Od Andersena przez Bułhakowa aż do Tolkiena, czyli (nie)znane „Opowieści wigilijne”

Marcin Waincetel
26.12.2019

„Jest taki zmierzch wśród grudniowych szarych dni, kiedy w noc, gwiazda lśni…” – zapisano w pewnej znanej kolędzie. Nieśmiertelny Charles Dickens jedną z nich zapisał prozą i opatrzył tytułem „Opowieść wigilijna”. Ale nie tylko brytyjskiemu moraliście udało się oddać świąteczną moc przemienienia.

Od Andersena przez Bułhakowa aż do Tolkiena, czyli (nie)znane „Opowieści wigilijne”

Serca skute lodem

Hans Christian Andersen tworzył mniej więcej w tym samym czasie, co Charles Dickens. Duński poeta, ceniony baśniopisarz, potrafił w niezwykle melancholijny sposób oddać codzienne piękno, ale również przejmujące tragedie. „Dziewczynka z zapałkami”, być może najbardziej znane ze wszystkich dzieł Andersena, to historia, w której śmierć niewinnej bohaterki łączy się z wiarą w życie wieczne. Spadająca gwiazda jest symbolem końca, ale też początku. Legendarnemu twórcy udało się skonstruować ponadczasową, wzruszającą baśń, w której nawiązuje on – podobnie jak miał to w zwyczaju Dickens – do autobiograficznych motywów z własnego dzieciństwa.

Najmłodsi bohaterowie byli mu zresztą bardzo bliscy, o czym dowiadujemy się też z „Królowej śniegu”. W historii Gerdy i Kaja ukazano ekstremalne dojrzewanie do podejmowania świadomych decyzji. Poświęcenia i walki o prawdziwą przyjaźń, a także definiowania tego, co dobre, jak i złe. Nic dziwnego, że moralne niejednoznaczności – swoiste szarzyzny – wyciągnięte z baśniowych kart Duńczyka stały się inspiracją do „Krainy Lodu”, animowanej perełki Disneya. Przecież i w niej przejawia się zagadnienie samoakceptacji, samodoskonalenia. A jeśli połączy się imiona bohaterów – Hansa, Kristoffa, Anny i Svena… nie sposób nie zauważyć inspiracji Hansem Christianem Andersenem.

Świąteczny folklor i baśniowa groza

Ukryte znaczenia – bogactwo symboli – zapisano w ludowych opowieściach. O tym, w których uobecnia się zarówno strach, jak i nadzieja, żałoba oraz miłość. Uczucie silniejsze niż śmierć. Kontrasty działają przecież najmocniej na wyobraźnię. Udowodnili to swego czasu bracia Grimm, gdy zdecydowali się przedstawić „Panią Zimę”. Wiedźma bądź czarownica, którą w XIX wieku szczególną czcią otaczali mieszkańcy zachodnich Niemiec. Reprezentowała siły natury – władała żywiołem zimy. Potrafiła odpłacić za dobre uczynki i pomoc, błogosławiąc młodym kobietom, ale równocześnie przekląć los niewdzięcznych. Siostry z historii braci Grimm były natomiast reprezentantkami skrajnie różnych postaw. Baśniowa groza potrafi przybrać niezwykle sugestywną formę…

Wielokrotnie przywoływany Charles Dickens potrafił zmrozić krew w żyłach nie tylko upiorną wizją świąt, które mogłyby już nigdy nie nastąpić – co w jednej ze swoich wizji zobaczył Scrooge. Klasyk literatury brytyjskiej na kartach swoich dzieł przywoływał inne zjawy, o czym wiemy za sprawą „Dróżnika”. Twórca „Opowieści wigilijnej” do świątecznej aury nawiązywał jeszcze w innych tytułach, żeby wspomnieć tylko „Opowieść o goblinach, które podkradły zakrystiana” czy „Choinkę”, nieco sentymentalną, poruszającą w wymowie historię osnutą wokół świątecznych wspomnień. Bo przecież bliscy są dla nas obecni nie tylko w codziennej rzeczywistości, ale również w pamięci. Dickens uwrażliwia i przypomina o tym przez wieki. „Wigilia pełna duchów”, czego dowodem mogą być zresztą opowiadania innych artystów epoki wiktoriańskiej – Elizabeth Gaskell, Edith Wharton, Andrew Haggarda… bo zjawy symbolizują coś więcej niż nadnaturalny horror.

Magia zwyczajnych gestów

Poświęcenie w czynach, poświęcenie w słowach… przecież dla najbliższych jesteśmy w stanie zrobić niemal wszystko… Nadzwyczajne piękno krótkiej formy literackiej wydobył O. Henry, właściwie William Sydney Porter, amerykański pisarz specjalizujący się w humorystycznych utworach, w których codzienność mieni się zdumiewającymi kolorami. Zaskakująco spuentowaną – słodko-gorzką – historią jest właśnie „Dar Trzech Króli”, najbardziej znane opowiadanie Henry’ego. W nim to poznajemy szczególną relację Jima i Delli, pary młodych ludzi, którzy szukając wzajemnych podarków na Boże Narodzenie, poświęcają swoje osobiste skarby. Materialnej wartości nie można porównywać jednak z magią prostych gestów, bo to w nich przejawia się prawdziwa moc. Urocze, przewrotne, zapadające w sercu.

Największym cudem jest zaś samo życie. Właśnie na tę prawdę uwrażliwia nas szczególnie Michaił Bułhakow w jednym ze swoich mniej znanych opowiadań. Zimowa aura – piękna, choć przerażająca – przejawia się w „Zawiei”, przez którą przebyć musi młody lekarz z prowincjonalnej miejscowości, gdzie człowiek nauki wydaje się niemal świętym. Choć alter ego twórcy „Mistrza i Małgorzaty” naznaczone jest też cierpieniem, a świąteczna metamorfoza nie musi być czymś trwałym. Bo zmiana to przecież proces. Niejednoznaczne prowokuje wątpliwości, a przecież to pytań – jak i odpowiedzi – szukamy w wielkiej literaturze. Historia Bułhakowa stała się zresztą podstawą rewelacyjnego miniserialu „Zapiski młodego lekarza”. Cykl siedmiu nowel nosi znamiona autobiografizmu, bo i słynny dramaturg na początku swego dorosłego życia praktykował sztukę medycyny…

Szczególna wizja świąt

Wciąż – jednak zdecydowanie rzadziej niż kiedyś – praktykujemy również inną sztukę. Pisania listów. A chyba każdy z nas, choć raz, nakreślił słowa, których adresatem był święty Mikołaj. Z pewnością wczytywał się w nasze intencje. Ale dlaczego nigdy nie odpisywał? J.R.R. Tolkien udowodnił coś zgoła innego, bo jego „Listy świętego Mikołaja” to dowód na to, że słowa mają znaczenie. Autor nieśmiertelnego „Władcy Pierścieni” zdecydował się podjąć swoistą korespondencję ze swoimi dziećmi, które bardzo liczyły na wiadomości z bieguna północnego… Brytyjski powieściopisarz, stosując piękne, kaligraficzne pismo, stopniowo – każdego roku – rozbudowywał legendę świętego. Bo przecież wiarę trzeba pielęgnować. W sercu każdego. Nie tylko najmłodszych.

Jest w czasie świąt coś niezwykłego – prawdziwie magicznego. W spotkaniach z bliskimi lub osobami, które były bliskie – i znów mogą się takie stać. W przemianie, która może być chwilowa, ale równocześnie stała. W słowach mówiących o przebaczeniu, zrozumieniu, uczuciu. Bliskości. Warto wsłuchać się w prawdy zapisane w świątecznych opowieściach, którym patronuje oczywiście Dickens, ale również Andersen, Bułhakow, Tolkien, a także Jack London, Stanisław Grzesiuk, Henryk Sienkiewicz czy Aleksander Puszkin… ale do tych autorów powrócimy innym razem. Pewnie za rok! Nacieszcie się niezwykłą prozą i pięknem świątecznych chwil!


komentarze [10]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

341
3
20.12.2019 11:48

Zapraszam do dyskusji.


3774
3536
26.12.2019 11:47

Gabriela Gargaś,Magdalena Witkiewicz i Krystyna Mirek.Też piszą ładne i bardzo dobre powieści.W takim świątecznym stylu.


46
45
26.12.2019 19:18

 Królowa Śniegu Królowa Śniegu To wydanie ma podwójną magię, gdyż zostało opatrzone przepięknymi ilustracjami Vladyslava Yerko. Zawsze jestem pod wrażeniem i warstwy literackiej i ilustratorskiej. Nie tylko od święta.


288
66
26.12.2019 22:36

Piękne są też ilustracje w tym wydaniu.
 Królowa Śniegu Królowa Śniegu


1858
1232
27.12.2019 07:42

Ja mam jakieś stare wydanie, w którym ilustracje były przerażająco piękne.


46
45
27.12.2019 10:24

@Madom @Renax Ta opowieść na inne nie zasługuje. Zgadza się, Manuela Adreani stworzyła piękne ilustracje. Właśnie w tym rzecz, stare wydania zachwycają szatą graficzną. Za to współczesne coraz mniej. Są jakby tworzone na kolanie, w szatni tuż przed lekcją. Dlatego, Artystów tworzących prawdziwe cudeńka trzeba doceniać, i mówić o nich. Jest ich już coraz mniej. Obrazki w...

więcej

1858
1232
28.12.2019 07:03

Na szczeście teraz znów ilustratorzy się liczą.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

523
220
26.12.2019 20:42

Ostatnio zatopiłam się w świątecznym klimacie:
 Cicha 5 Cicha 5
 Szczęście z piernika Szczęście z piernika
 Zanim cię zapomnę Zanim cię zapomnę


948
121
27.12.2019 09:59

Moja ulubiona bajka Królowa śniegu kilika lat temu oglądałam w telewizji zestawienie 25 ulubionych baśni telewidzów i tej niestety nie było.

Moja córka gdy była w wieku przedszkolnym uwielbiała Pani Zima codziennie wieczorem musieliśmy ją obowiązkowo czytać


6705
344
27.12.2019 14:08

Nie zapominajmy o książce  Noelka Noelka Małgorzaty Musierowicz - cała akcja rozgrywa się w Wigilię.


zgłoś błąd