Najlepsze lekcje polskiego. Z tymi nauczycielkami nie ma nudy!

Agnieszka Jankowiak-Maik
05.09.2020

Lekcje polskiego mogą niektórym kojarzyć się z zakurzoną biblioteką i oderwanymi od życia lekturami. Ale nie uczniom i uczennicom tych trzech wyjątkowych nauczycielek. One wiedzą, jak edukować w XXI wieku, aby zaszczepić w młodych ludziach miłość i pasję do kultury. Polonistyczne escape roomy, internetowe aplikacje, sketchnotki, ogólnopolskie projekty i przedstawienia teatralne – oto ich żywioł! Zapraszamy na wywiad o nowoczesnej edukacji polonistycznej.

Najlepsze lekcje polskiego. Z tymi nauczycielkami nie ma nudy!

Dziś Narodowe Czytanie – promująca czytelnictwo akcja rozpoczęta w 2012 roku. Jej lekturą w tym roku jest „Balladyna”. Kulminacyjne wydarzenie akcji odbędzie się w Ogrodzie Saskim, gdzie Para Prezydencka odczyta fragmenty dzieła.

Po dramat Juliusza Słowackiego sięgają dziś nie tylko uczniowie, lecz warto przypomnieć, że dla nich jest on lekturą obowiązkową. To dobra okazja, by porozmawiać o polskiej klasyce i o tym, jak w młodych ludziach można zaszczepiać miłość do literatury. Opowiedzą o tym nauczycielki języka polskiego, znane z nieszablonowych sposobów pracy.

Jestem szalenie dumna, ponieważ udało mi się zaprosić do rozmowy wyjątkowe nauczycielki języka polskiego. Każda z nich ma charyzmatyczną osobowość i głowę pełną oryginalnych pomysłów. Okazuje się bowiem, że można w zachwycający i nowoczesny sposób działać w obszarze edukacji polonistycznej.

Reklama

Agnieszka Jankowiak-Maik: Jak w dzisiejszych czasach można nowocześnie uczyć języka polskiego?

Agata Karolczyk-Kozyra: Chcąc zachęcić uczniów do nauki języka polskiego nauczyciel musi wykazać się olbrzymią kreatywnością. Obecnie podręcznik i zeszyt już nie wystarczą. W mojej pracy regularnie korzystam z aktywizujących metod nauczania oraz narzędzi TIK (technologia informacyjno-komunikacyjna – przyp. red.). To właśnie za ich pomocą staram się, by lekcje były ciekawe i uczniowie chętnie w nich uczestniczyli. Każda lekcja to dla mnie wyzwanie, walka z nudą, przełamywanie stereotypów oraz okazja do budowania dobrych relacji uczeń-nauczyciel. Omawiając literaturę, łączymy tradycję z nowoczesnością, korzystamy z wielu generatorów i aplikacji internetowych, tworzymy ciekawe memy, plakaty, komiksy, kręcimy krótkie filmy lub wirtualne prezentacje. Wśród najczęściej używanych przeze mnie narzędzi są m.in.: Canva, generator memów, generator krzyżówek, Genially, Wakelet, generator komiksów, Voki. Podczas lekcji wykorzystuję też różne inne przedmioty: słoiki, nakrętki od butelek, karty Dixit, a nawet klocki lego do nowatorskiej metody LEGO LOGOS autorstwa specjalisty od filozofii doktora Jarosława Marka Spychały. Mobilizuję też uczniów, by samodzielnie tworzyli gry o charakterze edukacyjnym, np. poświęcone twórczości wybranego autora. Staram się, by nauka była przygodą i wiązała się z odkrywaniem tekstów literackich. Pokazuję, że często są one uniwersalne i można się także nimi inspirować lub bawić. Przykładem na to jest utwór Leopolda Staffa „Deszcz jesienny”, do którego młody artysta z mojej szkoły skomponował muzykę hip-hopową.

