Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie

Okładka książki Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie autorstwa Erika Fatland
Okładka książki Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie autorstwa Erika Fatland
Erika Fatland Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Terra incognita reportaż
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Terra incognita
Tytuł oryginału:
Sovjetistan
Data wydania:
2016-03-30
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-30
Data 1. wydania:
2019-01-01
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328027862
Tłumacz:
Maria Gołębiewska-Bijak
Piękno i absurdy najdalszych zakątków byłego ZSRR.
Weź głęboki oddech i zanurz się w rzeczywistości byłych republik radzieckich: Kazachstanu, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu. Jakie ślady pozostawił ZSRR w ludziach tam żyjących, w miastach, w przyrodzie? Czy coś przetrwało z pierwotnej kultury tych ziem? Kilkumiesięczna podróż Eriki Fatland po „sowietstanach” pozwoliła jej na doświadczenie tych miejsc w sposób wyjątkowy. Reporterka spacerowała brzegiem nieistniejącego Jeziora Aralskiego, odwiedziła rekordowej wielkości meczet (nieczynny z powodu braku prądu) oraz znajdujące się pośrodku pustyni jedno z największych muzeów rosyjskiej sztuki współczesnej, chodziła po poligonie atomowym, uczestniczyła w obowiązkowych turkmeńskich wyścigach konnych, kilku weselach i jednej sesji terapeutycznej u kazachskiej znachorki – a ponadto odbyła dziesiątki, setki rozmów z mieszkańcami tych terenów. W jej relacji marmurowym miastom towarzyszą wioski złożone z kilku lepianek, bogactwu surowców naturalnych – ubóstwo mieszkańców, a ściszony głos obywateli krytykujących politykę państwa jest wyraźnym znakiem tego, że jakikolwiek sprzeciw wobec władzy może być niebezpieczny. Poruszający reportaż o krajach, których mieszkańcy mimo uzyskania niepodległości nadal tęsknią za byciem częścią Imperium.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie



3015 1270

Oceny książki Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie

Średnia ocen
7,5 / 10
360 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie

avatar
11
4

Na półkach:

bardzo ciekawy reportaż. od jego wydania minęło trochę czasu i oczywiście część informacji nie jest już aktualna, ale nie sprawia to, że książka jest mniej wartościowa, szczególnie jako wprowadzenie do tematu azji środkowej

bardzo ciekawy reportaż. od jego wydania minęło trochę czasu i oczywiście część informacji nie jest już aktualna, ale nie sprawia to, że książka jest mniej wartościowa, szczególnie jako wprowadzenie do tematu azji środkowej

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
171
99

Na półkach: ,

Męczyła mnie i męczyła ta Norweżka, z dwa miesiące czytałem, ale spoko nawet. Dla większości zachodnich ludzi, którzy nie wiedzą nic, to jak najbardziej pozycja. Natomiast było trochę ciekawostek, trzeba oddać...

Męczyła mnie i męczyła ta Norweżka, z dwa miesiące czytałem, ale spoko nawet. Dla większości zachodnich ludzi, którzy nie wiedzą nic, to jak najbardziej pozycja. Natomiast było trochę ciekawostek, trzeba oddać...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
727
245

Na półkach:

W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę. Kraje te wydają nam się egzotyczne. A jednocześnie, dzięki licznym podróżom autorki, mamy do czynienia z ludźmi, którzy bardzo często żyją w trudnych (i dla nas niewyobrażalnych) warunkach. Często na pustyniach. Często w ogromnym ubóstwie i naprawdę ciężko uwierzyć, że to jest XXI wiek, bowiem dla nich czas się zatrzymał (w wieku XIX). Rządzącym żyje się o niebo lepiej, są bogaci, budują pałace a tymczasem zwykli ludzie mieszkają w jurtach. I niektórzy tylko buntują się a reszta żyje jakby pod dyktando tych dyktatorów. To jest takie dziwne i jednocześnie smutne. Ci ludzie nie mają woli walki. Przeszli spod jednego panowania (Stalina) do kolejnych rządów autorytarnych (swoich prezydentów, którzy są nieusuwalni).
Chętnie wybrałbym się w tamte rejony, ale nie wiem, czy zdołałabym znieść to, że obcokrajowców traktuje się podejrzliwie i każdemu turyście przyznaje się osobę, która "czuwa" nad tym aby nie zobaczył zbyt dużo, nie zrobił "podejrzanych'" zdjęć, nie porozmawiał otwarcie z mieszkańcami, nie skrytykował władzy itd.
Książka warta aby ją przeczytać i zastanowić się, jak mamy dobrze w tej cywilizowanej Europie.

W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1073 użytkowników ma tytuł Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie na półkach głównych
  • 635
  • 420
  • 18
169 użytkowników ma tytuł Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie na półkach dodatkowych
  • 98
  • 26
  • 10
  • 10
  • 9
  • 8
  • 8

Tagi i tematy do książki Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie

Inne książki autora

Erika Fatland
Erika Fatland
Norweska pisarka, publicystka i antropolożka społeczna, podróżniczka. Studiowała w Kopenhadze i Oslo, a dyplom magistra otrzymała za pracę stworzoną na podstawie badań terenowych przeprowadzonych wśród zakładników po ataku terrorystycznym w Biesłanie. Sowietstany (2014),są owocem jej podróży po krajach byłego ZSRR. Przetłumaczone na kilka języków, przyniosły jej w Norwegii główną nagrodę w dziedzinie literatury faktu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie przeczytali również

Kuba. Syndrom wyspy Krzysztof Jacek Hinz
Kuba. Syndrom wyspy
Krzysztof Jacek Hinz
„(…) Los powiązał mnie z Kubą na zawsze, nie tylko jako obserwatora. Zaraziłem się od Kubańczyków syndromem wyspy, która wyznacza centrum wszechświata. Nie mogę się od niej uwolnić”. Bardzo dobry REPORTAŻ o Kubie napisany przez dziennikarza, korespondenta PAP, tłumacza i dyplomatę, który wiele lat spędził na wyspie, pełniąc tam różne funkcje zawodowe, w latach 1997 – 2001. Autor przybliża czytelnikowi życie na wyspie. Trafnie i rzeczowo opisuje skutki rewolucji i rządy Fidela Castro od 1959r., czasy po przewrocie, okres zimnej wojny, aż do zakończenia rządów Fidela. Pisze o wielkim entuzjazmie Kubańczyków po rewolucji i nastrojach podczas wielkiego kryzysu i wszechobecnego głodu. Opisuje bunty opozycjonistów i wielką legalną ucieczkę z wyspy do USA oraz nielegalne wypłynięcia „tratwiarzy”, podczas których Kubę oficjalnie opuściło ok. 200 tys. ludzi. Z własnej perspektywy wspomina jak wyglądała sytuacja społeczno – gospodarczo – bytowa w państwie, problemy z transportem, energią i dostępem do bieżącej wody, polityczne metody podporządkowania ludności (metoda zakręcania i odkręcania kurka, kartki na żywność, wieloletnie ciężkie więzienia) i wiele innych. Ale także rozwój państwa, jego architektury i kultury za czasów panowania Amerykanów i jego upadek za Castro. I mimo tego wszystkiego, totalitaryzmu, bezwzględnej dyktatury, eliminowania opozycjonistów, ogólnego zakłamania, biedy, zastraszania, kłamliwej propagandy i nagonki na inne państwa…, autor pisze o SYNDROMIE WYSPY, która wyznacza Kubańczykom centrum wszechświata, sprawiając że czują się tam szczęśliwi i nie chcą jej opuścić. Nawet więźniowie polityczni wolą przebywać w kubańskim więzieniu, niż zostać wydalonym z kraju. Fidel Castro był „doskonałym” przywódcą, którego kochały tłumy. Odpowiednio kierując polityką zagraniczną stworzył hermetyczne państwo, odcinając Kubę od reszty wszechświata, równocześnie podporządkowując sobie wszystkie struktury państwowe, bo wszystko na wyspie jest nadal państwowe. „(…) To co przybyszom z zewnątrz wydawało się anachronicznym światem, zatrzymanym w bańce czasu i hermetycznie zamkniętym na rozwój cywilizacyjny, dla nich było światem autentycznych wartości i silnych więzi międzyludzkich” (str. 28). Autor wielokrotnie wracał na Kubę, czekając na „ten moment” tj. na kolejny przewrót, obalenia Castro i socjalizmu…, ale nigdy się nie doczekał. Pisze również o tym, że obecnie Kuba powoli ale się zmienia, prawo mocno zliberyzowano, rozkwitła turystyka, ale to wciąż hermetyczna wyspa na której „panuje” socjalizm. Pod względem technicznym dla mnie ten reportaż napisany jest zbyt rzeczowo, „sucho”, bez emocji, w kontekście widzianym urzędującego tam polskiego dyplomaty. Informacje podawane są losowo, bez zachowanej chronologii, co sprawia wrażenie niespójności i chaosu. Każdy kolejny rozdział, to jakby jakaś historyjka, którą akurat przypomniał sobie autor. Może taki był zamiar autora. Ogólnie POLECAM!
Wileta - awatar Wileta
oceniła na74 miesiące temu
Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu Elizabeth Pisani
Indonezja itd. Studium nieprawdopodobnego narodu
Elizabeth Pisani
Moje pierwsze spotkanie z tym krajem i od razu tak bardzo całościowe. Ale uwaga, ta książka nie jest przewodnikiem turystycznym. Nie znajdziemy tam opisu pięknych plaż, luksusowych hoteli, wspaniałych ośrodków wypoczynkowych, centrum handlowych pełnych drogich sklepów, czy obrazu życia klasy wyższej. To wręcz monumentalna praca ukazująca ten kraj oczami brytyjskiej reporterki Reutera, spisana w czasie kilku jej podróży po praktycznie całym kraju. A jest po czym jeździć. Obszarowo to dwunaste państwo świata, czwarte pod względem liczby mieszkańców (c.a. 250 mln),złożone z prawie 13.500 wysp, z czego połowa jest niezamieszkana, zlepek mnóstwa kultur i subkultur, prawdziwy tygiel językowy, religijny i obyczajowy, kraj przemocy i korupcji (często wręcz tak powszechnej, że prawie zalegalizowanej),ciągnący się na przestrzeni pięciu tysięcy kilometrów (obrazowo to odległość jak z Londynu do Teheranu). Nie da się w paru zdaniach opisać wielowątkowości tej pracy, bo powstała z kilkunastoletnich doświadczeń Autorki, jej spotkań, rozmów i praktycznych zdarzeń, często nieprzyjemnych czy odrażających. Mamy też tło historyczne, od czasów kolonialnych (Holenderskie Indie Wschodnie),poprze rządy Sukarno i potem Suharto, opis przemian i cywilizowania się kraju na różnych płaszczyznach, tak społecznych jak i gospodarczych, w wymiarze globalnym i tym całkiem przyziemnym, społeczności regionalnych miast i wsi. Jest jedno stwierdzenie zawarte przy końcu książki, które stanowi pewno podsumowanie drogi jaką ten kraj przeszedł, i chyba nadal przechodzi: " Żaden inny naród nie zjednoczył tak dużej odmienności w ogólnie pokojową całość w mniej niż siedemdziesiąt lat". Pozycję gorąco polecam, tym bardziej że to państwo chyba słabo znane w Polsce (no może poza wyspą Bali, ale to taki deser bez dań głównych). Może stanowić inspirację to osobistej eksploracji, choć to wymaga czasu i pieniędzy (nie wiem czego bardziej). Serdecznie pozdrawiam
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na61 miesiąc temu
Cynkowi chłopcy Swietłana Aleksijewicz
Cynkowi chłopcy
Swietłana Aleksijewicz
W tej wybitnie antywojennej książce Swietłany Aleksijewicz nie ma rzeczy niewstrząsających. A do wszystkiego niewesoła refleksja, że jeśli interwencja w Afganistanie była “brudną” wojną, to jakimi słowami nazwać agresję na Ukrainę… Bo przecież mowa o państwie, które oprócz tego, że zawsze było ideologiczne, to równie mocno było - i jest - bandyckie. Wówczas, teraz i na wieki. Wtedy sięgali po Afganistan, teraz po wolną Ukrainę. Oby przejechali się i na niej - żeby jeszcze gorzej niż wynika to z tej książki…. I tylko żal, gdy wydaje się, iż sami tzw. “zwykli” Rosjanie przyjęli za własne prawo do agresji na ten kraj w stopniu o wiele, wiele większym niż na Afganistan, bo to rzekoma ich “Małorosja”…. Zastanawiałem się, jak jednym słowem określić tę książkę późniejszej Noblistki i jedyne, co przyszło mi na myśl, to lament, rodzaj społecznego trenu. Aż się sam dziwię temu, co piszę, ale z lektury wynika, że znaczna część ówczesnego sowieckiego społeczeństwa pod koniec lat 80. miała jeszcze jakiś elementarny kompas moralny - co wynika z głosów wypowiadających się osób. I kolejna smutna refleksja: dziś nikt tam już takiej książki o Ukrainie nie napisze. Nawet nie dlatego że car nie pozwoli, ale z tego powodu, że nikt, no dobra: bardzo mało kto, uroniłby choć łzę (kto to powiedział, że gdy Rosjanin myśli o Ukrainie, zawsze wychodzi z niego imperialista - nie inaczej było z wielkim Josifem Brodskim?). A najsmutniejsze, że takie zapatrywanie podziela jakaś - jakakolwiek jest, dla mnie zawsze o dużo za duża - część moich rodaków... Złożona z samych wywiadów z Ofiarami (Sprawcy z reguły milczą) książka Noblistki - której nie mam odwagi ocenić w skali dziesiętnej - niesie odwieczną prawdę o każdej wojnie, każdym wojsku: że tzw. “młodzi” nie mają wiele gorzej niż u wroga, że tzw. “dziadki” to dla takich “kotów” prawdziwe bestie od wrogów gorsze, że u wielu do głosu dochodzą pierwotne, krwiożercze instynkty, połączone z chęcią łatwego dorobienia się i zysku - materialnego oraz jeszcze innego, którego nie nazwę po imieniu. I taki sam pradawny ból matek…. Mimo że wszystkie głosy - i "stąd", i "stamtąd" - brzmią dość podobnie, to nie tylko nie powszednieją, ale składają się razem w niezwykłą symfonię, która na długo pozostaje w duszy i w sercu. Tak, ta książka osiągnęła dużo więcej niż doraźny cel - wzniosła się na poziom uniwersalny niczym klasyczna, mityczna opowieść, czy też przypowieść. Wpisała się na dobre w tak już obszerny kanon antywojennych ksiąg ludzkości. Niestety, wciąż to jest - i zapewne takim pozostanie - katalog otwarty... Symptomatyczny jest dodatek o procesach wytoczonych Autorce za tę książkę, ale, uwaga: tylko przez osoby prywatne. Dziś za - puśćmy na chwilę wodze szalonej fantazji - książkę traktującą o agresji na Ukrainę tak, jak Aleksijewicz nt. Afganistanu, autor miałby przeciwko sobie całą siłę raszystowskiego państwa z upodlonym narodem i z więzienia by szybko nie wyszedł, o ile w ogóle. To miara upadku czy też nieuchronnej równi pochyłej, na którą wkroczył ten kraj właśnie agresją na Afganistan. Pozostaje tylko powtórzyć słowa jednego z ich wieszczów sprzed 200 lat (którego notabene uczono mnie, w oryginale, w szkole w Peerelii): …Прощай, немытая Россия, Страна рабов, страна господ, И вы, мундиры голубые, И ты, им преданный народ… ….To żegnaj ma nieczysta Rosjo, Kraju wielmożów, kraju sług, Ci, co błękitny mundur noszą, I ty, ich zaprzedany lud... I już sam nie wiem, czy w tej książce mocniejsze wrażenie wywierają relacje “stamtąd”, czy przeżycia rodzin “tutaj”. “Czułam, że coś się z nim dzieje. Oddano mi kogoś innego. To nie był mój syn. (...) Poszłam do lekarzy. Zwróćcie mi syna, uratujcie go. (...) Nic oprócz zapalenia korzonków nie znaleźli”. “– Krzyczałeś całą noc – wołała rankami z płaczem. A ja nie wszystko jej mówiłem... Nie opowiedziałem jej o zachwycie, z jakim piloci helikopterów bombardowali wioski”. “Przyśnij mi się, synku. Przyjdź mnie odwiedzić. Nie przychodzi. Co mu takiego zrobiłam?”. “Sama go uczyłam: +Obowiązek to obowiązek, synku trzeba go spełnić+. Przeklinam wszystkich, a rano biegnę na grób i proszę o przebaczenie. – Wybacz mi, synku, że tak mówiłam”. “Nie jestem szalona, ale czekam na niego. Opowiadają, że jednej matce przywieźli trumnę, pogrzebała ją. A po roku syn wrócił... To ja też czekam. I nie jestem szalona”. “Przedtem nienawidziłam tych, którzy zabili Saszę. Teraz nienawidzę państwa, które go tam wysłało”. “Nie mogę uwolnić się od odczucia, że wojna to męski wymysł, pod wieloma względami dla mnie niepojęty”. “Zawodowi wojskowi mają swoistą psychikę – nie obchodzi ich to, czy wojna jest sprawiedliwa, czy nie. Skoro nas na nią wysłano, to jest sprawiedliwa, potrzebna.(...) Wojsko nie znosi wolności myślenia”. “Czekaliśmy na karawanę. Dwa, trzy dni w zasadzce. Leżeliśmy w gorącym piasku, sikali pod siebie. Pod koniec trzeciego dnia byliśmy już bestiami. Pierwszą serię puszcza się wtedy z nienawiścią. Po strzelaninie, kiedy wszystko się skończyło, stwierdziliśmy, że karawana wiozła same banany i dżemy. Najedliśmy się słodkiego za całe życie”. “Widziałem mnóstwo rozbitych wiosek, ale ani jednego przedszkola, ani jednej zbudowanej przez nas szkoły, czy też posadzonego drzewa, o których pisały nasze gazety”. “Straszne i przykre jest tylko zabijanie oko w oko, a razem, w grupie, zabija się ochoczo, niekiedy nawet radośnie”. “Człowiek ma prawo do niezabijania. Do tego, by się zabijania nie uczyć. Takiego prawa nie ma w żadnej Konstytucji”. “Widziałam, jak po kawałku zbierali chłopaków, którzy weszli na minę przeciwczołgową. (...) Poszłam i nie było w tym nic bohaterskiego, bo zemdlałam”. “Najlepszego przyjaciela, prawdziwego brata przy dźwigałem z zadania w celofanowym worku… Osobno głowa, osobno ręce i nogi”. “Trzy marzenia żołnierza: kupić matce chustę, dziewczynie komplet z kosmetyków, a sobie - kąpielówki, bo wtedy w Związku Radzieckim nie było kąpielówek”. “Nic stamtąd nie przywiozłem. Chyba że ten odłamek, który ze mnie wyjęli – i tyle”. “Kiedy podpaliliśmy łan pszenicy, zrobiło mi się niedobrze, bo jestem ze wsi. (...) Pole zapaliło się od razu, wybuchło ogniem. Pachniało chlebem” “Znajomy chorąży wyjeżdżał do kraju i nie ukrywał: +Jak ja teraz będę żył, przecież mam ochotę zabijać?+”. “Chciałam być na wojnie, ale na Wielkiej Ojczyźnianej, a nie na tej”. “Niby nas zrównali z uczestnikami Wielkiej Wojny Narodowej, ale tamci bronili ojczyzny, a my co? Myśmy wystąpili w roli Niemców - jak mi jeden chłopak oświadczył”. “Chciałem być przyzwoity, ale na wojnie się nie da”. “Człowiek nie na wojnie się zmienia, zmienia się po wojnie. Zmienia się, kiedy tymi oczami, którymi widział to, co tam było, patrzy na to, co jest tutaj”. “Wojna nie czyni człowieka lepszym. Wyłącznie gorszym. Bez żadnych wątpliwości”. PS Nie, żebym porównywał rzeczy nieporównywalne. Niemniej jednak nie pamiętam jakiejkolwiek refleksji po naszym sławnym udziale w niesławnej operacji “Iraqi Freedom” i radości z naszej, polskiej tam strefy okupacyjnej (skoro nie mieliśmy własnej w Niemczech w 1945)…. Kto pomni, ilu naszych żołnierzy wróciło w trumnach? Były jakieś protesty? Napisano o tym demaskatorską książkę? Pamiętam zaś filmowy gniot, dla mniej wyrobionych dwunastolatków przeznaczony (nazwisko reżysera łaskawie przemilczę),o wspaniałej obronie ratusza w Karbali przed miejscowymi hordami, który kończy się zbliżeniem na polską flagę, dumnie łopoczącą nad świętym miastem islamu…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na915 dni temu
Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne Kate Brown
Plutopia. Atomowe miasta i nieznane katastrofy nuklearne
Kate Brown
Recenzja książki z anarchizującego pisma „Chaos w mojej głowie” nr 16 (2017 grudzień): Jest to książka niezwykła. Historia dwóch miast leżących po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Oziorsk i Richland to miasta-fabryki plu­tonu. Pierwsze z nich do roku 1989 oficjalnie nie istniało. Drugie by­ło jedyną ostoją socjalizmu na kontynencie amerykańskim. Dwa miasta jedyne w swoim rodzaju, odizolowane od świata i do dzisiaj objęte zmową milczenia. Kate Brown, profesor historii na Uniwersytecie Maryland, z dziennikarską dokładnością opisała historie powstania obu „nuklearnych miast". W miastach-laboratoriach zarówno władze radzieckie jak i amerykańskie, kosztem zdrowia własnych obywateli, budowały potęgę nuklearną mającą na celu zapewnienie „wiecznego pokoju”. Książka jest opowieścią o heroizmie pracowników, a zarazem smutną historią niesprawiedliwości, niekompetencji i niedbalstwa, którego dopuszczano się w imię bezpieczeństwa narodowego i walki ze światowym wrogiem proletariatu. To historie pierwszych katastrof nuklearnych, ukrywanych przed opinią publiczną, których skutki odczuwalne są do dzisiaj. Warto nadmienić, że Rosyjskie Ministerstwo Energii Atomowej odmówiło autorce wjazdu do Oziorska. W USA zaś tylko nieliczni z informatorów zgodzili się być zacytowani. Wiele spotkań z tymi, którzy zgodzili się mówić, odbywało się w okolicznościach godnych powieści sensacyjnej. Ci, którzy próbowali ujawnić prawdę o wypadkach i zagrożeniach dla zdrowia ludzi, byli inwigilowani, nękani, śledzeni i zastraszani, i to zarówno w USA, jak i w Rosji. Po zakończeniu zimnej wojny! Jeśli chcesz się dowiedzieć, co skłoniło mieszkańców Richland do dwukrotnego odrzucenia propozycji nadania ich miejscowości praw miejskich, samorządu i wolnego rynku, dlaczego pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Oziorsku 95% wyborców opowiedziało się za utrzymaniem systemu przepustek, bramek i strażników, koniecznie sięgnij po tę książkę! Witamy w plutonowym raju… [Gruha] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na83 miesiące temu
Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan Dariusz Rosiak
Ziarno i krew. Podróż śladami bliskowschodnich chrześcijan
Dariusz Rosiak
Niezwykle ciekawe reportaże z regionu, gdzie narodziło się chrześcijaństwo i tam też się w pierwszej kolejności rozwijało. Obecnie można powiedzieć, że egzystuje, a gdzieniegdzie nawet dogorywa. Oczywiście chodzi o kościoły obrządków wschodnich – prawosławnych bądź monofizyckich oraz maronitów. Praktycznie tylko w Stambule autor ma kontakt z przedstawicielami zachodniej gałęzi chrześcijaństwa – ewangelikalnymi protestantami, z tym że jest to grupa konwertytów, a nie potomkowie dawnych wyznawców wiary w Chrystusa jako zbawiciela. Autor opisuje bowiem dzisiejsze losy chrześcijan na terenie Turcji (odrębnie Stambuł i interior),Iraku, Libanu oraz Izraela (w tym Zachodniego Brzegu, czyli autonomii palestyńskiej). Ale podróż zaczyna się … w Szwecji, gdzie mieszkają Asyryjczycy, czy jak chcą inni Aramejczycy – wschodni chrześcijanie przybyli tam z Kurdystanu, o których pisał też Karl-Markus Gauß w jednym z reportaży wydanych w książce „Mieszkańcy Roany odchodzą pogodnie”. Z kolei William Dalrymple określał w książce „Ze świętej góry” ich jako „suriani”. Dariusz Rosiak rozmawia z przedstawicielami lokalnych społeczności, jeśli się da to nawet z duchownymi, ale nie tylko. Opisy tego co widzi i przeżywa uzupełnia własną wiedzą, nie wybiera się bowiem w podróż reporterską bez wymaganego przygotowania. Niewątpliwie najciekawszy rozdział traktuje o egipskich koptach, wśród których spotkamy nawet … naszego rodaka. Zupełnie nieznany u nas odłam chrześcijaństwa, z pewnymi specyficznymi zwyczajami (z których jeden by się w Polsce podobał, ale drugi za nic by nie przeszedł) i wielką historią, naznaczona jednak ciągłymi prześladowaniami – obecnie nie ze strony państwa, lecz islamskich fanatyków. I właśnie islam, szczególnie w radykalnej wersji jest jednym ze źródeł zagrożeń dla chrześcijan na Bliskim Wschodzie, wszędzie stanowiących mniejszość. W każdym z państw (może poza formalnie Turcją) muzułmańska większość wywiera na mniejszości wpływ nie tylko faktycznie, ale i prawnie. Drugie zagrożenie to bieda, będąca przyczyną emigracji a przez to osłabienia lokalnych społeczności chrześcijańskich. Ale i te wspólnoty są niejednorodne. Arabscy chrześcijanie w Izraelu sprzyjają Palestyńczykom i opozycji w Syrii oraz Iraku. Dla ich braci w wierze z tych krajów niedemokratyczne reżimy stanowiły ochronę przed radykalnymi muzułmanami. Natomiast w Libanie maronici walczyli między sobą i byli w taktycznym sojuszu z szyickim hezbollahem przeciwko sunnickiemu ISIS. Bardzo ciekawa książka, która pokazuje chrześcijan żyjących w naprawdę wrogim środowisku, którzy za swą wiarę płacę nierzadko najwyższą cenę.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na82 lata temu
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka Swietłana Aleksijewicz
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka
Swietłana Aleksijewicz
Tytuł tej książki robi jej wielką krzywdę. Sugeruje, że to jest reportaż o bogatych rosyjskich miliarderach w daczach i biednych Waniach umierających na marskość wątroby po wioskach. Tymczasem to jest przejmujący zbiór historii ludzi, którzy przeżyli horror bolszewickiej rewolucji, II wojny i stalinowskiego terroru. Ludzi, którym radziecka władza mordowała rodziców, skazywała na niesamowite cierpienia w łagrach, zmuszała do wyboru pomiędzy okrucieństwem na innych a okrucieństwem na nich (wybór był pozorny). A mimo wszystko rozmówcy Autorki ten komunizm i tę nieludzką radziecką władzę, która im złamała życia, kochają miłością najwyższą, miłością większą niż miłość do własnej rodziny. Ta książka nie daje mi spokoju, otwiera jakąś furtkę do zrozumienia radzieckiej duszy, ale to zrozumienie nie przychodzi - może po prostu nie można tego w pełni zrozumieć nie doświadczywszy tych okropieństw. Jest tam jedna opowieść (syna Anny),która mnie może najbardziej przybliżyła do zrozumienia - w tym straumatyzowanym narodzie kaci byli jednocześnie ofiarami i ofiary stawały się katami, a na końcu nikt zła nie rozliczył. Zresztą w tej jednej historii na końcu pada też jedno zdanie („Był czas, że Rosjan wszędzie kochali, teraz wszędzie się boją, czy Pani strach nie ogarnia?”)które to zdanie jest bardzo niepokojące w odniesieniu do naszej współczesności, można wręcz rzec prorocze, a książka wydana została w 2014 r. Z zarzutów, to każde kobieca bohaterka jest piękną kobietą (jakby autorka z zasady z brzydkimi nie rozmawiała) i z książki wynika, że ucieleśnieniem najwyższych ziemskich pragnień każdego Rosjanina jest kiełbasa.
kt_stw - awatar kt_stw
ocenił na82 miesiące temu
Armenia. Karawany śmierci Andrzej Brzeziecki
Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki Małgorzata Nocuń
Armenia to jeden z tych krajów, o których w Polsce mówi się niewiele – a jeśli już, to najczęściej w bardzo uproszczonych skojarzeniach: dawny Związek Radziecki, Kaukaz, może jeszcze diaspora rozsiana po świecie. Tymczasem książka „Armenia. Karawany śmierci” próbuje ten obraz poszerzyć i pokazać kraj znacznie bardziej złożony – pełen dramatycznej historii, napięć politycznych i trudnej codzienności. Jedno z określeń, które pojawia się w książce, to „dzieje Hiobowe” – i trudno o lepsze podsumowanie losów Armenii. W reportażu wracają kolejne tragedie: ludobójstwo Ormian dokonane przez Turków na początku XX wieku, katastrofalne trzęsienie ziemi z 1988 roku, które zniszczyło całe miasta i pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar, a także wieloletni konflikt o Górski Karabach z Azerbejdżanem. Do tego dochodzą napięcia polityczne, protesty uliczne, niewyjaśnione śmierci żołnierzy, wpływy Rosji, korupcja, układy partyjne i klanowe. Autorzy pokazują Armenię jako państwo znajdujące się w ciągłym napięciu między przeszłością a próbą budowania nowoczesnego, demokratycznego państwa. W tle niemal stale obecna jest Rosja – jako dawny hegemon, polityczny partner, ale też czynnik wpływający na wewnętrzne układy w kraju. W reportażu pojawia się też wiele wątków dotyczących polityki: walki o władzę, protestów społecznych, mechanizmów funkcjonowania państwa. Jednocześnie każdy rozdział opiera się na konkretnej historii – człowieka, rodziny, żołnierza czy mieszkańców jakiegoś miejsca. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie analizą polityczną, ale próbą opowiedzenia Armenii poprzez losy ludzi. I właśnie tu pojawia się pewien paradoks tej książki. Z jednej strony reportaż bardzo dobrze przybliża współczesną Armenię i jej historię, pokazuje kontekst polityczny i geopolityczny, którego często w ogóle nie znamy. Z drugiej strony momentami dominuje właśnie ta perspektywa polityczna i geopolityczna, przez co opowieść bywa bardziej analityczna niż reportersko-ludzka. Mimo to jest to książka ważna. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy kraju, o którym naprawdę wiemy niewiele. Armenia pojawia się w naszej świadomości raczej przypadkowo – czasem poprzez znane osoby z diaspory (jak Cher, Andre Agassi czy rodzina Kardashian),ale rzadko poprzez realną wiedzę o historii i współczesności tego państwa. „Armenia. Karawany śmierci” pozwala tę wiedzę uporządkować. Pokazuje kraj naznaczony traumą, ale jednocześnie próbujący znaleźć własną drogę między przeszłością, geopolityką i marzeniem o normalnym, stabilnym państwie. To reportaż solidny i potrzebny – nawet jeśli momentami bardziej polityczny niż osobisty. A może właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie

Więcej

Po co podróżować? Po co narażać się na te wszystkie niedogodności związane z przemieszczaniem się na dużych dystansach i z pobytami w dalekich, obcych krajach? Według mojej teorii wyruszamy w ciągle nowe podróże, ponieważ natura wyposażyła nas w zawodną i błądzącą pamięć. Po powrocie w domowe pielesze niedogodności zamieniają się w wyborne anegdoty albo zostają całkowicie wymazane. Pamięć nie jest linią ciągłą, to zbiór punktów – szczytów – a między nimi pustka. Zresztą pamięć to abstrakcja. Z punktu widzenia przyszłości niewygody przeszłości wydają się prawie nierzeczywiste, jak sen.

Po co podróżować? Po co narażać się na te wszystkie niedogodności związane z przemieszczaniem się na dużych dystansach i z pobytami w dalek...

Rozwiń
Erika Fatland Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Zobacz więcej

Jednym z najlepszych wskaźników sytuacji w kraju są księgarnie. Wybór na półkach mówi często więcej o mieszkańcach danego kraju i jego politykach niż wszelkie wystawy w muzeach narodowych razem wziętych.

Jednym z najlepszych wskaźników sytuacji w kraju są księgarnie. Wybór na półkach mówi często więcej o mieszkańcach danego kraju i jego polit...

Rozwiń
Erika Fatland Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Zobacz więcej

Bulun-Kul jest najzimniejszym miejscem w całym Tadżykistanie - chwalił się mąż dyrektorki. - Rekord wynosi pięćdziesiąt trzy stopnie mrozu. 
- Jak ludzie wytrzymują tu zimą?
- Po prostu zakładamy kurtki.

Bulun-Kul jest najzimniejszym miejscem w całym Tadżykistanie - chwalił się mąż dyrektorki. - Rekord wynosi pięćdziesiąt trzy stopnie mrozu. ...

Rozwiń
Erika Fatland Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Zobacz więcej
Więcej