Literackie przechadzki po Paryżu

Okładka książki Literackie przechadzki po Paryżu autorstwa Aleksandra Bajerska
Okładka książki Literackie przechadzki po Paryżu autorstwa Aleksandra Bajerska
Aleksandra Bajerska Wydawnictwo: Novae Res językoznawstwo, nauka o literaturze
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Data wydania:
2022-06-15
Data 1. wyd. pol.:
2022-06-15
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382199024
Fenomen XIX-wiecznej stolicy świata zaklęty w literaturze.

Książka Literackie przechadzki po Paryżu to owoc wieloletniej pasji i fascynacji kulturą francuską. Autorka w barwny sposób opisuje fenomen XIX-wiecznego Paryża, „stolicy świata” tamtego okresu. Przypomina dzieła literatury polskiej poświęcone Paryżowi oraz bogactwo tekstów kultury z nim związanych. Co najważniejsze, dokumentuje ogromny wpływ, jaki francuska kultura, obyczajowość i język wywarły na polskich autorów okresu pozytywizmu i Młodej Polski. Publikacja ta jest również hołdem dla miasta, które przez wieki oczarowywało kolejne pokolenia, stając się inspiracją dla wszystkich poszukujących wolności i lepszego życia.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Literackie przechadzki po Paryżu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Literackie przechadzki po Paryżu

Średnia ocen
6,7 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Literackie przechadzki po Paryżu

avatar
769
604

Na półkach:

Mam problem z oceną tej książki. Jest to opublikowana w formie książkowej praca naukowa, nie dostosowana do potrzeb rynku, a zatem trudno ją nazwać popularnonaukową. Wielka szkoda, bo temat obecności Paryża w literaturze przyciągnąłby zapewne wielu czytelników - tak, jak i mnie. Niestety ostatecznie dość mocno się zawiodłam. Doceniam gigantyczną pracę badawczą autorki, ale czego innego szukałam w "Przechadzkach...". W efekcie przerzucałam całe rozdziały nudnej bibliografii, żeby znaleźć co ciekawsze ustępy poświęcone wizerunkowi i tożsamości Paryża, utrwalonym w literaturze.
A wystarczyło ów doktorat ująć w formę popularyzatorską i byłaby porywająca lektura!

Mam problem z oceną tej książki. Jest to opublikowana w formie książkowej praca naukowa, nie dostosowana do potrzeb rynku, a zatem trudno ją nazwać popularnonaukową. Wielka szkoda, bo temat obecności Paryża w literaturze przyciągnąłby zapewne wielu czytelników - tak, jak i mnie. Niestety ostatecznie dość mocno się zawiodłam. Doceniam gigantyczną pracę badawczą autorki, ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1676
1666

Na półkach:

Paryż. Miasto marzeń, ekskluzywne, intelektualnie wysmakowane, lekko snobistyczne i dyktujące trendy, mekka artystów i… oczywiście inspiracja dla twórców literatury i filmu. Aleksandra Bajerska to wielka admiratorka Paryża, co jest od pierwszych akapitów wyczuwalne w książce, którą poświęciła temu miastu.

Pełna recenzja książki dostępna jest na stronie:
https://moznaprzeczytac.pl/literackie-przechadzki-po-paryzu-aleksandra-bajerska/

Paryż. Miasto marzeń, ekskluzywne, intelektualnie wysmakowane, lekko snobistyczne i dyktujące trendy, mekka artystów i… oczywiście inspiracja dla twórców literatury i filmu. Aleksandra Bajerska to wielka admiratorka Paryża, co jest od pierwszych akapitów wyczuwalne w książce, którą poświęciła temu miastu.

Pełna recenzja książki dostępna jest na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
110
110

Na półkach:

Aleksandra Bajerska jest literaturoznawczynią, absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim, specjalności glottodydaktycznej.
Obecnie pracuje jako lektor języka polskiego w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego. W 2017 roku uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych. Od lat zajmuje się badaniami literatury i kultury paryskiej.

Tak samo jak autorka książki „Literackie przechadzki po Paryżu” fascynuję się Paryżem i jego kulturą. W styczniu tego roku udało mi się pierwszy raz odwiedzić stolicę Francji i mój zachwyt tym miastem nie zmalał ani odrobinę. Bardzo się ucieszyłam, gdy pojawiła się okazja, by przeczytać i zrecenzować publikację Aleksandry Bajerskiej. Nie jestem jednak do końca przekonana, czy opracowanie to jest pracą doktorską o zmienionym tytule, czy może pewnym rozszerzeniem pracy naukowej „Obraz Paryża w literaturze pozytywizmu i Młodej Polski”.

Aleksandra Bajerska w swojej książce prezentuje czytelnikowi fenomen XIX-wiecznej stolicy świata zaklęty w literaturze. Przybliża dzieła literatury polskiej, w których pojawia się Paryż, szczegółowo opisuje wpływ kultury francuskiej, tamtejszych obyczajów i języka na polskich autorów pozytywizmu i Młodej Polski.

Już pierwsze strony publikacji utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie mam przed sobą zwykłej książki, lecz pracę naukową. Obawiałam się nudnej literatury popularnonaukowej, tymczasem otrzymałam książkę pełną ciekawostek, dzięki której jeszcze lepiej poznałam Paryż, a nawet odbyłam niesamowitą podróż w czasie do XIX wieku.

„Literackie przechadzki po Paryżu” dzielą się na pięć rozdziałów. W pierwszym Aleksandra Bojarska przestawia Paryż na tle historycznym oraz kulturowym. Pokazuje jak kształtowało się znaczenie Paryża na przestrzeni lat, a w szczególności jakie zmiany zaszły w nim w XIX wieku oraz wspomina o wielkiej fali emigracji z różnych zakątków świata, a szczególną uwagę przywiązuje do przybyszów znad Wisły. Byłam w ogromnym szoku, gdy dowiedziałam się, ilu znakomitych, znanych nam wszystkim Polaków mieszkało bądź było związanych dłużej lub krócej z Paryżem. Literaci tacy jak Adam Asnyk, Bolesław Leśmian, Władysław Reymont, Henryk Sienkiewicz, Stefan Żeromski, arystokraci jak Czartoryscy, Potoccy, czy Radziwiłłowie, malarze jak Józef Chełmoński, Olga Boznańska, rzeźbiarze, muzycy, śpiewacy operowi i wielu, wielu innych.

Drugi rozdział poświęcony jest Paryżowi w literaturze francuskiej, w literaturze polskiej do XIX wieku oraz w literaturze pozytywizmu i Młodej Polski. To właśnie tu czytelnik może poznać autorów i tytuły wielu wspaniałych dzieł z trzech rodzajów literackich: epiki, dramatu i liryki. Oprócz licznych cytatów pojawiają się też fragmenty wierszy, które pokazują różne oblicza Paryża.

Trzeci rozdział to obraz Paryża w polskich powieściach. Aleksandra Bajerska wybrała i omówiła zaledwie kilka z ogromu zagadnień. Przybliża nam pojęcie syndromu paryskiego, który polega na doświadczaniu rozczarowania u turystów, którzy pierwszy raz w życiu odwiedzają Paryż. Mnie na szczęście ta dolegliwość nie dotknęła. Autorka przedstawia problem mityzacji Paryża i fascynacji nim, ale też emigracji czy moralności XIX-wiecznych kobiet, powołując się na liczne przykłady z polskiej literatury. Sporo uwagi poświęca również cyganerii artystycznej i życiu studenckiemu. W swoim opracowaniu porównuje Paryż do Babilonu, który kojarzony jest z zepsuciem, upadkiem zasad moralnych oraz podziałem społeczeństwa na lepszych i gorszych.

Dalsza część recenzji na: http://tamczytam.blogspot.com/2022/06/literackie-przechadzki-po-paryzu.html

Aleksandra Bajerska jest literaturoznawczynią, absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim, specjalności glottodydaktycznej.
Obecnie pracuje jako lektor języka polskiego w Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców Uniwersytetu Łódzkiego. W 2017 roku uzyskała stopień doktora nauk humanistycznych. Od lat zajmuje się badaniami literatury i kultury paryskiej.

Tak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

59 użytkowników ma tytuł Literackie przechadzki po Paryżu na półkach głównych
  • 41
  • 15
  • 3
11 użytkowników ma tytuł Literackie przechadzki po Paryżu na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy Literackie przechadzki po Paryżu przeczytali również

Polszczyzna. 200 felietonów o języku Jan Miodek
Polszczyzna. 200 felietonów o języku
Jan Miodek
Zawsze lubiłem czytać a ta pasja naturalnie przełożyła się na moje zainteresowanie językiem polskim. Już w szkole czułem się w nim pewnie a dodatkowym impulsem były programy telewizyjne poświęcone poprawnej polszczyźnie, które oglądałem z dużym zaangażowaniem. To właśnie wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z Janem Miodkiem – jego wiedza, erudycja i niezwykła umiejętność opowiadania o języku sprawiły, że szybko stał się dla mnie autorytetem. „Polszczyzna. 200 felietonów o języku” to książka, która w pełni oddaje charakter jego stylu. To swoista esencja Miodka – zbiór krótkich tekstów, które poruszają różnorodne zagadnienia językowe, od tych najbardziej oczywistych po zupełnie zaskakujące. Każdy felieton to osobna, zamknięta całość, dzięki czemu można czytać książkę fragmentami bez konieczności zachowywania ciągłości. Największym atutem tej publikacji jest sposób, w jaki autor przekazuje wiedzę. Nawet bardziej zawiłe kwestie językowe przedstawione są w prosty, przystępny i zachęcający sposób. Nie ma tu miejsca na nudę czy akademicką sztywność – zamiast tego dostajemy lekką, momentami wręcz gawędziarską narrację, która sprawia, że czytelnik chłonie kolejne ciekawostki z autentyczną przyjemnością. To książka dla każdego, kto choć trochę interesuje się językiem polskim – niezależnie od poziomu zaawansowania. Dla mnie była nie tylko powrotem do szkolnych fascynacji ale też potwierdzeniem, że o języku można mówić w sposób żywy, inspirujący i naprawdę ciekawy. Jeśli ktoś lubi uczyć się mimochodem a przy tym dobrze się bawić, ta pozycja będzie strzałem w dziesiątkę.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na81 miesiąc temu
Burdubasta albo skapcaniały osioł, czyli łacina dla snobów Stanisław Tekieli
Burdubasta albo skapcaniały osioł, czyli łacina dla snobów
Stanisław Tekieli
Książka dla snobów! A dokładniej łacina. Są tacy. Spotkałam nawet kogoś takiego. Sypał sentencjami po łacinie jak z rękawa. Z trudem przeciskałam się między nimi do sensu rozmowy. Gubiłam wątek i nie bardzo wiedziałam, ku jakiemu celowi dąży rozmowa. W efekcie bardziej byłam zirytowana niż pełna podziwu dla erudycji rozmówcy. Po takim doświadczeniu trwoga mnie okrutna ogarnęła, kiedy moja zaprzyjaźniona studentka zaczęła uczyć się łaciny, bo wybrany przez nią kierunek studiów to narzucał. Snobka pod bokiem tobie wyrośnie – gdzieś z tyłu głowy złośliwy chochlik mnie ostrzegał – i skończą się sensowne dialogi. Na szczęście tak się nie stało. Wręcz przeciwnie – mam żywy translator pod telefonem. Ale odezwała się we mnie niezaspokojona ambicja nie tyle jej dorównać, co nie być całkiem „tabula rasa”, więc zajrzałam do tej publikacji. Wprawdzie snobką nie chciałam zostać, ale pozostać zupełnym laikiem też nie. I tutaj zaskoczenie! Aż taką całkiem niezorientowaną w temacie się nie okazałam, a moja pamięć była już trochę zapisana. Okazało się, że wokół mnie jest tyle łaciny w postaci sentencji używanych przez stowarzyszenia, uczelnie, urzędy i inne instytucje podnoszące sobie snobistycznie prestiż, że mimo woli nasiąknęłam nimi. Nawet dzisiaj, będąc w restauracji, natknęłam się na widok sentencji łacińskiej. Zapytałam kelnerkę, co ten napis oznacza. Chciałam wiedzieć, jaka maksyma przyświeca temu miejscu. Niestety, nie wiedziała (sic!),ale miałam cichą nadzieję, że właściciel już tak. Szybki sms do mojej osobistej łacinniczki z prośbą o przetłumaczenie i odpowiedź - „Głód to nie ambicja”. Faktycznie – można go zaspokoić. Pięknie pasujące do tego miejsca. Ale wracając do książki. Zupełnie niepotrzebnie obawiałam się powagi jej treści. Już na wyklejce zauważyłam kilka dobrze znanych mi maksym. „Cogito ergo sum” (myślę więc jestem) czy „homo ludens” (człowiek bawiący się) znałam z szeroko pojętej literatury. To pierwsze z poezji Zbigniewa Herberta, a to drugie z publikacji „Kim jest człowiek?” Bogdana Suchodolskiego, bo nie jest to pojęcie antyczne! I to jest dowód na to, że łacina pomimo śmierci językowej, nadal żyje. Jak napisał autor we wstępie – „Doprawdy ten martwy język otacza nas dziś zewsząd, nawet jeśli pewne obszary pozostają nadal niewykorzystane”. I „nolens volens” czyli chcąc nie chcąc (oj udziela mi się ta łacina) z powodu snobizmu, przedłużamy jego żywotność. Dlatego nie dramatyzowałabym tak, jak autor, który porównuje stan łaciny do tytułowego burdubasty czyli skapcaniałego, zdychającego osła, stojącego już nad grobem. Optymistycznie twierdzę, że dopóki żyje wśród ludzi snobizm, dopóty będzie żyła łacina. Czyli zawsze będzie jej daleko do tego grobu. Niemniej autor przejęty marną kondycją ukochanego języka (czułam tę jego pasję!),postanowił napisać książkę, która w sposób przystępny zapozna aż z 139 powiedzeniami łacińskimi „z pretensjonalnymi cokolwiek przypisami filologiczno-kulturowymi”, jak przeczytałam w podtytule podtytułu. Jakież one były przeciekawe! Każdy z 30 rozdziałów nosił tytuł polski opatrzony sentencją łacińską. Zawsze rozpoczynał się od wiersza (chylę czoła przed zdolnościami poetyckimi autora)z wplecioną w jego treść sentencją tytułową. To ona i jej temat były głównymi wątkami przekazu, ale poszerzonymi o jego konteksty. W efekcie czytając o „homo homini lupus est” (człowiek człowiekowi wilkiem),poznałam pozycję wilka (marna) i wilczycy (jeszcze marniejsza) wśród Rzymian, wiarę w wilkołaki, brak sympatii również dla kotów i gusta człowiecze w ogóle. A wszystko to poparte kolejnymi, skojarzonymi sentencjami zawierającymi w sobie słowo „wilk” oraz odpowiadającymi im przysłowiami polskimi. Z przyjemnością słuchałam opowieści nawiązujących do historii Polski i historii powszechnej, w których autor, erudyta i gawędziarz w jednym, przemycał łacinę. Przy okazji obnażając nieprawdę („Et tu, Brute, contra me? – powiedział nie Juliusz Cezar, a William Szekspir”),uzupełniając wersje okrojone o zagubioną część czy ucząc prawidłowej wymowy, w której akcent ma znaczenie. Uroku całości dopełniała szata graficzna ilustrująca treść oraz szlachetna forma wydania – półkredowy papier, twarda oprawa trzonu z indeksem cytowanych przysłów i zwrotów łacińskich umieszczony na końcu książki ku mojej wygodzie szybkiego ich odnajdywania. Śmiem twierdzić, że to publikacja nie tylko dla snobów, ale dla każdego, kto chce zrozumieć, co inni cytują i przytaczają. Chociażby na ścianie w restauracji, bo kelnerka może nie wiedzieć, szefa nie wypada testować, a słownika lub Internetu nie ma pod ręką. Przynajmniej na poziomie podstawowym czyli powszechnym. Z 30 głównych sentencji, ku swojemu zaskoczeniu, znałam aż 12. Jak na laika to sporo! Z czego jedno wyrażenie używałam, nie będąc świadomą jego polskiego, dosłownego znaczeniu – „vade mecum” czyli „chodź ze mną” lub „podążaj za mną”. Czy już mogę uważać się za snobkę? Odpowiedź na to pytanie ułatwił mi sam autor, ponieważ nie mam skrupułów wypomnieć mu błędu ortograficznego. Zwłaszcza że sam mnie do tego sprowokował, pisząc – „ w łacinie nie ma (formalnie przynajmniej) imiesłowu przysłówkowego, a jedynie przymiotnikowy (porządny snob powinien je odróżniać),zatem teoretycznie powinniśmy ten zwrot tłumaczyć jako „chcący nie chcący”, „chcąca nie chcąca””. Chyba stałam się niechcący jednak porządnym snobem, bo nie tylko odróżniam imiesłów przysłówkowy od przymiotnikowego, a nawet wiem, jak się je łączy z partykułą „nie”. O czym zapomniał (bo nie wierzę, że nie wiedział) autor. No, ale może autor pomimo znajomości łaciny, jednak snobem nie chce być? I chwała mu za to, bo pomimo sypania łaciną od serca, rozumiałam sens, nie gubiłam wątków, wzbogaciłam swoją wiedzę, dobrze się przy tym bawiąc. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na86 lat temu
Biblioteki. Krucha historia Andrew Pettegree
Biblioteki. Krucha historia
Andrew Pettegree Arthur der Weduwen
Monumentalne “Biblioteki” pozwalają spojrzeć na świątynie książek nie tylko z perspektywy czasu ale przede wszystkim – co zapowiada podtytuł – ich kruchości i ulotności w trwaniu. Autorzy sięgają starożytności, począwszy od najsłynniejszej biblioteki aleksandryjskiej, by na kolejnych, wielu niestety przykładach, udowadniać, że książki były i wciąż są przedmiotem pożądania i nienawiści. Natomiast miejsca, w których je przechowywano, stawały się łatwym celem wszelkiej maści szabrowników i awanturników, najeźdźców, bezbożników i furiatów. Były kluczem do potęgi mocarstwowej, wizytówkami bogactwa kulturalnego i sztuki, pamiątką czasów zamierzchłych ale i świątyniami, gdzie kwitł humanizm i rodziła się idea człowieka myślącego. Ukryte za klasztornym murami, schowane w zamkach i pałacach przebyły wielowiekową drogę, trafiając wreszcie „pod strzechy”. Są nadal, choć część z nich wciąż dostępna jest wyłącznie dla wybrańców, sanktuariami wiedzy i piękna, a jednocześnie więzieniami przedmiotów zbyt cennych, by ukazywać je w świetle dnia. Historia bibliotek jest kroniką ludzkiej cywilizacji – zawartością swych zbiorów opowiadają o potędze i upadku człowieka. Jeśli spojrzy się na ogrom zniszczeń, głupotę tych, którzy palili księgozbiory w imię mniej lub bardziej egzotycznych idei, można zadać pytanie o sens ich udostępniania, skoro są tacy, którzy widzą w nich zło i drogę do piekła. „Biblioteki” to pasjonująca opowieść o kolekcjonerach i tu na scenę wkraczają nie tylko najznamienitsi władcy i ich ministrowie, ale i kapłani oprawionego w skóry pisma ręcznego (byli też tacy, którzy nie tolerowali w swych zbiorach ksiąg drukowanych, a fuj!). Autorzy nie zapomnieli o współczesności – na przykładzie bibliotek lotnych udowadniają, że ludzie co do zasady są głodni świata i chcą czytać. Oczywiście to pewnego rodzaju uogólnienie jak i to, że są miasta, w których biblioteki wciąż budowane są wyłącznie po to, by zachwycać architekturą. Mają być pomnikami „kultury wysokiej”, mimo że świecą pustkami. Książka doskonale pokazuje, jak fenomen użyczania słowa pisanego jest nieustannym procesem, w którym użyczający muszą nie tylko „walczyć” o klienta, ale wciąż dostosowywać się do trendów i technologii. To również historia zaangażowania, filantropii ale i zachłanności człowieka, który w książkach widział nie tylko mądrość ale i złoto. Wszystko to sprawia, że „Biblioteki” czyta się jak najlepszą powieść historyczną, która mimo mnogości zdarzeń, nazwisk i opisywanych miejsc, jest fascynującą podróżą przez świat. To książka obowiązkowa dla każdego bibliofila.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na71 miesiąc temu
Okultyzm i nowoczesność Krzysztof Grudnik
Okultyzm i nowoczesność
Krzysztof Grudnik
„bardzo trudna, ciekawa ale bywa niezrozumiała” „Okultyzm i Nowoczesność” nie były dla mnie łatwą lekturą, przynajmniej w początkowej części. Jest to praca doktorska Krzysztofa Grudnika, więc wysoki poziom zaczyna się od wstępu. Nie będę kozakował, że wszystko zrozumiałem i łyknąłem bez konsultacji z innymi źródłami. Nie jestem literaturoznawcą, więc mam braki w fachowej terminologi. I to ona na początku była „zaspami śnieżnymi” przez które z mozołem się przebijałem. Nie jestem też miłośnikiem i koneserem poezji, z tej przyczyny rozdziały o niej przekartkowałem starając się zrozumieć pobieżnie w czym rzecz. Dużo łatwiej jest później, na konkretnych przykładach. Wtedy mój intelektualny motyl rozwinął skrzydła i zacząłem czerpać przyjemność z analizy. Autor postarał się, by była zrozumiała dla laika. Zacząłem dostrzegać rzeczy, które umykały mi podczas czytania omawianych dzieł. Wydanie bardzo staranne w twardej oprawie ze „sznurkową” i dedykowaną zakładką. Za wydanie opowiada Wydawnictwo IX. Jednorazowa lektura nie jest właściwa dla tej pracy. Będę musiał wrócić do fragmentów i treści, które stały na krawędzi mojego pojęcia. Człowiek uczy się przez całe życie. Lekturę polecam, ale nie jest to proste słowo pisane. Zawiera ogromną liczbę jednostek wiedzy i trzeba powoli je rozgryzać, by nie przedawkować. Szkoda, że w liceum na „polskim” nie poruszaliśmy takich tematów.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na71 rok temu
Niewidzialne. Typologia pęknięć rzeczywistości w twórczości Paula Austera Marcin Mielcarz
Niewidzialne. Typologia pęknięć rzeczywistości w twórczości Paula Austera
Marcin Mielcarz
Autorowi należy się nagroda za popełnienie pierwszej solidnej analizy tak obszernej i nieoczywistej materii literackiej, jaką stanowi twórczość Paula Austera. Tam, gdzie inni badacze (m. in. Maria Janion czy Jerzy Jarniewicz) musnęli jedynie powierzchnię tej wielowymiarowej postmodernistycznej tkaniny, tam, w swoim Niewidzialnym, Marcin Mielcarz wchodzi z lupą, by zaobserwować układ każdej drobnej niteczki, precyzyjnie sprawdzić jej pochodzenie i zastanowić się, w jaki sposób splata się ona z innymi dziełami literatury amerykańskiej XX wieku. Nie chciałabym w tym momencie zwodzić odbiorców, że Niewidzialne. Typologia „pęknięć” rzeczywistości w twórczości Paula Austera jest tytułem, który mile powitają oczy każdego czytelnika. Jest to książka naukowa, ważna dla miłośników Austera, lecz wciąż niszowa. Mnie osobiście dostarczyła mnóstwo inspiracji i intelektualnej rozrywki, zatem mogę ją szczerze polecić jako tekst godny uwagi jedynie każdemu zainteresowanemu prezentowaną tematyką. Autor we wstępie opowiada o niechlubnej sytuacji związanej z zepchnięciem twórczości Paula Austera na badawczy margines. Według naszych rodzimych naukowców, Auster, mający polskie korzenie, nie jest na tyle ciekawy, by podejmować rozprawy na temat jego utworów. Istnieje bowiem mit, że jak (hołubiony przeze mnie) John Irving czy Wiliam Wharton, tworzy on literaturę popularną, nie wnoszącą absolutnie nic nowego do rozwoju tej dziedziny sztuki. Jest to wszak nieprawda i Marcin Mielcarz w kolejnych rozdziałach swojej książki udowadnia, jak ważne są teksty Austera w dorobku pisarskim naszej cywilizacji. Wykazawszy nad wyraz skrupulatnie wszystkie, nawet najmniejsze wzmianki o Paulu Austerze w polskich opracowaniach naukowych, autor żwawo przechodzi do wyjawienia celu napisania książki: […] przedstawiam propozycję typologii sposobów, jakich używa Paul Auster, aby ukazać czytelnikowi skomplikowanie rzeczywistości: jej wieloznaczność, niespójność i niedefiniowalność. Realizując swoje założenia, nie tylko nie znudzi odbiorcy, ale zachwyci go trafnością swoich obserwacji, spojrzeniem czujnego naukowca i osoby świetnie rozeznanej w świecie filozofii, kultury oraz psychologii. A przecież zadanie, jakie przed sobą postawił, nie należy wcale do łatwych. Już samo sklasyfikowanie gatunkowe twórczości Austera to spore wyzwanie. Mnogość odczytań, jakie wywołują książki Paula Austera, powoduje formułowanie się nieraz sprzecznych ze sobą teorii i interpretacji. Ich autora trudno zatem wyraźnie przypisać do konkretnego typu pisarstwa – pisze sam Mielcarz. Ale to nie koniec trudności! Kolejne wyzwanie kryje się w tym, że badacz nie skupia się jedynie na czternastu powieściach Austera, których tłumaczenia ukazały się w Polsce. Śmiało posuwa się także do wzięcia za materiał badawczy również czterech książek eseistycznych, jednej zredagowanej przez Austera antologii opowiadań (jakże ciekawa jest geneza powstania tego zbioru!),a i odnosi się do krótkich utworów niepublikowanych jeszcze po polsku (jak choćby Auggi Wren’s Christmas Story). W dalszej części książki autor, standardowo dla tego typu prac, skupi się na dokładnym zdefiniowaniu postmodernizmu i wszystkich pozostałych słów kluczowych niezbędnych do prawidłowego odczytania swojej analizy. Potem na szczęście będzie dużo ciekawiej. Snuć będzie intrygujące rozważania na temat intertekstualności u Austera, z mnogością nawiązań do twórczości wybitnych person, takich jak choćby Edgara Allana Poego. Wykaże odniesienia pisarza do Freudowskiej psychoanalizy, filozofii Wschodu czy metafizyki oraz opisze niesłychanie atrakcyjny koncepcyjnie motyw przypadku.
EmiliaTeofila Nowak - awatar EmiliaTeofila Nowak
ocenił na73 lata temu
Jeść!!! Jerzy Bralczyk
Jeść!!!
Jerzy Bralczyk
Audiobook. Niezwykle podobała mi się ta książka. Osobę profesora Bralczyka znałem już wcześniej. Wiedziałem również, jakim gawędziarzem potrafi być ten znakomity, polski językoznawca. Uwielbiam słuchać gawędziarzy (celowo powtarzam to słowo). Widać, że autor wie o czym mówi. Robi to w sposób tak ciekawy, że książka ani przez chwilę nie była nudna. Co do samej treści - to po prostu objaśnienie etymologii słów związanych z najpospolitszą ludzką czynnością jaką jest jedzenie. Niejeden Czytelnik zadziwi się gdy pozna pochodzenie prostych i oczywistych słów, których używa się codziennie. Podkreślam, że choć temat wydaje się bardzo prosty - to ta książka wcale nie jest monotonna czy nużąca. Profesor Bralczyk przywołuje nie tylko pochodzenie, ale również kontekst danych słów. Nieobce są mu też powiedzenia i przysłowia, które tłumaczy nie raz w zabawny sposób. Reasumując - książka jest pełna humoru i wiedzy. Mogę śmiało stwierdzić, że w pewnym stopniu jest rozwijająca, bo ubogaca słownictwo i pozwala poznać etymologię słów. To nie jest nudny podręcznik. Nie żałuję ani chwili spędzonej z tym audiobookiem. Gawędziarstwo profesora, który oczywiście czyta ten audiobook, również dodaje tej książce niezwykłego smaku. Szczerze polecam ją wszystkim ciekawym Czytelnikom. Nie tylko tym związanym z językiem polskim (przecież każdy z nas jest z nim związany) ale również osobom, które nigdy nie zagłębiały się w znaczenie i pochodzenie słów.
maly1394 - awatar maly1394
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Literackie przechadzki po Paryżu

