rozwińzwiń

Zostańcie z nami

Okładka książki Zostańcie z nami Marek Šindelka
Okładka książki Zostańcie z nami
Marek Šindelka Wydawnictwo: Afera literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Zůstaňte s námi
Wydawnictwo:
Afera
Data wydania:
2016-10-07
Data 1. wydania:
2016-10-07
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
czeski
ISBN:
9788394169527
Tłumacz:
Anna Wanik
Tagi:
opowiadania literatura czeska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oficjalne recenzje i

Tutaj mieszka Pan Kafka



1900 363 182

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
950
705

Na półkach: ,

Opowiadania najtrudniej jest ocenić. Wstawiłam punkty każdemu z nich i wyciągnęłam średnią. Wyszło niecałe 7 gwiazdek. Ale znalazłam tu perełki. "Powrót" był według mnie najfajniejszy. Dziwna historia, w której pewien taki gościu budzi się po przepitej nocy na podłodze w hotelu, przykryty prześcieradłem i okazuje się, że nie ma tu nikogo, a drzwi są zamknięte na klucz. Również ostatnie niby takie zwyczajne, ale jednak świetne. Warto było poczytać.

Opowiadania najtrudniej jest ocenić. Wstawiłam punkty każdemu z nich i wyciągnęłam średnią. Wyszło niecałe 7 gwiazdek. Ale znalazłam tu perełki. "Powrót" był według mnie najfajniejszy. Dziwna historia, w której pewien taki gościu budzi się po przepitej nocy na podłodze w hotelu, przykryty prześcieradłem i okazuje się, że nie ma tu nikogo, a drzwi są zamknięte na klucz....

więcej Pokaż mimo to

avatar
417
166

Na półkach:

"Zostańcie z nami" to tytuł jednego z ośmiu opowiadań zawartych w tej książce. Opowiadań, które wybrzmiewają jak filmowe mikrokadry. Osiem sekwencji żyć. I jak to z krótkimi formami często bywa, są wśród nich takie, które w zależności od wrażliwości czytelnika chwycą za serce bardziej i takie, które nieco mniej, ale jedno jest pewne - nie ma tu ani jednego tekstu słabego, złego czy przeciętnego.

Šindelek nie jest "czułym narratorem". Jest narratorem typu: pogrzebię Ci w duszy, przewróce wnętrzności na drugą stronę, dotknę tam gdzie boli i będę patrzył co zrobisz, ale nie ocenię, wnioski wyciągnij sobie sam. I tak właśnie się dzieje. Mimo tego, że dosłownie nie utożsamimy się z każdym z bohaterów, bo jest to rzecz niemożliwa, to w większości z nich znajdziemy jednak tę czy inną cząstkę siebie. A przynajmniej Ci z nas, którzy coś już w życiu przeszli, którzy na pewnym etapie życia, niczym balzakowska Pani Bovary zadają sobie pytanie: ale to już? To wszystko co mnie w tym życiu czeka? Przecież to nie tak miało być, bo " owszem, udało się kilka rzeczy bez znaczenia. Tydzień później już ich nie będzie, spłyną w jednolitą masę, rozmażą się w kolorowe bohomazy, które później nazywać będziemy życiem, współczesnością i tym podobnie. Co powstanie, kiedy zmieszają się wszystkie kolory? Szary? Czarny? Żaden? Ile ja bym dał za widzenie tylko dwóch kolorów... Ile bym dał za prostotę. Jakiegolwiek rodzaju" *

Ale nie tylko ten apekt stanowi mocną stonę tekstów Sindelka. Autor, bawiąc się konwencją, przesyła też jeszcze jeden sygnał podprogowy. Sami prowadzimy do tej autodestrukcji. Z jednej strony jako jednostka - zanikającą sztuką komunikacji z bliskimi, ze sobą, ze światem jako takim, z drugiej - jako społeczeństwo, które tak bardzo goni, które tyle potrafi, a jednak zapętla się i wraca do punktu wyjścia.
"(...) i dlatego nazywamy nawet najdrobniejsze odcienie wszystkich tych uczuć, wrażeń i emocji. Tworzymy nieskończoną sieć pojęć, opisujemy każde ziarenko kurzu, każdy podmuch wiatru ma swój fachowy termin, mamy wyrazy na dziesiątki i setki wariantów struktury płatka śniegu, wiemy jak działa dowolna organella wewnątrz komórki i każdy jej atom, który rozszczepiamy na coraz drobniejsze cząsteczki, pogłębiamy tę przepaść jak szaleni. I ze wszystkich tych nagromadzonych pojęć budujemy monstrualne teorie, któe już dawno nie mają nic wspólnego z życiem. Jesteśmy cywilizacją neurotyczną. Jesteśmy cywilizacją neurotyków. Natrętnie i obsesyjnie pchamy paluchy we wszystko , co jest w naszym zasięgu. (...) Naszym ideałem jest życie w absolutnie wyjaśnionym, zrozumiałym, nieruchomym świecie".**

Osiem opowiadań. Każde inne, a jednak wszystkie przecinają się w punkcie gdzie pojawia się bliżej nieokreślona tęknota za innym życiem czy innym sobą. Za życiem prostym, jasnym i zrozumiałym, za życiem o jakim wszyscy kiedyś marzyliśmy. I nieważne czy jesteś staruszkiem u kresu z pierwszego opowiadania, zagubionym ojcem z drugiego, kochankiem z czwartego, wypalonym małżonkiem/małżonką z piętego, pogubionym artystą z siódmego czy bawiącym się w budowanie na ułudzie nowego alterego bohaterem ósmego opowiadania. Myślę też, że nie bez powodu w tak wielu z tych opowiadań pojawia się wzmianka o salonie gier. W pewnym sensie jest to metafora tego, że w ten czy inny sposób każdy z nas gra i oszukuje, a tym samym nigdy nie wygrywa.

W moim odczuciu doskonała lektura, która stanowi pewien wsteczny, zamknięty cykl życia. Od pierwszego opowiadania, jesieni życia, kiedy nie wiemy już sami kim jesteśmy, przez rozbuchane lato, kiedy doszliśmy już do jakiegoś punktu, ale niekoniecznie jesteśmy spełnieni i miotamy się wśród przeróżnych emocji, szukając swojego prawdziwego "ja", po wiosnę, która z jednej strony nas złości, przytłacza, wprawia w osłupienie i niepewność, ale daje też, jak w ostatnim opowiadaniu nadzieję i nieskończenie wiele wariantów. Tylko od nas zależy, który z nich wybierzemy i czy przez resztę życia nadal będziemy pamiętać o tym, że "Nikt na świecie nie może Cię naprawdę obrazić, poza tobą samym. I nikt inny nie uczyni Cię szczęśliwym". ***

* str. 103
** str. 77
***str. 186

"Zostańcie z nami" to tytuł jednego z ośmiu opowiadań zawartych w tej książce. Opowiadań, które wybrzmiewają jak filmowe mikrokadry. Osiem sekwencji żyć. I jak to z krótkimi formami często bywa, są wśród nich takie, które w zależności od wrażliwości czytelnika chwycą za serce bardziej i takie, które nieco mniej, ale jedno jest pewne - nie ma tu ani jednego tekstu słabego,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
196
2

Na półkach: , ,

Niestety, pomimo usilnych prób nie byłem w stanie dokończyć powyższej lektury, którą zarzuciłem mniej więcej w 70%. Brak głębszego sensu (według mnie),narracji oraz ciągłe gradobicie krótkich,prostych zdań pozbawionych rytmu były wręcz bolesne w odbiorze i szybko zatracały ochotę do dalszego wysiłku. Staram się znaleźć w pamięci choć jeden, czy dwa plusy dla podwyższenia oceny - jednak z przykrością stwierdzam, że nic mi nie przychodzi do głowy.

Niestety, pomimo usilnych prób nie byłem w stanie dokończyć powyższej lektury, którą zarzuciłem mniej więcej w 70%. Brak głębszego sensu (według mnie),narracji oraz ciągłe gradobicie krótkich,prostych zdań pozbawionych rytmu były wręcz bolesne w odbiorze i szybko zatracały ochotę do dalszego wysiłku. Staram się znaleźć w pamięci choć jeden, czy dwa plusy dla podwyższenia...

więcej Pokaż mimo to

avatar
288
247

Na półkach:

Znakomite opowiadania.

Bohaterowie, w życiu których coś zaginęło, umarło. Robią, co mogą, żeby przejść obok tego bez blizn i rozpaczy.

Zdecydowanie zasłużenie Šindelka otrzymał za tę książkę najważniejszą czeską nagrodę literacką Magnesia Litera.

Gorąco polecam!

Znakomite opowiadania.

Bohaterowie, w życiu których coś zaginęło, umarło. Robią, co mogą, żeby przejść obok tego bez blizn i rozpaczy.

Zdecydowanie zasłużenie Šindelka otrzymał za tę książkę najważniejszą czeską nagrodę literacką Magnesia Litera.

Gorąco polecam!

Pokaż mimo to

avatar
390
341

Na półkach: ,

Pierwsze trzy opowiadania mi się podobały. Gdyby całość była na takim poziome jak te pierwsze, ocena finalna na pewno byłaby o kilka punktów wyższa.

Niestety w dalszej części przewija się obyczajówka z abstrakcyjnością i nudą.

Pierwsze trzy opowiadania mi się podobały. Gdyby całość była na takim poziome jak te pierwsze, ocena finalna na pewno byłaby o kilka punktów wyższa.

Niestety w dalszej części przewija się obyczajówka z abstrakcyjnością i nudą.

Pokaż mimo to

avatar
636
244

Na półkach:

Ten typ literatury zawsze przypomina mi, że istnieje literatura gatunkowa. Teksty "odtąd dotąd", doskonale przewidywalne w swoich granicach, zbudowane z komponentów, które można dostać w sklepie z częściami dla pisarzy fantastyki, kryminału, thrillerów, horrorów etc. Literatura, o której będę pisał, przypomina mi również, że należy oczekiwać od tekstu przyzwoitej ekspozycji, zawiązania akcji, punktu kulminacyjnego - wszystkiego, co odziedziczyliśmy po wielkich nowelistach od Boccaccia w górę.

Jakaś elementarna i głęboko zakorzeniona dysmorfofobia książkowa zmusza mnie do grymaszenia, gdy tekst rozmywa mi się, rozlewa i przypomina pijaną grubą kobietę, którą trzeba odprowadzić do domu, a ona bez przerwy się potyka, słania; musimy ją eskortować, uważając, by przez przypadek nie chwycić niewymownych części ciała.

Gdy w kolejnym przypływie miłości do literatury czeskiej kupiłem okazyjnie kilka tytułów, wyjątkowo atrakcyjnie wyglądał mi zbiór opowiadań Marka Šindelki pt. "Zostańcie z nami". Autor wydał mi się interesujący, był nagradzany i doceniany. No więc zatarłem ręce, odpaliłem czytnik i wio! Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne - język czeskiego prozaika jest naprawdę bardzo dobry. Oszczędny, precyzyjny, wyprany ze zbędnych ozdobników, "empiryczny", gdyż koncentrujący się na tym, co "na zewnątrz". Słownictwo bogate, zgromadzone po przeczesaniu różnej maści rejestrów i stylów. Dobrze mi to wyglądało, zawodowo, można bez najmniejszego wstydu posłać do pism zajmujących się literaturą lub nawet opublikować w weekendowym dodatku do opiniotwórczego dziennika.

I właśnie to mnie zaczynało niepokoić. Šindelka z powodzeniem mógłby być drukowany i publikowany, tłumaczony w każdym kraju. Jego pisarstwo mogłoby spokojnie zakorzenić się (a nawet powstać) wszędzie. To przypadek, który potwierdza, że dziś nie ma słabych prozaików (co nie znaczy, że warto ich czytać). Każda literatura się czegoś nauczyła, wszędzie wchłonęła się odpowiednia dawka umiejętności, pod każdą szerokością geograficzną są utalentowani pisarze, którzy mając do dyspozycji edytor tekstów i ryzę papieru, potrafią stworzyć tekst, jakie nie będzie sie wstydziła ich rodzima literatura.

(Jak to mówią komentatorzy sportowi? Dziś już nie ma słabych reprezentacji piłkarskich. Poziom się wyrównał. Niby zawsze wygrywają Niemcy, ale coraz trudniej im się gra z Marokiem lub Egiptem.)

No jak to? Czy Ty aby nie przesadzasz? - możecie zapytać.

Odpowiem. Teksty Šindelki są pozbawione jednoznacznego, konkretnego, komunikatywnego kształtu fabularnego, o którym mógłby opowiedzieć w sumie bardzo zgrabny język. Poszczególne opowiadania to raczej wymykające się możliwości streszczenia i ułożenia sobie w głowie impresje. Jakiś duch Cortazara unosi się ponad nimi, ale czeskiemu prozaikowi bardzo daleko do onirycznego i bawiącego się formą Argentyńczyka.

Cóż my tu mamy? Dziadek walczy z mrowiskiem, a za plecami jego dzieci zastanawiają się, co zrobić z gospodarstwem, którym nie ma już siły się zajmować. Albo kilka dni z życia pracownika mediów, który z kimś rozmawia, z kimś kłóci, z kimś kocha; taki portrecik celebryckiego zoologu. Albo kilka osób "unicestwia" życia - pod podeszwami butów lub przy pomocy wiatrówki. Albo kobieta rysuje palcem po zaparowanej szybie i komunikuje tym coś partnerowi. Albo młody sadysta idzie razem z ojcem zapolować na sarny. Najlepszy tekst zbioru ogrywa stary jak świat motyw "zapętlenia" w czasie. A jednak najlepszy jest tylko dlatego, że autorowi udało się uciec przed pretensjonalnymi i artystowskimi pomysłami, jakimi częstował w innych utworach.

I wiecie, co jest najlepsze/najgorsze? Że równie dobrze można ten zbiór uznać za wartościowy, oszałamiający, hipnotyzujący. Można dodać jeszcze kilka epitetów. Wzmocnić pozycję autora na tle innych piszących i nikt nie zaprotestuje, bo nie da się znaleźć słabych punktów dobrze stylistycznie napisanej amorficznej literatury. Silnych punktów też nie znajdziemy wielu...

Tutaj dłuższe postscriptum. Pamiętam serial komediowy, którego jeden odcinek koncentrował się na pewnym rysunku satyrycznym. Bohaterka usiłowała zrozumieć, dlaczego ma ją on śmieszyć. Pytała przyjaciół, znajomych, w końcu dotarła do wydawcy, który również nie potrafił wyjaśnić, dlaczego akurat ten rysunek ukazał się na łamach "New Yorkera" i miał bawić czytelników.

Gdyby opowiadanie czeskiego autora zostało prześwietlone w podobny sposób, mielibyśmy chyba podobny wynik śledztwa.

Polecam średnio.

Ten typ literatury zawsze przypomina mi, że istnieje literatura gatunkowa. Teksty "odtąd dotąd", doskonale przewidywalne w swoich granicach, zbudowane z komponentów, które można dostać w sklepie z częściami dla pisarzy fantastyki, kryminału, thrillerów, horrorów etc. Literatura, o której będę pisał, przypomina mi również, że należy oczekiwać od tekstu przyzwoitej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
146
66

Na półkach: ,

Zbiór opowiadań „Zostańcie z nami” pozornie może wydawać się banalny i nijaki jednak to tylko fasada. Tak naprawdę Sindelka w swoich opowieściach skupia się na jednej z najpoważniejszych bolączek naszej rzeczywistości – powolnym zanikaniu umiejętności korzystania z mowy i języka. Ta książka traktuje o kryzysie komunikacji międzyludzkiej, o tym, że powoli zanurzamy się w newsowej nowomowie, wyświechtanych frazesach i truizmach rodem z poradników pseudopsychologicznych.
Bohaterami opowiadań Sindelki są ludzie z różnorodnych środowisk, bogaci o odmienne doświadczenia, znajdujący się w różnych punktach swojej życiowej drogi. To, co ich łączy i to, co łączy nas – czytelników to mimowolne zanurzanie się w świat, gdzie szczera rozmowa z drugą osobą odchodzi do komunikacyjnego lamusa. Nieważne, czy bohaterem będzie starszy, schorowany człowiek, zamknięty w szponach demencji czy młoda osobowość telewizyjna, rozsyłająca sztuczne uśmiechy na lewo i prawo. Każdy z nich cierpi, bo pozostaje poza nawiasem językowego porozumienia. W przypadku starca, własne dzieci pozbawiają go prawa głosu. W przypadku prezentera, całkowicie zaprzedał się już telewizyjnemu pustosłowiu.
Marek Sindelka skonstruował surowe, smutne opowiadania, trafnie diagnozujące naszą przestrzeń społeczną. Konstrukcje zdań są precyzyjne, trafne. Sporo tu równoważników. Każde sformułowanie jest trafne, spostrzeżenie bolesne. Ale jak inaczej pisać o kryzysie języka i wynikającym z niego braku międzyludzkiego porozumienia? Lektura była dla mnie niczym spotkanie z bezkompromisowym obserwatorem, który nie ocenia a jedynie mówi, co widzi. Ta książka nie wstrząśnie czytelnikiem. Uważnego nagrodzi za to przenikliwą analizą naszej codzienności.
Książka została nagrodzona czeską nagrodą literacką Magnesia Litera.

Zbiór opowiadań „Zostańcie z nami” pozornie może wydawać się banalny i nijaki jednak to tylko fasada. Tak naprawdę Sindelka w swoich opowieściach skupia się na jednej z najpoważniejszych bolączek naszej rzeczywistości – powolnym zanikaniu umiejętności korzystania z mowy i języka. Ta książka traktuje o kryzysie komunikacji międzyludzkiej, o tym, że powoli zanurzamy się w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
64
45

Na półkach: ,

„To, co nienazwane, nie istnieje. O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć. Język i tylko język tworzy naszą rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy, jest światem znaczeń – znaczeń, które sami przypisaliśmy jego różnym aspektom i częściom.” (fragment opowiadania „Zostańcie z nami”)

Mam wrażenie, że dopiero zaczynam odkrywać literaturę. Niby zawsze czytałam. Mniej lub więcej w zależności od okresu i intensywności życia. Niby zawsze grzebałam w księgarni na Grodzkiej za czymś fascynującym, ale na palcach jednej ręki mogę zliczyć fascynacje czy odkrycia, które miałyby zmienić moje podejście do literatury czy świata. Miałam fazę na czytanie wszystkiego – obyczajówki, kryminały, romans z Kingiem – wszystko. Ale mnie nie satysfakcjonowało. Czegoś mi brakowało – nie mówię, że to złe powieści. Po prostu szukałam czegoś więcej. Chciałam wyflaczenia, które przeżywałam z Sylvią Plath. Chciałam wcale nie łatwej literatury Stasiuka, chciałam filozofii jak u Sartre’a. Chciałam się czegoś nauczyć, chciałam zrozumieć więcej, albo cofnąć się i nie rozumieć nic. Książki prowokują. Książki to sformułowane myśli drugiego człowieka – mogę Cię porwać, zahipnotyzować, odrzucić, zainspirować, doprowadzić do łez.

Chwile, które przeżyłam z Markiem Sindelką są bezcenne. Zbiór opowiadań „Zostańcie z nami” to niezwykle wciągająca lektura. W zdawałoby się krótkiej, nieco pomijanej formie autor zawarł tak wiele elementów, taką feerię emocji i ludzkiego bytu, że jest to aż niewiarygodne. Powiedzieć, że dojrzała – nie wystarczy. Mądra, spostrzegawcza, trafiająca w sedno. Nadal czegoś brakuje.

Otwierające opowiadanie „Imię” jest fascynujące. Niepokojące, bo opowiada o wewnętrznej walce o pamięć, o swoją własną tożsamość, którą kształtowała ta druga osoba. Ale tej drugiej osoby już nie ma. Świat toczy się obok, dzieci rozprawiają, co zrobić z osamotnionym ojcem, a ojciec – ten samotny człowiek prowadzi swoją wewnętrzną walkę o pamięć i – zdaje się – godność.

Tym, co daje więcej pytań niż odpowiedzi, tym co wprowadza w stan niepokoju to opowiadanie tytułowe. To doskonały obraz współczesnego zanikania języka i komunikacji. To też pewien rodzaj alegorii do świata jako teatru. Mamy tu do czynienia z zakładaniem masek, swoistą paplaniną niemal jak w biblijnej wieży Babel, choć wszyscy mówią tym samym językiem. Pozornie przerysowane sytuacje w opowiadaniu nabierają bardzo realnej formy. Satyra na instytucję celebryty, na ogrzewanie się w celebryckim cieple. To opowieść o głupocie i mądrości, o młodości i dojrzałości i wreszcie o wymierających relacjach międzyludzkich. Te wzajemne stosunki osadzone są w małżeństwie, parach, znajomych.

„Gdzieś to pomału ruszyło, rozkołatało jak serce jaszczurki śpiącej pod kamieniem. Okopaliśmy się na swoich pozycjach, ogrodziliśmy drutem kolczastym granice, z oczami nabiegłymi krwią strzeżemy terytorium, ziemi niczyjej, martwego zaminowanego pola, na którym nie rośnie nawet jeden chwast. Z tej odległości cię nie widzę. Nie wiem, jak wyglądasz. Nasze pustkowie jest zbyt rozległe. Miłość? Nie. Samotność we dwoje. Podwójna samotność. Gdzie mi się zgubiłaś? Nie zgubiłam się, ty naiwny durniu, nigdy mnie nie miałeś. Nic nie masz, tylko martwą, prześwitującą skórę, którą zrzucam z każdą minutą, każdą sekundą. Nawet tego nie masz. Masz tylko wyobrażenia o moim naskórku, masz tylko samego siebie.” (Fragment opowiadania „Zostańcie z nami”)


więcej na literackakavka.pl

„To, co nienazwane, nie istnieje. O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć. Język i tylko język tworzy naszą rzeczywistość. Świat, w którym żyjemy, jest światem znaczeń – znaczeń, które sami przypisaliśmy jego różnym aspektom i częściom.” (fragment opowiadania „Zostańcie z nami”)

Mam wrażenie, że dopiero zaczynam odkrywać literaturę. Niby zawsze czytałam. Mniej lub...

więcej Pokaż mimo to

avatar
57
53

Na półkach:

CZECHYPOPOLSKU.PL
Podskórnie obawiam się schematów, psują mi poznawczą zabawę, lekturę, jednocześnie tyle razy już się powtórzyły. Czytam o uhonorowaniu autora Zostańcie z nami (Zůstaňte s námi) Marka Šindelky nagrodą Magnesia Litera, Tučková za Boginie z Žítkovej też ją otrzymała, umysł zaczyna oczekiwać. Na rewersie pod koniec opisu wyskakuje mi ”szczery do bólu obserwator”, głowa się w tym grzebie, a przecież nic jeszcze nie zostało skonsumowane. Uprzedzony umysł nie zazna już spokoju, gorączka będzie trwać do końca.

Chwilę potem wiem, że opowiadań składających się na Zostańcie z nami jest osiem, krótkie formy, moderna, surowo czyli według wzorców współczesnej czeskiej prozy, gdzie opowiadanie zdecydowanie króluje. Wśród opowiadań są dłuższe i krótsze, rzeczywistość ma być niedoskonała, ma zaglądać do głów, obnażać, po dekadencku….a jakże. Ma się rozmywać, boleć, mamy uczestniczyć w przechodzonych związkach, wynajdując na siebie nowe toksyczne pułapki.

Jak słowa dzisiaj niewiele znaczą i jakie to wszystko śmiertelnie nudne. Może gdy opowiadań jest osiem nie wystarczyło pomysłu na tę dziewiątą. Może gdy krótka zapchajdziura wrzucona została między dwie dłuższe formy, kanwą nie było stopniowanie napięcia, a autor czując nasz chwilowy elektrokardiogram nie bawił się słowem, a po prostu tak mu wyszło. Może cały ten toksyczno-towarzysko- introspekcyjny miszmasz zrodził brak fabularnych pomysłów. Może te klimaty zrodziły się nad ranem, gdy oszołomiony alkoholem i nikotyną organizm nie umiał taktować w szerszej perspektywie. Może potem efekt tych stanów nie został przetrawiony, nie doczekał się refleksji, by na koniec, wzorem tylu współczesnych wydań, nie został nawet porządnie zredagowany. Może też, gdy następnym razem przyjdzie nam powiedzieć – nie wiem czy zrozumiałem, choć opowiadania wywarły na mnie piekielne wrażenie – zatrzymamy się, zamiast gęsiego wystawiać laurki nie umiejąc ich nawet umiejętnie wyartykułować. Może. To było zanim przyszła lektura.

A po tej nie przywarłem do ściany, nikt mnie nie cucił, odłożyłem książkę i w żaden sposób się wewnętrznie nie wzbogaciłem. Było ich osiem, językowo okazywały się podobne, suche tudzież według jedynie autorowi znanego algorytmu wydęte do granic. Wszystkie tkwiły .......http://czechypopolsku.pl/marek-sindelka/

CZECHYPOPOLSKU.PL
Podskórnie obawiam się schematów, psują mi poznawczą zabawę, lekturę, jednocześnie tyle razy już się powtórzyły. Czytam o uhonorowaniu autora Zostańcie z nami (Zůstaňte s námi) Marka Šindelky nagrodą Magnesia Litera, Tučková za Boginie z Žítkovej też ją otrzymała, umysł zaczyna oczekiwać. Na rewersie pod koniec opisu wyskakuje mi ”szczery do bólu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
473
473

Na półkach:

Bardzo dobry zbiór opowiadań. Zdecydowane top 3: "Łuk", "Powrót" i "Polaroid".

Bardzo dobry zbiór opowiadań. Zdecydowane top 3: "Łuk", "Powrót" i "Polaroid".

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    147
  • Przeczytane
    90
  • Posiadam
    27
  • 2018
    7
  • Literatura piękna
    4
  • Opowiadania
    4
  • 2020
    3
  • Literatura czeska
    3
  • Chcę w prezencie
    2
  • 2018
    2

Cytaty

Więcej
Marek Šindelka Zostańcie z nami Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także