”

Historie z różnych stron świata

Miyazaki, najważniejszy, choć przecież nie jedyny architekt sukcesu wytwórni, do literackiego dziedzictwa nawiązywał wielokrotnie. „Laputa – podniebny zamek”, czyli pierwszy oficjalny film spod szyldu Ghibli, to niezwykła opowieść o poszukiwaniu legendarnej, unoszącej się w przestworzach wyspy, która skrywa w swoim wnętrzu potęgę technologicznej wiedzy. Mogącej dać władzę nad światem. Nazwa Laputa została zaczerpnięta z powieści Jonathana Swifta „Podróże Guliwera”, konkretnie z trzeciej części utworu, gdy tytułowy bohater trafił na latającą wyspę zamieszkaną przez muzyków oraz matematyków, którzy poświęcili się nauce.

Niebywale przejmująca jest też historia zapisana we wzruszającym „Grobowcu świetlików”, filmie wyreżyserowanym przez Isao Takahatę. Obraz z 1988 roku powstał na kanwie opowiadania autorstwa Akiyukiego Nosaki, który czerpał z własnych wspomnień z czasów II WŚ. Szczególna groza wojny, a jednocześnie humanistyczny duch utworu, pacyfistyczne przesłanie, jak i tragizm oraz chwile ulotnego szczęścia – wszystko to sprawia, że film porusza do emocjonalnych granic. Tak przez formę, jak i treść. Bo dzieci, bezbronne, wrażliwe istoty, ukojenie w bólu i rozpaczy znajdują w świetlikach – promykach nadziei.

Prawdziwie magiczna jest też „Podniebna poczta Kiki”, kolejne dzieło Miyazakiego. Scenariusz stanowi adaptację powieści Eiko Kadono pod tym samym tytułem, opublikowanej w 1985 roku – jest to drugi film wspomnianego twórcy, który nie został oparty na jego oryginalnym pomyśle. Bohaterką jest mała, rezolutna czarownica Kiki, która szuka miasta, w którym mogłaby zamieszkać. Kiki wraz ze swoim czarnym kotem Jiji wyprowadzają się do osady nad morzem, aby stopniowo wejść w dorosłość. Prawdziwie magiczny czas. W adaptacji wykorzystano jednak tylko niektóre wątki pierwowzoru, kończąc opowieść w lecie, podczas gdy książka obejmuje wydarzenia całego roku kalendarzowego.

Niezwykła proza życia zapisana jest w „Tajemniczym świecie Arrietty”. Reżyserem animacji był debiutujący w tej roli Hiromasa Yonebayashi. Obraz stanowi uroczą adaptację „Pożyczalskich” autorstwa brytyjskiej pisarki Mary Norton. W czasie seansu poznajemy historię niewielkich istot mieszkających pod podłogą jednego z domów w japońskiej dzielnicy Tokio Koganei. Ich codzienny, spokojny rytm życia zostaje zakłócony przez odkrycie ich istnienia, którego dokonał chłopiec z sąsiedztwa. I tak też Shao, chorujący na serce bohater, poznaje Arriettę, nastoletnią córkę niezwykłego państwa Clock.

Reklama

Ścieranie się różnych sił. Spotkanie przedstawicieli obcych sobie światów. W tym zawiera się przekaz „Ponyo”, uroczej animacji Miyazakiego, który w swoim stylu zreinterpretował baśń „Mała Syrenka” Andersena. Kultowy reżyser wprost mówi o tym, że jest to opowieść o dzikości i sile, a także harmonii, jaka panuje w przyrodzie. Japoński artysta chciał sprawić, że magiczna istota będzie mieć własną duszę, tożsamość. I faktycznie, stopniowe poznawanie małej rybki Ponyo oraz pięcioletniego chłopca o imieniu Sosuke, który jest jej największym przyjacielem, nastraja do poszukiwań.

Określanie kierunku podróży, szukanie wskazówek, wewnętrznej siły, dzięki której niemożliwe staje się realne. Oto i motywy przyświecające w tworzeniu filmowego widowiska „Ruchomy zamek Hauru”. Bajka oparta jest na książce z 1986 roku o tym samym tytule spisanej piórem Diane Wynne Jones. W opowieści poznajemy Sophie, dziewczynę zmienioną przez czarownicę w staruszkę, która trafia do dziwnego zamku należącego do czarodzieja Hauru. Spotkany w nim demon ognia Karushifâ złożył niecodzienną propozycję, która wymaga odwagi. I dojrzałości. Stopniowa ewolucja wrażliwości dziecka, nabywanie głębi i siły charakteru – to też tematyczne znaki rozpoznawcze wytwórni Ghibli.

Wielka, choć w gruncie rzeczy dosyć kameralna historia, która mówi o możliwej apokalipsie. Naturalnym końcu świata. „Opowieści z Ziemiomorza” to produkcja animowana na podstawie cyklu powieści Ursuli Le Guin „Ziemiomorze”, której wyreżyserowania podjął się Gorô Miyazaki, syn legendarnego twórcy Ghibli. W baśniowym filmie poznajemy Geda, potężnego maga, który wyrusza w niebezpieczną podróż. Bo nad archipelagiem zaczynają pojawiać się smoki. Nieuchronne zwiastuny końca. To historia mówiąca o nadzwyczajnym poświęceniu, magii tkwiącej w zaufaniu, jak i mrocznym przeznaczeniu pewnego księcia. I zapomnianych istotach z folkloru.

Kadr z filmu „Opowieści z Ziemiomorza” studia Ghibli

Literacki pierwiastek japońskich animacji

Ideały, do których nieustannie dążymy. Urocza, antropomorficzna wizja przyrody. Steampunkowa, szalona rzeczywistość. Cuda techniki, magia wiedzy. I wartości takie jak przyjaźń, miłość, ale też zaufanie i wiara. Wreszcie dojrzewanie, radzenie sobie z traumą. W filmach ze świata Ghibli zapisano kulturowe wzorce zrozumiałe dla każdego z nas. Baśnie oddziaływujące tym silniej, bo odnoszące się do literackiego dziedzictwa. W sposób dosłowny, ale też symboliczny.

„Tylko wczoraj”, „Szept serca”, „Fale oceanu” to kolejne perełki, które bazują na książkach, mniej dla nas znanych, bo wywodzących się już konkretnie z Kraju Kwitnącej Wiśni. Ale w animowanych próbkach wytwórni Ghibli określono ich uniwersalną wielkość. O folklorze, historii, tradycji dowiadujemy się zaś również za sprawą „Księżniczki Mononoke”, „Mojego sąsiada Totoro”, „Szkarłatnego pilota” czy „Spirited Away: W krainie bogów”. To fantastyczne obrazy, w których zapisano literackie pierwiastki. Bo japońskie studio to kulturowy skarbiec. Znajdziemy w nim archetypy i toposy z najpiękniejszych baśni, które mówią o przemijaniu i dorastaniu. Nieśmiertelnej miłości, historycznych przemianach i osobistych metamorfozach. I właśnie w różnorodności, przy jednoczesnym zachowaniu własnego stylu, znajduje się klucz do zrozumienia fenomenu studia Ghibli.

Fotografia otwierająca: Kadr z filmu „Ruchomy zamek Hauru”.

Reklama

komentarze [37]

Sortuj:
3959
266
06.03.2021 19:17



Kocham! Uwielbiam niemal wszystkie filmy ze studia Ghibli!


563
22
20.02.2020 14:39

Moja kuzynka poleciła mi kiedyś „Grobowiec świetlików”. Pewnego wieczoru obejrzałem i byłem wstrząśnięty. To jedna z tych historii, która najbardziej poruszyła moje serce.

Osoby zainteresowane zachęcam do obejrzenia rozmowy o „Grobowcu świetlików”: https://www.youtube.com/watch?v=TQWp9QU3dHc


3959
266
06.03.2021 19:13

Oglądałem... wstrząsnęło mną tak, że już nigdy więcej nie chcę tego oglądać. Za mocne dla mnie.


620
93
19.02.2020 15:16

Aha, jeszcze jedna produkcja od Ghibli, o której nie ma mowy w artykule, a która też jest adaptacją książki, to serial Ronja, córka rozbójnika, na podstawie Astrid Lindgren. Oglądać nie oglądałem, ale podobno też kawał dobrego kina dla najmłodszych :)


Reklama
620
93
19.02.2020 15:07

Moja przygoda z Ghibli jak dotąd zakończyła się badajże na Ponyo. Jakoś te ich filmy, które w owym czasie były tymi najnowszymi (Hauru, Spirited Away, i Ponyo właśnie) zrobiły na mnie wrażenie przereklamowanych i to zniechęciło mnie do oglądania kolejnych ich produkcji. W Hauru zawsze drażnił mnie sam tytuł (dlaczego nie zapisano imienia bohatera jak należy - Howl?), a i...

więcej

292
176
18.02.2020 14:24

Ciesze się, że Netflix pozwala nam obejrzec wszystkie produkcje. Bo widze, że mam braki w klasyku.


620
93
19.02.2020 14:47

Prawie wszystkie, bo brak "Grobowca świetlików". Ale tego akurat łatwo znaleźć na popularnej stronie z filmami, i to nawet w HD i bez opcji premium :)


292
176
20.02.2020 18:19

A to oglądałam i mam nawet na kasecie :D


51
44
18.02.2020 08:49

Dla mnie osobiście najlepszy jest Czerwony żółw z 2016 r., choć to akurat koprodukcja. Piękna historia życia bez jednego słowa, za to z nastrojową muzyką i urzekającą animacją. Raczej nie nadaje się na książkę. Urocze jest też Makowe wzgórze i Marnie. A autentycznie poruszający Grobowiec świetlików.


973
315
17.02.2020 11:46

Super temat :D
Bardzo lubię animacje z tego studia! Mają w sobie coś innego. Najbardziej lubię "Ruchomy Zamek Hauru". Koniecznie muszę przeczytać książkę, podobno duużo lepsza, ale will see :D


431
92
17.02.2020 12:59

Książka wypada słabo na tle filmu. Ma w sobie ten charakterystyczny sztuczny i wymuszony styl amerykańskich książek dla dzieci z XX wieku - jeśli znasz np. Nancy Drew to wiesz o czym mówię.


973
315
17.02.2020 13:05

Nie znam Nancy Drew, ale umiem sobie wyobrazić ten klimat :/
Ojć XD to nie brzmi dobrze.
No nic, to przesunę tę pozycję ciutkę dalej w kolejkę do przeczytania XD


1136
128
17.02.2020 20:30

Tak, i historia nie jest do końca taka sama. Ale bez obaw, w oczy nie gryzie, można przeczytać.


431
92
18.02.2020 09:11

Prawda. Jednak zaskakujące jest to, że filmy Miyazakiego poprawiają książki. Zwykle raczej im uwłaczają. Taki wyjątek.

Secret, jeśli chcesz przeczytać dobrą książkę związaną z filmami studia Ghibli to mogę polecić When Marnie was there. Opowieść jest inna, ale nie można powiedzieć, żeby była lepsza albo gorsza. Ciekawie jest porównać obie wersje.


973
315
18.02.2020 09:42

Ok, dzięki za radę. Zapisuję sobie tytuł :D


3959
266
17.02.2020 09:55

Uwielbiam filmy od Ghibli! Uspokajają i rozmarzają. Zaszyć się pod kocykiem z gorącą herbata i oglądać. Wspaniałe.

Tylko "Grobowiec świetlików" mi się nie podoba - wstrząsnął mną i nie chcę powtarzać tego doświadczenia.

Książka "Ruchomy zamek Hauru" osiąga zawrotne ceny na Allegro... dlaczego :( ?


620
93
19.02.2020 14:56

Ale nie podobał Ci się sam w sobie, czy nie podobał się, bo za mocno Tobą wstrząsnął?
Tak dopytuję, bo jeśli chodzi o emocjonalne oddziaływanie tego filmu to się zgadzam, jest wstrząsający (ale w sumie taki chyba miał być). Co jednak nie zmienia faktu, że to świetnie zrealizowany film, przynajmniej moim zdaniem. To co mi się bardzo w nim spodobało, to takie drobne...

więcej

312
95
19.02.2020 15:46

Tak samo jak anime Mój sąsiad Totoro jest nie do dostania z polskimi napisami i również osiąga zawrotne kwoty. Problem zaczął się wraz ze śmiercią reżysera, nie jestem pewna, ale chyba jakieś prawa autorski itp. itd. powodują te ceny.


3959
266
19.02.2020 17:17

@Yardash "Nie podobał mi się" właśnie ze względu na te silne emocje i tematykę. To świetny film, świetnie zrealizowany, wspaniała animacja. Ale jest dla mnie za mocny emocjonalnie. Bardziej wolę jednak takie ucieczki w baśnie.

@Buchling "Mój sąsiad Totoro" jest dostępny na Netflix'ie. Czy chodzi Ci o film do pobrania by sobie zachować w swoim archiwum? Jeśli to drugie to...

więcej

312
95
19.02.2020 17:56

Na szczęście już mam własny, ale dziękuję!


1516
314
20.02.2020 12:28

@Buchling

Tak samo jak anime Mój sąsiad Totoro jest nie do dostania z polskimi napisami i również osiąga zawrotne kwoty. Problem zaczął się wraz ze śmiercią reżysera, nie jestem pewna, ale chyba jakieś prawa autorski itp. itd. powodują te ceny.

Ale Hayao Miyazaki żyje :-)

A do do słabej dostępności filmów w Polsce, to pewnie pretensje trzeba mieć do dystrybutora. W 2013...

więcej

298
68
17.02.2020 09:11

Jeżeli ktoś nie zna Miyazakiego to ten tekst winien skłonić go do zapoznania się z jego twórczością. Również jestem pod wrażeniem stworzonych animacji przez studio Ghibli. Polecam.


4224
3984
16.02.2020 15:27

Właśnie piszę,że nie lubię mango.Wolę inne animację.


973
315
17.02.2020 11:44

*Anime :)
Mangi to azjatyckie komiksy ;)


620
93
19.02.2020 14:45

@Secret
*Japońskie :)
Mangi to japońskie komiksy ;)


zgłoś błąd