Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury

Okładka książki Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury Steven Pinker
Okładka książki Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury
Steven Pinker Wydawnictwo: Zysk i S-ka nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
984 str. 16 godz. 24 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Tytuł oryginału:
The Better Angels of Our Nature. Why Violence Has Declined
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2015-11-23
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-23
Data 1. wydania:
2011-10-04
Liczba stron:
984
Czas czytania
16 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377857748
Tagi:
przemoc wojna ludzkość
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
66 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
196
4

Na półkach:

To jedna z tych książek, które zmieniają sposób patrzenia i myślenia na pewne sprawy. Równie mądra i w takim samym stopniu wpływająca na czytelnika co inne dzieło Pinkera "Tabula rasa".

To jedna z tych książek, które zmieniają sposób patrzenia i myślenia na pewne sprawy. Równie mądra i w takim samym stopniu wpływająca na czytelnika co inne dzieło Pinkera "Tabula rasa".

Pokaż mimo to

avatar
1579
207

Na półkach: ,

Zmierzch przemocy Stevena Pinkera to dzieło monumentalne, poświęcone wielu różnym aspektom przemocy a w zasadzie jej stopniowemu zanikaniu.

Autor dość gruntownie rozprawia się z tematem wojen i wszelkiej maści konfliktów zbrojnych, przytaczając statystyki dowodzące, iż procentowo liczba ich ofiar w stosunku do ogółu ludności w danej epoce stale maleje.

Całkiem brawurowo rozprawia się również z popularnym w dzisiejszych czasach mitem, że dawniej było bezpieczniej niż teraz. I ogólnie rzecz biorąc, łykałem zdanie po zdaniu jak świeże maliny, dopóki naukowiec nie poruszył tematu wszelakiej maści praw...

Temat praw kobiet potraktowany został nieco po macoszemu, ograniczenie go do gwałtu i prawa własności do kobiecego ciała jest sporym uproszczeniem.
Być może z anglosaskiego punktu widzenia jest aż tak dobrze, że uprawnionym zda się twierdzenie autora, iż:

"Dzisiaj wszyscy jesteśmy feministami. W kulturze zachodniej przeciętne poglądy mężczyzn i kobiet coraz bardziej zbliżają się do siebie"

Jednakowoż działaczki ruchów kobiecych z innych kręgów kulturowych z pewnością byłyby odmiennego zdania. Wystarczy choćby spojrzeć na obecną sytuację w naszym kraju i polaryzację postaw wobec prawa do aborcji.

Spoglądając nieco szerzej, poza przemocą fizyczną, istnieje również psychiczne znęcanie się zarówno nad kobietami, jak i nad dziećmi. Bywa, iż nawet bardziej dotkliwe niż zadawanie czysto fizycznego bólu. Osoba bezustannie uzależniana, poniżana i niedoceniana traci szacunek do siebie, co niejednokrotnie kończy się w sposób drastyczny.
I mówiąc krótko pochylenia się nad tym aspektem przemocy w tym opracowaniu brakuje...

Co zaś się tyczy praw zwierząt, to wywód Pinkera niebezpiecznie ociera się o domowe przedszkole...
Argumentacja, że człowiek posiada typowe dla drapieżcy przystosowania jest rzekłbym dość egzotyczna...

Gdzież są te nasze kły?
Gdzie pazury?
Gdzie superkwaśne środowisko żołądka pozwalające trawić surowe mięśnie i ścięgna?
I wreszcie, gdzie nasze krótkie jelita pozwalające szybko wydalać toksyczne substancje?

Homo sapiens jest istotą wszystkożerną, mogącą spożywać każdy rodzaj pokarmu, niektóre jego rodzaje wyłącznie po uprzedniej obróbce termicznej i z pewnością nie posiada przystosowań typowo "drapieżniczych".
Gdybyśmy byli w stanie tak jak wilk czy inny gepard polować za pomocą tego, co dała nam natura, nasi przodkowie nie potrzebowaliby włóczni i łuków, by przetrwać.

Sporym faux pas Pinkera jest cały podrozdział o prawach zwierząt, odwoływanie się do argumentów rodem z ezoter.pl by uzasadnić ideę wegetarianizmu, vide czystość-nieczystość dietetyczna, zamiast skupić się na argumentach racjonalistycznych, obniża wartość merytoryczną całości tej pracy.

Dla każdej istoty ludzkiej posiadającej sprawny organ wzroku i w miarę dobrze funkcjonujący mózg oczywistą oczywistością jest, iż zwierzę potrafi odczuwać cierpienie. Wystarczy kopnąć oponę samochodu i obserwować reakcję, po czym to samo uczynić psu (jest to czystej wody eksperyment myślowy, nie kopcie psów, pod żadnym pozorem!).

Wegetarianie, jaki i weganie, przynajmniej ci na zachodzie rezygnują z mięsa przede wszystkim ze względów etycznych, a nie estetycznych (czyste-nieczyste),tego jednak autor zdaje się nie zauważać skupiając się na karmie i bajdurzeniu o reinkarnacji.

I na koniec znowu Hitler i jego "wegetarianizm" tak, ten barbarzyńca bywał wegetarianinem, kiedy było mu to na rękę np. podczas kampanii wyborczej za radą Goebelsa, by pokazać narodowi swą ascezę i totalne poświęcenie dla Rzeszy.
Człowiekiem niezwykle popularnym w ówczesnych Niemczech był Ghandi, Volk doceniał jego ideowość, główny propagandysta Führera wykoncypował więc, że niezbyt popularny Adi podepnie się pod docenianą wszem i wobec ascezę i zadziałało.

Aż mi przykro dawać tylko siedem gwiazdek, za tak ogromną pracę, ale niestety rozdział o prawach kobiet jest mierny, a ten o prawach zwierząt jest po prostu dziwny...

Zmierzch przemocy Stevena Pinkera to dzieło monumentalne, poświęcone wielu różnym aspektom przemocy a w zasadzie jej stopniowemu zanikaniu.

Autor dość gruntownie rozprawia się z tematem wojen i wszelkiej maści konfliktów zbrojnych, przytaczając statystyki dowodzące, iż procentowo liczba ich ofiar w stosunku do ogółu ludności w danej epoce stale maleje.

Całkiem brawurowo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
106
33

Na półkach:

Kawał lektury. Steven Pinker na prawie 900 stronach przedstawia temat przemocy. Jest to chyba najbardziej wszechstronne ujęcie tak tajemniczego dla ludzkości zagadnienia. Autor sięga do historii (od prehistorii do czasów współczesnych) podając ciekawe statystyki liczbowe. To w nich zawarty jest racjonalizm, bo często człowiek opisując brutalne wydarzenia kieruje się emocjami. A w liczby są obiektywne. Może to niektórych trochę przytłaczać, jednak bez tego ciężko byłoby o zaufanie treści książki. Są rozdziały bardzo wciągające i ciekawe, np. te dotyczące średniowiecza lub przeprowadzonych eksperymentach psychologicznych. Z drugiej strony są też trudne wymagające skupienia i dłuższej refleksji np. opisujące filozoficzno-psychologiczne ujęcie i podział moralności. Nie ukrywam, że ten dział dał mi w kość, bo nie chciałem tak po prostu przewertować kartek bez zrozumienia. Podobnie było z działem dotyczącym budowy i reakcji poszczególnych części mózgu człowieka, ale także i zwierząt. Zależności w pracy poszczególnych segmentów są bardzo złożone i tajemnicze i dla laika anatomii może sprawić problem z zapamiętaniem skomplikowanego nazewnictwa. Mózg to olbrzymi narząd i każda jego część jest bardzo istotna w naszym funkcjonowaniu.

Czasami zdarzało się, że nie mogłem zgodzić się z autorem w pewnych kwestiach. Np. nie mogę zrozumieć tak łagodnego języka w stosunku do Niemiec w czasie wojny. Np. przedstawiono, że Niemcy w latach trzydziestych zostawiły kryzys za sobą i stawały się przemysłową potęgą, z czego wniosek, że zamożność danego kraju nie ma wpływu na przemoc (w przypadku Niemiec podczas II wojny światowej masowe ludobójstwa). Z drugiej strony mnie przedstawiano historię, o tym, że Niemcy były bardzo zadłużone. Mieli też widmo przegranej pierwszej wojny światowej. Autor łagodnie podchodzi do samego Hitlera tłumacząc, że w latach dwudziestych musiał znosić upokorzenia i żyć w niebezpiecznych czasach. Wątek niemiecki pojawia się bardzo często w książce. Wątek polski można policzyć na palcach jednej ręki. Sprawia to wrażenie, że skupiono się bardziej na oprawcy, niż na ofierze, co nie byłoby złe w takiej książce gdyby nie to, że wyczułem próbę zrehabilitowania Niemiec, tłumacząc bieg wydarzeń, które doprowadziły do II wojny światowej. Nie odpowiada mi takie przedstawienie historii jako Polakowi. Sam Hitler był niezbyt błyskotliwym, leniwym człowiekiem, ale jednak jednym z największych szkodników XX wieku.

Należą się jednak brawa dla Stevena Pinkera za tak olbrzymią pracę włożoną w napisanie książki o przemocy. Zestawienie dużej ilości idei filozoficznych, dat, wydarzeń w różnych regionach świata i w różnych epokach daje człowiekowi szukającemu odpowiedzi na brutalność tego świata satysfakcjonującą odpowiedź. Daje do zrozumienia, że przyszłość zmieni się na lepsze, jednak nie w sposób naiwny. Nasze demony tak szybko nie znikną jednak nie możemy negować tego, że poszczególne wskaźniki przestępczości maleją.

Kawał lektury. Steven Pinker na prawie 900 stronach przedstawia temat przemocy. Jest to chyba najbardziej wszechstronne ujęcie tak tajemniczego dla ludzkości zagadnienia. Autor sięga do historii (od prehistorii do czasów współczesnych) podając ciekawe statystyki liczbowe. To w nich zawarty jest racjonalizm, bo często człowiek opisując brutalne wydarzenia kieruje się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1148
407

Na półkach:

Świetna książka, naprawdę rewelacyjna. Z czystym sumieniem polecam. Sprawi niezwykłą przyjemność każdemu, kto lubi nowe informacje, dobry styl pisarski i teorie nadające zjawiskom sens.

Nie dam maksymalnej ilości gwiazdek za najsłabszą część - he he akurat psychologiczną. "Najsłabszą" to jednak znaczy i tak dobrą.

Z czystym sumieniem polecam, dawno żadna książka nie sprawiła mi tyle przyjemności.

Świetna książka, naprawdę rewelacyjna. Z czystym sumieniem polecam. Sprawi niezwykłą przyjemność każdemu, kto lubi nowe informacje, dobry styl pisarski i teorie nadające zjawiskom sens.

Nie dam maksymalnej ilości gwiazdek za najsłabszą część - he he akurat psychologiczną. "Najsłabszą" to jednak znaczy i tak dobrą.

Z czystym sumieniem polecam, dawno żadna książka nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
11
11

Na półkach: ,

Generalnie jest to książka, którą warto przeczytać, ale niestety tytuł jest niezgodny z treścią, a może autor jest totalnie zmanipulowany i nie dostrzega rzeczywistości, którą też można znaleźć w danych statystycznych, ale innych niż te prezentowane w jego książce. Adekwatny tytuł powinien brzmieć: Zmierzch przemocy fizycznej. Dawniej ta dominowała, ale ludzie z tzw. elit dawno doszli do wniosku, że lepiej ludziom wyprać mózgi, żeby byli niewolnikami bez kajdan i jeszcze bronili zaciekle tego wspaniałego systemu, gdzie wydaje im się, że są wolni, gdzie mają iluzję demokracji i wyboru towarów na półkach.
A poza tym ci naprawdę rządzący już zrozumieli, że wojny fizyczne dają niepewny zysk z grabieży, a za to pewne straty materialne. Dawniej nie dało się inaczej, ale w epoce globalizacji lepiej podbijać ekonomicznie i jeszcze mieć wdzięczność podbitych. 100 lat temu zrozumieli też, że równouprawnienie daje im dostęp do taniej pracy kobiet itd. mógłbym wymieniać, ale autor książki Mit chorób nieuleczalnych i wielki biznes już to zrobił. Przeczytałeś?
Niby książka dotyczy medycyny, ale tak naprawdę centralnie dotyczy dezinformacji jako oręża wojny, która cały czas się toczy, a trup sieje się gęściej niż podczas wojen światowych. I są na to dowody.
Tyle, że w tej książce kręci się to bardziej wokół medycyny, a nie tak jak w Orężu Wojny Wołkowa wokół działania służb.
Pinker odwołuje się też do ewolucji, ale tu sprawy są dawno rozstrzygnięte naukowo. Warto przeczytać Samolubny Gen Richarda Dawkinsa. Tam kwestia przemocy (czy jest wrodzona, czy nie i na ile) jest świetnie wyłożona.

Generalnie jest to książka, którą warto przeczytać, ale niestety tytuł jest niezgodny z treścią, a może autor jest totalnie zmanipulowany i nie dostrzega rzeczywistości, którą też można znaleźć w danych statystycznych, ale innych niż te prezentowane w jego książce. Adekwatny tytuł powinien brzmieć: Zmierzch przemocy fizycznej. Dawniej ta dominowała, ale ludzie z tzw. elit...

więcej Pokaż mimo to

avatar
869
853

Na półkach:

W skrócie: lektura obowiązkowa. Nie tylko ze względu na temat i postawioną tezę – żyjemy w najbardziej pokojowej epoce w ludzkości, ale również ze względu na dziesiątki zagadnień poruszanych wokół tej tezy. Mamy tu i filozofię, etykę, socjologię, psychologię, nauki przyrodnicze, statystykę, historię. Wszystko podane precyzyjnie, czasem może zbyt przegadane przykłady, dla jasności wywodu mógłby autor czasem powściągnąć swoje zapędy publicystyczne, choć dzięki temu bywa lekko i zabawnie. Ale jeśli chodzi o autora Pięknego stylu, przymykam na to oko, choć redaktor spokojnie miałby tam co wykreślić. Tyle w kilku zdaniach ...
[całość]
http://www.speculatio.pl/zmierzch-przemocy/

W skrócie: lektura obowiązkowa. Nie tylko ze względu na temat i postawioną tezę – żyjemy w najbardziej pokojowej epoce w ludzkości, ale również ze względu na dziesiątki zagadnień poruszanych wokół tej tezy. Mamy tu i filozofię, etykę, socjologię, psychologię, nauki przyrodnicze, statystykę, historię. Wszystko podane precyzyjnie, czasem może zbyt przegadane przykłady, dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
138
9

Na półkach: ,

Zaczęłam czytać niejako "ku pokrzepieniu serc" ;) ale okazało się, że ta książka to coś więcej.
Teza, że mamy do czynienia z zanikaniem przemocy mogłaby pewnie zostać wyłożona w jakimś mniej lub bardziej zwięzłym artykule prasowym, Steven Pinker jednak karmi nas wiedzą, badaniami naukowymi, z wszelkich możliwych dziedzin i to jest największym atutem tej książki. To też usprawiedliwia jej długość. Naprawdę warto poświęcić jej czas.

Zaczęłam czytać niejako "ku pokrzepieniu serc" ;) ale okazało się, że ta książka to coś więcej.
Teza, że mamy do czynienia z zanikaniem przemocy mogłaby pewnie zostać wyłożona w jakimś mniej lub bardziej zwięzłym artykule prasowym, Steven Pinker jednak karmi nas wiedzą, badaniami naukowymi, z wszelkich możliwych dziedzin i to jest największym atutem tej książki. To też...

więcej Pokaż mimo to

avatar
77
79

Na półkach:

Intelektualna podróż po świecie przemocy. Szczególnie wnikliwy umysł autora, powinien być wzorem analizy źródeł i otaczającej rzeczywistości. Choć specyficzny język nie każdemu przypadnie do gustu to gdy już ktoś go polubi, a temat, o którym pisze autor zaciekawi, literatura wciągnie bez reszty.
Książka to obszerne studium przemocy, a właściwie analiza jak zmieniała się przemoc na przestrzeni lat do czasów współcznesnych.
Nie brakuje tutaj przykładów wszelakich odmian przemocy, od kar cielesnych jak w przypadku np. tortur czy próbie wychowywania dzieci. Zabójstw, gwałtów, wojen czy konflików, a także innych różnych form przemocy wewnętrznej czy zewnętrznej państw czy w państwach.
Nie zabrakło również przykładów ofiar tj. niemowlaków, dzieci, kobiet(w tym "czarownic"),więźniów, żołnierzy, cywilów, homoseksualistów, murzynów, indian itd.
Co możemy zrobić, co redukuje przemoc, a co ją nasila? Czy rzeczywiście obecnie jest tak mało przemocy i dlaczego? Próby odpowiedzi na te pytania, znajdziemy w tej książce.
Fanów Stevena Pinkera nie trzeba namawiać i nie będą zawiedzeni. Ludzie zainteresowani zjawiskiem przemocy, naszą przeszłością, naturą ludzką czy spełniających się w rozwoju intelektualnym, powinni śmiało sięgać po tę książkę. Nawet jeśli nie zawsze czyta się łatwo, zdarzają się momenty mniej ciekawe. To ogrom wyniesionej wiedzy, na pewno to zrekompensuje.

Intelektualna podróż po świecie przemocy. Szczególnie wnikliwy umysł autora, powinien być wzorem analizy źródeł i otaczającej rzeczywistości. Choć specyficzny język nie każdemu przypadnie do gustu to gdy już ktoś go polubi, a temat, o którym pisze autor zaciekawi, literatura wciągnie bez reszty.
Książka to obszerne studium przemocy, a właściwie analiza jak zmieniała się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
582
568

Na półkach: , , , ,

Czytanie "Zmierzchu przemocy" Stevena Pinkera uznaję za niezwykle cenną przygodę intelektualną. Pozycja jest dość duża objętościowo i wymagająca skupienia. Lektura tej monografii nie pozostawiła mnie obojętnym na poruszane kwestie. Już powyższe ogólniki świadczą, że gorąco polecam pracę, a szczegółowo uzasadnię to poniżej.

Syntetyczność pracy jest paradoksalnie wzmacniania przez wydarzania ostatnich lat, które siłą rzeczy nie mogły być przedmiotem analiz Pinkera. Chodzi mi oczywiście o Arabską Wiosnę. Autor pracę oddał do druku wiosną 2011, kiedy zamęt w Tunezji i Egipcie nabierał rozpędu. Jedynie wspomniał, że wydarzenia na północy Afryki będą miały konsekwencje globalne.

Nam, mądrzejszym o ostatnie 5 lat, wydawać by się mogły najważniejsze tezy autora co najmniej niepełne. Jednak tu wychodzi błyskotliwość Pinkera. Skoro przekonująco argumentował, że XX wiek nie jest najbardziej morderczym wiekiem w historii naszego gatunku, to zapewne pisząc pracę dziś nie zmieniłby zdania na podstawie bliskowschodnich zajść.

Argumenty jakie wytoczył w obronie swojej fundamentalnej tezy o zaniku przemocy są w większości nie do zbicia i zaledwie mniejszość z nich może być uznana za dyskusyjne.

"Zmierzch przemocy" jest wprost brawurowa na pierwszych 400-stu stronach. Przegląd ludzkich zachowań na przestrzeni wieków, ciągła socjalizacja w kierunku poprawy życia każdego to bardzo przekonujący rys pochwały ludzkich poczynań. Jedynie brakuje mi tutaj odniesienia się do istniejących kompletnie innych modeli, które tak zwanej liberalnej demokracji zachodu nie planują inkorporować do swoich państw.

W całej pracy pojawia się wiele trafnych opisów problemu, który mnie nurtuje od dawna. Chodzi o mój problem ze zrozumieniem umysłu ludzi starożytnych, dla których niewolnik był towarem, średniowiecznych, dla których innowierca to często nie-człowiek, a dla mężczyzny jeszcze w XIX wieku, kobiety i dzieci musiały być obiektywnie dyskryminowane. Dlaczego to wszystko nie rodziło u nich pytań o poprawności swego zachowania?! Pinker właśnie temu procesowi poświęca sporo uwagi opisując kontekst kulturowy, społeczny i psychologiczny.
Syntezy poprzedzone są smaczkami, jak chociażby w postaci historii księcia Brunszwiku (strona 190-191) w kontekście tortur. Genialne.

Daje jasny i mocny w prostocie opis sensu oświeceniowego humanizmu (strona 245),który niestety jeszcze dziś stanowi dla konserwatywnych Europejczyków jedną z największych klęsk rozumu.

Dla historyków ciekawe mogą sie wydać, niespotykane zbyt często, opisy wydarzeń, które stawiają na głowie nasz europocentryczny ogląd dziejów. Zadam jedynie pytanie retoryczne. Kto słyszał o powstaniu An Lushana w Chinach w VIII wieku (strona 260)? Zginęło w nim ponad dwukrotnie więcej osób niż podczas Pierwszej Wojny Światowej i procentowo jest to największa liczba ofiar w jednym konflikcie (w odniesieniu do aktualnej liczby mieszkańców Ziemi).

Oczywiście wiek XX to wyzwanie dla kogoś, kto ma za cel udowodnić tezę o naszym stawaniu się lepszymi. Opisując epokę zimnowojenną i wyścig zbrojeń zaprezentował wykres, który wart jest głębszej refleksji czytelnika. Chodzi o sukcesywną rezygnację krajów z arsenału jądrowego (strona 356).

Bardzo ciekawie nakreślił metodami psychologicznymi ludobójstwa, które zdarzyły się w ostatnich dziesięcioleciach (strony 425-430). Wyjaśnił, nie znaczy że usprawiedliwił czy zrozumiał. Postarał się, według mnie przekonująco, opisać zjawisko bestialstwa, które jest w tym sensie ludzkie - bo to człowiek zgotował drugiemu taki los.

W odniesieniu do problemu islamskiego, Pinker wydaje się być optymistą, o czym świadczy fragment o zmniejszającym się poparciu świata muzułmańskiego dla terroryzmu (strony 465-466). Tu jednak ostatnie lata dałyby autorowi wiele nowych przemyśleń i zapewne zmieniłyby akcenty zaprezentowane w "Zmierzchu przemocy". Daje mi to jednak nadzieję na kolejną pracę autora w niedalekiej przyszłości.

Autor dobitnie pokazuje, że wiek XX niezwykle poprawił pozycję jednostki wobec machiny państwa, wichur dziejowych i zapędów dyktatorskich jednostek. Jasno zaprezentował wszystkie zdobycze humanizacji - upodmiotowienie dzieci (kłaniają się bajki braci Grimm, które bardzo celnie poddaje dekonstrukcji),kobiet, mniejszości etnicznych, zwierząt. Argumenty z tej grupy wydały mi się najtrafniejsze i niepodważalne.

Bardzo ciekawie wyjaśnia stany umysłu ludzi (strona 551-558),którzy jeszcze 100 lat temu profilaktycznie bicie dzieci uważali za coś normalnego. Opisuje trudny proces socjalizacji, który w relacji rodzic-dziecko doprowadził do poprawy losu tych ostatnich. Teraz łatwiej jest mi zrozumieć (ale nie usprawiedliwić),czemu z jednej strony ludzie, codziennie czytając Nowy Testament ze słowami "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie" uważali, że stosują się do chrześcijańskich zasad, a z drugiej mogli torturować pociechy.

Do drugiej części pracy mam kilka krytycznych uwag. Przedstawiając ludzkie wewnętrzne demony, do zaprezentowanych typów przemocy wplatał opisy aktywności mózgu, które mają być mostem do 'twardej nauki', czyli badań neuronalnych. Ten fragment przypomina mi wcześniejszą pracę Pinkera "Tabula rasa", przez którą do tej pory, nie udało mi się przebrnąć. Zapewne jest to ciekawe i ważne, ale dla mnie ciężkie w odbiorze.

Same typy przemocy są bardzo ciekawie nakreślone (strona 649) i na kolejnych stronach pogłębione poprzez liczne trafne przykłady zachowań.
Przy opisie jaśniejszej strony naszej psychiki pojawiają się nawet żartobliwe smaczki, jak opis łamania samokontroli przy jedzeniu czekolady (strona 754). Gorąco polecam wszystkim ascetom.

Podsumowując. Praca "Zmierzch przemocy" to intelektualna uczta nawet, a może przede wszystkim, gdy nie wszystkie argumenty do nas trafiają.
Lektura obowiązkowa dla spragnionych intelektualnej uczty.

Czytanie "Zmierzchu przemocy" Stevena Pinkera uznaję za niezwykle cenną przygodę intelektualną. Pozycja jest dość duża objętościowo i wymagająca skupienia. Lektura tej monografii nie pozostawiła mnie obojętnym na poruszane kwestie. Już powyższe ogólniki świadczą, że gorąco polecam pracę, a szczegółowo uzasadnię to poniżej.

Syntetyczność pracy jest paradoksalnie wzmacniania...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1046
290

Na półkach: ,

Szczerze polecam, szczególnie tym, którzy wzdychają za [i]starymi, dobrymi czasami[/i], które to jak pokazuje książka można określić dowolnie, byle nie jako dobre. Nader trafna jest zawarta w książce krytyka religijnego zabobonu, interesująca jest też teza autora dotycząca powodu spadku przemocy. Podejrzewam jednak, iż owe dzieło wywoła spazmy i ślinotok u określonego typu czytelników, co osobiście uznaje za kolejny jej plus.

Szczerze polecam, szczególnie tym, którzy wzdychają za [i]starymi, dobrymi czasami[/i], które to jak pokazuje książka można określić dowolnie, byle nie jako dobre. Nader trafna jest zawarta w książce krytyka religijnego zabobonu, interesująca jest też teza autora dotycząca powodu spadku przemocy. Podejrzewam jednak, iż owe dzieło wywoła spazmy i ślinotok u określonego typu...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    696
  • Przeczytane
    78
  • Posiadam
    27
  • Teraz czytam
    11
  • Psychologia
    9
  • Ulubione
    5
  • Chcę w prezencie
    5
  • Popularnonaukowe
    4
  • Do kupienia
    4
  • Nauki społeczne
    3

Cytaty

Więcej
Steven Pinker Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury Zobacz więcej
Steven Pinker Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury Zobacz więcej
Steven Pinker Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także