Wołyń

Okładka książki Wołyń
Ułas Samczuk Wydawnictwo: Wołanie z Wołynia powieść historyczna
331 str. 5 godz. 31 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Tytuł oryginału:
Волинь
Wydawnictwo:
Wołanie z Wołynia
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
331
Czas czytania
5 godz. 31 min.
Język:
polski
ISBN:
8388863142
Tłumacz:
Tadeusz Hollender
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
562
557

Na półkach:

Ksawery Pruszyński, w przedmowie do polskiego wydania w 1938 roku, powiedział chyba wszystko, co było ważne w tamtym momencie:

“Ale my przecież żyjemy w przeświadczeniu, że literatury ukraińskiej, zasługującej na zainteresowanie Europy, nie ma, a na Wołyniu nie ma i Ukraińców; nas więc te rzeczy ani obchodzą, ani ciekawią; wielki problem narodowościowy sporej połaci ziem Polski irytuje, ale nie interesuje; wielki problem socjalny, z nim związany, niepokoi, ale uwagi nie ściąga. Nasze uczucie dla tych wszystkich trudnych spraw to nieraz wrogość, zwykle obcość, najczęściej pogarda.”

Wkrótce potem zaszło wiele zdarzeń, które spowodowały, że nasz stosunek do literatury ukraińskiej jeszcze się pogorszył, choć sądząc po wypowiedzi Pruszyńskiego wydawało się to niemożliwe. A Samczuk przecież “otarł się” o literacką Nagrodę Nobla i - sądząc po tej powieści - byłaby to nagroda zasłużona. Mądrze pisze dalej Pruszyński, że “jak to czyniła przedwojenna literatura rosyjska, podobnie jak to czyni i polska, chłopa ukazuje nam się zazwyczaj jako nad-człowieka czy niżej-człowieka” a u Samczuka “chłop jest człowiekiem z ludzkimi zaletami i wadami, z człowieczą wielkością i nędzą”. Ewidentnie jest to powieść autobiograficzna, a przynajmniej oparta na tym co młody Ułas sam widział z bliska, a przez to widać tu życie wołyńskiego chłopa z pozycji jego samego, bez wystawiania ocen - ani tych dobrych ani tych złych - jako codzienność. Rzuca się to w oczy jeśli porównać to z, powstającymi mniej więcej w tym samym czasie, utworami Marii Dąbrowskiej, które są wyczuwalnie “z zewnątrz” i zawsze jakoś “litują się” nad dolą chłopa. Tu litości nie ma, jest życie.

To co mnie zafascynowało, to jest obraz momentu w czasie, kiedy “ziemia się kończy”. Choć miałem kluczowe informacje w ręku to nie układały mi się w jeden obraz i Samczuk mi go pokazał. Z jednej strony: cały czas trwająca w tej części Europy eksplozja demograficzna, która powodowała, że przyrost naturalny był ogromny, nieporównywalny z tym co było wcześniej i z tym co jest dziś a przez to konieczność “zapewnienia ziemi” potomkom. Z drugiej strony cały kończący się w zasadzie proces parcelacji wielkich majątków popańszczyźnianych (zbliża się wybuch I WŚ więc ten proces zajął kilkadziesiąt lat). Z trzeciej strony jest to sama końcówka likwidacji tych wielkich, pierwotnych w zasadzie, lasów, w których gleby nadawały się pod uprawę. Wszystko te elementy zbiegają się w tym samym czasie i zbiegną się z wybuchem wojny a potem już normalka: rewolucja, wojna domowa, hołodomor z jednej strony granicy i polskie osadnictwo z drugiej strony granicy, kolektywizacja, kolejna wojna i kolejna przegrana i da capo al fine.

Znowu trafnie zauważa Pruszyński, że wielka chłopska literatura niemiecka, duńska czy czeska “wielką walkę wsi widzi już jako przeszłość”, “literatura chłopska powstała tam po komasacji po szkole ludowej, po spółdzielczości, i po powszechnym prawie wyborczym”. A literatura ukraińska “kroczy razem z tymi wszystkimi przemianami, niczem oracz za pługiem rozcinającym glebę, a nawet niczem koń, który ów pług, skiby rozorujący, wyprzedza”. Samczuk opisuje bogaty, rolniczy kraj “in statu nascendi”. Niestety, my wiemy także dziś, że ten kraj nie stał się Danią wschodniej Europy i niewiele było w tym winy samych Ukraińców. W sumie widać tu więc coś co być mogło ale nie było.

W przedmowie Pruszyński wyraża żal, że książka Samczuka wydawana jest po polsku dopiero po tym, jak można ją było przeczytać w większości języków europejskich, choć Samczuk był przecież obywatelem Polski i pisał o ziemiach, które były wówczas w Polsce. Ja dziś mogę jeszcze dorzucić do tego żal, że od tegoż 1938 roku nie wydano po polsku żadnej innej jego książki (nic nie znalazłem) i nie zanosi się na to, żeby ktokolwiek coś chciał przetłumaczyć. Do pewnego stopnia jest to zrozumiałe jeśli wziąć pod uwagę to, co zaszło na Wołyniu pięć lat później i całą trudną polsko-ukraińską relację lat wojennych i powojennych. A jeśli jeszcze wziąć pod uwagę, że Samczuk był w OUN i w czasie wojny był na Wołyniu i redagował w Równem ukraińską, nacjonalistyczną gazetę to tym bardziej sprawa tłumaczeń jego twórczości się odsuwa. Co prawda był on w OUN melnykowców i nie wiadomo, żeby wspierał dokonywane tam mordy, ale nacjonalistą ukraińskim był niewątpliwie (tylko wśród Polaków nigdy nie było polskich nacjonalistów - taki gorzko-ironiczny żarcik historiograficzny). W każdym razie to wielka szkoda bo nie mamy praktycznej możliwości zobaczenia tego obrazu “z drugiej strony” i jesteśmy skazani na oglądanie go ciągle z tej samej, pocztówkowo-nostalgicznej.

No i jesteśmy pozbawieni kawału bardzo dobrej literatury o ile przyjąć, że inne jego powieści były równie dobre co “Wołyń”.

Ksawery Pruszyński, w przedmowie do polskiego wydania w 1938 roku, powiedział chyba wszystko, co było ważne w tamtym momencie:

“Ale my przecież żyjemy w przeświadczeniu, że literatury ukraińskiej, zasługującej na zainteresowanie Europy, nie ma, a na Wołyniu nie ma i Ukraińców; nas więc te rzeczy ani obchodzą, ani ciekawią; wielki problem narodowościowy sporej połaci ziem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
144
132

Na półkach: ,

Literatura chłopska w XXI wieku ma to do siebie, że przenosi nas do magicznego świata. Krainy niedoboru, codziennego zmagania, prostych rzeczy, straw, garderoby i problemów. "Wołyń" jest pięknym przykładem powieści chłopskiej opisującej dawno miniony świat chłopa - tuż po wywłaszczeniu, jeszcze przed szerokim dostępem do tego co dziś nazwalibyśmy "dobrami podstawowymi" czy "instytucjami publicznymi".
Przez ukraińską wioskę prowadzi nas Wołodko - chłopiec z rodziny silnego, ambitnego i szanowanego chłopa Matwija. Syn kocha ojca i chce go naśladować. Jest jednocześnie przedstawicielem nowego pokolenia - tego, które ma szansę pójść do szkoły, nauczyć się czytać, pisać i pozna podstawy nie tylko otaczającego świata, ale i tego co za horyzontem, lasem czy rzeczką.
Wołodko to postać, której się wręcz kibicuje, z którą sympatyzujesz od samego początku. Na początku jest to psotnik, ale jednak mały, więc da się mu wszystko wybaczyć. Później jednak dorasta i dziecięca ciekawość świata w nim dostaje. Wołodko na końcu I tomu to już dorastający chłopak, który przeżył wiele cierpienia, ale i wiele z życia wyniósł. Nauczył się popełniając własne błędy, ale też obserewując błędy i zwycięstwa innych: ojca, brata, dziada, innych mieszkańców wioski.
"Wołyń" to arcydzieło powieści chłopskiej, niefortunnie wydanej w Polsce w 1938 roku, na rok przed wojną, na 5 lat przed wydarzeniami po których "Wołyń" kojarzyć się będzie tylko z jednym. Może dlatego ciężko o niej w Polsce usłyszeć, a jeszcze ciężej znaleźć. A szkoda, bo jest to naprawdę uczta dla oczu i umysłu.

Literatura chłopska w XXI wieku ma to do siebie, że przenosi nas do magicznego świata. Krainy niedoboru, codziennego zmagania, prostych rzeczy, straw, garderoby i problemów. "Wołyń" jest pięknym przykładem powieści chłopskiej opisującej dawno miniony świat chłopa - tuż po wywłaszczeniu, jeszcze przed szerokim dostępem do tego co dziś nazwalibyśmy "dobrami podstawowymi"...

więcej Pokaż mimo to

Reklama

Cytaty

Więcej
Ułas Samczuk Wołyń Zobacz więcej
Ułas Samczuk Wołyń Zobacz więcej
Ułas Samczuk Wołyń Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd