Mity polskiego września 1939

Okładka książki Mity polskiego września 1939 autora Sławomir Koper, Tymoteusz Pawłowski, 9788381432993
Okładka książki Mity polskiego września 1939
Sławomir KoperTymoteusz Pawłowski Wydawnictwo: Czarna Owca historia
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2019-08-14
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-14
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381432993
Średnia ocen

5,2 5,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mity polskiego września 1939 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mity polskiego września 1939



książek na półce przeczytane 5225 napisanych opinii 639

Oceny książki Mity polskiego września 1939

Średnia ocen
5,2 / 10
94 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mity polskiego września 1939

avatar
1247
1151

Na półkach: , ,

Książka, o tym co poszło źle we wrześniu 1939 roku.
Nie czyta się źle, ale autorzy nie są obiektywni (Z drugiej strony kto jest?). Bardzo mało przypisów czy chociaż bibliografii.
Napisana łatwym, przystępnym językiem.

Książka, o tym co poszło źle we wrześniu 1939 roku.
Nie czyta się źle, ale autorzy nie są obiektywni (Z drugiej strony kto jest?). Bardzo mało przypisów czy chociaż bibliografii.
Napisana łatwym, przystępnym językiem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
406
387

Na półkach: ,

Bardzo lubie ksiazki pana Kopra. Te tez :)
Zostala zebrana w serie kontrowersyjnych pytan i odpowiedzi. Nie chodzi o to, ze sie z niektorymi nie zgadzam a inne sa oczywiste, tylko o spora zawartosc political fiction. Co by bylo gdyby.
Niejako nie dowiedzialem sie niczego nowego, ale poznalem poglady autorow na wiele aspektow tego trudnego czasu. Sporo tlumaczenia postawy naszych sojusznikow w 1939, wybielania sanacji, czy zachowania polskich dowodcow we wrzesniu 1939.
Trzeba przyznac uczciwie, ze mamy emocjonalne podejscie do tego czasu i trudno czasem o spojrzenie z innej perspektywy. A moze nalezaloby?

Bardzo lubie ksiazki pana Kopra. Te tez :)
Zostala zebrana w serie kontrowersyjnych pytan i odpowiedzi. Nie chodzi o to, ze sie z niektorymi nie zgadzam a inne sa oczywiste, tylko o spora zawartosc political fiction. Co by bylo gdyby.
Niejako nie dowiedzialem sie niczego nowego, ale poznalem poglady autorow na wiele aspektow tego trudnego czasu. Sporo tlumaczenia postawy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

174 użytkowników ma tytuł Mity polskiego września 1939 na półkach głównych
  • 112
  • 62
54 użytkowników ma tytuł Mity polskiego września 1939 na półkach dodatkowych
  • 26
  • 11
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Mity polskiego września 1939

Inne książki autora

Sławomir Koper
Sławomir Koper
Historyk, absolwent Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Autor m. in.: "Tajemnic i sensacji świata antycznego", "Miłości, seksu i polityki w starożytnej Grecji i Rzymie", "Śladami pierwszych Piastów", "Wędrówek po Polsce piastowskiej", "Spaceru po Lwowie", "Życia prywatnego elit II Rzeczypospolitej". Aktualnie specjalizuje się w okresie międzywojennym dziejów Polski i historii polskiej obyczajowości XIX stulecia. W swoich książkach stara się pokazać historię „z ludzką twarzą”; ważne osobistości w dziejach naszego kraju w życiu codziennym, nie unikając drażliwych tematów. Wychodząc z założenia, że życie prywatne, z jego wszystkimi składnikami jest ważną częścią biografii każdego człowieka, porusza tematy z reguły pomijane przez innych badaczy. A polityk czy artysta ukazany „w szlafroku i kapciach” zyskuje tylko na autentyczności. Nic tak bowiem nie fałszuje obrazu jak tworzenie posągowych postaci, pozbawionych uczuć, wad czy zwykłych ludzkich słabości. Sławomir Koper mieszka w Legionowie, oprócz historii pasjonuje się muzyką i sportem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatnie lata polskiego Lwowa Sławomir Koper
Ostatnie lata polskiego Lwowa
Sławomir Koper Tomasz Stańczyk
Smucą mnie książki o Lwowie, bo to niegdyś na wskroś polskie miasto, stolica Galicji, od wielu lat nie jest już w naszych granicach. W ostatnim rozdziale autorzy opisali jak Polacy byli począwszy od wiosny 1944 roku stopniowo wypędzani z ich własnego miasta. Według danych sowieckich jesienią 1944 roku 67% ludności stanowili Polacy, 26% Ukraińcy, więc rozpoczęły się "dobrowolne" przesiedlenia ludności polskiej na terytorium Polski, aby Lwów stał się ukraiński, choć nigdy ukraiński nie był. "Ostatnie lata polskiego Lwowa" to bardzo dobra książka, która mnie wielokrotnie wzruszyła. Autorzy poruszyli wiele ciekawych tematów, wydarzeń i postaci (Lem, Gabriela Zapolska, Szczepcio i Tońcio, słynny matematyk Stefan Banach, czy też wynalazca szczepionki na tyfus Rudolf Weigl) związanych ze Lwowem. Właściwie oprócz sprawy Gorgonowej, o której chyba napisano już wszystko, zawartość tej pozycji była dla mnie dosyć nowa i zaskakująca. Nigdy np. nie słyszałam o słynnych, również poza granicami Polski trunkach Baczewskiego. Dużo miejsca autorzy poświęcili rozdziałom o obronie Lwowa. Najpierw o tej udanej z 1918 roku, gdzie Ukraińcy byli bliscy przejęcia miasta, ale dzięki między innymi wysiłkom młodzieży lwowskiej nie doszło do tego, a potem o tej z września 1939 roku zakończonej wkroczeniem Sowietów. "Ostatnie lata polskiego Lwowa" to bardzo wartościowa i godna polecenia książka, napisana w ciekawy i przystępny sposób, ładnie wydana i z dużą ilością zdjęć. Warto przeczytać.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na811 miesięcy temu
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL Jan Głuchowski
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL
Jan Głuchowski
Pozycja bez wątpienia ciekawa, jeśli chodzi o poruszaną tematykę. Autor opisuje bardzo dokładnie i z całą masą szczegółów wakacyjne zagraniczne wyjazdy naszych rodaków w czasach PRL-u. Z tym, że owe wakacje najczęściej niewiele miały wspólnego z wypoczynkiem i relaksem, lecz nastawione były głównie na handel. Czasem wymienny, czasem za drogocenne dewizy. Ewentualne zwiedzanie zabytków, czy leżakowanie na plażach odbywało się tylko wówczas, gdy wszelkie transakcje handlowe przeprowadzono z lepszym lub gorszym skutkiem i „turyści” nie mieli już żadnego towaru na sprzedaż, albo brakło im kasy na kolejne zakupy. W czasach, kiedy handel zagraniczny był domeną państwową, a lokalne rynki były ubogie w towary, to pomysłowość i zacięcie handlowe polskich turystów wprost idealnie zapełniały lukę, z którą nie poradziły sobie duże instytucje państwowe. W większości przypadków transakcje kupna-sprzedaży przeprowadzano na stosunkową skromną skalę, ale zdarzały się też przypadki handlu hurtowego. Często gęsto problemem były jednak nie same transakcje, czy znalezienie klienta na swój towar (czy to w kraju, czy za granicą),ale wywiezienie, a potem wwiezienie dziesiątek, setek, a niekiedy nawet tysięcy kosmetyków, butelek alkoholu, butów, swetrów, futer, kryształów, sprzętów domowych i innych dóbr, których pożądali konsumenci zarówno w krajach komunistycznych, jak i tych spoza bloku wschodniego. I tutaj niektórym dopisało niewiarygodne wręcz szczęście, a niektórych spotkał pech. Szczęśliwcy zarabiali fortuny, pechowcy je potracili. Ponieważ należę do pokolenia, które nie specjalnie pamięta te czasy, a już na pewno nie mogło w żaden sposób aktywnie uczestniczyć w tego typu wyprawach, książkę przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, bo pokazała mi kolejne oblicze minionego ustroju, o którym raczej nie przeczyta się w żadnym podręczniku historii. Trochę zastrzeżeń mam natomiast do wykonania, bo autor miejscami zanadto skupił się na szczegółach (np. wymieniając dokładne liczby uczestników poszczególnych wycieczek, ich miejsca zamieszkania, czy zawody),które bardziej by pasowały do opracowania naukowego niż do książki popularnonaukowej. Również niektóre anegdoty wydały mi się mało zabawne, żeby nie napisać, że wcale. W mojej opinii styl narracji wymaga doszlifowania.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na63 lata temu
Wojna w kanałach Sebastian Pawlina
Wojna w kanałach
Sebastian Pawlina
W swojej pracy Sebastian Pawlina zebrał wszystkie informacje na temat powstańczego wykorzystania warszawskich kanałów, nazywanych wówczas „trasami specjalnymi„. Zaczął przy tym od początku i przytoczył przypadki, w których kanałami ściekowymi z getta uciekali żydowscy powstańcy, a z Pawiaka takim samym sposobem wydostawali się polscy więźniowie. Na samym wstępie autor podał historię planowania i budowy warszawskich kanałów oraz niebagatelną rolę ówczesnego prezydenta Warszawy, rosyjskiego generała Sokratesa Starynkiewicza. Jednak nie wiem czemu, w tym miejscu znajdzie się też tuzin informacji o Wacławie Szymanowskim i Bolesławie Prusie. W dalszej części pracy można zapoznać się z przygotowaniem do powstańczych walk oraz z pierwszymi bojami. Prawdziwą esencję książki odnajduje się dopiero w rozdziale szóstym, w którym autor zajął się obrońcami zlokalizowanej na Ochocie ”Reduty Wawelskiej” oraz ich ewakuacją kanałami. Właśnie opisy podziemnych akcji przeprowadzonych w kanałach są najmocniejszą częścią książki. Można z zapartym tchem poznawać historię przejścia do Puszczy Kampinoskiej grupy mjr. „Okonia„ czy kolejne zejścia do kanałów patrolu por. „Agatona„. Prawdziwą perełką jest dla mnie pasjonujący opis prywatnej wojny o kanały prowadzonej z Niemcami przez ppor. ”Antka”. Przyznam, że nie znałem tej historii. W dalszej kolejności zawarto opisy brawurowej podziemnej dywersji na placu Bankowym, czy dramatycznej ewakuacji powstańczego Mokotowa. Ważną rolę w tych momentach publikacji zajmują fragmenty relacji i wspomnień bezpośrednich świadków zdarzeń, które dodatkowo urzeczywistniają opisywane dzieje. Dzięki temu czytelnik może realnie zetknąć się z ciemnością, strachem, smrodem, niebezpieczeństwem utonięcia i zagubienia, a nawet atakami paniki – panującymi w podziemnych kanałach. (https://historia.org.pl/2019/08/25/wojna-w-kanalach-s-pawlina-recenzja/)
Szymon Nowak - awatar Szymon Nowak
ocenił na81 rok temu
1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na86 miesięcy temu
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo Mirosław Wlekły
Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo
Mirosław Wlekły
Książka "Gareth Jones. Człowiek, który wiedział za dużo" ma charakter reportażu biograficznego. Przybliża czytelnikowi postać młodego walijskiego dziennikarza, będącego, przez kilka lat, zaufanym sekretarzem znanego brytyjskiego liberała i opiniotwórczego polityka Lloyda George'a. Gareth Jones to jednoznacznie pozytywny bohater, ale jego charakter jest złożony. Był człowiekiem dobrze wykształconym, obdarzonym wyjatkowo przenikliwym zmysłem politycznym i wyróżniającym się bezkompromisowym dążeniem do ukazywania prawdy, a jednocześnie osobą naiwną w ocenie intencji bliźnich. Wszystkie te cechy sprawiły, że życie Walijczyka trwało bardzo krótko i zakończyło się tragicznie. Gareth Jones znał rosyjski, niemiecki, francuski, był bardzo dobrze zorientowanym i docenianym, młodym dziennikarzem, który rozumiał współczesność i świetnie rozszyfrowywał polityczne mechanizmy. W propagandowej grze Hitlera i Stalina z Zachodem widział niepokojące rysy, coś, czego inni nie dostrzegali bądź dostrzegali, ale z rozmysłem to ignorowali. Jones nie uznawał dziennikarstwa, które rezygnuje z rzetelności i traktuje fakty w sposób dość swobodny, raczej starając się odpowiedzieć na określone zamówienie polityczne bądź ideowe. Uważał, że podstawowym obowiązkiem dziennikarza jest dogłębne poznanie faktów i ujawnianie prawdy. W tamtych burzliwych czasach okazało się to jednak bardzo trudne – nikt nie chciał słuchać prawdy o tym, co na własne oczy zobaczył Walijczyk na terroryzowanej przez bolszewików ukraińskiej prowincji w 1933 r. Wykorzystując oficjalną zgodę Rosjan na odwiedzenie fabryki traktorów, młodzieniec nielegalnie opuścił pociąg, którym podróżował i pieszo przemierzył kilka ukraińskich wsi, w których szerzyła się śmierć na skutek niewyobrażalnej klęski głodu sztucznie wywołanej przez bolszewików na rozkaz Stalina. Ta podróż oczywiście nie mogła zostać niezauważona przez Rosjan. Młody dziennikarz otrzymał ostatecznie eskortę mundurowego i trafił na czarną listę NKWD. Gdyby Gareth Jones nie był postrzegany przez Rosjan jako zaufany współpracownik Lloyda George'a, z tej podróży zapewne nigdy by nie wrócił. Ale chociaż wrócił cały i zdrowy w zachodnim świecie uznano, że złamał niepisane zasady dyplomacji i naraził na szwank wiarygodność prominentnych polityków (m.in. Lloyda George'a),którym zależało na utrzymaniu dobrych relacji z ZSRR. Po opublikowaniu pierwszych artykułów o Hołodomorze młody Walijczyk był publicznie ignorowany, ośmieszany, deprecjonowany i szantażowany, a decyzja o publikacji kolejnych artykułów o tym, co zobaczył podczas Wielkiego Głodu, została odrzucona przez cały brytyjski establishment. Życie Garetha Jonesa miało tragiczny finał. Pomimo tego, że ostatni akt tej tragedii nie rozegrał się na terytorium ZSRR, istnieją poszlaki, wskazujące na to, że zamieszane było w nią NKWD. Wtedy jednak zachodni świat nie znał prawdziwego oblicza tych służb i także wcale nie zmartwił się śmiercią niesfornego dziennikarza. Książka zawiera dużo dobrze udokumentowanych informacji historycznych na temat wydarzeń politycznych mających miejsce w Europie i na świecie w latach 1930 - 1935. Autor zachował idealny balans pomiędzy prezentacją biografii swojego bohatera a ukazywaniem faktów historycznych. Nie zapomniał także o ukazaniu wątku polskiego, trudnych relacji polsko - niemieckich, polsko - rosyjskich, nieprzyjaznego stosunku brytyjskich polityków do Piłsudskiego po 1926 r. oraz nieskrywanej na Zachodzie niechęci do rządów sanacyjnych w II Rzeczpospolitej. Interesujące są również wątki związane z żyjącymi wówczas znanymi pisarzami takimi jak George Orwell i Bernard Shaw. Reportaż został oparty na publikacjach historycznych, dokumentach archiwalnych oraz na materiale reporterskim zgromadzonym przez samego autora. Mirosław Wlekły postanowił bowiem przemierzyć trasę, którą przez ukraińskie wsie w okresie Wielkiego Głodu wędrował Gareth Jones. Reporter przejrzał tamtejsze archiwa i rozmawiał z miejscowymi. Czas tej podróży nie sprzyjał jednak zbieraniu danych, bowiem na Ukrainie w 2018 r. nie było spokojnie. W książce mocno zaakcentowany został fakt, że w wyniku celowej zmowy nikt na Zachodzie nie uwierzył Jonesowi, pamięć o nim została wymazana z historii na wiele lat, także w rodzinnym mieście. Jedynym miejscem na świecie, gdzie przetrwała była Ukraina. Publikacja bez znieczulenia ukazuje, że zamykanie ust dziennikarzom, korupcja w mediach, tchórzostwo przywódców politycznych, obojętność społeczeństw i zbiorowe przymykanie oczu na zuchwałe poczynania dyktatorów wcześniej czy później doprowadzają do historycznych katastrof. W czasach, gdy żył tytułowy bohater następstwem takiej zbiorowej ignorancji było umocnienie się dwóch zbrodniczych totalitaryzmów, Hołodomor, Wielkie Czystki i zbrodnie stalinowskie, powstanie gułagów, wybuch II wojny światowej, funkcjonowanie obozów zagłady oraz Holokaust. Książka posiada wykaz bibliograficzny, indeks nazwisk oraz kalendarium życia głównego bohatera. Czyta się ją bardzo dobrze i zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Interesującym uzupełnieniem treści są archiwalne ilustracje. Również wersję audio słucha się doskonale dzięki świetnej interpretacji Pana Grzesława Krzyżanowskiego. Polecam lekturę tej publikacji. 🔰"Irlandzki pisarz George Bernard Shaw, piewca Lenina i Hitlera. Pierwszy jest wg. niego "naprawdę interesującym mężem stanu" a drugi "bardzo niezwykłym i zdolnym człowiekiem". Shaw zachwala też reformy Stalina." David Lloyd George 🔰"zaczyna zachwalać Stalina: -(...) to prawdziwy mężczyzna. Chylę czoło przed Stalinem i Mussolinim." 🇵🇱 "Gareth Jones w liście do rodziców z 5.08.1930 wspomina plany wybudowania w Polsce najlepszego lotniska na świece, które pomieściłby 40 samolotów wojskowych. Musi mieć na myśli Warszawskie Okęcie, które w założeniu miało być wyłącznie lotniskiem wojskowym. Dodaje: " wszędzie są tu żołnierze, a jednocześnie Polska jest beznadziejnie biedna". ☃️ Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2026r. Przeczytam książkę z imieniem w tytule. (6)
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na102 miesiące temu
My, dzieci komunistów Krystyna Naszkowska
My, dzieci komunistów
Krystyna Naszkowska
Jestem bardzo wzburzony po lekturze książki pod tytułem „My, dzieci komunistów. Mówią: Jasińska-Bierutówna, Fejgin, Smolar, Holland, Skalski, Grudziński, Titkow”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czerwone i Czarne. Jest to zbiór siedmiu wywiadów, jakie z dziećmi komunistycznych dygnitarzy przeprowadziła Krystyna Naszkowska. Jest ona publicystką i reporterką „Gazety Wyborczej”. Wstęp do książki napisał znany historyk, prof. Andrzej Friszke. Nie zdziwił mnie ten fakt. Wydaje się bowiem, że wraz z upływem lat prof. Friszke znajduje coraz więcej zrozumienia dla komunistów, czemu dał wyraz w słowie wstępnym. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie przeprowadził zawoalowanej krytyki rządu, a nawet niektórych swoich kolegów po fachu. Zgodzę się chyba tylko z jednym jego wywodem – chociaż pewnie rozumiemy te słowa inaczej – „książkę Krystyny Naszkowskiej warto przeczytać także dlatego, by zrozumieć, z jak różnymi doświadczeniami i przeżywaniem przeszłości mamy do czynienia wśród nas, Polaków, wywodzących się z różnych tradycji”. Już pierwszy wywiad wywołał moje oburzenie. Rozmówcą jest nie kto inny, jak córka Bolesława Bieruta. Uważna lektura tej rozmowy (jak i kolejnych) obala wszystkie tezy, jakimi we wstępie uraczył nas prof. Friszke. Aleksandra Jasińska przedstawia siebie jako zadeklarowaną komunistkę, wierzącą do końca partii (w PZPR była aż do jej rozwiązania). Bolesław Bierut z jej opowieści jest kochającym ojcem i dobrym człowiekiem. Tak tak, nic nie pokręciłem. W ogóle naiwność (czy głupota) pani profesor socjologii, która – o zgrozo – pracowała na Uniwersytecie Warszawskim aż do 2012 roku jest porażająca. Opowiadając o czasach powojennych rozbrajająco stwierdza, że „wcale nie żyła w luksusach”. Jako o czymś oczywistym opowiada o swoich studiach, wypoczynku w rządowych willach, przejażdżkach odkrytymi limuzynami. Mimo to, nie uważa tego za „przesadny luksus”. W ogóle zdaje się nie dopuszczać do siebie myśli, że ten sam Bierut skazywał ludzi na śmierć, że innym dzieciom odbierał ojców, że w katowniach UB w całej Polsce mordowano ludzi. Nie – dla profesor (sic!) Jasińskiej był on „dobrym człowiekiem”. W ogóle o swoim losie opowiada tak, jakby należało jej współczuć. Dzieci Żołnierzy Wyklętych, kułaków, przeciwników władzy ludowej głodowały, były szykanowane, nie mogły podjąć studiów ani pracy, tymczasem ona została profesorem na UW. O zgrozo, nauczała aż do 2012 roku, co jest hańbą dla państwa polskiego i wszystkich rządów, niepotrafiących (i nie mających takich zamiarów) skutecznie przeprowadzić dekomunizacji. Czytając wywiady, jakie przeprowadziła Krystyna Naszkowska nowego wymiaru nabiera hasło, że „kolejne pokolenie UB-eków walczy z kolejnym pokoleniem Żołnierzy Wyklętych”. Kolejne rozmowy niestety często utrzymane są w podobnym tonie. Jak wypadają losy „dzieci komunistów” w porównaniu z losami „reakcji” i ich dzieci – tych, których torturowano, mordowano i szykanowano przez cały okres PRL-u? „Czerwone dzieci” tego nie widzą, nikt nie czuje się tym w ogóle zażenowany. Naprawdę książka wywołała u mnie silne emocje. Akurat jakiś czas temu czytałem biografię ks. Jerzego Popiełuszki. Porównajmy sobie jego opis pobytu w wojsku z relacją Piotra Fejgina. Prześladowany, torturowany psychicznie i fizycznie młody kleryk i Fejgin – syn osławionego płk Anatola Fejgina. W ogóle, gdyby przyjąć to, co mówi Piotr Fejgin to trzeba uznać, że komuniści musieli być – mówiąc wprost – bardzo głupi. Okazuje się bowiem, że ani Bierut, ani szef osławionego Departamentu X to byli dobrzy ludzie. Nic nie wiedzieli oni o metodach przesłuchań, o torturach i katowaniu ludzi. Co więcej, nie akceptowali tego (sić!). Przecież stąd już krok do stwierdzenia – jak ktoś to ironicznie sformułował – że teraz okazuje się nagle, że wszyscy komuniści już w 1944 roku „heblowali deski na okrągły stół”. Jeśli sięgniecie po tę książkę, zrozumiecie targające mną emocje. Przecież w Polsce nie możemy żyć w schizofrenii – z jednej strony gloryfikujemy AK i całą tradycję antykomunistyczną. Z drugiej dzieje się zdumiewająca – niestety przykładają do tego rękę także niektórzy historycy- kiedy mówi się, że komuniści to byli generalnie „dobrzy ludzie”. Po prostu ręce opadają. Dziś, kiedy nadal nie znamy miejsca pochówku polskich bohaterów, dziś kiedy dopiero przywracamy pamięć o rotmistrzu Pileckim i generale Nilu – syn Fejgina w wywiadzie chciałby rehabilitacji swojego ojca. Co znamienne – niestety i tego się można było spodziewać, patrząc na wydawcę książki i związki Krystyny Naszkowskiej z Gazetą Wyborczą – czytelnik odnajdzie w wywiadach bezpardonową krytykę Prawa i Sprawiedliwości. Partii obrywa się za wszystko – za antykomunizm, 500+, 300+. Ludzie, którzy chodzą na urodziny do Jerzego Urbana zajadle krytykują wybrany w demokratycznych wyborach rząd. Jest to porażające. Lektura książki wymaga wiedzy, oczytania i zdrowego rozsądku. Jak stwierdza córka Bieruta, przeniesienie jego grobu z Powązek byłoby „niehumanitarne”. Czym zatem było mordowanie ludzi przez UB/SB i grzebanie ich w zbiorowych, bezimiennych mogiłach? Czym było bestialskie morderstwo księdza Jerzego Popiełuszki? Czym było strzelanie do ludzi i czołgi na ulicach? O tym „dzieci komunistów” nie mówią. Oni w tym czasie studiowali, wyjeżdżali za granicę, robili kariery. Zaskakująco dużo wśród nich socjologów i historyków. Czy mogą więc jeszcze dziwić ataki na IPN, na lustrację, dekomunizację? Czy może dziwić fakt, że komuniści zajmują czołowe miejsca na listach Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Po lekturze tej książki nasuwa mi się jeden wniosek i prośba: nie dajmy się zwariować. Nie róbmy z katów „dobrych ludzi”. Smutne jest to, że komuniści mają się nadal w Polsce zaskakująco dobrze. Ich ofiary... „My, dzieci komunistów” to lektura – przynajmniej dla mnie – gorzka w swej wymowie. Uświadomiłem sobie, że „różne tradycje”, o których wspomniał we wstępie prof. Friszke nigdy się nie zrozumieją. Rację mieli albo kaci gen. Nila, rtm. Pileckiego, ks. Popiełuszki, albo ci zamordowani. Jak mówi przysłowie „tertium non datur”.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na61 rok temu
Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie Jarosław Molenda
Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie
Jarosław Molenda
Autor prezentuje dziesięć biografii historycznych poświęconych polskim kobietom, których działalność miała wpływ na losy wielu ludzi, a często także na przebieg wojny. Niektóre jak Krystyna Skarbek, Halina Szymańska, Irena Conti di Mauro, Halina Szwarc, hrabina Klementyna Mańkowska pracowały dla wywiadu i ich raporty o wojennych planach, fabrykach wojskowych, wyposażeniu floty wojennej, siłach wroga były przekazywane aliantom. Inne jak Irena Sendlerowa wyprowadzały z getta żydowskie dzieci i umieszczały w polskich rodzinach lub jak Izabella Horodecka rozpracowywały gestapowców, zdrajców, szmalcowników, na których Państwo Podziemne wydało wyroki śmierci. Były też i takie jak np. Zofia Kossak -Szczucka, których działalność była bardzo kontrowersyjna. A dwie z nich jak Julia Brystyger ("Krwawa Luna") i Wanda Wasilewska stały się wiernymi aparatczykami powojennego komunizmu, który panoszył się nad Wisłą. Biografie przedstawione w tej książce nie są pogłębione, autor czasami dokumentuje własne tezy, aby jak stwierdza w przedmowie, obalić mity narosłe wokół niektórych postaci. Bardzo dużo i często cytuje obszerne fragmenty innych źródeł, przez co trudno mu utrzymać jednolity styl i spójność wywodu. Książka ma charakter popularnonaukowy i może być zachętą do pogłębiania wiedzy na temat poszczególnych osób. Wartością dodaną tej publikacji jest przywrócenie pamięci o wybitnych polskich agentkach, których działalność nie jest powszechnie znana. Wiele informacji na temat ich współpracy z brytyjskim wywiadem jest nadal utajnionych. Znalazłam tu także informacje, o których wcześniej nigdzie nie czytałam. Szokujaca była dla mnie np. postawa władz polskich w Londynie wobec wszystkich, którzy przekazywali aliantom dane wywiadowcze bezpośrednio, czyli poza rutynową drogą służbową ustaloną przez Rząd Londyński. Wszyscy, którzy się nie podporządkowali, byli uznawani przez ów rząd za niebezpiecznych i eliminowano ich materialnie, a nawet fizycznie. Taki los spotkał przełożonych Klementyny Mańkowskiej. Działała ona w strukturach tajnej organizacji "Muszkieterzy", założonej przez Stefana Witkowskiego, który nie zgodził się przejść do AK. Wszyscy zostali zgładzeni. Mańkowska została ostrzeżona i aby ratować życie musiała z rodziną ukryć się na wiele lat w Afryce. Śmierć dosięgła kilka lat po wojnie także dawną sekretarkę Witkowskiego Teresę Łubieńską oraz Krystynę Skarbek, która była jedną z najlepszych agentek brytyjskiego wywiadu jeszcze przed wybuchem II wojny światowej i nie działała w strukturach AK. Okoliczności jej śmierci są tak niedorzeczne, wręcz absurdalne, że znając historię unicestwienia "Muszkieterów" nie trudno przyjąć, że był to ściśle zaplanowany nieszczęśliwy przypadek.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Mity polskiego września 1939

Więcej
Sławomir Koper Mity polskiego września 1939 Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne