Wojna Nieskończoności

Okładka książki Wojna Nieskończoności
Larry AlexanderRon Lim Wydawnictwo: Egmont Polska Seria: Marvel Classic komiksy
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
komiksy
Seria:
Marvel Classic
Tytuł oryginału:
Infinity War #1-6, Warlock and the Infinity Watch #7-10, Marvel Comics Presents #108-111
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2019-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2019-04-24
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328134843
Tłumacz:
Jacek Dewnowski
Tagi:
nieskończoność; thanos; adam warlock
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Spider-Man. Todd McFarlane Rob Liefeld, Todd McFarlane, Fabian Nicieza
Ocena 7,4
Spider-Man. To... Rob Liefeld, Todd M...
Okładka książki Wolverine - Staruszek Logan Steve McNiven, Mark Millar
Ocena 8,4
Wolverine - St... Steve McNiven, Mark...
Okładka książki Rękawica Nieskończoności Ron Lim, George Pérez, Jim Starlin
Ocena 8,1
Rękawica Niesk... Ron Lim, George Pér...
Okładka książki Daredevil - Wizjonerzy: Frank Miller, tom 1 Roger McKenzie, David Michelinie, Frank Miller
Ocena 6,4
Daredevil - Wi... Roger McKenzie, Dav...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
451
447

Na półkach:

Czym są komiksy, popkulturowe medium rozrywkowych treści i informacji, cieszące się niesłabnącym zainteresowaniem już od ponad stu lat? Odpowiedź w tej kwestii teoretycznie jest prosta i niewymagająca wysiłku intelektualnego w celu jej udzielenia. Jednakże samo to, jak komiks na przestrzeni dekad oddziaływał na czytelników, jak każdy z nich, chwytających z pasją lektury narracji obrazkowych różnej gatunkowości i przeznaczenia rozumie ideę tego bogatego medium, jego cel i przeznaczenie – sprawiają, że odpowiedzenie na tak ,,prozaiczne” pytanie nie jest do końca obiektywne i proste.

Dla jednego popkulturowego sympatyka komiks jest zwykłą rozrywką, ot urozmaiceniem codziennego egzystencjalnego znużenia wywołanego brakiem inspiracji w życiu codziennym, czy nadmiernym czasem wolnym, co niestety też się zdarza. Dla innych z kolei, to coś bardzo cennego, coś żywego, ale nieco inaczej, ujęte w bardziej nieskończony i niewyobrażalny sposób – coś mającego duszę, w którego niby dwuwymiarowej pisemno-graficznej treści zaklęte są cudowne historie, liczne przygody i dramaty bohaterów tych mniej lub bardziej fikcyjnych. I te przygody, swe charakterystyczne ,,tętno”, ten ów trójwymiar, jak w jakimś filmie lub animacji, uzyskują dopiero w wyobraźni czytelnika, jako projekcja jego umysłu przetwarzającego we właściwy dla niego osobniczy sposób, to, co w nim ujrzał oraz czego się dowiedział. Stąd blisko do stwierdzenia, że powieści graficzne to medium uniwersalne, przeznaczone dla każdego, a nie miałka niszowa, dla mas robotniczych historia, ani tania pulpa kupowana w ,,osiedlowym kiosku za złotówkę”.

Komiks to zbiór zamkniętych w ramki, opatrzonych dymkami z wypowiedziami bohaterów i narratora, historie obrazkowe, ułożone sekwencyjne – w określonym porządku – tworzące spójnie prezentującą się opowieść. Ma ona swój przebieg, chronologię, często zakotwiczoną w jakimś Uniwersum. Komiksy są zatrzymaną w klatce czasu historią przechodzącą niekiedy do formy przypowieści. W swej ponad 80-letniej historii, jako komiksu w rozumieniu tego, jak narracje graficzne odbierane są współcześnie, zyskały one dość szerokie grono zwolenników. Od dekad, rok w rok pojawiają się nowi twórcy i nowe tytuły, ale swój renesans przeżywają również komiksowe serie, na których wychowało się już kilka pokoleń czytelników. Komiksy dla dzieci, komiksy dla dorosłych, a nawet poważna powieść graficzna – komiksy mają dziś naprawdę szeroko zdefiniowanego odbiorcę. Jednak, jak wielokrotnie wspominam o tym pisząc o historii i dokonaniach tego medium w kulturze człowieka, ziarnem, z którego narodziły się setki odmian komiksu, który to w różnych wariacjach i formach doświadczamy obecnie, jest narracja superbohaterska, mająca swój początek w drugiej połowie lat 30-tych XX wieku, na ziemi Stanów Zjednoczonych. A początkowy cel komiksów, w których relacjonowana była i jest do dziś wartka przygoda herosów obdarzonych nadludzkimi zdolnościami, broniących ciemiężonych przez złoczyńców obywateli wielkomiejskich metropolii i w końcu świata, był prosty: zwykły zabieg propagandowy rządu amerykańskiego, mający na celu rekrutowanie młodych mężczyzn do armii w obliczu zbliżającego się konfliktu globalnego, oraz rozpropagowanie taniej rozrywki w okresie po Wielkim Kryzysie w USA, dostępnej dla rzeszy ludzi, głównie dla dzieci czy młodzieży, a nawet żołnierzy wybierających się na front, którzy mogliby wydać drobne ,,cenciki” na kilkanaście stron obrazkowych historyjek. To był jednak początek. Bezgranicznie odważni i poświęcający się narodowi herosi w komiksie amerykańskim z czasem stali się na tyle popularni, że stali się nie tylko żyłką złota, jako koncept w biznesie rozwijającej się kultury masowej, ale i bezcenni jako różnorodny temat fantastyczny, który może tworzyć multum opowieści i inspirować masy chętnych wrażeń i nowych doznań czytelników.

Skoro zyskaliśmy ogólne pojęcie ,,jak, dlaczego, czemu” powstał i jaki jest komiks, to należy z czystej konieczności zapytać się kim jest superbohater, który narodził się na jego osnowie? Jednoznaczna i obiektywna odpowiedź na tego rodzaju popkulturowe pytanie nie istnieje; jest to trudne i konfliktowe zadanie. Superheros, to swego rodzaju ,,mściciel” - zamaskowany rebeliant, renegat wolności i praw człowieka, pan własnego losu podążający za przestępcami choćby i na kraniec świata. Jego bronią są nie tylko nadludzkie możliwości, które sprawiają, że jego ciało wychodzi ponad ludzkie fizyczne ograniczenia, stając się Bogiem kroczącym wśród śmiertelnych ludzi. Nie, to cechy wewnętrzne, jak: odpowiednia osobowość, silny charakter, równie odpowiednie rozumienie tego, jakie jest ,,moje miejsce w świecie” jako superbohater, także umiejętność słuchania potrzeb ludzi i ignorowanie niekiedy własnych, osobistych problemów, czy istotne odpowiedzialność i cierpliwość, sprawiają, że jest tym kim jest; że staje się on tym ,,super” herosem nie z nazwy, lecz z zasług i dokonań. Ta ,,broń” bojownika w trykocie pozytywnie zaraża i innych, nie tylko postaci w Uniwersum, w którym rozgrywają się wydarzenia danego komiksu. Przechodzi również do świata nam namacalnego, który nas otacza, i w którym jesteśmy zanurzeni, pozytywnie prowokując ludzi do czynienia dobra. Bo wystarczy jeden skromny uczynek, odrobina chęci by stać się superbohaterem. A uwierzcie mi, może to zrobić każdy.

Wydanie komiksowe, którego druga i zarazem główna część mej wypowiedzi się tyczy, to kontynuacja graficznej opowieści z Uniwersum Marvela, która po dziś dzień uważana jest za jeden z kamieni milowych w rozwoju ogólnej superbohaterskiej myśli komiksowej. "Wojna Nieskończoności" Jima Starlina, Rona Limy, Angelo Mediny - i reszty twórców pracujących nad tym wydaniem - jest sequelem "Rękawicy Nieskończoności" - pierwszej dużej w Multiversum Marvela próby połączenia tego, co do początku lat 90-tych XX wieku wiadomo było o kosmosie tego wydawnictwa komiksowego; próby, w której świat poznał Thanosa, jednego z największych ikonicznych, najinteligentniejszych czarnych charakterów w kulturze popularnej. "Rękawica Nieskończoności", jak na czasy które powstała – tak pozostaje i dziś – była czymś świeżym, ekspresyjnym, wielowątkowym, rozległym, sięgającym daleko, daleko poza przestrzeń miejską, gdzie królują herosi, daleko poza Ziemię, prawie że aż na kraniec Wszechświata. "Wojna Nieskończoności", to bardzo płynna swą dynamiką przedstawianych wydarzeń, i rzeczowa kontynuacja ,,thanosowego rodzynka” Starlina. Oryginalny tytuł wydania brzmi "Infinity War", co jest drugim członem nazwy pierwszego z filmów wieńczących 11-letni cykl działalności Kinowego Uniwersum Marvela, a zarazem czwartego z wielkich obrazów kina rozrywkowego z serii "Avengers". Drugi tom Sagi Starlina ukazał się w Polsce nakładem wydawnictwa "Egmont". Wydano go w solidnej dobrze złożonej i pięknie oprawionej twardej okładce; jakość wydań superbohaterskich Egmontu nie odstępuje jakością komiksów wypuszczanych na rynek przez światowych gigantów – prawdziwych mistrzów w tej branży. Co istotne, pierwsze strony "Wojny Nieskończoności" o dziwo nie zawierają słowa wstępnego, które w dwóch góra trzech stronach pióra Kamila Śmiałkowskiego, czy Oskara Rogowskiego tej kosmicznej komiksowej odysei Marvela, by się przydały, aby tak samo, jak w "Rękawicy Nieskończoności" wprowadzić adepta komiksu w to, co właśnie trzyma w swych rękach, w co będzie wczytany przez najbliższe kilkaset stron, w których cała rzeczywistość Marvela zostaje cudownie i głęboko uwydatniana, uwypuklana w każdej skali fizycznej: od miejsc akcji w formie skromnego pomieszczenia, czy pola, przez połacie niezgłębionej czerni kosmosu a skończywszy na emanacji dziwacznych ,,form” przestrzeni, wymiarów, czy też nieokreślonych ,,płaszczyzn”, w których postacie "Infinity War" w różnych okolicznościach spotykają się z potężnymi abstraktami, jak Wieczność, Nieskończoność czy Living Tribunal.

Drugi tom Sagi Jima Starlina – bo tak też jest określana Trylogia Nieskończoności, jedna z najbardziej zasłużonych, także jedna z najbardziej eksplorujących możliwości całej ,,przestrzeni” komiksowej domu pomysłów Stana Lee (to były lata 90-te; wyobraźnia twórców, jak widać, wykraczała wtenczas poza wszelkie pojęcie, co nadaje Sadze tej piękna, miana Kanonu, jak i dostąpienia zaszczytu stania się czymś w materii narracji graficznych niezwykłym) linii eventów tego wydawnictwa, jak i w ogóle łącznej zdobyczy komiksowej myśli superbohaterskiej, to opowieść o niezwykłej mocy. Historię tą, choć trudną, pełną emocji i – najistotniejsze – pompatyzmu oraz epickości, od której nabiera się gęsiej skórki i ekstazy rozdzierającej jestestwo fana, widocznych w bataliach z udziałem multum dobrze nakreślonych kolorem, linią konturu postaci - batalii zajmujących rozłożone ,,na oścież” dwie kartki A4 - rozpoczyna Thanos, którego niepokoi finał niedawno zakończonych wydarzeń. Jego naukowy, chłodno kalkujący umysł zamierza udać się w pewien obszar kosmiczny, aby wyjaśnić wyglądającą na dość groźną, anomalię. Z czasem z prostego zagrożenia, rozgrywającego się również na Ziemi, wraz z tym przed czym nagle staje Thanos, cóż, robi się coś wychodzącego poza wyobrażenie w kwestii zniszczeń, które sam szaaony tytan mógłby dokonać, mając Rękawicę Nieskończoności z całymi 6-oma Artefaktami na niej umocowanymi. Tym złem, którego nawet on nie akceptuje okazuje się być Magus (również główny ,,ten zły" niniejszego wydania) – klon, a raczej defekt powstały na skutek rozpadu jestestwa Adama Warlocka, który pragnął pozbyć się z siebie całego dobra i zła, aby stać się kimś wyższym. A, co zrobił, aby tego dokonać? Użył Kamieni Nieskończoności. Od tego już łatwa droga do tragedii. Co prawda jest to skomplikowane, zgoła nieczytelne, ale mimo posiadania wielu wad, geneza Magusa blednie przy tym, jak niesamowitą potęgę pragnienia władzy Magus sobą okazywał; że według niego władzą trzeba umieć się posługiwać i nad nią panować, a nie podziwać i myśleć o nie tylko ,,jako o władzy". Widoczne jest to w w wydaniu tym w jego planie, rozpisanym na te olbrzymie, ale pasjonująco się rozwijające ze strony na stronę opasłe historie – planie, który ciężko ubrać w słowa i opisać inaczej niż ,,chęć osiągnięcia statusu Suprematora Wszechświata”. Inaczej mówiąc "Wojna Nieskończoności", z mojej nieco bardziej subiektywnej perspektywy, należała do Magusa; Thanos, jego inno wymiarowy klon, herosi podzieleni na grupy, wątki z udziałem złoczyńców jak Kang Zdobywca czy Doctor Doom, byli bardzo istotną częścią tego wydania, ale częścią pikantnie, intuicyjnie i nad wyraz dokładnie uzupełniającą ,,poza-magusowską" część komiksu.

Mimo iż "Wojna Nieskończoności" nie stanowiła komiksu o całkowitej sile przebicia w kierunku czytelnika, tej wagi istoty co tom pierwszy Sagi Starlina, to miała jednak wiele zalet, których swemu poprzednikowi ciężko byłoby osiągnąć: dłuższa, ciekawiej napisana łączna historia, obarczona większą odpowiedzialnością multum (a nie tylko tych kluczowych charakterów), postaci; o wiele głębsza, bardziej trafiona w dojrzałego czytelnika inteligencja emocjonalna Thanosa i Magusa – stanowili przeciwne bieguny osobowości i celów, mimo tego co ich łączyło; ,,epickość”, bo nie wiem, jakich słów użyć aby to opisać, starć tu przelanych przez mistrzów rysunku - od małych do kosmicznych typowo archetypowych pojedynków o los Wszechświata. To była cudowna i długa... i jeszcze raz długa przygoda z Uniwersum Marvela. To było coś w sam raz dla cierpliwych i wymagających czytelników. I sądzę, że tom trzeci Sagi Starlina, to będzie istna bomba, skoro do takich cudów – jak na to Uniwersum przystało – w "Wojnie Nieskończoności" dochodziło.

Czym są komiksy, popkulturowe medium rozrywkowych treści i informacji, cieszące się niesłabnącym zainteresowaniem już od ponad stu lat? Odpowiedź w tej kwestii teoretycznie jest prosta i niewymagająca wysiłku intelektualnego w celu jej udzielenia. Jednakże samo to, jak komiks na przestrzeni dekad oddziaływał na czytelników, jak każdy z nich, chwytających z pasją lektury...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
346
344

Na półkach:

Przy okazji recenzji Rękawicy Nieskończoności zwracałem uwagę, że twórcy filmowych hitów – Wojny bez granic i Końca gry – obrali inny kierunek niż Jim Starlin, scenarzysta komiksu. W obu przypadkach Thanos pragnął zdobyć Kamienie Nieskończoności, lecz już cała reszta, poza pewnymi inspiracjami i mrugnięciami do fanów zostały poprowadzone inaczej.

Wojna Nieskończoności ponownie opowiada o losie Thanosa, mierzącego się z zagrożeniem ze strony Magusa, który pragnie sięgnąć po moc Nieskończoności, a pomóc ma mu w tym armia złowrogich sobowtórów Thanosa i ziemskich superbohaterów.

Opis nie brzmi zachęcająco i obawiałem się odgrzewanego kotleta po bardzo dobrej Rękawicy Nieskończoności. I jakże miło się zaskoczyłem! Wojna to bowiem najlepszy komiks osadzony w uniwersum Marvela, jaki dotychczas czytałem. Owszem, nie traktuje on o ziemskich bohaterach, bo chociaż oni się pojawiają, to stanowią tło dla “kosmicznego Marvela”. Na pierwszym planie ponownie znajdują się Thanos i Adam Warlock, do tego dochodzą nowe postaci jak Magus, a niektórzy starzy znajomi pokroju Galactusa i Wieczności odgrywają większą rolę niż poprzednio.

Tym razem ogromna liczba różnych bohaterów i antybohaterów nie przekłada się na chaos. Owszem, jeżeli Marvel w wydaniu kosmicznym jest Wam obcy, to Wojna Nieskończoności może być trudna w odbiorze. Jednak jeśli znacie już Rękawicę to nie powinniście czuć zagubienia. Starlin nie tłumaczy wszystkich prawideł rządzących wszechświatem, jedynie szczątkowo ukazuje wiele potężnych istot, zasłaniając się stwierdzeniami, że “śmiertelnicy nie muszą” lub “nie są w stanie” wszystkiego zrozumieć. Ta nutka tajemnicy jednak bardzo dobrze działa na odbiór całej fabuły.

Więcej wrażeń i aktualności o komiksie znajdziecie na Wypowiemsie.pl:
http://wypowiemsie.pl/recenzja-wojna-nieskonczonosci/

Przy okazji recenzji Rękawicy Nieskończoności zwracałem uwagę, że twórcy filmowych hitów – Wojny bez granic i Końca gry – obrali inny kierunek niż Jim Starlin, scenarzysta komiksu. W obu przypadkach Thanos pragnął zdobyć Kamienie Nieskończoności, lecz już cała reszta, poza pewnymi inspiracjami i mrugnięciami do fanów zostały poprowadzone inaczej.

Wojna Nieskończoności...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
81
61

Na półkach: ,

Komiks przeznaczony głównie dla fanów postaci Thanosa. Graficznie no może być, ale nie powiem, że to jest moja ulubiona stylistyka. W albumie możemy zobaczyć oczywiście wiele innych postaci m.in. członków takich grup jak Avengers, X-men, New Warriors, West Coast Avengers, X-Factor oraz Alpha Flight. Widzimy, więc że ilość superbohaterów, których zobaczymy na kartach komiksów, jest ogromna, na dodatek w komiksie pojawiają się kosmiczne byty takie jak Galactus, Nieskończoność, Wieczność czy Żywy trybunał... Ilość postaci jest tak duża, że aż przytłaczająca (czytanie nie daje takiej satysfakcji) w szczególności dla osób dopiero zaczynających przygodę z komiksami Marvela. Na łamach komiksu widzimy ogromną liczbę bohaterów, mimo to cała historia kręci się wkoło trzech (Thanosa, Magusa, Adam Warlock). Historia dość złożona i nawet ciekawa, ale zbyt epicka jak dla mnie... Te walki pół bogów... Wolę konflikty na mniejszą skalę. Zakończenie i to, czemu główny zły nie wygrał, było dla mnie trochę absurdalne.

Komiks przeznaczony głównie dla fanów postaci Thanosa. Graficznie no może być, ale nie powiem, że to jest moja ulubiona stylistyka. W albumie możemy zobaczyć oczywiście wiele innych postaci m.in. członków takich grup jak Avengers, X-men, New Warriors, West Coast Avengers, X-Factor oraz Alpha Flight. Widzimy, więc że ilość superbohaterów, których zobaczymy na kartach...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
6987
5940

Na półkach: , , ,

EPICKA WOJNA MARVELA

Po rewelacyjnej „Rękawicy nieskończoności” Egmont poszedł za ciosem i na fali popularności kinowych hitów o Avengers inspirowanych właśnie tą opowieścią, wypuścił na rynek „Wojnę nieskończoności”. Event ten jest co prawda nieco słabszy od kultowego poprzednika, ale to nadal kawał dobrego komiksu, który każdy miłośnik Marvela, Avengersów i dobrych, epickich powieści graficznych po prostu powinien całość poznać. I to koniecznie.

Ledwie bohaterom udało się pokonać Thanosa i przywrócić życie wymazanym przez niego miliardom istot, a już pojawia się nowe zagrożenie. Magus, którego wszyscy uważają za zmarłego, chce zebrać wszystkie klejnoty nieskończoności, a żeby nikt nie wszedł mu w drogę do akcji wysyła złe sobowtóry superbohaterów. Gdy walka trwa, a na scenę wkracza Warlock, także Thanos dołącza do wojny. Tym razem jednak stoi po stronie dobra. Tylko czy herosi mają szansę? I czy obłąkanemu tytanowi można w ogóle ufać?

Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/05/wojna-nieskonczonosci-jim-starlin-ron.html

EPICKA WOJNA MARVELA

Po rewelacyjnej „Rękawicy nieskończoności” Egmont poszedł za ciosem i na fali popularności kinowych hitów o Avengers inspirowanych właśnie tą opowieścią, wypuścił na rynek „Wojnę nieskończoności”. Event ten jest co prawda nieco słabszy od kultowego poprzednika, ale to nadal kawał dobrego komiksu, który każdy miłośnik Marvela, Avengersów i dobrych,...

więcej Pokaż mimo to

31
avatar
0
0

Na półkach:

Nieco słabszy sequel Rękawicy. Większy udział sił kosmicznych ale taki mistyczny, kosmiczny klimat będący udziałem pierwszej części tu jest jakby mniej obecny. Po prostu solidna część druga.

Nieco słabszy sequel Rękawicy. Większy udział sił kosmicznych ale taki mistyczny, kosmiczny klimat będący udziałem pierwszej części tu jest jakby mniej obecny. Po prostu solidna część druga.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojna Nieskończoności


Reklama
zgłoś błąd