Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji

Okładka książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji autorstwa Elin Anna Labba
Okładka książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji autorstwa Elin Anna Labba
Elin Anna Labba Wydawnictwo: Marginesy reportaż
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Herrarna satte oss hit: om tvångsförflyttningarna i Sverige
Data wydania:
2023-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-13
Data 1. wydania:
2020-01-28
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367790673
Tłumacz:
Agata Teperek
Ponad sto lat temu Norwegia uzyskała niepodległość, a Saamowie, rdzenni mieszkańcy dalekiej północy kontynentu europejskiego, którzy przez wieki swobodnie przemieszczali się z reniferami między letnimi i zimowymi pastwiskami, stali się nagle solą w oku młodego państwa. Uznano ich za element obcy, do tego norwescy rolnicy potrzebowali ziemi. W 1919 roku Szwecja i Norwegia doszły więc do porozumienia w sprawie ograniczenia migracji zwierząt i ludzi między oboma państwami.

Takie jest tło jednego z mroczniejszych rozdziałów w historii Szwecji. Żeby wykorzenić koczownicze zwyczaje Saamów, szwedzkie władze zarządziły przeniesienie hodowców reniferów z dalekiej północy na tereny położone nieco bardziej na południe w ramach „dyslokacji”. Dla Saamów było to jednak bággojohtin – przymusowe przesiedlenie. Pierwsi, których zmuszono do opuszczenia domów, wierzyli, że dane im będzie jeszcze je kiedyś zobaczyć.

Książka Panowie nas tu przesiedlili ukazuje te dramatyczne wydarzenia: zgubę reniferów instynktownie wędrujących na północ, zostawianie saamskich dzieci u krewnych, rozpad rodzin, systemową dyskryminację rasową, wynaradawianie – z perspektywy pokrzywdzonych. Elin Anna Labba zebrała ich wspomnienia, zdjęcia, listy i fragmenty joików, aby wreszcie wybrzmiał głos tych, którzy sami nie mogą już o tym opowiedzieć.

W 2020 roku książka została nagrodzona prestiżową szwedzką Augustpriset.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji i



946
345
660

Opinia społeczności książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecjii



Książki 4799 Opinie 1110

Oceny książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji

Średnia ocen
6,8 / 10
108 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji

avatar
3647
1890

Na półkach: ,

Wyrzut sumienia Skandynawii: przymusowe przesiedlenia Saamów, jakie miały miejsce na początku XX wieku, gdyż Szwecja i Norwegia doszły do wniosku, że przydałoby się ograniczyć pogłowie reniferów i przeznaczyć tereny na północy dla rolnictwa (serio, tundra to dobre tereny uprawne?). Temat jest chyba mało znany. Skutkiem było rozdzielanie rodzin, a także całych zżytych ze sobą społeczności, utrata tożsamości narodowej, pognębienie tych ludzi, traktowanych jako "gorsza rasa", która nie wie co dla niej dobre, więc trzeba im pomóc i ją ucywilizować, tj. zmusić, żeby żyli jak wszyscy inni. Dla mnie to też jest opowieść o tym, jak współczesny człowiek traktuje naturę: sztuczne wytyczanie granic, których przecież nie znają zwierzęta (ani ludzie swobodnie żyjący na tych terenach),przemieszczanie zwierząt zgodnie z kaprysem człowieka, a bez uznania ich naturalnych habitatów, zabieranie terenu przyrodzie. Autorka tego reportażu bazuje na opowieściach nielicznych już świadków, starając się "ocalić je od zapomnienia". Niestety średnio się udaje zebrać to w spójną opowieść - dla czytelnika nie pochodzącego ze Skandynawii będzie tu zbyt wiele zupełnie nic nie mówiących mu nazw geograficznych i nazwisk nie do zapamiętania, wskutek czego trudno wyobrazić sobie te wydarzenia. Mało tu było dla mnie takiej treści natury "ogólnej", objaśniających cytowane wspomnienia. Natomiast wartości dodają liczne fotografie i ilustracje.

