Opactwo

Okładka książki Opactwo
James Martin SJ Wydawnictwo: Wydawnictwo Święty Wojciech literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
The Abbey. A Story of Discovery
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Święty Wojciech
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375169676
Tłumacz:
Anna Wawrzyniak-Kędziorek
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
841
635

Na półkach: , , ,

Ta książka trafiła w moje ręce całkiem przypadkiem. Z małżonką zakupiliśmy ją w kwietniu 2018 roku. Na swoją kolej czekała ponad 3 lata. Za jej kupnem przemawiało ciekawe wydanie w twardej oprawie.

Książka jest w miarę ciekawa, ale tematyka jest niekoniecznie dla mnie. Powieść opowiada o pewnej kobiecie imieniem Anne, która straciła syna w wyniku wypadku. Od tamtego czasu zamknęła się w sobie.

Po pewnym czasie spotyka swojego sąsiada, który jest złotą rączką w pobliskim Opactwie. Dzięki przypadkowi kobieta trafia właśnie do środka, a tam spotyka obecnego Opata, który pomaga jej odnaleźć sens życia i nie tylko.

Tę historię musicie poznać sami i stwierdzić czy jest dla Was odpowiednia.

Ta książka trafiła w moje ręce całkiem przypadkiem. Z małżonką zakupiliśmy ją w kwietniu 2018 roku. Na swoją kolej czekała ponad 3 lata. Za jej kupnem przemawiało ciekawe wydanie w twardej oprawie.

Książka jest w miarę ciekawa, ale tematyka jest niekoniecznie dla mnie. Powieść opowiada o pewnej kobiecie imieniem Anne, która straciła syna w wyniku wypadku. Od tamtego czasu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
739
658

Na półkach: , ,

Książka Jamesa Martina- ,,Opactwo '' jest książką która pozwala zrozumieć wiele rzeczy jakie dzieją się w naszym często zbyt skomplikowanym życiu. Samotność. Żałoba. Poczucie winy. Poczucie straty, poczucie wyobcowania, poczucie pustki, szukanie swojego miejsca na ziemi, poszukiwanie szczęścia, szukanie wiary, nadziei i miłości. Cały szereg dylematów, znaków zapytania jakie zadajemy sobie często po kilka razy na dzień i to od wielu już lat. Tutaj w tej książce znajdziemy odpowiedź jak nie na wszystkie to na większość z nich. Każdy z nas może w jakiś sposób utożsamiać się więcej lub mniej z bohaterami tej opowieści o powrocie do przeszłości aby zmienić teraźniejszość a tym bardziej zmienić na lepsze przyszłość. I o tym właśnie jest ta książka.
Ludzie którzy wierzą w Boga lub też w jakąś siłę wyższą, wierzą w wyższą siłę sprawczą mają lżej, lepiej w życiu. Zawsze mogą z kimś porozmawiać, można na kogoś ,,zrzucić'' wszystkie żale, pretensje. Jest w każdym bądź razie na kogoś TO wszystko zrzucić, obarczyć Jego barki ciężarem z którym my ludzie nie dajemy sobie rady. Inni niewierzący mają gorzej muszą się samotnie uporać często z problemami. Czy aby na pewno samotnie ? Książka ta jest zaprzeczeniem ostatniego zdania. Niewierzący którzy wierzą ? tylko jeszcze o tym sami nie wiedzą lub też boją się ,wstydzą sami przed sobą się do tego przyznać, że....wierzą w kogoś.
Ból istnienia. Czym jest dla ciebie świat. Życie które jest tajemnicą którą musisz odgadnąć, podobnież świat tajemnica którą warto jest odkryć tak dogłębnie, dokładnie, dosadnie.
Ja jako osoba wierząca mogę inaczej tą książkę odebrać, momentami jest naprawdę rewelacyjna, ale czasem nasuwa mi się myśl, że to wszystko zostało napisane zbyt …..płytko ? Książka jest zbyt krótka, pełno jest też, całe mrowie niedopowiedzeń. Zabrakło tutaj szerokiego, pełnego opisu trwania w nieświadomości, żałobie, żalu , w przekonaniu, że moje życie jest bezsensem, że świat to zwykły podły żart. Myśli które nie pozwalają na dalszą egzystencję, życie stało się monotonnym ciągiem tych samych nudnych zdarzeń, dzień i noc pełna pretensji, bluźnierstw, spadania w szaleństwo, odmęty nałogów i frustracji. Nie ma tutaj takiego pełnego poszukiwania Boga, nie ma tutaj takiego notorycznego poszukiwania szczęścia i innego typu rozwiązań które to pozwala nam na swoisty katharsis na oczyszczenie lub wręcz na swoiste zmartwychwstanie. Tutaj autor James Martin poszedł bardzo szybko na skróty. Bardzo szybko Anne doświadczyła opieki , różnego rodzaju stanów spokoju, ukojenia. Podobnież nasz bohater Mark. Nie tutaj to wszystko działo się stanowczo za szybko. Autor nie pokusił się o większe plątanie z zamotaniem, o podaniu szczegółów, większej liczby wątków osobistych, myśli i czynów poszczególnych postaci. Więcej było o samym opactwie o sprawach błahych niż o rzeczach bardzo, ale to bardzo ważnych. Autor krótko mówiąc postawił czytelnika przed faktem, dziełem dokonanym. Tak się nie robi. Także reasumując książka była by rewelacyjna, żeby no właśnie autor się bardziej postarał. Więcej szukał , więcej pytał, więcej się kłócił, więcej jeszcze więcej. Tutaj wszystko przyszło zbyt szybko, zbyt łatwo, zbyt płytko jak już wspomniałem to wszystko opisał. Ubrał to wszystko to co się dzieje w bardzo niestosowne słowa i czyny. Wyszło w ostateczności takie sobie czytadło. Rewelacji nie ma. Owszem nie mogę się nie zgodzić i nie zamierzam się w tej kwestii spierać, że Martin nie porusza tematów ważnych, najważniejszych w życiu, porusza i owszem, opisuje ale niestety nieudolnie. Zabrakło tutaj tej bogatości aromatu, tej esencji która nadaje ostatni ważny szlif. Zabrakło tego doskonałego nadzienia. Zewnątrz jest super, środek zasmuca, budzi niedosyt. Budzi rezygnację. Następuje konsternacja i dobra mina do złej gry ? Dużo większe oczekiwania od lektury która okazała się zbyt słaba niż to się zapowiadało. Zbyt duże pokładane nadzieje i oczekiwania . Niestety nie udało się. Nie wyszło. Szkoda, bo mogło być arcydzieło. Mogło, ale nie jest moim skromnym zdaniem.

Książka Jamesa Martina- ,,Opactwo '' jest książką która pozwala zrozumieć wiele rzeczy jakie dzieją się w naszym często zbyt skomplikowanym życiu. Samotność. Żałoba. Poczucie winy. Poczucie straty, poczucie wyobcowania, poczucie pustki, szukanie swojego miejsca na ziemi, poszukiwanie szczęścia, szukanie wiary, nadziei i miłości. Cały szereg dylematów, znaków zapytania jakie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
117
100

Na półkach:

Ciepła opowieść o poszukiwaniu Boga i często niełatwych z nim relacjach.

Anne doświadczyła największej tragedii, jaka spotkać może kobietę – śmierci dziecka. Jej trzynastoletni syn Jeremiasz został śmiertelnie potrącony przez samochód, kiedy wraz z kolegami wracał z kina. Od jego śmierci minęły już trzy lata, a Anne wciąż nie może pogodzić się z bólem po jego stracie. Nie potrafi tak jak większość wierzących ludzi znaleźć w tych trudnych chwilach oparcia w Bogu, ponieważ już dawno odsunęła się od wiary, a poza tym właśnie Boga obwinia o swoje nieszczęścia. Przypadek sprawia, że trafia do położonego na obrzeżach jej miejscowości opactwa, w którym spędziła wiele miłych chwil jako mała dziewczynka, i opowiada jednemu z mnichów o swoim nieszczęściu. Tak zaczyna się jej powolna podróż ku wierze.

„Opactwo” to powieść religijna przypominająca nieco rozbudowaną historię z materiałów katechetycznych z których naucza się na lekcjach religii. Bo taki też jest jej cel – nauczyć o Bogu, który jest miłosierny, wybacza odrzucenie Go, a nawet bluźnierstwo przeciw niemu (Anne wypowiada się o nim w bardzo ostrych słowach!), i nigdy nie chce nikogo skrzywdzić. Czytelnik wraz z Anne krok po kroku poznaje liczne oblicza Boga i sposoby dzięki którym można poczuć jego obecność Tego, który jest najbardziej przychylny człowiekowi – nie tylko surowego Boga Ojca, który tylko wypatruje naszych grzechów i duchowych ułomności i którym straszą ludzi co niektórzy nieco nadgorliwi kapłani, ale Dobrego Tatusia pragnącego przede wszystkim wspierać swoje dzieci i pomagać im. Podobnie rzecz ma się także z Maryją i Jezusem. Anne w pewien sposób zaczyna identyfikować się z Matką Boską, która przecież też straciła syna. Kontemplowanie jej obrazu zsyła na nią wiele kojących łaska.

Drugi równoległy watek książki dotyczy życia tytułowego opactwa. Od zamieszkujących go mnichów dowiadujemy się, jak wygląda ich zwyczajny dzień, klasztorna hierarchia, stosunki pomiędzy zakonnikami, poznajemy też nazwy i rozkład modlitw, a także plan pomieszczeń typowego klasztoru oraz jego architekturę. Mnisi opowiadają tez o swoich wątpliwościach dotyczących powołania, słuszności podjętych przez nich decyzji całkowitego oddania się Bogu, a nawet - w ogromie nieszczęścia o którym opowiadają im wierni – istnienia Boga.

W „Opactwie” ważną rolę odgrywa postać Marka, młodego architekta wykonującego w klasztorze prace remontowe oraz porządkowe. Jest on sfrustrowany, ponieważ nie udaje mu się ani życie prywatne (wciąż nie może znaleźć tej jedynej), ani zawodowe (z dobrym wynikiem ukończył architekturę, ale póki co nie udało mu się utrzymać etatu w żadnym istotnym biurze projektowym, zazwyczaj dorabia wykonując drobne prace stolarskie). Przełożony klasztoru, opat Paul, pomaga mu odnaleźć radość z jego codziennych czynności oraz odkryć, że jego pragnienia nie były tak do końca jego, że bardziej próbował naśladować swych kolegów niż robić to co naprawdę lubi.

Podoba mi się, że książka „Opactwo” nie moralizuje na siłę, nie przymusza do uwierzenia w Boga, nie jest też naiwna. Chociaż Anne przekonuje się do rozmów z Bogiem, nie przeradza się z dnia na dzień w zagorzałą katoliczkę, a wręcz przeciwnie – szczerze wyznaje, że cotygodniowe chodzenie na mszę nie jest jednak dla niej. Autentyczna pozostaje także w swych uczuciach do zmarłego syna. Choć wizualizuje sobie, że Jeremiasz jest teraz pod dobrą opieką troskliwego Boga, i cieszy się z tego powodu, , jednak nigdy nie pogodzi się z jego śmiercią, nie przestanie czuć bólu myśląc o nim i zawsze będzie za nim tęsknić.
Choć rzadko pojawiam się w kościele, a szkolnych lekcji religii wręcz nienawidziłam, lubię czasem poczytać mądre słowa o Bogu, które nie starają się nachalnie nawracać, lecz mówią o tym, jaki on naprawdę jest, jaką rolę odrywa w życiu człowieka. Takie słowa James Martin wkłada w usta opata Paula, a ja uznaję „Opactwo” za jedną z najlepszych powieści religijnych.

Recenzja pochodzi z mojego bloga "Świat Powieści".

Ciepła opowieść o poszukiwaniu Boga i często niełatwych z nim relacjach.

Anne doświadczyła największej tragedii, jaka spotkać może kobietę – śmierci dziecka. Jej trzynastoletni syn Jeremiasz został śmiertelnie potrącony przez samochód, kiedy wraz z kolegami wracał z kina. Od jego śmierci minęły już trzy lata, a Anne wciąż nie może pogodzić się z bólem po jego stracie. Nie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1690
1078

Na półkach: ,

Interesujące spojrzenie na życie współczesnych zakonników w opactwie.

Niezbyt obszerna pozycja, ale to akurat w ogóle nie przeszkadza.
Ma w sobie dość religijnych i filozoficznych rozważań tak, że starczy na wiele przemyśleń.
Autor - James Martin, który w rzeczywistym życiu jest kierownikiem duchowym, wcielił się tu w rolę opata Paula. Jego zadania w opactwie są zbliżone.
Pojawia się religia, ale nienachalnie. Opat pozwala bohaterom tej powieści na samodzielne odkrywanie Boga. On tylko łagodnie wskazuje im drogę i służy pomocą.
Mark trochę pogubił swoje cele w życiu lub zbyt niecierpliwie rzuca się, by je osiągnąć. Anne w wypadku straciła nastoletniego syna i nie może pogodzić się z tą stratą.
Droga każdego z nich jest trudna i bolesna.
Tytułowe opactwo staje się dla nich miejscem wyciszenia, ukojenia, spotkania mądrych i życzliwych ludzi
Zaczyna się polony proces leczenia duszy.
Ciekawe doświadczenie.

Interesujące spojrzenie na życie współczesnych zakonników w opactwie.

Niezbyt obszerna pozycja, ale to akurat w ogóle nie przeszkadza.
Ma w sobie dość religijnych i filozoficznych rozważań tak, że starczy na wiele przemyśleń.
Autor - James Martin, który w rzeczywistym życiu jest kierownikiem duchowym, wcielił się tu w rolę opata Paula. Jego zadania w opactwie są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
337
326

Na półkach: , ,

Religia ma o tyle wartość, o ile uczy żyć i umierać. -ks.R.Rogowski

Niewielka, bardzo ładnie wydana książka pociąga okładką, za którą kryje się Tajemnica. Lektura nie jest powieścią z gatunku tzw."page tournes",
kiedy strony podczas czytania przewraca się z dużą prędkością, ale czyta się ją z niemałym, podtrzymującym napięcie zainteresowaniem.
To spokojna, filozoficzna opowieść-przypowieść o życiu.
O życiu po tragicznej śmierci syna i o poszukiwaniu właściwej drogi w zagubieniu.
Mamy tutaj trzech równorzędnych bohaterów: Marka, Anne i tytułowe opactwo, które jak soczewka skupia i splata ze sobą losy tych dwojga.
Mnisi, szczególnie dwaj spośród nich (Paul i Edward) odznaczają się mądrą postawą: cierpliwą, życzliwą i pokorną wobec życia, ludzi i Boga.
Ciekawe relacje spotkań i rozmów - odkrywcze myśli, okno do przeszłości, powolny proces duchowego dojrzewania. I pokrzepiający wątek ogródka!
Zakończenie powieści pozostaje rozwiązaniem otwartym, ale we mnie pojawił się cień smutku. Niemniej, książka urzekła mnie prostotą stylu, głębią przekazu i aurą mistycznego klimatu.
Słynny Autor dobrze i pożytecznie wykorzystał swoje doświadczenia kierownika duchowego. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać.

Religia ma o tyle wartość, o ile uczy żyć i umierać. -ks.R.Rogowski

Niewielka, bardzo ładnie wydana książka pociąga okładką, za którą kryje się Tajemnica. Lektura nie jest powieścią z gatunku tzw."page tournes",
kiedy strony podczas czytania przewraca się z dużą prędkością, ale czyta się ją z niemałym, podtrzymującym napięcie zainteresowaniem.
To spokojna, filozoficzna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1325
179

Na półkach: , , ,

Nawet o trudnych sprawach można pisać tak, żeby dotrzeć do każdego. I rozmawiać też tak można, czego dowodem są dialogi między bohaterami "Opactwa". Niewielkich rozmiarów książka, ale dotyka spraw o wielkim kalibrze (przeżywanie żałoby po śmierci dziecka, zmagania z samotnością, rozterki różnego rodzaju). Są tu fragmenty, które mnie wzruszyły, poruszyły, rozśmieszyły. Książka, która może być pierwszym krokiem do duchowych refleksji, do głębszego pomyślenia o sobie samym. Nie ma w niej skomplikowanych religijnych ani filozoficznych roztrząsań, nie ma kazań ani sztucznego przekonywania do czegokolwiek. Jest to prosty (to niekiedy mylące określenie) obraz zwyczajnego, codziennego życia z jego dramatami, trudnościami, radościami i różnymi powikłaniami. Jest to według mnie lektura raczej dla początkujących duchowo, ale jednocześnie taki budzik dla tych, którzy zatrzymali się (lub poddali zwątpieniu) w swoim rozwoju duchowym.

Nawet o trudnych sprawach można pisać tak, żeby dotrzeć do każdego. I rozmawiać też tak można, czego dowodem są dialogi między bohaterami "Opactwa". Niewielkich rozmiarów książka, ale dotyka spraw o wielkim kalibrze (przeżywanie żałoby po śmierci dziecka, zmagania z samotnością, rozterki różnego rodzaju). Są tu fragmenty, które mnie wzruszyły, poruszyły, rozśmieszyły....

więcej Pokaż mimo to

avatar
227
226

Na półkach: ,

Mała, niepozorna, czarna książeczka w twardej oprawie. A w środku... prawdziwa, rewelacyjna, wzruszająca opowieść! Połknęłam "Opactwo" i naprawdę nie żałuję, że po nie sięgnęłam! J. Martin "kupił" mnie bez reszty i zachęcił do odkrywania swoich książek. Opowieść, którą mnie uraczył w "Opactwie" naprawdę przypadła mi do gustu i będę polecać ją dalej. Nie jest ani monotonna, ani banalna ani dołująca. Jest po prostu prawdziwa.

Mała, niepozorna, czarna książeczka w twardej oprawie. A w środku... prawdziwa, rewelacyjna, wzruszająca opowieść! Połknęłam "Opactwo" i naprawdę nie żałuję, że po nie sięgnęłam! J. Martin "kupił" mnie bez reszty i zachęcił do odkrywania swoich książek. Opowieść, którą mnie uraczył w "Opactwie" naprawdę przypadła mi do gustu i będę polecać ją dalej. Nie jest ani monotonna,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
85
27

Na półkach:

Taka delikatna i subtelna powieść.

Taka delikatna i subtelna powieść.

Pokaż mimo to

avatar
43
42

Na półkach: ,

Trudna historia opowiedziana w sposob, ktory nadzieje. Moim zdaniem James Martin ma lepsze pioro jesli chodzi o przyblizanie zycia i slow Jezusa.

Trudna historia opowiedziana w sposob, ktory nadzieje. Moim zdaniem James Martin ma lepsze pioro jesli chodzi o przyblizanie zycia i slow Jezusa.

Pokaż mimo to

avatar
200
63

Na półkach: , , ,

Świetna alternatywa dla prostestanckiej "Chaty".
Prosto napisana, momentami przeciągana (np. opisy ogrodu czy opactwa), spokojna, podejmująca ważny temat radzenia sobie z utratą dziecka.
Przeczytałam z przyjemnością.

Świetna alternatywa dla prostestanckiej "Chaty".
Prosto napisana, momentami przeciągana (np. opisy ogrodu czy opactwa), spokojna, podejmująca ważny temat radzenia sobie z utratą dziecka.
Przeczytałam z przyjemnością.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
James Martin SJ Opactwo Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd