rozwińzwiń

Anastazja. Kim jesteśmy?

Okładka książki Anastazja. Kim jesteśmy? Władimir Megre
Okładka książki Anastazja. Kim jesteśmy?
Władimir Megre Wydawnictwo: WiS Cykl: Dzwoniące Cedry Rosji (tom 5) filozofia, etyka
172 str. 2 godz. 52 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Cykl:
Dzwoniące Cedry Rosji (tom 5)
Wydawnictwo:
WiS
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
172
Czas czytania
2 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
8391515745
Tłumacz:
Anna Kreuschner
Tagi:
biografia
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
49
12

Na półkach:

wow :)

wow :)

Pokaż mimo to

avatar
1224
609

Na półkach: ,

Według Leonarda da Vinci jeśli jesteś „człowiekiem pozornym” (nie jesteś świadomym twórcą) to zaczyna kierować tobą myśl „ludzi prawdziwych” (świadomych stwórców) – nie oznacza to bycie czyjąś marionetką czy pomiatania innymi. Po prostu by istniało życie, potrzebny jest przepływ, a to, co ma w sobie potencjał życia, nie chce być martwe. Oczywiście można to sprowadzić do stwierdzenia jakoby jakieś siły się nami bawiły tworząc okoliczności by wywołać w nas określone reakcje. Rzeczywiście po części tak jest, a już na pewno póki nie podejmiemy z pełnymi konsekwencjami decyzji o odpowiedzialności za własne myśli, uczucia i materializację ich w danych zdarzeniach. Sama nieraz miewam tzw. poczucie bezradności, które jest objawem mojej niechęci przed odpowiedzialnością. Tylko, że nawet jeśli się ucieknie przed nią – zostanie się wpędzonym w takie warunki, które zostają stworzone po to by nas otrzeźwić. Nawet jeśli biegamy w labiryncie i to wszystko do niczego nie prowadzi: czy nie lepiej jednak jakiś sens nadać oraz mówić sobie „ja teraz wybieram to, a nie tamto” albo „korzystam z kombinacji tych elementów” czy też „utrzymuję proporcję, jedność”?
Mam wrażenie, że żyjemy (troszkę generalizuję, ale przecież mam prawo do własnych przemyśleń i do każdego daję, iż „nie każdy”) nie troszcząc się tak naprawdę nawet o nas samych – myśląc o upadku, zbytnio się skupiając na niepowodzeniach (tj. zdarzeniach postrzeganych przez nas jako takie),zepsuciu, źle i innych nieprawidłowościach. Nawet naukowcy twierdzą, że myśl to nie jakaś abstrakcja, że one manifestują się na różne sposoby. Jeśli twórca jest nieświadomy, bezwiednie zaplątuje swoje myśli w myśli tych, którzy rzekomo przepowiadali przyszłość, a tak naprawdę modelowali ją, a pragnienie by się one ziściły, sprawiały ich spełnienie. Czy naprawdę zawsze wiadome jest lepsze od tego co nieukształtowane, lecz można jeszcze coś z tym zrobić?
Czytając cykl Megrego ma się wrażenie (przynajmniej ja) jakoby te zmiany szły pełną parą, jednak kiedy się obejrzy najbliższe otoczenie sporej części z nas to te rzekome zmiany idą w takim ślimaczym tempie… Ale cóż, tyle ludzi którzy woleli przepowiednie katastrofy, własne więzienie od wyzwolenia się spod bata, dyscyplinę wymyśloną przez samego siebie, nie narzuconą czy zaoferowaną. Wiem, że nie jestem lepsza i nie mam prawa nikogo pouczać, jednakże ośmielam się dzielić swoją myślą.
Chciałabym wykreować dla siebie „przestrzeń miłości” by potem kolejne osoby miały chociaż swoją oazę. Nawet jeśli nas niewiele, a nadzieja to jak bycie osłem goniącym swoją marchewkę bez końca… Nawet jeśli idzie jakby opornie, nie mogę sobie pozwolić na sen. Znaczy zawsze mogę, ale wybieram nie zasypiać.
A po ostatnie na ten etap – zbliżmy się do Anastazji, Jezusa, Kryszny etc. - kierujmy wobec nich swoją miłość, nie cześć, chciejmy być blisko – nie lękajmy się, nie dystansujmy.

