Zostańcie z nami

Okładka książki Zostańcie z nami
Marek Šindelka Wydawnictwo: Afera literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Zůstaňte s námi
Wydawnictwo:
Afera
Data wydania:
2016-10-07
Data 1. wydania:
2016-10-07
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
czeski
ISBN:
9788394169527
Tłumacz:
Anna Wanik
Tagi:
opowiadania literatura czeska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Tutaj mieszka Pan Kafka


Link do recenzji

1829 299 182

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
353
289

Na półkach: ,

Pierwsze trzy opowiadania mi się podobały. Gdyby całość była na takim poziome jak te pierwsze, ocena finalna na pewno byłaby o kilka punktów wyższa.

Niestety w dalszej części przewija się obyczajówka z abstrakcyjnością i nudą.

Pierwsze trzy opowiadania mi się podobały. Gdyby całość była na takim poziome jak te pierwsze, ocena finalna na pewno byłaby o kilka punktów wyższa.

Niestety w dalszej części przewija się obyczajówka z abstrakcyjnością i nudą.

Pokaż mimo to

9
avatar
766
234

Na półkach:

Ten typ literatury zawsze przypomina mi, że istnieje literatura gatunkowa. Teksty "odtąd dotąd", doskonale przewidywalne w swoich granicach, zbudowane z komponentów, które można dostać w sklepie z częściami dla pisarzy fantastyki, kryminału, thrillerów, horrorów etc. Literatura, o której będę pisał, przypomina mi również, że należy oczekiwać od tekstu przyzwoitej ekspozycji, zawiązania akcji, punktu kulminacyjnego - wszystkiego, co odziedziczyliśmy po wielkich nowelistach od Boccaccia w górę.

Jakaś elementarna i głęboko zakorzeniona dysmorfofobia książkowa zmusza mnie do grymaszenia, gdy tekst rozmywa mi się, rozlewa i przypomina pijaną grubą kobietę, którą trzeba odprowadzić do domu, a ona bez przerwy się potyka, słania; musimy ją eskortować, uważając, by przez przypadek nie chwycić niewymownych części ciała.

Gdy w kolejnym przypływie miłości do literatury czeskiej kupiłem okazyjnie kilka tytułów, wyjątkowo atrakcyjnie wyglądał mi zbiór opowiadań Marka Šindelki pt. "Zostańcie z nami". Autor wydał mi się interesujący, był nagradzany i doceniany. No więc zatarłem ręce, odpaliłem czytnik i wio! Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne - język czeskiego prozaika jest naprawdę bardzo dobry. Oszczędny, precyzyjny, wyprany ze zbędnych ozdobników, "empiryczny", gdyż koncentrujący się na tym, co "na zewnątrz". Słownictwo bogate, zgromadzone po przeczesaniu różnej maści rejestrów i stylów. Dobrze mi to wyglądało, zawodowo, można bez najmniejszego wstydu posłać do pism zajmujących się literaturą lub nawet opublikować w weekendowym dodatku do opiniotwórczego dziennika.

I właśnie to mnie zaczynało niepokoić. Šindelka z powodzeniem mógłby być drukowany i publikowany, tłumaczony w każdym kraju. Jego pisarstwo mogłoby spokojnie zakorzenić się (a nawet powstać) wszędzie. To przypadek, który potwierdza, że dziś nie ma słabych prozaików (co nie znaczy, że warto ich czytać). Każda literatura się czegoś nauczyła, wszędzie wchłonęła się odpowiednia dawka umiejętności, pod każdą szerokością geograficzną są utalentowani pisarze, którzy mając do dyspozycji edytor tekstów i ryzę papieru, potrafią stworzyć tekst, jakie nie będzie sie wstydziła ich rodzima literatura.

(Jak to mówią komentatorzy sportowi? Dziś już nie ma słabych reprezentacji piłkarskich. Poziom się wyrównał. Niby zawsze wygrywają Niemcy, ale coraz trudniej im się gra z Marokiem lub Egiptem.)

No jak to? Czy Ty aby nie przesadzasz? - możecie zapytać.