Wyrzut sumienia Skandynawii: przymusowe przesiedlenia Saamów, jakie miały miejsce na początku XX wieku, gdyż Szwecja i Norwegia doszły do wniosku, że przydałoby się ograniczyć pogłowie reniferów i przeznaczyć tereny na północy dla rolnictwa (serio, tundra to dobre tereny uprawne?). Temat jest chyba mało znany. Skutkiem było rozdzielanie rodzin, a także całych zżytych ze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
715
322

Na półkach: , ,

Kolejny temat, który trochę zmienia nasze postrzeganie tej "złotej" Skandynawii.. Temat porażający, niezwykle smutny i gotujący krew w żyłach na taką niesprawiedliwość i bezradność w obliczu takiej tragedii. Świadectwa zebrane przez Autorkę są niesamowite! Jedyne czego mi brakowało, to oczywiście trochę głębszego zarysu tła historycznego i społecznego.. Oprócz tego, książka, do której pewnie będę wracać! Plus, jest przepięknie wydana!

Kolejny temat, który trochę zmienia nasze postrzeganie tej "złotej" Skandynawii.. Temat porażający, niezwykle smutny i gotujący krew w żyłach na taką niesprawiedliwość i bezradność w obliczu takiej tragedii. Świadectwa zebrane przez Autorkę są niesamowite! Jedyne czego mi brakowało, to oczywiście trochę głębszego zarysu tła historycznego i społecznego.. Oprócz tego,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
367
334

Na półkach: ,

Opowieść o Saamach, ludności zamieszkującej północne tereny Europy – niegdyś nazywano ich Lapończykami, ale teraz się od tego słowa odchodzi, gdyż sami za nim nie przepadają (w swoim języku nazywają się Saami). Z pokolenia na pokolenie Saamowie byli ludem koczowniczym, a ich wędrówki wiązały się z wypasem reniferów. Niestety, w pierwszej połowie XX wieku tryb życia Saamów zaczął „przeszkadzać” władzom państw, między terytoriami których się dotychczas swobodnie przemieszczali, podążając ze stadami reniferów. Ustalone granice nowych, niezależnych i niepodległych państw - to, co dla wielu było wyczekiwaną przez stulecia wolnością – dla Saamów okazało się dramatem. Władze Norwegii nie chciały ich u siebie twierdząc, że wypas reniferów niszczy miejscowy ekosystem, również Szwedzi nie chcieli, by grupy Saamów kontynuowały swój styl życia, który uznawali za „prymitywny” w porównaniu z osiadłym rolnictwem.
W latach 20. Saamów zaczęto masowo przesiedlać na wyznaczone odgórnie terytoria w Szwecji, zmieniając im imiona i zmuszając do przyjęcia nowej tożsamości. Nieposłusznym grożono konfiskatą reniferów.
Nie była to jedyna niesprawiedliwość, jaka spotkała Sammów – poddawano ich także eugenicznym sterylizacjom, systematycznemu wynaradawianiu przez porwania z rodzinnych domów oraz umieszczaniu w placówkach, które miały wyrugować ich „plemienne obyczaje”. Przejęto także ziemię, na której żyli, zakazując im polowań i połowów.
Nie jest to typowy reportaż pisany z perspektywy „obcego”, a raczej zbiór wspomnień ludzi, którzy przesiedlenia pamiętają bądź ich potomków. Autorka, sama należąca do ludu Saamów, używa słów z ich języka – część rzeczy musiałam googlować, ponieważ nie zostały wyjaśnione (nie wiedziałam np. czym jest joikowanie). Jest tu dużo zdjęć, dokumentów – niestety, wydawca uznał, że ich opisy umieści w przypisach końcowych, co w przypadku e-booka jest mocno upierdliwe.

Opowieść o Saamach, ludności zamieszkującej północne tereny Europy – niegdyś nazywano ich Lapończykami, ale teraz się od tego słowa odchodzi, gdyż sami za nim nie przepadają (w swoim języku nazywają się Saami). Z pokolenia na pokolenie Saamowie byli ludem koczowniczym, a ich wędrówki wiązały się z wypasem reniferów. Niestety, w pierwszej połowie XX wieku tryb życia Saamów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

343 użytkowników ma tytuł Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji na półkach głównych
  • 224
  • 116
  • 3
69 użytkowników ma tytuł Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji na półkach dodatkowych
  • 25
  • 10
  • 10
  • 9
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji

Czytelnicy Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji przeczytali również

Sekretne życie pobożnych kobiet Deesha Philyaw
Sekretne życie pobożnych kobiet
Deesha Philyaw
Historia, która tętni pragnieniem wyzwolenia. Nie tylko religijnego, ale przede wszystkim emocjonalnego. ​To nie jest pozycja, która ma zniszczyć wiarę. To dziewięć opowiadań o kobietach, które dorastały blisko Boga, a właściwie blisko ludzi, którzy słowem Bożym próbowali je okiełznać. Bo znaczenie pewnego fragmentu mówi, że ci, którzy mówią jak żyć i co robić, którzy kryją się za słowami Boga, to właśnie ci najszpetniejsi. Autorka stawia pytanie czy kościół kocha wszystkich tak samo i czy bycie sobą, ze swoją seksualnością, błędami i pragnieniami musi oznaczać konflikt z duchowością? Dla wielu bohaterek Bóg stał się „pokrętnym lalkarzem”, który z satysfakcją patrzy na ich tragedie. Ale czy to na pewno Bóg, czy tylko instytucja, która posługuje się wstydem, by narzucać nam posłuszeństwo? ​Czytając te historie, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak różnie można definiować wiarę. Sama poznałam kościół, który nie jest gmachem pełnym zakazów, ale domem. Miejscem, gdzie duchowość jest priorytetem, a między Tobą, a Bogiem nie stoi żaden surowy pośrednik. Gdzie lekcję o rodzicielstwie daje kobieta-pastor, która wie, co mówi, bo sama wychowała troje dzieci. Gdzie radość z wiary nie paraliżuje, a śpiew słychać daleko poza murami. 🙏🏻 ​„Sekretne życie pobożnych kobiet” to lektura dla osób świadomych, dojrzałych i otwartych. Trzeba zrozumieć, że decyzje tych kobiet- czasem kontrowersyjne, czasem bolesne- są dyktowane tym, co widziały w dzieciństwie i jak bardzo spragnione są autentyczności. ​Ta książka zostanie ze mną na długo. Przypomina, że największym wyzwoleniem jest moment, w którym przestajemy być swoim własnym ograniczeniem i zaczynamy działać w zgodzie z własnym sercem. ​Wspaniała, zawadiacka i mądra lektura. Jeśli szukacie czegoś, co rozszerzy Wasze horyzonty i skłoni do przemyśleń nad własną relacją z duchowością- to jest właśnie ta pozycja. 🫶🏻
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na101 miesiąc temu
Ciężar skóry Małgorzata Rejmer
Ciężar skóry
Małgorzata Rejmer
Opowiadania nie są moim ulubionym gatunkiem literackim, ale „Ciężar skóry” to zbiór, który zdecydowanie osłabia moją niechęć do tej formy. A nawet sprawia, że zaczynam na nie patrzeć trochę inaczej. Każde opowiadanie jest osobnym przeżyciem, a wszystkie razem układają się w poruszającą opowieść o przemocy, samotności i wykluczeniu. Rejmer pokazuje bohaterów w momentach przełomowych – wtedy, gdy ich dotychczasowy świat zaczyna się rozpadać. Największe wrażenie zrobiła na mnie umiejętność tworzenia portretów psychologicznych. Bohaterowie pochodzą z różnych środowisk i kultur: są tu dzieci, kobiety, uchodźcy czy osoby stojące gdzieś na marginesie społeczeństwa. Autorka opisuje ich z dużą empatią. Pokazuje ich wewnętrzne konflikty, traumę i samotność. Nie sprowadza jednak tych postaci jedynie do roli ofiar. W wielu opowiadaniach pojawia się moment przebudzenia – chwila, gdy bohaterowie zaczynają dostrzegać mechanizmy przemocy i próbują wyjść poza narzucone im role. Bo przemoc jest osią całego tomu. Rejmer pokazuje ją w wielu odsłonach: w relacjach rodzinnych, w patriarchalnych strukturach, w doświadczeniu wojny czy w zwykłej obojętności wobec cierpienia innych. W tych opowiadaniach rzadko przybiera ona formę pojedynczego aktu. Częściej działa jak mechanizm wpisany w relacje między ludźmi, powracający i przenoszony z pokolenia na pokolenie. Duże znaczenie ma także język. Narracja jest poetycka i pełna metafor, a jednocześnie bardzo konkretna. Rejmer potrafi łączyć obrazowość z prostotą, dzięki czemu nawet najbardziej bolesne doświadczenia bohaterów zostają pokazane bez patosu, ale z dużą siłą oddziaływania. Tytułowa „skóra” staje się metaforą ciężaru doświadczeń, które nosimy w sobie – traum, wspomnień i społecznych ról. To wszystko, co zostaje z człowiekiem na długo i czego nie da się łatwo zrzucić. W opowiadaniach często pojawia się też motyw ciała i fizyczności, jakby autorka chciała pokazać, że nasze historie zapisują się właśnie „na skórze”.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na918 dni temu
Welewetka. Jak znikają Kaszuby Stasia Budzisz
Welewetka. Jak znikają Kaszuby
Stasia Budzisz
Welewetka. Jak znikają Kaszuby Autor: Stasia Budzisz Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10) Bardzo ciekawy reportaż o Kaszubach — temacie, który szczerze mówiąc, nigdy szczególnie mnie nie pociągał. Książka jednak wyraźnie zmienia tę perspektywę. Stasia Budzisz pokazuje ten region w sposób żywy, pełen emocji i autentycznego zaangażowania, dzięki czemu trudno pozostać wobec tej opowieści obojętnym. Już sam początek jest intrygujący — pierwszy rozdział, który teoretycznie powinien wprowadzać czytelnika w temat, otwiera scena pogrzebu. To odwrócenie porządku wydaje się celowe i dobrze oddaje charakter całej książki: opowieści o przemijaniu, zaniku i stopniowym rozpadzie pewnej tożsamości. Dopiero później autorka prowadzi nas przez codzienność — życie, tradycję, mowę i kulturę kaszubskiej społeczności, ukazując je w sposób wielowymiarowy, bez uproszczeń. Reportaż jest niezmiernie ciekawy także dlatego, że nie ogranicza się do suchego opisu faktów. To raczej próba uchwycenia procesu — tego, jak kultura stopniowo zanika, jak zmienia się sposób myślenia kolejnych pokoleń i jak trudne jest zachowanie własnej odrębności w zmieniającej się rzeczywistości. W tym sensie książka ma wyraźny wymiar refleksyjny, momentami wręcz melancholijny. Mimo że nie ze wszystkimi tezami autorki się zgadzam, nie odbiera to wartości całej publikacji. Wręcz przeciwnie — skłania do własnych przemyśleń i konfrontowania jej spojrzenia z własnym. To jedna z tych książek, które niekoniecznie mają przekonać, ale zdecydowanie potrafią zainteresować i zaangażować. Zdecydowanie polecam — nawet osobom, które, tak jak ja, początkowo nie czują większego związku z poruszanym tematem. 📖 19:46 · 13.04.2026 · 37/2026 · (P)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na820 dni temu
Przez błękitne pola Claire Keegan
Przez błękitne pola
Claire Keegan
[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów] Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę. Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach. 📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣 Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe. Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii! Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci. 📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣 Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak... 🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪 Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje... Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre! 🏆 Moja ocena: 6/10 Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“). Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;) {6/52/2026, papier, z biblioteki}
Ola_wbibliotece - awatar Ola_wbibliotece
ocenił na63 miesiące temu
Żal po napletku Shalom Auslander
Żal po napletku
Shalom Auslander
Prowokacja, bluźnierstwo, autoironia, sacrum i profanum, wyzwiska, dążenie do wolności i tęsknota za tradycją, symboliką żydowską… Shalom Auslander opowiada o swoim życiu w dwóch płaszczyznach: jako dziecko wychowane w ortodoksyjnym środowisku, choć zachowanie jego ojca, eufemistycznie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Druga płaszczyzna to dorosłe życie, wraz ze zbliżającymi się narodzinami potomka. Dochodzi do konkluzji, iż wyrwanie się z tradycji, odcięcie od korzeni, kontekstu, oderwanie od przeszłości i niepewność przyszłości przestała przynosić mu radość. Staje się obawą, lękiem, który wiąże się z jego nadchodzącym potomkiem, którego dzieciństwo i dorosłość pozbawiona kontekstu wynikającego z pochodzenia i wielowiekowej tradycji stanie się cierpieniem. To zerwanie więzi przestało być tylko rozliczeniem jego i jego żony z przeszłością, staje się dziedzictwem, co do którego nie jest pewny, czy chce je przekazać. Nie brak tu symboliki w nawiązaniach do Tory (cytaty i konstrukcja tekstu). Przenosi te motywy do współczesności, polemizuje z nimi, parafrazuje. Więcej o tym jest w posłowiu do książki, w którym tłumacz zwraca uwagę choćby znaczenie nazwiska autora: Auslander czyli obcy. Nie brak humoru, swady, dowcipu, absurdu, groteski, gorzkich refleksji i nawet jeśli miejscami możemy oburzać się na język, jakim posługuje się autor, inwektywy jakie formułuje, a może bardziej wobec kogo, to ostatecznie nie jest to wygłup, ucieczka przed plemiennością, ciasnotą umysłu, ale ksiażką uniwersalna, dotyczącą wszelkiego rodzaju pobożności, tradycji. Jacy jesteśmy wobec tego w czym wyrośliśmy - tradycji, kultury, religii. Jak bardzo pełna jest ona hipokryzji, dwuznaczność, jak nasza relacja przypomina dwójmyślenie. A z drugiej strony pozbawienie jej jest poczuciem dotkliwej straty. Zżymamy się, złościmy, by po chwili tęsknić.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na72 lata temu
Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych Zbigniew Rokita
Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych
Zbigniew Rokita
„Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych” to książka, która nie tyle opowiada historię, ile pozwala jej wybrzmieć — jak echo niesione przez rzekę, której nurt pamięta więcej niż ludzkie archiwa. Czytając Zbigniewa Rokitę, ma się wrażenie, że każde zdanie jest próbą dotknięcia czegoś nieuchwytnego: tożsamości, która nie została odzyskana wraz z ziemią, lecz wciąż pozostaje w procesie stawania się. To nie jest reportaż w klasycznym sensie. To raczej mapa emocjonalna — rozpisana na głosy, wspomnienia, przemilczenia i nieoczywiste pytania. Autor prowadzi czytelnika przez przestrzenie, które na pierwszy rzut oka wydają się oswojone, a jednak pod powierzchnią codzienności kryją warstwy przesuniętej historii. Domy, ulice, nazwy — wszystko tutaj jest jak palimpsest, w którym przeszłość nie została wymazana, lecz jedynie przykryta. Największą siłą tej książki jest jej czułość wobec niejednoznaczności. Rokita nie szuka prostych odpowiedzi. Nie próbuje uporządkować świata, który z natury jest rozbity i nieciągły. Zamiast tego wsłuchuje się — w opowieści ludzi, w ciszę miejsc, w napięcia między tym, co było, a tym, co zostało nazwane na nowo. Dzięki temu „Odrzania” staje się czymś więcej niż podróżą geograficzną — jest wędrówką po granicach pamięci. Jako czytelnik i autor odnajduję w tej książce szczególny rodzaj bliskości. To literatura, która nie narzuca interpretacji, lecz zaprasza do współodczuwania. Rokita pisze tak, jakby wiedział, że historia nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz rozmową, która trwa — czasem szeptem, czasem milczeniem. „Odrzania” pozostawia po sobie nie tyle odpowiedzi, co stan skupienia. To książka, po której inaczej patrzy się na mapę — nie jako na zbiór granic, lecz jako na przestrzeń ludzkich losów, przesunięć i prób zakorzenienia się w miejscu, które nigdy nie było do końca „własne”. To literatura potrzebna. Cicha, a jednocześnie głęboko poruszająca. Taka, która nie kończy się wraz z ostatnią stroną — lecz zaczyna żyć w czytelniku.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na104 dni temu
Woda. Historia pewnego porwania Szymon Opryszek
Woda. Historia pewnego porwania
Szymon Opryszek
Tytuł książki nawiązuje do kwestii, wokół której autor skupia się w sposób szczególny - wody.  Opracowanie skupia się na terytorium Ameryki Południowej. Przedstawione są problemy związane z brakiem dostępu ludności do wody zdatnej do użytkowania, skrajnym wykorzystywaniem wody w celu nawadniania upraw wymagających potężnych jej zasobów (w książce jest to awokado),działania farm "chmur danych" dla globalnych platform, wydobywania surowców - co związane jest dodatkowo z zanieczyszczaniem wód, które wplywają zarówno na ubożenie bioróżnorodności, jak i jakość życia miejscowej ludności. Uprawy oraz wydobywanie surowców prowadzone są przez potężne koncerny z kapitałem zagranicznym, które w większości są eksportowane m.in. do Europy oraz Ameryki Północnej. O ich bezwzględności świadczy przedstawiony w książce, aby jako remedium na brak wody w pewnych regionach przywozić całe góry lodowe z Antarktyki... Aby bezrefleksyjnie, w imię zysku rozpuścić zapasy zamrożonej wody ważne dla całej planety...  W odniesieniu do prowadzonej w ostatnich latach polityki Unii Europejskiej odnośnie umów z tymi też krajami jest to temat bardzo "na czasie". Przedstawia problemy związane z łamaniem praw człowieka (" Karnej chciała z tym walczyć, ale Kolumbia to nie jest dobry kraj dla aktywistów. Według raportów Global Witness tylko w 2020 roku zamordowano ich tu sześciesięciu pięciu. Karmen i jej rodzina otrzymywali wiele gróźb na długo przed tym, zanim zdecydowano się na ich liczenie", wymuszenie na jednym z bohaterów rezygnacji z kandydowania do mandatu w wyborach),  ignorowaniem opinii autorytetów że środowiska naukowego w imię zysku (cytat jednego z naukowców: "Serce już nie to, mówił, trzeba się schować na uczelnianych korytarzach, za analizami, które nikogo nie obchodzą, jakoś dotrwać do emerytury"). Co więcej, odnieść można wrażenie, iż w imię haseł odnoszących się do "ochrony środowiska", "wspólnej polityki rolnej" oraz "praw człowieka" w UE ofiarami są właśnie zwykli ludzie oraz ekosystemy krajów Ameryki Południowej, gdzie w imię zysku kraje te są gotowe poświęcać własne ekosystemy oraz zdrowie ludności.  Autor daje czytelnikowi możliwość wyciągania własnych wniosku z opracowania, które nie narzuca własnych opinii autora. Są przedstawione dane statystyczne, opisy świadków wydarzeń oraz wypowiedzi aktywistów, naukowców, polityków oraz przedstawicieli koncernów.  Jednak w przypadku wątku odnoszącego się do migrantów na granicy polsko-białoruskiej oraz amerykańsko-meksykańskiej podawane dane oraz wypowiedzi nakierowują dość jednostronnie w kierunkach politycznych, w moim odczuciu w sposób dość... Naciągany nawiązujący do głównego tematu - jakim jest woda. Pojęcia "granicy" i "zapory" nie są wystarczająco zbliżone znaczeniem, aby przekonały mnie do przekonującego włączenia wątków migracyjnych... Problem nielegalnej migracji jest znacznie bardziej złożony, zaś przedstawienie go w tej książce jest zbyt płytkie i jednostronne jak na powagę i złożoność problemu. Mimo fo... Jest to lektura w sposób właściwy  poszerzająca sposób myślenia na sprawy związane z eksploatacją krajów uboższych na rzecz krajów wyżej rozwiniętych.  Moje pytanie brzmi po lekturze brzmi:  czy robienie interesów z władzami, które są gotowe szkodzić własnemu środowisku naturalnemu, ignorować krzywdę trutych dzieci, uciskanej ludności oraz bezwzględne rozprawianie się z ludźmi walczącymi o dobro swojego kraju jest słuszne?  W książce tej znajdziemy również wątek powiązany z wodą, konflikt między Palestyńczykami a Izraelitami oraz wpływ kulturowych zwyczajów religijnych na dodatkowe marnowanie wody, związane z rolą kobiet w życiu codziennym oraz chęcią rozwoju zawodowego. 
Mort_um - awatar Mort_um
ocenił na71 miesiąc temu
Ludowa historia kobiet Tomasz Wiślicz
Ludowa historia kobiet
Tomasz Wiślicz Barbara Klich-Kluczewska Małgorzata Kołacz-Chmiel Elwira Wilczyńska Anna Dobrowolska Małgorzata Fidelis Aneta Prymaka-Oniszk Anna Sosnowska Olga Gitkiewicz Przemysław Wielgosz Monika Piotrowska-Marchewa Alicja Urbanik-Kopeć Katarzyna Stańczak-Wiślicz Jaśmina Korczak-Siedlecka Magdalena Toboła-Feliks
Niniejsze opracowanie jest wstępem do tematu i jako takie powinno być odczytywane. Jest to zbiór artykułów naukowych, nie książka popularnonaukowa ani reportaż, warto o tym pamiętać podczas czytania. A jednak język jest prosty i całość przystępna. Jeżeli ktoś już czytał książki Kuciel-Frydryszak ("Chłopki", "Służące"),to może się trochę nudzić podczas lektury, ponieważ autorka w swoich publikacjach omówiła bardzo wiele z poruszonych tu tematów (jest zresztą wymieniona w bibliografii) i to w o wiele obszerniejszy sposób - stąd też lepiej przeczytać ten zbiór artykułów najpierw, a książki Kuciel-Frydryszak mogą być pogłębieniem tematyki. Publikacja porusza różne tematy związane z życiem kobiet - z perspektywy historycznej jest o kobietach w średniowieczu (osobno o czarownicach),o chłopkach w XIX wieku i na początku XX wieku, o służących, o robotnicach, o pracowniach seksualnych (akurat to był dość słaby artykuł),o nauczycielkach ludowych. Mamy też perspektywę kulturową, gdzie znajdziemy artykuł o czarownicach, o nowym postrzeganiu etapów życia kobiet, czyli oprócz dzieci (dziewczynek) i dorosłych kobiet wchodzi kategoria dziewczyny oraz wiążące się z tym sposoby spędzania czasu, moda etc., wreszcie mamy artykuł na tematy queerowe, na ile można mówić o queerowości kobiet w czasach sprzed pojawienia się tego pojęcia, czy wystarczy zdekodować dawne teksty, odnaleźć słowa, których używano podówczas, czy może jednak pojęcie queerowości jest na tyle nowe i unikalne, że wiąże się z nowym postrzeganiem i kategoryzowaniem rzeczywistości, tym samym znacznie utrudniając - o ile nie uniemożliwiając - tropienie postaci queer sprzed wymyślenia tej kategorii. Ostatni dział skupia się wokół społecznego wymiaru kobiecości. O reprodukcji kobiet, upowszechniania się rodzenia w szpitalach, także o polskich migrantkach sprzed ponad stu lat, o bieżenkach - również sprzed około wieku (to był dla mnie jedyny nowy temat w tej publikacji, o tym się po prostu nie mówi i jeśli ktoś nie pochodzi od bieżeńców i nie słyszał o tym w domu, to są małe szanse, że słyszał o tym w szkole czy gdzieś indziej),no i wreszcie bolesny temat przemocy, szczególnie wobec kobiet (szersze omówienie przemocy w ogóle znaleźć można w "Chamstwie" Kacpra Pobłockiego). Widać tu jak na dłoni, jak bardzo szkodliwe dla kobiet czy ofiar w ogóle były działania kościoła katolickiego, umacniał on system patriarchalny, a zatem władzę męża nad żoną, pojęcie gwałtu małżeńskiego nie istniało, a żonom nakazywano przestać odmawiać mężowi swojego ciała i nakazywano wypełniać obowiązki małżeńskie. Oczywiście wiele zależało od obojga małżonków, od charakteru męża, były też związki oparte na miłości i szacunku - ale jeśli nie, to kobieta miała po prostu pecha i musiała cierpieć. Próby zwrócenia uwagi osób z zewnątrz kończyły się uzasadnianiem przez mężczyzn przemocy, jakoby była ona środkiem dyscyplinującym... za wyimaginowane uchybienia. Z obecnej perspektywy poraża ówczesna mentalność, kobiety UMACNIAJĄCE patriarchat i nierzadko będące dla skrzywdzonych kobiet nie mniej brutalne od mężczyzn (co jest bardzo przykre, obecnie wciąż znajdują się kobiety, które utrudniają życie innym kobietom w imię nie wiadomo, czego). Ostracyzm społeczny wobec zgwałconych panien był tak wielki, że PROSIŁY one o ślub z gwałcicielem (bo seks małżeński był legalny, a więc to zmywało z nich hańbę seksu pozamałżeńskiego - ofiary były obwiniane o gwałt). Poprzez nauczanie podkreślające zbawczą silę cierpienia kościół katolicki tylko umacniał przemoc w rodzinie (której ofiarami były też dzieci, mężczyźni rzadziej - gdyby się wydało, byliby wyśmiani przez innych - ale wciąż znajdywali się w pozycji siły, nie byli dyskryminowani społecznie i prawnie jak kobiety). A osiemnastowieczny podręcznik duszpasterski radzi kobietom, nad którymi mąż się znęca, by "ładnie go prosiły" o zaniechanie przemocy, gdy będzie trzeźwy. Po prostu brak słów. Nic dziwnego, że przy wielowiekowym braku wsparcia (na które, jak pokazuje reportaż "Gwałt polski", kobiety nie mogą liczyć nawet dziś) kobiety również obecnie rzadko kiedy zgłaszają gwałty (a gdy już to robią, to sprawca przeważnie i tak nie jest skazany),to się musiało głęboko odcisnąć na ludzkiej mentalności. Na szczęście teraz się zmienia, właśnie dzięki temu, że takie tematy są poruszane. Artykuły te absolutnie nie wyczerpują tematu, należy je traktować jako wprowadzenie doń (dodatkowo zawierają dość bogatą bibliografię). Są to publikacje nierówne, chociaż wszystkie są napisane przystępnym językiem, nie wszystkie są napisane równie starannie. Po każdym artykule są wskazane źródła, z których korzystał/a autor/ka, a na końcu znajdziemy bibliografię zbiorczą, więc jeśli ktoś chce zgłębić któryś z tematów, to ma wskazaną dalszą polecaną lekturę. Publikacja powstała wyraźnie na fali zainteresowania historią i perspektywą tych, którzy dotąd nie mieli głosu - osób z tzw. nizin społecznych, kobiet, przegranych, różnych mniejszości. I bardzo dobrze, to potrzebne, a wielogłos może pomóc zrozumieć perspektywy, które dotąd nie były uważane za dominujące (a przecież kobiety to praktycznie POŁOWA społeczeństwa! A jeszcze kilka dekad temu aż 70% Polaków mieszkało na wsiach!).
Ilse - awatar Ilse
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji

Więcej

... chociaż korzenie mamy tam, na północy. Tutaj jesteśmy my i na tym koniec. Nie mamy tu babć i dziadków, ciotek, wujków i kuzynów. Są tylko nasi rodzice i nikt poza tym. Jakby ktoś opuścił roletę za naszymi plecami. (str. 207).

... chociaż korzenie mamy tam, na północy. Tutaj jesteśmy my i na tym koniec. Nie mamy tu babć i dziadków, ciotek, wujków i kuzynów. Są tyl...

Rozwiń
Elin Anna Labba Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji Zobacz więcej

Kiedy przenosiliśmy się tutaj, w miejsce wysunięte jeszcze bardziej na południe niż Kiruna i tak dalej, płakaliśmy i żegnaliśmy się z krzakami, drzewami, kamieniami... I z tą ścieżką, którą wędrowaliśmy... (str.59).

Kiedy przenosiliśmy się tutaj, w miejsce wysunięte jeszcze bardziej na południe niż Kiruna i tak dalej, płakaliśmy i żegnaliśmy się z krzaka...

Rozwiń
Elin Anna Labba Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji Zobacz więcej

Niech więc skały niosą echem ich joik. (str. 215).

Niech więc skały niosą echem ich joik. (str. 215).

Elin Anna Labba Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji Zobacz więcej
Więcej