Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy

Okładka książki Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy
Nassim Nicholas Taleb Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: Biznes horyzonty biznes, finanse
712 str. 11 godz. 52 min.
Kategoria:
biznes, finanse
Seria:
Biznes horyzonty
Tytuł oryginału:
Antifragile: Things That Gain from Disorder Data wydania:
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2020-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2013-08-29
Data 1. wydania:
2012-11-27
Liczba stron:
712
Czas czytania
11 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382020151
Tłumacz:
Olga Siara
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,7 / 10
406 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1259
11

Na półkach: , ,

Książka razi złośliwym antyintelektualizmem oraz (często) płytkimi przykładami. Nie można jednak zapomnieć, że jest to również pamflet na elity ekonomiczne świata korporacji finansowych i technologicznych. Autor we wstępie zapomniał zaznaczyć, że ma zamiar być nieprzyjemny również dla intelektualistów. Z założenia ma to być książka ekonomiczna a nie literatura piękna albo publicystyka. Granica dobrego smaku literackiego została jednak wiele razy przekroczona.

Styl jest szorstki, osobisty i pełen pasji.
Autor jest skłonny do konfrontacji, nie ma zamiaru ukrywać irytacji. Założenie, że o prostych rzeczach należy pisać prosto często zmierza w kierunku populizmu. W mojej ocenie jest to celowy zabieg. Skłania do dyskusji, podnosi atrakcyjność wykładu, ułatwia zrozumienie przekazu. Zapewne zwiększa też sprzedaż i oddźwięk publikacji.

W książce podoba mi się pochwała odwagi w działaniu. Autor nieszablonowo przedstawia własne zdanie i zmusza czytelnika do podjęcia wyzwania. Zaletą jest zwrócenie uwagi na organicyzm rzeczywistości. Podoba mi się podkreślenie problemu braku etyki w życiu gospodarczym. Nie będę też ukrywał, że zaimponowała mi u autora oryginalna obrona konserwatyzmu.

Sama tytułowa idea antykruchości zgodnie ze wstępem jest prosta. Można ją ograniczyć do uznania, że to co nas nie zabije to nas wzmocni, a życie jest pełne niespodzianek. Autorowi nie można jednak odmówić świeżego spojrzenia i ciekawej refleksji.
Ostatecznie jako czytelnik (po wielu awanturach z autorem) jestem wdzięczny za lekturę skłaniającą do ostrożnej refleksji na rzeczywistością.

Wysoka ocena za nieszablonowy i porywający wykład. Dawno żadna książka mnie tak nie irytowała.

Książka razi złośliwym antyintelektualizmem oraz (często) płytkimi przykładami. Nie można jednak zapomnieć, że jest to również pamflet na elity ekonomiczne świata korporacji finansowych i technologicznych. Autor we wstępie zapomniał zaznaczyć, że ma zamiar być nieprzyjemny również dla intelektualistów. Z założenia ma to być książka ekonomiczna a nie literatura piękna albo...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
397
347

Na półkach: ,

Antykruchość śmantykruchość (naśladując infantylnego autora).

"Czarnego łabędzia" wymęczyłem do końca z własnego poczucia uczciwości, ale przy "Antykruchości" nie mam zamiaru się katować. Ponownie mamy do czynienia z banałami, jednak tym razem jest dużo wyższy poziom bredni wręcz walących po oczach.

Przykład:
Rosnąca automatyzacja w samolotach jest skorelowana ze wzrostem liczby katastrof. Piloci winą obarczają właśnie tę automatyzację, co Nassimek wyśmiewa, oskarżając ich o lenistwo, spadek koncentracji i rozproszenie uwagi, spowodowanymi rosnącą wygodą. Czy mędrek Taleb nie wziął pod uwagę tego, że automatyzacja odbiera kontrolę i swobodę prowadzenia pojazdu, i że systemy elektroniczne nie są bezawaryjne i potrafią niwelować starania pilotów? A bo to mało kierowców narzeka na rosnącą automatyzację samochodów, która zmniejsza kontrolę nad samochodami i zwiększa częstotliwość odwiedzin warsztatów naprawczych? Powodem jednostronnego przedstawienia sprawy jest oczywiście bezczelne dopasowywanie przykładu pod swoją tezę kruchości/antykruchości.

Podobnie rzecz ma się ze zlecaniem pilnych spraw najbardziej obciążonej pracą osobie w biurze czy z odwrotną proporcjonalnością natężenia głosu do zarobków wśród maklerów i mafiozów. Nieudolne próby wpychania przykładów w wąskie ramy i liczenie, że czytelnik się nie zorientuje.

Żałosne lokowanie produktów. Co mnie obchodzi na jakim komputerze pisałeś te wypociny sofisto?

Ponownie mamy tu do czynienia z:
„Talebizm” – przykład typowego współczesnego (wana be) „filozofa”, na okrągło powtarzającego „nowatorski” „wymyślony” związek frazeologiczny, w celu rozpropagowania go w języku potocznym, licząc na silne powiązanie z własnym nazwiskiem i dzięki temu zyskanie popularności i uznania.
Pojęcie "antykruchości" właściwie zawiera się w pojęciu hormezy, pomimo histerycznych zapewnień autora o potrzebie odmiennego słowa przez niego zaproponowanego.

Dłuższy komentarz zostawiłem pod "Czarnym łabędziem". Niestety zakupiłem jeszcze "Pokrustowe łoże", ale pocieszam się jego małą objętością - po jego lekturze Taleba pożegnam na zawsze.

Dokładnie wiem skąd bierze się ta nienawiść Taleba do Platona i Sokratesa oraz kłamliwe wykręcanie ich słów, poglądów i wizerunków. Otóż jasno przedstawiali oni kogo możemy nazywać filozofem, a kogo pseudo-filozofem psującym wizerunek całej filozofii w oczach opinii publicznej.

"Ucz się na drobnych błędach", "Co cię nie zabije..." - 700 stron. Łał, normalnie geniusz XD

Zdecydowanie odradzam obcowanie z wypocinami tego pana - albo banały, albo bzdury, ale zawsze pysznie i egotycznie.

PS
Jeśli ktoś czuje nieodpartą potrzebę, aby swoich czytelników/słuchaczy zapewnić o tym, że się jest "intelektualistą"... to ja tu podejrzewam jakiś nieuświadomiony kompleks ;)

Antykruchość śmantykruchość (naśladując infantylnego autora).

"Czarnego łabędzia" wymęczyłem do końca z własnego poczucia uczciwości, ale przy "Antykruchości" nie mam zamiaru się katować. Ponownie mamy do czynienia z banałami, jednak tym razem jest dużo wyższy poziom bredni wręcz walących po oczach.

Przykład:
Rosnąca automatyzacja w samolotach jest skorelowana ze wzrostem...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
742
42

Na półkach:

To nie była łatwa lektura. Styl autora nieco mnie zmęczył...Warto było się z nim spotkać, ale chyba nie chciałabym, aby był moim przyjacielem.
Niewątpliwie jego sposób widzenia świata pozwala przetrzeć okulary, przez które oglądamy świat. Skłania do zaakceptowania losowości, do pogodzenia się z niepewnością, do większego sceptycyzmu wobec zalewu newsów.
Z drugiej strony książka ma formę eseju, a nie publikacji popularnonaukowej popartej badaniami. Sam autor powołuje się niejednokrotnie na Daniela Kahemana, więc chwilami miałam wrażenie, że czytam streszczenie "Pułapek myślenia". Poza tym Taleb odnosi się do świata biznesu, ponieważ funkcjonuje w nim od lat. Stąd tytułowa antykruchość opisuje przede wszystkim postawę maklerów, pracowników giełd, gwiazd Wall Street i innych "rekinów biznesu". Podczas lektury chwilami można nabrać przekonania, że jednostka na nic nie ma wpływu, jest tylko pionkiem w rękach złośliwego Losu, a zdobyte przez nią szczyty z pewnością zwiastują rychły upadek.
Zabrakło mi odniesień do życia zwykłego szarego Kowalskiego, za to zdawało mi się, że autor wyłączył całkowicie emocje i kieruje się tylko chłodnym intelektem w działaniu. Czasami imponowała mi przenikliwość jego umysłu, a czasami wydawał mi się zbyt cyniczny.
Antykruchość przypominała mi wymądrzanie się starszego dorosłego, który niejedno przeżył i widział. Z pewnością podważanie starych prawd, doza nieufności wobec ludzi, patrzenie z dystansu na rzeczywistość pozwalają odnaleźć się w "niepewnych czasach", jednak zabrakło mi chyba kilku słów pocieszenia. Wtedy te 400 stron nie byłoby aż tak trudne do przełknięcia.

To nie była łatwa lektura. Styl autora nieco mnie zmęczył...Warto było się z nim spotkać, ale chyba nie chciałabym, aby był moim przyjacielem.
Niewątpliwie jego sposób widzenia świata pozwala przetrzeć okulary, przez które oglądamy świat. Skłania do zaakceptowania losowości, do pogodzenia się z niepewnością, do większego sceptycyzmu wobec zalewu newsów.
Z drugiej strony...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
7
1

Na półkach:

Polecam, szczególnie jako rozwinięcie książki "Czarny łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem".

Polecam, szczególnie jako rozwinięcie książki "Czarny łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem".

Pokaż mimo to

0
avatar
164
23

Na półkach: , ,

Bardzo krótko o "Antykruchości" - pochwała "chłopskiego rozumu" podszyta naiwną filozofią (w rodzaju leku na wszystko) "antykruchości".

Jak dla mnie to Taleb dużo bredzi i ulega tym samym błędom poznawczym, o których sam pisze - jak choćby efektowi potwierdzenia. Dobiera dużo argumentów pod założoną z góry tezę. O ile "Czarny łabędź" był książką dobrą, spójną oraz skupiającą się głównie na problemie modelowania i prognozowania w niektórych dziedzinach, o tyle "Antykruchość" to jakaś szarpanina po różnych tematach, od biologii czy medycyny po problemy gospodarcze czy ustrojowe państw. Widać, że Taleb chciał przedstawić czytelnikowi jakiś sposób na życie, ale ciężko tu odnaleźć jakąkolwiek dobrą i rozsądną radę (nie polecałbym stosowania rad autora); no może oprócz zmniejszenia własnych oczekiwań wobec życia - "mniej znaczy więcej" - z tym się zgadzam.

Daję 3/10 za kilka ciekawych fragmentów książki. Jednakże, biorąc pod uwagę, iż "Antykruchość" liczy sobie dobrze ponad 600 stron to zdecydowanie za mało żeby decydować się po nią sięgnąć.

Bardzo krótko o "Antykruchości" - pochwała "chłopskiego rozumu" podszyta naiwną filozofią (w rodzaju leku na wszystko) "antykruchości".

Jak dla mnie to Taleb dużo bredzi i ulega tym samym błędom poznawczym, o których sam pisze - jak choćby efektowi potwierdzenia. Dobiera dużo argumentów pod założoną z góry tezę. O ile "Czarny łabędź" był książką dobrą, spójną oraz...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
75
73

Na półkach:

Nie doczytałem do końca.
O ile główna teza o potrzebie antykruchości ma sens, to nie ze wszystkimi twierdzeniami autora się zgodzę. Mała i zdecentralizowana Szwajcaria pod wieloma względami ustępuje krajom dużym i scentralizowanym jak Chiny czy USA (scentralizowane w porównaniu do Szwajcarii), bo te kraje potrafią wysłać wahadłowiec w kosmos, a Szwajcaria nie.
Autor też wielokrotnie posługuje się dla udowodnienia swoich tez fałszywymi przykładami. Nie jest prawdą, że komórki ciała ludzkiego w sytuacji niedożywienia podlegają konkurencji i przetrwają komórki najsilniejsze, bo byłyby to przecież komórki tłuszczowe, mięśniowe i wątrobowe jako posiadające własne zapasy, a najsłabsze komórki nerwowe padłyby pierwsze. Organizm niedożywiony poświęca kolejne komórki według ich ważności. W sprawie procesów wewnątrzkomórkowych i genetyki autor też się myli lub celowo dezinformuje. Nie jest prawdą, że po katastrofie Titanica nie budowano coraz większych liniowców. Po Titanicu powstały przecież większe od niego Queen Mary, Normandie i United States. Nie jest prawdą, że "Stalin nie mógłby istnieć w gminie". Historia zna wiele przykładów małych lokalnych społeczności opanowanych przez tyrana.

Nie doczytałem do końca.
O ile główna teza o potrzebie antykruchości ma sens, to nie ze wszystkimi twierdzeniami autora się zgodzę. Mała i zdecentralizowana Szwajcaria pod wieloma względami ustępuje krajom dużym i scentralizowanym jak Chiny czy USA (scentralizowane w porównaniu do Szwajcarii), bo te kraje potrafią wysłać wahadłowiec w kosmos, a Szwajcaria nie.
Autor też...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
33
23

Na półkach: ,

Moim głównym zarzutem do "Czarnego łabędzia" było to, że autor skupiał się na punktowaniu wad obecnych systemów opartych o prognozy, jednocześnie nie proponując żadnych alternatyw.

"Antykruchość" wypełnia tą lukę i jest doskonałym dopełnienie "Czarnego Łabędzia". W charakterystyczny dla Taleba sposób opisuje ogólny zarys postępowania w świecie przesyconym niepewnością, w którym prognozy nie działają. Może być traktowana jako oddzielna, samodzielna pozycja (w przeciwieństwie do CŁ, który czytany samodzielnie nie ujawnia pełni swojego potencjału).

Jeżeli chodzi o ogólne założenia, to książkę określiłbym mianem rewelacyjnej. Trafnie opisuje strategie służące oswajaniu (a nie zwalczaniu) niepewności.
To, co jednak w mojej opinii jest problemem "Antykruchości" to przykłady którymi posługuje się autor na poparcie ogólnej, skądinąd słusznej moim zdaniem tezy. Nawet biorąc poprawkę na styl jakim posługuje się Taleb, część refleksji na temat występowania kruchości w dzisiejszym świecie wydaje się rozważaniami opartymi o "chłopski rozum" a nie o twarde dane. Niekiedy wręcz zakrawa na błędy poznawcze autora.
W związku z powyższym, ocena "jedynie" 7/10.

Jeżeli chodzi o warsztat, to nie odróżnia się specjalnie od "Czarnego Łabędzia". Taleb jest refleksyjny, sarkastyczny a niekiedy pyszałkowaty. Mi to nie przeszkadza, ale są osoby dla których może być to kwestią nie do przebrnięcia.
Książka jak na swoją tematykę jest raczej lekka w odbiorze, choć czytało się trudniej od poprzednika.

Moim głównym zarzutem do "Czarnego łabędzia" było to, że autor skupiał się na punktowaniu wad obecnych systemów opartych o prognozy, jednocześnie nie proponując żadnych alternatyw.

"Antykruchość" wypełnia tą lukę i jest doskonałym dopełnienie "Czarnego Łabędzia". W charakterystyczny dla Taleba sposób opisuje ogólny zarys postępowania w świecie przesyconym niepewnością, w...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
23
2

Na półkach:

Bardzo dobry tytuł przybliżający czytelnikowi termin Antykruchości jako stanu wywodzącego sie z pozwolenia na kruchość w najmniejszym elemencie danego systemu. Za przeciwnika antykruchości można przyjać interwencjonizm, starajacy się za wszelka cenę utrzymać "status quo", co ostatecznie może doprowadzić do ogromnej katastrofy. Bardzo zaciekawił mnie fakt, iż autor znajduje przykłady swojej teorii w bardzo różnych dziedzinach, chociażby w ekonomii, systemach politycznych czy też zjawiskach naturalnych. Według mnie, książka jest napisana trudnym w odbiorze językiem, co może zniechęcać czytelnika do kontynuowania lektury

Bardzo dobry tytuł przybliżający czytelnikowi termin Antykruchości jako stanu wywodzącego sie z pozwolenia na kruchość w najmniejszym elemencie danego systemu. Za przeciwnika antykruchości można przyjać interwencjonizm, starajacy się za wszelka cenę utrzymać "status quo", co ostatecznie może doprowadzić do ogromnej katastrofy. Bardzo zaciekawił mnie fakt, iż autor znajduje...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
278
46

Na półkach: , , ,

Książka jest dobra. Koncepcja w niej przedstawiona jest conajmniej interesująca i warta przemyślenia. Inspiruje do rewizji własnych zachowań czy schematów myślenia. Nie pogniewałabym się jednak gdyby była jakieś 150-200 stron krótsza. Niektóre fragmenty nużyły. Książka wymaga czytania z wysokim poziomem skupienia.

Książka jest dobra. Koncepcja w niej przedstawiona jest conajmniej interesująca i warta przemyślenia. Inspiruje do rewizji własnych zachowań czy schematów myślenia. Nie pogniewałabym się jednak gdyby była jakieś 150-200 stron krótsza. Niektóre fragmenty nużyły. Książka wymaga czytania z wysokim poziomem skupienia.

Pokaż mimo to

0
avatar
31
10

Na półkach: ,

Z jednej strony, super pozycja, faktycznie zmienia nieco spojrzenie na świat. Z drugiej strony jest dla mnie zbyt rozciągnięta, kolejne rozdziały skupiają się na uwiarygadnianiu głównej tezy autora. Przeczytałem połowę i mam wrażenie, że każdy kolejny rozdział jest o tym samym i nie wnosi nic nowego do już przedstawionych obserwacji. Robi się coraz bardziej naukowo, do tego stopnia, że nie mogłem się zmusić aby książkę dokończyć. Mimo wszystko bardzo polecam, chociażby dla pierwszych kilku rozdziałów

Z jednej strony, super pozycja, faktycznie zmienia nieco spojrzenie na świat. Z drugiej strony jest dla mnie zbyt rozciągnięta, kolejne rozdziały skupiają się na uwiarygadnianiu głównej tezy autora. Przeczytałem połowę i mam wrażenie, że każdy kolejny rozdział jest o tym samym i nie wnosi nic nowego do już przedstawionych obserwacji. Robi się coraz bardziej naukowo, do tego...

więcej Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Nassim Nicholas Taleb Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy Zobacz więcej
Nassim Nicholas Taleb Antykruchość. O rzeczach, którym służą wstrząsy Zobacz więcej
Nassim Nicholas Taleb Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd