rozwińzwiń

To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze

Okładka książki To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze
Klementyna Suchanow Wydawnictwo: Agora reportaż
640 str. 10 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2020-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-26
Liczba stron:
640
Czas czytania
10 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326829291
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze



książek na półce przeczytane 716 napisanych opinii 398

Oceny książki To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze

Średnia ocen
6,8 / 10
328 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze

avatar
16712
3163

Na półkach: , ,

Klementyna Suchanow w swojej monumentalnej, reporterskiej syntezie „To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze” kreśli przerażającą mapę globalnego frontu, na którym stawką jest wolność połowy ludzkości. Choć książka koncentruje się na mechanizmach władzy i pieniądza, jej emocjonalny i faktograficzny ciężar zaczyna się tam, gdzie patriarchat przybiera najbardziej jawną, brutalną formę.

Suchanow rozpoczyna swoją analizę od przyjrzenia się regionom, które dla zachodniego obserwatora często stanowią symbol opresji kobiet – krajom arabskim i muzułmańskim, takim jak Arabia Saudyjska, Iran czy Egipt. Autorka nie zatrzymuje się jednak na powierzchownym opisie noszenia hidżabu. Pokazuje system, w którym ciało kobiety jest własnością państwa i rodziny, a każda próba emancypacji traktowana jest jako zdrada religijna i narodowa.

W krajach tych sytuacja kobiet jest papierkiem lakmusowym dla radykalnych ruchów religijnych. Suchanow opisuje, jak fundamentaliści islamscy wykorzystują kontrolę nad płodnością i mobilnością kobiet do budowania autorytarnych struktur. Jednak kluczowym wnioskiem autorki jest to, że mechanizmy te – choć ubrane w szaty innej religii – są uderzająco podobne do tych, które zaczynają kiełkować na chrześcijańskim Zachodzie. Kraje arabskie służą tu niemal za przestrożne laboratorium: pokazują, co dzieje się ze społeczeństwem, gdy religijny dogmat staje się prawem państwowym, a nienawiść do kobiet – oficjalną ideologią.

„To jest wojna” nie jest klasyczną powieścią, lecz reporterskim śledztwem o potężnym rozmachu. Suchanow podróżuje od Argentyny, przez Brazylię i USA, aż po Rosję i Polskę, łącząc kropki, których większość z nas nie dostrzega. Fabułą tej książki jest odkrywanie pajęczyny powiązań między ultrakonserwatywnymi organizacjami (takimi jak Ordo Iuris czy Agenda Europe),rosyjskimi oligarchami a amerykańskimi ewangelikalistami.

Autorka pokazuje, że walka z aborcją, edukacją seksualną czy prawami osób LGBT+ nie jest jedynie wynikiem „żarliwej wiary”. To precyzyjnie zaplanowana kampania polityczna, finansowana gigantycznymi pieniędzmi, mająca na celu destabilizację demokracji i wprowadzenie porządku, który Suchanow nazywa „nowym średniowieczem”. Śledzimy kulisy spotkań w luksusowych hotelach, gdzie decyduje się o losach ustaw w odległych krajach, oraz protesty na ulicach, gdzie kobiety – jak w Polsce podczas Strajku Kobiet – stają się ostatnią linią obrony przed nadchodzącym mrokiem.

Recenzja: Manifest i ostrzeżenie
Książka Suchanow to lektura gęsta, gniewna i momentami paraliżująca. Autorka nie udaje obiektywnego obserwatora – pisze z pozycji zaangażowanej uczestniczki wydarzeń, co nadaje tekstowi ogromną siłę rażenia. Styl jest dynamiczny, momentami wręcz agresywny, co idealnie oddaje poczucie zagrożenia, jakie towarzyszy opisywanym zjawiskom.

Największą wartością „To jest wojna” jest obalenie mitu, że radykalizm religijny to margines. Suchanow udowadnia, że mamy do czynienia z profesjonalną, międzynarodową siecią, która potrafi wpływać na rządy i trybunały. Zestawienie sytuacji kobiet w krajach arabskich z narastającym fundamentalizmem w Polsce czy USA jest bolesne, ale otrzeźwiające. Autorka pokazuje, że „nowe średniowiecze” nie przyjdzie z dnia na dzień – ono wkradnie się tylnymi drzwiami, zmieniając język, prawo i definicję wolności.

Mimo ogromu przytłaczających faktów, książka jest także hołdem dla kobiecego oporu. Suchanow z pasją opisuje solidarność ponad granicami, ruchy takie jak Ni Una Menos, które pokazują, że siła „czarnych protestów” jest jedyną barierą zdolną powstrzymać fundametalistyczny walec. To lektura trudna, wymagająca skupienia (liczba nazwisk i organizacji może przytłaczać),ale absolutnie niezbędna dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego prawa kobiet nagle znalazły się w centrum globalnej wojny ideologicznej.

Podsumowanie
„To jest wojna” to nie tylko reportaż, to diagnoza cywilizacyjnego kryzysu. Suchanow przypomina nam, że demokracja i prawa człowieka nie są dane raz na zawsze. Jeśli zapomnimy o czujności, obudzimy się w świecie, w którym nasza prywatność, ciała i marzenia zostaną złożone w ofierze na ołtarzu nowej, politycznej religii.

Klementyna Suchanow w swojej monumentalnej, reporterskiej syntezie „To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze” kreśli przerażającą mapę globalnego frontu, na którym stawką jest wolność połowy ludzkości. Choć książka koncentruje się na mechanizmach władzy i pieniądza, jej emocjonalny i faktograficzny ciężar zaczyna się tam, gdzie patriarchat przybiera...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
271
246

Na półkach:

⭐️⭐️⭐️ Czytałam, odstawiałam, wracałam, znowu odstawiałam, czytałam ciągiem setki stron, znowu odstawiałam, ale w końcu skończyłam ten reportaż. Obawiałam się, że będzie o takim skrajnym feminizmie i aborcji, a okazało się, że przypomina Trolle Putina.

Autorka dokopuje się do początków romansu grup proaborcyjnych z Kościołem i grupami nacjonalistycznymi. Ogromna masa wywiadów i dochodzeń z Europy i obu Ameryk. Pajęczyny powiązań Ordo Iuris z partiami rosyjskimi oraz południowoamerykańskimi powodowały, że parował mi mózg. Wielka robota dziennikarki przedzielana jest wspomnieniami z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i czarnych protestów z dołączonymi zdjęciami.

Generalnie czyta się to momentami bardzo trudno - ja nie mam pamięci do nazwisk i często musiałam się cofać by przypomnieć sobie, kim była wspominana postać. Ostatecznie też wiele historii się powtarzało - ot, kolejna powiązana grupa. Nie wyklucza to jednak ogromnej ilości pracy włożonej w napisanie tego reportażu i bardzo polecam zarówno przeciwnikom, jak i poplecznikom powyższych zagadnień.

⭐️⭐️⭐️ Czytałam, odstawiałam, wracałam, znowu odstawiałam, czytałam ciągiem setki stron, znowu odstawiałam, ale w końcu skończyłam ten reportaż. Obawiałam się, że będzie o takim skrajnym feminizmie i aborcji, a okazało się, że przypomina Trolle Putina.

Autorka dokopuje się do początków romansu grup proaborcyjnych z Kościołem i grupami nacjonalistycznymi. Ogromna masa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3
3

Na półkach:

Paniusia wykształcona na kursach dla aktywistek mordowania dzieci nienarodzonych w takim światowym ośrodku wiedzy jak moskwa - ta z kremlem- propaguje swoje mordercze ludobójcze poglądy pod pretekstem , jak zwykle, "walki" o prawa kobiet. Najwyraźniej na filologii polskiej we Wrocławiu, nie ma żadnych zajęć z historii, bo to co delikwentka zwana szumnie autorką bredzi w tej szmatławej publikacji jest na poziomie towarzyszki Engelking i Tomusia Grossa.

Paniusia wykształcona na kursach dla aktywistek mordowania dzieci nienarodzonych w takim światowym ośrodku wiedzy jak moskwa - ta z kremlem- propaguje swoje mordercze ludobójcze poglądy pod pretekstem , jak zwykle, "walki" o prawa kobiet. Najwyraźniej na filologii polskiej we Wrocławiu, nie ma żadnych zajęć z historii, bo to co delikwentka zwana szumnie autorką bredzi w tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1362 użytkowników ma tytuł To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze na półkach głównych
  • 941
  • 395
  • 26
191 użytkowników ma tytuł To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze na półkach dodatkowych
  • 118
  • 15
  • 14
  • 14
  • 12
  • 11
  • 7

Tagi i tematy do książki To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze

Inne książki autora

Okładka książki Kontrrewolucja kulturowo-religijna. Czy Polsce grozi prawo podporządkowane ideologii chrześcijańskich fundamentalistów? Agata Bzdyń, Urszula Grycuk, Gabriela Morawska-Stanecka, Paulina Pilch, Katarzyna Przyborowska, Aleksandra Śniegocka-Goździk, Klementyna Suchanow, praca zbiorowa
Ocena 4,3
Kontrrewolucja kulturowo-religijna. Czy Polsce grozi prawo podporządkowane ideologii chrześcijańskich fundamentalistów? Agata Bzdyń, Urszula Grycuk, Gabriela Morawska-Stanecka, Paulina Pilch, Katarzyna Przyborowska, Aleksandra Śniegocka-Goździk, Klementyna Suchanow, praca zbiorowa
Klementyna Suchanow
Klementyna Suchanow
Redaktorka, tłumaczka, autorka Argentyńskich przygód Gombrowicza (2005),łączy pracę akademicką z dziennikarską. Wagabunda. Porusza się zwykle na rowerze. Lubi wszystkie kierunki świata: wschód i zachód, północ i południe.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gniew. Tomasz Szymon Markiewka
Gniew.
Tomasz Szymon Markiewka
Kilka słów o gniewie. „Spoglądajmy zatem w stronę niezadowolonych, bo to tam się dzieją najważniejsze rzeczy. Gniew może skierować nasze społeczeństwa w najciemniejsze rejony, które mieliśmy nadzieję dawno zostawić za sobą, ale może też być szansą na postęp. Wybór należy do nas”. Emocje odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Czasem, gdy ktoś podejmuje jakaś – z pozoru nieracjonalną decyzję to mówimy, że zrobił to pod wpływem emocji. Jednocześnie bardzo trudno o emocjach pisać. Wszak są one bardzo subiektywne, każdy odczuwa je inaczej. Czy w ogóle możliwa jest zatem próba opisania emocji, która oddziałuje na całe społeczności? Właśnie takiego zadania podjął się Tomasz S. Markiewka w swojej książce pod tytułem „Gniew”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Autor jest filozofem i publicystą. W swojej nowej książce stara się spojrzeć na historię polityczną i społeczną ostatnich lat przez pryzmat społecznego gniewu. Według niego właśnie to uczucie łączy wyborców Trumpa, sufrażystki, zaangażowanych w klimatyczne strajki. Markiewka pisze głównie o dwóch krajach – Polsce i USA. Najpierw zajmuje się Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając nie bez racji, że zawsze stanowiły one dla Polaków pewien wzorzec do naśladowania. Pisze więc o tym, dlaczego w Stanach możliwe było zwycięstwo Donalda Trumpa i co sprawiło, że zwykły Amerykanin z „prowincji” czuje głównie gniew i frustrację. Z lektury książki dowiemy się, dlaczego – zdaniem autora – „Adaś Miauczyński nie ma na kogo głosować”. Przeczytamy, jak Tomasz Markiewka definiuje gniew oraz jego ciemną i jasną stronę. Stawia w końcu pytanie, czy możliwa jest „ucieczka z teatru gniewu?” Reasumując „Gniew” to ciekawa, skłaniająca do refleksji książka. Oczywiście nie ze wszystkimi sądami autora musimy się zgadzać. Wiele z nich jest – na potrzeby publikacji – mocno uproszczonych i nie oddających całej złożoności rzeczywistości. Jednak lekturę „Gniewu” polecam chociażby z jednego powodu. Dzięki niej możemy podjąć próbę refleksji i odpowiedzi na pytanie, na ile gniew rządzi moim życiem i dyktuje moje wybory (także te polityczne). To może być interesujący eksperyment myślowy. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów Michał Rusinek
Dobra zmiana. Czyli jak się rządzi światem za pomocą słów
Michał Rusinek Katarzyna Mosiołek-Kłosińska
