Ich bin dann mal weg

344 str. 5 godz. 44 min.
- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Ich bin dann mal weg
- Data wydania:
- 2008-01-01
- Data 1. wydania:
- 2008-01-01
- Liczba stron:
- 344
- Czas czytania
- 5 godz. 44 min.
- Język:
- niemiecki
- ISBN:
- 9783890293127
Ein Entertainer auf Pilgerreise. Hape Kerkelings außergewöhnlicher Reisebericht hat Millionen Leser begeistert.
Sechs Wochen lang war Hape Kerkeling mit seinem elf Kilo schweren Rucksack unterwegs - als Pilger zum Grab des heiligen Jakob in Santiago de Compostela. In seinem Buch beschreibt er seine Reise mit Witz, Charme und dem Blick für das Besondere. Er erzählt von Zweifel und Erschöpfung, von Hilfsbereitschaft und Freundschaft - und von dem Gefühl der Nähe zu Gott.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Ich bin dann mal weg w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ich bin dann mal weg
Poznaj innych czytelników
325 użytkowników ma tytuł Ich bin dann mal weg na półkach głównych- Przeczytane 192
- Chcę przeczytać 128
- Teraz czytam 5
- Posiadam 52
- Ulubione 9
- Podróżnicze 5
- Podróże 4
- 2015 4
- E-book 3
- Camino 2































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ich bin dann mal weg
Bardzo polecam. W Polsce Kerkelinga nie znamy, bo i skąd, ale w Niemczech jest on królem komizmu inteligenckiego, parodii, ironii, śmiania się z samego siebie i wkręcania innych. Tym bardziej warto, że deklaruje się bliżej bycia agnostykiem i że bliższy byłby mu buddyzm. A jednak to, co robi (wyruszenie na tytułową pielgrzymkę) i to co czasami mówi w książce, sięga o niebo głębiej. Mówi o rzeczach, o których w zasadzie nigdy nie wspominał na scenie czy przed kamerami.
Bardzo polecam. W Polsce Kerkelinga nie znamy, bo i skąd, ale w Niemczech jest on królem komizmu inteligenckiego, parodii, ironii, śmiania się z samego siebie i wkręcania innych. Tym bardziej warto, że deklaruje się bliżej bycia agnostykiem i że bliższy byłby mu buddyzm. A jednak to, co robi (wyruszenie na tytułową pielgrzymkę) i to co czasami mówi w książce, sięga o niebo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd 13 lat mieszkam w Niemczech. 2 razy przeszedlem Camino. Wersje portugalska. Przeczytalem kilka ksiazek na ten temat. HaPe pisze lekko. Wklada tam siebie. Nie jest to tylko relacja, reportaz... Jest tam tez jego patrzenie na swiat. Zeby to docenic, trzeba przeczytac kilka slabych relacji o Camino. HaPe naprawde jest niezly. No... nie zapomnial tez o autopromocji... ale przeciez z tego zyje. W Niemczech ksiazka zostala sprzedana w 3 milionach egzemplarzy. To jednak cos znaczy.
Od 13 lat mieszkam w Niemczech. 2 razy przeszedlem Camino. Wersje portugalska. Przeczytalem kilka ksiazek na ten temat. HaPe pisze lekko. Wklada tam siebie. Nie jest to tylko relacja, reportaz... Jest tam tez jego patrzenie na swiat. Zeby to docenic, trzeba przeczytac kilka slabych relacji o Camino. HaPe naprawde jest niezly. No... nie zapomnial tez o autopromocji... ale...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję bardzo!
Świetna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Nie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.
Sięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.
Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest znanym niemieckim komikiem i jak sam przyznaje gejem. Plus tutaj, że jako gej nie obraża kościoła katolickiego, a nawet poszukuje Boga. Całość podróży czyta się ciekawie, a zawarte przyjaźnie zachęcają do wyruszenia na szlak. Książkę uznaję za dobrą. Może ze względu na luksus pielgrzymowania, czyli w czystych hotelach, przy kawie z mlekiem, czasem alkoholem, a nie jak większość biedniejszych pielgrzymów, w tzw zbiorowym refugio.
"Santiago cię przywita jak na to zasługujesz."
Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to jedyna pozycja w temacie camino de Santiago, może mieć nieco zniekształcony obraz. Ludzie wybierają się na camino z wielu powodów, nie tylko religijnych, natomiast autor tej książki sprawia wrażenie, jakby wybrał się w nią tylko po to, by powyszydzać trudne warunki w schroniskach i chodzenie pieszo. Sama nie wiem, czy gorsze były fragmenty z absolutnie nieśmiesznymi żartami, czy może jednak te, gdzie Kerkeling starał się wygłaszać swoje pseudomądre prawdy o życiu i śmierci. No cóż, oszukała mnie zachęcająca okładka - chciałam poznać camino oczami kogoś, kto z przekonaniem wędruje żółto-zielonymi ścieżkami północnej Hiszpanii. Tymczasem przemęczyłam się z kolesiem z kryzysem wieku średniego, który chyba ćwierć trasy przejeżdża autobusem, w międzyczasie czyniąc płytkie uwagi i jeszcze bardziej płytkie dowcipy na temat otaczającej go rzeczywistości.
Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty turysta z Niemiec. A tak niestety wyglądała droga Hansa Petera. Może się za bardzo czepiam, bo każdy ma prawo pielgrzymować jak chce, jednak liczyłam na coś innego. Mimo to - polecam.
Zaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :),ponieważ biegnie tędy jeden z najstarszych szlaków.
Mimo to, Camino wciąż wydaje mi się zbyt ekstremalnym doświadczeniem (nie mówiąc o urlopie) i ciągle odsuwam w czasie decyzję o wyruszeniu. Nie przeszkadza mi to jednak przed czytaniem relacji z pielgrzymki, takich jak ta książka niemieckiego komika. Literacko książka jest, oczywiście, żadna. Nie jest również zabawna, jak zachwalają wydawcy. Refleksje autora nad tym, co daje mu droga, raczej do mnie nie trafiają. Wydaje mi się, że opowieści o cudzych objawieniach zawsze będą wydawać się banalne, dopóki sami ich nie przeżyjemy.
Podobały mi się jednak rzeczowe opisy trudów na szlaku - wskazanie wprost na brud w schroniskach, na niezbyt ciekawe jedzenie na szlaku, na niebezpieczeństwa dla samotnych kobiet, na to, że spotyka się wiele źle traktowanych zwierząt. Autor przeszedł tę drogę dość komfortowo, nocując raczej w hotelach, żywiąc się w restauracjach i - tam gdzie czuł się zbyt zmęczony - korzystając z pociągów, żeby przejechać kolejny etap trasy. I to mi się najbardziej podobało w tej książce.
Większość relacji innych to pełne banałów opisy wspólnoty, uduchowionych przeżyć itp. Lub wręcz przeciwnie - podkreślanie "osiągów" turystycznych: ile można przejść kilometrów dziennie, ile ma ważyć plecak, ile zapłacić za jedzenie, jak się wyżywi freeganin w Hiszpanii itp. Dzięki książce Hape Kerkelinga zaś dowiedziałam się o "brzydkich" realiach szlaku. Ja też nie lubię brudu, nie chcę się obawiać o swoje bezpieczeństwo ani ścigać się, żeby zdążyć zająć miejsce w schronisku. Znajomość tego typu szczegółów jest ważna, zanim się zdecyduję ruszyć na wędrówkę. Relacja Kerkelinga pokazuje też, że można tę drogę przejść bardziej "lightowo" i nadal czuć się odnowionym.
Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :),ponieważ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.
Największym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
Uśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie wszyscy oprócz mnie dobrze się bawią a ja nie wiem właściwie z jakiego powodu. Gdzie ten humor? Gościu tylko narzeka i marudzi. Dopiero naprawdę solidny "łyk" książki pozwolił mi się jako tako odnaleźć i dalsza "konsumpcja oraz zabawa" treścią powieści była znośniejsza. A ostatnie kilkanaście rozdziałów, to było to czego bym naprawdę oczekiwał po tego typu książkach. Żałowałem, że się skończyła.
Nie wiem czy kogoś opisane tu wspomnienia zainspirują do wyruszenia w taką pielgrzymkę. W każdym razie jest tam trochę przydatnych informacji, jednak z uwagi na upływ czasu niektóre realia mogą być inne. Te porady/informacje pojawią się przypadkiem, jako dodatek do opowieści, ot było lepiej zrobić to czy tamto, tu zanocować lub nie, ta knajpka daje dobre jedzenie. Zdarzają się też czasem dokładniejsze opisy konkretnych dróg, którymi autor wędrował. Dużo jest tu za to dialogów z napotkanymi ludźmi, sporo własnych przemyśleń i sporo niekiedy kąśliwych uwag o różnych napotkanych osobach i zastanych sytuacjach. Ale jest niestety coś co spowalnia "akcję" i psuje "klimat" - wplatane co jakiś czas wspomnienia i wyjaśnienia kim autor jest i co robił w przeszłości oraz z jakim to niesamowitym artystą mamy do czynienia. Przeszkadzało mi to w odbiorze całości - mimo wszystko, to komicy niemieccy nie są specjalnie "rozpropagowani" w naszym kraju.
Generalnie - książkę tak mniej więcej od połowy czyta się całkiem znośnie i szybko. Niezorientowanym w "pielgrzymowaniu" może przybliżyć niektóre aspekty takiej wędrówki w atrakcyjny, nie nauczycielski sposób. Dużą zaletą są też niewielkie czarno białe fotografie oraz oznaczenia rozdziałów miejscowościami przez które przechodził autor. Można posprawdzać na mapie.
Ale i tak najładniejsza z wszystkiego to jest okładka - patrząc na nią chce się wyruszyć na tę wyprawę.
Nie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie...