Supersmutna i prawdziwa historia miłosna

Okładka książki Supersmutna i prawdziwa historia miłosna
Gary Shteyngart Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
462 str. 7 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Super Sad True Love Story
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2011-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-04
Liczba stron:
462
Czas czytania
7 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324721474
Tłumacz:
Jerzy Korpanty
Tagi:
literatura amerykańska internet facebook rewolucja technologiczna

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
5,9 / 10
189 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
123
123

Na półkach:

Dno. A właściwie stukanie dna od spodu. Aż trudno na to znaleźć słowa.

Dno. A właściwie stukanie dna od spodu. Aż trudno na to znaleźć słowa.

Pokaż mimo to

avatar
744
181

Na półkach: , , ,

Spodziewałam się czegoś zupelnie innego. Ta książca niestey nie przemówiła do mnie.

Spodziewałam się czegoś zupelnie innego. Ta książca niestey nie przemówiła do mnie.

Pokaż mimo to

avatar
38
24

Na półkach: ,

Nareszcie koniec. Jak to się mówi „do trzech razy sztuka”. Za trzecim podejściem udało mi się doczytać do końca, chociaż miałam już myśli, żeby rzucić ją znowu w kąt. Nie mam w zwyczaju nie kończyć książek, które dostałam w prezencie bądź sama kupiłam, dlatego przebrnęłam przez te ponad 400 stron. Nuuuuda, zwyczajnie nie spodobała mi się ta książka, opis książki dawał duże nadzieje, ze będzie zupełnie na odwrót. Szkoda.

Nareszcie koniec. Jak to się mówi „do trzech razy sztuka”. Za trzecim podejściem udało mi się doczytać do końca, chociaż miałam już myśli, żeby rzucić ją znowu w kąt. Nie mam w zwyczaju nie kończyć książek, które dostałam w prezencie bądź sama kupiłam, dlatego przebrnęłam przez te ponad 400 stron. Nuuuuda, zwyczajnie nie spodobała mi się ta książka, opis książki dawał duże...

więcej Pokaż mimo to

avatar
410
251

Na półkach: , ,

Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale co począć, jeśli ta zrobiła większe wrażenie niż cała zawartość…? Shteyngart pokusił się o wizję świata, dla którego nasze media społecznościowe to raczkujący, nieświadomy najmniejszego zagrożenia niemowlak. Każdy przykuty jest do aparatu (oryginalna pisownia - äpärät - nie przejdzie mi więcej przez palce), skanując, oceniając i plasując w rankingach wszystko/wszystkich, od stanu kota po zawartość majtek. Wszędobylska obsesja życia wiecznego bądź śmierci każe bogatym poddawać się zabiegom cofającym licznik lat, a biednym pogodzić z bezużytecznością, losem, ostatecznym unicestwieniem - zwał jak zwał. Czytelnik krąży między pseudopozytywnym spostrzeżeniami lamusa z poprzedniego wieku a wyzbytymi z emocji i wrażeń relacjami młodej dziewczyny z pokolenia tych, dla których książki to niecyfrowe artefakty medialne, wydzielające woń starych skarpetek. “Supersmutna i prawdziwa historia miłosna” niby już w tytule ostrzega, że nie będzie nam do śmiechu, ale tak bezperspektywicznej żałości trudno się spodziewać. Bohaterowie na swój sposób relacjonują wprawdzie otaczający ich świat, ale nie ma to najmniejszego wpływu na ich rozwój, nie wnosi nic. Oni są, jacy byli, a jedyne, co się zmienia, to rzeczywistość wokół nich. Jeśli kogoś nie interesują futurystyczne wizje upadłej USA i prymat Chin, a co za tym idzie, technologii zastępujących ‘prawdziwe’ życie, to nie polecam. W ogóle nie wiem, komu polecić. Choć doceniam skłonność Shteyngarta do słowa i jego wkład w pogłębianie przepaści międzypokoleniowej. Jeśli to ma być współczesna satyra, to nie, dziękuję.

Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale co począć, jeśli ta zrobiła większe wrażenie niż cała zawartość…? Shteyngart pokusił się o wizję świata, dla którego nasze media społecznościowe to raczkujący, nieświadomy najmniejszego zagrożenia niemowlak. Każdy przykuty jest do aparatu (oryginalna pisownia - äpärät - nie przejdzie mi więcej przez palce), skanując,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
121
120

Na półkach:

Jeżeli tak ma wyglądać "przyszłość" (choć mam wrażenie, że gdzieniegdzie już są pierwsze całkiem śmiałe zalążki tej wizji) - to ja chyba nie chcę tego doczekać ... Dobry pomysł i ciekawie ujęty temat zderzenia się "dwóch światów" - "dwóch odmiennych bytów" - Zmagania przeszłości w przyszłości ... niezrozumienie oraz miłość ...
Książka dla wprawionego czytelnika ... dosyć ciężki styl ... łatwo się pogubić ...

Jeżeli tak ma wyglądać "przyszłość" (choć mam wrażenie, że gdzieniegdzie już są pierwsze całkiem śmiałe zalążki tej wizji) - to ja chyba nie chcę tego doczekać ... Dobry pomysł i ciekawie ujęty temat zderzenia się "dwóch światów" - "dwóch odmiennych bytów" - Zmagania przeszłości w przyszłości ... niezrozumienie oraz miłość ...
Książka dla wprawionego czytelnika ... dosyć...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1122
356

Na półkach:

Próbowałam. Naprawdę. Zrobiłam dwa czy trzy podejścia. Okładka odstrasza, tytuł chyba jeszcze bardziej, mimo to starałam się przemóc, bo książka leży na półce, zakupiona przez moją siostrę. Zdecydowanie jest to jedna z książek, gdzie pomysł jest bardzo dobry, ale wykonanie to kompletne dno. Przybijająca, monotonna, nudna, flaki z olejem! Myślałam, że może w końcu się rozkręci... Ale 50 stron, 100, 150... i kompletnie NIC. Każda strona męczy bardziej, bohater jest nudny, odrażający, beznadziejny... Brakuje mi epitetów by określić tę książkę i jej bohaterów. Nie marnujcie czasu. A tym bardziej pieniędzy.

Próbowałam. Naprawdę. Zrobiłam dwa czy trzy podejścia. Okładka odstrasza, tytuł chyba jeszcze bardziej, mimo to starałam się przemóc, bo książka leży na półce, zakupiona przez moją siostrę. Zdecydowanie jest to jedna z książek, gdzie pomysł jest bardzo dobry, ale wykonanie to kompletne dno. Przybijająca, monotonna, nudna, flaki z olejem! Myślałam, że może w końcu się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
480
40

Na półkach:

Shteyngart może być prorokiem. Smutna rzeczywistość opisana w jego Supersmutnej historii miłosnej już się ziszcza. Wszyscy jesteśmy przyklejeni do naszych smartfonów, słowo pisane zamiera, wypierane przez kolorowe obrazki. Nie moglibysmy odnaleźć się podobnie jak bohaterowie tej książki w świecie bez rankingów i ciągłego oceniania,ilości lajkow wyznaczającej nasze poczucie wartości.
Bohaterowie osadzeni w takiej apokaliptycznej rzeczywistości są odrobinę przez nią przysłonięci. Nie łatwo też ich polubić, ani bezwolnego Lenny'ego,który wywołuje nawet nie współczucie, a politowanie pomieszane z zażenowaniem,ani Eunice, która sama nie zna swoich własnych uczuć i pragnień, zraniona przez rodzinę, rani także otoczenie.
Nie jest to przyjemna książka. Ale warto ją przeczytać dla przestrogi.

Shteyngart może być prorokiem. Smutna rzeczywistość opisana w jego Supersmutnej historii miłosnej już się ziszcza. Wszyscy jesteśmy przyklejeni do naszych smartfonów, słowo pisane zamiera, wypierane przez kolorowe obrazki. Nie moglibysmy odnaleźć się podobnie jak bohaterowie tej książki w świecie bez rankingów i ciągłego oceniania,ilości lajkow wyznaczającej nasze poczucie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
642
40

Na półkach: ,

Jest to wizja przyszłości, w której zwykłą rozmowę, tzw. werbaling, zastępują wszelakie rankingi, oceny oraz pisanie na przeróżnych czatach. Dodatkowo zanika umiejętność czytania, która została wyparta przez skanowanie tekstu w poszukiwaniu najpotrzebniejszych informacji, a książki nazywane są niecyfrowym artefaktem medialnym. Sytuacja polityczna przedstawia się fatalnie, gdyż Stany Zjednoczona zmierzają z każdym krokiem ku upadkowi.
To właśnie w takich czasach rozgrywa się historia naszego głównego bohatera, Lenny'ego, jego historia miłości do pewnej młodej Koreanki - Eunice. Związek ten jest często burzliwy, pełen wzlotów i upadków, ale bardzo ciekawy.
Autor nie oszczędzał wulgarnych określeń, które bardzo pasowały do wizji przyszłości, którą nam zaprezentował. Wizji, która po głębszym przemyśleniu, może się kiedyś okazać po części prawdziwą.

Jest to wizja przyszłości, w której zwykłą rozmowę, tzw. werbaling, zastępują wszelakie rankingi, oceny oraz pisanie na przeróżnych czatach. Dodatkowo zanika umiejętność czytania, która została wyparta przez skanowanie tekstu w poszukiwaniu najpotrzebniejszych informacji, a książki nazywane są niecyfrowym artefaktem medialnym. Sytuacja polityczna przedstawia się fatalnie,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
427
8

Na półkach: ,

SPOILERY! Recenzja może zawierać elementy powieści, które zdradzą Czytelnikowi jej treść.


Sięgnęłam po „Supersmutną i prawdziwą historię miłosną” sugerując się jej tytułem. Chciałam przeczytać książkę, która by mnie sponiewierała, przeczołgała, wręcz zgwałciła emocjonalnie i psychicznie. Po przeczytaniu kilku recenzji i zachęcona wspomnianym już tytułem zdecydowałam się na tę pozycję. Przeczytałam. I poczułam się oszukana. Dla mnie przedstawiona historia, szumnie ochrzczona „supersmutną”, jest mocnym rozczarowaniem i nic w niej nie zaskakuje.

Bardzo podobało mi się porównanie tej książki do whiskey przez użytkowniczkę Róża_Bezowa. Ja jednak porównałabym ją do wódki. Cierpka w smaku, paląca przełyk, pozostawiająca pewną gorycz w ustach, ale jednocześnie będąca pospolitą, codzienną, niezaskakującą, po prostu nijaką.

Futurystyczna wizja, którą rysuje przed nami Autor tak naprawdę nie odbiega daleko od tego, czego obecnie jesteśmy świadkami. Pogoń za młodością i nieśmiertelnością, które osiąga się zabiegami chirurgicznymi i przesadnym wręcz przestrzeganiem zasad zdrowego odżywiania. Fascynacja technologią, „śledzenie” znajomych za pomocą różnego rodzaju programów, chwalenie się życiem na portalach, przeniesienie relacji towarzyskich w sferę wirtualną, poszukiwanie wartości człowieka poprzez zasobność jego portfela, atrakcyjność i kraj pochodzenia. Tutaj akurat tytuł mnie nie oszukał – „prawdziwa historia”, bo (niestety) tak zaczyna wyglądać współczesność.

A co z bohaterami? Skupię się na dwójce tych najważniejszych dla powieści:

Eunice – być może w mojej ocenie będę zbyt surowa, ale jej postać jest dla mnie zwykłą manipulantką szukającą najkorzystniejszych (czytaj: najbogatszych) „opcji”. Zmierza tam, gdzie zwietrzy lepszy interes (ale to oczywiście ta ślepa i nieprzewidywalna miłość nią targała!) i jest według mnie okrutną i niewdzięczną materialistką. Owszem, można doszukać się w niej jakichś pierwiastków dobra w postaci pracy w fundacji czy pomocy osobom starszym w czasie Katastrofy. Jednak na tle jej pozostałego zachowania, w szczerość i bezinteresowność jej porywów serca nie jestem w stanie do końca uwierzyć. Eunice nie przechodzi żadnej metamorfozy, nie doszukałam się żadnego rozwoju w tej postaci. Była i pozostała płaska, powierzchowna i pusta przez całą powieść. Teoretycznie kocha Lenny'ego – mówi mu o tym, pisze w wiadomościach do przyjaciółki, ale jednocześnie za jej słowami nie stoją żadne czyny, a wręcz jej zachowanie świadczy o czymś zupełnie przeciwnym. Dlatego głębokich słów, które pisze lub wypowiada nie traktuję poważnie i nie wierzę w czystość intencji jej przyświecających. Dla mnie są to puste „obietnice” bez pokrycia.

Lenny – jego postać początkowo wzbudziła moją sympatię. Ciepła, opiekuńcza, nieco oderwana od rzeczywistości pierdoła, której opowieści wzbudzają życzliwy uśmiech na twarzy. Jednak z każdą kolejną stroną powieści jego osoba niebezpiecznie zbliżała się (w końcu osiągnąwszy swój – zapewne niezamierzony – cel) do tytułowego bohatera najbardziej znienawidzonej przeze mnie książki, a mianowicie „Cierpienia młodego Wertera”. Stał się nieznośnym, skamlącym o odrobinę uwagi, irytującym bohaterem, którego z czasem przestało mi być żal. Piękne i szlachetne uczucie z jego strony, w którymś momencie przerodziło się w godzącą w godność każdego człowieka żebraninę o chociażby odrobinę uwagi i empatii ze strony „kobiety jego życia”. Myślę, że Lenny o wiele więcej zyskałby w moich oczach, gdyby w końcu podniósł się z klęczek (dosłownie i w przenośni) i odszedł od Eunice. Bo czasami ważniejszym od gorącego, namiętnego i głębokiego uczucia do kobiety (zwłaszcza takiej, która rani, krzywdzi i nie stanowi żadnego oparcia) oraz strachu przed samotnością (która ostatecznie i tak dopada Lenny'ego) jest szacunek do samego siebie.

Z góry było wiadomo, iż taka mieszanka osobowości nie będzie potrafiła ze sobą żyć i stworzyć związku na dłuższą metę. Z powodu tej właśnie przewidywalności nie zgadzam się na nazywanie tej historii „supersmutną” – nawet jeśli jej zakończenie dalekie jest od typowego amerykańskiego happy endu.

Podsumowując już moją opinię, niestety Autorowi nie udało się przez 460 stron wzbudzić we mnie tak mocnych emocji i osiągnąć tego, co Hemingway'owi udało się uczynić swoją powieścią napisaną jednym zaledwie zdaniem: „Na sprzedaż: buty dziecięce, nigdy nie noszone.”

SPOILERY! Recenzja może zawierać elementy powieści, które zdradzą Czytelnikowi jej treść.


Sięgnęłam po „Supersmutną i prawdziwą historię miłosną” sugerując się jej tytułem. Chciałam przeczytać książkę, która by mnie sponiewierała, przeczołgała, wręcz zgwałciła emocjonalnie i psychicznie. Po przeczytaniu kilku recenzji i zachęcona wspomnianym już tytułem zdecydowałam się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
310
128

Na półkach: , , ,

Kojarzycie popularne ostatnio wideo młodego mężczyzny, opowiadającego o swojej samotności, pomimo ponad 400 „przyjaciół” na facebooku i zachęcającego, by wyłączyć smartphony i zacząć żyć prawdziwym życiem? W tej chwili jeszcze mamy wybór – być albo nie być… online. Za kilkanaście, kilkadziesiąt lat może być zupełnie inaczej.

Taka właśnie wizja niedalekiej przyszłości przedstawiona jest w tej książce. Wizja przerysowana – oby jak najmocniej – przyszłości, w której nie tylko musimy być stale online, ale nie decydujemy już nawet o tym, jakie wiadomości o sobie zamieszczamy w Internecie. Każdy z nas wyposażony jest w aparat, wysyłający w przestrzeń wszystkie dane o nas, łącznie z wynikami krwi, chorobami, spodziewaną długością życia oraz wysokością zarobków.

Są to czasy, w których nie ma się już czego domyślać, bo Onionskin – przezroczyste dżinsy, nie kryją żadnej tajemnicy. Nie ma romansu, ale za to się FACuje, czyli poznaje i ocenia potencjalną partnerkę lub partnera sprawdzając aparatem FUCKABILITY.

Przyszłość, w której się nie rozmawia tylko streamuje, a książki są „drukowanymi artefaktami media w oprawie”. Gdzie starszych ludzi się nie tylko nie szanuje, ale wysiedla z miasta, pod nazwą „redukcja szkód”. A nad wszystkim czuwa wydra z Amerykańskiej Agencji Przywracania Porządku. Tak. Wydra.

Powieść dosyć zabawna – w końcu jest to satyra, ale przedstawiona wizja pełnej absurdu przyszłości, niepokoi. Czyż faktycznie nie zmierzamy powoli w tym kierunku? W przywołanym wcześniej wideo, mężczyzna mówi: „We're a generation of idiots: Smart phones and dumb people”. Takie zdanie mogłoby być też podsumowaniem tej, dość dobrej, książki.

Ps. Ups, ja już wpadłam w pułapkę przyszłości, powieść przeczytałam w formie ebooka ;)

Kojarzycie popularne ostatnio wideo młodego mężczyzny, opowiadającego o swojej samotności, pomimo ponad 400 „przyjaciół” na facebooku i zachęcającego, by wyłączyć smartphony i zacząć żyć prawdziwym życiem? W tej chwili jeszcze mamy wybór – być albo nie być… online. Za kilkanaście, kilkadziesiąt lat może być zupełnie inaczej.

Taka właśnie wizja niedalekiej przyszłości...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Supersmutna i prawdziwa historia miłosna


zgłoś błąd