Jak powiedział kiedyś Wittgenstein: "Granice mojego języka są granicami mojego świata". To, jakim językiem się posługujemy, wpływa na nasze postrzeganie rzeczywistości. I nie chodzi tu tylko o rozróżnienie język ojczysty - język obcy. W naszym języku codziennym dominują pewne frazy, wyrażenia i idiomy, które określają nasz charakter, stosunek do świata i do ludzi. Ten sam mechanizm działa też w przypadku języka polityki. Język, którym posługują się poszczególne ugrupowania, jest powiązany z podejściem społecznym (konserwatywnym lub liberalnym) i oddziałuje na obywateli. Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek biorą na tapet język prawej strony polskiej sceny politycznej i przyglądają się retoryce Zjednoczonej Prawicy. Opracowali krótki słowniczek tzw. "dobrej zmiany", czyli dwóch kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy. W każdym artykule hasłowym przytaczają genezę danego wyrażenia, analizują zastosowane chwyty retoryczne i odniesienia do literatury oraz wypowiedzi innych polityków, przede wszystkim języka władz PRL. Prezentują zabiegi słowne, które charakterystyczne są dla reżimów totalitarnych. Propagandowe hasła porównują do tych z "Roku 1984" Orwella. Wszystko to zaś jest opatrzone artykułami w prawicowej prasie, cytatami z mediów społecznościowych prawicowych polityków oraz zdjęciami pasków z programów informacyjnych emitowanych w telewizji publicznej, która stała się tubą propagandową dobrej zmiany. Każdemu artykułowi hasłowemu towarzyszy skrupulatnie opracowany opis bibliograficzny. Przejrzenie tak bogatego materiału źródłowego pozwoliło na wyciągnięcie wielu wniosków na temat języka dobrej zmiany, ale w moim odczuciu są one bardzo powtarzalne i wiele haseł odnosi się do tego samego. Momentami książka jest wtórna, bo i badany język nie był szczególnie zróżnicowany. Kilka nośnych metafor, rymów i haseł, które powtarzano do upadłego (jak "zbliżanie się do prawdy" w wypowiedziach Jarosława Kaczyńskiego podczas kolejnych miesięcznic katastrofy smoleńskiej). Z tak skromnego repertuaru trudno było wyciągnąć coś więcej, jednak nie zmienia to odczucia, że momentami było to nieco "masło maślane". Byłam zaskoczona, że jako źródło definicji pojęć z zakresu retoryki wybrano... wikipedię (sic!). Dwoje cenionych badaczy, w tym Michał Rusinek, który wszak w retoryce się specjalizuje, a w słowniku opierają się na definicjach nienaukowych, z źródła, w którym wielokrotnie zdarzają się błędy?! To mój największy zarzut wobec przyjętej przez autorów metodologii. W ogólnym rozrachunku nie mam jednak większych zastrzeżeń do książki. Każda władza doczekuje się podobnych opracowań - język partii rządzącej w PRL badał przecież profesor Bralczyk (do którego zresztą wielokrotnie odwołują się autorzy),a język współczesnej polityki wzięli pod lupę prof. Kłosińska i Michał Rusinek. Przykra to była lektura, bo bardzo unaoczniła podziały, jakie wprowadziła w społeczeństwie propaganda "dobrej zmiany". Jestem ciekawa, czy język obecnych rządzących również doczeka się podobnego słownika.
miserycardia - awatar miserycardia
oceniła na72 lata temu
Auroville. Miasto z marzeń Katarzyna Boni
Auroville. Miasto z marzeń
Katarzyna Boni
Auroville to eksperymentalne miasto w Indiach. Miejsce z założenia wolne od polityki czy religii, skupione na braterstwie, a wszystko to by odnaleźć duchową ścieżkę w zgodzie ze światem. Po latach starań, starć z korporacjami oraz państwem, stało się kulturową enklawą, odrębnym terytorium, które jest samowystarczalne pod względem energii, edukacji, opieki medycznej i wytwarzanych towarów. Wiele początkowych założeń na pewnym etapie uległo erozji — powstał kult Matki-założycielki, miasto stało się popularnym miejscem dla turystów, a starcia z państwem oraz wielkimi korporacjami udowodniły, że nie da się pozostać całkowicie wolnym od polityki czy dzisiejszego świata — ale miasto zachowało swój duchowy wymiar. Niektórych zawiodło, dla innych okazało się miejscem, którego od zawsze poszukiwali i postanowili tam już zostać. Niezależnie jednak od emocji — Auroville to marzenie o utopijnym mieście przyszłości, które ciągle dąży do postępu, ale najważniejsza dla jego mieszkańców jest duchowa równowaga. Katarzyna Boni odwiedziła Auroville kilka razy. Mieszkała tam dłuższy okres, poznawala ludzi, rozmawiała z tymi, co zostali oraz zdecydowali się odejść, zbierała doświadczenia własne oraz cudze, a to by na kartach książki odbić życie i mentalność, jaka wypełniła to miejsce. Z mojego punktu widzenia wykonała kawał dobrej roboty, a na szczególną uwagę zasługuje odbicie kultu matki i zgubienie wcześniejszych ideałów, gdy doszło do koniecznej walki o niezależność. Zabrakło mi w tym wniknięcia w pewne elementy, pogłębienia codziennych tematów, ale jako całość zostałam pozytywnie zaskoczona. Dobry reportaż o temacie, który budzi wiele emocji oraz przemyśleń.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na811 miesięcy temu
Moja osoba. Eseje i przygody Łukasz Najder
Moja osoba. Eseje i przygody
Łukasz Najder
Eseje o tematyce społecznej bardzo osobistej dla fanów współczesnego układu nieidealnego świata. Autor, przewyższający intelektualnie przeciętnego zjadacza chleba, ubolewa nad pustą rzeczywistością. Dopatruje się z rozdrażnieniem otaczającej go rzeczywistości i z ironią fenomenalnie komentuje próżność. Najder przygląda się czasom przełomu najnowszego wyzwolenia Polski z perspektywy zmian i podnosi alarm w stosunku do otaczającego nas wszechobecnego hałasu i szumu, upadku kulturalnego i otumanienia. Każdy rozdział to drwiące spojrzenie na pustkę umysłową i biedę uczuciową. Najpierw wspomnienia z dzieciństwa i lat młodzieńczych poprzez szarą rzeczywistość kraju skomponowaną przy użyciu rytmów polskiej muzyki. Później wręcz wyśmienita opowieść o CISZY, którą dzisiaj raczej trudno uświadczyć, ponieważ - dlaczego dzwon głośny – bo pusty. Wrażliwość autora podnosi ponowny alarm, kiedy kusi się na omówienie menu telewizyjnego „pomstując na blichtr i pustotę show-biznesu”, w tym programów prowadzonych przez zadufanego bez osobowości prezentera zachowującego się, jak wieczny niedojrzały student, dzięki któremu konkretna platforma telewizyjna stwarza wrażenie „platformy usługowo-towarzyskiej”. Strach powinien panować, kiedy z przyzwoleniem zaniżany poziom jest jedynym dostępnym elementem kulturotwórczym. Słabość autora do lektury i filmu została ujęta w książce w postaci absolutnie dobrze przygotowanej analizy psychologicznej bohaterów znanych ekranizacji. Najder dokonuje interpretacji bohaterów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, która sprowadza się do tego, że obecny stan rzeczywistości niczym się nie różni. Mimo, że minęły dekady pewien model zachowania narzucony przez hity kinowego ekranu się nie zmienił. William Foster (Upadek) „symbol realnych zmian społeczno-obyczajowo-ekonomicznych”, Paul Kersey (Życzenie śmierci),Travis Bickle (Taksówkarz) przerażeni „skalą nieprawości, zbrodni, nierządu i agresji”, Samuel Bicke (Zabić prezydenta) „wpadający w spiralę paranoi i wściekłości (…) nie może zrozumieć czemu kłamstwo pozostaje bezkarne, a nawet stanowi środek do osiągnięcia władzy i pieniędzy”, Bob Maconel (Spokojny człowiek),w którego wnętrzu „buzują gorycz i nienawiść. Cierpliwie znosi obelgi i poniżenia kolegów z korpoporacji”. W efekcie sfrustrowany Frank z „Boże, błogosław Amerykę”, którego do szaleństwa doprowadza hałas i „idiotofobia”, „nie może znieść, że ludzie żyją fizjologią celebrytów (…) Trwają w iluzji poufałości z gwiazdami i sądzą, że są kumplami Brada Pitta i Angeliny Jolie, bo czytają o nich w tabloidach i na portalach plotkarskich”, jest zły, bo „spada na niego lawina debilizmu i otacza go karnawał kretyńskich rozrywek.” W efekcie autor podsumowuje naszą rzeczywistość, choć takie ujęcie ludzkiej egzystencji przypisuje swojemu filmowemu bohaterowi, tyrady dotyczące „wulgarnych rozrywek, przeżartej narcyzmem i chciwością współczesności, odmóżdżających programów bazujących na najniższych instynktach.” Ostatecznie autor odnosi swoje przemyślenia do uwielbianego Adasia Miauczyńskiego (Dzień świra),który jest „monadą pośród tysięcy innych monad na gigantycznym blokowisku” utożsamiając go ze sobą „wściekłym polskim humanistą”, który zgoła rozpamiętuje nie „Polskę dobrobytu i potęgi, ale własną młodość”. Literat tak dobrze konstruujący swoje przemyślenia, jak Najder, używający bogatych form języka ojczystego musi czuć się niejednokrotnie oburzonym przeglądając współczesną pustą „twórczość”, opartą wyłącznie na marketingu i tematach wzbudzających ciekawość czytającego bez zrozumienia głębokiej istoty dobrej literatury. Autor tego świetnego społecznego spojrzenia na czerpanie wiedzy z książek jest nałogowym czytelnikiem, „pożeraczem – nigdy dość sytym, zawsze łaknącym” i uważa, że książki są „teleportem, który wiedzie do innego, lepszego wymiaru, tunelem ułatwiającym wymknięcie się z podłej rzeczywistości”. Cały rozdział poświęcił Najder czytelnictwu. Powołał się na statystyki. Dla wprawnego poszukiwania dobrej bazy intelektualnej od razu staje się widoczne, że nawiązuje do CZYTANIA, a nie „czytania”. To jakby prowokował do sięgnięcia po dobrą lekturę, albowiem „CZYTANIE jest pożyteczne, dzięki tej czynności można solidnie pogimnastykować mózg, wyostrzyć koncentrację, usprawnić pamięć, posiąść wiedzę z wielu dziedzin, wyciszyć się, popracować nad cierpliwością”. Taką lekturą jest zdecydowanie „Moja osoba”. Absolutnie i z całą pewnością książka jest obiektywnym obrazem ludzkiej egzystencji, a także intelektualnym wyzwaniem złożonym całej populacji. Pisze: „Czytanie tak, jak oddychanie, to nasza podstawowa funkcja”. Nawiązując do rzeczywistości, w której pokolenie „nowoczesnych technologii” już rozpoczęło swoją karierę zawodową, warto wspominać o czasach, kiedy dostrzec można było zwykłe odruchy ludzkie, kiedy były tematy rozmów, powody spotkań i spacerów po parku, kiedy zdawanie egzaminów wymagało choć odrobiny wiedzy, a podstawą była odpowiedzialność. Wszystko się zmieniło i intelektualista-humanista jest skazany na samotność. Najgorszy jednak w tym wszystkim jest fakt, że obecnie pracując nikt nas nie woła po imieniu, każdy pracownik to numer bez osobowości. „Z planów, ego i wartości nie zostaje bowiem nic w konfrontacji z turbokapitalistycznym światem dosłownie nic. Jesteśmy tylko pozycją w czyimś Excelu, sumą kosztów, wymienionym etatem, cyfrą w prezentacji, paproszkiem na mankiecie bankierów, drobną zmarszczką na fali finansowego krachu.” Lektura „Mojej osoby” jest niezwykle wciągająca. Autor nawiązuje do znacznie więcej tematów, by ostatecznie przyrównać życie szczęśliwej rodziny do życia rodzinnego popularnego sklepu z artykułami wyposażenia mieszkań i gospodarstwa domowego. Można się tam zupełnie zatracić. Można wejść rano i wyjść wieczorem, między czasie zjeść, wypić, posiedzieć, obejrzeć i oczywiście notorycznie kupować napełniając kieszenie twórcom świetnego marketingu, nie dostając nic w zamian. Przez hale z uporządkowanym deptakiem z wystawami po obu stronach, tak skomponowanym, aby nie można było ani zawrócić, ani nawet go skrócić, przewija się dziennie tysiące przedstawicieli różnych grup społecznych. Każdy coś sprawdza, ogląda, kupuje, obserwuje i wkręca się w ten serial codzienności, przeżywa przygody i wierzy bezwzględnie w pijarowskie banały. W górę serca, otwórzcie oczy! Bowiem „Ikea to wielki epos kapitalizmu, nordycka saga wymieszana z poezją basenu Morza Śródziemnego, a jego bohater – Smalandczyk o imieniu Ingvar i nazwisku Kamprad, dyslektyk, wizjoner, kutwa i sympatyk nazizmu – swoje imperium stylu i drewna wzniósł na zapałce…” pisze autor. POLECAM – książka napisana z dużą dozą żartu i ironii, w najlepszym stylu, dosadnie i celująco. Przy niej niejedna „literatura” traci blask. Agata Kosmalska, Dookoła Świata
Aga - awatar Aga
oceniła na82 lata temu

Cytaty z książki To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze

Więcej
Klementyna Suchanow To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze Zobacz więcej
Klementyna Suchanow To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze Zobacz więcej
Klementyna Suchanow To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze Zobacz więcej
Więcej