Agata Karolczyk-KozyraJustyna „Inka” Ilasz: To chyba nie jest nowoczesne podejście, ale przede wszystkim trzeba mieć w sobie pasję, podawać różne źródła docierania do wiedzy czy zdobywania umiejętności poza podręcznikiem. W tej chwili internet może stanowić morze inspiracji dla osób poszukujących ciekawych rozwiązań, wiele nauczycieli i nauczycielek prowadzi swoje blogi, udziela się na grupach na FB, na których publikują swoje pomysły, często korzystam z ich inspiracji, webinarów. Pomocne są również różnego rodzaju narzędzia TIK-owe, grywalizacje, escape roomy, przedstawienia. Na pewno trzeba też „odkrzesłowić” dzieci. Najciekawsze zajęcia to takie, które szybko mijają, bo to znaczy, że nie ma nich nudy.

Irmina Żarska: Podstawa programowa zakłada nauczanie wielu zagadnień, które mają niezbyt wiele wspólnego z XXI wiekiem. Staram się więc przywoływać nowoczesność w klasie poprzez różnorodne sposoby i metody nauczania, a także odwołania do kultury popularnej i codzienności uczniów. Często wykorzystuję memy, różnego rodzaju generatory i aplikacje oraz współczesne interpretacje tekstów literackich. Uczniowie znacznie chętniej uczą się o zdaniach złożonych, kiedy rysują ich wykresy w oparciu o memy stworzone na podstawie zabawnych sytuacji z życia klasowego. Potrafią z entuzjazmem podejść do sprawdzianu, w ramach którego muszą zeskanować kody QR z kryjącymi się pod nimi animowanymi postaciami z mitologii wygłaszającymi polecenia (wśród których znajdują się m.in.: utworzenie komiksu online, mema, paska z wiadomości i avatara). Mickiewicz jest im znacznie bliższy, jeśli mogą wysłuchać go w wersji hip-hopowej. Nie oznacza to jednak, że rezygnuję z bardziej tradycyjnych czy mniej cyfrowych metod. Uważam, że w edukacji najważniejsza jest różnorodność. Nagrywamy filmiki, wykonujemy zadania w ramach stacji, escape roomu, czytamy „Dziady” w mroku przy świecach i niepokojącej muzyce, rapujemy o częściach zdania, wykorzystujemy ruch, aplikacje i generatory, ale zupełnie zwyczajnie korzystamy również z różnych papierowych form, dyskutujemy, czytamy i tworzymy teksty.

Jakie są Wasze ulubione działania, projekty, przedsięwzięcia, które zrealizowałyście z uczniami? Co Wam to dało?

A.K-K: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, ponieważ razem z moimi uczniami zrealizowaliśmy mnóstwo ciekawych projektów. Podczas pandemii przez trzy tygodnie młodzież pracowała metodą projektów nad grą edukacyjną o Janie Kochanowskim. Powstały fantastyczne gry – planszowe i internetowe. Było widać w nich mnóstwo pracy i zaangażowania w realizację.

Ciekawym doświadczeniem była też realizacja projektu „Zaprzyjaźnić się z „Panem Tadeuszem”. Najwięcej emocji wzbudziła tu lekcja dotycząca opisów przyrody. Uczniowie w grupach analizowali podane fragmenty, wyszukiwali środki artystyczne, podawali ich przykłady, a następnie na podstawie utworu tworzyli prace plastyczne. Podobnie było z „Deszczem jesiennym” Staffa. Tu motywem przewodnim prac były jesienne kolorowe liście przyniesione przez uczniów. Unowocześniony przekład intersemiotyczny przyniósł efekty. Tekst został bardzo dobrze zapamiętany.

Dzięki pracy metodami aktywizującymi młodzież chętniej sięga po literaturę i rozmawia o niej. Staje się też kreatywna, otwarta i uczy się konstruktywnego myślenia. Takie lekcje wpływają też bardzo pozytywnie na relacje uczeń – nauczyciel. Młodzież chętnie przychodzi na zajęcia, które są one nieprzewidywalne i wzbudzają ciekawość.

Justyna „Inka” Ilasz

Reklama

J.I.: Moje ulubione działania to te, w których uczniowie mogą wykazać się kreatywnością, w których można wykorzystać działania teatralne, samodzielne lub grupowe poszukiwania. Przez wiele lat prowadziłam zajęcia teatralne w szkole. Od kilku lat jestem trenerką „Odysei Umysłu” i uwielbiam obserwować, jak drużyna radzi sobie samodzielnie z problemem. Uczestnicy i uczestniczki jak ognia wystrzegają się „pomocy z zewnątrz”. Podoba mi się rola trenerki, towarzyszki, zadającej otwarte pytania. Kiedy prowadzący nie wyręcza uczniów, mają okazję uczyć się odpowiedzialności, współpracy, kreatywności, zaufania do siebie, a przede wszystkim odwagi, bo problem to zadanie do rozwiązania, nic więcej. Samodzielne wyciąganie wniosków prowadziło zazwyczaj do stwierdzenia, że trzeba coś zrobić inaczej a nie, że się nie da. I to jest ogromna wartość. Taka świadomość otwiera na dalsze działania. Udział w konkursie każdemu dał coś innego, poza sukcesem – zajęciem 1. miejsca w Polsce oraz udziałem w finale Oddysey of the Mind na Uniwersytecie Michigan w 2017 roku. Udziały w finale ogólnopolskim w kolejnym roku pokazały, że wszystko jest możliwe. „Odyseja” to była dla nas podróż nie tylko za ocean, ale w głąb siebie; poza tym ten program pozwala zmierzać w kierunku, którym interesuje się drużyna i pokazuje, że warto iść za głosem serca, dobrze się przy tym bawiąc i zdobywając nowe umiejętności. Nauczanie w wolności to jest dla mnie nowoczesne nauczanie, inspirowanie. Uwielbiam naukę metodą projektów i edukację holistyczną, a dzięki temu, że sama jestem osobą ciągle poszukującą, wszystkie moje projekty, spektakle były jednorazowe, nigdy nie realizowałam powtórnie tych samych pomysłów. „Obłąkana herbatka” łączyła elementy matematyki, logiki, filozofii, literatury. „Fabryka ciszy” to program 3-letni, którego celem była walka z hałasem. Potrzeba umiejętności wyciszania doprowadziła do powstania projektu „Medytacje labiryntu”, podczas którego powstała w szkole kopia labiryntu z Chartres, prowadziłam medytacje chodzone i poznawałam neurodydaktykę. Zainteresowania sztuką opowiadania zaowocowały „Dywanem baśni”, a poszukiwanie prawdziwej mocy kobiecości do antydyskryminacyjnego projektu „Gdzie się podziały superbohaterki?”, który napisałam wspólnie z dr Iwoną Chmurą-Rutkowską z UAM-u i „Superbohaterek”. Przyglądam się sobie, światu i sama ciągle się uczę. Nauczyciel/ka może być twórcą, artystą swojego życia i  inspiracją dla uczniów. Uwielbiam tworzyć, interesuje mnie bycie w drodze, proces bardziej niż efekt. Lubię pracować w grupie, uczę się poprzez rozmowy, dlatego zapraszam do projektów różne osoby.

I. Ż.: Moją ulubioną inicjatywą nadal pozostaje „Zaproś mnie na swoją lekcję” – ogólnopolski projekt edukacyjny, który stworzyłam wraz z Magdaleną Krajewską z Zespołu Placówek Oświatowych w Tucznie. Narodził się w okresie zdalnej edukacji, zgromadził wokół siebie kilka tysięcy nauczycieli i sprawił, że w wielu klasach w całej Polsce odbyły się lekcje z gośćmi – nauczycielami i specjalistami innych dziedzin. Dzięki niemu moi uczniowie mogli zapoznać się m.in. z ideą myślenia krytycznego, specyfiką pracy dziennikarza, pisarza i tłumacza, z różnymi rejonami Polski i świata, a także poznali wielu ciekawych ludzi. Lubię również nasze mniejsze działania, o zasięgu klasowym czy szkolnym – nocowania (np. lekturowe z „Dziadami” czy „Panem Tadeuszem” lub filmowe, np. z „Harrym Potterem”) i dni tematyczne (np. Dzień Kropki), nagrywanie teledysku do klasowego rapu (np. na temat składni), a także szkolne realizacje ogólnopolskich projektów (np. „Żywe okładki”, „Jest nas więcej”, „BohaterON” czy „Co czytasz?”). W szkole, w której uczę, duży nacisk kładziemy na realizację podstawy programowej poza budynkiem szkolnym (dzięki temu mogliśmy stworzyć np. plan edukacji teatralnej w oparciu o kilkanaście spektakli m.in. w formule teatru forum). Każde z tych działań wnosi coś nowego do szkolnego życia, sprawia, że rzeczywistość szkolna nie jest szara i odcięta od realnej rzeczywistości. Jest to bez wątpienia przyjemniejszy i bardziej twórczy sposób przyswajania wiedzy i umiejętności.

Czy szkoła może zaszczepić miłość do książek czy raczej ją zabija? Jak zachęcić uczniów do czytania?

A.K-K: Według mnie bardzo dużo zależy od szkoły i od bibliotekarza. W latach 2016-2020 w naszym kraju realizowany był Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa. Jego celem była poprawa stanu czytelnictwa w Polsce wśród uczniów poprzez wzmacnianie roli bibliotek szkolnych stanowiących centrum dostępu do kultury i wiedzy. Cel ten realizowany był przez finansowe wsparcie w postaci uzupełniania zbiorów bibliotek szkolnych o nowości wydawnicze. Szkoła, w której pracuję, czyli I Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Tomasza Zana we Wschowie w województwie lubuskim, w roku 2017 pozyskała z programu dofinansowanie w wysokości 15 tys. złotych. Większość tych środków wydana została na zakup nowości czytelniczych, a uczniowie mieli bardzo duży wpływ na to, jakie książki zostały zakupione. Biblioteka wciągu dwóch miesięcy wzbogaciła się prawie o 600 pozycji. Były to książki o tematyce młodzieżowej, kryminały, thrillery, romanse, powieści fantasy, ale też literatura popularnonaukowa, biografie i poradniki. Dzięki temu, że uczniowie mogli wybrać pozycje, które chcieliby przeczytać, czytelnictwo w naszej szkole wzrosło trzykrotnie. To stanowi odpowiedź na nasze pytanie, czy szkoła może zaszczepić miłość do książek, czy ją zabija. Opisana sytuacja pokazuje, że młodzi ludzie chętnie czytają. Nie należy jednak za wszelką cenę wymagać od nich, by czytali od razu literaturę na najwyższym poziomie. Myślę, że stopniowe zachęcanie młodzieży do czytania książek może przynieść oczekiwane efekty. Jeśli młodzi ludzie mogą czytać to, co ich interesuje, to miłość do literatury zostaje w nich zaszczepiona. Z czasem jest szansa, że będą sięgać po coraz bardziej ambitne teksty. Ważna jest tutaj ta gradacja – zaczynamy od tego co łatwe i niewymagające intensywnego wysiłku umysłowego, z czasem stopniowo przechodzimy do trudniejszych tekstów, które czytamy ze zrozumieniem.

J.I.: Najgorszą rzeczą jaką robi system jest zmuszanie, brak wolności wyboru i przytłaczający ogrom. Nauczyciel staje na rzęsach, żeby zainteresować uczniów jakimś tekstem, ale gdy tekst jest trudny w odbiorze, wymaga więcej czasu, a godziny są ograniczone. Nie ma czasu na zachwyt. Na szczęście w ciągu roku można wybrać dowolne 2 lektury nieobowiązkowe. W tym roku w siódmej klasie wybrałam „Morderstwo na polu golfowym” A. Christie i „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” Kleinbaum. Świetnym pomysłem była ogólnopolska gra czytelnicza organizowana przez Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe kilka lat temu – zbierało się kapsle, realizowało wyzwania, cudne rzeczy powstały. Do jednego z wyzwań przygotowałam fragmenty z książek dotyczących życia współczesnych dzieci, „Malala”, „Iqbal”, „Bezdomny ptak”, itp., wiersz Szymborskiej. Z tych fragmentów w grupach uczniowie tworzyli historię, którą następnie próbowali przedstawić, a finalnie powstał spektakl. Uczniowie mieli poczucie, że biorą udział w czymś ważnym, autentycznym, co dotyczy problemów dzieci współczesnego świata. Przy „Dywanie baśni” każda klasa miała przygotować w formie teatralnej wybraną baśń z innego rejonu świata. Uczniowie sami tworzyli przedstawienia i potem prezentowali je na forum szkoły. Uwielbiam escape roomy, które można tworzyć zarówno w sali, jak i za pomocą aplikacji. Do „Morderstwa…” przygotowałam escape room w Genially, a ponieważ to długotrwały proces, kilkoro uczniów zgłosiło się do roli asystentów. Łączyliśmy się online i pracowaliśmy zdalnie. Ważne, by lektura nie była martwym tekstem, ale zapraszała do dyskusji, była punktem wyjścia do rozmowy na temat problemów współczesnego świata. W tym celu często wykorzystuję edukację globalną – korzystam ze stron Amnesty International, Centrum Edukacji Obywatelskiej.

Irmina ŻarskaI. Ż.: Wydaje mi się, że przymus czytania określonych książek w ustalonym terminie oraz nastawienie na zapamiętywanie dokładnego przebiegu historii skutecznie odstręczałyby uczniów od czytania nawet wówczas, gdyby podstawa programowa nie zakładała omawiania archaicznych utworów. Oczywiście, dokładałam wszelkich starań, by przelać na uczniów swoją miłość do czytania – pozwalam wybierać im dowolne, indywidualne lektury dodatkowe, daję im czas na lekcji na przedstawienie ich koleżankom i kolegom, dobieram teksty uzupełniające tak, by były jak najbliższe uczniom i zachęcały do dalszych poszukiwań, opowiadam o książkach, które akurat czytam. W trakcie omawiania lektur z podstawy programowej stosuję jak najciekawsze i aktywizujące metody, zachęcam uczniów do dyskusji na ich temat, uwspółcześniając przedstawione problemy. Wiem, że osiągnęłam kilka sukcesów w dziedzinie nasycania uczniów miłością do literatury, jednak nie łudzę się, że jest to możliwe w każdym przypadku. Mimo tego nieustannie próbuję!

Co jest dla Was najważniejsze w edukacji polonistycznej? Jak rozkładacie priorytety?

A.K.-K.: W edukacji polonistycznej, a także w pracy wychowawczej, najważniejsze dla mnie jest aktywne nauczanie. Inspirują mnie słowa Konfucjusza „Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem." Utożsamiam się także z ideami Janusza Korczaka i często parafrazuję jego słowa dotyczące roli wychowawcy.

„Dobry nauczyciel to ten, który nie wtłacza, a wyzwala, nie ciągnie, a wznosi, nie ugniata, a kształtuje, nie dyktuje, a uczy, nie żąda, a zapytuje” - Janusz Korczak 

Dążąc do bycia takim dobrym nauczycielem, stale się dokształcam i rozwijam swoje umiejętności. Staram się być kreatywna i poszukiwać nowych wyzwań oraz rozwiązań. W nauczaniu bowiem najważniejsze jest dla mnie rozwijanie kompetencji kluczowych uczniów oraz wskazywanie im przydatności zdobywanej wiedzy i umiejętności w przyszłym życiu.

J.I.: Zainteresowanie szeroko rozumianą kulturą. Chcę, żeby moi uczniowie umieli odbierać sztukę. Pomaga w tym mnóstwo świetnych programów – Nowe Horyzonty Edukacji Filmowej, poznański Festiwal Ale Kino – dzięki którym staram się pokazać, że kino to nie tylko filmy komercyjne. Unikam teatru edukacyjnego nastawionego na rozrywkę i ilustrację, a w zamian proponuję uczniom udział Biennale Sztuki dla Dzieci. Istotne jest też, by uczniowie i uczennice umieli czytać ze zrozumieniem. Uwielbiam, gdy ze mną dyskutują; na lekcji musi być ruch, musi się dziać. Ważne jest dla mnie ich własne zdanie i umiejętność notowania rzeczy ważnych – niektóre zeszyty to prawdziwe dzieła sztuki! Niestety od momentu zmiany podstawy programowej ta moja wolność bardzo się skurczyła, ale wciąż stawiam na dialog i doświadczanie.

I. Ż.: Najważniejsze są dla mnie odwołania do tych umiejętności, które przydadzą się poza szkołą. Niezależnie od tego, jakie zawody uczniowie będą wykonywać w przyszłości, umiejętności: czytania ze zrozumieniem, poprawnego pisania i wypowiadania się oraz argumentowania będą im towarzyszyć przez całe życie. Staram się kłaść na nie nacisk.

Czego od szkoły i nauczycieli wymagają dziś uczniowie? Jak dbać o relacje z nimi?

A.K.-K.: Uczniowie wymagają, by nauczyciel był kreatywny i potrafił ich zainteresować przedmiotem. Nie chcą nauczycieli, którzy ciągle narzekają i pokazują, że praca ich przygnębia. Gdy widzą nasze zaangażowanie, sami chętniej się uczą i aktywniej uczestniczą w lekcjach. Sprawdza się tu doskonale myśl Ludwika Hirszfelda „Kto chce zapalać innych, sam musi płonąć”. Dbając o dobre relacje warto pamiętać słowa Janusza Korczaka, że każde dziecko, każdy uczeń to człowiek, tylko trochę mniejszy. Chce być rozumiany, szanowany i niejednokrotnie wysłuchany.

J.I.: Młodzi wymagają dobrej atmosfery, niekonwencjonalnych metod, tego, żeby osoby uczące doceniały ich starania, patrzyły na ucznia jak na osobną jednostkę. Często uczniowie są milczący, schowani, tak zwani „grzeczni-niewidzialni”– oni nie wymagają, bo nie wiedzą, że mogą, ale „rosną”, gdy zostają zauważeni przez nauczyciela. I myślę, że tego nam brakuje – uważności, skupienia na relacji i człowieku, a nie ocenach i osiągnięciach. Z młodymi trzeba rozmawiać, wysłuchać, spędzać z nimi czas nie tylko w sali lekcyjnej.

I. Ż.: Stawiam na autentyczność i chęć poznania uczniów, ich zainteresowań, odczuć i pragnień. Wydaje mi się, że nasi podopieczni chcą po prostu być wysłuchani i zrozumiani, a także, by ich opinie oraz uczucia były traktowane na równi z opiniami oraz uczuciami osób dorosłych. Nie żyjemy już w czasach, w których nauczyciele mają monopol na wiedzę. Powinniśmy być przyjaznymi towarzyszami w procesie jej zdobywania.

Czy na lekcjach polskiego jest miejsce na kochaną przez uczniów popkulturę? Jak ją mądrze wykorzystać?

A.K.-K.: Według mnie tak. Popkulturę można wykorzystywać często podczas omawiania ambitnych tekstów kultury, zestawiając ją z nimi. Przykładem mogą być tu manifesty romantyków czy pozytywistów, które omówimy w nawiązaniu do tekstów współczesnych idoli hiphopowych, a czasem nawet naszych uczniów i pokazać, że jedni i drudzy twórcy poruszają podobne tematy. Takie nietypowe zestawienie z pewnością zjedna nam wielu uczniów. Innym przykładem tekstów z zakresu kultury popularnej są komiksy lub murale, które także możemy zestawić z dziełami kultury wysokiej, by pokazać, że zmienia się forma, sposób przekazu czy jego język, a temat jest uniwersalny.

Reklama

J.I.: Oczywiście, że jest miejsce na popkulturę. Jak ją mądrze wykorzystać? To wie Jarosław Marek Spychała, który świetnie wykorzystuje motywy i postawy bohaterów z kina czy komiksów i łączy je z filozofią. Zestawianie bohaterów mitologicznych, np. Herkulesa z Supermenem, Batmanem czy innymi superbohaterami pozwala unaocznić, że wszystko już było, właściwie nasza kultura to cytowanie popprzedników. Takim przykładem był cykl obrazów „Ukryte przestrzenie” stworzonych kilka lat temu przez José Manuela Ballestera, na których klasyczne dzieła pozbawione bohaterów prowokują do zadawania pytań. Wykorzystałam je do rozmowy z uczniami podczas pandemii, gdy sami siedzieliśmy zamknięci w swoich przestrzeniach. Uczniowie sami zadawali pytania, a potem próbowali na nie odpowiadać. Była to niezwykła rozmowa, której konkluzją stało się zdanie, jak ważną wartością w życiu jest człowieczeństwo, nasze relacje z innymi.

I. Ż.: Oczywiście! Szkoła nie może pozostawać w oderwaniu od zainteresowań uczniów. Naukę analizy i interpretacji warto rozpocząć od łatwiejszych tekstów. Dlaczego nie tych, które towarzyszą uczniom na co dzień? Środki stylistyczne, typy zdań złożonych, rodzaje literackie i inne zagadnienia z podstawy programowej odnajdziemy nie tylko w uznanych przez historyków dziełach literackich, ale i w tym, co jest uczniom znacznie bliższe. Odwołujmy się do ich rzeczywistości, by nie odnosili wrażenia, że szkoła jest zupełnie oderwana od realnego życia.

A.J-M.: Dziękuję za rozmowę i aż chciałabym się cofnąć do czasów szkolnych!

___

Agata Karolczyk-Kozyra - dyplomowana nauczycielka języka polskiego i bibliotekarka w I Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. T. Zana we Wschowie, posiada uprawnienia trenera szkoleniowca. Autorka licznych artykułów do internetowego czasopisma dla nauczycieli i wychowawców „Problemy Oświaty i Wychowania”. Współpracuje z Centrum Doskonalenia Nauczycieli w Lesznie w zakresie prowadzenia szkoleń z aktywizujących metod nauczania oraz wykorzystywania narzędzi TIK na lekcjach języka polskiego. To właśnie za pomocą stosowania nowoczesnych technologii i różnorodnych aplikacji internetowych jej lekcje są ciekawe i uczniowie chętnie w nich uczestniczą. Autorka bloga edukacyjnego „Kreatywny polonista”, na którym dzieli się pomysłami na interesujące zajęcia, wykorzystujące metody aktywizujące.

Justyna „Inka” Ilasz - nauczycielka języka polskiego, aktorka, przez wiele lat prowadząca „Poranki literackie” dla dzieci w księgarni „Z bajki” w Poznaniu, absolwentka Dramowej Akademii Antydyskryminacyjnej, aktywistka edukacyjna, autorka i koordynatorka różnego rodzaju projektów edukacyjnych i antydyskryminacyjnych, realizatorka licznych przedstawień z dziećmi i młodzieżą, trenerka „Odysei Umysłu” (jej drużyna w 2017 r. zdobyła 11. miejsce na świecie) wychowawczyni, redaktorka Young Face.TV. Dwukrotnie otrzymała Nagrodę Prezydenta Miasta Poznania. Członkini rady fundacji Ja, Nauczyciel, autorka i współautorka artykułów o tematyce edukacyjnej.

Irmina Żarska – nauczycielka języka polskiego i koordynatorka do spraw wdrażania nowoczesnego systemu edukacji w Prywatnej Szkole Podstawowej im. T. Halika w Redzie oraz współtwórczyni kierunku Innowacyjne i kreatywne metody pracy z uczniem w Ateneum – Szkole Wyższej w Gdańsku. Tworzy i koordynuje organizację ogólnopolskich oraz lokalnych inicjatyw edukacyjnych mających na celu propagowanie nowoczesnej i kreatywnej edukacji. Założyła Redzki Klub Kreatywnego Nauczyciela, jest pomysłodawczynią i współorganizatorką cyklicznych konferencji edukacyjnych, m.in. Redzkiego Maratonu Edukacyjnego, Letniej Akademii Innowacyjnego Polonisty oraz „Chcę Wam opowiedzieć o…” i „Chcę Wam pokazać jak…”. Współtwórczyni i liderka ogólnopolskiej inicjatywy „Zaproś mnie na swoją lekcję”. Ambasadorka Wiosny Edukacji. Ekspertka WikiSzkoły. Swoimi pomysłami związanymi z edukacją dzieli się na stronie Irmina Żarska – Rysunkowy język polski, którą obserwuje już ponad 18 tys. osób.

