Klan Matejków

Okładka książki Klan Matejków autora Marek Sołtysik, 9788321352213
Okładka książki Klan Matejków
Marek Sołtysik Wydawnictwo: Arkady biografia, autobiografia, pamiętnik
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Klan Matejków
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788321352213
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Klan Matejków w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Klan Matejków

Średnia ocen
6,8 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Klan Matejków

avatar
661
657

Na półkach:

W roku 1860, gdy Jan Matejko skończył malować swój obraz, Jan Kazimierz na Bielanach jego profesor akademicki uznał, że obraz nie jest dobry, ponieważ król powinien klęczeć przygnieciony klęska. Wtedy to Matejko wypowiedział swoje sławne zdanie, Polski król nie klęczy. Od tego czasu, na żadnym z obrazów malarza nie znajdziemy uniżonego, oraz kajającego się przed nikim władcy Polski.

Na większości prac artysty przeważają sceny historyczne oraz portrety, jednak Matejko jest także znany z tworzenia pejzaży, aktów, a nawet stada koni. Krytycy malarza, odbierają mu miano artysty z powodu mieszania faktów historycznych na jego pracach. Niestety prawdą jest, że poza dziełami historycznymi i portretami dorobek Jana jest bardzo ubogi, tym bardziej zasługuje on na wspomnienie.

Ciekawą postacią w rodzinie jest, również jego żona Teodora, która najczęściej pozowała mu do portretów np. jako Bona Sforza, czy Barbara Radziwiłłówna. Awantura małżonków o Kasztankę doprowadziła do pogorszenia się stanu psychicznego Teodory, która ostatecznie zamieszkała w domu dla obłąkanych w Wesołej. Kobieta pisała listy do swojej siostry z prośbą o jej uwolnienie. W 1891 szantażowała rodzinę, że nie da błogosławieństwa wychodzącej za mąż za Józefa Unierzyskiego córce Helenie, jeżeli nie zostanie uwolniona spod dozoru sądowego. Jan Matejko ostatecznie przyjął warunki żony.

Życie rodziny Matejków jest niezwykle ciekawe i burzliwe. Nie ma chyba w Polsce osoby, która nie znałaby, choć części dorobku artystycznego malarza. Takie prace jak Stańczyk (1862),Astronom Kopernik (1873),czy Konstytucja Trzeciego Maja (1891) to bez wątpienia jedne z najpopularniejszych dzieł polskich.

Książka Pana Marka Sołtysika Klan Matejków, to nie tylko częściowa biografia artysty, ale także zbiór najciekawszych i niepublikowanych informacji o życiu rodziny, dorobku malarza, oraz problemach osobistych. Publikacja zawiera całe mnóstwo wspaniałych ilustracji, wśród których znajdziemy największe dzieła Matejki.

Przyznam, że kocham książki o sztuce, oraz znanych artystach. Bezsprzecznie Jan Matejko to jeden z największych polskich malarzy, którego warto znać. Jego prace można zobaczyć nie tylko w galeriach, czy muzeach, ale także w książkach do historii, co powoduje, że nie można przejść obok niego obojętnie. Pan Sołtysik postarał się, aby Jego publikacja dostarczyła nam wszystkich niezbędnych, a jednocześnie ciekawych informacji, podanych nam w sposób niezwykle przystępny. Cała seria Klanów zachwyca i wzbogaca, jestem przekonana, że fani sztuki będą nią oczarowani.

W roku 1860, gdy Jan Matejko skończył malować swój obraz, Jan Kazimierz na Bielanach jego profesor akademicki uznał, że obraz nie jest dobry, ponieważ król powinien klęczeć przygnieciony klęska. Wtedy to Matejko wypowiedział swoje sławne zdanie, Polski król nie klęczy. Od tego czasu, na żadnym z obrazów malarza nie znajdziemy uniżonego, oraz kajającego się przed nikim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
181
181

Na półkach:

Ile złego potrafi wyrządzić szkoła. Przeciętny uczeń po jej ukończeniu wychodzi z przekonaniem, że Matejko to anachroniczny malarz obrazów historycznych z dziejów Polski pełnych faktograficznych błędów. A to był malarz o znakomitym warsztacie, intrygujacy wizjoner a nie kronikarz. Czuję wdzięczność dla Marka Sołtysika za możliwość nowego spojrzenia na Jana Matejkę: wielkiego artystę i dzielnego człowieka, któremu życie nie szczędziło cierpienia.

Ile złego potrafi wyrządzić szkoła. Przeciętny uczeń po jej ukończeniu wychodzi z przekonaniem, że Matejko to anachroniczny malarz obrazów historycznych z dziejów Polski pełnych faktograficznych błędów. A to był malarz o znakomitym warsztacie, intrygujacy wizjoner a nie kronikarz. Czuję wdzięczność dla Marka Sołtysika za możliwość nowego spojrzenia na Jana Matejkę:...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
47
45

Na półkach: , ,

Marek Sołtysik (ur.1950),powieściopisarz, poeta, edytor, scenarzysta, malarz, grafik, krytyk sztuki. absolwent ASP w Krakowie. Jest autorem ponad 40 książek oraz kilkudziesięciu słuchowisk, m.in. cyklu o artystach XIX i XX wieku. Prowadził dział prozy w Życiu Literackim oraz Pocztę Literacką, pisał dla Przekroju. W latach 2001-2003 był felietonistą Rzeczpospolitej. Publikował regularnie w miesięcznikach Palestra i Kraków. Wykładał na UJ i krakowskiej ASP. Prowadzi warsztaty publicystyki internetowej w Akademii Ignatianum w Krakowie. Współpracuje z Twórczością i portalem Sztuki piękne.

Jan Matejko urodził się 24 czerwca 1838 roku w Krakowie. Był dziewiątym dzieckiem Franciszka Matejko i Joanny Rossberg. Mieszkali przy ulicy Floriańskiej w Krakowie. Kiedy Jan ma siedem lat jego matka umiera. On i rodzeństwo trafia pod opiekę ciotki. Dzieciństwo Jana Matejki nie należało do najlepszych. Ojciec nie okazywał ciepła swoim dzieciom. Nie akceptował artystycznej pasji Jana. Główny bohater nie uczył się najlepiej. Koledzy z tego powodu nie byli dla niego wyrozumiali.
W wieku trzynastu lat Jan Matejko zostaje przyjęty do krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. W 1858 roku otrzymuje stypendium na studia w Monachium. W 1862 roku namalował Stańczyka. Mając 26 lat osiągnął ogromny sukces za Kazania Skargi. Dzięki sprzedaży obrazu mógł zawrzeć małżeństwo z Teodorą Giebułtowską. Posiadali pięcioro dzieci. Żona Matejki miała problemy psychiczne.
Jan Matejko głównie malował obrazy historyczne i batalistyczne. Dzieła sprzedawał za bezcen. Wspierał ubogich. Zmarł 1 listopada 1893 roku, został pochowany na Rakowickim cmentarzu w Krakowie.

Książka jest gawędą historyczną. Autor przybliża czytelnikowi historię życia Jana Matejki. Pomimo wspaniałej kariery artystycznej nie miał łatwego życia. Brak matki i surowe wychowanie ojca wpłynęło to na jego osobowość. Był wspaniałym artystą i miał ogromny wpływ na ratowanie zabytków Krakowa. Do dnia dzisiejszego możemy oglądać jego prace w Krakowie.
Lekturę warto przeczytać, ponieważ możemy poszerzyć wiedzę na temat rodziny Matejków. Na pewno z tej wiedzy mogą skorzystać uczniowie, jak i miłośnicy sztuki. W czasie lektury zamieszczone są najsłynniejsze obrazy Jana Matejki. Dzięki nim, możemy lepiej zapoznać się z jego twórczością.

Opinia również pojawiła się na blogu: www.wksiazkizaklete.wordpress.com

Marek Sołtysik (ur.1950),powieściopisarz, poeta, edytor, scenarzysta, malarz, grafik, krytyk sztuki. absolwent ASP w Krakowie. Jest autorem ponad 40 książek oraz kilkudziesięciu słuchowisk, m.in. cyklu o artystach XIX i XX wieku. Prowadził dział prozy w Życiu Literackim oraz Pocztę Literacką, pisał dla Przekroju. W latach 2001-2003 był felietonistą Rzeczpospolitej....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Klan Matejków na półkach głównych
  • 29
  • 18
16 użytkowników ma tytuł Klan Matejków na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Klan Matejków

Inne książki autora

Marek Sołtysik
Marek Sołtysik
Marek Sołtysik (ur. 1950) – poeta, powieściopisarz, scenarzysta, malarz i krytyk sztuki, także redaktor, korektor, recenzent, dziennikarz i reporter, w latach 1975–1979 asystent krakowskiej ASP, obecnie prowadzi warsztaty prozatorskie w Studium Literacko Artystycznym UJ. Jest laureatem nagrody Czytelnika za "Domiar złego" w konkursie na debiut powieściowy w 1975, ze specjalną dedykacją Jarosława Iwaszkiewicza, Nagrody Miasta Krakowa za twórczość literacką (1980),Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego (I stopnia, za całokształt, ze wskazaniem na powieść Gwałt, 1985),Nagrody im Stanisława Piętaka za Małe wiersze wieczorne (1986),Nagrody „Miesięcznika Literackiego” za Świadomość to kamień(1989),poza tym m.in. nagrody "Literatury" za opowiadanie Rozpacz i drwina, Nagrody Naszej Księgarni za prozę dla dzieci, oraz licznych wyróżnień za twórczość radiową i telewizyjną. Nagroda Krakowska Książka Miesiąca za zbiór esejów "Jak upadają wielcy" - październik 2012. 19 czerwca 2012 w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego został odznaczony Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” za całokształt twórczości.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom pisarzy w czasach zarazy Tomasz Jastrun
Dom pisarzy w czasach zarazy
Tomasz Jastrun
Napisał Tomasz Jastrun książkę o zaczadzeniu polskich literatów komunizmem w latach 40. i 50. Pozycji na ten temat ukazało się już sporo, począwszy od 'Zniewolonego umysłu' Miłosza, poprzez 'Hańbę domową' Trzandla, 'Czerwoną mszę czyli uśmiech Stalina' Urbankowskiego, wreszcie 'Lawinę i kamienie' Bikont i Szczęsnej. Temat to drażliwy, wystarczy powiedzieć, że między wyżej wymienionymi autorami wybuchały gorące kłótnie. Czy Jastrun coś do tematu dodaje? Raczej wątpię. Dostajemy opowieści o pisarzach i krytykach zasiedlających tytułowy dom na ulicy Iwickiej w Warszawie: Bohdanie Czeszko, Adolfie Rudnickim, Arturze Sandauerze, Pawle Hertzu, Marianie Brandysie i paru innych. Kiedyś byli popularni, obecnie są kompletnie zapomniani. Ma to formę luźnej gawędy, niestety często autor wchodzi w dygresje i szczegółowe rozważania, na przykład o tym jak pisarze zdobywali prawo jazdy i jeździli różnymi samochodami. Takich mało ciekawych historyjek jest w książce wiele, miałem wrażenie, że Jastrun pisał to dla siebie, a nie dla czytelników. Oprócz historii o literatach dostajemy opowieść o życiu rodziców autora: Mieczysława Jastruna i Mieczysławy Buczkówny. I jeszcze historie z dzieciństwa w domu przy Iwickiej, które autor spędził z latoroślami innych pisarzy. Dostajemy katalog zabaw, wyliczanek i innych rzeczy. Na swój sposób to interesujące, ale jakieś takie miałkie. Z podobnej gliny noblistka Annie Ernaux ulepiła dzieła znakomite (Lata, Bliscy),ale to nie ta sama liga... A powody zaczadzenia literatów komunizmem, no cóż, wielki strach: „Ci, którzy byli w ZSRR, doznali wielkiego strachu. Wielki strach przeżywali pisarze podczas niemieckiej okupacji. Wyzwolenie z niej uruchomiło uczucie bezgranicznej wdzięczności. Te wszystkie wielkie uczucia pod presją wielkiej historii zmieniały się w wiarę.” Dalej, umiejętne uwodzenie przez komunistów, chęć publikowania i zaistnienia, względy materialne. Bardzo szybko wielu pisarzy przejrzało na oczy, niemniej złe czyny i dzieła pozostały. I wielu nie chciało o tym pamiętać. Dosyć ciekawe są wywiady na końcu książki, zwłaszcza z krytykiem Ryszardem Matuszewskim, który usiłuje zrozumieć, dlaczego pisał różne okropności w latach 50. (cytowane mu przez Jastruna). Inne wywiady ze świadkami epoki są miałkie, mówią dużo, ale nic z tego nie wynika. W sumie nieźle to się czyta, miszmaszowaty charakter książki nadaje jej pewną lekkość, ale też czyni ją nieco powierzchowną.
almos - awatar almos
ocenił na711 miesięcy temu
Kobiety ze słynnych polskich obrazów. Boskie, natchnione, przeklęte Iwona Kienzler
Kobiety ze słynnych polskich obrazów. Boskie, natchnione, przeklęte
Iwona Kienzler
Dużo lepsza pozycja niż "Kobiety ze słynnych obrazów" tej samej autorki. Przede wszystkim dlatego, że pani Kienzler skupiła się w większym stopniu na tytułowych kobietach, a nie jak w poprzedniej książce na artystach, którzy te kobiety namalowali. Bohaterkami tej książki są: Barbara Radziwiłłówna (uważano, że jej rysy ma Matka Boska Ostrobramska),Anna Katarzyna Orzelska (nieślubna córka króla Augusta II Mocnego),żona Jana Matejki - Teodora (nie wiedziałam, że ta kobieta miała tak trudny charakter),Eliza Pareńska (tragiczna postać, którą portretował Wyspiański),Helena Modrzejewska, Maria Balowa (kochanka Jacka Malczewskiego) i Pola Negri. Książka okazała się całkiem ciekawa i przeczytałam ją z przyjemnością, szczególnie te rozdziały, których bohaterkami były mniej znane panie. O Barbarze Radziwiłłównie, Helenie Modrzejewskiej, czy Poli Negri napisano już chyba wszystko i w tych przypadkach autorka mnie niczym nie zaskoczyła. Czego brakowało mi w tej książce? Przede wszystkim zdjęć. Rozumiem, że można sobie w Google sprawdzić jak wyglądały dzieła np. Jacka Malczewskiego, ale dla mnie brak takich zdjęć to spory minus. Polecam tę książkę nie tylko wielbicielom malarstwa , czy historii, bo napisana jest przystępnym językiem i nie wymaga wiedzy z zakresu sztuki. Nie jest to pozycja wybitna, ale całkiem solidna.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na61 rok temu
Kossakowie. Biały mazur Joanna Jurgała-Jureczka
Kossakowie. Biały mazur
Joanna Jurgała-Jureczka
🎻 Biały mazur – dynastia, w której nikt nie grał czysto Nie wszystkie historie rodzinne to sagi. Niektóre są bardziej jak tanga – intensywne, niedokończone, z potknięciami między zwrotkami. „Biały mazur” Joanny Jurgały-Jureczki to właśnie taki utwór: pełen zawahań, kontrapunktów, przemilczeń i niedopowiedzeń. A że tematem są Kossakowie – malarsko-pisarska elita z Krakowa – to napięcie między publicznym wizerunkiem a prywatną codziennością tylko się zagęszcza. 🏡 Kossakówka: rezydencja czy teatr iluzji? Kossakowie to nie tylko obrazy batalistyczne i wiersze „dziedziczki po Norwidzie”. To również rodzinne układy, cienie PRL-u i duchy przeszłości (dosłownie – pojawia się nawet pytanie, czy Kossakówka była nawiedzona). Jurgała-Jureczka nie daje laurki, tylko rozbiera mit na części. Zamiast sentymentalnych uniesień – chłodne spojrzenie na rysy: zdrady, ambicje, milczenie kobiet, winy mężczyzn. 👨‍🎨 Bliźniacy, poetki i reszta zespołu rodzinnego Fabuła nie biegnie linearnie – raczej kluczy między postaciami. Mamy więc Tadeusza i Wojciecha, braci z artystycznym DNA i ziemiańską manierą. Ich żony – Kisielnickie – to osobne światy. Potem wchodzą dzieci: Jerzy, Lilka (czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska),Magdalena Samozwaniec – każda z tych postaci ma swoją partię do odegrania, ale nikt nie gra solo. To rodzina, w której talent bywał przekleństwem, a relacje – jak ujęcia z portretu, nie zawsze szczerego. 🎭 Autorka jako reżyserka rodzinnego przedstawienia Jurgała-Jureczka nie tworzy tradycyjnej biografii. Nie interesuje jej kalendarium, tylko dramaturgia. W książce czuć, że bada materiały źródłowe, ale operuje nimi jak scenariuszem – z wyczuciem napięcia i kontrastu. Wątki osobiste (choroby, romanse, skandale) przeplatają się z tropami polityczno-historycznymi: mamy tło PRL-u, socjalistyczne klisze, życie w cieniu dawnej świetności. 🗣 Opinie: symfonia czy dysonans? Książka dzieli czytelników. Dla jednych to odkrywcze „odczarowanie” rodu – postaci nagle stają się ludzkie, z krwi i kości. Inni zarzucają chaos, powtórzenia, brak redakcyjnego rygoru. Jedni widzą portret z emocjami, drudzy – szkic niedokończony. Na Lubimyczytać.pl i Goodreads oceny są średnie, ale nie letnie – raczej spolaryzowane. Empik pokazuje to samo: książka żyje dzięki fanom nazwiska, niekoniecznie dzięki literackiej formie. 📌 Czego uczy Biały mazur? Nie każda dynastia to bajka. Kossakowie to bardziej patchwork niż portret rodzinny. Jurgała-Jureczka pokazuje, że za talentem często idzie napięcie, za sławą – przemilczenie, a za maską klasy – dramat. Nie ma tu cukru, jest kontrast. Tytułowy „biały mazur” to nie tylko taniec. To metafora stylu życia, w którym każdy krok był obserwowany, oceniany, mitologizowany – i nie zawsze zatańczony do końca.
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na82 miesiące temu
Beata Tyszkiewicz. Portret damy Anna Augustyn-Protas
Beata Tyszkiewicz. Portret damy
Anna Augustyn-Protas
Książka Anny Augustyn-Protas, pt. „Beata Tyszkiewicz. Portret damy” to krótki, bo mający ledwo ponad 200 stron zbiór różnorodnych anegdot z życia aktorki, ciepłych opowieści jej bliskich, rodziny i przyjaciół oraz wspomnień ludzi, którzy mieli możliwość poznać panią Beatę przy okazji wywiadów, charytatywnych akcji czy realizacji różnych telewizyjnych programów. Z potoku tych czarujących reminiscencji wyłania się obraz nie tylko utalentowanej aktorki i dystyngowanej, posągowej damy, ale przede wszystkim niesłychanie silnej, samodzielnej, świadomej, rodzinnej, czułej, szczodrej i diablo inteligentnej kobiety z fantastycznym poczuciem humoru i z ogromnym dystansem do życia i – w szczególności – do samej siebie. Kobiety, która ma odwagę głośno mówić o tym, że osobiste szczęście jest najważniejsze, więc trzeba bez zastanowienia realizować swoje pragnienia i nie oglądać się na nikogo. Kobiety, która zwraca uwagę na to, że życie mamy tylko jedno i dobrze byłoby przeżyć je po swojemu, z fantazją, łapiąc każdą nadarzającą się okazję. Kobiety, która między słowami przemyca proste, a jednocześnie największe prawdy o życiu, jak choćby to, że o naszym szczęściu decyduje też jakość ludzi, których spotykamy na swojej drodze. Kobiety, która ceni sobie swoją niezależność i powtarza, że mężczyźni przychodzą i odchodzą, a autonomia, wolność i siła zostają. Kobiety, która nie boi się samotności. Ba, ona ją nawet uważa za pewien rodzaj luksusu. W końcu wielka dama tańczy sama…;) Wspaniała lektura. Urzekająca, nostalgiczna, nastrojowa, ciepła, a momentami frywolna i pieprzna. No cudowna!
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na74 miesiące temu
Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu Justyna Sobolewska
Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu
Justyna Sobolewska
Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu Lubię, jak książki same do mnie przychodzą. Podczas tegorocznej wyprawy sylwestrowej do Krakowa, ta książka czekała na mnie w księgarni. Dokładnie kilka lat temu również w Krakowie nabyłem „ Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu” . Filipowicz całe powojenne życie spędził w Krakowie. Wielka chwała Justynie Sobolewskiej za ten tom i przypominanie tego polskiego pisarza, prawdziwego Mistrza literatury, a i pewnie życia. Autorka, poza pokazaniem nowatorstwa Jego twórczości i zachwytów Mu współczesnych, jak choćby Szymborska, Różewicz czy Pilch, pokazuje, jak Filipowicz wyprzedzał swoje czasy w literaturze, pokazując choćby zwierzęta, poruszając wtedy temat uchodźców, podzielonej Polski czy użyczając głosu w literaturze innym, słabszym. To także fantastyczna opowieść o skomplikowanych losach jednostki na tle Polski XX. wieku. Obie wojny, socrealizm i u kresu życia pisarza pierwsze wolne wybory w roku 1989. Fascynująca jest postać pisarza: niezależny, autorytet, wręcz ostoja dla młodych, ekolog, prekursor na wielu polach, niby abnegat, związany z Jaremianką i Szymborską, przyjaciel Przybosia i Różewicza, do tego, zdaniem wielu, niedoszły polityk i prawdziwy fachowiec w kwestiach technicznych. Filipowicz żył z kotami, to po Jego śmierci Szymborska napisała wstrząsający wiersz „ Kot w pustym mieszkaniu”, którego nigdy nie chciała czytać na spotkaniach autorskich. To kotka wypowiada w opowiadaniu „ Rozmowy na schodach” kluczowe zdania, które może być mottem całej twórczości Filipowicza : „To wszystko jest śmiechu warte, a może nawet niewarte śmiechu . Najmądrzej jest po prostu być. Nieważne, w jakim miejscu czasie- jeśli w ogóle coś takiego jak czas istnieje. Nic lepszego nie wymyślisz „. Piękne zdanie i świetna książka Justyny Sobolewskiej.
Achim - awatar Achim
ocenił na102 miesiące temu
Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim Anna Arno
Kot. Opowieść o Konstantym A. Jeleńskim
Anna Arno
…a wszystko zaczęło się od biografii Józefa Czapskiego. Ilość fascynujących osób przedstawionych w lekturze spowodowała, że zapragnęłam poznać ich bliżej. Towarzystwo tych nietuzinkowych postaci, oryginalnych i wolnych umysłem, spowodowało, że sięgnęłam po kolejne biografie- Leonor Fini i Kota Jeleńskiego, za chwilkę zaczynam też biografię Iwaszkiewicza. Konstanty Jeleński, kiedy o nim czytałam, dał mi obraz siebie jako człowieka cichego, lecz bardzo aktywnego w działaniach. Przyjacielskiego i pomocnego aczkolwiek nie narzucającego się. Witold Gombrowicz, który mu bardzo wiele zawdzięczał, tak o nim napisał: „Wszystkie wydania moich dzieł w obcych językach powinny być opatrzone pieczątką 'dzięki Jeleńskiemu’. „By opisać Kota, trzeba by odwołać się do oksymoronów- wspomina Renata Gorczyńska- bo był on uważny i roztrzepany, troskliwy i arogancki, bezbożny i nabożny. Był liberałem i reakcjonistą, kombatantem i pacyfistą, szydercą i kolanopokłonnym. I to nie raz jednym, a raz drugim, lecz tym wszystkim jednocześnie. Można było odnieść wrażenie, że Kotów było wielu. Moim zdaniem, na koniec Kot był jeden”. Po przeczytaniu Gattory- biografii Leonor Fini, miałam w głowie obraz jej i Kota na skalistym wybrzeżu Sardynii nad Morzem Śródziemnym. Czytając tę książkę na kamienistej plaży Wielkiego Morza miałam magiczne wrażenie, że część ich energii wibruje wokół mnie. Ta książka jest o niesamowitym człowieku. Wykształcony w Oksfordzie, mówiący wieloma językami, erudyta, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych. Po wojnie mieszkający na zachodzie Europy, piszący dla Kultury, genialny eseista i krytyk. Ale ja wciąż sądzę, że z tych wszystkich tytułów najważniejszym była zdolność bycia przyjacielem. Przyjaciele w moim życiu zawsze odgrywali największą rolę, chciałabym mieć takiego lojalnego powiernika. Najbardziej jednak czytając tę opowieść, czułam zazdrość. Chciałabym ich wszystkich poznać razem. Chciałabym usiąść przy jednym stole z Jeleńskim, Miłoszem, Czapskim, Gombrowiczem, Iwaszkiewiczem, Fini. To był inny świat, to byli inni ludzie, to były rozmowy i życie o czymś. Byli piękni.
czyleciznamipilotka - awatar czyleciznamipilotka
oceniła na74 lata temu
Sekretne życie autorów lektur szkolnych. Nie tacy święci jak ich malują Sławomir Koper
Sekretne życie autorów lektur szkolnych. Nie tacy święci jak ich malują
Sławomir Koper
Przeczytałem. Teraz kiedy o tym myślę nieco kłuje mnie wstyd, bo to było jak zaglądanie do czyjegoś życia... nawet (bardzo często) do alkowy. To książkowy "Pudelek" czy inny "Pomponik", tylko nazwiska o wiele większe a osoby znamienitsze, bo przecież ze świata [wysokiej] literatury. Niestety, zawsze najciekawsze są te intymne smaczki, ploteczki prawdziwe. Jeśli idzie o autorów starej daty to zamierzchła historia, lecz wciąż żyją ludzie w książce wspomniani a związani z tymi postaciami. No cóż, wstydliwa ciekawość, książka na raz... Po lekturze refleksja: wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Kimże więc są autorytety literackie? Pomniki spiżowe... puste w środku. Puste, bo odlane od ludzkiej formy, która vanitas est. To ludzie jak każdy z nas, te same pragnienia i namiętności... tylko iskra boża większa, taka, że niektórych z nich na proch spaliła. Wydaje się, że wszyscy ostatecznie byli nieszczęśliwi... Te apokryficzne żywoty nauczyły mnie, że aby być dobry literatem trzeba: walić wódę, kochać się na zabój i seksić ile wlezie. Dodatkowymi atutami będzie homoseksualizm i oportunizm. Ta nauka jednak, chyba nie aktualna... chociaż jeszcze w latach 80', pan dyrektor filmowego wydawnictwa z serialu "Zmiennicy", łaskaw był rzecz, że by być literatem, trzeba być wykolejonym dewiantem. Poznałem więc sekrety, spisane przez pana Kopra... które wcale sekretami nie są, a jedynie dowodami niedoskonałe człowieczeństwo twórców literackich. Tak, przeczytam kolejne. Cholerny wojeryzm!
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na61 miesiąc temu
Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami Ewa Zgrabczyńska
Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami
Ewa Zgrabczyńska
„Zwierzęta nie kłamią. Nie nienawidzą z powodów ideologicznych. One po prostu są, a w ich oczach odbija się cała prawda o nas samych”. Książka Ewy Zgrabczyńskiej „Tygrysie serce. Moje życie ze zwierzętami” to lektura, która wstrząsa, wzrusza i zmusza do głębokiego rachunku sumienia w kwestii naszego stosunku do braci mniejszych. Autorka, znana szerokiej publiczności przede wszystkim jako dyrektorka poznańskiego zoo i inicjatorka brawurowej akcji ratowania tygrysów z granicy polsko-białoruskiej, tym razem oddaje w ręce czytelników coś znacznie więcej niż kronikę sukcesów zawodowych. To intymna spowiedź pasjonatki, dla której granica między światem ludzi a światem zwierząt niemal nie istnieje. Struktura książki przypomina wielobarwną mozaikę wspomnień. Zgrabczyńska prowadzi nas od swoich dziecięcych zachwytów nad każdą żywą istotą, przez trudne lata nauki i pracy naukowej, aż po dramatyczne wydarzenia, które uczyniły z niej postać formatu ogólnokrajowego. To, co w tej narracji uderza najbardziej, to bezkompromisowość. Autorka nie owija w bawełnę – opisuje brutalność pseudohodowli, cynizm cyrkowych treserów i urzędniczą znieczulicę, która często staje na drodze ratunkowi. „Tygrysie serce” to nie jest sielankowa opowieść o głaskaniu kotków; to relacja z frontu walki o godność istot, które same nie mogą o nią poprosić. Kluczowym momentem książki jest oczywiście opis „akcji tygrysy”. Zgrabczyńska z reporterską precyzją, a jednocześnie z ogromnym ładunkiem emocjonalnym, odtwarza godziny grozy, gdy ważyły się losy wycieńczonych zwierząt uwięzionych w transporcie. Czytelnik niemal fizycznie czuje smród klatek, chłód nocy i rozpaczliwy strach drapieżników. Autorka pokazuje jednak coś ważniejszego: proces powolnego odzyskiwania zaufania. Sceny, w których potężne tygrysy zaczynają rozpoznawać głosy swoich opiekunów, należą do najbardziej poruszających w całej literaturze faktu ostatnich lat. Warsztatowo książka jest napisana stylem bardzo żywym, momentami wręcz drapieżnym, co idealnie koresponduje z charakterem autorki. Zgrabczyńska posiada rzadki dar opowiadania o skomplikowanych zagadnieniach etologicznych w sposób zrozumiały i fascynujący. Jej opisy behawioru zwierząt – nie tylko tygrysów, ale i niedźwiedzi, wilków czy domowych czworonogów – są przesycone głęboką wiedzą ekspercką, która nigdy nie przytłacza, a jedynie dopełnia emocjonalny obraz. Warto również zwrócić uwagę na warstwę filozoficzną publikacji. „Tygrysie serce” to manifest biocentryzmu. Autorka stawia pytania o granice naszej dominacji nad naturą i o to, co czyni nas ludźmi. Sugeruje, że miarą naszego człowieczeństwa jest to, jak traktujemy najsłabszych i najbardziej bezbronnych. To lektura, która boli, bo obnaża nasze zaniedbania, ale jednocześnie daje potężną dawkę nadziei, pokazując, że jednostka o wielkim sercu i niezłomnej woli może zmienić system. Podsumowując, książka Ewy Zgrabczyńskiej to pozycja obowiązkowa dla każdego, komu los zwierząt nie jest obojętny. To lektura, która zmienia optykę – po jej przeczytaniu już nigdy nie spojrzycie na zwierzę w klatce czy na arenie w ten sam sposób. To mocny, potrzebny i pięknie napisany głos w obronie tych, którzy głosu nie mają. To rzeczywiście opowieść o tygrysim sercu – sercu autorki, które bije w rytmie natury.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Niemy Niemen. Dalsze losy prawdziwych bohaterów Nad Niemnem. Robert Pawłowski
Niemy Niemen. Dalsze losy prawdziwych bohaterów Nad Niemnem.
Robert Pawłowski
Kolejna książka Roberta Pawłowskiego , będąca kontynuacją ,, Nad Niemnem’’ Orzeszkowej. Równie piękna pozycja jak tego samego autora ,,Płynąc po dnie Niemna’’. Pisarz przedstawia w swojej książce pozagrobowy wywiad z Elizą Orzeszkową, a także rozmowę z głównymi aktorami filmu, odtwarzającymi rolę powieściowych bohaterów: Adamem Marjańskim - Janem Bohatyrowiczem, Iwoną Katarzyną Pawlak - Justyną Orzelską i innymi. Ustalił też ,że Orzeszkowa pisała powieść mieszkając w tym samym szlacheckim dworku, w którym toczyła się akcja ,,Nad Niemnem’’. Justyna Orzelska i Jan Bohatyrowicz, Andrzej i Benedykt Korczyńscy, Emilia istnieli naprawdę . Tym samym udowadnia, że powieść nie jest fikcją literacką ale dokładnym odwzorowaniem losów nadniemeńskich polskich rodzin . Mezalians między Justyną a Janem, w rzeczywistości miał miejsce, a protoplastami byli Stanisława Kamieńska oraz Klemens Strzałkowski. Przedstawia ich dalsze tragiczne losy po wkroczeniu bolszewików na Litwę i Białoruś. Opisuje też dzisiejszy stan dworu Korczyńskich, z którego pozostały ruiny, podobnie jak z polskich wsi i zaścianków. Niemen, który za polskich czasów tętnił życiem, dzisiaj jest martwą rzeką, stąd tytuł ,, Niemy Niemen’’. Dodatkowym rarytasem są kadry z filmu , zdjęcia miejsc przedstawionych w powieści oraz samego Niemna. Przepiękna fotograficzna pamiątka z wyprawy autora wraz z ekipą na tereny, gdzie mieszkała Orzeszkowa. Pełna melancholii podróż i odwiedzenie czułych sercu miejsc jak np. prawdziwa mogiła Jana i Cecylii. Robert Pawłowski sam się nawet nad nią pochylił. To był bardzo wzruszający moment. Polecam, zakochanym w ,,Nad Niemnem’’. Cudowna książka. Podziwiam , ile pracy w nią włożył autor.
Anka - awatar Anka
oceniła na102 lata temu

Cytaty z książki Klan Matejków

Więcej
Marek Sołtysik Klan Matejków Zobacz więcej
Marek Sołtysik Klan Matejków Zobacz więcej
Więcej