Herbatka o piątej!

Okładka książki Herbatka o piątej!
Bill Bryson Wydawnictwo: Zysk i S-ka Cykl: Zapiski z małej wyspy (tom 2) Seria: NAOKOŁO ŚWIATA literatura podróżnicza
490 str. 8 godz. 10 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Cykl:
Zapiski z małej wyspy (tom 2)
Seria:
NAOKOŁO ŚWIATA
Tytuł oryginału:
The Road to Little Dribbling
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2016-09-30
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-30
Liczba stron:
490
Czas czytania
8 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377859728
Tagi:
Wielka Brytania Anglia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1185
1132

Na półkach:

Ciąg dalszy "zapisków z małej wyspy" Smaczkiem jest spojrzenie z dwudziestoletniego dystansu. Amerykanin czule żartuje z Brytyjczyków. Ta sympatia i humor wyziera z każdej kartki.

Ciąg dalszy "zapisków z małej wyspy" Smaczkiem jest spojrzenie z dwudziestoletniego dystansu. Amerykanin czule żartuje z Brytyjczyków. Ta sympatia i humor wyziera z każdej kartki.

Pokaż mimo to

avatar
164
40

Na półkach:

Nie jest to "Ani tu, ani tam" ani "Zapiski z wielkiego kraju", ale jest lepsza od "Zapisków z małej wyspy" Humor trochę mniejszy niż w innych książkach tego autora, ale klimat zbliżony i sarkastyczny.

Nie jest to "Ani tu, ani tam" ani "Zapiski z wielkiego kraju", ale jest lepsza od "Zapisków z małej wyspy" Humor trochę mniejszy niż w innych książkach tego autora, ale klimat zbliżony i sarkastyczny.

Pokaż mimo to

avatar

Ta książka niestety nie spełniła moich oczekiwań. Spodziewałem się tutaj kopalni anegdot związanych ze specyfiką angielskiej kultury i owszem, autor - Amerykanin, który wyemigrował do Anglii - przywołuje sporo absurdów wynikających z licznych konfrontacji z tutejszymi mieszkańcami. I właśnie te historie zaciekawiły mnie w książce najbardziej. Problem w tym, że mogłoby ich być tutaj znacznie więcej.

W każdym rozdziale Bill Bryson odwiedza najciekawsze i najpiękniejsze zakątki Anglii. W stosunku do czytelnika jest dosyć szczery i wylewny - nieraz opowiada o swoich poglądach, co mu się podoba, a co nie na wyspach Zjednoczonego Królestwa. W każdym razie, oprowadza nas po licznych miejscach, które chce nam pokazać.
I tu pojawia się problem. Bowiem, gdyby była to książka z ilustracjami, na pewno wzbudziłoby to zainteresowanie odbiorcy, pobudzając przy tym jego wyobraźnię. Osobiście, często nie miałem pojęcia, jak wygląda właśnie opisywane przez Brysona miejsce, przez co czułem lekki niedosyt.

Z jednej strony każdy, kto interesuje się Anglią, powinien być zadowolony z tej książki, mi natomiast zabrakło więcej tamtejszego humoru i absurdu.

Gdybym miał opisać ją opisać jednym określeniem, to jest to w dużej mierze książka podróżnicza w pakiecie z elementami humorystyczno - subiektywnymi. A szkoda, bo wołałbym, aby te proporcje raczej się odwróciły.

Ta książka niestety nie spełniła moich oczekiwań. Spodziewałem się tutaj kopalni anegdot związanych ze specyfiką angielskiej kultury i owszem, autor - Amerykanin, który wyemigrował do Anglii - przywołuje sporo absurdów wynikających z licznych konfrontacji z tutejszymi mieszkańcami. I właśnie te historie zaciekawiły mnie w książce najbardziej. Problem w tym, że mogłoby ich...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
720
692

Na półkach: , , ,

Niedawno zjechałem "Zapiski z małej wyspy" a tu proszę, mamy drugą część. Od razu powiedzmy: o niebo lepszą. Napisana bodajże 20 lat później książka pokazuje, jak długą drogę przebył autor w swoim warsztacie rzemieślniczym.

Humoru fekalno-wymiotowego, który tak mnie bolał, prawie w ogóle nie ma (jest jeden żart o pierdzeniu, ale ten akurat mnie o dziwo rozśmieszył). Opisy poszczególnych miejsc nie skupiają się już na "o, jak tu źle, brudno, syfnie, a ludzie rąbnięci. I jak drogo!", tylko książka może (od biedy) posłużyć za przewodnik po Anglii. Ciekawie, zachęcająco i - mimo dowcipnie. O kilku ciekawych miejscach się dowiedziałem, do kilku autor mnie przekonał.

Kto czytał rewelacyjną "Krótką historię prawie wszystkiego" Brysona, znajdzie tutaj nawet echa tamtej książki - kilka ciekawostek o brytyjskich naukowcach i odkrywcach, które nie znalazły się w sztandarowej pozycji autora, pojawiają się tutaj.

Książka nie jest na pewno wybitna, jednak wielbiciele Anglii powinni koniecznie się w nią zaopatrzyć (szczególnie, że zachwyt autora nad tym krajem czuć na każdym kroku!), a ci, którzy sparzyli się na "Zapisach z małej wyspy" nie powinni skreślać "Herbatki o piątej", bo to inna książka, dużo lepsza, dojrzalsza i ciekawsza!

Niedawno zjechałem "Zapiski z małej wyspy" a tu proszę, mamy drugą część. Od razu powiedzmy: o niebo lepszą. Napisana bodajże 20 lat później książka pokazuje, jak długą drogę przebył autor w swoim warsztacie rzemieślniczym.

Humoru fekalno-wymiotowego, który tak mnie bolał, prawie w ogóle nie ma (jest jeden żart o pierdzeniu, ale ten akurat mnie o dziwo rozśmieszył). Opisy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
268
79

Na półkach:

Nie wiem co o tym sądzić. Czytałem kilka innych książek Brysona i zaśmiewałem się do łez i bólu brzucha, a tutaj... Nie.
Niby tak samo świetnie napisana, niby ten sam Brysonowy styl co zawsze, ale coś nie tak...
Zastanawiałem się, czy może mam zły humor, albo nie ta pora roku, ale kumpel, od którego pożyczyłem tą książkę miał takie same odczucia.
Czyli obawiam się, że jest tak: książka napisana dobrze, ale o tak nieciekawych rzeczach, że jest po prostu słaba.

Nie wiem co o tym sądzić. Czytałem kilka innych książek Brysona i zaśmiewałem się do łez i bólu brzucha, a tutaj... Nie.
Niby tak samo świetnie napisana, niby ten sam Brysonowy styl co zawsze, ale coś nie tak...
Zastanawiałem się, czy może mam zły humor, albo nie ta pora roku, ale kumpel, od którego pożyczyłem tą książkę miał takie same odczucia.
Czyli obawiam się, że jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
537
232

Na półkach: , ,

Urocze, słowem pisane widokówki z podróży po Wielkiej Brytanii, wzbogacone opowieściami o historii opisywanych miejsc i znanych ludziach z nimi związanych, ubarwione ogromnym poczuciem humoru autora, wzbudzającym we mnie niekontrolowane wybuchy śmiechu. Słowo daję, że z Bilem Brysonem mogłabym podróżować po najnudniejszych miejscach i pewnie bym się nie nudziła.
Miałam tylko jedno zastrzeżenie, było tego za dużo. Nawet przy dużym wysiłku ze strony mojej pamięci nie byłabym w stanie zapamiętać choćby 10 procent nazw tych wszystkich odwiedzanych miejscowości, zapamiętałam więc tylko te, które wcześniej już znałam, czyli : Londyn,Oksford, Cambridge,Edynburg, Stonehenge. Ale cóż tam, pamiętam za to, że były też niezliczone ilości muzeów, parków, wspaniałych krajobrazów, kawiarni, barów i pubów, które Bill namiętnie nawiedzał, no i atmosferę nieustannego zachwytu nad Wielką Brytanią, którą autor z humorem i nostalgią okazywał.

Urocze, słowem pisane widokówki z podróży po Wielkiej Brytanii, wzbogacone opowieściami o historii opisywanych miejsc i znanych ludziach z nimi związanych, ubarwione ogromnym poczuciem humoru autora, wzbudzającym we mnie niekontrolowane wybuchy śmiechu. Słowo daję, że z Bilem Brysonem mogłabym podróżować po najnudniejszych miejscach i pewnie bym się nie nudziła.
Miałam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
413
412

Na półkach:

Wiedzieliście, że Artur Conan Doyle zasadzał się w krzakach na rusałki?

Niemal dwadzieścia lat po „Zapiskach z małej wyspy” Bill Bryson znowu podejmuje wyprawę po swej przybranej ojczyźnie. Obserwuje zmiany, jakie zaszły w Wielkiej Brytanii, i zachwyca się jej niepowtarzalnymi krajobrazami. Spostrzegawczy, ironiczny, złośliwy, niezwykle zabawny i często bardzo pocieszny Bryson jest doskonałym przewodnikiem po tym bardzo specyficznym kraju, w którym kiedyś postanowił zamieszkać.
(...)
„Herbatka o piątej! Więcej zapisków z małej wyspy” to lektura jednocześnie arcyciekawa i przezabawna. Bill Bryson jak zwykle doskonale łączy rzetelność z ciętym dowcipem, dzięki czemu otrzymujemy nietuzinkowy reportaż o współczesnej Anglii, wypełniony po brzegi ciekawymi informacjami, ale podanymi w lekkim, humorystycznym tonie (przy czym jest to humor z górnej półki, brytyjski). Bill Bryson skłania nas również do refleksji, w dobie rozbuchanego konsumpcjonizmu niezwykle ważnych i potrzebnych. Czy naprawdę chcemy złożyć na ołtarzu postępu piękno i jakość naszego życia? Czy skażemy następne pokolenia na pustą, bezmyślną wegetację w betonowym świecie plastikowych mieszkańców planety Imbecile? Dla naszego psychicznego dobrostanu istotniejszy od supermarketu za rogiem jest związek z naturą i z kulturą – związek, dodajmy, coraz słabszy. Prawa rynku stały się ważniejsze od praw ludzi. „Od kiedy tak jest w porządku?” – buntuje się niepoprawny Bill Bryson, zachęcając nas do stawienia oporu rozpanoszonej komercjalizacji i postępującemu ogłupieniu. Mnie przekonywać nie musi.

Fragmenty recenzji opublikowanej na blogu:
https://zapiskinamarginesie.pl/2019/07/24/herbatka-o-piatej/

Wiedzieliście, że Artur Conan Doyle zasadzał się w krzakach na rusałki?

Niemal dwadzieścia lat po „Zapiskach z małej wyspy” Bill Bryson znowu podejmuje wyprawę po swej przybranej ojczyźnie. Obserwuje zmiany, jakie zaszły w Wielkiej Brytanii, i zachwyca się jej niepowtarzalnymi krajobrazami. Spostrzegawczy, ironiczny, złośliwy, niezwykle zabawny i często bardzo pocieszny...

więcej Pokaż mimo to

avatar
478
189

Na półkach:

Lubię Anglię, podobają mi się tamtejsze zabytki, wioski i miasteczka, dlatego też sięgnęłam po książkę tego autora.
Owszem dowiedziałam się wielu rzeczy, o najbardziej zapadłych zakątkach Anglii, o których wcześniej nigdy nie słyszeliście,choć chyba słusznie, bo nie są to godne polecenia miejsca.
Nudne to też troszkę było,więc dawkowałam sobie po kilkanaście stron co jakiś czas. Ale ogólnie, ciekawie poznaje się dziwactwa i bolączki innych narodów a nie tylko achy i ochy.

Lubię Anglię, podobają mi się tamtejsze zabytki, wioski i miasteczka, dlatego też sięgnęłam po książkę tego autora.
Owszem dowiedziałam się wielu rzeczy, o najbardziej zapadłych zakątkach Anglii, o których wcześniej nigdy nie słyszeliście,choć chyba słusznie, bo nie są to godne polecenia miejsca.
Nudne to też troszkę było,więc dawkowałam sobie po kilkanaście stron co...

więcej Pokaż mimo to

avatar

To najzabawniejsza nudna książka, jaką czytałem od czasów... poprzedniej książki Brysona. :)

Zabawna, bo Bryson, Amerykanin mieszkający od 40 lat w Anglii, tak nasiąkł typowo angielskim humorem, że potrafił rozbawić mnie niemal każdą dygresją, czy pointą, nawet jeśli dotyczyła rzeczy zupełnie nieinteresujących. A propos - w tej książce autor głównie szwęda się po najbardziej zapadłych kątach Anglii, o których wcześniej nigdy nie słyszeliście, a po zamknięciu książki nigdy więcej nie usłyszycie. To troszkę jakbyście byli Anglikiem i czytali wrażenia autora po wędrówce przez Wąchock, Myciska Niżne i Pupciowice Beskidzkie. Trudno z siebie wykrzesać entuzjam, ale... autor potrafi swe wrażenia sprzedać w taki sposób, że chociaż z jednej strony "po co ja to właściwie czytam", to z drugiej "cholera, nie mogę sie oderwać". Dawkowałem sobie tę książkę po rozdziale dziennie i w takim stężeniu czytało mi się to całkiem fajnie.

To najzabawniejsza nudna książka, jaką czytałem od czasów... poprzedniej książki Brysona. :)

Zabawna, bo Bryson, Amerykanin mieszkający od 40 lat w Anglii, tak nasiąkł typowo angielskim humorem, że potrafił rozbawić mnie niemal każdą dygresją, czy pointą, nawet jeśli dotyczyła rzeczy zupełnie nieinteresujących. A propos - w tej książce autor głównie szwęda się po...

więcej Pokaż mimo to

avatar
114
96

Na półkach: ,

Nie jest to książka, którą czytałam 'jednym tchem', wiele tu fragmentów, które nie zapadają w pamięć, niektóre informacje czy anegdoty nie wnoszą wiele i mogłoby ich nie być. Jednak wśród nich czają się ciekawostki, 'perełki' których nie zajdzie się w tradycyjnych przewodnikach. Do tego dochodzi 'Brysonowskie' poczucie humoru, które, z małymi wyjątkami, jest przyjemne w odbiorze. Szkoda, że autor tak mało miejsca poświęcił Szkocji, ale być może jest to temat na osobną książkę. Ogólnie pozycja ciekawa, zwłaszcza dla pasjonatów Wielkiej Brytanii.

Nie jest to książka, którą czytałam 'jednym tchem', wiele tu fragmentów, które nie zapadają w pamięć, niektóre informacje czy anegdoty nie wnoszą wiele i mogłoby ich nie być. Jednak wśród nich czają się ciekawostki, 'perełki' których nie zajdzie się w tradycyjnych przewodnikach. Do tego dochodzi 'Brysonowskie' poczucie humoru, które, z małymi wyjątkami, jest przyjemne w...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Herbatka o piątej!


Reklama
zgłoś błąd