Zbiornik 13

Okładka książki Zbiornik 13
Jon McGregor Wydawnictwo: Czytelnik literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Reservoir 13
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2018-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-06
Data 1. wydania:
2017-04-06
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307034164
Tłumacz:
Jolanta Kozak
Tagi:
dziecko literatura angielska poszukiwanie powieść społeczno-obyczajowa rozpacz tęsknota trauma zaginięcie życie codzienne
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

O tej, co ginie i o tym, co ucieka


Link do recenzji

1917 14 296

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
89 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1122
57

Na półkach:

Najwyraźniej nie zrozumiałam głębi tej książki....

Najwyraźniej nie zrozumiałam głębi tej książki....

Pokaż mimo to

1
avatar
291
28

Na półkach: ,

Nie dotrwałem do połowy. Płasko tutaj i jakby brykiem pachnie, skrótem powieści pisanym przez ucznia na kolanie. Coś się niby dzieje, ktoś zaginął, ktoś umarł, liście spadły, lisy się oszczeniły, wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, sruty pierduty. O ile w Nawet Psy było gęsto i dość emocjonująco, o tyle tutaj jest po prostu gęsto, ale zupełnie bez smaku. Jednym słowem słabizna.

Nie dotrwałem do połowy. Płasko tutaj i jakby brykiem pachnie, skrótem powieści pisanym przez ucznia na kolanie. Coś się niby dzieje, ktoś zaginął, ktoś umarł, liście spadły, lisy się oszczeniły, wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, sruty pierduty. O ile w Nawet Psy było gęsto i dość emocjonująco, o tyle tutaj jest po prostu gęsto, ale zupełnie bez smaku. Jednym...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
3073
321

Na półkach:

Trochę tu inaczej niż u Hitchcocka - zaczyna się od wielkiego wybuchu (zaginięcie Rebeki), a potem napięcie stopniowo słabnie, akcja spowalnia, dostosowuje się do życia wsi i rytmu natury. Zresztą spoistość życia ludzi i dzikiej przyrody jest chyba największym atutem tej książki. Nie potrzeba informacji, że coś dzieje się rok później, wiosną czy jesienią. Wystarczy, że autor namaluje nam przed oczami scenę kwiczoła wysiadującego jajka, albo lisicy wyprowadzającej młode z nory na pierwszy spacer. Jest w tych opisach przyrody tak wiele tkliwości i zadziwienia pięknem natury, że zapominamy o zaginionej dziewczynce. Zapominamy, że sięgaliśmy po kryminał. Zapominamy o rodzicach poszukujących dziecka. O ludziach śniących po nocach, że rozgryzają wielką tajemnicę.
Ale jest to po części zabieg brutalny: ludzie zmagają się z codziennością, cierpią, cieszą się rodzą i umierają, łączą w pary, niszczą się wzajemnie lub wspierają się w trudnych chwilach, niekończąca się ekspozycja ludzkich postaci, cykl wiejskiej pracy, narodzin i zgonów, romansów i rozstań, ślubów i rozwodów, przeprowadzek i spacerów z psem w najmniejszym stopniu nie interesują natury, która po prostu trwa w swoim niezmiennym rytmie. Niezależnie od tego, co się stało z małą Becky, ile we wsi zdarzyło się smutnych lub radosnych przypadków - ptaki będą się lęgły, borsuki odbędą swoje gody, a potem skulą się na zimowy sen.
Nie tylko przyroda jest bohaterem opowieści McGregora. Wstępne zamieszanie w wiosce (zaginęła dziewczynka, zjeżdża się policja i dziennikarze) powoli dogasa, a autor przesuwa kamerę na ludzi, stanowiących pozornie tylko tło. Stoją w dalszych rzędach, gapią się zza taśmy policyjnej, czasem bywają przesłuchiwani, ale policja szybko o nich zapomina. Za to McGregor podąża za nimi do domów, w których będzie im towarzyszył przez prawie 13 lat. Długa senna opowieść przeplata się porami roku, śpiewem ptaków i fukaniem jeży. Monotonię wzmacnia sposób narracji - praktycznie pozbawionej dialogów, a jeśli już konieczne są jakieś wypowiedzi - autor wplata je w tekst, łamiąc powszechnie stosowane zasady interpunkcji, utrzymując nieustanny, miarowy i spokojny tok gawędy.
Jest to minimalistyczna, pięknie skomponowana książka. Dodajmy, że dramatycznie nudna!

Trochę tu inaczej niż u Hitchcocka - zaczyna się od wielkiego wybuchu (zaginięcie Rebeki), a potem napięcie stopniowo słabnie, akcja spowalnia, dostosowuje się do życia wsi i rytmu natury. Zresztą spoistość życia ludzi i dzikiej przyrody jest chyba największym atutem tej książki. Nie potrzeba informacji, że coś dzieje się rok później, wiosną czy jesienią. Wystarczy, że...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
192
51

Na półkach: ,

Od razu trzeba zaznaczyć, że wątek kryminalny jest tutaj tylko pretekstem do pokazania pewnego wycinka świata i ludzi w nim żyjących. Dlatego wielu czytelników czuje rozczarowanie. Ale to właśnie ten kontrast gatunkowy sprawia, że świat przedstawiony wybrzmiewa, pęcznieje i nabiera specyficznego kolorytu, który w innych wypadku umknąłby nam zupełnie. Bardzo ciekawy zabieg i godny uwagi. Książka dobra, byle tylko nie czytać jej z nastawieniem na kryminał.

Od razu trzeba zaznaczyć, że wątek kryminalny jest tutaj tylko pretekstem do pokazania pewnego wycinka świata i ludzi w nim żyjących. Dlatego wielu czytelników czuje rozczarowanie. Ale to właśnie ten kontrast gatunkowy sprawia, że świat przedstawiony wybrzmiewa, pęcznieje i nabiera specyficznego kolorytu, który w innych wypadku umknąłby nam zupełnie. Bardzo ciekawy zabieg i...

więcej Pokaż mimo to

16
avatar
1274
337

Na półkach: ,

“Zbiornik 13” Jona McGregora rozpoczyna się jak kryminał, mamy zaginioną nastolatkę, ekipy poszukiwawcze, które przeczesują pola i okoliczne stare kopalnie. Po 13-letniej Rebecki, która przyjechała z rodzicami na ferie nie ma śladu. Mijają dni, miesiące, dziewczynki nie ma. Reporterzy wracają do ciekawszych tematów, a mieszkańcy do codziennych spraw.
Joan McGregor zamiast odkrywać przed czytelnikami tajemnice mrocznej zbrodni, zagłębia się w życie wioski, jej mieszkańców, obserwuje cyklicznie zmieniające się pory roku, przyrodę, rośliny, zwierzęta, ludzi, którzy rodzą się, zakochują, próbują radzić sobie z codziennymi problemami, umierają, wyjeżdżają i wracają. Wpadamy w powtarzalny nurt narzucony przez przyrodę, bezpieczną rutynę codzienności.
Nie jest książka dla każdego, mieszanka szarości, codziennej, nudnej rutyny, przewidywalności, naszego zwyczajnego, i niezbyt nadzwyczajnego życia. Dla mnie była to kojąca lektura, bardzo kameralna, klimatyczna, pełna czułych i plastycznych opisów przyrody, napisana pięknym językiem opowieść o przemijaniu.

“Zbiornik 13” Jona McGregora rozpoczyna się jak kryminał, mamy zaginioną nastolatkę, ekipy poszukiwawcze, które przeczesują pola i okoliczne stare kopalnie. Po 13-letniej Rebecki, która przyjechała z rodzicami na ferie nie ma śladu. Mijają dni, miesiące, dziewczynki nie ma. Reporterzy wracają do ciekawszych tematów, a mieszkańcy do codziennych spraw.
Joan McGregor zamiast...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
2423
220

Na półkach:

„Zbiornik 13" był jedną z tych powieści, która zagrabiła uwagę krytyki literackiej. Znalazła się na długiej liście Man Booker Prize, zyskała Costa Book Award w kategorii powieść i przyznano jej jeszcze kilka innych nagród literackich, które w Polsce nie cieszą się może takim zainteresowaniem, ale dają pewien pogląd na to, jak odebrana została kolejna opowieść Jona McGregora zagranicą. A obserwując to wszystko za pośrednictwem anglojęzycznego booktube'a, wiedziałam, że znalezienie dla „Zbiornika 13" polskiego wydawcy, stanowi jedynie kwestię czasu. Można polemizować z tym czy wyróżnienie w postaci nagród literackich stanowi rzeczywiście wyznacznik tego co warto czytać, ale osobiście śledzę wyniki przynajmniej części z nich (a Man Booker Prize - obecnie znany jako Booker Prize, znajduje się w tym gronie), żeby orientować się w aktualnych trendach na rynku książki. I to właśnie wszelkiego rodzaju nominacje, były czynnikiem, który pierwotnie pierwotnie wzbudził we mnie zainteresowanie lekturą „Zbiornika 13".

Fabuła powieści Jona McGregora osnuta jest wokół zaginięcia nastolatki. Nie jest to jednak pozycja gatunkowa - kryminał czy thriller - i nie mamy do czynienia z przedstawieniem przebiegu śledztwa. Zamiast tego obserwujemy po prostu życie mieszkańców miejscowości, w której prawdopodobnie doszło do tragedii z udziałem dziewczyny. Poznajemy losy świeżo upieczonych rodziców bliźniąt; lokalnej grupy nastolatków; dwójki samotnych, dojrzałych osób, które kiedyś w młodości łączyło coś więcej; rozwiedzionej pary; matki samotnie wychowującej dwójkę dzieci... Jon McGregor opowiada swoją historię na przestrzeni trzynastu rozdziałów, przy czym każdy z nich stanowi kolejny rok z życia mieszkańców miejscowości (a punktem wyjścia jest rok następujący po wspomnianym zaginięciu). A wspominam tak dużo o formie „Zbiornika 13" nie przez przypadek. To właśnie z nią, przynajmniej w moim odczuciu, związane są zarówno największe zalety, jak i mankamenty powieści.

Forma, na która zdecydował się Jon McGregor pozwoliła mu na poruszenie kilku niesamowicie fascynujących wątków i autor skrzętnie to wykorzystał. „Zbiornik 13" zwraca uwagę na to, jak szeroki zasięg może mieć jedno proste wydarzenie i na fakt, że niekiedy tragedia odciska piętno także na życie osób niepowiązanych z nią w bezpośredni sposób. To nie są rozbudowane wątki, ale subtelne kwestie, wplecione gdzieś między wierszami. Cykliczność przedstawionych wydarzeń pozwala z kolei czytelnikowi dostrzec drobne zmiany w sposobie postrzegania sprawy zaginionej dziewczyny: pewnego znieczulenia mieszkańców na tragedie, które przychodzi wraz z kolejnymi latami.

Nie spodziewałam się jednak, że „Zbiornik 13" okaże się dla mnie powieścią tak wymagającą w lekturze - jeżeli chodzi o uwagę, jaką musiałam jej poświęcić i kwestię czasu. I o dziwo, problemu wcale nie stanowiły rozwlekłe opisy przyrody wplecione w fabułę, które zazwyczaj nie przyciągają mojego zainteresowania - wręcz przeciwnie, uważam, że w przypadku „Zbiornika 13" były one doskonałym dopełnieniem i odegrały kluczową rolę jeśli chodzi o kreacje klimatu. Jon McGregor przybliża jednak czytelnikowi przytłaczającą liczbę bohaterów (ich nazwiska i korelacje rodzinne): ciężko zorientować się kto jest kim, zwłaszcza na początku lektury; utrudnia to także emocjonalne zaangażowanie w życie bohaterów. Co więcej, autor wykazuje tendencje do wplatania dialogów wewnątrz akapitów i pomijania jakichkolwiek graficznych wyróżników, a nawet przeskakiwanie pomiędzy wątkami w jednym akapicie, co wymusza uwagę i skupienie czytelnika.

Zasiadając do lektury „Zbiornika 13" i oczekując elementów literatury gatunkowej - charakterystycznego tempa, budowania napięcia, czy choćby plot twistów - czeka Was raczej rozczarowanie. Powieść Jona McGregora bazuje na całkiem innym koncepcie, a jej targetem raczej nie są miłośnicy kryminałów. To proza, która powinna zainteresować osoby doceniające dbałość o język, subtelne opisy relacji międzyludzkich , którym nie przeszkadza pewna wtórność - przy czym nie chodzi mi o podobieństwo „Zbiornika 13" do innych powieści, ale raczej powtórzenie pewnych scen na przestrzeni całej pozycji ze względu na jej cykliczność.

Przyznaję, że nie wszystkie z moich oczekiwać odnośnie „zbiornika 13" zostały zaspokojone; że kierując się licznymi nominacjami, spodziewałam się literackiej uczty i zachwytu, a momentami musiałam się dodatkowo motywować do lektury. Miałam pewne nadzieje, że Jon McGregor zamknie pewne wątki i jeśli nie wyjaśni ich wprost, przynajmniej pozostawi czytelnikowi jakieś wskazówki. Nie mogę jednak powiedzieć, abym żałowała lektury i pod pewnymi względami rozumiem czym autor zdobył uznanie krytyki.

„Zbiornik 13" był jedną z tych powieści, która zagrabiła uwagę krytyki literackiej. Znalazła się na długiej liście Man Booker Prize, zyskała Costa Book Award w kategorii powieść i przyznano jej jeszcze kilka innych nagród literackich, które w Polsce nie cieszą się może takim zainteresowaniem, ale dają pewien pogląd na to, jak odebrana została kolejna opowieść Jona McGregora...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
260
143

Na półkach: ,

XXI Anglia. Kilkunastoletnia dziewczynka Rebecca Shaw spędzająca przerwę świąteczną wraz z rodziną ginie bez wieści. Wyszła wraz z ojcem i matką na spacer w góry i już nigdy nie wróciła. W poszukiwania angażuje się miejscowa policja oraz wszyscy mieszkańcy wsi. Niestety dziewczynki nie udaje się odnaleźć. To tragiczne wydarzenie odciska swoje piętno nie tylko na zrozpaczonych rodzicach, lecz także na wszystkich osobach zamieszkałych w niewielkiej wsi. Jon McGregor zabiera nas w 13letnią podróż podczas której możemy zaobserwować jak zmienia się świat po stracie bliskiej osoby oraz przede wszystkim jak tragiczne wydarzenie wpłynęło na najbliższą społeczność.


Co stało się z zaginioną trzynastolatką? Gdzie są świadkowie? Dlaczego nie ujawniono nawet najmniejszych śladów? Podczas lektury zadajemy sobie bardzo trudne pytania, które niestety nie doczekają się żadnych odpowiedzi. Mijają kolejne lata, a skrywana prawda nigdy nie ujrzy światła dziennego. Jon McGregor postanowił bowiem ukazać nam - nie ofiarę, nie pogrążonych w smutku jej rodziców, nie policjantów starających się rozwiązać zagadkę zaginięcia - lecz zwykłych ludzi. Osoby, które zazwyczaj stoją daleko za policyjną taśmą. Poznajemy ich codzienne życie, zwyczaje oraz problemy. Obserwujemy jak ci zwykli ludzie radzą sobie z tragedią, która rozegrała się tak blisko nich. W "Zbiorniku 13" na próżno szukać dialogów czy też zadziwiających zwrotów akcji. Wszystko co ważne i nurtujące zostaje zepchnięte na dalszy plan. Czytelnikowi pozostaje tylko bierna obserwacja wiejskiego cyklu życia: pracy, narodzin, zgonów, ślubów czy też rozwodów. W tej opowieści przyroda spokojnie odmierza czas niewzruszona tragicznym zaginięciem młodej dziewczynki.


"Zbiornik 13" niewątpliwie posiada wady. Tym co najbardziej "raziło mnie w oczy" był brak możliwości utożsamienia się z którymkolwiek z bohaterów. Wszystkie osoby ukazane zostały jednowymiarowo. Nie posiadały one żadnych szczególnych cech charakteru, które mogłyby przyciągnąć mnie jako czytelnika.


Jon McGregor stworzył książkę, która zdecydowanie wyróżnia się na rynku czytelniczym. Opisy przyrody, które zapierają dech w piersiach oraz piękno ukazane w prostocie codzienności to tylko niektóre atuty tej pozycji. Jednak książka nie jest dla wszystkich. Jeżeli lubicie "dłużyzny", brak dialogów oraz kontemplacje przyrody serdecznie wam ją polecam. Jednak jeśli wymienione wyżej cechy nie trafiają w wasze gusta po prostu sięgnijcie po inną pozycję :)

XXI Anglia. Kilkunastoletnia dziewczynka Rebecca Shaw spędzająca przerwę świąteczną wraz z rodziną ginie bez wieści. Wyszła wraz z ojcem i matką na spacer w góry i już nigdy nie wróciła. W poszukiwania angażuje się miejscowa policja oraz wszyscy mieszkańcy wsi. Niestety dziewczynki nie udaje się odnaleźć. To tragiczne wydarzenie odciska swoje piętno nie tylko na...

więcej Pokaż mimo to

170
avatar
621
36

Na półkach:

Mam problem z tą książką... Moje wrażenia po jej przeczytaniu? Nudna, za długa, z potencjałem - do rozwinięcia. Niby rozumiem zamysł autora, niby czuć w książce drugie dno, te kulisy zdarzeń i wszystkie niedopowiedzenia, ale.... Ale niestety, w czasie lektury czekałam, aż coś się ujawni, przebije, coś ... ciekawego. I nie mówię tu o rozwiązaniu zagadki zniknięcia dziewczyny, tylko o czymś, co przykułoby mnie do tej książki. W pewnym momencie złapałam się na tym, że przeskakuje akapity tekstu, by tylko dobrnąć do końca. Inna sprawa, że opis książki na okładce jest bardzo mylący, to nie jest kryminał, nie wiadomo co to jest za gatunek, bo i nie wiadomo o czym jest ta książka. O ludziach? Trochę ich za mało w historii, o tragedii, która wpłynęła na ludzi z miasteczka? No też nie, bo z wyjątkiem dwójki bohaterów jakoś nie widać by odbiła się na reszcie. Jak mówi opis " o ludzkiej skłonności do agresji?" Gdzie ta agresja? :D A najlepszy opis o powszedniości, która nabrała blasku poezji... Litości.. To jak złote sentencje Deco Moreno ;) Jeśli to jest najlepsza książka autora (znów według opisu z tyłu) to boję się pomyśleć jak wygląda reszta...

Mam problem z tą książką... Moje wrażenia po jej przeczytaniu? Nudna, za długa, z potencjałem - do rozwinięcia. Niby rozumiem zamysł autora, niby czuć w książce drugie dno, te kulisy zdarzeń i wszystkie niedopowiedzenia, ale.... Ale niestety, w czasie lektury czekałam, aż coś się ujawni, przebije, coś ... ciekawego. I nie mówię tu o rozwiązaniu zagadki zniknięcia...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1066
973

Na półkach: ,

Pomysł na Zbiornik 13 jest równie nieszablonowy co jego realizacja. Krótkie, ściśle informacyjne zdania stłoczone w długich akapitach przypominają ciąg niemych scen z filmu dokumentalnego. Wszechobecny narrator rejestruje wydarzenia z cierpliwością i obojętnością kamery, z każdym rozdziałem coraz wyraźniej uwypuklając cykliczność rządzącą światem ożywionym i nieożywionym. Nawet jeśli nic arcyważnego się nie dzieje, zmiany zachodzą. Pozostaje uznać, że głównym bohaterem tej wysmakowanej powieści jest po prostu czas.

Cała recenzja tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/06/widziano-syszano-mowiono.html

Pomysł na Zbiornik 13 jest równie nieszablonowy co jego realizacja. Krótkie, ściśle informacyjne zdania stłoczone w długich akapitach przypominają ciąg niemych scen z filmu dokumentalnego. Wszechobecny narrator rejestruje wydarzenia z cierpliwością i obojętnością kamery, z każdym rozdziałem coraz wyraźniej uwypuklając cykliczność rządzącą światem ożywionym i nieożywionym....

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
154
53

Na półkach: ,

Zaskakująca, niespotykana narracja. Nigdy wcześniej nie czytałem takiej książki i mam nadzieję, że już nie będę czytał. Jeśli ktoś czytając Żeromskiego omijał opisy przyrody to Zbiornik 13 przeczyta w pół godziny. Na pewno nie jest to kryminał, nie znajdziemy tu akcji, napięcia ...nawet nie znajdziemy zakończenia, bo nie o zakończenie chodzi autorowi. Na pewno znajdziemy sielski, wiejski klimat, borsuki, owce, lisy, jaskółki i inne cudeńka przyrody. No i o co chodzi z tym zbiornikiem 13 ???

Zaskakująca, niespotykana narracja. Nigdy wcześniej nie czytałem takiej książki i mam nadzieję, że już nie będę czytał. Jeśli ktoś czytając Żeromskiego omijał opisy przyrody to Zbiornik 13 przeczyta w pół godziny. Na pewno nie jest to kryminał, nie znajdziemy tu akcji, napięcia ...nawet nie znajdziemy zakończenia, bo nie o zakończenie chodzi autorowi. Na pewno znajdziemy...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zbiornik 13


Reklama
zgłoś błąd