Więcej

Badania feministyczne stworzyły kategorie żeńskiego flâneura, którą jest flâneuse. Jest to rodzaj "spacerowiczki", która ma identyczną perspektywę postrzegania i ten sam sposób percepcji co flâneur, jednak jako kobieta wyraźniej rejestruje inne, kobiece przestrzenie miasta. W podstawowym znaczeniu pojawienie się flâneuse związane było z zaistnieniem w przestrzeni miejskiej kobiety jako konsumentki. Flâneur, spadkobierca dandyzmu, praktykował skrajny estetyzm, żył zanurzony w nurcie miasta; był mobilny, mógł udać się tam, gdzie nie wypadało iść kobiecie. Dlatego dopiero pojawienie się domów handlowych dało kobietom swobodę poruszania się bez wzbudzania podejrzeń (XIX-wieczna moralność dość długo hamowała narodziny flâneuse). Kobieta znalazła przestrzeń, w której mogła przyjąć strategię flâneura. Dodać należy, że określenie flâneuse nadal jest kontrowersyjne i nieakceptowane przez niektóre środowiska feministyczne, gdyż sprowadza kobietę do roli konsumentki poddającej się urokowi sklepowej witryny.

Badania feministyczne stworzyły kategorie żeńskiego flâneura, którą jest flâneuse. Jest to rodzaj "spacerowiczki", która ma identyczną persp...

Rozwiń
Aleksandra Bajerska Literackie przechadzki po Paryżu Zobacz więcej

Balzac formułuje dziesiątki definicji Paryża (np. miasto potwór, miasto piekło, stolica przyjemności, raj bogatych ludzi),które na stałe zagościły w historii literatury i znalazły wielu kontynuatorów. Poza walorami dokumentującymi i artystycznymi, utwory Balzaca przyciągały czytelników przede wszystkim swoją tematyką.

Balzac formułuje dziesiątki definicji Paryża (np. miasto potwór, miasto piekło, stolica przyjemności, raj bogatych ludzi),które na stałe za...

Rozwiń
Aleksandra Bajerska Literackie przechadzki po Paryżu Zobacz więcej

Bogata paleta typów osobowościowych udowadnia, że nie istniał ktoś taki jak stereotypowy paryżanin. Jednak osoby, które w Paryżu nigdy nie były, musiały zadowolić się stereotypem wypracowanym na potrzeby literatury i opinii publicznej.

Bogata paleta typów osobowościowych udowadnia, że nie istniał ktoś taki jak stereotypowy paryżanin. Jednak osoby, które w Paryżu nigdy nie b...

Rozwiń
Aleksandra Bajerska Literackie przechadzki po Paryżu Zobacz więcej
Więcej