Rozmawiała Agnieszka Jankowiak-Maik – nauczycielka dyplomowana i aktywistka edukacyjna znana w sieci jako Babka od histy. Koordynatorka redakcji serwisów internetowych Ciekawostki Historyczne i Twoja Historia. Tutorka i trenerka „Odysei Umysłu”, wiceprzewodnicząca rady fundacji Ja, Nauczyciel. Autorka licznych artykułów naukowych, popularnonaukowych i dydaktycznych, wyróżniona w konkursie Wielkopolski Nauczyciel Roku, dwukrotnie zdobyła Nagrodę Prezydenta Miasta Poznania.

Reklama

komentarze [18]

Sortuj:
1413
62
06.09.2020 17:58

Okej, ten sprawdzian z kodami qr to gruba przesada.


403
115
05.09.2020 12:39

Mam dużo rezerwy do takich achów i ochów. Nic nowego te panie nie wymyśliły. Dziś liczy się tylko kreatywność. Czytając artykuł poczułam się jak stary głupi belfer, który nie potrafi przekazać uczniom wiedzy. Tak to już jest w dzisiejszym świecie, starzy są niepotrzebni. Tylko młodzi wiedzą jak wszystko organizować. Nie mówię, że świat nie powinien się zmieniać tylko...

więcej

1067
88
05.09.2020 18:33

Mnie raczej niepokoi podskórny przekaz, że uczenie się jako takie - takie zwyczajne nabywanie wiadomości - jest nudą. Musi być gra, zabawa, tańce, hulanki, papki i apki i migające internetowe obrazki. A potem uczniowie umierają poproszeni o przeczytanie dwóch stron A4 tekstu bez gifów, muzyczki i wodotrysków.


1642
317
05.09.2020 20:26

MaDom pocieszę Cię, że ja to bym wolała takie tradycyjne nauczanie, z tych nowoczesnych lekcji pewnie bym uciekała ;)
aczkolwiek ogarnięcie tych wszystkich aplikacji i narzędzi do uatrakcyjnienia lekcji jest bardzo czasochłonne i podziwiam te panie, że im się jednak chce. Ja to wolę jednak poczytać. Dobrze, że nie muszę już chodzić do szkoły ;)


403
115
05.09.2020 20:38

Każdy nauczyciel stara się zainteresować ucznia, bez zaangażowania nic się nie zdziała. Vandenesse, mnie nie przeszkadzają nowe technologie, należy z nich korzystać. Tylko należy docenić również wiek i doświadczenie.


517
194
06.09.2020 12:56

Z treści artykułu wynika, że dobre nauczanie to nauczanie z dziesiątkami atrakcji. A ja wiem z doświadczenia, że takie lekcje, na których migają obrazki, gra muzyczka, a nauczyciel prawie tańczy kankana na stole, żeby zainteresować uczniów, są oczywiście bardzo przez nich lubiane, ale w głowach zostają prawie wyłącznie owe atrakcje. Dochodzi do tego, że uczniowie nie chcą...

więcej

4045
3805
05.09.2020 11:41

Ja mogę prosić o listę najgorszych nauczycieli.Którzy zabili miłość do książki.


946
309
05.09.2020 12:10

Ze mną było tak, że miłość do czytania zawdzięczam babci, która uwielbiała powieści Kraszewskiego i często miała którąś przy sobie. Miałem też wuja księdza, który miał olbrzymią bibliotekę, skąd wypożyczałem Homera i "Trylogię" Sienkiewicza. To były moje dwa główne źródła inspiracji, babcia i wuj. Kompletnie nie pamiętam tego, co działo się w szkole. Żaden nauczyciel nie...

więcej

4045
3805
05.09.2020 12:19

Ja sam odkryłem miłość do książek.Najbardziej,nie lubiłem.Wręcz opowiadać książki,przy klasie.I tego,rozbiór logiczny zdania.


515
107
05.09.2020 11:22

Fajne pomysły. Pamiętam, że w podstawówce nasza pani polonistka co roku pozwalała nam prowadzić setną lekcję: na dowolny temat i z zadaniami dla całej klasy. Bardzo miło to wspominam.


78
2
04.09.2020 12:11

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd