Klub Dumas

Okładka książki Klub Dumas
Arturo Pérez-Reverte Wydawnictwo: Muza Seria: Galeria literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Galeria
Tytuł oryginału:
El club Dumas
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2001-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Język:
polski
ISBN:
8372009147
Tłumacz:
Filip Łobodziński
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
573 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
591
246

Na półkach:

Powieść Pereza-Reverte została zekranizowana przez Polańskiego w 1999 roku (data pewnie nieprzypadkowa, wszak szatan jest jednym z głównych graczy w tej opowieści). Film widziałem wielokrotnie i uważam za znakomity. Książkę przeczytałem dopiero teraz i dopiero teraz mogę docenić odwagę Polańskiego, który z materiałem źródłowym obszedł się bez żadnej nabożności, oczyszczając i przekształcając go w inną, zdecydowanie lepszą, historię. Przeniósł on zawiązanie akcji z Madrytu do NYC, co nie ma większego znaczenia, ale też, co istotne, amputował on cały motyw rękopisu Dumasa, podocinał wątki i motywacje postaci i co najważniejsze zmienił mdłe zakończenie oraz wymowę całej opowieści. Tym samym stał się świetnym redaktorem, którego zabrakło tu wcześniej. Ale po kolei. Opowieść jest mariażem kryminału i literatury przygodowej osnutą wokół rękopisu rozdziału najsłynniejszej powieści Dumas „Trzech muszkieterów” oraz tajemniczego dzieła „Księga Dziewięciorga Wrót do Królestwa Cieni”, której współautorem ma być sam szatan. Za sprawą tych dwu dzieł Lucas Corso (łowca białych kruków) wyrusza w podróż, podczas której fikcja zaczyna przenikać się z rzeczywistością, a on czuje, że jest tylko pionkiem w grze sił, których istnienia nawet nie podejrzewał. Brzmi to oczywiście jak oklepany do bólu schemat pierwszego lepszego thrillera, ale Perez-Reverte wplata tu motyw czytelnika i lektury, puszcza oko do miłośników starych powieści przygodowych i komplikuje fabułę zgodnie z regułami czarnego kryminału. Z początku czytało mi się to lekko, ale z czasem ilość stylistyczno-fabularnych zgrzytów rosła, tak jak poczucie odrealnienia ogarniające naszego protagonistę. Perez-Reverte potrafi plastycznie opowiadać, sprawnie buduje scenę i klimat, ale gorzej radzi sobie z rysunkiem psychologicznym postaci. Te są raczej płaskie, kreślone grubą kreską i pozbawione większych niusansów. Czasem zaś próby ich pogłębienia, jak w przypadku Corso, kończy się niespójnością i sentymentalizmem. Bo oczywiście Corso, cynik i wilk w owczej skórze, który działa wg dewizy cel uświęca środki, jest oczywiście w głębi serca zranionym porzuconym, wrażliwym facetem. Fajnym gościem. A przynajmniej prawie. Pisarz chyba bał się lub nie chciał powiedzieć czegoś cięższego gatunkowo o ludzkiej naturze i jej diabolicznych skłonnościach, a przecież okoliczności tak sprzyjają – wszak szatan czai się za rogiem. To jednak można jeszcze wybaczyć i złożyć na karb konwencji, to ostatecznie literatura popularna, a nie Dostojewski. Niestety potknięcia pojawiają się też na poziomie stylu. Tu trudno mi ocenić ile jest winy autora, a ile tłumacza (legendarnego Filipa Łobodzińskiego, który swego czasu z „Rolling stone” Boba Dylna uczynił nieodzapomniany „Błądzący łach”), ale scena miłosnego zbliżenia kontynuuje najlepsze tradycje literackiej żenady i godna jest lauru Bad Sex Awards. Męczą też powtarzające się jak Twardoch określenia. Przykładowo na twarzy naszego bohatera, o ile nie jest smutny, zobaczyć możemy albo króliczy (niewinny) albo wilczy (przebiegły) uśmiech, średnio co dziesięć stron. A oczy dziewczyny są zielone, są zielone, bardzo zielone. Tak szmaragdowo zielone. Mamy też tu sporo innych dopowiedzeń jakby autor nie ufał nie tylko pamięci, ale i inteligencji czytelnika i wolał powiedzieć to samo, lecz inaczej, tak na wszelki wypadek. Inną kwestią są jeszcze zaburzenia tonacji utworu: obok zgrabnych chandleryzmów pojawia się kiczowata metaforyka, czasem też niezgrabna groteska oraz suche jak wiór żarty, co pokazuje, że sam tekst wymknął się autorowi spod kontroli, czego nie przesłonią ostatecznie dość powierzchowne zabawy intertekstualne i sam Umberto Eco wprowadzony tu jako statysta. Najwyraźniej ten brak panowania nad materiałem widać w wątku miłosno-romansowym, który jest po prostu dość głupawym i tandetnym wariantem mokrej fantazji o kobiecie idealnej będącej nomen omen anielską diablicą. Opowiedzianym tak poważnie, że naprawdę trudno się nie roześmiać. Nie uważam niestety, że można wszystkie te mankamenty rozgrzeszyć odniesieniami do literatury awanturniczej, i popkulturową żonglerką, bo to po prostu miejscami kuleje stara dobra dramaturgia, a i nie wygląda jakby pisarz pragnął pewnych żenujących efektów świadomie. Boli to najmocniej w finale, gdzie nastrój tajemnicy balansuje niebezpiecznie na granicy tonacji buffo. Zawodzi też ostateczne „zaskakujące” rozwiązanie wątku satanistycznego przeprowadzone klasycznym deus ex machina, czy raczej diaboli ex machina, które swoim brakiem logiki wygląda na zwykłą fabularną niedoróbkę. Dla mnie „Klub Dumas” to czytadło na słabych postmodernistycznych sterydach. No, ale koniec końców – parafrazując Corso – każdy czytelnik ma taką lekturę na jaką sobie zasłużył.

Powieść Pereza-Reverte została zekranizowana przez Polańskiego w 1999 roku (data pewnie nieprzypadkowa, wszak szatan jest jednym z głównych graczy w tej opowieści). Film widziałem wielokrotnie i uważam za znakomity. Książkę przeczytałem dopiero teraz i dopiero teraz mogę docenić odwagę Polańskiego, który z materiałem źródłowym obszedł się bez żadnej nabożności, oczyszczając...

więcej Pokaż mimo to

avatar
576
576

Na półkach:

Lata temu oglądałem ekranizację Polańskiego, ale pozapominałem fabułę. Lubię literaturę hiszpańską, ma ona specyficzne zabarwienie i oryginalny, niepowtarzalny klimat. I tak było też w przypadku tej powieści. Jest to melanż literatury przygodowej i kryminału. Oryginalna narracja, książkowe śledztwo, zagadka kryminalna, wątek okultystyczny, tajemniczy aktorzy, którzy wcielali się w postacie znane z "Trzech muszkieterów". Całość w nieco baśniowym i mglistym klimacie. Główny bohater Lucas Corso był ciekawie zarysowaną postacią, sprytny, przebiegły, nieco mroczny tropiciel książek. Ten wątek tajemniczych rycin i przyzywania diabła był dość inrygujący, końcówka ciekawa. Ogólnie bardzo dobra i oryginalna lektura, znamionująca spory kunszt pisarza i bogatą wyobraźnię. A niezależnie od upodobań literackich każdy czytelnik musi przeczytać klasyki Dumasa "Hrabiego Monte Christo" oraz "Trzech muszkieterów".

Lata temu oglądałem ekranizację Polańskiego, ale pozapominałem fabułę. Lubię literaturę hiszpańską, ma ona specyficzne zabarwienie i oryginalny, niepowtarzalny klimat. I tak było też w przypadku tej powieści. Jest to melanż literatury przygodowej i kryminału. Oryginalna narracja, książkowe śledztwo, zagadka kryminalna, wątek okultystyczny, tajemniczy aktorzy, którzy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
103
25

Na półkach:

Przeczytałem z polecenia Zygmunta Miłoszewskiego. Ciekawa przygoda, narracja, zwroty akcji pełne napięcia. Znakomite opisy, zwłaszcza w scenach łóżkowych. Dobra lektura, ale za wybitną uzna tę książkę chyba tylko prawdziwy bibliofil - taki jak główny bohater

Przeczytałem z polecenia Zygmunta Miłoszewskiego. Ciekawa przygoda, narracja, zwroty akcji pełne napięcia. Znakomite opisy, zwłaszcza w scenach łóżkowych. Dobra lektura, ale za wybitną uzna tę książkę chyba tylko prawdziwy bibliofil - taki jak główny bohater

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
88
87

Na półkach: ,

Arturo Pérez - Reverte "Klub Dumas".

Lucas Corso - łowca książek - dostaje zadanie od miliardera i bibliofila, aby odszukać i porównać "Dziewięcioro Wrót". Jednocześnie od przyjaciela dostaje rękopis "Winda Andegaweńskiego" z "Trzej Muszkieterowie". Niby książki nie są powiązane, a jednak Corso nabiera podejrzeń, że coś tu nie gra. Ktoś go śledzi, ściga, próbuje odebrać torbę, w której znajdują się obie książki. A właściwie księga i rękopis Dumasa. Początkowo wydawało się, że to będzie rutynowe zajęcie. Porozmawiać z odpowiednimi ludźmi. Dowiedzieć się, czy to, co teraz posiadał przy sobie to oryginały, czy fałszywki. Jednak bardzo dobre fałszywki. Sprawy się komplikują. Ktoś ginie, ktoś okazuje się zdrajcą, ktoś dostaje zadanie pilnowania Lucasa. Corso jest coraz bliżej poznania prawdy, pali za sobą mosty. A prawda i tak go zaskakuje. No, może część prawdy. Co lepsze... Corso coraz bardziej przekonuje się, że fikcja literacka ma bardzo wiele wspólnego z rzeczywistością. Można by rzecz, że Lucas jest powieściowym bohaterem. Jest jedna wielka zagadka, wbrew pozorom na jej czele stoi jedna osoba.

Uwielbiam "Dziewiąte Wrota". Dużo czasu zabrało mi, by wziąć się w końcu za książkę. I nie jestem zawiedziona. Wręcz przeciwnie. Książka ma wspaniały charakter. Ciężki, chwilami mroczny, przede wszystkim tajemniczy. Akcja toczy się leniwie, poznajemy po części przeszłość głównego bohatera. Mamy ogrom powiązań z "Trzej Muszkieterowie". Same "Dziewięcioro Wrót" daje uczucie grozy. Pomimo powolnej akcji, niewielu momentów pasujących do horroru, miałam ciary na ciele. Zatopiłam się w przygodzie bohatera. Byłam autentycznie ciekawa (mimo, iż film znam praktycznie na pamięć). Nie wiem w sumie czemu, ale bardzo lubię postać Corso (tak, oczywiście widzę go jako Johnny Depp). A przecież Corso to zadufany w sobie mężczyzna, zależy mu tylko na pieniądzach, a jednak kocha książki. Ten jego wilczy uśmiech... Po prostu uwielbiam. Nic na to nie poradzę...

Jedyne czego bym chciała, to rozwinięcie jego relacji z Irene. Owszem, można się domyśleć, kim dziewczyna jest, albo kim chciałoby się, aby była. A jednak... Cholernie (wybaczcie) ciekawi mnie, jak potoczyły się ich dalsze relacje. No cóż ... Muszę obejść się smakiem.

Podsumowując. Książka ma bardzo różne opinie. Przez niektórych jest uwielbiana, przez innych nienawidzona. Osobiście dopisuję się do pierwszej grupy, z czystym Serduchem mogę polecić. Każdemu, nie tylko tym, którzy oglądali film, a nie czytali książki. Gdybym mogła cofnąć czas, oczywiście najpierw wzięłabym się za powieść. Ale jak to mówią... Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Warto!

Arturo Pérez - Reverte "Klub Dumas".

Lucas Corso - łowca książek - dostaje zadanie od miliardera i bibliofila, aby odszukać i porównać "Dziewięcioro Wrót". Jednocześnie od przyjaciela dostaje rękopis "Winda Andegaweńskiego" z "Trzej Muszkieterowie". Niby książki nie są powiązane, a jednak Corso nabiera podejrzeń, że coś tu nie gra. Ktoś go śledzi, ściga, próbuje odebrać...

więcej Pokaż mimo to

avatar
188
188

Na półkach:

"Życie jest grą. A książki są zwierciadłem życia". Kto naprawdę napisał "Trzech muszkieterów"? Tego stara się dociec łowca książek, Lucas Corso. Jednocześnie przyjmuje zlecenie odnalezienia tajemniczych ksiąg. Na motywach powieści powstał film w reżyserii Romana Polańskiego, trudno jednak porównywać te dwa utwory, ponieważ każdy rządzi się swoimi prawami. W powieści jest i akcent polski, ale nie zdradzę jaki. Książka to prawdziwa uczta czytelnicza, mnóstwo odwołań do literatury, kultury i kinematografii światowej.

"Życie jest grą. A książki są zwierciadłem życia". Kto naprawdę napisał "Trzech muszkieterów"? Tego stara się dociec łowca książek, Lucas Corso. Jednocześnie przyjmuje zlecenie odnalezienia tajemniczych ksiąg. Na motywach powieści powstał film w reżyserii Romana Polańskiego, trudno jednak porównywać te dwa utwory, ponieważ każdy rządzi się swoimi prawami. W powieści jest i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
11
11

Na półkach:

Wspaniała powieść, ale raczej dla dojrzałych czytelników.

Film Polańskiego również kapitalny. Szczerze mówiąc, gdyby nie kilka kiczowatych scenek, uznałabym tę ekranizację za najlepsze dzieło Polańskiego.

Wspaniała powieść, ale raczej dla dojrzałych czytelników.

Film Polańskiego również kapitalny. Szczerze mówiąc, gdyby nie kilka kiczowatych scenek, uznałabym tę ekranizację za najlepsze dzieło Polańskiego.

Pokaż mimo to

avatar
169
10

Na półkach: , ,

Dobrnęłam do strony 190. Dalej już nie dałam rady.

Dobrnęłam do strony 190. Dalej już nie dałam rady.

Pokaż mimo to

avatar
79
22

Na półkach:

Niesamowity klimat.

Niesamowity klimat.

Pokaż mimo to

avatar
61
36

Na półkach:

Zagłębiając się w fabułę, ma się wrażenie uczestniczenia w czymś ważnym, przeżywania tego. Smaczków dodają bohaterowie, czy raczej Bohaterki 😉

Zagłębiając się w fabułę, ma się wrażenie uczestniczenia w czymś ważnym, przeżywania tego. Smaczków dodają bohaterowie, czy raczej Bohaterki 😉

Pokaż mimo to

avatar
520
12

Na półkach: , ,

petarda, świetny klimat

petarda, świetny klimat

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Arturo Pérez-Reverte Klub Dumas Zobacz więcej
Arturo Pérez-Reverte Klub Dumas Zobacz więcej
Arturo Pérez-Reverte Klub Dumas Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd