Na szlaku do Composteli

Okładka książki Na szlaku do Composteli
Hape Kerkeling Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie Seria: Z różą wiatrów reportaż
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Z różą wiatrów
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania:
2010-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2010-03-10
Data 1. wydania:
2008-01-01
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324587698
Tłumacz:
Małgorzata Słabicka-Turpeinen
Tagi:
Hape Kerkeling religia wiara
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
152 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
141
10

Na półkach:

Świetna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję bardzo!

Świetna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
241
38

Na półkach:

Sięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Nie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.

Sięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Nie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.

Pokaż mimo to

1
avatar
296
185

Na półkach: , , ,

Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest znanym niemieckim komikiem i jak sam przyznaje gejem. Plus tutaj, że jako gej nie obraża kościoła katolickiego, a nawet poszukuje Boga. Całość podróży czyta się ciekawie, a zawarte przyjaźnie zachęcają do wyruszenia na szlak. Książkę uznaję za dobrą. Może ze względu na luksus pielgrzymowania, czyli w czystych hotelach, przy kawie z mlekiem, czasem alkoholem, a nie jak większość biedniejszych pielgrzymów, w tzw zbiorowym refugio.
"Santiago cię przywita jak na to zasługujesz."

Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest...

więcej Pokaż mimo to

30
Reklama
avatar
485
3

Na półkach:

Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to jedyna pozycja w temacie camino de Santiago, może mieć nieco zniekształcony obraz. Ludzie wybierają się na camino z wielu powodów, nie tylko religijnych, natomiast autor tej książki sprawia wrażenie, jakby wybrał się w nią tylko po to, by powyszydzać trudne warunki w schroniskach i chodzenie pieszo. Sama nie wiem, czy gorsze były fragmenty z absolutnie nieśmiesznymi żartami, czy może jednak te, gdzie Kerkeling starał się wygłaszać swoje pseudomądre prawdy o życiu i śmierci. No cóż, oszukała mnie zachęcająca okładka - chciałam poznać camino oczami kogoś, kto z przekonaniem wędruje żółto-zielonymi ścieżkami północnej Hiszpanii. Tymczasem przemęczyłam się z kolesiem z kryzysem wieku średniego, który chyba ćwierć trasy przejeżdża autobusem, w międzyczasie czyniąc płytkie uwagi i jeszcze bardziej płytkie dowcipy na temat otaczającej go rzeczywistości.

Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
354
224

Na półkach:

Zaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty turysta z Niemiec. A tak niestety wyglądała droga Hansa Petera. Może się za bardzo czepiam, bo każdy ma prawo pielgrzymować jak chce, jednak liczyłam na coś innego. Mimo to - polecam.

Zaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty...

więcej Pokaż mimo to

18
avatar
1805
177

Na półkach: ,

Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :), ponieważ biegnie tędy jeden z najstarszych szlaków.
Mimo to, Camino wciąż wydaje mi się zbyt ekstremalnym doświadczeniem (nie mówiąc o urlopie) i ciągle odsuwam w czasie decyzję o wyruszeniu. Nie przeszkadza mi to jednak przed czytaniem relacji z pielgrzymki, takich jak ta książka niemieckiego komika. Literacko książka jest, oczywiście, żadna. Nie jest również zabawna, jak zachwalają wydawcy. Refleksje autora nad tym, co daje mu droga, raczej do mnie nie trafiają. Wydaje mi się, że opowieści o cudzych objawieniach zawsze będą wydawać się banalne, dopóki sami ich nie przeżyjemy.
Podobały mi się jednak rzeczowe opisy trudów na szlaku - wskazanie wprost na brud w schroniskach, na niezbyt ciekawe jedzenie na szlaku, na niebezpieczeństwa dla samotnych kobiet, na to, że spotyka się wiele źle traktowanych zwierząt. Autor przeszedł tę drogę dość komfortowo, nocując raczej w hotelach, żywiąc się w restauracjach i - tam gdzie czuł się zbyt zmęczony - korzystając z pociągów, żeby przejechać kolejny etap trasy. I to mi się najbardziej podobało w tej książce.
Większość relacji innych to pełne banałów opisy wspólnoty, uduchowionych przeżyć itp. Lub wręcz przeciwnie - podkreślanie "osiągów" turystycznych: ile można przejść kilometrów dziennie, ile ma ważyć plecak, ile zapłacić za jedzenie, jak się wyżywi freeganin w Hiszpanii itp. Dzięki książce Hape Kerkelinga zaś dowiedziałam się o "brzydkich" realiach szlaku. Ja też nie lubię brudu, nie chcę się obawiać o swoje bezpieczeństwo ani ścigać się, żeby zdążyć zająć miejsce w schronisku. Znajomość tego typu szczegółów jest ważna, zanim się zdecyduję ruszyć na wędrówkę. Relacja Kerkelinga pokazuje też, że można tę drogę przejść bardziej "lightowo" i nadal czuć się odnowionym.

Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :), ponieważ...

więcej Pokaż mimo to

20
avatar
2821
1231

Na półkach:

Największym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.

Największym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.

Pokaż mimo to

2
avatar
365
363

Na półkach: , ,

Nie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
Uśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie wszyscy oprócz mnie dobrze się bawią a ja nie wiem właściwie z jakiego powodu. Gdzie ten humor? Gościu tylko narzeka i marudzi. Dopiero naprawdę solidny "łyk" książki pozwolił mi się jako tako odnaleźć i dalsza "konsumpcja oraz zabawa" treścią powieści była znośniejsza. A ostatnie kilkanaście rozdziałów, to było to czego bym naprawdę oczekiwał po tego typu książkach. Żałowałem, że się skończyła.

Nie wiem czy kogoś opisane tu wspomnienia zainspirują do wyruszenia w taką pielgrzymkę. W każdym razie jest tam trochę przydatnych informacji, jednak z uwagi na upływ czasu niektóre realia mogą być inne. Te porady/informacje pojawią się przypadkiem, jako dodatek do opowieści, ot było lepiej zrobić to czy tamto, tu zanocować lub nie, ta knajpka daje dobre jedzenie. Zdarzają się też czasem dokładniejsze opisy konkretnych dróg, którymi autor wędrował. Dużo jest tu za to dialogów z napotkanymi ludźmi, sporo własnych przemyśleń i sporo niekiedy kąśliwych uwag o różnych napotkanych osobach i zastanych sytuacjach. Ale jest niestety coś co spowalnia "akcję" i psuje "klimat" - wplatane co jakiś czas wspomnienia i wyjaśnienia kim autor jest i co robił w przeszłości oraz z jakim to niesamowitym artystą mamy do czynienia. Przeszkadzało mi to w odbiorze całości - mimo wszystko, to komicy niemieccy nie są specjalnie "rozpropagowani" w naszym kraju.

Generalnie - książkę tak mniej więcej od połowy czyta się całkiem znośnie i szybko. Niezorientowanym w "pielgrzymowaniu" może przybliżyć niektóre aspekty takiej wędrówki w atrakcyjny, nie nauczycielski sposób. Dużą zaletą są też niewielkie czarno białe fotografie oraz oznaczenia rozdziałów miejscowościami przez które przechodził autor. Można posprawdzać na mapie.
Ale i tak najładniejsza z wszystkiego to jest okładka - patrząc na nią chce się wyruszyć na tę wyprawę.

Nie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
Uśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie...

więcej Pokaż mimo to

187
avatar
1559
393

Na półkach: , , , ,

Powiem szczerze, że byłem miło zaskoczony niniejszą pozycją, no bo o czym jakiś tam celebryta może pisać ze swojej wędrówki. Oczekiwałem długie pseudofilozoficzne wywody, z których to czytelnik może wyczytać odpowiedzi na wszelkie pytania nurtujące ludzkość od prawieków.

Tak na szczęście nie było.

Zamiast tego otrzymuję zabawną i ciepłą relację z podróży, z którą każdy przeciętny Kowalski może się identyfikować. Co najważniejsze książka nie nudzi się i czyta się ją szybko.

Oczywiście autor także nie mógł się oprzeć wywodom przy którym przy najlepszych chęciach czasami musiałem kręcić oczami, ale wszystko to robi błyskotliwie i z wielkim dystansem do siebie za co doceniłem tę książkę.

Walorem tej książki jest dla mnie także fakt, że autor mimo że jest komikiem nie naśmiewa się tu z wierzeń innych ludzi, lecz pisze o nich z szacunkiem.

Oczywiście nie o wszystkich swoich współpielgrzymach wypowiada się pochlebnie, ale nawet jeśli przedstawia kogoś karykaturalnie to łatwo zauważyć, że szanuje wszystkie napotkane osoby i nie powie o nich nic złośliwego o ile oni sobie na to naprawdę nie zasłużą. Ktoś mógłby tu jeszcze autorowi zarzucić, że po drodze sypia w pensjonatach i jada w restauracjach, ale w moim odczuciu jest to jego zaleta - przynajmniej nie udaje kogoś i jest sobą.

Brak tu wyniosłości i patosu zamiast tego otrzymujemy zabawną i ciekawą relację z podróży artysty estradowego z Niemiec. Tylko miejscami męczy mnie to, że za wszelką siłę nie mówi osobom, z którymi rozmawia, że w Niemczech jest gwiazdą. Niby przez skromność, ale potem po prostu robi z siebie błazna, który uważa się za nie wiadomo kogo. Poza tym autor jest bardzo miłą postacią, który każdy pielgrzym chciałby poznać na swojej drodze.

Oczywiście szczegóły dotyczące postaci niemieckiego show-biznesu nie będą dla polskiego czytelnika zbyt zajmujące, ale całość mogę tylko polecić. Niech przemówi za nią fakt, że teraz sam się zastanawiam czy nie wyruszyć w drogę.

Powiem szczerze, że byłem miło zaskoczony niniejszą pozycją, no bo o czym jakiś tam celebryta może pisać ze swojej wędrówki. Oczekiwałem długie pseudofilozoficzne wywody, z których to czytelnik może wyczytać odpowiedzi na wszelkie pytania nurtujące ludzkość od prawieków.

Tak na szczęście nie było.

Zamiast tego otrzymuję zabawną i ciepłą relację z podróży, z którą każdy...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
2478
854

Na półkach: , , , ,

Książka dość ciekawa, jednak nie przekonują mnie fragmenty prezentujące życiorys jej autora z czasów przed "Drogą". Bardzo dobrze, że pojawia się w niej jednak sporo osobistych refleksji, intrygujących opisów poznanych na Camino osób czy wyglądu samej trasy. Nie jest to lektura przepełniona wątkami religijnymi, dlatego czytało mi się ją o wiele lżej niż przypuszczałam. Mimo, że nie jest to żaden poradnik przetrwania, to jednak jest to książka, w której odnalazłam dużo inspirujących cytatów oraz informacji jak przygotować się do wędrówki. Polecam osobom, które pragną wyruszyć do Hiszpanii oraz tym, którzy to doświadczenie mają już za sobą.

Wielkobukowe Wyzwanie 2016 - Oparta na faktach

Książka dość ciekawa, jednak nie przekonują mnie fragmenty prezentujące życiorys jej autora z czasów przed "Drogą". Bardzo dobrze, że pojawia się w niej jednak sporo osobistych refleksji, intrygujących opisów poznanych na Camino osób czy wyglądu samej trasy. Nie jest to lektura przepełniona wątkami religijnymi, dlatego czytało mi się ją o wiele lżej niż przypuszczałam....

więcej Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Hape Kerkeling Na szlaku do Composteli Zobacz więcej
Hape Kerkeling Na szlaku do Composteli Zobacz więcej
Hape Kerkeling Na szlaku do Composteli Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd