Wkurzam salon

Okładka książki Wkurzam salon
Rafał GeremekRafał A. Ziemkiewicz Wydawnictwo: Czerwone i Czarne biografia, autobiografia, pamiętnik
248 str. 4 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Czerwone i Czarne
Data wydania:
2011-03-18
Data 1. wyd. pol.:
2011-03-18
Liczba stron:
248
Czas czytania
4 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377000175
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
173 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
27
12

Na półkach:

Pierwsza książka i jedyna dotychczas przeczytana w jeden dzień

Pierwsza książka i jedyna dotychczas przeczytana w jeden dzień

Pokaż mimo to

avatar
167
120

Na półkach: ,

Świetna i przerażająca - polecam

Świetna i przerażająca - polecam

Pokaż mimo to

avatar
152
63

Na półkach: , ,

Po lekturze dwóch książek Pana Rafała Ziemkiewicza zabrałem się wreszcie za niniejszy książkowy wywiad.
Uwielbiam twórczość Ziemkiewicza, bo po pierwsze - mamy dość podobne poglądy, a po drugie - potrafi on w prosty, dosadny sposób opisać rzeczywistość i nazwać pewne zjawiska po imieniu. Posługuje się prostym, ale ciekawym językiem, co jest dość istotne, ponieważ mówi o rzeczach, które zrozumieć nie jest łatwo. Polityka, biznes, sprawy gospodarcze - każdy niby wie o co chodzi, ale czy naprawdę rozumie co z czego wynika i dlaczego jest tak, a nie inaczej? Nie ma tu miałkiego ględzenia. Albo się taki styl lubi, albo nie. Ja cenię ludzi o jasno zdefiniowanych poglądach, którzy nazywają rzeczy po imieniu (niezależnie od tego czy się z nimi zgadzam, czy nie). Jest ciekawie, ostro, czasami zabawnie - ogólnie polecam.

Po lekturze dwóch książek Pana Rafała Ziemkiewicza zabrałem się wreszcie za niniejszy książkowy wywiad.
Uwielbiam twórczość Ziemkiewicza, bo po pierwsze - mamy dość podobne poglądy, a po drugie - potrafi on w prosty, dosadny sposób opisać rzeczywistość i nazwać pewne zjawiska po imieniu. Posługuje się prostym, ale ciekawym językiem, co jest dość istotne, ponieważ mówi o...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
217
212

Na półkach: , , ,

Macie tak, że jak spodoba Wam się twórczość jakiejś rozpoznawalnej osoby, to chcecie tego człowieka poznać również od strony prywatnej? Ja tak mam. Nie dotyczy to każdej znanej osoby, której twórczość cenię, jednak w przypadku Rafała Ziemkiewicza tak jest. Cenię go bardzo za poglądy, brutalną szczerość, błyskotliwe analizy, cięty język i przepełnione ironią poczucie humoru. "Wkurzam salon" to idealny tytuł wywiadu-rzeki z tym publicystą. Bo rzeczywiście wkurza. Doprowadza do białej gorączki wręcz. Wystarczy poczytać komentarze od środowisk przeciwnych, żeby się o tym przekonać.
Ta publikacja pozwala na poznanie Rafała Ziemkiewicza od strony prywatnej. Opowiada on o swojej rodzinie, o różnych doświadczeniach życiowych itd. Jak słusznie ktoś zauważył, ten facet jest tak barwny i wyrazisty, że nie pozostawia miejsca na mieszane odczucia. Albo się go lubi, albo się go nie lubi. Ja osobiście bardzo go lubię i szanuję.

Macie tak, że jak spodoba Wam się twórczość jakiejś rozpoznawalnej osoby, to chcecie tego człowieka poznać również od strony prywatnej? Ja tak mam. Nie dotyczy to każdej znanej osoby, której twórczość cenię, jednak w przypadku Rafała Ziemkiewicza tak jest. Cenię go bardzo za poglądy, brutalną szczerość, błyskotliwe analizy, cięty język i przepełnione ironią poczucie humoru....

więcej Pokaż mimo to

avatar
34
21

Na półkach:

Książka o tyle dobra, że Ziemkiewicz mówi o sobie szczerze, a przynajmniej na tyle samokrytycznie, że trudno go o nieszczerość posądzać. Bohater prawicowych mediów w żadnym wypadku świętym nie był, a jego historie małżeńskie i okołoseksualne można zaliczyć raczej do antywzorów. Mimo to fakt, że nie ukrywa tych trudnych okresów swojego życia (a nawet wydaje się, że jest na odwrót - jego powieść "Ciało obce" jest w dużej mierze inspirowana jego własnymi przeżyciami) i analizuje je bez prób taniego samousprawiedliwienia, w pewien sposób go uwiarygadnia jako człowieka z krwi i kości, pogubionego ale próbującego wrócić na dobrą drogę. Książkę mogę polecić tym fanom prozy i publicystyki RAZa, którzy już wyrośli z wiary w kryształowe autorytety :).

Książka o tyle dobra, że Ziemkiewicz mówi o sobie szczerze, a przynajmniej na tyle samokrytycznie, że trudno go o nieszczerość posądzać. Bohater prawicowych mediów w żadnym wypadku świętym nie był, a jego historie małżeńskie i okołoseksualne można zaliczyć raczej do antywzorów. Mimo to fakt, że nie ukrywa tych trudnych okresów swojego życia (a nawet wydaje się, że jest na...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Więcej tego samego, czyli konserwatyzm dla każdego. Niby to wywiad-rzeka, ale biorąc pod uwagę fakt, że polityka wiedzie prym nad prywatą, forma robi tutaj jedynie za ozdobnik. Co do treści - Ziemkiewicz porusza wiele istotnych kwestii, ale nie zagłębia się w żadną z nich. Ta - nazwijmy to - zachowawczość, mainstreamowy ton i umiłowanie dla frazesów i ogólników, jest charakterystyczna dla twórczości RAZa, który przede wszystkim popularyzuje idee w dobie poprawności politycznej zepchnięte na margines. Ziemkiewicza po prostu trzeba lubić. Komu nie po drodze z jego publicystyką, ten raczej nie zmieni zdania po przeczytaniu tej książki.

Więcej tego samego, czyli konserwatyzm dla każdego. Niby to wywiad-rzeka, ale biorąc pod uwagę fakt, że polityka wiedzie prym nad prywatą, forma robi tutaj jedynie za ozdobnik. Co do treści - Ziemkiewicz porusza wiele istotnych kwestii, ale nie zagłębia się w żadną z nich. Ta - nazwijmy to - zachowawczość, mainstreamowy ton i umiłowanie dla frazesów i ogólników, jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
34
34

Na półkach:

- A ja czasami wkurzam samą siebie:))) Natomiast Rafał ujął mnie szczerością swoich biograficznych wypowiedzi. Przy okazji powtórzył wiele sentencji ze swoich książek publicystycznych, ale nie mam mu tego za złe:)

Mówiąc o męskiej postawie wobec świata i narzekając na brak męskich zachowań myślałam, że ma na myśli dżentelmena z żelaznymi zasadami, mędrca o nieprzeciętnym intelekcie, charakter silny ciałem i duchem, a jednocześnie rycerza wobec kobiet. Tymczasem chodziło mu o odpowiedzialność.

„A odpowiedzialność to najbardziej męska dziedzina. (…) Ale nie chodzi o to, czy mężczyzna rządzi w domu, chodzi o to, czy panuje nad samym sobą i, na ile to oczywiście możliwe, nad swoim życiem.”

- Hm, być może odpowiedzialność nie jest najbardziej damską dziedziną, ale myślę, że jest to cecha właściwa człowiekowi niezależnie od płci. Na przykład w kwestii potomstwa kobieta jest w naturalny sposób odpowiedzialna za swoje dziecko. Mężczyzna natomiast potrzebuje do tego specjalnego glejtu. A zatem, czy jest to istotnie najbardziej męska dziedzina, czy też mężczyźni zwykli tak o sobie myśleć? No i oczywiście dodatkowa zasługa dla mężczyzny, który panuje nad sobą oraz nad swoim życiem. Tak, to istotnie wyjątkowo męskie przymioty. Stąd wnoszę, iż kobieta nie musi panować nad sobą i nad swoim życiem, bo to domena mężczyzn.

„Po prostu zdarza się, że kiedy zauroczenie minie, okazuje się, że macie z tą drugą osobą zupełnie inne oczekiwania, upodobania, potrzeby, aspiracje.”

- Hm, a na jakiej podstawie to zauroczenie w ogóle ma miejsce??? ‘Między nami jaskiniowcami’ już Flinstonowie mieli inne oczekiwania, upodobania, potrzeby i aspiracje, a mimo to żyli w swoistej harmonii:) Wiecie co myślę? Po prostu zdarza się, że ludzie oszukują siebie nawzajem od samego początku w kwestii miłości. Oszukują nie tylko swoich partnerów, ale przede wszystkim samych siebie i to, moim zdaniem, jest ‘niewybaczalne’, bo nie jest to bynajmniej nagła zmiana temperamentu.

„W ogóle to prawidłowość, mam wrażenie, że kobiety zwykle są bardziej zdecydowane, mniej mają wahań i wątpliwości. Kobieta po prostu spojrzy na coś i ma w ułamku sekundy wyrobione zdanie. Potem już tylko kolekcjonuje argumenty, które to zdanie potwierdzają i nie przyjmuje do wiadomości tych, które przeczą. Ale tak to wygląda z punktu widzenia umysłu męskiego.”

- Panie Rafale, to pierwszy komplement pod adresem kobiet z pańskiej strony, jaki wpadł mi w oczy. Jestem pod wrażeniem – naprawdę:)))

„Chodzi o kombinacje typu trzy plus cztery, jednocześnie utrzymywanie kontaktów z wieloma partnerami, wychowywanie tych wszystkich dzieci w kupie. To nazywa się patchwork family. Ja uważam, że tego rodzaju zdegenerowana tolerancja jest sprzeczna z ludzką naturą. Człowiek ma pewne naturalne instynkty posiadania. (…) Będąc w związku chcemy mieć siebie na własność. Geny domagają się ochrony, chcemy mieć pewność, że wspólne potomstwo to na pewno nasza krew. Tacy jesteśmy, to oczywiste.”

- Kombinacje, permutacje i rachunek prawdopodobieństwa znamy ze szkoły. Natomiast wychowywanie w kupie to rozwiązanie pierwotnej wspólnoty, a zatem nic nowego. Instynkty posiadania ludzi??? Panie Rafale, pan cofa się w czasy niewolnictwa:) Nawet w monogamicznym związku należy zachować wolność, niezależność i odrębność bytu, bo to stan naturalny. Geny domagają się ochrony??? Hm, ja myślę, że dzieci domagają się ochrony, opieki, miłości i mądrego wychowania, niezależnie od tego, czyje geny reprezentują. I to wszystkie dzieci! W ten sposób można zbudować szczęśliwe i mądre społeczeństwo. A jeśli chodzi o wierność to w moim słowniku jest to pojęcie podstawowe. Powinniśmy jednak być świadomi faktu, że jesteśmy hipokrytami.

„Kościół z prawdziwego zdarzenia. Bo Jego człowiek potrzebuje tak jak żeglarz latarni morskiej. Ona musi być i świecić, choćby z daleka, żeby się można było według tego światła orientować. Ja wierzę, że Jezus dał Kościołowi, jak to się teologicznie nazywa – depozyt wiary – i ów skarb ma być przechowywany właśnie w tej niezmienionej postaci, bo stanowi on stały punkt odniesienia dla wszystkiego.”

- Co to znaczy Jego człowiek??? Każdy człowiek potrzebuje zasad i wartości, które będą dla niego w życiu latarnią morską i nie widzę powodu, by robić z tego jakieś niezwykłe sacrum. Mówienie o skarbie przypomina mi baśń o Ali-Babie i czterdziestu rozbójnikach. Jakby wystarczyło powiedzieć: ‘Sezamie otwórz się’, a następnie pozbyć czterdziestu rozbójników i mieć do niego stały dostęp. Wiara powinna być indywidualnym wyborem, czy też wytworem wyobraźni każdego człowieka. Tymczasem jest skutkiem autorytatywnego wymuszenia – „ona musi być i świecić (…) w niezmienionej postaci”. Depozyt wiary rozumiem jako nadzieję, której nie należy tracić w życiu i za życia. Nadzieję, że wszystko dobrze się skończy, że należy pogodzić się z losem, panta rhei. I choć wiara w zmartwychwstanie to znacznie więcej niż moja nadzieja, pozostanę przy nadziei:)

***
Cytaty wybrane i skrócone w kolejności chronologicznej:

„(…), ci młodzi, co nasadzają się myślą, że są ‘wykształceni z dużych miast’, to w istocie ludzie wykształceni bardzo świeżo, często metodą wytnij-wklej albo na różnych prywatnych uczelniach, które nie wymagały od nich niczego poza opłaceniem czesnego.

To chyba nie jest żadne odkrycie, że ‘Gazeta Wyborcza’ czy ‘Polityka’ to, mówiąc językiem marketingu, brandy budujące u odbiorcy poczucie wyższości. Czytam, wyznaję, więc jestem inteligentem…

A jeden z kolegów miał prawdziwy skarb – londyńskie wydanie ‘Bitwy o Monte Cassino’ Melchiora Wańkowicza. O Jezu, co to było za uderzenie w łeb! Prawdziwe olśnienie. Z czasem zacząłem też czytać książki z drugiego obiegu, chłonąc wiedzę o tym, co naprawdę Polska przeszła podczas wojny, o Katyniu i tak dalej…

Autentycznie zdziwiłem się, widząc, że na przykład wielu ludzi dostaje od rodziców jakąś pomoc, mieszkania, meble, że jest to uważane za naturalne, coś, co się należy… Ja po ślubie z domu rodzinnego zabrałem jedynie biurko, przy którym pracowałem i na które nikt inny nie reflektował. Wszystko inne w mieszkaniu było od rodziców mojej pierwszej żony, włącznie z samym mieszkaniem. I już wtedy gdybym miał trochę rozumu, powinien mi zadzwonić w głowie alarm, bo w efekcie całe mieszkanie było urządzone przez teściową, wedle jej gustu i uważania, bez żadnej dyskusji.

(…) dzisiaj, by być na topie, trzeba odstawiać dwudziestolatka, (…). Stare zgredy ciągną zza uszu siwe kucyki, ubierają się w dżinsy i za wszelką cenę szpanują przed młodymi opowieściami, jak to przez okno włazili do Kongresowej, by zobaczyć koncert Rolling Stonesów. Jakby nie rozumieli, że dla młodszego pokolenia ci Rolling Stonesi to tak sama prehistoria jak koncerty Miecia Fogga. To podlizywanie się młodym i puszczanie oka, że niby my, starzy, też jesteśmy młodzi, obserwuję na każdym kroku.

(…) ludzie występujący w tej telenoweli życia publicznego, czy to jako celebryci, politycy, czy inne ‘autorytety’ kogoś grają, czasem kogoś z grubsza podobnego do siebie, ale to zawsze ‘wizerunek publiczny’, kreacja.

Ja powtarzam: bohater jest fikcyjny, choć wyposażony w moje przemyślenia, rozterki i obawy, a wydarzenia są prawdziwe, choć niektóre przydarzały się zupełnie komu innemu, a niektóre w ogóle się nie przydarzyły nikomu i nigdy. (…) aktor, który ma zagrać na przykład alkoholika, zamyka się na parę miesięcy na odwyku z autentycznymi tremensami… Amator, debiutant pisze po prostu o sobie, ale zawodowy pisarz musi tworzyć różne postaci; i żeby one były autentyczne, zawsze musi to być jakiś rodzaj ‘ja możliwego’. (…) A w istocie pisarz ma patrzyć, słuchać, rozumieć i w odpowiedniej chwili uruchamiać wyobraźnię. (…) Pisarz może kłamać co do faktów, ale emocje muszą być prawdziwe. Nie ‘słuszne’, nie ‘modne’, nie z jakichkolwiek innych względów w danej chwili pokupne, tylko prawdziwe.

Tworząc te wszystkie postacie, tych dupków, tropiłem takiego dupka w samym sobie. I dopiero teraz, kiedy ukończyłem ‘Zgreda’, mogę powiedzieć, że wreszcie napisałem o jakimś fajnym facecie. O kimś, kto mi się podoba. W tej chwili przyszły wreszcie inne emocje, związane z ojcostwem i udanym małżeństwem.

(…) daleki jestem od czołobitności wobec tego człowieka, w którym pewna szlachetność miesza się z najgorszym makiawelizmem i zaślepiającą pychą, ale też bez wątpienia jest to postać, która może zafascynować. A najbardziej fascynuje jego przemiana. Przecież ten człowiek jeszcze w latach osiemdziesiątych przelicytowywał wszystkich w nieprzejednanej pogardzie i nienawiści do funkcjonariuszy reżimu. Szarpał się z ubekami, ubliżał, pisał kiedyś z więzienia dumny i budzący zachwyt moich rówieśników list do Kiszczaka… Zachowała się anegdota, jak na rok przed Okrągłym Stołem wyrzucił z urodzin Jacka Kuronia, Tomasza Jastruna za to, że ten próbował bronić przed jego pryncypialną krytyką Marcina Króla, którego wtedy Michnik odsądził od czci i wiary, bo poszedł na ugodę z komunistami i zaczął wydawać ‘Res Publikę’. A po paru toastach w Magdalence – taka wolta! I jakże symboliczna dla całego tego środowiska, które się zblatowało i podziałkowało z nomenklaturą.

Chciałem wyjaśnić tę fascynującą zagadkę, o której już wspominałem, ten zwrot, którego dokonała jego formacja, można nawet powiedzieć mocno - tę zdradę, bo przecież jeśli ludzie, którzy zyskali swą pozycję jako rzecznicy pokrzywdzonych, nagle bratają się z tymi, którzy ich krzywdzili i zaczynają wyrażać ich interesy przeciwko tym, którzy ich wynieśli do władzy, to takie słowo jest jak najbardziej zasadne. (…) Natomiast jeśli się wie, że w momencie kiedy Michnik pisał swój słynny list do Kiszczaka, był tak samo szczery jak wówczas, gdy mianował Kiszczaka ‘człowiekiem honoru’ i ściskał się z nim publicznie na procesie morderców z kopalni ‘Wujek’, to pytanie, co tym człowiekiem tak pokierowało, robi się naprawdę męczące. (…) Oczywiście michnikowszczyzna uwielbia wywijać tym jak pałką – nie siedziałeś w więzieniu, to nie masz prawa Michnika krytykować. (…) Być może się w swych diagnozach mylę, każdy się musi z taką możliwością liczyć. Ale kto tak uważa, od tego żądam uczciwej polemiki, a nie okrzyków, że Michnik siedział za mnie w więzieniu albo insynuacji, że go nienawidzę czy się za coś mszczę. (…) artykułował w pewnym momencie zupełnie otwarcie, że warto zapłacić cenę uwłaszczenia nomenklatury, pozostawienia nierozliczonych zbrodni i nierozbitych powiązań komuny i tajnych służb, bo alternatywą jest, mówiąc hasłowo, ‘endecki ciemnogród’. (…) Adam miał rację, wybrał mniejsze zło i w tym właśnie jego wielkość. (…) A w czym ta wielkość, nie wolno ani pytać, ani tłumaczyć. (…) I grzech Michnika polegał na tym, że jako legenda opozycji skutecznie udzielił rozgrzeszenia rozmaitym łobuzom, którzy powinni zniknąć z życia publicznego; wbrew temu, co deklarował, namawiał do amnezji zamiast amnestii. Otworzył drogę do demoralizacji, do unieważnienia racji moralnych na rzecz wulgarnie pojmowanego pragmatyzmu, a więc także do unieważnienia samego siebie, bo skoro zrelatywizował zło komunizmu, to zrelatywizował i swoją pozycję jako bohatera walki z tym rozgrzeszonym złem. Być może myślał, że czerwoni mu się za to odwdzięczą, ale afera Rywina pokazała, co naprawdę oni o nim sądzili. (…) Nie przypominam sobie takiego zdarzenia, aby po zwycięskiej rewolucji jeden z jej głównych ideologów tak jednoznacznie rozgrzeszył upady reżim i wszystkich jego kolaborantów. (…) dawni esbecy dysponujący mafijnymi powiązaniami kontrolują ważne segmenty gospodarki i bezczelnie śmieją się w twarz uczciwym ludziom. A takie ścierwo jak sowiecki generał w polskim mundurze jest jeszcze zapraszane do Pałacu Prezydenckiego i przedstawiane jako patriota.

(…) młodzi Dmowski, Popławski i Balicki. (…) Patrzyli na naród jako na coś, co trzeba zbudować, co właściwie stale trzeba budować, ‘polityzować masy’, jak to pisał Popławski, to znaczy – uświadamiać tym wszystkim ludziom żyjącym w tym języku i kulturze, jakie mają wspólne interesy, do czego potrzebują państwa i polskości. W tej kwestii współczesny Polak jest równie niewyedukowany jak ci ciemni chłopi z Żeromskiego, co obdzierali powstańców. (…) Potrzebujemy Polski, bo tylko ona jest nam w stanie zapewnić bezpieczeństwo, dostatek i ugruntować podstawy wspólnoty. Liczyć, że da nam to ktoś obcy, to skrajna naiwność; (…).

Sukces w biznesie, ogólnie we wszelkiej kreatywności jest ważny, ale wspólnota także jest potrzebna do sukcesu, bo w pojedynkę trudno zrobić coś wielkiego. Powodzenie wprawia w dumę, a ona jest potrzebna do osiągnięcia sukcesu (…). Więc nasz salon, zwalczający polską dumę i tresujący nas w poczuciu wstydu i nieudacznictwa, robi coś i niegodziwego i głupiego.”

- A ja czasami wkurzam samą siebie:))) Natomiast Rafał ujął mnie szczerością swoich biograficznych wypowiedzi. Przy okazji powtórzył wiele sentencji ze swoich książek publicystycznych, ale nie mam mu tego za złe:)

Mówiąc o męskiej postawie wobec świata i narzekając na brak męskich zachowań myślałam, że ma na myśli dżentelmena z żelaznymi zasadami, mędrca o nieprzeciętnym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
232
172

Na półkach:

"Wkurzam salon" to wywiad-rzeka z jednym z najbardziej znanych polskich publicystów, osobą szanowaną na prawicy jak mało kto. Warto zauważyć, że Ziemkiewicz jest osobą, której publicystyka integruje zwolenników PiS, konserwatywnych liberałów, a także narodowców.

Sięgając po książkę nieco obawiałem się formy. Wywiady książkowe często nie prezentują niczego ciekawego dla osób, które znają twórczość przepytywanego. Tutaj też to się pojawia, ale w małym stopniu. To wszystko dzięki stosunkowo niewielkiej ilości tematów związanych z bieżącą polityką i mediami. Tutaj czytelnik Ziemkiewicza zna dobrze jego poglądy.

Zdecydowanie na plus można zaliczyć rozdziały odsłaniające nieco postać Ziemkiewicza. Jest trochę o jego życiu prywatnym (ale ze smakiem), o młodości, karierze politycznej w UPR. Te fragmenty książki są zdecydowanie najciekawsze.

Oczywiście, można się kłócić, co do doboru tematów. Ja chętnie bym przeczytał choćby o procesie pisania felietonów i książek od strony tworzenia, kulisów, ale wiadomo - każdy czytelnik znalazłby swoje tematy. Brakowało też trochę pytania Ziemkiewicza o rzeczy kontrowersyjne, choć takie też są - choćby o jego stosunek do części prawicowych mediów, które są równie nierzetelne, jak te lewicowe, które Ziemkiewicz stale krytykuje, oszczędzając kolegów. To tylko przykład, ale można było tak próbować poznać opinie Ziemkiewicza na tematy, na które "pisowski antysalon" milczy.

Generalnie książka na plus, zainteresuje fanów Ziemkiewicza, bo nie jest to odgrzewanie kotletów i pisanie o tym, o czym wiadomo. Osoby, które nie znają publicystyki twórcy "Polactwa" i "Michnikowszczyzny" powinni raczej sięgnąć po jego "klasyczne" pozycje publicystyczne.

"Wkurzam salon" to wywiad-rzeka z jednym z najbardziej znanych polskich publicystów, osobą szanowaną na prawicy jak mało kto. Warto zauważyć, że Ziemkiewicz jest osobą, której publicystyka integruje zwolenników PiS, konserwatywnych liberałów, a także narodowców.

Sięgając po książkę nieco obawiałem się formy. Wywiady książkowe często nie prezentują niczego ciekawego dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
553
205

Na półkach:

Ksiazka mam wrazenie troche przegadana.Generalnie Ziemkiewicz mnie irytuje i zdania o nim nie zmienilam, ale wywiad przeprowadzony jest bardzo dobrze i, co najwazniejsze, chronologicznie.Kazdy rozdzial poprzedzony jest krotkim wstepem o czym jest rozdzial wiec nie musimy na darmo czytac tego, co nas nie interesuje. Polecam dla fanow Ziemkiewicza a takzempolskiej publicystyki.

Ksiazka mam wrazenie troche przegadana.Generalnie Ziemkiewicz mnie irytuje i zdania o nim nie zmienilam, ale wywiad przeprowadzony jest bardzo dobrze i, co najwazniejsze, chronologicznie.Kazdy rozdzial poprzedzony jest krotkim wstepem o czym jest rozdzial wiec nie musimy na darmo czytac tego, co nas nie interesuje. Polecam dla fanow Ziemkiewicza a takzempolskiej publicystyki.

Pokaż mimo to

avatar
341
37

Na półkach:

Jeśli ktoś wcześniej czytał publicystyczne książki Ziemkiewicza to nie dowie się z tej zupełnie nic nowego. Jest za to wiele smaczków i ciekawych faktów biograficznych. Mnie np. bardzo podobał się rozdział o stosunku do SF i komentarz nt książek Sapkowskiego (z którym skądinąd zupełnie się nie zgadzam ;-)).

Jeśli ktoś wcześniej czytał publicystyczne książki Ziemkiewicza to nie dowie się z tej zupełnie nic nowego. Jest za to wiele smaczków i ciekawych faktów biograficznych. Mnie np. bardzo podobał się rozdział o stosunku do SF i komentarz nt książek Sapkowskiego (z którym skądinąd zupełnie się nie zgadzam ;-)).

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Rafał A. Ziemkiewicz Wkurzam salon Zobacz więcej
Rafał A. Ziemkiewicz Wkurzam salon Zobacz więcej
Rafał A. Ziemkiewicz Wkurzam salon Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd