OkołoLemy, czyli o twórczości autora „Solaris”

Marcin Zwierzchowski Marcin Zwierzchowski
17.07.2021

Obchodzony właśnie Rok Lema to doskonała okazja, by nie tylko odświeżyć sobie/zapoznać się z twórczością autora „Solaris”, ale również z pozycjami, które mniej lub bardziej nawiązują do jego dzieł, adaptując je lub omawiając, lub się nimi inspirując.

OkołoLemy, czyli o twórczości autora „Solaris”

By uczcić 100. rocznicę urodzin Stanisława Lema, można rzecz jasna sięgnąć po jego książki, czy to ponownie, czy po raz pierwszy. Ta proza się nie starzeje, może odrobinę w scenografii technologicznej, ale to tylko dodaje smaczku retro, a nie psuje odbiór. Na poziomie koncepcji, poziomu literackiego i ogólnie rozmachu wizji, książki takie jak „Kongres futurologiczny”, „Niezwyciężony”, „Fiasko”, „Bajki robotów”, „Solaris” czy „Powrót z gwiazd” niezmiennie zachwycają. Podobnie „Katar” czy „Śledztwo”. I „Głos Pana” oraz „Golem XIV”. A „Dzienniki gwiazdowe” są pełne takich perełek... Mógłbym tak długo. Lem jednak nie tylko tworzył, ale również inspirował, wciąż inspiruje, najróżniejszych twórców i twórczynie. W ostatnim czasie najbardziej wyróżniły się dwie doskonałe – choć radykalnie różne – adaptacje komiksowe głośnych fabuł autorstwa Lema.

Rafał Mikołajczyk zmierzył się z powieścią „Niezwyciężony”, wiernie przenosząc jej treść na blisko 300 stron historii obrazkowej. Tym, co artysta wniósł do znanej nam opowieści, jest podkreślenie jej mrocznego, pełnego grozy klimatu. Akurat ta powieść w dorobku autora „Solaris” wyróżnia się tym, że ma w sobie wiele z kosmicznego horroru – gdy załoga tytułowego statku ląduje na planecie Regis III i mierzy się z atakami niepojętej siły, gdy w kadłub giganta uderza metalowy deszcz, a ludzie kulą się w środku, czytelników i czytelniczki przechodzi dreszcz. Mikołajczyk doskonale oddał w swoim komiksie to poczucie walki z niepojętym, a przez to tym bardziej przerażającym – kolejne porażki ludzi w nawet nie starciu, ale w czasie zetknięć z tym, co znaleźli na Regis III, są niczym spadanie coraz głębiej w odmęty szaleństwa. Przesycony ciemną czerwienią pustynny krajobraz obcej planety to oszałamiająca scenografia dla wyjątkowej historii.

Reklama

Na przeciwnym biegunie od polskiego artysty jest Jon J Muth, legenda amerykańskiego rynku komiksowego, laureat Nagrody Eisnera, który w swojej karierze rysował m.in. serię Sandman Neila Gaimana, przygody Silver Surfera, Potwora z bagien, a także był współtwórcą „Havoka i Wolverine’a. Stopionego”, malowanego razem z Kentem Williamsem. Muth znany jest ze swojego malarskiego stylu, który obecnie częściej wykorzystuje jako twórca książek dla dzieci. Jego komiks „Podróż siódma” ma w sobie, wizualnie, coś właśnie z ilustracji kierowanych do młodszych odbiorców – Ijon Tichy wygląda na nich niczym postać z porannej kreskówki. Co doskonale pasuje do stworzonej przez Stanisława Lema fabuły, czyli komedii pomyłek o międzygwiezdnych podróżniku, który wpada w wiry czasowe i rozpoczyna niezwykłą w rozmachu rozróbę z udziałem… samego siebie, a dokładnie – siebie z różnych momentów na linii czasu.

Trzeba zauważyć, że Muth podjął się adaptacji materiału niezwykle trudnego, bo opowiadanie „Podróż siódma” z tomu „Dzienniki gwiazdowe” to jeden z najbardziej błyskotliwych tekstów Lema (a to coś mówi), popis humoru i panowania nad (pozornym) fabularnym chaosem. Stąd pewnie w samym komiksie tak dużo tekstu, bo choć Muth mógł wzbogacić tę opowieść wizualizacją wszystkich wersji Tichego, samego Lema zastąpić/poprawić nie byłby w stanie.

Pozostając jeszcze chwilę na polu wizualizacji światów i bohaterów zrodzonych w wyobraźni polskiego autora SF, trzeba wyróżnić niedawną premierę, jaką było nowe wydanie „Bajek robotów” Stanisława Lema, z ilustracjami Przemka Dąbrowskiego. Artysta ten od lat związany jest z twórczością tego pisarza – to właśnie Dąbrowski odpowiada za okładki aktualnie dostępnych w księgarniach edycji dzieł Lema. Tym razem dostajemy jednak nie tylko okładkę, ale również kilkanaście ilustracji. Wszystkie grafiki utrzymane są w charakterystycznym stylu Dąbrowskiego, w tym przypadku idealnie współgrającym z treścią – geometryczne, często abstrakcyjne kształty ciekawie rezonują z oryginalnym światem wykreowanym przez pisarza, mieszającym bajkowość z błyskotliwymi obserwacjami rzeczywistości, przepuszczonymi przez perspektywę „żywych maszyn”.

Na Rok Lema zapowiadane są również nowe publikacje już nie adaptujące, ale poświęcone osobie Stanisława Lema: nowa biografia napisana przez Agnieszkę Gajewską oraz „Lem w PRL” Wojciecha Orlińskiego, skupiający się na życiu autora w Polsce Ludowej. Zanim jednak doczekamy się tych premier, w księgarniach znaleźć już można (od 2017 roku) wcześniejszą biografię autora „Solaris”, czyli książkę „Lem. Życie nie z tej ziemi” Wojciecha Orlińskiego. To zajmująca lektura, zabierająca nas w podróż przez życie Lema, od wczesnego dzieciństwa i traumatycznych przeżyć, po szczyt kariery – na każdym kroku Orliński popisuje się niesamowitą wnikliwością w gromadzeniu danych. Do tego dokłada swoją niezwykłą wiedzę o twórczości Lema, co pozwala mu kreślić wiele linii między wydarzeniami z życia pisarza a tym, co znajdziemy w jego książkach. Pasjonujące są te wyprawy na pola mniej lub bardziej oczywistych interpretacji.

Jak zaś było wspomniane na początku, Stanisław Lem nie tylko wciąż broni się jako twórca, jego dzieła nie tylko stanowią ciekawy materiał do adaptacji, ale również inspirują. Niekiedy te inspiracje są oczywiste i przejawiają się w dziełach tworzonych jako hołdy – tak było z antologią „Głos Lema” z 2011 roku, z tekstami m.in. Rafała Kosika, Jakuba Nowaka, Rafała W. Orkana czy Krzysztofa Piskorskiego. Dekadę później pałeczkę przejęli twórcy i twórczynie młodszego pokolenia – ich teksty zebrane zostały w ebookowej antologii „Nowoświaty”, pod redakcją Magdaleny Świerczek-Gryboś. Ideą stojącego za zbiorem konkursu było pokazanie jak współcześni autorzy i autorki odczytują Lema i jak są w stanie przekuć jego wizje na nowe czasy.

Na tym nie trzeba kończyć tropienia wpływów Stanisława Lema na współczesną polską literaturę. Tytuły wymienione powyżej odnoszą się do autora „Dzienników gwiazdowych” wprost, pozostają jednak jeszcze książki, w których ducha Lema po prostu czuć.

Reklama

Oczywistym wskazaniem wedle takiego kryterium jest zeszłoroczna powieść „Podarować niebo” Romualda Pawlaka o załodze statku kosmicznego, który ulega awarii, przez co zmuszeni oni są do „osiedlenia się” na obcej planecie i rozpoczynają proces poznania autochtonów. Również w „Anatomii pęknięcia”, czyli zbiorze opowiadań Michała Protasiuka, można odnaleźć ślady tego, co wyróżniało prozę Lema – to fantastyka naukowa, która celebruje warstwę naukową, podporządkuje jej fabułę i nie upraszcza przekazu, wierząc, że czytelnicy i czytelniczki nadążą za autorem. Może się to wydać zaskakującym, bo Protasiuk tworzy thrillery SF, z akcją osadzoną w niedalekiej przyszłości, ale trudno o lepszy przykład fantastyki prowokującej do myślenia. Dalej w tym temacie idzie już tylko Jacek Dukaj, który w swojej najnowszej książce, publikacji non-fiction „Po piśmie”, pochyla się nad relacją człowieka z technologią i tym, jak zmieniamy się pod jej wpływem. Autor „Lodu” podąża tu własnymi, interesującymi ścieżkami, rozważając choćby na temat sztuki w kontekście wykorzystania sztucznej inteligencji, oraz technologii transferu uczuć jako przyszłego zamiennika pisma. I jeżeli ktoś tęskni za Lemowskimi naukowcami próbującymi rozgryźć prawa kosmosu, za Golemem XIV błyskotliwie pochylającym się nad naturą człowieka, lektura rozważań Jacka Dukaja podobnie pobudzi go intelektualnie.

Można więc czytać Lema, można Lema oglądać, w wersji przetworzonej (adaptowanej), można czytać o Lemie, można wreszcie znaleźć Lema w innych twórcach i twórczyniach. Sposobów na świętowanie 100. urodzin pisarza nie zabraknie.

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Marek Kolenda 25.07.2021 23:49
Czytelnik

Dobry i pożyteczny tekst. Ale w sumie tych lemowskich akcentów w 2021 roku nie ma zbyt wiele mimo wszystko. Jak na Rok Lema. Dwa komiksy, jedna antologia pokonkursowa "Nowoświaty" (ciekaw jestem, jako autor z tego zbioru, jak nołnejmy wypadają w konfrontacji z wydaną dekadę wcześniej antologią "Głos Lema" zawierającą autorów uznanych już w tamtym czasie). Wiem, że będzie...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
nordvargr 18.07.2021 18:42
Czytelnik

Ja ze swojej strony poświętuję nieco inaczej. Postaram się pozbyć z mojej "kupki wstydu" słuchowisk/superprodukcji audioteki "Niezwyciężony" i "Solaris", których słuchałem tylko we fragmentach (bardzo lubiłem dawniej słuchowiska radiowe). A także w końcu podejść na poważnie do ekranizacji "Kongresu Futurologicznego" z 2013 roku (tyt. "Kongres") w reż. Ari Folman, bo...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Marcin Zwierzchowski 17.07.2021 10:01
Bibliotekarz | Oficjalny recenzent

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd