Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat?

Okładka książki Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat?
Chris Taylor Wydawnictwo: Znak Horyzont film, kino, telewizja
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
film, kino, telewizja
Tytuł oryginału:
How Star Wars Conquered the Universe: The Past, Present, and Future of a Multibillion Dollar Franchise
Wydawnictwo:
Znak Horyzont
Data wydania:
2015-11-30
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-30
Data 1. wydania:
2014-01-01
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324034246
Tłumacz:
Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
Tagi:
Star Wars
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
225 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
17
4

Na półkach:

Książka opowiada jak powstały Gwiezdne Wojny. Sposób przedstawienia postaci które występują w poszczególnych częściach Uniwersum są dobrze pokazane . Polecam do przeczytania

Książka opowiada jak powstały Gwiezdne Wojny. Sposób przedstawienia postaci które występują w poszczególnych częściach Uniwersum są dobrze pokazane . Polecam do przeczytania

Pokaż mimo to

1
avatar
601
381

Na półkach: , ,

https://salomonik.eu/blog/przeczytane/2829-gwiezdne-wojny-jak-podbily-wszechswiat

https://salomonik.eu/blog/przeczytane/2829-gwiezdne-wojny-jak-podbily-wszechswiat

Pokaż mimo to

1
avatar
22
1

Na półkach:

Kocham Gwiezdne Wojny i uwielbiam reportaże a mimo wszystko nie polecam tej pozycji. Opiszę tę książkę tak samo jak książka opisała Georga Lucasa - przeciętniak który miał kilka przebłysków.

Tłumaczenie i redakcja książki jest absolutnie naganna. Te osoby ewidentnie były pod presją czasu i nie miały okazji zaznajomić się z uniwersum.

Kocham Gwiezdne Wojny i uwielbiam reportaże a mimo wszystko nie polecam tej pozycji. Opiszę tę książkę tak samo jak książka opisała Georga Lucasa - przeciętniak który miał kilka przebłysków.

Tłumaczenie i redakcja książki jest absolutnie naganna. Te osoby ewidentnie były pod presją czasu i nie miały okazji zaznajomić się z uniwersum.

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
135
13

Na półkach:

Książka jest dobra. Zbiera informacje i fakty o filmie, które można znaleźć w internecie. Doskonale je opisuje i przedstawia. Reportaż dla każdego fana sagi, ale problemem jest okropne tłumaczenie - zrobione na szybko przed premierą 7 części. Pełno w niej błędów, przeinaczeń itp. Polecam tylko komuś, kto te informacje zna, ponieważ inaczej może poczuć się okłamany.

Książka jest dobra. Zbiera informacje i fakty o filmie, które można znaleźć w internecie. Doskonale je opisuje i przedstawia. Reportaż dla każdego fana sagi, ale problemem jest okropne tłumaczenie - zrobione na szybko przed premierą 7 części. Pełno w niej błędów, przeinaczeń itp. Polecam tylko komuś, kto te informacje zna, ponieważ inaczej może poczuć się okłamany.

Pokaż mimo to

5
avatar
2026
139

Na półkach: , , , , , , ,

Ta książka ma ponad siedemset stron, ale tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją chyba w cztery dni. Została tu przedstawiona cała historia "Gwiezdnych Wojen" od początku do 2015 roku. Były elementy biografii George'a Lucasa, czym się inspirował tworząc film, cały proces tworzenia filmów, liczne przedsięwzięcia fanów, o których wcześniej nigdy nie słyszałam i wiele więcej. Poza tym książka jest dobrze napisana i bardzo dobrze mi się ją czytało.

Ta książka ma ponad siedemset stron, ale tak mnie wciągnęła, że przeczytałam ją chyba w cztery dni. Została tu przedstawiona cała historia "Gwiezdnych Wojen" od początku do 2015 roku. Były elementy biografii George'a Lucasa, czym się inspirował tworząc film, cały proces tworzenia filmów, liczne przedsięwzięcia fanów, o których wcześniej nigdy nie słyszałam i wiele więcej....

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
1599
198

Na półkach: ,

Książka dość spójna nie powiem, a i wiele informacji ze świata Star Wars zawierająca.
Tylko... tylko że czegoś innego się spodziewałem, miałem nadzieję na coś co faktycznie będzie analizą zjawiska (pop)kulturowego zwanego Gwiezdne Wojny.
A dostałem, hmmm... cóż wyliczankę faktów, dat, zdarzeń i anegdot z tzw franczyzy.

W swej części biograficzno-historycznej opowieść Chrisa Taylora jest dobrym uzupełnieniem opisywanej jakiś czas temu przeze mnie książki "George Lucas: Gwiezdne Wojny i reszta życia" autorstwa Briana Jaya Jonesa (jeśli interesuje Was ten temat, przejrzyjcie moje wcześniejsze wpisy).
Taylor dotarł do rzeczy których Jonesowi nie udało się wydłubać w ogródku życia Lucasa i chwała mu za to.
Ale, niestety serwuje nam te fakty w sposób równie zajmujący i porywający jak pani w okienku informacji PKP.

Jak już wspomniałem powyżej tytuł: "Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat?" mnie osobiście sugerował iż autor pokusi się o jakąś analizę zjawiska GW i jego wpływu na współczesną kulturę (przynajmniej tę popularną). Liczyłem na to że poczytam o tym, co takiego ta historia w sobie ma, że pociągnęła za sobą tak wielu...
Niestety biograf naszkicował nam jedynie: sylwetkę Lucasa, narodziny pomysłu, początki historii, problemy, efekty specjalne, fandom, geeków, świrów i cała resztę.

Owszem z niekłamaną ciekawością czytałem o szaleńcach rozbijających namioty i koczujących w wielodniowych kolejkach po bilet do kina.
Chętnie jednak dowiedziałbym się co ich do tego skłaniało?
Jakie były ich motywacje?
Czego nie odnajdują we współczesnym świecie, a zapewnia im to Star Wars?

Jak już kiedyś wspominałem przy okazji innej książki ze świata GW, jestem z tą opowieścią już od premiery "Nowej nadziei".
Siedziałem na niej z wypiekami na policzkach, a kiedy tylko pojawiły się napisy końcowe zanurkowałem pod fotele, żeby tylko móc zobaczyć to jeszcze raz!

Nigdy jednak nie zapełniałem półek w domu gadżetami i innym badziewiem, po prostu lubiłem historię samą w sobie. Dlatego zaskakującą informacją był dla mnie fakt istnienia czegoś takiego jak legion 501 w świecie realnym?!
Zarejestrowana religia Jedi? Serio?
Zaskakują mnie również opisane w książce antagonizmy pomiędzy fanami Star Wars i Star Trecka. Dla mnie zarówno jedno jak i drugie uniwersum jest równie ciekawe :)

Reasumując:
Czy z książki można dowiedzieć się czegoś o Georgu Lucasie? Zdecydowanie tak!
Czy można dowiedzieć się czegoś o powstawaniu i historii GW? Zdecydowanie tak!
Czy autor pokusił się o analizę kulturową, antropologiczną i socjologiczną zjawiska GW? Nawet jeśli, to bardzo pobieżnie :(
Czy autor posiada dar snucia opowieści i dar słowa? Niespecjalnie.

Odnoszę wrażenie iż Chris Taylor skupił się w swym dziele, na biznesowym aspekcie GW i stąd chyba tak często (nad)używane przez niego słowo franczyza. Franczyza która uczyniła z Lucasa miliardera a milionom ludzi na całym świecie zmiksowała mózgi.
Współczesny świat jest miejscem wręcz akumulującym problemy i myślę że zaangażowanie dziesiątek (może nawet setek) tysięcy zdrowych, młodych ludzi w legion 501, to trochę taka para w gwizdek...
Dobrze że choć Lucas wspomaga instytucje dobroczynne.

Aha... i niech Moc będzie z Wami

Mimo wszystko poczytać warto :)

Książka dość spójna nie powiem, a i wiele informacji ze świata Star Wars zawierająca.
Tylko... tylko że czegoś innego się spodziewałem, miałem nadzieję na coś co faktycznie będzie analizą zjawiska (pop)kulturowego zwanego Gwiezdne Wojny.
A dostałem, hmmm... cóż wyliczankę faktów, dat, zdarzeń i anegdot z tzw franczyzy.

W swej części biograficzno-historycznej opowieść...

więcej Pokaż mimo to

257
avatar
483
71

Na półkach: ,

Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Należałoby ją podzielić na dwie części, tą która opisuje historię przed premierą pierwszego z filmów i ciąg dalszy. Następnie część pierwszą należałoby wyrzucić. Pierwszych 150-200 stron to historia o tym jak Lucas kształtował się jako "Stwórca", jak dochodził do pomysłu stworzenia Gwiezdnych Wojen. Historia opowiedziana z kronikarską dokładnością i kronikarską nudą. Zabawa zaczyna się gdy docieramy do pierwszych szkiców scenariusza Nowej Nadziei, od tego momentu warto zapiąć pasy, bo fan Gwiezdnych Wojen znajdzie tam wiele smaczków i mniej lub bardziej znanych faktów.

Z jednej strony jestem pod ogromnym wrażeniem pracy wykonanej przez autora przy gromadzeniu źródeł i zbieraniu informacji, z drugiej strony w kilku miejscach Taylor tak skacze po linii czasowej i wydarzeniach z ostatnich 40 lat, że osoba nieobeznana z tematem może się zgubić. W pewnym momencie z tekstu wynika, że najpierw otrzymaliśmy papierową serię Dziedzictwo, a później premierę miała Zemsta Sithów. W trakcie czytania znalazłem też kilka błędów merytorycznych i dat które nie mają prawa być prawdziwe. Słyszałem, że jest to w pewnym stopniu kwestia rodzimego wydania i błędów popełnionych przy tłumaczeniu, jednak oceniam książkę taką jaka jest.

Przy wszystkich tych ułomnościach jest to równocześnie pozycja którą warto przeczytać. Rzuca wiele światła na historię Gwiezdnych Wojen, na to jak mogłaby wyglądać Oryginalna Trylogia gdyby Lucasowi nie pomogło kilka osób dzisiaj nieco już zapomnianych. Warto przeczytać jaki wpływ na Sagę ma nastawienie fanów, jak Lucas podchodził do swojego dzieła i co było dla niego najważniejsze przy Oryginalnej Trylogii, co przy Trylogii Prequeli a dlaczego w ogóle pomyślał o epizodach VII-IX. Przede wszystkim warto z dzisiejszej perspektywy zastanowić się czy przejęcie marki przez Disney'a to na prawdę taki zły pomysł? Bo wbrew obiegowej opinii, być może właśnie ten ruch uratował Gwiezdne Wojny dla nas i kolejnych fanów, bo może gdyby nie to, to innych Gwiezdnych Wojen by nie było w ogóle?

Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Należałoby ją podzielić na dwie części, tą która opisuje historię przed premierą pierwszego z filmów i ciąg dalszy. Następnie część pierwszą należałoby wyrzucić. Pierwszych 150-200 stron to historia o tym jak Lucas kształtował się jako "Stwórca", jak dochodził do pomysłu stworzenia Gwiezdnych Wojen. Historia opowiedziana z...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
196
62

Na półkach:

Książka jest rarytasem, jednak porusza wiele kwestii, które mnie znacznie mniej interesowały. Mogły one jednak fascynować kogoś innego i na pewno każdy fan Star Wars znajdzie tu coś dla siebie. Jest w niej wszystko, czego fan chciałby się dowiedzieć, ale jednocześnie jest tutaj tyle faktów, nazwisk i dat, że ciężko cokolwiek zapamiętać. Jest to wspaniała, aczkolwiek niełatwa lektura.

Książka jest rarytasem, jednak porusza wiele kwestii, które mnie znacznie mniej interesowały. Mogły one jednak fascynować kogoś innego i na pewno każdy fan Star Wars znajdzie tu coś dla siebie. Jest w niej wszystko, czego fan chciałby się dowiedzieć, ale jednocześnie jest tutaj tyle faktów, nazwisk i dat, że ciężko cokolwiek zapamiętać. Jest to wspaniała, aczkolwiek...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
445
441

Na półkach: ,

Głośne fanfary rozbrzmiewają. Dwadzieścia sekund charakterystycznego dźwięku "20th Century Fox", a potem doznanie z najwyższej półki. Zza widza, jakby wprost z nieskończonej przestrzeni Galaktyki, ku miriadom jasnych punkcików niczym rozległym światom, mknie emblemat "Star Wars". Tych czarnych lekko rozciągniętych liter z żółtymi obwódkami dookoła, nie da się zapomnieć. Gdy logo znika pogrążone w dalszej wędrówce ku otchłani kosmosu, ekran wciąż pozostaje w rozległej płaszczyźnie Wszechświata, otoczony multum gwiazd. Po chwili kamera zjeżdża lekko w dół. Serce podchodzi widzom do gardła, ciśnienie wzrasta. W powietrzu czuć uniesienie, ekstazę, skrajne emocje. Wspaniała Space Opera właśnie się zaczyna. Gwiezdny Niszczyciel ścigający rebeliancki statek "Tantive IV". Świst wiązek laserowych wystrzeliwanych z działek obu mechanizmów. Poznanie niezdarnych droidów i wysokiego, sapiącego przez respirator mrocznego dowódcy, który przebija się przez gródź i ukazuje swe majestatyczne oblicze. Hebanowy, opalizujący złem strój, którego hełm wygląda, jak czaszka okrutnego cyborga otulona ciemną przesłoną. Tak w telegraficznym skrócie zaczynają się "Gwiezdne Wojny" George’a Lucasa, które w 2017 roku obchodzą 40-lecie swojego istnienia. To piękny czas, w którym zdołały utworzyć wokół siebie mit, aurę baśni i legendy oraz czegoś tajemniczego, co pochłonęło fanów bez reszty. Space Fantasy Lucasa, jego samowystarczalne anty-hollywoodzkie dziecko stało się nałogiem, od którego nie sposób jest uciec. Natomiast wielu fanów idzie jeszcze dalej, twierdząc, że nie potrzeba już Georga Lucasa, by Gwiezdne Wojny żyły własnym życiem. Jeden z najsłynniejszych i najbardziej rozpoznawalnych filmów w dziejach, pod którego wpływem James Cameron zrezygnował z bycia Tirowcem, by w rezultacie dać światu Terminatora – cyborga z przyszłości polującego na Sarah Connor i ruch oporu, osiągnęło odrębną świadomość, stan bytu poza jakąkolwiek kategorią istnienia. "Star Wars" są skazane na trwanie we wieczności, przelewanie macek zbiorowej świadomości do umysłów setek pokoleń na długo, długo w przód.

Zafascynowanie cudowną Space Operą i jej liczącym tysiące planet i naście tysięcy istot kanonem, w moim przypadku sięgnęło Zenitu lub jeszcze dalej, jakby poza skalę doświadczania. Obsesja, ogarniająca mnie ,,starwarsowa” mania wzbogaciły moją wiedzę i kolekcję o kolejną książkę biograficzno – informacyjną, którą wybrałem również w podzięce Lucasowi i samym "Gwiezdnym Wojnom", za to, że one po prostu są. Tym dziełem jest popularnonaukowa literacka analiza najbardziej kasowej franczyzy w dziejach kultury popularnej, wzbogacona o komentarze i relacje z życia jej autora: Chrisa Taylora i innych najwierniejszych geeków i ,,gwiezdnych” nerdów : "Gwiezdne Wojny: jak podbiły Wszechświat?". Gruba okładka z mocno zaznaczonymi brzegami i grzbietem, na której czarnej powierzchni, jak nieskłębione połaci Galaktyki , widać wpisane w nią białe punkciki. To symbolizujące ogromny wpływ i zakres kulturowy, oddalone od siebie niezliczone gwiazdy, które przez sam wygląd obudowy książki wciągają czytelnika w mistyczną historię, kosmiczną epopeję, a zdanie, jak na rolce przed każdym filmem z serii "Star Wars", intuicyjnie przewija się do przodu i wzywa nas byśmy za nim podążali.

Przed niniejszą pozycją nad którą teraz deliberuję, w moim prywatnym świecie „Gwiezdnych Wojen” istniała tylko jedna książka biograficzno-popularnonaukowa, omawiająca rzeczywistość Jedi, Sithów oraz otaczającą i przenikającą wszystko Moc: "George Lucas: Gwiezdne Wojny i reszta życia" autorstwa Briana Jaya Jonesa. Arcy-fenomen Space Fantasy kalifornijskiego reżysera przedstawiła w oparciu o jego życiorys, od którego dopowiedziano wiele szczegółowych i nietuzinkowych informacji z życia Lucasa, jego inspiracji, ścieżki kariery i zwykłych osób bądź osobistości znających George’a od podszewki, przyprawiających kochającego sagę fana o psychodeliczne uniesienie. Jednakowoż to biograficzne ,,starwarowskie” wydarzenie w konfrontacji z poprzednim tytułem, o którym wspomniałem wyżej, i które właśnie przeczytałem, nadzwyczajnie w świecie: lekko blednie. Pozycja literacka Chrisa Taylora zalewa nas morzem informacji nie tylko z każdego etapu egzystencji Lucasa, ale i z wszystkiego co miało wpływa na film i samą markę "Star Wars" oraz z tego jak „Star Wars” stał się globalnym fenomenem, łączącym w świadomości, i wpływającym na każdy aspekt kultury i obyczajów gatunku ludzkiego, wliczając w to inne filmy, Instytucje, książki i seriale – czyli po prostu wszystko. Już sam początek dzieła nad którym Taylor pracował ponad 2 lata, szokuje tym, jak głęboko "Gwiezdne Wojny" wpłynęły na Nasze dzieje, jak daleko sięgnęły. Autor przedstawia Indian Nawaho w stanie Arizona w USA, których kiedyś odwiedził. Nawet tam swą iskrę galaktycznej epopei przelała Space Opera Lucasa. Jego film zdubbingowano w rdzennym języku Amerykanów, który należy do najrzadszych dialektów na świecie, używanym przez najstarszych członków Rady Nawaho. Nie znając popkultury, w tym samego kina zbyt dobrze, Indianie zakochali się w "Gwiezdnych Wojnach". Zrozumieli ideę Mocy – pierwotnego prawa Natury, które w ich rozumieniu łączy każde życie na Ziemi i nim kieruje. Te fakty, które przedstawia nam Chris Taylor zniewalają umysł takiego geeka jak ja, co potwierdza moją tezę, że "Gwiezdne Wojny" są niczym Bóg. Im więcej ludzi w niego wierzy, tym dłużej trwa w swoim istnieniu. To samo można powiedzieć o sadze Lucasa. Wierzy w nią tak duża liczba osób, że w pewnym sensie stała się ona wieczna.

Autor niniejszego dzieła tłumaczącego - w odniesieniu do wpływu kanonu "Star Wars" na ludzką kulturę, filozofię bądź naukę – to czym cały dobytek powstałej w 1977 roku Space Fantasy raczej nie jest niż jest, zalewa nas tu niesamowitą ilością czystych informacji, ciekawostek oraz historii fanów i późniejszych twórców inspirowanych Gwiezdnymi Wojnami, które odnoszą się do fenomenu galaktycznych dziejów klasycznego pojedynku dobra ze złem: walki Rebelii z Imperium, podarowaną nam przez urodzonego w Modesto w Kalifornii Lucasa. Tego jest tak dużo i tak w równoważny sposób zaprezentowany, że nie sposób przytoczyć wszystkiego co zrelacjonował nam Taylor. Weźmy na przykład "Gwiazdę Śmierci". To bardzo potężna sferyczna konstrukcja. Zbudowało ją Imperium, by coraz szybciej i skuteczniej przejąć władzę nad całą Galaktyką. Wystrzelonym z czaszy skupiającej superlaserem potrafiła zniszczyć Alderaan – planetę, z której pochodziła Leia Organa. Tym czym była i co zdziałała w "Gwiezdnych Wojnach" przykuła uwagę wielu naukowców i skrajnie oddanych fanów. Inżynier Sean Goodwin stwierdził, że owszem "Gwiazdę Śmierci" teoretycznie dałoby się zbudować. Jednak nie byłoby to opłacalne, głównie ze względu na koszty jej produkcji. Zakładając, że w większości jej szkielet i cała konstrukcja składałaby się ze stali, jej wybudowanie łącznie z wytopieniem surowca zajęłoby 833 315 lat i kosztowałoby 852 kwadryliony dolarów: 13 000 % obecnego światowego PKB.

"Gwiezdne Wojny: jak podbiły Wszechświat?" kierują naszą uwagę na bardzo istotny fakt. Po realizacji prequeli do klasycznej trylogii Lucasa, społeczność fandomu została wyraźnie podzielona. Dla niektórych "Mroczne Widmo", "Atak Klonów" i "Zemsta Sithów" zwyczajnie nie istnieją. Mogłyby się nigdy nie narodzić. Są intencjonalnie niespójnie, jakby postacie były nierozróżnialne od tła, a dodatkowo nie wnoszą nic konkretniejszego oprócz dramatu rozegranego wokół Anakina Skywalkera, który scalił się z ciemną stroną Mocy - po zaufaniu Sidiousowi, że ten uratuje Padme - i stał się Darthem Vaderem. Szanuję takie zdanie, ale osobiście mam do tego inne podejście. "Gwiezdne Wojny" to wszystko, co do tej pory powstało, co było z nimi związane. Nie należy zamykać się w obrębie epizodów IV-VI, i patrzeć na prawdziwy mitologiczny aspekt tej Space Fantasy. Toruje nam to drogę do poznania całego Uniwersum "Gwiezdnych Wojen", które wciąż jest wielkie i które wciąż ewoluuje. Popadanie tylko i wyłącznie w fascynację "Nowej Nadziei" i dwóch kolejnych części to skrajna obsesja, nie umiejętność akceptacji natury świata "Star Wars". Znaczy to ni mniej ni więcej, jak tworzenie własnej rzeczywistości, ucieczkę od geniuszu najbardziej zyskownej i popularnej franczyzy w dziejach.

Pisarz kanonu Gwiezdnych Wojen, Timothy Zahn powiedział kiedyś, że Jedi nie mają ograniczeń we władaniu Mocą, poza wiarą w nią. To stwierdzenie odnosi się również do nas. Wszechświat "Star Wars" trzeba pielęgnować. Bądźmy jego strażnikami na eony pokoleń.

Głośne fanfary rozbrzmiewają. Dwadzieścia sekund charakterystycznego dźwięku "20th Century Fox", a potem doznanie z najwyższej półki. Zza widza, jakby wprost z nieskończonej przestrzeni Galaktyki, ku miriadom jasnych punkcików niczym rozległym światom, mknie emblemat "Star Wars". Tych czarnych lekko rozciągniętych liter z żółtymi obwódkami dookoła, nie da się zapomnieć. Gdy...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
444
245

Na półkach: ,

Pamiętam, kiedy na studiach kolega wybrał sobie do pracy mgr dwa tematy, do tego dość skomplikowane, gdzie naprawdę nie musiałby się wielce wysilać. Ale jednak… mógł pójść po linii najniższego oporu, a jednak wybrał ciężką przeprawę przez Himalaje. To samo zrobił Chris Taylor. Jego książka to bardzo kompletne zestawienie z wielu dziedzin, które dotknął fenomen Gwiezdnych Wojen. Ale od początku…

Autor tłumaczy czym jest fenomen Gwiezdnych Wojen. Gdzie dotarł, w jaki sposób i jak zmienił życie każdego człowieka, nawet tego najmniej nieświadomego. Jego opracowanie jest nadpisanie w formie felietonu, który przeplata wywiadami, wspomnieniami, anegdotami, ciekawostkami i faktami ż planu i życia gwiazd.

Za dużo? No tak, tu jest niemal wszystko, ale za to bardzo ciekawie i sensownie poukładane, zatem czyta się to naprawdę lekko i z zainteresowaniem. Materiał, który przygotował na potrzeby książki opisuje dość dokładnie, stąd tak duża rozpiętość chronologiczna. Autor nie ogranicza się tylko do samych filmów. Pisze chyba o każdym znanym mi aspekcie Gwiezdnych Wojen. Ponieważ tematy zazębiają się, z chronologicznym układem jest różnie, ale właściwie jest on sensowny i czytelny – tak oceniam – nawet dla laika.

Nie przeszkadza nawet typowy dla autora słowotok, w którym przeplata chyba wszystkie zebrane materiały. Podczas czytania miałem wrażenie, że nie wyrzucił żadnego skrawka papieru, nie zbagatelizował żadnej informacji, ponieważ jego opracowanie mogłoby być niekompletne. Trochę go rozumiem, gdyż sam podobnie robię z materiałem filmowym z wakacji. Trudno się rozstać z tak wielką trudnością zdobywanymi ujęciami.

Warto polecić każdemu, nie tylko fanom – a może ludziom niezwiązanym z sagą przede wszystkim, ponieważ potrafi ukazać ogrom tej potężnej i wszędobylskiej machiny, o której istnieniu wielu sobie nie zdaje sprawy. Zwłaszcza młode pokolenie, to urodzone po 90-tym, które uważa, że filmy są archaiczne, a jedyne co ciekawe, to może seriale animowane.

Lekkie pióro, rozsądny podział na etapy, opisy wszystkich gałęzi przemysłu, a także z uwagi na ciekawostki, gagi, anegdoty – warto poświęcić kilka dni na przeczytanie tej rozległej kroniki. W odróżnieniu od kolegi z czasów studiów, Taylor nie tylko skończył pisanie swojej pracy, ale również odniósł sukces! Został autorem uniwersalnego opracowania z zakresu tematyki Gwiezdnych Wojen od pierwszych szkiców w domowym zaciszu, do sprzedaży potężnej machiny jeszcze większemu graczowi.

Pamiętam, kiedy na studiach kolega wybrał sobie do pracy mgr dwa tematy, do tego dość skomplikowane, gdzie naprawdę nie musiałby się wielce wysilać. Ale jednak… mógł pójść po linii najniższego oporu, a jednak wybrał ciężką przeprawę przez Himalaje. To samo zrobił Chris Taylor. Jego książka to bardzo kompletne zestawienie z wielu dziedzin, które dotknął fenomen Gwiezdnych...

więcej Pokaż mimo to

1

Cytaty

Więcej
Chris Taylor Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat? Zobacz więcej
Chris Taylor Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat? Zobacz więcej
Chris Taylor Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat? Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd