rozwiń zwiń

Zew nocnego ptaka

Okładka książki Zew nocnego ptaka
Robert McCammon Wydawnictwo: Vesper Cykl: Matthew Corbett (tom 1) powieść historyczna
940 str. 15 godz. 40 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Cykl:
Matthew Corbett (tom 1)
Tytuł oryginału:
Speaks the Nightbird
Wydawnictwo:
Vesper
Data wydania:
2022-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2022-02-28
Data 1. wydania:
2007-07-01
Liczba stron:
940
Czas czytania
15 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377313879
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,4 / 10
154 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1309
222

Na półkach: , ,

„Niech mi pani powie: po co w ogóle żyć, jeśli nie warto stawać w obronie prawdy? Jeśli sprawiedliwość jest tylko pustą skorupą? Jeśli piękno i wdzięk zostaną spalone na popiół, a w płomieniach triumfuje zło?"

Moja pierwsza styczność z prozą McCammona obyła się bez żadnych fajerwerków. "Magiczne lata" nie zachwyciły mnie jakoś specjalnie, za to wynudziły maksymalnie nic więc dziwnego, że "Zew nocnego ptaka" omijałam z początku szerokim łukiem. Książka jednak omotała mnie swoim wykonaniem, co w przypadku wydawnictwa Vesper raczej mnie nie dziwi, ich pozycje zawsze są przepięknie wydane z wielką dbałością o szczegóły, ilustracje oraz pasujące do grafiki zakładki. Całość tego wydania to klasa sama w sobie.

"Zew nocnego ptaka" to ponad 900- stronicowa pełna rozmachu i napięcia powieść kryminalna osadzona w 1699 roku, ale czyta się ją wyjątkowo szybko, niemal w tempie ekspresowym. Wspaniały, gawędziarski styl autora buduje tutaj lekki, barwny i wprost magiczny klimat tej powieści, w której można się autentycznie rozsmakować ani przez chwilę nie czując znużenia lekturą. Autor bawi się czytelnikiem, myli tropy i zmienia wątki w taki sposób, że ciężko przewidzieć tutaj jakiekolwiek zakończenie, tym samym finalnie powieść potrafi mocno zaskoczyć.

Nie wiem jak autor zdołał utrzymać w ryzach tak monumentalną powieść ale chylę czoła przed tą pochłaniającą historią, która wciągnęła mnie na długie godziny niczym otaczające Fort Royal bagna, a autorowi zwracam honor i przyznaję status literackiego mistrza. To prawdziwa czytelnicza perełka, którą polecam wszystkim bez wyjątku.

„Niech mi pani powie: po co w ogóle żyć, jeśli nie warto stawać w obronie prawdy? Jeśli sprawiedliwość jest tylko pustą skorupą? Jeśli piękno i wdzięk zostaną spalone na popiół, a w płomieniach triumfuje zło?"

Moja pierwsza styczność z prozą McCammona obyła się bez żadnych fajerwerków. "Magiczne lata" nie zachwyciły mnie jakoś specjalnie, za to wynudziły maksymalnie nic...

więcej Pokaż mimo to

86
avatar
126
4

Na półkach: ,

W dwóch zdaniach. Książka lekka i mimo grubosci szybko się ją czyta. Jest to raczej kolonialny kryminał z nieźle opisaną intrygą niż groza, jak książka jest przedstawiana w recenzjach.

W dwóch zdaniach. Książka lekka i mimo grubosci szybko się ją czyta. Jest to raczej kolonialny kryminał z nieźle opisaną intrygą niż groza, jak książka jest przedstawiana w recenzjach.

Pokaż mimo to

2
avatar
1442
385

Na półkach: , ,

" Zew nocnego ptaka " to prawdziwa literacka uczta,ogromna gabarytowo powieść ,w dodatku przepięknie wydana i napisana z naprawdę robiącym wrażenie kunsztem i rozmachem.
Schyłek XVII wieku. Czasy kolonizacji nowych terenów , jak również mroczne czasy przeróżnych zabobonów ,ciemnoty i polowań na czarownice, gdzie ponadczasowa ludzka niegodziwość gra bardzo często główną rolę.
Autorowi należą się ogromne brawa za niesamowicie realistyczne i bardzo plastyczne przedstawienie tamtej epoki,momentami czytelnik ma wrażenie jakby był tam na miejscu,niejako uczestniczył w opisywanych wydarzeniach, przemykał się ciemnymi ulicami Fount Royal,spoglądał na innych przechodniów, czuł grozę z zaistniałej sytuacji, że może właśnie mroczne i złe siły jego właśnie obrały za swój następny cel. Klimat tej powieści po prostu urzeka,duszny i mroczny,przepełniony aurą tajemniczości i strachu,jak również ( co urzeka nieco mniej) zgnilizną i deprawacją.
W powieści McCammona jego bohaterowie żyją, są tak plastyczni i realistyczni jak każdy z nas,nawet ci którzy w tej intrydze grają któreś tam skrzypce naszkicowani są z niebywałym wyczuciem. Główny bohater, młody człowiek będący asystentem sędziego to arcyciekawa postać, której nie sposób nie polubić od pierwszych stron, dociekliwy i błyskotliwy,mający w sobie ogromny potencjał rasowego śledczego, który potrafi zatracić się w sobie byle tylko dociec prawdy. Rewelacja!!!

" Zew nocnego ptaka " to prawdziwa literacka uczta,ogromna gabarytowo powieść ,w dodatku przepięknie wydana i napisana z naprawdę robiącym wrażenie kunsztem i rozmachem.
Schyłek XVII wieku. Czasy kolonizacji nowych terenów , jak również mroczne czasy przeróżnych zabobonów ,ciemnoty i polowań na czarownice, gdzie ponadczasowa ludzka niegodziwość gra bardzo często główną...

więcej Pokaż mimo to

190
Reklama
avatar
1505
2

Na półkach: , ,

Zew nocnego ptaka to misternie utkana opowieść, której akcja toczy się w czasach brytyjskiej kolonizacji Ameryki Północnej u schyłku XVII wieku. W niewielkiej osadzie Found Royal, mieszczącej się na terenach dzisiejszej Karoliny Południowej, dochodzi do fali nieszczęśliwych zdarzeń, począwszy od ulewnych deszczy, nieurodzajnych plonów, szerzących się chorób, aż po serię podpaleń i brutalnych morderstw. Coraz więcej mieszkańców decyduje się na opuszczenie miasteczka, a to z kolei mocno odbija się na jego dalszym rozwoju i rozbudowie. Nieliczni, którzy zdecydowali się zostać, są święcie przekonani, że na Found Royal ktoś rzucił klątwę. Winą za wszelkie tragedie i niepowodzenia obarczają Rachel Howarth, wdowę po niedawno zamordowanym Danielu. Kobietę niezwykle piękną, inteligentną o niezłomnym charakterze, której duma nie pozwala na ukazanie słabości, nawet w obliczu licznych upokorzeń i kary śmierci.

Czy osada naprawdę znalazła się pod wpływem piekielnych mocy? Czy Rachel Howarth zaprzedała duszę diabłu i zamordowała nie tylko swojego męża, ale także miejscowego wielebnego? A może to efekt sprytnie uknutej intrygi?
Na te pytania będzie się starał znaleźć odpowiedź sprowadzony do miasteczka sędzia Isaac Woodward i jego młody, bardzo dociekliwy sekretarz Matthew Corbett. W trakcie śledztwa światło dzienne ujrzy wiele skrzętnie ukrywanych tajemnic. Szybko okaże się, że nie każdy w miasteczku jest tym, za kogo się podaje i wiele osób, gdyby miało taką możliwość, najchętniej zmiotłoby Found Royal z powierzchni ziemi.

Czy prawda wyjdzie na jaw, a sprawiedliwości stanie się zadość? Czy światły umysł przeciwstawi się czarnej magii i zabobonom? Jaką rolę w całej historii odgrywają Indianie, skarb piratów i budzący postrach Jednooki Jack?

Zew nocnego ptaka to powieść mroczna, duszna, brudna, miejscami wręcz obrzydliwa, naszpikowana bardzo szczegółowymi opisami. Akcja toczy się niespiesznie, dopiero na ostatnich stu stronach nabiera szybszego tempa. Warto jednak poświęcić jej kilka wieczorów i zanurzyć się w świat stworzony przez Roberta McCammon'a.

Zew nocnego ptaka to misternie utkana opowieść, której akcja toczy się w czasach brytyjskiej kolonizacji Ameryki Północnej u schyłku XVII wieku. W niewielkiej osadzie Found Royal, mieszczącej się na terenach dzisiejszej Karoliny Południowej, dochodzi do fali nieszczęśliwych zdarzeń, począwszy od ulewnych deszczy, nieurodzajnych plonów, szerzących się chorób, aż po serię...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
185
184

Na półkach: ,

Rok 1699. W osadzie Fount Royal założonej na wybrzeżu kolonii Karoliny przez Roberta Bidwella, pełniącego w tym miejscu funkcję burmistrza, miejscowa młoda kobieta, Rachel Howarth została oskarżona o uprawianie czarów, paktowanie z Diabłem i zabójstwo dwóch osób, pastora i swojego męża. Po nadzwyczaj długich oczekiwaniach na przedstawiciela prawa, który zadecyduje o jej losie, w Fount Royal zjawia się doświadczony sędzia z miasta Charles Town, Isaac Woodward, wraz ze swoim wiernym sekretarzem, dwudziestoletnim Matthew Corbettem. Przyjezdni zostają ulokowani w willi Roberta Bidwella, któremu zależy na jak najszybszym skazaniu domniemanej czarownicy na śmierć. Podobnie jak zdecydowana większość tutejszych mieszkańców, burmistrz wierzy, że za wszystkie nieszczęścia - niepokojącą ilość zgonów, złe płony, podłą pogodę i pożary - pośrednio odpowiada Rachel Howarth. Ludzie uciekają z Fount Royal w przekonaniu, że to miejsce znalazło się w zasięgu mocy piekielnych, a prawie cała reszta ufa, że problem niedługo zostanie zażegnany poprzez spalenie wiedźmy na stosie. Rachel zyskuje jednak cennego sprzymierzeńca, dociekliwego młodego człowieka z Charles Town, który w przeciwieństwie do swojego mentora uznaje, że ta sprawa wymaga dokładniejszego przebadania. Matthew Corbett nie zwykł wszak pozostawiać pytań bez odpowiedzi, a te pierwsze mnożą się w zastraszającym tempie.

„Zew nocnego ptaka” (oryg. „Speaks the Nightbird”) to pierwszy tom długiej powieściowej serii z Matthew Corbettem, który swoją światową premierę miał w roku 2002. Serii stworzonej przez amerykańskiego pisarza Roberta Ricka McCammona, który na scenie literackiej zadebiutował w 1978 roku powieścią grozy pod tytułem „Baal”. Potem były między innymi „The Wolf's Hour” (pol. „Godzina wilka”), nominowany do Nagrody Brama Stokera „Stinger”, współlaureat Nagrody Brama Stokera i nominat World Fantasy Award w kategorii „najlepsza powieść „Swang Song” (pol. „Łabędzi śpiew”), które trafiły na listę bestsellerów New York Timesa, zdobywca Nagrody Brama Stokera i World Fantasy Award „Boy's Life” (pol. „Magiczne lata”), kolejny zdobywca Nagrody Brama Stokera „Mine” oraz uhonorowany nagrodą Alabama Library Association nieoficjalny sequel „Zagłady domu Usherów” Edgara Allana Poego, „Usher's Passing”. McCammon po rozwodzie rodziców trafił pod opiekę dziadków z Birmingham w Alabamie, gdzie pisarz mieszka do dziś (z żoną i córką). Uzyskał licencjat z dziennikarstwa na University of Alabama, a potem stał się jednym z bardziej wpływowych amerykańskich autorów specjalizujących się w horrorze. Ze sceny zszedł w pierwszej połowie lat 90-tych XX wieku, nie planując powrotu. Nie wytrzymał presji wywieranej przez wydawców, którym w przeciwieństwie do niego, było wygodnie z gatunkową szufladką (horror), w jakiej McCammon tkwił właściwie od początku swojej pisarskiej kariery. Pisarz przez jakiś czas zmagał się z depresją, a potem... potem znowu zrobiło się o nim głośno. Wrócił z „Zewem nocnego ptaka”, bardzo obszerną powieścią kryminalną z pieczołowicie wykreślonym tłem społeczno-historycznym (końcówka XVII wieku).

Pierwsza część mrocznych przygód Matthew Corbetta w swoich rodzimych Stanach Zjednoczonych zadebiutowała w pełnej formie, ale w 2003 roku wypuszczono też dwutomową edycję – powieść rozbito na dwie części: „Judgement of the Witch” i „Evil Unveiled”). Pierwsze polskie wydanie tej epopei Roberta McCammona na szczęście nie zostało rozczłonkowane, gorzej, że trzeba było na nie czekać aż dwadzieścia lat. W każdym razie tyle czasu upłynęło od pierwszego wydania przedmiotowego utworu do pierwszego koncertu tego ptaszka w języku polskim. Zorganizowania niniejszego niemuzycznego wydarzenia w Polsce podjęło się wydawnictwo Vesper. Trochę ponad dziewięćsetstronicowa publikacja (drobny druk) w twardym opakowaniu zaprojektowanym przez człowieka, który wielkim artystą jest, Macieja Kamudę. A to tylko przedsmak jego wkładu w „Zew nocnego ptaka” - w środku znajdziemy całą paletę, nierzadko jeszcze mroczniejszych grafik. Czarno-białe ilustracje stylizowane na wiekowe ryciny, które składają się na opowieść o czarownicach, Diable i reakcjach bogobojnych ludzi. Tłumaczył Maciej Machała, któremu wypada pogratulować wytrwałości. Jeśli zaś chodzi o język to nie jestem w stanie powiedzieć w jakim stopniu pokrywa się on z oryginałem. Mogę tylko z całą stanowczością stwierdzić, że „Zew nocnego ptaka” cechuje się językowym rozmachem. Prawdziwe bogactwo słów, tworzących rytmiczne, gładko płynące zdania. Magiczna rzeka, która może i nie przekona językowych purystów (współczesne naleciałości), ale mniej wrażliwi na dostosowanie stylu do epoki, w której toczy się akcja danego dzieła, przypuszczam, w większości nie oprą się tej budującej, nieszatańskiej mocy. Tej przepotężnej sile narracji. Robert McCammon nie ukrywa, że największy wpływ na jego pióro mieli Edgar Allan Poe i Ray Bradbury. Dalej Ian Fleming i Harper Lee, ale swoje zrobiły też przygody Tarzana i Doca Savage'a oraz różne magazyny i komiksy, w których zaczytywał się w dzieciństwie. Jak łatwo się domyślić, samo gromadzenie informacji z myślą o „Zewie nocnego ptaka” zabrało McCammonowi mnóstwo czasu. A największą skarbnicą tychże była dla niego biblioteka w Williamsburgu, gdzie spędził niezliczoną ilość godzin nad starymi pamiętnikami, testamentami i innymi zakurzonymi papierzyskami (wcale bym się nie zdziwiła na wieść, że przestudiował również „Młot na czarownice. Malleus Maleficarum” Heinricha Kramera i Jacoba Sprengera). McCammon zazwyczaj pisze przy starannie dobranej muzyce. Pracując nad „Zewem nocnego ptaka”, co zajęło mu dwa lata, słuchał głównie muzyki kolonialnej. W ten sposób wprawiał się w odpowiedni nastrój, dostrajał do czasów, w których na pewno nie chciałby żyć. Podejrzewa zresztą, że to nie potrwałoby długo, że w takim układzie prędko pożegnałby się ze światem żywych. Epoka Matthew Corbetta (postać fikcyjna) to epoka ludzi twardych i szorstkich w obyciu. Z bardzo wysokim progiem bólu. Mniej odpornym rzadko, jeśli w ogóle, udawało się dożyć do wieku choćby Isaaca Woodwarda. Sędziego z wieloletnim stażem, który wraz ze swoim lojalnym sekretarzem, dwudziestoletnim Matthew Corbettem, po paru nieprzewidzianych, nader nieprzyjemnych komplikacjach, ostatkiem sił dobije do celu swojej służbowej podróży. Z miasta Charles Town do rodzącej się potęgi kolonii. W każdym razie założyciel Fount Royal ma nadzieję, że ta niewielka, a od niedawna dość szybko wyludniająca się osada, będzie się rozrastać. W najgorszym razie dorówna Charles Town, ale ambicje Roberta Bidwella (założyciel i burmistrz Fount Royal) są jeszcze większe. Już on postara się o to, by Fount Royal przyćmiło Charles Town, jedno z najbardziej reprezentacyjnych punktów kolonii Karoliny. Najpierw jednak musi pozbyć się czarownicy.

„W tej mieścinie prawda to duch istoty, która od dawna jest już martwa.”

Robert McCammon zbudował omawianą opowieść na historycznym fundamencie. Fikcyjna intryga wyrosła z autentycznego szkaradnego drzewa. Niechlubne karty w historii chrześcijaństwa. Polowanie na tak zwane czarownice i tak zwanych czarowników/czarnoksiężników. Autor wspomina w „Zewie nocnego ptaka” niesławne procesy w Salem. Isaac Woodward po raz pierwszy w swojej sędziowskiej karierze ma osądzić osobę oskarżoną o uprawianie czarów. Między innymi, bo dwudziestoparoletnia Rachel Howarth zdaniem prawie wszystkich obywateli Fount Royal odpowiada też za śmierć swojego męża i powszechnie lubianego w tych stronach pastora. Woodward, jak wielu jego kolegów po fachu, zna sprawę rzekomych czarownic i czarowników z Salem. On nie ma wątpliwości, że skazani na śmierć byli winni zarzucanych im czynów. Młodzieniec, który pracuje dla niego od pięciu lat, od kiedy sędzia wydobył go z przytułku, Matthew Corbett, nie ma wyrobionego stanowiska w bodaj najgłośniejszej sprawie z Salem. Są tacy, którzy nie mają wątpliwości, że wyroki były niesłuszne i z ich argumentami Matthew też zdążył się już zapoznać. Jego mentor raczej nie zaprząta sobie zbytnio głowy „wynurzeniami niedowiarków”. Interesują go tylko twarde dowody, a za takowe uważa zeznania świadków i lalki znalezione pod podłogą w domu Rachel kilkanaście dni po jej zatrzymaniu. Matthew stara się zwrócić jego uwagę na to, że każdy mógł je podrzucić, ale według Woodwarda to tylko kolejna teoria jego nieopierzonego wychowanka. Według niego Matthew sporo jeszcze musi się nauczyć, jeśli chce – a nie ma powodów, by sądzić inaczej – zostać sędzią. Sprawiedliwym sędzią. Czytelnik może natomiast wyrobić w sobie przekonanie, że Corbett już teraz byłby lepszym sędzią od Woodwarda. Główny bohater „Zewu nocnego ptaka” ma zupełnie innych sposób myślenia od swojego niemłodego już wybawcy. Jakbyśmy znaleźli się na styku średniowiecza i oświecenia. Tak czy inaczej, stara szkoła myślenia powoli się wykrusza. W najbliższych latach sporo się zmieni, za sprawą takich ludzi jak Matthew Corbett. Może i na razie są w zdecydowanej mniejszości, ale przyszłość należy do nich. Isaac Woodward prowadzi sprawę Rachel Howarth zgodnie z procedurami. Mimo że jest pod dużą presją, głównie swojego majętnego gospodarza, ale można powiedzieć, że presję z czasem zacznie wywierać na niego także jego własne ciało (stan zdrowotny), Woodward nie idzie na skróty. A najpewniej spokojnie mógłby to przyśpieszyć – nie ryzykując przykrych konsekwencji. Mógłby ugiąć się pod naciskiem struchlałych obywateli Fount Royal, którzy nie mogą się już doczekać widoku umierającej powoli czarownicy. Ach, jak dobrze będzie poczuć tę niebiańską woń palącego się ciała przebrzydłej służebnicy Szatana. Współczesny czytelnik raczej nie pochwali takiego podejścia do sprawy, jakie obserwujemy u Isaaca Woodwarda, ale w 1699 roku taka praktyka świadczyła raczej na korzyść niż niekorzyść takiego sędziego. W tym świecie przedstawionym nikogo nie dziwi fakt, że to oskarżona ma udowodnić swoją niewinność, a nie na odwrót. Bo tak to wygląda. Co prawda jakiś tam materiał mający obciążać Rachel Howarth na ręce Woodwarda złożono, ale jego jakość pozostawia wiele do życzenia. A przynajmniej Matthew Corbett ma poważne wątpliwości. A przy tym uważa, że świadkowie oskarżenia mówią prawdę, a przynajmniej to, co uważają za prawdę. Czytelnik jest w bardziej komfortowym położeniu niż Matthew Corbett. To, co dla najbardziej zawziętego sojusznika Rachel Howarth jest swoistym fenomenem, zupełną nowością, dla śledzących jego dzieje najpewniej takie nie będzie. Co więcej, łatwo domyślić się w czym rzecz. I nie chodzi tylko o ten jeden wątek śledztwa dzielnego skryby. Jak dla mnie mocno przewidywalna intryga, z paroma pomniejszymi rewelacjami. Bo Corbett przy okazji odkrywa też, jak dopiero potem się upewnia, niezwiązane z jego nocnym ptakiem, sekrety tego umierającego miasteczka, w którym panuje atmosfera jak z horroru. Na przykład sprawa kowala, która ma korzenie w historii ludzkości. Robert McCammon podczas zbierania materiałów do tej książki, natrafił na odrażające, a przy tym dość smutne doniesienia, które wykorzystał przy budowaniu sylwetki właściciela nieszczęsnej stodoły. Na pewno pechowej dla Matthew Corbetta, godnego naśladowania idealisty (sprawiedliwość najważniejsza), ponadprzeciętnie ciekawskiego młodego człowieka, a zatem tyko kwestią czasu jest aż napyta sobie nielichej biedy. Tacy ludzie raczej nie są mile widziani w tej bagiennej krainie. Tutaj ludzie modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą. Szlachetne wyjątki niewątpliwe też są, ale przynajmniej w pierwszych etapach amatorskiego śledztwa Matthew Corbetta lepiej zanadto nie spoufalać się z żadnym mieszkańcem Fount Royal. Każdy jest podejrzany w tej szatańskiej mieścinie, której chyba bardziej zagrażają dzikie zwierzęta niż prawdopodobnie też mieszkający w tych lasach Indianie. Gęstych lasach otaczających, wręcz przyduszających tę niesamowicie mroczną osadę, na którą zawziął się sam władca Piekieł. Akcja nie pędzi na złamanie karku, ale też nie mogę powiedzieć, że posuwa się powoli. Moim zdaniem autor znalazł złoty środek – idealnie wyważył szczegółowość z dynamizmem. Wybitnie plastyczne opisy miejsc i sytuacji, dogłębne przemyślenia głównie Matthew Corbetta, ale nie tylko, scenki z dna codziennego w Fount Royal i mniej emocjonujące posunięcia urodzonego detektywa z Charles Town, trochę wspomnień, a na ożywienie między innymi parę zagadkowych stworzeń, szczypta makabry i mnóstwo ryzykownych kroków człowieka, który w tej przeklętej okolicy pożegna się z tak zwaną niewinnością.

Uwaga arcydzieło! Wybitne osiągnięcie po kryminalnej stronie beletrystyki. Tak uważam i aż po kres swoich dni będę twardo upierać się przy tym stanowisku. „Zew nocnego ptaka” Roberta McCammona to piorun nie książka. Bezwstydny złodziej czasu. Diabelskie narzędzie skonstruowane po to, by odciągnąć Waszą uwagę od spraw bieżących. Także tych niecierpiących zwłoki, więc radzę nie otwierać kiedy bądź. Przygotuj się na najgorsze w dobrym znaczeniu tego słowa. Przygotuj się na to, że przepadniesz. Na poły martwy dla tego świata, wsłuchany w hipnotyczną pieśń nocnego stworzenia, zaczarowany przez opowieść umownie z odległej przeszłości, w której podobno żyły najprawdziwsze czarownice. Nie zarzekam się, że na pewno tak będzie, ale lepiej przygotować się na przebywanie jedną nogą w Fount Royal, nawet w trakcie przerw od lektury. Nawet wtedy, gdy akurat nie podglądacie Matthew Corbetta i innych barwnych postaci „Zewu nocnego ptaka”. Wiem po sobie. Zginęłam, przepadłam. I chcę jeszcze!

http://horror-buffy1977.blogspot.com/

Rok 1699. W osadzie Fount Royal założonej na wybrzeżu kolonii Karoliny przez Roberta Bidwella, pełniącego w tym miejscu funkcję burmistrza, miejscowa młoda kobieta, Rachel Howarth została oskarżona o uprawianie czarów, paktowanie z Diabłem i zabójstwo dwóch osób, pastora i swojego męża. Po nadzwyczaj długich oczekiwaniach na przedstawiciela prawa, który zadecyduje o jej...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
305
121

Na półkach:

Lektura dosłownie przeniosła mnie do innego wymiaru, do siedemnastowiecznego świata z którego nie chciałam odchodzić. Przeciągałam więc pobyt w Fount Royal na całej linii, nie zważając na nic.
Nie od pierwszych stron się polubiliśmy, ta miłość rozkwitała w dość enigmatycznych warunkach. Powieść historyczna nie należy do mojego obszaru zainteresowań, jednak zachęcona pierwiastkiem grozy, który został mi obiecany brnęłam z głównymi bohaterami w tym bagiennym mule, poszukując odpowiedzi na wszelkie pytania jawiące się w głowie najbardziej intrygującego bohatera, z jakim miałam kiedykolwiek styczność. Matthew, młody i wybitnie błyskotliwy sekretarz sędziego wyrusza w podróż do malutkiej osady, by rozprawić się z czarną magią...
Narracja prowadzona jest przecudownie, autor wykreował świat siedemnastowiecznych amerykańskich osad w tak realistyczny sposób, że każda scena pobudzała moją wyobraźnię do granic możliwości. Sugestywne opisy w swej rozłożystości i mnogości stanowiły przeogromny atut. W tym mrocznym świecie autor postanowił ulokować barwne postaci, których dialogi niejednokrotnie wprowadzały mnie w rozbawienie, konsternację i niemalejące zainteresowanie dalszym rozwojem tego miszmaszu gatunkowego. Bez dwóch zdań znajdziemy tutaj obiecaną szczyptę wyśmienitej grozy, retro kryminał w najlepszej odsłonie, a nawet nienachalny wątek romantyczno-erotyczny zaserwowany z należytym dla tego typu powieści wyczuciem.

Lektura dosłownie przeniosła mnie do innego wymiaru, do siedemnastowiecznego świata z którego nie chciałam odchodzić. Przeciągałam więc pobyt w Fount Royal na całej linii, nie zważając na nic.
Nie od pierwszych stron się polubiliśmy, ta miłość rozkwitała w dość enigmatycznych warunkach. Powieść historyczna nie należy do mojego obszaru zainteresowań, jednak zachęcona...

więcej Pokaż mimo to

17
avatar
114
5

Na półkach:

Bardzo opasłe tomiszcze - warte najwyższego zainteresowania. Kapitalna historia!

Bardzo opasłe tomiszcze - warte najwyższego zainteresowania. Kapitalna historia!

Pokaż mimo to

3
avatar
89
30

Na półkach: ,

Na początku strasznie przerażał mnie jej gabaryt bo książka liczy ona aż 916 stron. Ale na szczęście ta historia jest tak dobrze napisana, że trudno się od niej oderwać, a strony same przeskakują.

Sama historia jest mroczna... Mamy rok 1699 (czyli kilka lat po procesach w Salem), w Fount Royal, niewielkiej osadzie, otoczonej bagnami i lasami, dochodzi do makabrycznych zbrodni, a ludzie zaczynają chorować i umierać. O wszystkie nieszczęścia osady zostaje oskarżona, owdowiała Rachel Howarth. Niestety jest młoda, piękna, ma na ciele znamiona a w jej domu znaleziono słomiane lalki - staje się więc idealną podejrzaną - czarownicą. Ludzie chcą ją od razu spalić na stosie, jednak burmistrz osady wzywa z miasta sędziego, by to on wydał wyrok. Sędziemu towarzyszy jego asystent Matthew Corbett - który za wszelką cenę stara się rozwiązać zagadkę Fount Royal i nie dopuścić do skazania niewinnej kobiety - ale czy na pewno?

Najbardziej podobał mi klimat tej książki, jest mroczny, ciężki, na początku trudno stwierdzić czy ludzie mówią prawdę, czy to zbiorowa histeria, czy miesza w tym palce ktoś z zewnątrz i w końcu czy na prawdę po Fount Royal hula Diabeł ?

Każda postać jest dopracowana do perfekcji, jej zachowanie, motywy - daje to ogrom emocji przy czytaniu, co jest jej kolejnym plusem. Sama intryga jest poprowadzona w taki sposób, że aż do samego końca trudno się domyślić rozwiązania tej zagadki.

Mimo poruszonych wielu wątków, historii postaci i opisów, ta książka nie męczy, wszystko łączy się w całość i prowadzi do niespodziewanego finału.

Bardzo polecam Wam tę książkę, dawno nie czytałam tak dobrej powieści. A tutaj znajdziecie trochę grozy, zagadkę do rozwiązania i niesamowity klimat osady, gdzie wszyscy chcą by czarownica spłonęła na stosie... A zeznania świadków są tak barwne i przerysowane, że w pewnym momencie sami zwątpimy czy tej osady nie upodobał siebie sam Diabeł...

Na początku strasznie przerażał mnie jej gabaryt bo książka liczy ona aż 916 stron. Ale na szczęście ta historia jest tak dobrze napisana, że trudno się od niej oderwać, a strony same przeskakują.

Sama historia jest mroczna... Mamy rok 1699 (czyli kilka lat po procesach w Salem), w Fount Royal, niewielkiej osadzie, otoczonej bagnami i lasami, dochodzi do makabrycznych...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
240
193

Na półkach: ,

Fount Royal to niewielka, otoczona bagnami, deszczowa i mroczna osada, położona na skraju brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej i to właśnie tam, w roku 1699 rozgrywa się akcja tej ponurej opowieści. W Fount Royal, które próbuje rozwijać się by zostać ważnym miastem portowym zaczyna dziać się coś bardzo niepokojącego. W makabryczny sposób ginie pastor oraz jeden z szanowanych mieszkańców, pojawiają się poważne choroby, budynki stają w płomieniach, a ludzie z każdym dniem zaczynają upewniać się w przekonaniu, że stoi za tym czarownica.
Na wezwanie burmistrza, aby dokonać sprawiedliwego osądu i egzekucji podejrzanej o uprawianie czarów Rachel Howarth, do miasteczka przybywają znany i szanowany sędzia Isaac Woodward oraz jego sekretarz Mathew Corbett. Chociaż wszystkie dowody i zeznania świadków wskazują na to, że Rachel Howarth faktycznie jest czarownicą, młody Mathew słuchając głosu serca zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę i odkrywa sporo skrzętnie skrywanych sekretów Fount Royal.

Robert McCammon to mistrz snucia długich, sennych opowieści oraz tworzenia skomplikowanych intryg. "Zew nocnego ptaka" to książka, która ma ponad 900 stron, dlatego też ja w trakcie tej lektury świetnie poznałam od podszewki jak funkcjonuje to małe, zacofane miasteczko. Od samego początku bardzo spodobał mi się ponury klimat, do którego doszły: duża ilość ważnych postaci, świetne dopasowany do epoki język oraz mnogość intryg i tajemnic.

Robert McCammon zadbał w tej książce o najmniejsze szczegóły, dzięki którym czytelnik bezwiednie przenosi się w czasy polowań na czarownice, kolonizacji Ameryki Północnej, szczurołapów i medycyny będącej na etapie podawania mikstur oraz upuszczania krwi.

Nie była to książka na dwa wieczory- wydaję mi się , że czytałam ją dosyć długo, ale w czasie tej historii nawet przez chwilę nie poczułam się znudzona. Tempo jest tu powolne i równomierne, chociaż końcówka, która podobała mi się najbardziej, zdecydowanie przyspiesza i miesza.
"Zew nocnego ptaka" to pierwszy tom przygód Mattchew Corbetta i jestem ogromnie ciekawa, jakie skomplikowane sprawy przyjdzie mu jeszcze rozwiązywać!

Fount Royal to niewielka, otoczona bagnami, deszczowa i mroczna osada, położona na skraju brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej i to właśnie tam, w roku 1699 rozgrywa się akcja tej ponurej opowieści. W Fount Royal, które próbuje rozwijać się by zostać ważnym miastem portowym zaczyna dziać się coś bardzo niepokojącego. W makabryczny sposób ginie pastor oraz jeden z...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
335
62

Na półkach: , ,

Czytając chcesz z jednej strony skończyć jak najszybciej ale z drugiej strony nie chcesz kończyć bo to był by już koniec. Taki właśnie jest "Zew nocnego ptaka" wciąga od samego początku i pomimo tego że jest to dość gruba pozycja to przez te 915 stron nie ma ani odrobiny nudy. Z niecierpliwością będę wyczekiwał na kolejne przygody Matthew Corbertta.

Czytając chcesz z jednej strony skończyć jak najszybciej ale z drugiej strony nie chcesz kończyć bo to był by już koniec. Taki właśnie jest "Zew nocnego ptaka" wciąga od samego początku i pomimo tego że jest to dość gruba pozycja to przez te 915 stron nie ma ani odrobiny nudy. Z niecierpliwością będę wyczekiwał na kolejne przygody Matthew Corbertta.

Pokaż mimo to

4

Cytaty

Więcej
Robert McCammon Zew nocnego ptaka Zobacz więcej
Robert McCammon Zew nocnego ptaka Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd