Niezwykła historia Marvel Comics

Okładka książki Niezwykła historia Marvel Comics autorstwa Sean Howe
Okładka książki Niezwykła historia Marvel Comics autorstwa Sean Howe
Sean Howe Wydawnictwo: Sine Qua Non biografia, autobiografia, pamiętnik
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Marvel Comics: The Untold Story
Data wydania:
2013-11-06
Data 1. wyd. pol.:
2013-11-06
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379240814
Tłumacz:
Bartosz Czartoryski
Niepolakierowane, niedosładzane, nieautoryzowane, zakulisowe rozliczenie jednej z dominujących sił popkulturowych we współczesnej Ameryce.

Operująca w maleńkim biurze na Madison Avenue firma Marvel Comics na początku lat sześćdziesiątych przedstawiła światu szereg postaci w jaskrawych kostiumach. Prace wydawnictwa wyróżniały się inteligentnym dowcipem i bezlitośnie obnażały zwyczajne ludzkie wady. Spider-Man, Fantastyczna Czwórka, Kapitan Ameryka, Hulk, Iron Man, Thor, X-Men i Daredevil szybko zdobyli serca nastoletnich czytelników i rozpalili wyobraźnię artystów, intelektualistów i kulturowych buntowników. Epickie Uniwersum Marvela stało się najbardziej wyszukanym z fikcyjnych światów i zyskało rangę współczesnej amerykańskiej mitologii.

Droga Marvela na szczyt była niezwykle wyboista. Firma startowała ze straconej pozycji. Dzisiaj ma status niepokonanej korporacyjnej bestii. Przetrwała machinacje Wall Street, porażki Hollywood i upadek rynku komiksowego. Postaci ze świata Marvela przechodziły przez ręce kolejnych pokoleń genialnych redaktorów, rysowników i scenarzystów. Ludzie, którym powierzono opiekę nad tradycją – zubożałe cudowne dzieci, czarujący pacyfiści i najemni karierowicze – zmuszeni byli zmagać się z komercjalizacją, kapryśnymi czytelnikami oraz biurową codziennością.

Sean Howe podpatruje nietypowe osobowości zza kulis. Stan Lee, Frank Miller, Todd McFarlane, Jim Shooter i Jack Kirby to przykłady twórców, których sylwetki autor przybliża w tym niesamowitym kompendium wiedzy o wydawnictwie Marvel.

Oparta na ponad stu oryginalnych wywiadach Niezwykła historia Marvel Comics to opowieść o urodzajnej wyobraźni, przyjaźni na śmierć i życie, pełnych dynamicznej akcji walkach na pięści, nawróconych grzesznikach, nieprawdopodobnych sojuszach i niespodziewanych zdradach. Sean Howe przedstawia jeden z najbardziej niezwykłych i uwielbianych popkulturowych symboli w historii Ameryki.

Niezwykła historia Marvel Comics otrzymała w 2013 roku prestiżową Nagrodę Eisnera w kategorii najlepsza książka o tematyce komiksowej.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niezwykła historia Marvel Comics w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Niezwykła historia Marvel Comics i



861
263
70

Opinia społeczności książki Niezwykła historia Marvel Comicsi



Książki 8828 Opinie 7053

Oceny książki Niezwykła historia Marvel Comics

Średnia ocen
7,3 / 10
328 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Niezwykła historia Marvel Comics

avatar
158
94

Na półkach: ,

Miałam nadzieję, że nawet bez znajomości uniwersum ta książka mnie wciągnie. Liczyłam, że historia obroni się sama i że spokojnie odnajdę się w świecie przedstawionym. Niestety… totalnie się pogubiłam 😅
Od pierwszych stron pojawia się mnóstwo nazw własnych, odniesień do wydarzeń i postaci, które najwyraźniej mają swoją historię gdzieś indziej – w filmach, serialach czy komiksach. Jeśli ktoś nie siedzi w tym uniwersum, naprawdę trudno to wszystko ogarnąć. Czułam się, jakbym weszła w środek rozmowy, która trwa już od kilku sezonów.
Sama fabuła pewnie ma potencjał, ale bez kontekstu ciężko było mi się w nią zaangażować. Zamiast emocji było głównie zastanawianie się: „o co tu właściwie chodzi?”.
Podsumowując – to zdecydowanie książka dla fanów. Jeśli znasz świat i bohaterów, pewnie będziesz się bawić świetnie. Jeśli nie – może być naprawdę trudno wejść w tę historię.

Miałam nadzieję, że nawet bez znajomości uniwersum ta książka mnie wciągnie. Liczyłam, że historia obroni się sama i że spokojnie odnajdę się w świecie przedstawionym. Niestety… totalnie się pogubiłam 😅
Od pierwszych stron pojawia się mnóstwo nazw własnych, odniesień do wydarzeń i postaci, które najwyraźniej mają swoją historię gdzieś indziej – w filmach, serialach czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1440
871

Na półkach:

Książka dla fanów komiksów Marvela i tylko. Na pewno osoby oglądający filmy z Marvela nie mają czego tutej szukać. Od lat 60 do początkowo XXI wieku autor opisuje z kronikarska dbałością losy firmy w którym przeplata się bardzo dużo nazwisk osób tworzących wydawnictwo. Czyta się wolno no olosc faktowi osób powoduje że można się pogubić. Mi się podobała ale tylko dla tego że aktualnie jestem na bieżąco z komiksami Marvela z lat 60- 80 o tym okresie czytało mi się najlepiej no znałem pewne fakty na bieżąco. Książka tylko i wyłącznie dla fanów komiksów wydawnictwa.

Książka dla fanów komiksów Marvela i tylko. Na pewno osoby oglądający filmy z Marvela nie mają czego tutej szukać. Od lat 60 do początkowo XXI wieku autor opisuje z kronikarska dbałością losy firmy w którym przeplata się bardzo dużo nazwisk osób tworzących wydawnictwo. Czyta się wolno no olosc faktowi osób powoduje że można się pogubić. Mi się podobała ale tylko dla tego że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
55
55

Na półkach:

Książka „Niezwykła historia Marvel Comics” to najbardziej sensacyjna opowieść ze świata Marvela. Scenariusz napisało życie. Sean Howe ukazał bolesną historię Marvela od zera do imperium, której sercem są twórcy komiksów i oczywiście Stan Lee. Geniusz, pasjonat, duże dziecko... szaleniec? Dom Pomysłów to po prostu dom wariatów?

Książkę pochłania się jak film akcji. To nie tylko opowieść o tym jak i dlaczego powstali m.in. X-Men, Czarna Pantera, Namor i Iron Man. Nie tylko geneza postaci w kontekście wydarzeń historycznych i przemian społecznych. To przede wszystkim burzliwa historia ludzi tuszem zmieniających świat. Howe ukazał ich poświęcenie, pasję, upadki oraz zderzenie z brutalnym biznesem. Walczyli o przetrwanie nie tylko na rynku wydawniczym.

Głównym bohaterem książki jest Stan Lee. Sprzed biureczka w kącie wspiął się na szczyt i spadł na dno, by znów walczyć o najwyższą stawkę. Biurowe zero poświęciło życie prywatne, by stać się duszą Marvela, celebrytą, playboyem i showmanem.

Książka ujawnia na czym polegał geniusz Lee i jaką rolę naprawdę pełnił w Marvelu od lat 40. Przybliża też inne osoby kluczowe dla Domu Pomysłów – m.in. Ditko, Kirby, Lieber, Goodman, Simon, DeFalco, Buscema. Okazują się równie twardzi co narysowani herosi.

Historia Marvela to sensacyjna opowieść pełna zwrotów akcji. Wielkie ambicje zderzające się z rzeczywistością, zdrada, śmierć, zwiątpienie, bankructwo, walka o godność, rywalizacja z DC, szarpanina o tantiemy i walka o wytrzymanie pod batutą Stana Lee. Niejednokrotnie to historia bardziej dramatyczna, niż te z kart komiksów. W realnym życiu też nie brakowało czarnych charakterów. A żeby wytrzymać na amerykańskim rynku i ze Stanem Lee, trzeba było mieć skórę grubszą niż The Thing z Fantastycznej Czwórki.

Książka „Niezwykła historia Marvel Comics” to najbardziej sensacyjna opowieść ze świata Marvela. Scenariusz napisało życie. Sean Howe ukazał bolesną historię Marvela od zera do imperium, której sercem są twórcy komiksów i oczywiście Stan Lee. Geniusz, pasjonat, duże dziecko... szaleniec? Dom Pomysłów to po prostu dom wariatów?

Książkę pochłania się jak film akcji. To nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

914 użytkowników ma tytuł Niezwykła historia Marvel Comics na półkach głównych
  • 455
  • 405
  • 54
331 użytkowników ma tytuł Niezwykła historia Marvel Comics na półkach dodatkowych
  • 274
  • 23
  • 10
  • 8
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Czytelnicy Niezwykła historia Marvel Comics przeczytali również

Kryzys tożsamości Brad Meltzer
Kryzys tożsamości
Brad Meltzer Rags Morales Alex Sinclair Michael Bair
Wpadłem ostatnio mocno. W wir nowości, w permanentne śledzenie zapowiedzi, gorączkowe planowanie zakupów. Jakże łatwo się w tym zagubić, czytać średnie i średnie plus nowości, zapomnieć o tym, że są jeszcze Ważne Komiksy do przeczytania. Czasem jednak się udaje po nie sięgnąć, w dużym stopniu za sprawą warszawskiej Biblioteki Komiksowo. Toteż złapałem ostatnio “Kryzys tożsamości”, często wymieniany jako jeden z bardziej wartościowych komiksów ze stajni DC. Jego wyjątkowość ma polegać na tym co zwykle, czyli na Świeżym Podejściu do Superbohaterów, na uczłowieczeniu ich, pokazaniu bardziej obyczajowych dramatów i wyzwań. Jednak na początku wita nas ohydna kreska. Dobra, jestem uprzedzony trochę. Jest szczegółowa, dynamiczna, zrozumiała, to po prostu ta kiczowata, pstrokata kreska superhero lat dziewięćdziesiątych, której szczerze nie znoszę. Na tym tle nie ma pozytywnych zaskoczeń. Na poziomie scenariusza, cholera, są. Wszystko zaczyna się od tajemniczej śmierci żony jednego z mniej znanych superbohaterów, po której rozpoczyna się śledztwo (również wewnętrzne),budzi się nieufność, ale i strach o bliskich, których przecież nikt nie ma prawa mieć na celowniku, temu w końcu ma służyć ukrywanie tożsamości. To dość tragiczna historia, która zaiste z innej perspektywy patrzy na instytucję superbohaterów. Mimo ogromnej gwardii postaci, komiks ma w sobie ogrom intymności, opiera się w dużym stopniu na (zaskakująco wiarygodnych) dialogach. Widzimy tu bohaterów rozdartych, bohaterów złych, pogrążonych w żałobie, przerażonych. Widzimy żywe, przyziemne relacje. Pojawiają się tu też zaskakująco ponure, szokujące, ciężkie tematy i rozwiązania fabularne. Ktoś może powiedzieć, że próbują na siłę szokować, ale mną na pewnym poziomie ten komiks autentycznie wstrząsnął. A na pewnym wzruszył. Jest to też w końcu na pewnym poziomie naprawdę przyzwoity i sprawnie poprowadzony kryminał. To historia intensywna emocjonalnie, pełna żalu, przestrzeni na przemyślenia, opowiedziana z wyczuciem i delikatnością. Zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na81 rok temu
Wolverine: Staruszek Logan Mark Millar
Wolverine: Staruszek Logan
Mark Millar Steve McNiven
Pamiętacie film “Logan”? Poruszający, emocjonalny obraz o smutku, samotności, rodzinie, nadziei? Parafrazując klasyka (w tym przypadku zespół Fleshworld),w komiksie niektóre detale się zgadzają, ale esencja jest diametralnie inna. Dostajemy postapokaliptyczne pustkowie, Logana prowadzącego proste życie na farmie, Amerykę bez superbohaterów, podzieloną na terytoria władane przez rodzinę Hulków, Red Skulla, Dooma i Kingpina. Spotkawszy starego druha Hawkeye’a, przez wzgląd na problemy finansowe nie pozwalające mu opłacić haraczu Bannerom, Logan wyrusza na podróż przez świat Marvela w krzywym zwierciadle, gdzie złoczyńcy wygrali ostateczną bitwę. To prosta, dość głupiutka historia, której cała wartość leży w odważnej wizji świata i w pomysłach na kreatywne przeobrażenie znanych postaci, symboli, miejsc czy instytucji. Ten fanserwis ma swoje bardzo udane momenty (miasteczko zamieszkałe przez ludzi tęskniących za superbohaterami, w którym w ziemię wbity leży młot Thora do którego ciągną pielgrzymki),a ma momenty totalnie przegięte (dinozaur kontrolowany przez Venoma). W retrospekcjach historia zwycięstwa złoczyńców jest potraktowana dość umownie, choć historia Logana i tego czemu przestał walczyć jest przyzwoicie tragiczna i wstrząsająca. Podsumowując: brutalna, sprawnie poprowadzona i miejscami pomysłowa opowiastka na raz. Zapraszam na IG: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na610 miesięcy temu
Wonder Woman: Krew Brian Azzarello
Wonder Woman: Krew
Brian Azzarello Tony Akins Cliff Chiang
Telenowela wśród bogów, komiks dla dorosłych (jest naklejka od EGMONTU) bez przekleństw i wojownicza Wonder Woman, jest tym, co oferuje nam run Briana Azzarello i Cliffa Chianga. Każdy z tych elementów wydaje się nieco osobliwy, a razem tworzy naprawdę oryginalną mieszankę. Nie każdemu będzie smakować. [Recenzja całego runu Briana Azzarello i Cliffa Chianga, czyli tomów 1-6] „Wonder Woman” w interpretacji Briana Azzarello i Cliffa Chianga nie jest moim pierwszym komiksem z Dianą w roli głównej. Jednak alternatywna „Absolute Wonder Woman” też nie jest czymś typowym (nawet jeśli dobrym). Być może równie popularne dwa runy Grega Rucki lub nawet oryginalny Williama Marstona byłyby lepszym odniesieniem, ale niestety moje wyobrażenia w większości ograniczone są do osmozy kulturowej i adaptacji. <b>Dziwne początki</b> W tym kontekście czytany komiks jest dziwny. Gdy po niego sięgałem, nie spodziewałem się tego, co dostałem. Zaczynamy „Wonder Woman” od pokazania bogów w centrum, a w szczególności nieobecnego Zeusa. Apollo radzi się swoich wyroczni po zniknięciu ojca, Hera poluje na kolejnego bękarta swojego męża, a Hermes stara się go uratować za wszelką cenę. Hermes jest jednak posłańcem, nie wojownikiem i potrzebuje pomocy naszej dzielnej Amazonki. Ta dziwność jest trudna do wskazania. Samo zawiązanie akcji wydaje się interesujące. Jednocześnie każdy z bogów ma bardzo specyficzny projekt, ale ich moc jest niekonsekwentna. Hermesa potrafią zranić nasłane przez Herę zbiry, a czasami nawet półbogowie wydają się niewrażliwi na ciosy. Ta niekonsekwencja w skalowaniu potęgi stoi obok komiksowego luźnego inspirowania się mitologią. Dla bogów ważniejsze są ich domeny i częściej nazywani są imionami typu Wojna i Księżyc niż tymi mitologicznymi. Jednocześnie większość bogów i półbogów jest zwyczajne dziwna z wyglądu i ma przypisane zwierzę. Hermes ma białą niebieskawą skórę, czarne oczy i ptasie nóżki. Artemida wygląda trochę jak Srebrny Surfer tylko z nieco jaśniejszym księżycowym odcieniem skóry i potrafi zachowywać się jak pies myśliwski. Posejdon zaś jest potworem morskim.  <img src="https://cdn.nakanapie.pl/Snktja7QOdLBtBi1vOnv7Bxtq5s=/origxorig/8a53ddc676476ea307fc170ed846d97d" alt="Zeszyt 4. Hermes"/> Zeszyt 4. Hermes  Jednak te nowe oryginalne projekty bogów nie są najdziwniejsze: Ares wygląda jak Briana Azzarello. Podobno scenarzysta opisał postać tylko jako starego, zgorzkniałego drania, a Chiang zrobił swoje. Niestety nie udało mi się znaleźć bardziej bezpośredniego potwierdzenia tej rewelacji, bo wszelkie znalezione linki do odpowiedzi na X (dawniej twitter) i wywiadów z tą informacją są martwe (update, tu wspomina: https://www.cbr.com/azzarello-chiang-look-back-on-three-years-with-wonder-woman/ [dostęp 01.03.2026]). Równie nietypowa potrafi być narracja. Czasem wydaje się rwać, gnać łeb na szyje lub zdania są dziwnie skonstruowane. Może temu sprzyjać sposób opowiadania historii przez Azzarello. Często bowiem dzieli on wypowiedzi między kadrami, a także prowadzi rozmowy z offu, przedstawiając nam inne miejsca. Przez to nie zawsze wiadomo od razu, kto mówi. Nie wiem, jak jest z tym rwaniem logiki zdań w oryginale, ale widać język polski mu nie służy. Z pewnością można wskazać jeszcze wiele innych specyficznym elementów jak np. dużo nawiązań do Marvela (Rękawica Nieskończoności w zbrojowni Hefajstosa, wspomnienie Sanctum Sanctorum Doktora Strange’a etc.). Jednak ważniejszym pytaniem wydaje się, czemu tak dziwny i nietypowy komiks o Dianie mógł w ogóle powstać. Umożliwił to „Flashpoint” Geoffa Johnsa i Andy’ego Kuberta, który wywołał miękki reset świata DC. Choć widać inspiracje oryginalnym komiksem Marstona (polecam odc. 2 „Robert Kirkman's Secret History of Comics” z 2017) z dużą ilością wiązania, to omawiana „Wonder Woman” widzi ambasadorkę pokoju w zupełnie innym świetle. Jako pierwsi po resecie Brian Azzarello i Cliff Chiang mieli stworzyć odświeżoną Wonder Woman i wykorzystali tę możliwość. W moim przypadku, choć poczucie rwania miejscami nadal się pojawiało, po drugim tomie wkręciłem się i zaakceptowałem dziwnostki tej „Wonder Woman”. Dwa pierwsze tomy w sposób spójny zamykają pierwszy główny konflikt i otwierają historię na nowe nieoczywiste problemy, które w skrócie można opisać jako właśnie boska telenowela. Jeśli ktoś do tego momentu nie przekona się do komiksu, raczej nie ma już dla niego ratunku. <b>Boska telenowela</b> Skoro ponarzekałem, przejdźmy do relacji postaci – jednego z pozytywnych elementów. Są one nierozłączne z tym, kim jest tytułowa bohaterka. Została ulepiona z gliny przez Hippolite, królową Amazonek, a Zeus tchnął w nią życie. Iście biblijna opowieść, tyle że to backstory zostaje tu nadpisane przez zwyczajny romans wspomnianych bohaterów. W dodatku Amazonki dostają więcej swoich problematycznych historycznych aspektów, które dotychczas nie były obecne w ich mitosie DC. Te problemy w raju są zawsze dobrym punktem, by Diana nie chciała lub nie mogła wrócić do domu. Jej nadnaturalne przyjście na świat, a także pozycja, zawsze odróżniało ją od sióstr, a jednak było to naprawdę, co innego. Po tych rewelacjach Wonder Woman znów będzie musiała odnaleźć siebie. Te problematyczne relacje z matką i Amazonkami to jednak tylko jedna strona monety. Jej ojciec – Zeus – łączy ją z całym greckim panteonem. Początkowo Hera ściga Dianę i Zole (matkę najnowszego dziecka),jednak wraz ze wzrostem skomplikowania intrygi jej relacja się zmienia. Jest to symptomatyczne, bo nigdy nie wiadomo, czy tym razem któryś bóg chce być miły, czy cię zabić. Mimo że dla nich to mniej lub bardziej gra, ich powody są zawsze w jakimś stopniu zrozumiałe. Poza tym, kto nigdy nie chciał zabić członka rodziny? To z tych ambiwalentnych interakcji wypływa osobowość każdego z bogów, a pojawia się w końcu cała dwunastka, a to jeszcze nie wszyscy. Z ich tarć wypływają refleksje nad nieśmiertelnością i ich różne do niego podejścia. I to wtedy pióro Azzarello błyszczy. W tym dziwnym sosie Wonder Woman nadal jest pełna miłości wobec całego świata. Jednak jej typowej patronki Ateny jest tu tyle, ile kot napłakał. Samo zawiązanie akcji zaczyna się od Zeusa, jednak ten wokół kogo krąży cały komiks to Wojna. Relacja Amazonki i Aresa jest tu przeinterpretowana – w końcu każdy kto chce pokoju, musi być gotów o niego walczyć. Jednak nigdy nie uciekniemy od dziwności. Z jednej strony idealnym dopełnieniem, a jednocześnie tym dziwnym elementem świata DC są Nowi Bogowie. W historii Diany pojawia się Orion, który idealnie wpasowuje się w telenowelowe klimaty, a naprawdę potrafi być obrzydliwą postacią – np. pozyskać czyjeś DNA bez zgody i w obleśny sposób. Jednak nadal jest w drużynie dobrych i wprowadza nieco wewnętrznego konfliktu, którego Diana czasem potrzebuje. <b>Dorosłość</b> <img src="https://cdn.nakanapie.pl/LTt0tJaB2uvRg0iYVC1Do3-aZzI=/origxorig/938ffc91c415806926ec1c4b41cc2031" alt="Znaczek na tylnej okładce z napisem TYLKO DLA DOROSŁYCH"/> Znaczek na tylnej okładce Skoro wracamy do dziwnostek, co zatem znaczy ten znak, skoro nie ma w tym komiksie przekleństw? Nie pamiętam, żeby bezpośrednio się pojawiły, ale Azzraello zastosował ciekawy chwyt, by uniknąć krzaczków. Zamiast nich niektóre postacie zaczynają przekleństwo, jest ono identyfikowalne, ale coś im przeszkadza. Purytańskie standardy zachowane, ale co tu dla dorosłych? Już na początku dostajemy dużo krwi i czegoś, co niektórzy nazwaliby znęcaniem się nad zwierzętami. Pod koniec jest jednak tego dużo więcej. W komiksie nie brak także nagości i niebezpośrednio pełen romans Hippolity z Zeusem. Zatem znaczek ten jest uzasadniony, choć nie wiem, czy nie wystarczyłyby trigger warningi lub coś podobnego. <b>Najlepsza jest klasyka</b> Zupełnie inaczej czyta się jednak dodatki, czyli „Wonder Woman” zeszyt 0 i „Secret Origins” zeszyt 6. Oba zeszyty to prequele i dodatki, ale pierwszy jest kluczowy dla fabuły. Wydania zbiorcze umiejscawiają go w narracji na początku 3. tomu, a nie jak sugeruje numeracja przed pierwszym. Z kolei „Secret Origins” opowiada o marzeniu Diany o opuszczeniu wyspy. Zeszyt zerowy opowiada o pierwszym spotkaniu Diany z Wojną i o tym, co definiuje ich relacje. W bardzo przyjemny sposób buduje ich konflikt i ostateczną konfrontację. W dodatku wszystko, co dzieje się w tym zeszycie, ma wpływ na finał i nie tylko – przedstawienie się tu Wojny daje nazwy tomów tego komiksu. Z kolei w „Secret Origins” nie ma nic ciekawego ani nowatorskiego. Jednak widoczne jest pytanie o relację między Dianą, a jedną z Amazonek. Nie dostajemy odpowiedzi, ale napięcie jest widoczne. W końcu mieszkają razem na jednej wyspie i nie ma na niej mężczyzn, taki podtekst pisze się sam. Jednak nadal nie doszedłem do tego, czemu „najlepsza” i czemu „klasyka”. Oba zeszyty mają odrobinę inny styl graficzny i językowy. Zostają one zarchaizowane na modłę złotej ery komiksów i lat 60. Kolory są płaskie, narracja i dialogi opisowe, a jednak Azzarello i Chiang potrafią wyciągnąć z tego stylu prawdziwe życie. I nieironicznie uważam, że te dwa zeszyty są najlepszym elementem tego runu. <b>Sztuka</b> Skoro już mowa o archaicznej grafice, to jaka jest ta właściwa? Cliff Chiang nie odpowiadał jako jedyny za warstwę graficzną. Korporacyjne komiksy są produktem i przez to „Wonder Woman” przewijało się dużo nazwisk – czy to przy kolorach, czy też tuszu. I to, co najbardziej rzuca się w oczy w tym komiksie, to właśnie grube kreski. <img src="https://cdn.nakanapie.pl/6XCa2b2WOpmgPAYFwGnBM1ZySG0=/origxorig/74e8d00a93807ebffcbf757217618e01" alt="Zeszyt 1"/> Zeszyt 1  To właśnie one nadają ton i powagę komiksu. Kreski i rysunek Chianga są też kanciaste, co uzupełnia statyczny i poważny charakter. To nie miejsce na miękkie i elastyczne linie. Powagi, a zarazem niepewności, nadaje także obramowanie kadrów, które nie jest zwykłymi prostymi liniami. To z tego powstaje dynamiczna narracja nakładających się na siebie kadrów, która raz pędzi przed siebie, a raz pokazuje powoli otaczający bohaterów świat. Na wszystko jest czas, a warstwa graficzna w pełni wykorzystuje swoje możliwości. Dla podkreślenia dynamizmu pojawia się też z dwa razy zwielokrotnienie ramion Wonder Woman podczas odbijania pocisków, ale w połowie przypadków było to dla mnie nieczytelne przez rozkład kadrów. Nic nie jest idealne. <b>Ad finitum</b> Ostatecznie mimo niepewnego startu „Wonder Woman” jest dobrym i przyjemnym komiksem. Jego różne elementy łączą się w spójną całość, a autorzy mają nam coś konkretnego do przekazania na temat wojny i pokoju. Nie znaczy to, że nie zabraknie tu refleksji nad typowymi tematami Wonder Woman jak relacje damsko-męskie, lub mniej typowymi jak sprawy rodzinne i nieśmiertelność. A zawsze można sięgnąć dla porządnego retellingu mitologii greckiej. Choć żaden mit bezpośrednio się nie pojawia, to można cieszyć się z nawiązań, zmian i remiksów. Sztuka tradycyjna opiera się na wiedzy, a może przy okazji lektury znajdzie się coś więcej. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na82 miesiące temu
Ultimates: Superludzie. Część 1 Bryan Hitch
Ultimates: Superludzie. Część 1
Bryan Hitch Mark Millar
Komiks zrobił na mnie duże wrażenie, mimo że przeczytałem go lata po oryginalnym wydaniu. W ogóle mnie nie dziwi, że seria odniosła tak duży sukces i była jednocześnie dość kontrowersyjna. To bardzo udana próba osadzenia "super-ludzi" w realistycznym świecie. Czy osoby obdarzone super zdolnościami biegałyby frywolnie po ulicach miast w spandexie, bawiąc się w straż obywatelską? A może jednak państwa / organizacje rządowe zrobiłyby wszystko żeby ich kontrolować i sankcjonować takie działania? Czy ukrywanie tożsamości takich ludzi jest w ogóle możliwe i czy ma jakiś sens? Czy każdy "super-człowiek" musi z automatu być dobrą osobą, szlachetnie i bezinteresownie walczącą w imię wzniosłych wartości? A niby czemu? Ludzie to wielowymiarowe istoty, ten sam człowiek może być zdolny do bohaterskich czynów i jednocześnie skrywać mroczne sekrety albo być odrażający w życiu osobistym. Taki jest ten komiks - łączy bombastyczną akcję superhero z elementami dramatycznymi, momentami jest niezmiernie cyniczny i gorzki. Wymowa całości jest też niesamowicie ironiczna - Ultimates stają się bohaterami i idolami bo powstrzymali wielkie zagrożenie... które sami wywołali. Wizualnie rewelacja - całość utrzymana w filmowym, "blockbusterowym" stylu. Nie mam wątpliwości, że komiks zainspirował filmowe uniwersum Marvela. Rozumiem, że nie każdemu taka wersja superbohaterów będzie pasować, ale mnie podobało się bardzo, zwłaszcza że Avengersów w bardziej tradycyjnym, cukierkowym wydaniu jest na pęczki.
Szymon Klich - awatar Szymon Klich
ocenił na83 lata temu
Superman: Czerwony syn Mark Millar
Superman: Czerwony syn
Mark Millar Kilian Plunkett Dave Johnson
Interesują mnie alternatywne światy i historie typu „co by było gdyby”, dlatego po Czerwonego Syna sięgnąłem z dużą ciekawością. Na co dzień nie jestem wielkim fanem Supermana, ale sam koncept tej opowieści mnie kupił. Mark Millar — twórca znany m.in. z The Ultimates czy Kick-Ass — wziął na warsztat ikonę amerykańskiej popkultury i postawił ją w zupełnie innym kontekście historycznym. Tutaj Kal-El nie ląduje w Kansas, lecz w ZSRR i dorasta w realiach radzieckiego systemu. To odwrócenie mitu Supermana jest sercem tej historii. Zamiast symbolu amerykańskiego snu dostajemy symbol potęgi komunizmu. Ten zabieg otwiera pole do wielu ciekawych rozważań politycznych i ideologicznych. Fabularnie to naprawdę solidna opowieść, z kilkoma twistami, które potrafią zaskoczyć. Podobało mi się, jak Millar bawi się znanymi postaciami z uniwersum DC. Wonder Woman, Brainiac czy przede wszystkim Lex Luthor (wraz z Lois Luthor) zostali przedstawieni w odświeżony, ale logiczny sposób. Szczególnie relacja Luthora z Supermanem jest tu ciekawie rozpisana — jako starcie dwóch wizji świata, a nie tylko klasyczne dobro kontra zło. Klimat komiksu jest chłodny, momentami wręcz propagandowy w tonie — i to działa. Czuć ciężar ideologii, kontrolę, napięcie między wolnością jednostki a bezpieczeństwem zbiorowym. To nie jest typowa historia o pelerynie i ratowaniu świata, ale bardziej polityczna przypowieść o władzy i jej konsekwencjach. Jeśli chodzi o stronę wizualną, jest poprawnie. Dave Johnson i Kilian Plunkett wykonali solidną robotę, choć kreska nie wyróżnia się szczególnie na tle komiksów z początku lat 2000. Momentami ma lekko kreskówkowy charakter, co nie zawsze idealnie współgra z ciężarem tematu, ale ogólnie spełnia swoje zadanie.
CzytamDymki - awatar CzytamDymki
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Niezwykła historia Marvel Comics

Więcej

Na początku Marvel stworzył Zagrodę i Styl.
Zagroda nie miała formy i istniała w pustce; ciemność padła na lica Rysowników.
I Duch Marvela zstąpił na oblicza Scenarzystów.
I rzekł Marvel: "Niech się stanie Fantastyczna Czwórka".
I stała się Fantastyczna Czwórka.
I ujrzał Marvel, że była dobra.

- Stan Lee.

Na początku Marvel stworzył Zagrodę i Styl.
Zagroda nie miała formy i istniała w pustce; ciemność padła na lica Rysowników.
I Duch Marvela zstąpił na oblicza Scenarzystów.
I rzekł Marvel: "Niech się stanie Fantastyczna Czwórka".
I stała się Fantastyczna Czwórka.
I ujrzał Marvel, że była dobra.

- Stan Lee.

Sean Howe Niezwykła historia Marvel Comics Zobacz więcej
Więcej

Video

Video