Odpowiem. Teksty Šindelki są pozbawione jednoznacznego, konkretnego, komunikatywnego kształtu fabularnego, o którym mógłby opowiedzieć w sumie bardzo zgrabny język. Poszczególne opowiadania to raczej wymykające się możliwości streszczenia i ułożenia sobie w głowie impresje. Jakiś duch Cortazara unosi się ponad nimi, ale czeskiemu prozaikowi bardzo daleko do onirycznego i bawiącego się formą Argentyńczyka.

Cóż my tu mamy? Dziadek walczy z mrowiskiem, a za plecami jego dzieci zastanawiają się, co zrobić z gospodarstwem, którym nie ma już siły się zajmować. Albo kilka dni z życia pracownika mediów, który z kimś rozmawia, z kimś kłóci, z kimś kocha; taki portrecik celebryckiego zoologu. Albo kilka osób "unicestwia" życia - pod podeszwami butów lub przy pomocy wiatrówki. Albo kobieta rysuje palcem po zaparowanej szybie i komunikuje tym coś partnerowi. Albo młody sadysta idzie razem z ojcem zapolować na sarny. Najlepszy tekst zbioru ogrywa stary jak świat motyw "zapętlenia" w czasie. A jednak najlepszy jest tylko dlatego, że autorowi udało się uciec przed pretensjonalnymi i artystowskimi pomysłami, jakimi częstował w innych utworach.

I wiecie, co jest najlepsze/najgorsze? Że równie dobrze można ten zbiór uznać za wartościowy, oszałamiający, hipnotyzujący. Można dodać jeszcze kilka epitetów. Wzmocnić pozycję autora na tle innych piszących i nikt nie zaprotestuje, bo nie da się znaleźć słabych punktów dobrze stylistycznie napisanej amorficznej literatury. Silnych punktów też nie znajdziemy wielu...

Tutaj dłuższe postscriptum. Pamiętam serial komediowy, którego jeden odcinek koncentrował się na pewnym rysunku satyrycznym. Bohaterka usiłowała zrozumieć, dlaczego ma ją on śmieszyć. Pytała przyjaciół, znajomych, w końcu dotarła do wydawcy, który również nie potrafił wyjaśnić, dlaczego akurat ten rysunek ukazał się na łamach "New Yorkera" i miał bawić czytelników.

Gdyby opowiadanie czeskiego autora zostało prześwietlone w podobny sposób, mielibyśmy chyba podobny wynik śledztwa.

Polecam średnio.

Ten typ literatury zawsze przypomina mi, że istnieje literatura gatunkowa. Teksty "odtąd dotąd", doskonale przewidywalne w swoich granicach, zbudowane z komponentów, które można dostać w sklepie z częściami dla pisarzy fantastyki, kryminału, thrillerów, horrorów etc. Literatura, o której będę pisał, przypomina mi również, że należy oczekiwać od tekstu przyzwoitej...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
151
66

Na półkach: ,

Zbiór opowiadań „Zostańcie z nami” pozornie może wydawać się banalny i nijaki jednak to tylko fasada. Tak naprawdę Sindelka w swoich opowieściach skupia się na jednej z najpoważniejszych bolączek naszej rzeczywistości – powolnym zanikaniu umiejętności korzystania z mowy i języka. Ta książka traktuje o kryzysie komunikacji międzyludzkiej, o tym, że powoli zanurzamy się w newsowej nowomowie, wyświechtanych frazesach i truizmach rodem z poradników pseudopsychologicznych.
Bohaterami opowiadań Sindelki są ludzie z różnorodnych środowisk, bogaci o odmienne doświadczenia, znajdujący się w różnych punktach swojej życiowej drogi. To, co ich łączy i to, co łączy nas – czytelników to mimowolne zanurzanie się w świat, gdzie szczera rozmowa z drugą osobą odchodzi do komunikacyjnego lamusa. Nieważne, czy bohaterem będzie starszy, schorowany człowiek, zamknięty w szponach demencji czy młoda osobowość telewizyjna, rozsyłająca sztuczne uśmiechy na lewo i prawo. Każdy z nich cierpi, bo pozostaje poza nawiasem językowego porozumienia. W przypadku starca, własne dzieci pozbawiają go prawa głosu. W przypadku prezentera, całkowicie zaprzedał się już telewizyjnemu pustosłowiu.
Marek Sindelka skonstruował surowe, smutne opowiadania, trafnie diagnozujące naszą przestrzeń społeczną. Konstrukcje zdań są precyzyjne, trafne. Sporo tu równoważników. Każde sformułowanie jest trafne, spostrzeżenie bolesne. Ale jak inaczej pisać o kryzysie języka i wynikającym z niego braku międzyludzkiego porozumienia? Lektura była dla mnie niczym spotkanie z bezkompromisowym obserwatorem, który nie ocenia a jedynie mówi, co widzi. Ta książka nie wstrząśnie czytelnikiem. Uważnego nagrodzi za to przenikliwą analizą naszej codzienności.
Książka została nagrodzona czeską nagrodą literacką Magnesia Litera.

Zbiór opowiadań „Zostańcie z nami” pozornie może wydawać się banalny i nijaki jednak to tylko fasada. Tak naprawdę Sindelka w swoich opowieściach skupia się na jednej z najpoważniejszych bolączek naszej rzeczywistości – powolnym zanikaniu umiejętności korzystania z mowy i języka. Ta książka traktuje o kryzysie komunikacji międzyludzkiej, o tym, że powoli zanurzamy się w...

więcej Pokaż mimo to

7
Reklama
avatar
67
45

Na półkach: ,

„To, co nienazwane, nie istnieje. O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć. Język i tylko język tworzy naszą rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy, jest światem znaczeń – znaczeń, które sami przypisaliśmy jego różnym aspektom i częściom.” (fragment opowiadania „Zostańcie z nami”)

Mam wrażenie, że dopiero zaczynam odkrywać literaturę. Niby zawsze czytałam. Mniej lub więcej w zależności od okresu i intensywności życia. Niby zawsze grzebałam w księgarni na Grodzkiej za czymś fascynującym, ale na palcach jednej ręki mogę zliczyć fascynacje czy odkrycia, które miałyby zmienić moje podejście do literatury czy świata. Miałam fazę na czytanie wszystkiego – obyczajówki, kryminały, romans z Kingiem – wszystko. Ale mnie nie satysfakcjonowało. Czegoś mi brakowało – nie mówię, że to złe powieści. Po prostu szukałam czegoś więcej. Chciałam wyflaczenia, które przeżywałam z Sylvią Plath. Chciałam wcale nie łatwej literatury Stasiuka, chciałam filozofii jak u Sartre’a. Chciałam się czegoś nauczyć, chciałam zrozumieć więcej, albo cofnąć się i nie rozumieć nic. Książki prowokują. Książki to sformułowane myśli drugiego człowieka – mogę Cię porwać, zahipnotyzować, odrzucić, zainspirować, doprowadzić do łez.

Chwile, które przeżyłam z Markiem Sindelką są bezcenne. Zbiór opowiadań „Zostańcie z nami” to niezwykle wciągająca lektura. W zdawałoby się krótkiej, nieco pomijanej formie autor zawarł tak wiele elementów, taką feerię emocji i ludzkiego bytu, że jest to aż niewiarygodne. Powiedzieć, że dojrzała – nie wystarczy. Mądra, spostrzegawcza, trafiająca w sedno. Nadal czegoś brakuje.

Otwierające opowiadanie „Imię” jest fascynujące. Niepokojące, bo opowiada o wewnętrznej walce o pamięć, o swoją własną tożsamość, którą kształtowała ta druga osoba. Ale tej drugiej osoby już nie ma. Świat toczy się obok, dzieci rozprawiają, co zrobić z osamotnionym ojcem, a ojciec – ten samotny człowiek prowadzi swoją wewnętrzną walkę o pamięć i – zdaje się – godność.

Tym, co daje więcej pytań niż odpowiedzi, tym co wprowadza w stan niepokoju to opowiadanie tytułowe. To doskonały obraz współczesnego zanikania języka i komunikacji. To też pewien rodzaj alegorii do świata jako teatru. Mamy tu do czynienia z zakładaniem masek, swoistą paplaniną niemal jak w biblijnej wieży Babel, choć wszyscy mówią tym samym językiem. Pozornie przerysowane sytuacje w opowiadaniu nabierają bardzo realnej formy. Satyra na instytucję celebryty, na ogrzewanie się w celebryckim cieple. To opowieść o głupocie i mądrości, o młodości i dojrzałości i wreszcie o wymierających relacjach międzyludzkich. Te wzajemne stosunki osadzone są w małżeństwie, parach, znajomych.

„Gdzieś to pomału ruszyło, rozkołatało jak serce jaszczurki śpiącej pod kamieniem. Okopaliśmy się na swoich pozycjach, ogrodziliśmy drutem kolczastym granice, z oczami nabiegłymi krwią strzeżemy terytorium, ziemi niczyjej, martwego zaminowanego pola, na którym nie rośnie nawet jeden chwast. Z tej odległości cię nie widzę. Nie wiem, jak wyglądasz. Nasze pustkowie jest zbyt rozległe. Miłość? Nie. Samotność we dwoje. Podwójna samotność. Gdzie mi się zgubiłaś? Nie zgubiłam się, ty naiwny durniu, nigdy mnie nie miałeś. Nic nie masz, tylko martwą, prześwitującą skórę, którą zrzucam z każdą minutą, każdą sekundą. Nawet tego nie masz. Masz tylko wyobrażenia o moim naskórku, masz tylko samego siebie.” (Fragment opowiadania „Zostańcie z nami”)


więcej na literackakavka.pl

„To, co nienazwane, nie istnieje. O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć. Język i tylko język tworzy naszą rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy, jest światem znaczeń – znaczeń, które sami przypisaliśmy jego różnym aspektom i częściom.” (fragment opowiadania „Zostańcie z nami”)

Mam wrażenie, że dopiero zaczynam odkrywać literaturę. Niby zawsze czytałam. Mniej lub...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
304
243

Na półkach:

Bardzo dobry zbiór opowiadań. Zdecydowane top 3: "Łuk", "Powrót" i "Polaroid".

Bardzo dobry zbiór opowiadań. Zdecydowane top 3: "Łuk", "Powrót" i "Polaroid".

Pokaż mimo to

6
avatar
49
46

Na półkach:

CZECHYPOPOLSKU.PL
Podskórnie obawiam się schematów, psują mi poznawczą zabawę, lekturę, jednocześnie tyle razy już się powtórzyły. Czytam o uhonorowaniu autora Zostańcie z nami (Zůstaňte s námi) Marka Šindelky nagrodą Magnesia Litera, Tučková za Boginie z Žítkovej też ją otrzymała, umysł zaczyna oczekiwać. Na rewersie pod koniec opisu wyskakuje mi ”szczery do bólu obserwator”, głowa się w tym grzebie, a przecież nic jeszcze nie zostało skonsumowane. Uprzedzony umysł nie zazna już spokoju, gorączka będzie trwać do końca.

Chwilę potem wiem, że opowiadań składających się na Zostańcie z nami jest osiem, krótkie formy, moderna, surowo czyli według wzorców współczesnej czeskiej prozy, gdzie opowiadanie zdecydowanie króluje. Wśród opowiadań są dłuższe i krótsze, rzeczywistość ma być niedoskonała, ma zaglądać do głów, obnażać, po dekadencku….a jakże. Ma się rozmywać, boleć, mamy uczestniczyć w przechodzonych związkach, wynajdując na siebie nowe toksyczne pułapki.

Jak słowa dzisiaj niewiele znaczą i jakie to wszystko śmiertelnie nudne. Może gdy opowiadań jest osiem nie wystarczyło pomysłu na tę dziewiątą. Może gdy krótka zapchajdziura wrzucona została między dwie dłuższe formy, kanwą nie było stopniowanie napięcia, a autor czując nasz chwilowy elektrokardiogram nie bawił się słowem, a po prostu tak mu wyszło. Może cały ten toksyczno-towarzysko- introspekcyjny miszmasz zrodził brak fabularnych pomysłów. Może te klimaty zrodziły się nad ranem, gdy oszołomiony alkoholem i nikotyną organizm nie umiał taktować w szerszej perspektywie. Może potem efekt tych stanów nie został przetrawiony, nie doczekał się refleksji, by na koniec, wzorem tylu współczesnych wydań, nie został nawet porządnie zredagowany. Może też, gdy następnym razem przyjdzie nam powiedzieć – nie wiem czy zrozumiałem, choć opowiadania wywarły na mnie piekielne wrażenie – zatrzymamy się, zamiast gęsiego wystawiać laurki nie umiejąc ich nawet umiejętnie wyartykułować. Może. To było zanim przyszła lektura.

A po tej nie przywarłem do ściany, nikt mnie nie cucił, odłożyłem książkę i w żaden sposób się wewnętrznie nie wzbogaciłem. Było ich osiem, językowo okazywały się podobne, suche tudzież według jedynie autorowi znanego algorytmu wydęte do granic. Wszystkie tkwiły .......http://czechypopolsku.pl/marek-sindelka/

CZECHYPOPOLSKU.PL
Podskórnie obawiam się schematów, psują mi poznawczą zabawę, lekturę, jednocześnie tyle razy już się powtórzyły. Czytam o uhonorowaniu autora Zostańcie z nami (Zůstaňte s námi) Marka Šindelky nagrodą Magnesia Litera, Tučková za Boginie z Žítkovej też ją otrzymała, umysł zaczyna oczekiwać. Na rewersie pod koniec opisu wyskakuje mi ”szczery do bólu...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
730
142

Na półkach: , ,

Tak naprawdę w tych opowiadaniach nie dzieje się nic nowego i zaskakującego, ale forma, w jakiej wydarzenia są przedstawiane zmienia wszystko. Każde zdanie, każde słowo jest jakby mierzone i ważone. Autor zdecydowanie miał świadomość tego, jaką wagę ma dobór słów. I to bardzo się chwali, zwłaszcza, że to młody pisarz, a jak wiadomo (chociażby z doświadczeń z młodą literaturą polską) młodzi lubią przepych i lanie wody, jakby upajali się każdym napisanym słowem. Tutaj tego nie ma. Jest parę zdań, które mówią wszystko. I dlatego warto przeczytać te opowiadania.

Tak naprawdę w tych opowiadaniach nie dzieje się nic nowego i zaskakującego, ale forma, w jakiej wydarzenia są przedstawiane zmienia wszystko. Każde zdanie, każde słowo jest jakby mierzone i ważone. Autor zdecydowanie miał świadomość tego, jaką wagę ma dobór słów. I to bardzo się chwali, zwłaszcza, że to młody pisarz, a jak wiadomo (chociażby z doświadczeń z młodą...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
702
148

Na półkach: ,

Świetne opowiadania. Pomysłowość autora nie pozwala czasem przewidzieć co się wydarzy nawet na następnej stronie, a spostrzegawczość z lekkością pióra sprawiają, że nie można się od książki oderwać.

Świetne opowiadania. Pomysłowość autora nie pozwala czasem przewidzieć co się wydarzy nawet na następnej stronie, a spostrzegawczość z lekkością pióra sprawiają, że nie można się od książki oderwać.

Pokaż mimo to

3
avatar
591
108

Na półkach: ,

Trudna lektura. Książka bardzo mi się podobała, mimo bardzo zawiłego przekazu, który będzie męczył mnie przez kilka następnych nocy, jednak w momencie kiedy się go zrozumie w głowie wszystko się rozjaśnia i układa w jedną wielką całość, która daje nieziemską satysfakcję. Książka składa się z ośmiu opowiadań, teoretycznie zupełnie od siebie różnych, jednak w praktyce złączonych pewną więzią, którą nie jest do końca oczywista. Nie jestem pewna czy wszystko dobrze zrozumiałam, ale niektóre opowiadania wywarły na mnie ogromne wrażenie. Tak jak to bywa przy takich książkach tyle ile jest czytelników, tyle różnych interpretacji, więc w ich sprawie nie można postawić chyba jednej diagnozy mówiącej, "To jest jedyna słuszna interpretacja. Koniec, kropka.". Marek pisze w sposób niesamowity, dynamiczny, który przyciąga czytelnika i nie pozwala się oderwać. Bohaterowie są niezwykle wykreowani. Tak bardzo zbliżeni w odczuwaniu i sposobie bycia do Nas... Nie są sztucznie piękni i idealni. Mają swoje wady i zalety, posiadają również realne problemy, co dodatkowo pozwala nam się z nimi utożsamić. Nie wiem co więcej mogłabym powiedzieć. To moje pierwsze zetknięcie się z literaturą czeską i muszę przyznać jej interpretacja nie jest najłatwiejsza, ale moim zdaniem naprawdę warto trochę nad nią pomyśleć. ;)

Trudna lektura. Książka bardzo mi się podobała, mimo bardzo zawiłego przekazu, który będzie męczył mnie przez kilka następnych nocy, jednak w momencie kiedy się go zrozumie w głowie wszystko się rozjaśnia i układa w jedną wielką całość, która daje nieziemską satysfakcję. Książka składa się z ośmiu opowiadań, teoretycznie zupełnie od siebie różnych, jednak w praktyce...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
311
109

Na półkach:

Fragmenty recenzji pochodzą z bloga Czepiam się książek

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=2269

Zanim zabrałam się za lekturę tomu jego opowiadań, wyczytałam jeszcze na odwrocie okładki następuję słowa:

"Šindelka pisze rytmicznie, dynamicznie, w punkt, bez dłużyzn, jakby zdawał sobie sprawę, że w naszych czasach nic, co nie spodoba się „od pierwszego kliknięcia”, nie zostanie przeczytane."

No właśnie… Po lekturze dwóch pierwszych niedługich opowiadań w mojej głowie pojawiła się myśl, że albo nie potrafię zrozumieć i docenić prozy czeskiego autora – bo w opowiadaniach Imię i Łuk zupełnie nie dostrzegłam jego kunsztu – albo ten opis to zmyślna prowokacja. Wydawca testuje czytelnika, sprawdza, czy jest jednym z tych małostkowych i powierzchownych odbiorców, którzy nie doczekawszy się już na początku literackich fajerwerków, odkładają książkę nie dając jej – i sobie – prawdziwej szansy. Przecież już sam tytuł zbioru, Zostańcie z nami, zdaje się sugerować, że warto „zostać”. Ta fraza to sygnał, że autor ma coś w zanadrzu, że jeszcze nas zaskoczy. I rzeczywiście tak się dzieje.

Gdyby tom otwierało opowiadanie Powrót, Lustro, Polaroid, albo genialny tekst, od którego zbiór wziął nazwę, mogłabym powiedzieć, że Šindelka zauroczył mnie od pierwszej strony. Pierwszy z wymienionych utworów to historia nawiązująca do nietzscheańskiej teorii wiecznego powrotu. Ta mroczna i niepokojąca opowieść z bardzo subtelnymi elementami grozy wyróżnia się na tle reszty zbioru. Lustro i Polaroid to równie ciekawe opowiadania utrzymane w nastroju tajemniczości, niedopowiedzeń i absurdu. Jednak największe wrażenie robi tekst Zostańcie z nami. Opowiadanie o kryzysie języka i międzyludzkiego porozumienia.

[...]

Czeski autor eksperymentuje z formą opowiadania i tworzywem języka, spisuje oryginalne historie, które z jednej strony wydają się niedorzeczne, z drugiej wiarygodne i autentyczne. Nietuzinkowi bohaterowie, absurdalne wydarzenia, których kształtu byśmy nie przewidzieli, historie o pozorności i fałszu ludzi których spotykamy i świata który nas otacza. Przenikliwa i trafna diagnoza współczesnej rzeczywistość. Zostańcie z nami to inteligentna proza, która angażuje nie tylko na czas trwania lektury, ale też daje do myślenia po jej zakończeniu.

Fragmenty recenzji pochodzą z bloga Czepiam się książek

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=2269

Zanim zabrałam się za lekturę tomu jego opowiadań, wyczytałam jeszcze na odwrocie okładki następuję słowa:

"Šindelka pisze rytmicznie, dynamicznie, w punkt, bez dłużyzn, jakby zdawał sobie sprawę, że w naszych czasach nic, co nie spodoba się „od pierwszego kliknięcia”, nie...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Więcej
Marek Šindelka Zostańcie z nami Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd