Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz
Okładka książki Kurt Ueberschaer i Golem Krzysztof Masiewicz, Clarence Weatherspoon
Ocena 6,3
Kurt Ueberschaer i Golem Krzysztof Masiewicz, Clarence Weatherspoon

Na półkach: , ,

Ale fajne! Trochę jak książki Krajewskiego, ale z silnie zarysowanym wątkiem nadnaturalnym. Czego tutaj nie ma? Połączenie retro kryminału, historycznych miejsc Dolnego Śląska, a do tego rabin, golem, starożytny Egipt, szczypta Frankensteina, a mimo to historia się nie rozjeżdża. Chcę więcej. Ostatnia strona to obiecuje, ale od kilku lat nie wyszedł nowy tom serii.

Ale fajne! Trochę jak książki Krajewskiego, ale z silnie zarysowanym wątkiem nadnaturalnym. Czego tutaj nie ma? Połączenie retro kryminału, historycznych miejsc Dolnego Śląska, a do tego rabin, golem, starożytny Egipt, szczypta Frankensteina, a mimo to historia się nie rozjeżdża. Chcę więcej. Ostatnia strona to obiecuje, ale od kilku lat nie wyszedł nowy tom serii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Brigantus 2. Pikt Hermann Huppen, Yves Huppen
Ocena 6,0
Brigantus 2. Pikt Hermann Huppen, Yves Huppen

Na półkach: , ,

Trochę słabszy niż pierwszy tom, bo na przykład dość naciągany jest konflikt ojca z synem w piktyjskiej wiosce. No i Hermann czasem nie potrafi dobrze narysować dwa razy tej samej twarzy, żeby były podobne. Ale to już naprawdę wiekowy artysta i przymykam oko na niektóre niedociągnięcia.

Trochę słabszy niż pierwszy tom, bo na przykład dość naciągany jest konflikt ojca z synem w piktyjskiej wiosce. No i Hermann czasem nie potrafi dobrze narysować dwa razy tej samej twarzy, żeby były podobne. Ale to już naprawdę wiekowy artysta i przymykam oko na niektóre niedociągnięcia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Brigantus 1. Wygnaniec Hermann Huppen, Yves Huppen
Ocena 6,1
Brigantus 1. Wygnaniec Hermann Huppen, Yves Huppen

Na półkach: , ,

Mega mi siadła ta opowieść. Hermann, choć już starszy pan, rysunkowo jeszcze daje radę, a specyficzna, nieco niedbała już kreska końcówki jego bogatej kariery, idealnie pasuje do spowitych mgłą terenów Szkocji w 82 roku po narodzinach Chrystusa. Pasuje też do dość kameralnej opowieści o pięciu niedobitkach z rzymskiej centurii, którzy po krwawej bitwie na torfowiskach, muszą niezauważeni dostać się do swojego obozu, przez cały czas są obiektem polowania ze strony tajemniczych Piktów, a jednocześnie mają niedokończone sprawy między sobą. Oszczędna paleta kolorów też dodaje punkty do klimatu. Super rzecz, Herzog mógłby na podstawie Brigantusa nakręcić film w stylu i na poziomie Aguirre, gniewu Bożego. Mam nadzieję, że drugi tom, który zakończy tę opowieść będzie równie dobry.

Mega mi siadła ta opowieść. Hermann, choć już starszy pan, rysunkowo jeszcze daje radę, a specyficzna, nieco niedbała już kreska końcówki jego bogatej kariery, idealnie pasuje do spowitych mgłą terenów Szkocji w 82 roku po narodzinach Chrystusa. Pasuje też do dość kameralnej opowieści o pięciu niedobitkach z rzymskiej centurii, którzy po krwawej bitwie na torfowiskach,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Corto Maltese - 17 - Linia życia Juan Díaz Canales, Ruben Pellejero
Ocena 8,7
Corto Maltese - 17 - Linia życia Juan Díaz Canales, Ruben Pellejero

Na półkach: , ,

Najlepsza seria jaka obecnie ukazuje się w Polsce. Tak uważam od początku pojawienia się tych kontynuacji. Cudowna opowieść o oczytanym marynarzu awanturniku, który podróżuje po całym świecie na początku XX wieku, spotyka znane postacie, bierze udział w nie mniej znanych wydarzeniach, wplątuje się w różne nieprzyjemne sytuacje, a jednocześnie ciągle buja w obłokach i marzy o wolności. Tym razem zwiedza Jukatan, jego majańskie piramidy, trafia idealnie na słynne święto zmarłych i bierze udział w przemycie skarbów Majów dla kolekcjonerów oraz broni dla Cristeros, podczas ich powstania w Meksyku. Hugo Pratt byłby dumny. Kontynuacje są równie dobre jak oryginał, a może nawet lepsze. Tak, może nawet lepsze... Ktoś tu jutro będzie niewyspany w pracy, ale było warto. :)

Najlepsza seria jaka obecnie ukazuje się w Polsce. Tak uważam od początku pojawienia się tych kontynuacji. Cudowna opowieść o oczytanym marynarzu awanturniku, który podróżuje po całym świecie na początku XX wieku, spotyka znane postacie, bierze udział w nie mniej znanych wydarzeniach, wplątuje się w różne nieprzyjemne sytuacje, a jednocześnie ciągle buja w obłokach i marzy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Błonia tajemnicy Michał Araszewicz, Stefan Grabiński, Piotr Marzec, Antoni Serkowski, Judyta Sosna, Mateusz Wiśniewski, Magdalena Zwierzchowska
Ocena 6,7
Błonia tajemnicy Michał Araszewicz, Stefan Grabiński, Piotr Marzec, Antoni Serkowski, Judyta Sosna, Mateusz Wiśniewski, Magdalena Zwierzchowska

Na półkach: , ,

Bardzo fajny zbiorek. Każdy kolejny utwór podobał mi się bardziej niż poprzedni. Szalona zagroda była fajna graficznie, ale samo zakończenie wymyślone przez Grabińskiego nie urwało mi tyłka. Potem było opowiadanie o zdaje się kartografie, który odwiedził gospodę wśród śnieżnej zamieci, klimat można by ciąć nożem (Gaiman napisał coś podobnego jako jeden z zeszytów Sandmana, a był jeszcze film Czerwona oberża), ale trochę nieczytelne były te rysunki, choć same w sobie były fajne, ale ta wspomniana nieczytelność trochę psuła mi narrację, następnie był świetny Smoluch o kolei, rysunki czytelne i mroczne, a historia świetna tak samo jak poprzednia. Czwarte opowiadanie, o pisarzu i posępnej willi, było świetnie narysowane i najbardziej mroczne, a Grabiński opowiadał w nim historię będącą chyba trochę o nim samym. A ostatnie o mężczyźnie, który ciągle bał się ukrytego jest najdojrzalsze literacko, a rysunki bardzo dobrze oddają paranoję głównego bohatera. Fajna rzecz, początkowo podobało mi się średnio, ale potem coraz bardziej.

Bardzo fajny zbiorek. Każdy kolejny utwór podobał mi się bardziej niż poprzedni. Szalona zagroda była fajna graficznie, ale samo zakończenie wymyślone przez Grabińskiego nie urwało mi tyłka. Potem było opowiadanie o zdaje się kartografie, który odwiedził gospodę wśród śnieżnej zamieci, klimat można by ciąć nożem (Gaiman napisał coś podobnego jako jeden z zeszytów Sandmana,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Najlepsza polska seria ostatnich lat. Nie ma słabych punktów.

Najlepsza polska seria ostatnich lat. Nie ma słabych punktów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Kolejny album z opowieściami z tajemniczej wioski. W tym świecie do szkoły razem z dziećmi uczęszcza gąska, schowane za drzewem staruszki podsłuchują rozmów na przystanku, tajemnicza postać straszy dzieci maską Mikołaja, myszy odprawiają msze w podziemiach kościoła, a szczury łączą się z królikami. A temu wszystkiemu przygląda się grabarz o złotym sercu, który lubi sobie wypić i chodzi w podartym swetrze. Klimat jest nieziemski.

Kolejny album z opowieściami z tajemniczej wioski. W tym świecie do szkoły razem z dziećmi uczęszcza gąska, schowane za drzewem staruszki podsłuchują rozmów na przystanku, tajemnicza postać straszy dzieci maską Mikołaja, myszy odprawiają msze w podziemiach kościoła, a szczury łączą się z królikami. A temu wszystkiemu przygląda się grabarz o złotym sercu, który lubi sobie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Chyba każdy znajdzie w tym komiksie odbicie własnej młodości. A najlepszym bohaterem tego komiksu jest piesek. :)

Chyba każdy znajdzie w tym komiksie odbicie własnej młodości. A najlepszym bohaterem tego komiksu jest piesek. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Wszystko skopaliśmy Robert Sienicki, Agata Wawryniuk
Ocena 7,8
Wszystko skopaliśmy Robert Sienicki, Agata Wawryniuk

Na półkach: , ,

Ubawiłem się jak norka. :)

Ubawiłem się jak norka. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Syberia 1 - Hans 1/2 Johann Blais, Benoit Sokal
Ocena 7,0
Syberia 1 - Hans 1/2 Johann Blais, Benoit Sokal

Na półkach: , ,

Właśnie wyszedł remaster pierwszej części gry, kupiłem, przeszedłem i przypomniałem sobie o komiksie, którego jakoś nigdy nie czytałem. Syberia 1 - Hans to komiksowa wersja genialnej gry przygodowej Benoita Sokala, a polskie wydanie stanowi połowę pierwszego tomu. 24-stronicowy zeszyt (samych plansz jest 20) był dodawany do kolekcjonerskiej edycji Syberii 3 w 2017 roku (no jasne, że kupiłem:) ). Cały album wydany przez Le Lombard jest do kupienia na przykład na emejzonie. Ale ja zrobiłem inaczej i do mojego zeszytu dokupiłem Hansa 2/2 cyfrowo za trochę ponad 10 złotych na stronie Europe Comics (w języku angielskim) i właśnie przed chwilą przeczytałem na telefonie. Ta druga połowa jest ciekawsza, bo w przeciwieństwie do zeszytu dostępnego w Polsce znajdują się w niej wydarzenia, których nie pokazano w grze, a mianowicie epizod z życia Hansa Voralberga, kiedy dołączył do cyrku i zbudował dla nich mechanicznego słonia oraz jego pracę nad czołgami dla niemieckiego wojska. Niestety komiks nigdy nie był kontynuowany, więc te dwa zeszyty (lub jeden album we Francji) to już wszystko. Natomiast jest to mega ciekawa sprawa właśnie ze względu na nieznane z gry epizody o cyrku i nazistach. Bardzo czekam na piątą część gry, bo choć Benoit Sokal niestety zmarł, to zostawił swojej ekipie mnóstwo notatek dotyczących kontynuacji, a czwarta gra zakończyła się w taki sposób, że piątka musi się pojawić. Warto też dodać, że Syberia początkowo była planowana właśnie jako komiks i dopiero później Sokal zdecydował się przerobić swój pomysł na grę, która okazała się arcydziełem. Reszta jest historią.

Właśnie wyszedł remaster pierwszej części gry, kupiłem, przeszedłem i przypomniałem sobie o komiksie, którego jakoś nigdy nie czytałem. Syberia 1 - Hans to komiksowa wersja genialnej gry przygodowej Benoita Sokala, a polskie wydanie stanowi połowę pierwszego tomu. 24-stronicowy zeszyt (samych plansz jest 20) był dodawany do kolekcjonerskiej edycji Syberii 3 w 2017 roku (no...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

"Dusza bez rozumu jest ciemnością".

Najnowsza książka Marka Krajewskiego znakomicie koresponduje z przeszłością i zamyka pewną klamrą ćwierć wieku retro kryminałów o Mocku, Popielskim i innych bohaterach. Ale jak to mówi Bogusław Wołoszański: Nie uprzedzajmy faktów.

Pierwsza powieść o Eberhardzie Mocku, która premierowo nosiła tytuł Skorpiony, a później ją przemianowano na Śmierć w Breslau ukazała się w 1999 roku. W książce tej radca kryminalny, a później Kriminaldirektor rozwiązuje śledztwo z pewnym upadłym berlińskim policjantem Herbertem Anwaldtem, który pojawił się też epizodycznie w drugiej książce autora pt. Koniec świata w Breslau. Czytelnicy bardzo polubili postać młodego pomocnika Mocka, ale na kolejną powieść z jego udziałem trzeba było czekać ponad dwadzieścia lat. Tym razem to on i Legnica są głównymi bohaterami, a Mock i Wrocław postaciami drugoplanowymi, więc de facto mamy do czynienia z tak zwanym spin-offem. Zawsze bardzo podobał mi się fakt, że Krajewski nie pisze swoich powieści w kolejności chronologicznej, trzeba sobie samemu układać historię jego bohaterów. Tym razem przenosimy się w przeszłość względem czasu powieści Śmierć w Breslau, kiedy Herbert jest jeszcze studentem w niemieckim miasteczku Tybinga, a jego mistrzem postać historyczna profesor Traugott Konstantin Oesterreich, uczony zajmujący się chorobami umysłowymi. Tymczasem w pewnym dworku pod Legnicą zaczęły dziać się straszne rzeczy, zaginęła hrabina, a jej córka stała się postacią żywcem wyjętą z filmu Egzorcysta. Tragedia spotkała też Górnoślązaków pracujących dla hrabiego, a jakby tego było mało w okolicznych lasach zamieszkała pewna starogermańska sekta. I w ten pieprzny świat horroru i makabry w anturażu hrabiowskiego dworku wjeżdża jeszcze, cały na biało, Anwaldt, świetnie rokujący student, który ma za zadanie zbadać sprawę i w miarę możliwości wyleczyć córkę hrabiego. Klimat wylewający się z Głosu w piekle można ciąć nożem, a podobieństwo do znakomitego filmu pt. Lokis, rękopis profesora Wittembacha było dla mnie bardzo widoczne: hrabia, dwór, bagna, choroba psychiczna kobiety, opowieść grozy, tajemnicze siły. Wątkiem, który bardzo mnie zaciekawił są ciągnące się przez całą powieść dysputy czy mamy do czynienia i czy w ogóle istnieją, zjawiska nadprzyrodzone, czy może jednak z chorobami psychicznymi. Autor Głosu z piekła znakomicie zarysował różnorodne postacie drugoplanowe mające zupełnie inny pogląd na tego typu sprawy. Jest astrolog, księża, naukowcy próbujący różnych metod, a także twardo stąpający po ziemi Mock, który pociąga za niektóre sznurki, samemu nie będąc głównym protagonistą. W momentach, kiedy opowieść na chwilę przenosi się do Legnicy bądź Wrocławia, znowu można poczuć to co wyróżnia książki Marka Krajewskiego, a mianowicie, że równymi ludzkim bohaterom są bohaterowie-miasta. Zawsze się dowiesz, w którą dokładnie uliczkę skręciła dorożka, jakimi ścieżkami chodził bohater, jak wyglądały miejsca w tamtych czasach, co jadano, jakie marki papierosów były popularne, to nie są tylko kryminały, to książki bogato czerpiące z historii, z których można wiele się dowiedzieć. Ten świat żyje.

Dla Anwaldta jest to powrót do świata Mocka po wielu latach, a jeśli mogę sobie pozwolić na trochę prywaty, to dla mnie jako czytelnika też. Kiedy mieszkałem jeszcze we Wrocławiu, to byłem wielkim fanem powieści Marka Krajewskiego. Szczególnie pamiętam wiosnę 2012 roku. To był wspaniały czas, żeby mieszkać w Breslau. Studiowałem wówczas w Mieście Spotkań, Śląsk zdobył po długiej przerwie mistrzostwo Polski w piłce nożnej, po którym miała miejsce wielka feta na rynku obok pomnika Aleksandra Fredry, a chwilę później odbyły się mistrzostwa Europy ze strefą kibica. W międzyczasie wyszła nowa książka pt. Rzeki Hadesu, pewnego bardzo lubianego przeze mnie pisarza. Od kilku ładnych lat byłem wkręcony w kryminalne retro opowieści, często czytając je w ogrodzie w Ossolineum lub po prostu na Wyspie. Ciężko jest nie zauważyć, że powieści tego autora o Mocku i Popielskim jeszcze mocniej umacniały zamiłowanie czytelników do Wrocławia. 14 maja 2012 roku o godzinie 17:00 wyszedłem z mieszkania na Frockenbeckstrasse, gdzie u pewnej starszej pani wynajmowałem pokój, na który przeznaczałem połowę pensji otrzymywanej z dorywczej studenckiej pracy na magazynie niedaleko dworca. Przeszedłem przez Vorwerkstrasse, udając się w kierunku Schweidnitzer Stadtgraben. Jak zwykle przy miejskiej fosie można było zaobserwować wiele szczurów, z których niestety, choć propaganda głosi, że z krasnali, słynie centrum tego miasta. Dotarłem na Zwingerstrasse i minąłem dawne mieszkanie Eberharda Mocka przy Zwingerplatz. Skręciłem w prawo na Schweidnitzer Straße i chwilę później wszedłem do księgarni Matras, w której jako biedny żak miałem zniżkę i kupiłem Rzeki Hadesu, żeby udać się z nimi na spotkanie do Empiku w dawnym Geschäftschaus Hünert przy Großer Ring in Breslau numer 50. Do dziś mam ten egzemplarz podpisany przez pana Marka i to mój jedyny jego autograf, więc tym jest cenniejszy. Co ciekawe dopiero teraz, robiąc mały research znalazłem artykuł ze zdjęciami z tamtego spotkania autorskiego w Empiku i nawet jestem na jednym z nich na pierwszym planie. Dziękuję wydawnictwu Znak za recenzencki egzemplarz, była to wspaniała przygoda przypomnieć sobie tamte lata spędzone we Wrocławiu i zamknąć ten okres klamrą z pierwszą książką zatytułowaną Śmierć w Breslau, do której Głos z piekła nawiązuje.

Głos z piekła to znakomita powieść kryminalno-historyczna z fajnym horrorowym sznytem, jedna z najlepszych w dorobku Marka Krajewskiego. Kiedy kończę pisać te słowa jest chwilę po północy 29 października 2025 roku, dziś premiera tej książki, za kilka godzin otwierają księgarnie, więc wiecie co macie zrobić. A ja tak się wkręciłem, że w międzyczasie zacząłem nadrabiać zaległości i czytam kupione dawno temu W otchłani mroku.

"Dusza bez rozumu jest ciemnością".

Najnowsza książka Marka Krajewskiego znakomicie koresponduje z przeszłością i zamyka pewną klamrą ćwierć wieku retro kryminałów o Mocku, Popielskim i innych bohaterach. Ale jak to mówi Bogusław Wołoszański: Nie uprzedzajmy faktów.

Pierwsza powieść o Eberhardzie Mocku, która premierowo nosiła tytuł Skorpiony, a później ją przemianowano...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Wybrane fragmenty niektórych zeszytów. Znowu się uśmiałem. :)

Wybrane fragmenty niektórych zeszytów. Znowu się uśmiałem. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Lektura tego konkretnego tomiku była dla mnie traumatycznym przeżyciem, bo też kiedyś, zresztą też we Wrocławiu, rejestrowałem się w urzędzie jako bezrobotny. Już nie pamiętam do czego było mi to potrzebne, ale to dobrze, że już nie pamiętam. Gorzej, że ja już naprawdę zapomniałem o tym, że w ogóle to miało miejsce, a ten głupi komiks mi przypomniał. :D Cały tomik od początku do końca jest o zmaganiach autora komiksu z tą biurokratyczną beznadzieją. Każda strona była dla mnie jak nóż wbity pod żebro i przekręcany przez śmiejącą się prozę życia.

Lektura tego konkretnego tomiku była dla mnie traumatycznym przeżyciem, bo też kiedyś, zresztą też we Wrocławiu, rejestrowałem się w urzędzie jako bezrobotny. Już nie pamiętam do czego było mi to potrzebne, ale to dobrze, że już nie pamiętam. Gorzej, że ja już naprawdę zapomniałem o tym, że w ogóle to miało miejsce, a ten głupi komiks mi przypomniał. :D Cały tomik od...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Totalnie się utożsamiam z bohaterem tego komiksu, też lubię sobie wypić jakieś konkretne dobre piwo, więc rozumiem, że nieudane poszukiwanie go po powrocie do kraju boli. Też już uważam na imprezach, nie mieszam, piję 2-3 piwa. Też mam takie bolesne historie z przeszłości, które sprawiły, że już nie mieszam. Totalnie życiowe. :)

Totalnie się utożsamiam z bohaterem tego komiksu, też lubię sobie wypić jakieś konkretne dobre piwo, więc rozumiem, że nieudane poszukiwanie go po powrocie do kraju boli. Też już uważam na imprezach, nie mieszam, piję 2-3 piwa. Też mam takie bolesne historie z przeszłości, które sprawiły, że już nie mieszam. Totalnie życiowe. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Ten tom powinien się nazywać Beletrystyka Covidowa, bo opowiada o zmaganiach autora, który chce wydać swój komiks w tym paskudnym okresie. Z tyłu komiksu jest napisane, że twórca "... naprawdę zabawnie cierpi". Dokładne tak. To komiks o cierpieniu, ale jakże zabawny. :)

Ten tom powinien się nazywać Beletrystyka Covidowa, bo opowiada o zmaganiach autora, który chce wydać swój komiks w tym paskudnym okresie. Z tyłu komiksu jest napisane, że twórca "... naprawdę zabawnie cierpi". Dokładne tak. To komiks o cierpieniu, ale jakże zabawny. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Jak co roku kolejny integral Jonathana walczy o tytuł komiksu roku. Te historie są doskonałe, pełne nostalgii i spokoju. Komiksy Coseya (bo oprócz Jonathana jest jeszcze W poszukiwaniu Piotrusia Pana), Alois Nebel, Klezmerzy i Corto Maltese to jedyne takie magiczne rzeczy na rynku.

Jak co roku kolejny integral Jonathana walczy o tytuł komiksu roku. Te historie są doskonałe, pełne nostalgii i spokoju. Komiksy Coseya (bo oprócz Jonathana jest jeszcze W poszukiwaniu Piotrusia Pana), Alois Nebel, Klezmerzy i Corto Maltese to jedyne takie magiczne rzeczy na rynku.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Dobre, dobrego początki Robert Sienicki, Agata Wawryniuk
Ocena 7,6
Dobre, dobrego początki Robert Sienicki, Agata Wawryniuk

Na półkach: , ,

Jedynym minusem tego komiksu jest to, że szybko się kończy i trzeba czekać na kolejne zeszyty. Chciałbym już teraz mieć całość tej przezabawnej opowieści o spełnianiu marzenia jakim jest posiadanie własnej działki. Świetna robota.

Jedynym minusem tego komiksu jest to, że szybko się kończy i trzeba czekać na kolejne zeszyty. Chciałbym już teraz mieć całość tej przezabawnej opowieści o spełnianiu marzenia jakim jest posiadanie własnej działki. Świetna robota.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Vaclav Drakulič jedzie do urzędu Henryk Glaza, Jan Mazur, Mikołaj Ratka
Ocena 7,3
Vaclav Drakulič jedzie do urzędu Henryk Glaza, Jan Mazur, Mikołaj Ratka

Na półkach: , ,

Bardzo przypadł mi do gustu. Czekałem na niego od momentu jak jego rysownik Mikołaj Ratka pokazał mi plansze rok temu na festiwalu komiksowym w Gliwicach. Ten komiks to obyczajówka o starszym panu, który musi poradzić sobie ze światem, który się zmienił i jest dla niego obcy, a on stał się obcy dla tego świata, wymieszana z opowieścią grozy o wampirach. Świetne kolory, fajne nawiązania do Sfara i Blaina, a styl najbardziej przypomina tego ostatniego. Jestem jedną z tych osób, które widzą w nim też styl Mahlera. Obyczajówka, Europa Wschodnia, Karpaty, podróż pociągiem, super klimacik. Jestem fanem Klezmerów i lubię też trzy albumy o łowcach wampirów z wydawnictwa NSC (Pan Higgins wraca do domu i dwa kolejne), więc już na starcie byłem kupiony. Okazało się, że na mecie też. Lubię taki offsetowy żółtawy papier, takie kolory itd. dużo świetnych rzeczy się zgrało ze sobą. Fajnie też zagrano innym kolorem w jednym momencie, tak jak na przykład robił to Miller w Sin City, że cała historia była w tych samych barwach, a na przykład w tomie o Żółtym Draniu tylko on był żółty. Byłem też mocno zaskoczony zakończeniem tej historii, bardzo dobrym zakończeniem, tak swoją drogą. Sam album to takie cacuszko jak Brzask Świdzińskiego i Astronom Frąsia, a więc wyczuwam szansę na nagrodę za rok na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Być może w końcu wygra jakiś komiks, który jest łatwo dostępny dla czytelników, bo z Astronomem było tak średnio, a o Brzask to się trzeba naprawdę postarać. Jeśli lubicie takie edytorskie cacuszka, gdzie jakość opowieści i rysunku stoi na wysokim poziomie i współgra z jakością wydania, to zdecydowanie polecam. Bardzo mi się podobał.

Bardzo przypadł mi do gustu. Czekałem na niego od momentu jak jego rysownik Mikołaj Ratka pokazał mi plansze rok temu na festiwalu komiksowym w Gliwicach. Ten komiks to obyczajówka o starszym panu, który musi poradzić sobie ze światem, który się zmienił i jest dla niego obcy, a on stał się obcy dla tego świata, wymieszana z opowieścią grozy o wampirach. Świetne kolory,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Bardzo dziwny komiks. :)

Bardzo dziwny komiks. :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Alois Nebel: Złote Góry Jaroslav Rudiš, Jaromír Švejdík
Ocena 7,0
Alois Nebel: Złote Góry Jaroslav Rudiš, Jaromír Švejdík

Na półkach: , ,

Świetne zamknięcie tej magicznej czeskiej trylogii.

Świetne zamknięcie tej magicznej czeskiej trylogii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to