Dzienniki 1950-1962

Okładka książki Dzienniki 1950-1962 autorstwa Sylvia Plath
Okładka książki Dzienniki 1950-1962 autorstwa Sylvia Plath
Sylvia Plath Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
670 str. 11 godz. 10 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The journals of Sylvia Plath 1950-1962
Data wydania:
2004-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2004-06-15
Liczba stron:
670
Czas czytania
11 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
8373377395
Tłumacz:
Paweł Stachura, Joanna Urban
Sylvia Plath prowadziła dziennik od jedenastego roku życia aż do śmierci w wieku lat trzydziestu. Z pełną energii bezpośredniością, opisywała swe odczucia, przemyślenia i codzienne perypetie. Pamiętniki te nie tylko stanowią główne źródło jej wczesnych utworów, ale i składają się na intymny portret artystki, która w ostatnich siedmiu miesiącach swojego życia stworzyła wiesze tak niezwykłe, iż zapewniły jej pozycję jednej z największych poetek dwudziestego wieku.

Poniższy zbiór pomija pamiętniki z wczesnej młodości Plath i skupia się na latach 1950-1962, z którego to okresu pochodzą dwadzieścia trzy dzienniki lub zbiory zapisków znajdujące się w posiadaniu Smith College. Kolekcja ta dokumentuje lata studenckie autorki w Smith College w stanie Massachusetts (przerwane załamaniem nerwowym w roku 1953) i Newnham College w angielskim Cambridge, jej małżeństwo z poetą Tedem Hughesem oraz dwa lata spędzone w Nowej Anglii.

Wydanie to zawiera również pełny tekst dwóch dzienników rozpieczętowanych przez Teda Hughesa tuż przed jego śmiercią w roku 1998. Pierwszy pochodzi z sierpnia 1957, kiedy to Plath powróciła do Northampton, Massachusetts, aby wykładać na anglistyce w Smith College. W dzienniku tym opisuje, jak trudne było podjęcie decyzji o porzuceniu intratnej posady akademickiej na rzecz pisarstwa. Stanowi on także kronikę okresu spędzonego w Bostonie, gdzie para poetów dołączyła do kręgu literatów skupionych wokół osoby Roberta Lowella. Drugi dziennik zaczyna się w grudniu 1958 opisami prywatnych sesji terapeutycznych Plath, a kończy w listopadzie 1959, kiedy z mężem decyduje się na powrót do Anglii. Zbiór uzupełniają fragmenty napisane w domu w hrabstwie Devon w Anglii, gdzie Plath i Hughes mieszkali z dwójką swoich dzieci, Friedą i Nicholasem, do czasu rozpadu swojego małżeństwa w roku 1962.

Dzienniki Sylvii Plath zostały opracowane oraz opatrzone przypisami i indeksem przez Karen V. Kukil, kustosza działu rzadkich książek Smith College, która od trzynastu lat opiekuje się kolekcją pamiątek po Sylvii Plath oraz udostępnia ją naukowcom i studentom.
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dzienniki 1950-1962 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dzienniki 1950-1962



175 71

Oceny książki Dzienniki 1950-1962

Średnia ocen
7,8 / 10
331 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Dzienniki 1950-1962

avatar
278
109

Na półkach:

Przeczytałam wszystko, co napisała Sylvie Plath lub co jej dotyczy. Ta pozycja również jest świetna. Polecam!

Przeczytałam wszystko, co napisała Sylvie Plath lub co jej dotyczy. Ta pozycja również jest świetna. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
108
37

Na półkach:

książka życia? zdecydowanie tak

książka życia? zdecydowanie tak

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
108
38

Na półkach: , ,

„poezja jest jedynie wymówką i ucieczką przed pisaniem prozy.”

czytałam dzienniki miesiącami, dlatego czuję, jakbym dorastała powoli wraz z sylvią i przeżywała z nią jej młodość, lęki, nadzieje i całe jej pisarstwo. momentami byłam znudzona, momentami rozbawiona, a zwykle wydawało mi się, że rozumiem ją lepiej, niż powinnam i że ona też mogłaby zrozumieć mnie, jak nikt inny. dobrze, że przynajmniej po śmierci osiągnęła to, o czym marzyła.

„poezja jest jedynie wymówką i ucieczką przed pisaniem prozy.”

czytałam dzienniki miesiącami, dlatego czuję, jakbym dorastała powoli wraz z sylvią i przeżywała z nią jej młodość, lęki, nadzieje i całe jej pisarstwo. momentami byłam znudzona, momentami rozbawiona, a zwykle wydawało mi się, że rozumiem ją lepiej, niż powinnam i że ona też mogłaby zrozumieć mnie, jak nikt...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3793 użytkowników ma tytuł Dzienniki 1950-1962 na półkach głównych
  • 2 840
  • 769
  • 184
452 użytkowników ma tytuł Dzienniki 1950-1962 na półkach dodatkowych
  • 274
  • 72
  • 70
  • 11
  • 9
  • 9
  • 7

Inne książki autora

Sylvia Plath
Sylvia Plath
Amerykańska poetka, pisarka i eseistka, zaliczana do grona tzw. poetów wyklętych. Współcześnie znana m.in. dzięki na poły autobiograficznej powieści Szklany klosz. Jej poezja należy do nurtu poezji konfesyjnej. Sylvia Plath jest przy tym jedną z czołowych postaci kierunku w literaturze lat 50. i 60. XX wieku, określanego mianem Konfesjonalistów (ang. Confessionalist). Sylvia Plath urodziła się w dzisiejszej bostońskiej dzielnicy Jamaica Plain jako córka pochodzącego z Grabowa w Niemczech Otto Platha i Aurelii z d. Schober, Austriaczki z pochodzenia. Już od lat dziecinnych wykazywała niezwykły talent poetycki, publikując swój pierwszy wiersz w wieku 8 lat w dziale dziecięcym gazety Boston Herald. W tym okresie zmarł jej ojciec, profesor college’u, a zarazem pszczelarz. W 1941 matka Sylvii Plath dała córce pierwszy dziennik. Od tej pory Plath regularnie pisała dzienniki do końca życia. W sierpniu 1950 Sylvia Plath opublikowała w magazynie dla dziewcząt Seventeen swój pierwszy utwór fabularny, a w gazecie The Christian Science Monitor ukazał się jej pierwszy dojrzały wiersz. Plath chorowała na zaburzenie afektywne dwubiegunowe (depresję i stany maniakalne) i kilkakrotnie przebywała w szpitalach psychiatrycznych, głównie prywatnym McLean Hospital w podbostońskim Belmont (Massachusetts),najczęściej w związku z próbami samobójczymi. Na pierwszym roku nauki w ekskluzywnym college’u dla kobiet, Smith College w Northampton, Plath podjęła pierwszą próbę samobójczą. Miała wówczas staż w redakcji czasopisma Mademoiselle. Ten okres swego życia opisała w autobiograficznej powieści Szklany klosz (1963, The Bell Jar, wyd. polskie 1975). Po tej próbie samobójczej Sylvia podjęła leczenie w szpitalu psychiatrycznym McLean Hospital w Belmont koło Bostonu pod okiem dr Ruth Barnhouse Beuscher. W 1955 Sylvia Plath wyjechała jako stypendystka Fulbrighta na studia do Anglii w Newnham College, część Cambridge University. 25 lutego 1956 Sylvia Plath poznała na przyjęciu poetę Teda Hughesa, którego poślubiła w tym samym roku. We wrześniu 1957 Sylvia Plath zaczęła wykładać literaturę angielską. W Anglii w 1960 wydała pierwszy tomik Kolos (The Colossus). Wraz z mężem wiele podróżowała m.in. do Hiszpanii. W wakacje 1959 Sylvia Plath i Ted Hughes podróżowali przez Amerykę Północną. W lutym 1960 Plath podpisała umowę na wydanie swojego pierwszego tomiku poezji Kolos w wydawnictwie Heinemanna. 1 kwietnia 1960 Sylvia Plath urodziła pierwsze z dwójki dzieci, Friedę Hughes. W lipcu małżonkowie kupili spory dom Court Green, którego hipotekę spłacili w grudniu 1961. Czerwiec 1962 był początkiem końca małżeństwa Sylvii Plath i Teda Hughes, który zakochał się w Assii Wevill. Kilka lat później Wevill popełniła samobójstwo w identyczny sposób, jak Sylvia Plath. W 1962 doszło między małżonkami do separacji; poetka przeniosła się z dwojgiem dzieci (Friedą i Nicholasem) ze wspólnego domu w hrabstwie Devon do Londynu. Zamieszkała w domu po W.B. Yeatsie. Bardzo ciężka dla niej okazała się zima 1962/63. W okresie jesienno-zimowym Sylvia napisała swoje najlepsze wiersze m.in. „Tatusia”, „Ukłucia”, „Kobietę Łazarz”, „Ariel”, „Kurierów”, „Mistyczkę” i ostatni wiersz „Krawędź”. Poetka brała wówczas leki przeciwdepresyjne, które jednak przyniosły odwrotny do zamierzonego skutek. Schorowana i cierpiąca na brak pieniędzy, Sylvia Plath popełniła samobójstwo przez zatrucie gazem. Dzieci zamknęła w dobrze wentylowanym pokoju, zostawiając im śniadanie. Została pochowana na cmentarzu w Heptonstall, w hrabstwie West Yorkshire w Anglii. Tomy jej poezji zostały wydane pośmiertnie. Bardzo ceniony jest Ariel z 1965 oraz Poezje zebrane z 1981, za który otrzymała poetycką Nagrodę Pulitzera w 1982.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Dzienniki 1950-1962 przeczytali również

Andy Warhol. Życie i śmierć Victor Bockris
Andy Warhol. Życie i śmierć
Victor Bockris
Biografia "Andy Warhol. Życie i śmierć" napisana została przez człowieka, który należał do słynnej Fabryki Warhola, znał go osobiście i doświadczył na sobie zmienności i przedmiotowego potraktowania przez swego mistrza, który "potrafił być bardzo czuły, bardzo dobry, bardzo hojny, a jednak zrywał znajomość, gdy nie służyła jego karierze" choć i tak Bockris miał szczęście, że ustrzegł się losu tych, którym chwilowy sukces u boku Warhola zawrócił w głowie do tego stopnia, że zatracili umiejętność trzeźwej oceny rzeczywistości. A przecież chyba nie powinno się być tym wszystkim zaskoczonym. To, że Andy Warhol nie tworzył w pracowni, tylko produkował sztukę metodą taśmową w warsztacie pełnym ludzi, który nazwał Fabryką wydaje się znamienne. Wszakże sama nazwa "Fabryka" nie ma żadnych romantycznych konotacji, a wręcz przeciwnie. Wszyscy wiedzieli na czym to polega, także i ci, którzy padli ofiarą Warhola, a przede wszystkim własnej naiwności i złudzeń, i jeśli już, to sami powinni przeprowadzić rachunek własnego sumienia bo przecież wiedzieli z kim się wiązali, a samooszukiwanie nie jest przecież usprawiedliwieniem. Nie da się ukryć, że Bockris jest krytyczny wobec środowiska Warhola, wiele jego uwag, jak choćby te o "przegiętych ciotach" w ustach kogoś innego zapewne potraktowane byłoby jako homofobiczne. A czego jak czego, to homoseksualizmu bohatera swojej książki i jego otoczenia Bockris nie ukrywał, pisząc o Fabryce jako o świecie mężczyzn homoseksualistów i otwarcie przyznając, że to "przychylne przyjęcie wśród gejowskich odbiorców przyczyniło się głównej mierze do sukcesu" Warhola. Nie ma to jednak charakteru oskarżenia, czy deprecjacji niezależnie, od tego jak bardzo bulwersujące ekscesy z życia Warhola i jego otoczenia opisuje Bockris. Powiedziałbym raczej, że oddaje on sprawiedliwość swojemu ex-mentorowi nie zamiatając brudów pod dywan i dostrzegając w nim postać mimo wszystko rozdartą co widoczne było w jego sztuce. Jednocześnie z jego książki wyraźnie wyłania się obraz Warhola jako człowieka żądnego sławy, pieniędzy i władzy.
krisoporanku - awatar krisoporanku
ocenił na76 miesięcy temu
Listy do brata Vincent Van Gogh
Listy do brata
Vincent Van Gogh
Siedem wniosków z lektury "Listów do brata": 1) Tekst jest przejmującym zapisem niespełnienia artysty, który ma świadomość wyjątkowości swoich dzieł, mimo kolejnych zawodowych porażek (nieudolne próby sprzedania choćby jednego obrazu, fiaska nielicznych wystaw). Zakrawa na ponury absurd, okrutną ironię losu, że geniusz van Gogha został rozpoznany i doceniony przez świat, kiedy jemu samemu do niczego już to nie było potrzebne. 2) Vincent był tułaczem: wyruszywszy za młodu z rodzinnej Brabancji (do której później powracał) ciągle zmieniał miejsca pobytu. Najpierw w poszukiwaniu pracy, potem już tylko lepszych warunków do tworzenia. W różnych okresach życia zamieszkiwał m.in. Londyn, Amsterdam, Antwerpię, Borinage (osadę górniczą w Belgii),Brukselę, Hagę, Paryż, prowansalskie Arles i Saint-Rémy, wreszcie Auvers-sur-Oise w regionie Île-de-France (gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł na skutek postrzału). 3) Van Gogh zmagał się z chronicznym brakiem pieniędzy. Często był na skraju ubóstwa, żywiąc się jedynie chlebem i kawą. Pijał podłej jakości wina i absynt. Najbardziej zależało mu na materiałach do malowania. Niemal wszędzie, gdzie się wprowadzał, starał się urządzić pracownię. Opłacał również modelki. Wszystko finansował Theo, ale Vincent wciąż łudził się nadzieją, że jego malarstwo przyniesie komercyjny zysk i wtedy odwdzięczy się bratu. 4) Samotność i alienacja to główne aspekty jego egzystencji. Ukazane są w listach w sposób sugestywny, głęboko poruszający. Odrzucony w "londyńskiej" młodości przez niejaką Ursulę (już zaręczoną z kimś innym),a potem przez owdowiałą kuzynkę Kee, szukał pocieszenia w ramionach prostytutki Sien (swojej modelki w Hadze). W Prowansji wdał się w związek z inną córą Koryntu, Gabi (wysłał jej kawałek odciętego ucha). Pragnął kobiety, rodziny, prawdziwego życia, ale los mu nie sprzyjał. Próbował znaleźć przyjaciół wśród malarzy. W Paryżu poznał Gaugina, Lautreca, Signaca. Gaugina sprowadził nawet do Arles, ale ten niedługo z nim wytrzymał (van Gogh gonił go z brzytwą, którą potem odciął sobie ucho). Jedynym bliskim człowiekiem pozostawał dla Vincenta Theo. Rodzice, choć kochali i wspierali syna, nie akceptowali jego drogi życiowej. Jako mieszczanie (ojciec był pastorem) praktycznie i trzeźwo oceniali rzeczywistość. Theo, będąc marszandem, miał więcej zrozumienia dla potrzeb i gorączki twórczej brata. 5) Ważnym rysem osobowości van Gogha jest jego szaleństwo. Był porywczy, nadwrażliwy, płomienny w uczuciach i działaniach. Incydent z uchem, pobyt w zakładzie psychiatrycznym w St. Remy, wreszcie domniemane samobójstwo to zewnętrzne przejawy poważnych zaburzeń. Przez większość życia doświadczał huśtawek emocjonalnych: od entuzjastycznej nadziei po głęboką melancholię. Miewał fobie, obsesje, urojenia. Zdiagnozowano u niego epilepsję. 6) Van Gogh malował tylko przez dekadę. Pięć lat prób i pięć lat dojrzałej twórczości. Wcześniej sposobił się do roli kaznodziei, lecz rozczarował się nieczułym dogmatyzmem, który zaobserwował u niektórych pastorów. Nie utracił wiary, ale zrozumiał, że może służyć ludziom w inny sposób, utrwalając w sztuce ich codzienność. Malował wiejską biedotę (obraz "Jedzący kartofle"),miasteczka, martwe natury, rozświetlone pejzaże i słoneczniki w Arles (gdzie jego talent eksplodował). Zostawił szereg autoportretów. Żył 37 lat (1853-1890). 7) Twórczość van Gogha uchodzi za wizjonerską, nowatorską. Cechują ją zjawiskowa gra świateł, sugestywna kolorystyka i ekspresja we wszystkich odcieniach żółci ("Żółty Dom", "Słoneczniki"). Obrazy malował techniką impasto. Formalnie jest przedstawicielem postimpresjonizmu, który jako kierunek nawiązywał do impresjonizmu, ale odrzucał większość jego założeń (m.in. optyczną ostrość i naturalizm).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Lata Virginia Woolf
Lata
Virginia Woolf
„Lata” Virginii Woolf zaczynają się od opisu wieczoru spędzonego w domu przez kilkuosobową rodzinę, co skłania ku stwierdzeniu, że tylko tej grupce osób poświęcona będzie książka. Tymczasem nic bardziej mylnego, gdyż opowiadana początkowo historia zostaje zatrzymana w pewnym momencie, a całość powieści prezentuje losy nie jednej rodziny złożonej z matki, ojca i dzieci, lecz obraz życia większej części familii Pargiterów, począwszy od ojców, matek, córek, synów, wnuczek i wnucząt, a na ciotkach i wujach skończywszy. Owa całość jest jak gdyby rozerwana na części, to znaczy kolejne rozdziały przedstawiają zaledwie fragmenty z życia danego członka czy członków familii. Ciągłość zostaje zdecydowanie i mocno poprzecinana ostrym nożem. A wielka to szkoda... Nie te czasy, nie ta epoka, nie owo dzisiejsze spojrzenie na świat; stroje, rzeczy, miasta, ludzie przecież, zdania nawet odmienne. Po prostu zostajemy przeniesieni (choć Woolf urodziła się w 1882 roku) do czasów pisarki, a konkretnie do roku 1880. Akcja trwa zaś do okresu pierwszej wojny światowej. Wszystko więc w zasadzie inne, ale tytuł wciąż aktualny. Nieustanie toczą się utartym trybem lata, przed nami, za nami. Wiecznie w nich my, ludzie. Woolf jak zwykle urzeka sposobem sportretowania postaci. Łatwo? Niekoniecznie, gdyż – jak wspomniałam wcześniej – owe lata jakby im odbiera, te biegnące jedno za drugim, zostawiając wybrane wydarzenia z wybranych lat. Czy podczas tworzenia dzieła wewnętrzny głos nie podsunął jej pytania: po co brać pod uwagę wszystkie dni życia; zimy, wiosny, lata i jesienie? W pamięci i tak – identycznie jak w powieści – pozostaną jedynie chwile. Te wybrane, ważne lub mniej ważne. Szczęśliwe bądź wręcz przeciwnie. Już zapominamy, co działo się wczoraj, ale jeszcze w pamięci włóczy się tamten poranek, kiedy maszerowałeś do szkoły, biegłeś przez park, zasypiałeś przy zasłoniętej śniegiem szybie. Tylko chwile mają moc pozostawania we wspomnieniach. Uchowają się wycinki. Żarty, niezapomniane historyjki, anegdoty powtarzane przy byle okazji czy w szczególnych momentach. Jeszcze jesteś młoda, młody, a za chwilkę już stoisz w tłumie innych kobiet, mężczyzn, którzy zastanawiają się, kiedy czas odebrał im to czy tamto i dał w zamian coś zupełnie innego. Trochę takie właśnie są czasami myśli bohaterów, jak gdyby zatrzymywali je, chwytali mocno w biegu tylu innych myśli. Gdzie ten wieczór, gdy wiatr smagał gałęzie drzew; lato, którego jedna z głównych bohaterek, Eleonora, rozkoszowała się jazdą omnibusem... Gdzie jesień, gdy liście tańczyły pod jej stopami, kiedy tak dokładnie czuła, że żyje jak gdyby za bardzo? Całą sobą. Gdzie tamta rozmowa podczas obiadu, po którym żałoba przeszła się w czerni po każdym kącie domu? Jak uchwycić to wszystko? Zdaje się, że nie tylko w „Latach” Woolf podejmuje się trudu przedstawienia całości życia w kilku zaledwie chwilach. Nie uchwyci przemijania, lecz momenty, dni. Doskonale skonstruowana, nieoczywista powieść Virginii Woolf. Czy nie właśnie nieoczywistość jest tym, co towarzyszy jej pisarstwu? Jest mu nieodłączne? Tak jak skupianie się na chwilach, myślach, odczuciach, postrzeganiu rzeczy, osób, otoczenia w odmienny lub jednakowy sposób jak w latach poprzednich. „Dziwna rzecz, po raz drugi już tego wieczoru ktoś mówił o jej życiu. <<– A ja właściwie wcale życia nie miałam – myślała. – Czy życie nie powinno być czymś, co by można było przedstawić, czym by się można było wykazać ludziom – takie siedemdziesięcioparoletnie życie… Ale ja wciąż mam tylko chwilę bieżącą>>”. Do niektórych książek ma się ogromny sentyment. I tak będzie w moim przypadku chyba również z tak mało dzisiejszymi „Latami” Woolf. Te doskonałe niedzisiejsze książki... Nie można ich oddać do antykwariatu ani wyrzucić. I nie chodzi tylko o treść, ale także o wartość historyczną. I o te grube, niekiedy pożółkłe kartki i zapach, którego się nie zapomina. https://kulturaliter.blogspot.com/2026/03/lata-virginia-woolf-wydawnictwo.html
beha - awatar beha
oceniła na71 miesiąc temu
Upiorny Jaś i biblia snów Sylvia Plath
Upiorny Jaś i biblia snów
Sylvia Plath
„Upiorny Jaś i biblia snów” i „Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania” Sylvii Plath („Joanny Panic and He Bible of Dreams”, tłumaczyli: kiedyś Tomasz Bieroń, Marek Obarski, Teresa Truszkowska, teraz: Aga Zano, wydane: kiedyś Zysk i S-ka Wydawnictwo 1995, teraz Marginesy 2024) 1. Dlaczego? Na spotkanie NKC opowiadania z nowego tłumaczenia, a że w lokalnej bibliotece było wydanie stare – to poczytałam oba. Wolę stare. Różnicę widać nawet w tłumaczeniu tytułowego opowiadania zbioru. W nowym wydaniu jest kilkanaście tekstów więcej, ale najważniejsze i najcenniejsze są te, które należą do tych kanonicznych i są w obu tomach. 2. I jak? Jak zawsze po spotkaniu klubu – podwyższam ocenę. O Sylvii Plath wszyscy wszystko wiedzą. „Szklany klosz” też jakoś ostatnio wrócił z uwagami, że nie taki dobry, że nie tak, że dziś inaczej by to napisać trzeba było. Nie sięgnę po tę powieść z dwóch powodów. Jeśli jest tak przejmująca, jak ją kiedyś odebrałam – boję się czytać. Jeśli jest słabsza niż pamiętam – wolę uniknąć rozczarowania. Czy opowiadania są dobre? Chyba lepsze, bardziej różnorodne niż powieść. Są nawet bardzo dobre. Szkoda, że nie wszystkie (malkontenctwo moje, zlituj się, ile lat miała pisarka w chwili śmierci?). Ale warto doczytać tom do końca, do tekstu finałowego (jest w tomie wydanym przez Marginesy),by zrozumieć, dlaczego jeden z profesorów Sylvii twierdził, że nigdy nie spotkał tak utalentowanego artysty. Zapamiętane: „Pięćdziesiąty dziewiąty niedźwiedź” (o, słodka Sadie o smukłej bezbronnej ? – sylwetce),„Mary Ventura i dziewiąte królestwo” (ciekawe tak, że warto poszukać ciekawych esejów dostępnych w prasie anglojęzycznej – dla mnie to spory wysiłek ,fajnie mają ci, którzy uczyli się języków obcych porządnie),„Lala Serdeńko i monterzy” (ale smaczny tekst),„Chłopiec z delfinem” (ziemno, dosłownie i w przenośni),„Skrzynka życzeń” (tragiczne, ironiczne, przerażające – czytała „wszystko, żeby tylko nie musieć się mierzyć z pustką zionącą w jej głowie”). 3. Dokąd mnie to prowadzi? Och, muszę przeczytać „Dżumę”, wczoraj byłaś zła na zielono” i opowiadania Thomasa Bernhardta. I jeszcze to coś Chambersa… (pamiętacie Carcosę?). Część do czwartku, część do poniedziałku. Czytanie to stres i wyścig. - - - - - - - - -
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na88 miesięcy temu

Cytaty z książki Dzienniki 1950-1962

Więcej


Boże, proszę, tylko nie to. Tylko nie kolejny dzień.


Boże, proszę, tylko nie to. Tylko nie kolejny dzień.

Sylvia Plath Dzienniki 1950-1962 Zobacz więcej

Zanim oddam swoje ciało, muszę oddać myśli, rozum, marzenia.

Ty nic z tego nie dostałeś.

Zanim oddam swoje ciało, muszę oddać myśli, rozum, marzenia.

Ty nic z tego nie dostałeś.

Sylvia Plath Dzienniki 1950-1962 Zobacz więcej

Jak to możliwe, dziwna dziewczyno, że jesteś tak wieloma kobietami dla tylu ludzi?

Jak to możliwe, dziwna dziewczyno, że jesteś tak wieloma kobietami dla tylu ludzi?

Sylvia Plath Dzienniki 1950-1962 Zobacz więcej
Więcej