Dziennik. Jeszcze jedno zdanie

Okładka książki Dziennik. Jeszcze jedno zdanie
Tadeusz Sobolewski Wydawnictwo: W.A.B. biografia, autobiografia, pamiętnik
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2019-03-13
Data 1. wyd. pol.:
2019-03-13
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328058354
Tagi:
literatura polska dzienniki wspomnienia listy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki MiroFor 2020 / tom 1: „Ewr kąplet”? Sylwia Chutnik, Agnieszka Karpowicz, Igor Piotrowski, Adam Poprawa, Piotr Prachnio, Piotr Sobolczyk, Anna Sobolewska, Tadeusz Sobolewski, praca zbiorowa
Ocena 8,0
MiroFor 2020 /... Sylwia Chutnik, Agn...
Okładka książki Przygoda kina. Prace dedykowane Profesorowi Tadeuszowi Lubelskiemu Paul Coates, Mariola Dopartowa, Waldemar Frąc, Andrzej Gwóźdź red., Marek Hendrykowski, Agnieszka Holland, Jadwiga Hučková, Sebastian Jagielski, Bożena Janicka, Przemysław Kaniecki, Leszek Kolankiewicz, Iwona Kolasińska-Pasterczyk, Krzysztof Kornacki, Iwona Kurz, Krzysztof Loska, Piotr Marecki, Jerzy Pilch, Łukasz Plesnar, Magdalena Podsiadło, Tadeusz Sobolewski, Grażyna Stachówna, Tadeusz Szczepański, Andrzej Werner, Joanna Wojnicka, Krzysztof Zanussi, Piotr Zwierzchowski, Piotr Śmiałowski
Ocena 0,0
Przygoda kina.... Paul Coates, Mariol...
Okładka książki Pytania które się nie kończą Maja Komorowska, Tadeusz Sobolewski
Ocena 6,1
Pytania które ... Maja Komorowska, Ta...
Okładka książki Gombrowicz. Od „Ferdydurke” do „Kronosu” Katarzyna Bielas, François Bondy, Paweł Goźliński, Paweł Huelle, Adam Michnik, Małgorzata I. Niemczyńska, Roman Pawłowski, Tadeusz Sobolewski, Agnieszka Stawiarska, Ryszard Tymon Tymański, Helena Zaworska, praca zbiorowa
Ocena 6,1
Gombrowicz. Od... Katarzyna Bielas, F...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
54
50

Na półkach:

Czytając te zapiski przypomniał mi się tytuł prozy Dąbrowskiej „ Przygody człowieka myślącego”, bo tym jest dziennik Sobolewskiego. Są to zapiski od stanu wojennego do roku 2000. Sobolewski pisze o polityce, wierze, filmach, życiu rodzinnym , swojej relacji z Białoszewskim . Krytyk rozpoczyna zapiski w roku 1982, kiedy zdawało Mu się, że świat wyszedł z kolein i trzeba zapisywać tę nienormalność do końca . Czy świat na te koleiny wrócił ? Pewnie nie. Sobolewski jest bowiem bardzo krytyczny nie tylko wobec świata , lecz przede wszystkim wobec siebie, wątpi nieustannie i poszukuje bez przerwy , gdyż „ trzeba płynąć, szukać formy własnej „. Sobolewski szuka jej na płaszczyźnie religii, kultury, obyczajowości .
Piękna książka, dająca poczucie obcowania z autorem.

Czytając te zapiski przypomniał mi się tytuł prozy Dąbrowskiej „ Przygody człowieka myślącego”, bo tym jest dziennik Sobolewskiego. Są to zapiski od stanu wojennego do roku 2000. Sobolewski pisze o polityce, wierze, filmach, życiu rodzinnym , swojej relacji z Białoszewskim . Krytyk rozpoczyna zapiski w roku 1982, kiedy zdawało Mu się, że świat wyszedł z kolein i trzeba...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1352
103

Na półkach: , , , ,

Duże poruszenie odczuć i myśli. Wiele w "Dzienniku" myśli i refleksji, które do mnie trafiają. Wrażliwość, sposób widzenia ludzi i świata jest mi bardzo bliski. Tadeusz Sobolewski szczerze pisze o swoich odczuciach i wątpliwościach co do zmieniającej się rzeczywistości polityczno-społecznej. Obraz zmieniającego się Kościoła i jego roli w nowej rzeczywistości podany krytycznemu spojrzeniu człowieka, dla którego wiara i Bóg są czymś istotnym i obecnym. Dodatkowo zmieniająca się Solidarność i różne spojrzenia na rodzącą się demokrację. Wiele ciągle aktualnych obserwacji.
Jako rodzic dziecka z niepełnosprawnością ubrał w słowa dokładnie to, co się czuję w momencie diagnozy, godzenia się z nią, reakcję otoczenia, przyjaciół, rodziny. Ale to tylko drobny element tej książki, na który zwróciłam uwagę. Jest tu też wątek przyjaźni z Mironem Białoszewskim, szczery obraz miłości do żony, córek, matki, ojca, siostry, przyjaciół. Dużo podkreśleń zostawiłam w Dzienniku. Polecam.

Duże poruszenie odczuć i myśli. Wiele w "Dzienniku" myśli i refleksji, które do mnie trafiają. Wrażliwość, sposób widzenia ludzi i świata jest mi bardzo bliski. Tadeusz Sobolewski szczerze pisze o swoich odczuciach i wątpliwościach co do zmieniającej się rzeczywistości polityczno-społecznej. Obraz zmieniającego się Kościoła i jego roli w nowej rzeczywistości podany...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
47
25

Na półkach:

Rozczarowanie. Lata 80. i 90. dziś tak niewiele znaczą. Rozmowa z Sobolewskim o dzienniku w magazynie "Książki" lepsza od książki. Na dodatek niechlujnie wydana, masę literówek, a nawet błędy rzeczowe. Niestety rozczarowanie.

Rozczarowanie. Lata 80. i 90. dziś tak niewiele znaczą. Rozmowa z Sobolewskim o dzienniku w magazynie "Książki" lepsza od książki. Na dodatek niechlujnie wydana, masę literówek, a nawet błędy rzeczowe. Niestety rozczarowanie.

Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
22
7

Na półkach:

Te książkę warto przeczytać, aby sobie uświadomić, że dzisiejszy nacjonalizm, "patriotyczny grymas", klerykalizm ma niestety solidny fundament. Już w 1991 r. można być "zbrzydzony polityczną rolą Kościoła, który chce w Polsce stać się autorytetem ponad państwem jak PZPR". Warto przeczytać o tym, jak w 1990 r belgijski reżyser ostrzegał filmowców "Nie wiecie jeszcze, co was czeka. U nas żaden film nie może powstać bez zgody sieci telewizyjnej, która narzuca własne kryteria. To jest cenzura ekonomiczna". Dla mnie to było smutne odkrycie, jak bardzo podzieleni byliśmy już kiedy kończył się PRL. A przy tym - pisze to autor, praktykujący katolik, który czasem epatuje swoją wiarą, ale da się to wytrzymać, warto się z tym zmierzyć dla lekcji historii.

Te książkę warto przeczytać, aby sobie uświadomić, że dzisiejszy nacjonalizm, "patriotyczny grymas", klerykalizm ma niestety solidny fundament. Już w 1991 r. można być "zbrzydzony polityczną rolą Kościoła, który chce w Polsce stać się autorytetem ponad państwem jak PZPR". Warto przeczytać o tym, jak w 1990 r belgijski reżyser ostrzegał filmowców "Nie wiecie jeszcze, co...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1433
785

Na półkach: , ,

Przygody człowieka myślącego. Zanurzonego w kulturze. Dla którego kultura stanowi główny punkt odniesienia. Życie, życie oczywiście też, ważne, ale jakby na drugim planie. Momentami przychodzi myśl: czy to nie stwarzanie sobie, modne dzisiaj słowo, "bańki"? Życie życiem wysublimowanym z życia? Piszę to przekornie, bo takie intelektualne, głębokie (na granicy mistycyzmu) podchodzenie do wszystkiego bardzo jest mi bliskie. Tylko, że człowiek, kobieta, matka, córka, żona, przyjaciółka, koleżanka, sąsiadka, czytelniczka, słuchaczka, organizatorka, pracownica, konsumentka, lokatorka, mieszkanka, obywatelka, emigrantka, Polka - jak tu się podzielić, po ile procent na każde "wcielenie", a jeśli całość to w jakich proporcjach? Dlatego z przyjemnością zanurzyłam się w świat Tadeusza Sobolewskiego. Jego dzienniki są autentyczne, wyciągnięte z szuflady, a nie pisane na potrzebę chwili i kreowania siebie. Momentami hermetyczne. Momentami nieco nużące. Jednak dające świadectwo tamtych lat 80/90-tych, świadectwo intelektualisty, wrażliwca, egocentryka, którego na zawsze zaznaczył Miron Białoszewski. A do tego zaskakująco prorocza analiza rzeczywistości polityczno-społecznej karmiącej instytucję Kościoła Katolickiego niczym tygrysa w klatce. Warto!

Przygody człowieka myślącego. Zanurzonego w kulturze. Dla którego kultura stanowi główny punkt odniesienia. Życie, życie oczywiście też, ważne, ale jakby na drugim planie. Momentami przychodzi myśl: czy to nie stwarzanie sobie, modne dzisiaj słowo, "bańki"? Życie życiem wysublimowanym z życia? Piszę to przekornie, bo takie intelektualne, głębokie (na granicy mistycyzmu)...

więcej Pokaż mimo to

27
avatar
1783
1293

Na półkach: , , ,

Dość hermetyczny dziennik z lat 1982-2000 znanego krytyka filmowego to świadectwo życia polskiego inteligenta w czasach końca komuny i początków III RP. Sporo tam o rodzicach autora, Mironie Białoszewskim i bieżących wydarzeniach kulturalnych, ale najciekawsze dla mnie były: rosnący sceptycyzm autora w stosunku do polskiego kościoła oraz stosunek do córki urodzonej z zespołem Downa.

Ponad miesiąc czytałem ten opasły tom dzienników, który zaczyna się w stanie wojennym, w 1982r., a kończy w wolnej Polsce, w 2000r. Pisze Sobolewski sporo o swoich rodzicach, teściowej, Mironie Białoszewskim, z którym był zaprzyjaźniony, o oglądanych filmach. To w gruncie rzeczy zapiski polskiego inteligenta, któremu nie po drodze ani z kościołem, ani z władzą, chce iść trzecią drogą.

Muszę się przyznać, że wiele osób czy dzieł opisywanych przez Sobolewskiego jest mi nieznanych, dlatego często to była trudna czy niezbyt ciekawa lektura. Dwa wątki mnie zaciekawiły: stosunek autora, czlvowieka wierzavcego, do kościoła w Polsce na przestrzeni lat, oraz opowieść o córce Celi urodzonej z zespołem Downa.

Jeśli chodzi o kościół, to odnotowuje Sobolewski olbrzymi wzrost jego znaczenia i potęgi w latach 80-tych; to bylva wtedy jedyna legalna instytucja niezależna od komunistów. Ale też widzi niebezpieczeństwa z tym związane. Pisze w 1982r.: „Czy to wyobcowanie państwa, w którego miejsce wszedł Kościół, nie obarcza nas jakimś nowym ciężarem? Jak długo można żyć samą wiarą, samym entuzjazmem, w ciągłym zespoleniu z innymi, zapędzonym w jakąś sztuczną jedność kościelno-partyjną?”. I w roku 1984: „W Polsce schroniliśmy się do Kościoła z obawy przed wrogiem. Wróg nie nadchodzi, a myśmy zastygli w pozach adoracji, podyktowanych przez głośniki.” Otrzeźwienie przychodzi po upadku komunizmu, pisze w 1991r.: „Bardzo to obciążające, cały ten kontrakt, jaki Polska zawarła z Kościołem.” I dalej, o rozczarowującej go wizycie papieża w tym samym roku: „U papieża – Kościół stoi ponad narodem, ponad państwem, ponad parlamentem.” I dalej: „Polska przechodzi swoją rewolucję burżuazyjną, a on mówi tak, jakby to była kontrreformacja. Ale cóż, Kościół jest tylko Kościołem, a my jesteśmy sobą.”

W czerwcu 1989 rodzi się mu wyczekiwane drugie dziecko, córka Cecylia, zwana Celą, szybko okazuje się, że ma zespół Downa. Na początku Sobolewski widzi to jako wielką tragedię, pisze o córce: „Ona nie stwarza dobrej perspektywy, wymaga tylko opieki, starań. To sprawia, że własne życie widzi się – za życia – jako zamknięte.” Żali się, ale też zaczyna mieć nadzieję: „Wołałem, że życie puste, że miłość nie taka. Zostałem wysłuchany przez jakiegoś ironicznego Boga. Ale żałuję czasem dawnego szczęścia, choć wiem, że to złudzenie. Żyjemy dalej i czyż nie możemy być tak samo szczęśliwi?” Pięknie jest opisany proces przekonywania się do córki, narastania miłości do niej, pisze w 1998r.: „Kolega zarzucał mi, że za dużo o naszej córeczce mówimy i piszemy. Myślał może, że chcę zrobić sobie z tego atut, tarczę ochronną. Nie zrozumiał, że ja chcę się po prostu nią pochwalić. I zachęcić innych, żeby się zachwycali swoimi upośledzonymi dziećmi, żeby je chwalili przed ludźmi i pokazywali się z nimi publicznie. Chwalić można je do woli, im to nie zaszkodzi, nie ma obawy, że się „zepsują”, popadną w próżność.”

Są tam jeszcze fajne anegdotki, na przykład taka z 1992r.: „U Ani, w IBL-u, Jan Walc opowiadał, jak w latach 70. zaniósł do „Polityki” felieton wyśmiewający święcenie samochodów w Podkowie Leśnej (tzw. autosacro). Jerzy Urban, który kierował działem reportażu, powiedział mu, że nie wydrukuje tego felietonu, żeby nie drażnić uczuć religijnych.” Już wtedy...

W sumie dosyć ciekawe, ale też mocno hermetyczne świadectwo losów polskiego inteligenta w czasach końca komuny i początków III RP.

Dość hermetyczny dziennik z lat 1982-2000 znanego krytyka filmowego to świadectwo życia polskiego inteligenta w czasach końca komuny i początków III RP. Sporo tam o rodzicach autora, Mironie Białoszewskim i bieżących wydarzeniach kulturalnych, ale najciekawsze dla mnie były: rosnący sceptycyzm autora w stosunku do polskiego kościoła oraz stosunek do córki urodzonej z...

więcej Pokaż mimo to

36
avatar
1066
973

Na półkach: ,

Dzienników stanowi zaledwie fragment oryginalnych zapisków i dlatego można odnieść wrażenie, że po dwóch ostatnich dekadach ub. wieku autor ledwie się prześlizgnął. Rozumiem, że takiego a nie innego wyboru dokonano z myślą o szerszej publiczności, ale mimo wszystko szkoda – całość pozostawia niedosyt.
Dla mnie najciekawsze były wpisy dot. córki Celi – reakcja na jej chorobę, oswajanie się z sytuacją, później zachwyt nad jej odmiennym postrzeganiem świata. Na drugim miejscu interesujących tematów postawiłabym opowieści o rodzinie Sobolewskiego – z chęcią przeczytałabym o nich osobną książkę.
Warto było przeczytać tę książkę także z innego względu: okazało się, że nie jestem jedyną osobą, która uważa, że TS pisząc o kinie, pisze najczęściej głównie dla siebie (vide rozmowa z koleżanką z miesięcznika Kino).

Dzienników stanowi zaledwie fragment oryginalnych zapisków i dlatego można odnieść wrażenie, że po dwóch ostatnich dekadach ub. wieku autor ledwie się prześlizgnął. Rozumiem, że takiego a nie innego wyboru dokonano z myślą o szerszej publiczności, ale mimo wszystko szkoda – całość pozostawia niedosyt.
Dla mnie najciekawsze były wpisy dot. córki Celi – reakcja na jej...

więcej Pokaż mimo to

18
avatar
2453
2372

Na półkach:

To „jeszcze jedno zdanie” może różnie brzmieć: „Świat nie jest biały bądź czarny” albo „Nie ma róży bez kolców” albo „Nikt nie jest kryształem” albo „Nie sądźcie, by nie być sądzonym” albo „Prawda kłuje..”. Łączy je jedno: im więcej empirii, tym mniej radykalnych ocen.
Przed przystąpieniem do tej lektury polecam poznanie Sobolewskiego „Dziecko Peerelu. Esej – dziennik” (na LC 1 opinia - moja 8/10). Nie rozumiem dlaczego, lecz Sobolewski ma na LC 8 pozycji i zaledwie per saldo 18 opinii, w tym 3 moje. We wspomnianej pisałem (5 lat temu, nie wzbudzając jakiegokolwiek zainteresowania) :

„…Przypomnijmy tu, że Sobolewski jest autorem bestsellera, biografii pt „Człowiek - Miron”, wydanej razem z „Tajnym Dziennikiem” Mirona, którego prawa autorskie należą do Anny i Tadeusza Sobolewskich, jako, że poetka Stańczakowa, towarzyszka Mirona, to jego teściowa…”

Tadeusz Sobolewski (ur.1947) - polski filolog, krytyk filmowy, w l. 1990 -94 redaktor naczelny miesięcznika „Kino”, od 1995 publicysta GW. Fragment z „GW” http://wyborcza.pl/7,75517,24545013,dziennik-jeszcze-jedno-zdanie-przeczytaj-zapiski-tadeusza.html?fbclid=IwAR0M3RsSpKnaRRRwkNNGiXAHixpW2lnMqIY_uHKzdOrEHSv4ZJ39YxYRJfA :

„…Pierwszy wpis w ukazującym się właśnie tomie „Dziennik. Jeszcze jedno zdanie” nosi datę 30 września 1982 r., to czasy stanu wojennego, ostatni pochodzi ze stycznia 2015 r., gdy autor z żoną pojechał do Indii. Książka to ponad 500-stronicowa podróż do przeszłości, pełna refleksji na temat polskiej historii i polityki. Ale pełna również wpisów bardzo osobistych, dotyczących rodziny autora i najbliższych mu osób….”
Ze wstępu pt „Normalna chwila” (s.6 z 709 e-booka):
„…Dziennik pozwala odwrócić bieg czasu. Pisze się go z nadzieją na przyszłość, a potem okazuje się, że ta przyszłość już była. Wiadoma sprawa: szczęście odczuwamy z opóźnieniem, kiedy już minęło. W ciszy po odjeździe pociągu, na pustym peronie, jak w starych filmach Yasujirô Ozu.”
Lektura wspaniała, wartość dokumentalna, a ja zwracam uwagę na ironię np.. (s.38 z 709 e-booka):
„..Czuję się jak robak w gnojówce. Znaczy – dobrze. A gdybym miał wyemigrować, gdzie najlepiej? Do Rosji. Żeby tam obnosić naszą pańskość, bo gdzie indziej się nie da…”
Wartość dokumentalna - po śmierci Mirona 11.06.1983 (s.57,7):
„..Ksiądz Jan Twardowski pięknie mówił o Mironie w kościele, ale gdy nad grobem Wojciech Siemion nagle zawołał: „Nie zabłądźcie. Bądźcie. Mijajcie, mijajmy się, ale nie omińmy. Mińmy” – to dopiero było sakralne. Z tą piękną zgodą na przemijanie…”
Przypomnienie (s.119):
„…W latach 60. Czachorowski, pobity przez poetę Romana Śliwonika, stał się inwalidą, odciął się od świata…”
.. i takie, hmmm, hmm, signum temporis: (s.122):
„..Na przedstawieniu Kantora Niech sczezną artyści w Stodole. W stanie wojennym łatwo było się na Kantora dostać, bo był bojkotowany. Teraz – potrzebne są protekcje rządowe. Akurat miałem taką od koleżanki z redakcji. A na sali – nabitej – tłum ministrów, opozycjonistów, artystów, złotej młodzieży….”
Znowu przypomnienie, tym razem o Dąbrowskiej, dwuznaczne (s.182.3):
„….Chodziła na przyjęcia do Bieruta i napisała nekrolog Stalinowi. Obie z Anną Kowalską, lewicowe antykomunistki, chciały, żeby „ta Polska się udała”….”
Różnorodność tematów, wybieram skondensowaną notkę o „żwirowisku” (s.287,6):
„….W roku 1983 w Oświęcimiu, tuż koło obozu, gdzie palono Żydów, postanowiono umieścić klasztor, żeby „uświęcał” miejsce, które dla Żydów jest przeklęte, gdzie „Boga nie było”. Chrześcijańska modlitwa nie kojarzy im się z pokojem, skoro przez wieki, aż do Jana XXIII, w liturgii Wielkiego Piątku obowiązywała formuła „pro perfidis Judaeis”. Krzyże, które zaczęto stawiać nieopodal klasztoru, na Żwirowisku, w odpowiedzi na żydowskie protesty, wyglądały jak najeżona broń. Według określenia ks. Stanisława Musiała, negocjatora – razem z Jerzym Turowiczem – krzyża użyto tam do konfrontacji. Tłum krzyży miał pokazywać Żydom, czyja jest ta ziemia. Konflikt zażegnał Jan Paweł II w 1993, nakazując siostrom przenieść się w inne miejsce….”
I jeszcze prawda o PRL dla naszego pokolenia (autor o 4 lata ode mnie młodszy) (s.320,4):
„…To był mój czas. Najlepsze lata mojego życia. Gdybym całą tę rzeczywistość, w której byliśmy zanurzeni, uznał za nieważną, musiałbym przekreślić siebie. Bo przecież nie żyło się osobno, nie myślało się wtedy o innej Polsce, z orłem w koronie. Chciało się właśnie, jak to określiła Maria Dąbrowska w swoim dzienniku, aby „ta Polska się udała”. Nie było innego kraju, innej historii….”
Sądzę, że zamieszczone przeze mnie cytaty wystarczą, by wzbudzić adekwatne zainteresowanie tym dziennikiem, szczególnie wśród czytelników mojego pokolenia, gdyż dla młodszych bądź mniej zorientowanych w wydarzeniach kulturalnych i politycznych tych lat, opisywane wydarzenia mogą się okazać nieprzyswajalną „terra incognita”.
Ze względu na pewną różnicę poglądów, spojrzeń i ocen, książkę polecam, lecz stawiam tylko 8/10.

To „jeszcze jedno zdanie” może różnie brzmieć: „Świat nie jest biały bądź czarny” albo „Nie ma róży bez kolców” albo „Nikt nie jest kryształem” albo „Nie sądźcie, by nie być sądzonym” albo „Prawda kłuje..”. Łączy je jedno: im więcej empirii, tym mniej radykalnych ocen.
Przed przystąpieniem do tej lektury polecam poznanie ...

więcej Pokaż mimo to

69
avatar
406
321

Na półkach:

Tadeusz Sobolewski - krytyk filmowy, dziennikarz, publicysta. Pracował w tygodniku "Film" (1974-81), a następnie w miesięczniku "Kino", gdzie w latach 1990-94 był redaktorem naczelnym. Współautor i współprowadzący (razem z Grażyną Torbicką) programu Kocham Kino w Telewizji Polskiej. Obecnie recenzent filmowy "Gazety Wyborczej".

Tadeusz Sobolewski prowadził dziennik od wielu lat. Regularnie – od czasów wprowadzenia stanu wojennego. Ostatni wpis pochodzi ze stycznia 2015 r., gdy autor z żoną pojechał do Indii. Jego zapiski to fascynująca podróż do przeszłości, pełna refleksji na temat polskiej historii i polityki, ówczesnych wydarzeń, sporów i wątpliwości. Wyłania się z nich wiele barwnych postaci tamtych lat – m.in. Miron Białoszewski, Krzysztof Zanussi, Krzysztof Kieślowski, Michał Boni. Ale przede wszystkim są to wpisy bardzo osobiste, dotyczące rodziny autora i najbliższych mu osób. To opowieść o byciu rodzicem, mężem, redaktorem, dziennikarzem, Polakiem, miłośnikiem filmu, o odkrywaniu świata i pierwszych wyjazdach za granicę. To także opowieść o tym, jak to jest być ojcem dziecka z zespołem Downa.
Książka o śmierci, chorobach, ale i o miłości. Prywatna, polityczna, pasjonująca...

„Dziennik. Jeszcze jedno zdanie” to rodzaj powrotu do przeszłości. Tadeusz Sobolewski opisuje własne, codzienne problemy, ale przypatruje się też sprawom dotyczącym nas wszystkich. I nie są to tylko sprawy polityczne czy gospodarcze, a raczej mentalne i filozoficzne. Autor pisze o sobie i o tym, co go spotkało w życiu. Ale robi się z tego opowieść uniwersalna - o tym, co było i co nas ukształtowało. Z okruchów jego wspomnień powstała pasjonująca opowieść o życiu, ludziach i miejscach. Skłaniająca do refleksji o przeszłości i o tym, że żyjemy już w całkiem innej rzeczywistości...

Warto zajrzeć do dziennika Tadeusza Sobolewskiego i spojrzeć na różne sprawy z zupełnie innej perspektywy...

Tadeusz Sobolewski - krytyk filmowy, dziennikarz, publicysta. Pracował w tygodniku "Film" (1974-81), a następnie w miesięczniku "Kino", gdzie w latach 1990-94 był redaktorem naczelnym. Współautor i współprowadzący (razem z Grażyną Torbicką) programu Kocham Kino w Telewizji Polskiej. Obecnie recenzent filmowy "Gazety Wyborczej".

Tadeusz Sobolewski prowadził dziennik od...

więcej Pokaż mimo to

73

Cytaty

Więcej
Tadeusz Sobolewski Dziennik. Jeszcze jedno zdanie Zobacz więcej
Tadeusz Sobolewski Dziennik. Jeszcze jedno zdanie Zobacz więcej
Tadeusz Sobolewski Dziennik. Jeszcze jedno zdanie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd