Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?

Okładka książki Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?
Robin Dunbar Wydawnictwo: Copernicus Center Press popularnonaukowa
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Tytuł oryginału:
Grooming, Gossip, and the Evolution of Language
Wydawnictwo:
Copernicus Center Press
Data wydania:
2017-04-27
Data 1. wyd. pol.:
2009-07-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378863007
Tłumacz:
Tomasz Pańkowski
Tagi:
ewolucja jednostka i społeczeństwo język komunikacja interpersonalna lingwistyka literatura popularnonaukowa plotka zmiany psychospołeczne zmiany społeczne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
178
174

Na półkach:

„Język jest więc w bardzo dużym stopniu narzędziem społecznym. Nie tylko umożliwia nam wymianę informacji istotnych dla naszej zdolności przetrwania w złożonym, ciągle zmieniającym się świecie, lecz ułatwia również rozróżnienie między przyjacielem a wrogiem”. [s.233]

„Nasz język, mimo całego jego zaawansowania, jest bardziej ograniczony niż jesteśmy skłonni to przyznać.W decydujących chwilach słowa nas zawodzą. Nie potrafiąc wyrazić naporu zalewających nas emocji, zwracamy się do archaicznych form fizycznej intymności, by uzewnętrznić to, czego nie możemy lub nie chcemy wypowiedzieć głośno”. [s.267]

Robin Dunbar jest przykładem naukowca, który publikuje nie tylko poważne artykuły naukowe, poddawane za każdym razem surowej ocenie koleżanek i kolegów po fachu, ale i doskonałe książki popularnonaukowe. Naprawdę - doskonałe. Każdą z pozycji tego autora, która wydano w Polsce, mogę polecić z czystym sumieniem.
To popularyzatorstwo rzetelne, ciekawe, bez zadęcia, sentymentalizmu, porzucia wyższości wobec „maluczkich”, za to pełne subtelnego poczucia humoru, a w dodatku przekazujące wiedzę jakby mimochodem. Czyli, wiecie, zero kazań, pełno ciekawych historii, danych, porównań, hipotez.

Ostatnia książka Dunbara, po którą sięgnęłam i o której tu piszę, zajmuje się (jak można się „domyślić”, rzucając okiem na tytuł tej pozycji) pochodzeniem i ewolucją języka.
W zasadzie tytuł: „Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?” ujawnia wiele. Po raz kolejny u Dunbara pojawia się jego naukowa „obsesja” plotką, tym przejawem życia społecznego, na który wszyscy narzekamy głośno i donośnie, ale który także wszyscy uprawiamy z zapałem i zacięciem. Bez plotki, proszę państwa, mogłoby nie być nas jako gatunku z tak dużym mózgiem! Nie wierzycie? SIęgnijcie po „Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?”, serio.

Dunbar snuje w swojej książce opowieść o ewolucji języka, o powodach pojawienia się tego ewolucyjnego wynalazku u ludzi. Jego wywód opiera się na czterech zasadniczych tematach.
Pierwszym jest tzw „liczba Dunbara”. Otóż w czasie swoich badań naukowiec odkrył, że liczba wartościowych połączeń społecznych, nasza siatka towarzyska - to zwykle 150 osób. Z tyloma osobami kontaktujemy się w sposób pełny i nazywamy ich rodziną, przyjaciółmi, bliskimi znajomymi i znajomymi. Liczba Dunbara będzie mieć zasadnicze znaczenie, gdy przejdziemy do tematyki podtrzymywania spójności grupy.
Drugim jest to, że liczba ta zależy od wielkości tak zwane kory nowej. Ilość kontaktów społecznych, jakie może utrzymywać ssak naczelny (w tym ludzie) jest właśnie proporcjonalna do wielkości tej części jego mózgu. Im większa korą nowa, tym więcej naczelnych nazwiemy swoimi znajomymi. Pawiany mają inaczej, bonobo inaczej, a my mamy to 150.
Trzecim jest obserwacja, jakie rytuały społeczne cementują grupę. W konkurencyjnym i niebezpiecznym świecie cieżko przetrwać poza grupą, zatem jej istnienie i budowanie wewnątrz niej relacji jest zasadniczo ważne dla przetrwania osobnika. U naczelnych mechanizmem spajającym jest - iskanie. Bez niego nie ma współpracy, ochrony itp. Iskanie jest procesem czasochłonnym i jako takie jest poważną inwestycją osobnika w społeczność, w grupę.
Czwartym zasadniczym tematem jest teza, że u ludzi język zastąpił iskanie. Tak, mało to apetyczne, to prawda. Wolelibyśmy pewnie, by wyewoluował, byśmy mogli opiewać zachód słońca nad klifem. Ale nie.
Zdaniem Dunbara tak dużych grup, w jakich żyli nasi przodkowie, nie dałoby się utrzymać dzięki iskaniu. Nie byłoby wystarczająco dużo czasu by osobnik zdobywał pożywienie, opiekował się młodymi, iskał rodzeństwo i mamę i jeszcze miał czas, żeby wciskać wszystkich ważnych osobników w grupie, którzy byli zasadniczo ważni dla jego/jej przeżycia. Stąd - język jako forma podtrzymywania więzi, „metaforycznego iskania”.

„Gdyby współcześni ludzie próbowali wzmacniać swe więzi tylko za pomocą iskania, tak jak to robią pozostałe naczelne, to zgodnie z zależnością między wielkością grupy a czasem przeznaczonym na iskanie wśród małp, musielibyśmy na wzajemne czochranie się przeznaczać aż 40 proc. czasu”. [s. 109-110]

Dunbar stawia tezę, że język pozwolił nam, ludziom, wykorzystywać czas, jakim dysponowaliśmy na podtrzymywanie interakcji w grupie, w sposób bardziej efektywny.
I tak - od słowa do słowa - zbudowaliśmy cywilizację.
End of story.

Żartuję. Tak naprawdę jest to dopiero początek fascynującej opowieści o zwyczajach ssaków naczelnych, o ich obserwacji, o archeologii wczesnych hominidów, o badaniach DNA, odtwarzaniu prajęzyka, o różnicach w używaniu języka przez kobiety i mężczyzn. Oraz o telenowelach.

Umieściłam te telenowelę w tytule wpisu, bo rozbawiło mnie spostrzeżenie Dunbara. Rozbawiło, ale zastanowiło. Otóż zdaniem naukowca współczesny świat, z poszatkowanymi więziami społecznymi, z oddaleniem od naszych rodzin i bliskich, tworzy pewną pustkę. Dlatego oglądamy telenowele, czy się do tego przyznajemy, czy nie - bo zastępują nam one utracone więzi społeczne.

„[…] dzisiejsi mieszkańcy miast zmuszeni są coraz bardziej do zadowalania się gotowymi, wyimaginowanymi rodzinami z seriali telewizyjnych, by zaspokoić swoje potrzeby towarzyskie i potrzebę przynależności. […] Zjawisko nie stało jeszcze szczegółowo zbadane, ale nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że bohaterowie seriali telewizyjnych zaczynają pełnić rolę członków siatek towarzyskich ludzi, których prawdziwe siatki towarzyskie, na skutek ich sytuacji materialnej czy kłopotów socjalnych, liczą znacznie mniej niż 150 osób. Nawet inne osoby z małego ekranu, choćby spikerzy dzienników telewizyjnych, mogą odgrywać takie role: stają się częścią naszej siatki towarzyskiej, półrzeczywistymi przyjaciółmi”. [s. 275]

A co - zdaniem Dunbara - jest najważniejszą funkcją języka?

Ba, durne pytanie, prawda? Przecież, że komunikacja! No, może nie do końca. Gdyby tak było, wymienialibyśmy się prostymi komunikatami typu: patrz, pada, i nie byłoby w tym miejsca ani na metaforę, ani na kłamstwo. Bo po cóż, skoro i jedno, i drugie utrudniają zrozumienie? A sami wiemy ile metafor, kłamstw, elips jest w naszym języku. Spróbujcie bez nich, zapraszam.

O czym zatem rozmawiamy? Na wymianę jakich informacji poświęcamy czas „społecznego iskania”?
Zespół Dunbara analizując rozmowy policzył, że 5% czasu rozmów to krytykowanie i negatywne plotki. Kolejne 5% to porady jak się zachować w konkretnej sytuacji. Resztę czasu poświęcamy na opisywanie co kto robi, z kim i jak oraz co roimy my, po co, z kim i jak. Czyli plotki i chwalenie się. Na tych czynnościach spędzamy po równo pozostały czas naszych konwersacji (dane są w książce na s.239 i 240).
Dokładna analiza wypowiedzi, które padały w czasie rozmów, pozwoliła na zaskakujące odkrycie: w większości nasze wypowiedzi to autoreklama. Mnie lub bardziej otwarta, czasem przysłonięta dbałością o interes społeczny, czasem bezczelnie bezpośrednia. Mówimy, by pokazywać się w jak najlepszym świetle, by zarządzać swoim kapitałem społecznym budować kapitał przyjaciół i krewnych, niszczyć zaś wrogów.
Ciekawe, prawda?

Ciekawsze jest jednak to, że wyniki badań zespołu Dunbara przeczą pewnym zakorzenionym i utrwalanym stereotypom:

„[…] w czasie naszych badań stwierdziliśmy bardzo mało różnic między mężczyznami i kobietami. Przedstawiciele obu płci spędzali taką samą ilość czasu na omawianiu swoich relacji z ludźmi i swoich doświadczeń. Wbrew rozpowszechnionym mitom - przedstawiciele obu płci prowadzili rozmowy o stosunkach osobistych i zachowaniu innych ludzi. Mężczyźni w naszych badaniach nie byli bardziej skłonni do rozmawiania o polityce czy sztuce ani na inne górnolotne tematy […]. Odkryliśmy jednak jedną uderzającą różnicę: czas poświęcony na mówienie o sprawach pracy, zagadnieniach akademickich, religii i etyce wydłużał się wyraźnie, kiedy mężczyźni znajdowali się w grupach mieszanych. Za każdym razem ilość czasu poświęconego na te tematy w całkowicie męskich grupach wynosiła od zera do pięciu procent, w grupach mieszanych - 15-20 procent. Rozmowy mężczyzn wykazywały pod tym względem wyraźniejszą zmianę niż rozmowy kobiet”. [s. 241]

Jak zwykle napisałam tylko o części zagadnień, które zostały poruszone w książce. Pominęłam w opisie całkowicie jej pierwszą część, tę o ewolucji języka, o zachowaniach naszych dalszych, naczelnych krewnych. Nie wspomniałam o ewolucji języków, o powstawaniu dialektów. O całej fizjologii mówienia, o kosztach, jakimi obciąża nas duży mózg, dzięki któremu mówimy!
Ale nie chcę streszczać, chciałabym za to zachęcić Was do sięgnięcia po Dunbara. Warto, bardzo warto!

„Język jest więc w bardzo dużym stopniu narzędziem społecznym. Nie tylko umożliwia nam wymianę informacji istotnych dla naszej zdolności przetrwania w złożonym, ciągle zmieniającym się świecie, lecz ułatwia również rozróżnienie między przyjacielem a wrogiem”. [s.233]

„Nasz język, mimo całego jego zaawansowania, jest bardziej ograniczony niż jesteśmy skłonni to przyznać.W...

więcej Pokaż mimo to

avatar
195
179

Na półkach:

Książka zadaje bardzo dużo ciekawych pytań (np. kiedy powstał język u ludzi? dlaczego rozwinął się akurat w lewej półkuli mózu?). Nie na wszystkie jest jednoznaczna odpowiedź i to jest niesamowicie interesujące:)

Troszkę liczyłem chyba na więcej informaci związanych stricte z rozwojem języka u ludzi (o plotkach za wiele się nie dowiedziałem), może coś z zkresu propagadny, manipulacji słownej...

nie zmienia to faktu, że książka arcyciekawa!

Książka zadaje bardzo dużo ciekawych pytań (np. kiedy powstał język u ludzi? dlaczego rozwinął się akurat w lewej półkuli mózu?). Nie na wszystkie jest jednoznaczna odpowiedź i to jest niesamowicie interesujące:)

Troszkę liczyłem chyba na więcej informaci związanych stricte z rozwojem języka u ludzi (o plotkach za wiele się nie dowiedziałem), może coś z zkresu propagadny,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
635
300

Na półkach: , , , ,

Skąd się wzięła u Dunbara liczba 150? Dlaczego ciąża u człowieka trwa dziewięć a nie dwadzieścia jeden miesięcy? Jak to się stało, że człowiek się wyprostował? I najważniejsze po co mu to całe gadanie? W tej książce z całą pewnością znajdą się odpowiedzi na te i inne pytania. Ja czytając tę książkę zdałam sobie sprawę, że niektóre rzeczy w naszej egzystencji są tak oczywiste, że mało kto (poza naukowcami) zadaje sobie trud, aby dowiedzieć się jak coś się stało, że jest tak a nie inaczej. Książka świetna, aczkolwiek momentami nużąca.

Skąd się wzięła u Dunbara liczba 150? Dlaczego ciąża u człowieka trwa dziewięć a nie dwadzieścia jeden miesięcy? Jak to się stało, że człowiek się wyprostował? I najważniejsze po co mu to całe gadanie? W tej książce z całą pewnością znajdą się odpowiedzi na te i inne pytania. Ja czytając tę książkę zdałam sobie sprawę, że niektóre rzeczy w naszej egzystencji są tak...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
117
30

Na półkach:

Książka jest, w mojej opinii, świetna. Przemyca ciekawe informacje w formie, którą da się czytać, która nie nudzi. Zdecydowanie, po przeczytaniu całości, ma się w głowie pewne wnioski i informacje, nie mam jednak przeciążenia i znudzenia tematem.

Książka jest, w mojej opinii, świetna. Przemyca ciekawe informacje w formie, którą da się czytać, która nie nudzi. Zdecydowanie, po przeczytaniu całości, ma się w głowie pewne wnioski i informacje, nie mam jednak przeciążenia i znudzenia tematem.

Pokaż mimo to

avatar
313
59

Na półkach:

Niesamowita tematyka, opis fascynującej drogi jaką przeszła mowa ludzka od zarania ludzkości. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla lingwistów czy antropologów, zafascynuje też kulturoznawców, psychologów, oraz wokalistów :-) .

Ciąg myślowy jest prowadzony zrozumiale i w miarę wiarygodnie, chociaż zdarzają się momenty, kiedy autor zapuszcza się trochę w rejony naukowego chciejstwa. Prawie pominięta jest tematyka wokalnej fizjologii, z powodu, (wg. mnie zbyt odważnego) założenia autora, że mówienie nie wymagało zmian w naszej biologii, a jedynie mentalną gotowość i potrzebę wyrażania i promocji siebie.

Czasem też napotykamy na sprzeczności, jak ta, kiedy autor najpierw zauważa, że dopaminowy haj nie jest wystarczają motywacją do wzajemnego iskania i że musi chodzić raczej o jego funkcję wzmacniania społecznych więzi, po czym na koniec stwierdza, że język jako zdalna kontynuacja iskania, utrzymywała grupy dzięki jej dopaminowemu działaniu. Hmm..

Mimo tych mankamentów, polecam gorąco, tematyka ta jest rzadko poruszana, dlatego każda tego typu pozycja jest na miarę złota.

Niesamowita tematyka, opis fascynującej drogi jaką przeszła mowa ludzka od zarania ludzkości. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla lingwistów czy antropologów, zafascynuje też kulturoznawców, psychologów, oraz wokalistów :-) .

Ciąg myślowy jest prowadzony zrozumiale i w miarę wiarygodnie, chociaż zdarzają się momenty, kiedy autor zapuszcza się trochę w rejony naukowego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
209
41

Na półkach: ,

Książkę można podzielić na dwie części - wstęp oraz temat właściwy. Bardzo długi (na ponad połowę książki) wstęp autor przeznaczył na przedstawienie ewolucji iskania, jaką miało rolę w społeczeństwie małp, do czego prowadziło, jak je prowadzono, na kim i przez kogo. Dopiero w drugiej części przedstawiono jak z tego iskania wywodzi się ludzki język. Moim zdaniem proporcje pomiędzy tymi dwoma częściami książki są zbyt zachwiane, aby ocenić jej zawartość merytoryczną na bardzo dobry. Książka co prawda dostarcza nam wiedzy na temat tego jak powstał język, lecz czyni to zbyt skąpo w stosunku do opisów życia społecznego małp.
Tak jak inni recenzenci zmuszony jestem powiedzieć, że oczekiwałem po tej książce czegoś więcej. Na pewno jednak dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, dlatego nie skreślam jej w oczach przyszłych potencjalnych czytelników.

Książkę można podzielić na dwie części - wstęp oraz temat właściwy. Bardzo długi (na ponad połowę książki) wstęp autor przeznaczył na przedstawienie ewolucji iskania, jaką miało rolę w społeczeństwie małp, do czego prowadziło, jak je prowadzono, na kim i przez kogo. Dopiero w drugiej części przedstawiono jak z tego iskania wywodzi się ludzki język. Moim zdaniem proporcje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
257
105

Na półkach:

chwilami monotonna, chwilami bardzo interesująca ale mimo wszystko zachowująca wysoki poziom merytoryczny.

chwilami monotonna, chwilami bardzo interesująca ale mimo wszystko zachowująca wysoki poziom merytoryczny.

Pokaż mimo to

avatar
384
54

Na półkach: ,

Hipotezy dotyczące ewolucji języka podane w sposób przystępny nawet dla osób nie mających zbyt często do czynienia z biologią. Polecam serdecznie.

Hipotezy dotyczące ewolucji języka podane w sposób przystępny nawet dla osób nie mających zbyt często do czynienia z biologią. Polecam serdecznie.

Pokaż mimo to

avatar
92
92

Na półkach:

Chociaż wiedziałam, że autor tej książki jest antropologiem i biologiem, to mimo wszystko miałam nadzieję, że część dotycząca sensu stricte ewolucji języka będzie bardziej rozbudowana, a temat nieco wnikliwiej przeanalizowany.

Niestety, tak się nie stało. O ile bowiem w pierwszych rozdziałach Dunbar bardzo szczegółowo opisuje zwyczaje i zachowania różnych naczelnych, a także badania i eksperymenty na nich i na tej podstawie drobiazgowo omawia z punktu widzenia biologa-antropologa kolejne szczeble ewolucji hominidów aż do Homo sapiens, to druga połowa z wnioskami odnoszącymi się do aspektów językoznawczych, w moim odczuciu, pozostawiła pewien niedosyt. Z drugiej strony naiwnością było oczekiwać od biologa czegoś więcej, niemniej jednak tytuł książki jest nieco mylący i może właśnie budzić inne oczekiwania.

Nie uważam jednak, że jest to książka nieciekawa, bynajmniej! Jest napisana bardzo żywym językiem i wiele w niej interesujących informacji, które burzą powszechne przekonania, np.:

"Większość z nas w sposób naturalny zakłada, że małpy ogoniaste Afryki i Azji reprezentują przejściowy stan rozwoju, przez który przeszliśmy w drodze do uczłowieczenia. Tradycyjne podejście do ewolucji naczelnych postuluje naturalny postęp od małp ogoniastych Starego Świata, poprzez małpy człekokształtne, do współczesnego człowieka. Większość ludzi dziwi się, słysząc, że to nieprawda".*

Dalej autor dowodzi, że nowe odkrycia m.in. w genetyce sugerują, iż małpy ogoniaste (takie jak pawiany, makaki, koczkodany) są nowszym produktem ewolucji niż linia małp człekokształtnych.

Fascynujący jest też opis korelacji, jakiej dopatruje się Dunbar w zmianach wielkości mózgu z przewodem pokarmowym i zmianą diety. Nie zdradzę szczegółów, ale fragment na ten temat może niektórych, a zwłaszcza wegetarian, wprowadzić w stan lekkiego osłupienia...

Na uwagę zasługuje też twierdzenie jakoby pierwsze hominidy spionizowały się, gdyż zmuszone zostały do wyjścia na tereny sawannowe, a tam będąc bardziej wystawione na promienie słoneczne, musiały w jakiś sposób zapobiec hipertermii. Wyprostowana postawa miała im właśnie pomóc uniknąć tego szoku termicznego.

W części poświęconej pojawieniu się pierwszych słów Dunbar stawia dwa pytania:

1. Jaką formę przybrał język i kiedy pojawił się po raz pierwszy?
2. Dlaczego i kiedy język, prawdopodobnie kiedyś jeden uniwersalny, rozwinął się w mniej więcej 5000 znanych dzisiaj języków?

I chociaż, jak wspomniałam wcześniej, temat ten z punktu widzenia lingwistyki został tylko pobieżnie potraktowany i odpowiedzi na zadane pytania raczej nie zaskakują, to jest jeden wyjątek!
Autor przytacza za psychologiem Julian Jaynes dość ciekawą hipotezę, jakoby Homer (ok. 1200 r. p.n.e.) i ludzie jemu współcześni nie mieli pełnej świadomości. Dowodem na to ma być uderzający brak introspekcji we wszystkich pismach z tego okresu: nie opisują one nigdy uczuć, lecz jedynie prosto i szczegółowo wydarzenia. Według Jaynes świadczyć to może o tym, że świadomość emocji rozwinęła się nieco później, dopiero na początku I tysiąclecia p.n.e., kiedy lewa (odpowiedzialna za język) półkula mózgowa stopniowo zaczęła przejmować kontrolę nad prawą (odpowiedzialną za emocje).

Z innych ciekawostek przyrodniczych (dosłownie!), które nadają smaczku całości, mogę wymienić opinię autora na temat tzw. teorii chaosu języka, w której m.in. twierdzi, że proces rozpadania się na dialekty nie jest zarezerwowany wyłącznie dla języków ludzkich. Jak pisze:

"Wiemy obecnie, że "języki" innych gatunków też mają dialekty. Wrony z Europy Wschodniej kraczą w zauważalnie inny sposób niż wrony z Europy Zachodniej"...*

Zaznaczam, że książka "Pchły, plotki a ewolucja języka" w oryginale ukazała się w 1996 r., więc już po zburzeniu Muru Berlińskiego i przemianach ustrojowych w Europie, ale wrony to wiadomo glapy, a raczej w tym przypadku gapy i chyba ten istotny moment w historii przegapiły... ;)

Mam nadzieję, że ostatnim cytatem wystarczająco zachęciłam do przeczytania całości.** :)


* Źródła cytatów: Robin Dunbar - "Pchły, plotki a ewolucja języka", Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2009

** Pierwotnie recenzja zamieszczona na stronie: www.bookfreak.pl

Chociaż wiedziałam, że autor tej książki jest antropologiem i biologiem, to mimo wszystko miałam nadzieję, że część dotycząca sensu stricte ewolucji języka będzie bardziej rozbudowana, a temat nieco wnikliwiej przeanalizowany.

Niestety, tak się nie stało. O ile bowiem w pierwszych rozdziałach Dunbar bardzo szczegółowo opisuje zwyczaje i zachowania różnych naczelnych, a...

więcej Pokaż mimo to

avatar
180
179

Na półkach:

Książka wydana w latach dziewięćdziesiątych dalej trzyma poziom i jest o dziwo aktualna. Jednak przydałoby się trochę aktualizacji w sprawach internetowych. Internet wtedy raczkował, więc należy wybaczyć autorowi. Właśnie z tej książki wyszło słynne stwierdzenie Dunbara, że maksymalnie znamy około 150 osób. Jest to dokładnie opisane. Ogólnie o językach jest wg mnie za mało, autor postawił bardziej na behawioryzm ludzkości i nie tylko.

Książka wydana w latach dziewięćdziesiątych dalej trzyma poziom i jest o dziwo aktualna. Jednak przydałoby się trochę aktualizacji w sprawach internetowych. Internet wtedy raczkował, więc należy wybaczyć autorowi. Właśnie z tej książki wyszło słynne stwierdzenie Dunbara, że maksymalnie znamy około 150 osób. Jest to dokładnie opisane. Ogólnie o językach jest wg mnie za...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pchły, plotki a ewolucja języka. Dlaczego człowiek zaczął mówić?


Reklama

Ciekawostki historyczne

zgłoś błąd