Liga Sprawiedliwości - Bez Sprawiedliwości

Okładka książki Liga Sprawiedliwości - Bez Sprawiedliwości
Jorge JimenezFrancis Manapul Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Uniwersum DC komiksy
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Seria:
Uniwersum DC
Tytuł oryginału:
Justice League: No Justice
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2019-10-02
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-02
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328142855
Tłumacz:
Maciej Nowak-Kreyer
Tagi:
Liga Sprawiedliwości DC Uniwersum
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Batman Metal. Batman Death Metal. Tom 4 Greg Capullo, Brian Hitch, Yanick Paquette, Scott Snyder, James Tynion IV, Joshua Williamson
Ocena 6,1
Batman Metal. ... Greg Capullo, Brian...
Okładka książki Batman - Death Metal. Tom 3 Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 6,7
Batman - Death... Greg Capullo, Scott...
Okładka książki Batman - Death Metal. Tom 2 Greg Capullo, Scott Snyder
Ocena 7,2
Batman - Death... Greg Capullo, Scott...
Okładka książki Fundament Christos Gage, Joshua Hixson, Donald Mustard, Scott Snyder
Ocena 7,4
Fundament Christos Gage, Josh...

Podobne książki

Okładka książki Człowiek ze Stali Brian Michael Bendis, Jason Fabok, José Luis García-López, Adam Hughes, Jim Lee, Kevin Maguire, Ivan Reis, Steve Rude, Evan Shaner, Ryan Sook
Ocena 7,2
Człowiek ze Stali Brian Michael Bendi...
Okładka książki Superman - Action Comics: Niewidzialna mafia Brian Michael Bendis, Yanick Paquette, Ryan Sook, Wade von Grawbadger
Ocena 7,2
Superman - Act... Brian Michael Bendi...
Okładka książki Mockingbird Chelsea Cain, Joëlle Jones, Ibrahim Moustafa, Katarzyna Niemczyk
Ocena 7,8
Mockingbird Chelsea Cain, Joëll...
Okładka książki Strażnicy Galaktyki - tom 1 Dan Abnett, Wes Craig, Andy Lanning, Paul Pelletier, Brad Walker
Ocena 6,9
Strażnicy Gala... Dan Abnett, Wes Cra...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,1 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1090
1074

Na półkach:

Nigdy nie uznawałem się za znawcę przygód trykociarzy spod znaku DC czy Marvel, ale mam wrażenie, że ci spod pierwszej gwiazdy od dawna kręcą się w kółko. Nie mają kompletnie szczęścia na dużym ekranie, kilka animacji wypadło im dobrze, ale tyle samo słabo, zaś w komiksach jest tak sobie. Od wejścia DC Odrodzenie więcej trafiam słabych przygód niż takich, które naprawdę potrafią wciągnąć. Póki co wyjątkiem był Batman Metal, choć miejscami był on strasznie naciągany, oraz Batman Detectiv Comics, który jednak stawia za często na krwawą rozwałkę. Wierzyłem jednak, że Liga Sprawiedliwości pod przewodnictwem Scotta Snydera podoła zadaniu i faktycznie, częściowo się to udało. Jednak tylko częściowo.

Prezentowany tutaj album czytało mi się dobrze, ale nie oszukujmy się - te huczne zapowiedzi o zupełnie nowym zagrożeniu są zrobione mocno na wyrost. Po raz kolejny mamy prastare istoty (tym razem bogów), po raz kolejny caaaaaały wszechświat jest w niebezpieczeństwie, po raz kolejny ci dobrzy muszą współpracować z tymi złymi, aby uratować sytuację i po raz kolejny kończy się to tak, jak zwykle. Serio, absolutnie nic, ale to nic tutaj mnie nie zaskoczyło. Czy to źle? W sumie nie bardzo, bo nawet nie liczyłem na jakiś szczególny zwrot wydarzeń.

Jedyne o co jestem naprawdę zły to jak potraktowano postać Brainiaca. Ponoć to najinteligentniejsza istota w całym wszechświecie, potrafi przewidzieć i zaplanować nawet radykalne ruchy przeciwników, a klasycznie dostaje wpierdziel w najgłupszy sposób jaki można sobie wyobrazić. Do tego od ludzi, którzy ewolucyjnie stoją sporo niżej, szczególnie pod kątem sprzętu, jakim operują. Wątek z nim zapowiadał się obiecująco, po czym gościa potraktowano jak debila. Mamy zatem podobną zagrywkę, co w serii Batman: Metal, gdzie najlepszy detektyw świata, Mroczny Rycerz Gotham, Bruce Wayne... zachowuje się jak skończony debil. Wiem, brutalne porównanie, ale naprawdę miałem takie odczucia podczas lektury Bez Sprawiedliwości.

Trochę irytowały mnie też niektóre rysunki w poszczególnych zeszytach. Ja rozumiem, że pracuje nad tym szereg rysowników, aby wydawca wyrobił się z terminami, ale mogliby ich dobrać jakoś bardziej kompatybilni. A tak mam ciekawy rysunek, utrzymany mniej więcej w jednym stylu i nagle morderczy przeskok, gdzie Wonder Women zaczyna przypominać babo-chłopa na sterydach. To naprawdę nie pomagało w lekturze. Na szczęście takich momentów jest mało.

Podsumowując - komiks jest po prostu dobry. Widać, że Snyder stara się jakoś uporządkować to uniwersum (multiwersum), nadać mu nowy tor, dorzucić coś ciekawszego, ale mnie do końca tym nie kupił. Obstawiam jednak, że fani facetów i kobiet w trykotach będą zachwyceni. O niczym epickim oczywiście nie ma tutaj mowy, ale na tle innych komiksów z DC Odrodzenie, w tym głównie przygód Zielonych Latarni, Supermana i Green Arrow, ten wypada niebotycznie lepiej.

Nigdy nie uznawałem się za znawcę przygód trykociarzy spod znaku DC czy Marvel, ale mam wrażenie, że ci spod pierwszej gwiazdy od dawna kręcą się w kółko. Nie mają kompletnie szczęścia na dużym ekranie, kilka animacji wypadło im dobrze, ale tyle samo słabo, zaś w komiksach jest tak sobie. Od wejścia DC Odrodzenie więcej trafiam słabych przygód niż takich, które naprawdę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
149
40

Na półkach:

Najpierw pozytywy - duży plus za rysunki (F. Manapul), poza częścią 3 (zmiana artysty). No i tu chyba koniec plusów. W komiksie jest przedstawiona kontynuacja wydarzeń z Batman Metal - dość przeładowanego crossovera, który jednak wciągał i ogólnie można go ocenić pozytywnie, czego nie można powiedzieć o tym komiksie. Mocny średniak z historią nie do końca trzymającą się kupy. Akcja była jak to w Lidze Sprawiedliwości fajna, jednakże kiedy bohaterowie dzięki Cyborgowi, w średnio zrozumiany sposób, cofają się w czasie żeby zwyciężyć nad Tytanami Omega (tak, to kolejna "niezwyciężalna siła", która zadziwiająco prosto daje się pokonać) to komiks traci już dla mnie absolutnie jakikolwiek sens. Fatalnie ten powrót w czasie został pokazany i wyjaśniony. Wiem, że to nudne już, ale lepiej moim zdaniem do cofania się w czasie używać Flasha skoro wiemy, że to potrafi, niż wymyślać na to inne dziwne i naciągane sposoby...

Najpierw pozytywy - duży plus za rysunki (F. Manapul), poza częścią 3 (zmiana artysty). No i tu chyba koniec plusów. W komiksie jest przedstawiona kontynuacja wydarzeń z Batman Metal - dość przeładowanego crossovera, który jednak wciągał i ogólnie można go ocenić pozytywnie, czego nie można powiedzieć o tym komiksie. Mocny średniak z historią nie do końca trzymającą się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
352
185

Na półkach: , ,

Taki sobie komiks, w większości super narysowany przez Francisa Manapula (tylkotom 3 narysowany przez Riley Rossmo kompletnie nie przypadł mi do gustu, wyszedł z tego jakiś koszmarek).
Sama fabuła, jak to często bywa w przypadku przygód Ligi Sprawiedliwości, jest dla mnie zbyt odjechana, zbyt Sci/Fi, często bełkotliwie niezrozumiała...

Taki sobie komiks, w większości super narysowany przez Francisa Manapula (tylkotom 3 narysowany przez Riley Rossmo kompletnie nie przypadł mi do gustu, wyszedł z tego jakiś koszmarek).
Sama fabuła, jak to często bywa w przypadku przygód Ligi Sprawiedliwości, jest dla mnie zbyt odjechana, zbyt Sci/Fi, często bełkotliwie niezrozumiała...

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1113
837

Na półkach:

Raczej trudno spodziewać się po „Lidze Sprawiedliwości” tego, że nie będzie to komiks nastawiony na akcję i stricte rozrywkowy. Superbohaterskie drużynówki powstały wszak właśnie po to, by zjednoczeni herosi mierzyli się z wielkimi, nader często kosmicznymi zagrożeniami. Jednak nawet opowieść bez większych ambicji trzeba przygotować na tyle dobrze, by czytelnicy nie sarkali na jej jakość. Ta sztuka nie powiodła się twórcom piszącym „Ligę” w czasach „Odrodzenia”, należało się zatem spodziewać, że tym razem pałeczkę przejmie ktoś inny. Tym kimś okazała się gwiazda DC Comics, Scott Snyder (ze wsparciem dwóch innych autorów). Ostatnimi czasy borykał się ze sporymi wahaniami formy twórczej, sprawdźmy, czy tym razem pokazuje swoją lepszą, czy raczej gorszą twarz.

Konfrontacja z Barbatosem przyniosła nieoczekiwane efekty – bohaterowie zrobili wyrwę w materii wszechświata, co poskutkowało pojawieniem się nowego zagrożenia. Żeby je zażegnać, sformowano cztery osobne grupy, które muszą zmierzyć się z niebezpieczeństwem. Mimo że mają osobne misje, ostatecznie muszą połączyć siły, inaczej świat może przestać istnieć. Nie wszystkim podoba się, że nad całością czuwa Brainiac, jeden z największych złoczyńców w kosmosie. Podobno tym razem można mu jednak ufać, ale nigdy nic nie wiadomo…

To, że komiks nie ma przydzielonej żadnej numeracji, nie znaczy wcale, że można do niego podejść z marszu. To nie jest tytuł dla kogoś niezaznajomionego nie tylko z samą „Ligą Sprawiedliwości”, ale w ogóle z Uniwersum DC. Przede wszystkim wydarzenia tu zaprezentowane są konsekwencją tych, które miały miejsce w „Batman Metal”. Dobrze więc przed lekturą zapoznać się z tym wielkim crossoverem, żeby przynajmniej z grubsza wiedzieć, o co chodzi, kto z kim i dlaczego. Poza tym wypada orientować się w przynależności różnych postaci do poszczególnych grup. Mamy tu między innymi członków klasycznej Ligi Sprawiedliwości, Nastoletnich Tytanów czy Suicide Squad, jak więc widać, przekrój jest szeroki i znajomość dramatis personae może się przydać, a na pewno ułatwi orientację w temacie.

„Batman Metal” miał świetne momenty, ale ostatecznie okazał się przesadnie bombastyczny. Niestety „Bez sprawiedliwości” idzie w podobnym kierunku – zagrożenie, z którym muszą mierzyć się bohaterowie jest naprawdę spektakularne. Tak zwani Tytani Omega (swoją drogą, ta nazwa jest wyjątkowo nadęta, co powiem szczerze, wywołuje niezamierzenie karykaturalny efekt już na samym wstępie) to następne niebezpieczeństwo działające na zasadzie niszczyciela światów. Wiem, że trudno wymyślić coś innego, zwłaszcza jako siłę, z którą musi walczyć cała grupa herosów, ale na litość boską, ileż można? Za kilka lat, gdy prezentowany będzie kolejny wielki story-arc lub kolejny targający Multiwersum kryzys, nikt już nawet nie będzie pamiętał o Tytanach Omega. Taka ich wartość – ich potęga jest jakoby niezmierzona, ale w rzeczywistości jakże łatwo się z nią rozprawić. Więc gdzie tu jakiekolwiek emocje i ciężar gatunkowy? Puff – bańka pryska.

W komiksach typu team-up trudno o odpowiednią rozbudowę charakterów poszczególnych postaci. Dzieje się tak dlatego, że rzadko ktoś wychodzi na pierwszy plan, a twórcy, chcąc schlebić gustom fanów konkretnych osób, dają po trochę czasu ekranowego każdemu. Tak też dzieje się tutaj – Snyder, Tynion IV i Williamson skupili się na akcji, a bohaterowie po prostu są, ale ani jeden nie wyróżnia się niczym specjalnym. Niby nic dziwnego, chociaż można było mieć nadzieję że tacy starzy wyjadacze spiszą się odrobinę lepiej.

Pod względem wizualnym nie ma tu niczego specjalnego, ale też trzeba przyznać, że rysownicy nie odwalili fuszerki. Komiks prezentuje się po prostu kolorowo i ładnie, czasami wchodząc w bardziej spektakularne tony, zwłaszcza w scenach akcji. Te nie są jednak idealne, bo ma tu miejsce zwyczajne dla team-upów przeładowanie – czasami wkrada się lekki chaos i przeładowanie postaciami. Ogólnie rzecz biorąc, jest w porządku.

Jako pomost między Mrocznym Kryzysem (no dobra, sam tak nazywam „Metal”, to nic oficjalnego) a nową serią z Ligą Sprawiedliwości w roli głównej „Bez sprawiedliwości” sprawdza się przyzwoicie. Ale jako odrębna opowieść jest już mocno tak sobie. Brakuje tu większych emocji, bo wiemy, że i tak wszystko musi się skończyć dobrze, skoro za momencik rozpoczyna się już wydawanie regularnej „Ligi”. Sięgnięcie po ten komiks ma sens tylko wtedy, jeśli jest się trochę obeznanym z Uniwersum DC i ma się ochotę na szybką nawalankę. W innym przypadku wybierzcie coś innego.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2020/04/liga-sprawiedliwosci-bez.html
oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal (wpis z 26. 01. 2020) - https://www.facebook.com/Szortal/posts/2989713737718000?__tn__=K-R

Raczej trudno spodziewać się po „Lidze Sprawiedliwości” tego, że nie będzie to komiks nastawiony na akcję i stricte rozrywkowy. Superbohaterskie drużynówki powstały wszak właśnie po to, by zjednoczeni herosi mierzyli się z wielkimi, nader często kosmicznymi zagrożeniami. Jednak nawet opowieść bez większych ambicji trzeba przygotować na tyle dobrze, by czytelnicy nie sarkali...

więcej Pokaż mimo to

avatar
219
22

Na półkach:

Liga Sprawiedliwości nie miał ostatnio łatwego życia, zwłaszcza w ramach serii wydawniczej DC Odrodzenie. Teraz pojawiło się światełko w tunelu za sprawą Scotta Snydera. Liga Sprawiedliwości: Bez Sprawiedliwości wypada bardzo dobrze. Może nie jest to wybitny komiks i widać w nim kopie innych komiksów, ale na nowo ustawia uniwersum DC.
Więcej: https://czytajkomiksy.pl/liga-sprawiedliwosci-bez-sprawiedliwosci-recenzja/

Liga Sprawiedliwości nie miał ostatnio łatwego życia, zwłaszcza w ramach serii wydawniczej DC Odrodzenie. Teraz pojawiło się światełko w tunelu za sprawą Scotta Snydera. Liga Sprawiedliwości: Bez Sprawiedliwości wypada bardzo dobrze. Może nie jest to wybitny komiks i widać w nim kopie innych komiksów, ale na nowo ustawia uniwersum DC.
Więcej:...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7113
6057

Na półkach: , , ,

TAJEMNICA, CUD, MĄDROŚĆ, ENTROPIA

Nie ma chyba co ukrywać, że po ten album nie sięgnąłem ani ze wglądu na scenarzystę, choć jest nim niezły wyrobnik Scott Snyder (James Tynion IV i Joshua Williamson już tak dobrze sobie nie radzą), ani ze względu na ilustracje, bo fanem Francisa Manapula nigdy nie zostanę. Co zatem mnie przekonało? Oczywiście Lobo, moja ulubiona postać z DC. Tylko dla niego poznałem takie komiksy, jak „Odważni i Niezłomni: Władcy Losu”, „Liga Sprawiedliwości kontra Suicide Squad” czy „Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni #2: Światło w Butelce”. I chociaż Lobo pojawiający się w głównonurtowych albumach nie jest tym psycholem, którego uwielbiam, to w końcu i tak jest to jakiś dodatek do kolekcji. Jednocześnie „Liga Sprawiedliwości: Bez Sprawiedliwości” to po prostu niezły komiks, który fanom DC przypadnie do gustu.

Event „Metal” wstrząsnął uniwersum DC i je odmienił. Teraz nadszedł czas stawić czoła jego konsekwencjom. Przebudzone zostają Tajemnica, Cud, Mądrość i Entropia, cztery byt, które zagrażają wszystkiemu. Tylko połączone siły superbohaterów i niektórych antybohaterów mogą stawić im czoła, ale jak poradzą sobie cztery nowe, niepasujące do siebie drużyny w walce z wrogami? I kto wróci żywy z tego zadania, a kto polegnie?

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/10/liga-sprawiedliwosci-bez.html

TAJEMNICA, CUD, MĄDROŚĆ, ENTROPIA

Nie ma chyba co ukrywać, że po ten album nie sięgnąłem ani ze wglądu na scenarzystę, choć jest nim niezły wyrobnik Scott Snyder (James Tynion IV i Joshua Williamson już tak dobrze sobie nie radzą), ani ze względu na ilustracje, bo fanem Francisa Manapula nigdy nie zostanę. Co zatem mnie przekonało? Oczywiście Lobo, moja ulubiona postać z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
706
68

Na półkach: , ,

Nie jestem wielkim fanem grupowych spotkań superbohaterów. Podczas czytania tego typu historii zawsze mam poczucie, że charaktery niektórych postaci nie są w 100% wykorzystane. Ale jakoś skusiłem się na ,,Ligę Sprawiedliwości: Bez sprawiedliwości" (jak to głupio brzmi). Historia jest kontynuacją wydarzeń z ,,Batman: Metal". Ściana źródła została naruszona i do uniwersun DC przedzierają się cztery starożytne byty (Tajemnica, Cud, Mądrość, Entropia), zjadające po kolei kolejne planety. Brainiac, aby powstrzymać kosmiczny holokaust postanawia skompletować nowe Ligi Sprawiedliwości, powiązanych nie więziami przyjaźni, lecz umiejętnościami, aby w 100% wykorzystać potencjał drużyny. Do superherosów dolączają także superprzestępcy tacy jak Sinestro, Lex Luthor czy kosmiczna rozgwiazda Starro. Nowe drużyny muszą nauczyć się współpracować ze sobą, aby ocalić wszechświat DC. Historia jest prowadzona całkiem sprawnie, choć ma swoje dłużyzny, wybijające z rytmu całej historii. Relacje są zakreślone całkiem nieźle, lecz ze względu na specyfikę historii nie każdy bohater ma tutaj swoje przysłowiowe pięć minut. Na wielki plus trzeba tutaj zaliczyć postać Starro, który bardzo pozytywnie wybija się na tle innych bohaterów. Komiks ten ma tak naprawdę tylko jeden cel. Ma dać nowy rozdział w historii LS, stwarzając możliwość do zupełnie nowych, różnych kombinacji. Zapowiedz tą widzimy na ostatniej stronie komiksu. Jeśli chodzi o rysunki autorstwa Francisa Manapula są one bardzo przeciętne. W niektórych kadrach, gdzie naprawdę sporo się dzieje panuje spory chaos i trudno było mi śledzić dokładny przebieg historii. ,,Liga Sprawiedliwości: Bez sprawiedliwości" jest nowym rozdziałem w historii tej ikonicznej drużyny. Komiks ten, w mojej ocenie bardzo przeciętny, jest tak naprawdę swego rodzaju obietnicą, która będzie w pełni zrealizowana w kolejnych tomach Ligi Sprawiedliwości.

Nie jestem wielkim fanem grupowych spotkań superbohaterów. Podczas czytania tego typu historii zawsze mam poczucie, że charaktery niektórych postaci nie są w 100% wykorzystane. Ale jakoś skusiłem się na ,,Ligę Sprawiedliwości: Bez sprawiedliwości" (jak to głupio brzmi). Historia jest kontynuacją wydarzeń z ,,Batman: Metal". Ściana źródła została naruszona i do uniwersun DC...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Liga Sprawiedliwości - Bez Sprawiedliwości


Reklama
zgłoś błąd