Według Leonarda da Vinci jeśli jesteś „człowiekiem pozornym” (nie jesteś świadomym twórcą) to zaczyna kierować tobą myśl „ludzi prawdziwych” (świadomych stwórców) – nie oznacza to bycie czyjąś marionetką czy pomiatania innymi. Po prostu by istniało życie, potrzebny jest przepływ, a to, co ma w sobie potencjał życia, nie chce być martwe. Oczywiście można to sprowadzić do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
82
78

Na półkach:

Przesłanie jest świetne - sami jesteśmy programistami swojego losu. Jednak tym razem treść, która do niego prowadziła trochę mnie męczyła. Przeskakiwałam. W zasadzie najbardziej podoał mi się jeden z początkowych fragmentów książki, opisującej stary sad otoczony cedrami, który pozostał po zniszczonym dawnym gospodarstwie. Aż by się chciało taki sad posadzić samemu - nie monokulturę, ale piękny ogórd, rosnący sam. Jako dziecko miałam takie lubiane miejsce. Nie daleko mojgo domu były tereny poniemieckich plantacji różnych rośli dla ogródów. Po wojnie zostały opuszczone i porzucone, ale jeszcze w latach 90-tych rosło tam wieli pięknych okazów rośli, w gęstych alejkach, tworząc tajemniczy ogród. Potem to wszystko wycieli. Dziś tam jest osiedle bloków. Sad Merge miał więcej szczęścia.

Przesłanie jest świetne - sami jesteśmy programistami swojego losu. Jednak tym razem treść, która do niego prowadziła trochę mnie męczyła. Przeskakiwałam. W zasadzie najbardziej podoał mi się jeden z początkowych fragmentów książki, opisującej stary sad otoczony cedrami, który pozostał po zniszczonym dawnym gospodarstwie. Aż by się chciało taki sad posadzić samemu - nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
81
54

Na półkach: , , ,

W tej części poznajemy piękną wizję odsieczy dla Matki Ziemi - tworzenie rodowych siedlisk. Książka rozpala pragnienie tworzenia nieprzemijającego, wiecznego dzieła, które zapewni nam i potomnym nieskończone szczęście, poza granicami sztucznego systemu technokratycznego. Na dobre zakorzeniła we mnie marzenie o własnym Rodowym Królestwie.

W tej części poznajemy piękną wizję odsieczy dla Matki Ziemi - tworzenie rodowych siedlisk. Książka rozpala pragnienie tworzenia nieprzemijającego, wiecznego dzieła, które zapewni nam i potomnym nieskończone szczęście, poza granicami sztucznego systemu technokratycznego. Na dobre zakorzeniła we mnie marzenie o własnym Rodowym Królestwie.

Pokaż mimo to

avatar
22
22

Na półkach: ,

Kolejna cudowna część sagi tym razem opowiadająca o organizowaniu i budowaniu siedlisk rodowych świetnie przedstawiająca alternatywę dla stylu życia jaki jest powszechnie uprawiany przez większość ludzi.

Kolejna cudowna część sagi tym razem opowiadająca o organizowaniu i budowaniu siedlisk rodowych świetnie przedstawiająca alternatywę dla stylu życia jaki jest powszechnie uprawiany przez większość ludzi.

Pokaż mimo to

avatar
49
21

Na półkach: , , ,

Nie sposób jest określić piękna tej książki słowami. Niema innego wyjścia jak ją przeczytać :) Uwielbiam ten stan zadumy po przeczytaniu ostatniego słowa każdej z książek tej sagi :)

Nie sposób jest określić piękna tej książki słowami. Niema innego wyjścia jak ją przeczytać :) Uwielbiam ten stan zadumy po przeczytaniu ostatniego słowa każdej z książek tej sagi :)

Pokaż mimo to

avatar
91
83

Na półkach: , ,

Autor dużo opowiada o swoich sprawach poza tajgą,co jak dla mnie nie było takie ciekawe.
Dla mnie najciekawszy i najpiękniejszy był ostatni rozdział, który mówi o wspólnej wieczności

Autor dużo opowiada o swoich sprawach poza tajgą,co jak dla mnie nie było takie ciekawe.
Dla mnie najciekawszy i najpiękniejszy był ostatni rozdział, który mówi o wspólnej wieczności

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    74
  • Chcę przeczytać
    47
  • Posiadam
    19
  • Ulubione
    8
  • Rozwój
    2
  • Teraz czytam
    2
  • Anastazja
    2
  • 2021
    1
  • Proza
    1
  • E-book niekomerc. PDF, rtf, doc. txt
    1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Anastazja. Kim jesteśmy?


Podobne książki

Przeczytaj także