rozwińzwiń

Głowa do liczb

Okładka książki Głowa do liczb Barbara Oakley
Okładka książki Głowa do liczb
Barbara Oakley Wydawnictwo: Helion informatyka, matematyka
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
informatyka, matematyka
Tytuł oryginału:
A Mind for Numbers: How to Excel at Math and Science (Even If You Flunked Algebra)
Wydawnictwo:
Helion
Data wydania:
2015-11-20
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-20
Data 1. wydania:
2014-07-31
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328314931
Tłumacz:
Olga Kwiecień
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Naucz się nauczania. Praktyczne wykorzystanie osiągnięć neurobiologii Barbara Oakley, Beth Rogowsky, Terrence Sejnowski
Ocena 8,3
Naucz się nauc... Barbara Oakley, Bet...
Okładka książki Ucz się szybko i skutecznie bez zbędnego zakuwania. Poradnik dla dzieci i młodzieży Alistair McConville, Barbara Oakley, Terrence Sejnowski
Ocena 8,0
Ucz się szybko... Alistair McConville...
Okładka książki Mistrzowski samouk. Jak łatwo i skutecznie doskonalić się w dowolnej dziedzinie Barbara Oakley, Olav Schewe
Ocena 7,4
Mistrzowski sa... Barbara Oakley, Ola...
Okładka książki Uncommon Sense Teaching. Practical Insights in Brain Science to Help Students Learn Barbara Oakley, Beth Rogowsky, Terrence J. Sejnowski
Ocena 0,0
Uncommon Sense... Barbara Oakley, Bet...

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
141 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
98
98

Na półkach:

"Głowa do liczb" autorstwa Barbary Oakley to fascynująca podróż do świata nauki i techniki, ukazująca, jak efektywniej uczyć się matematyki i innych trudnych dziedzin. Oakley, korzystając z własnych doświadczeń z przekształcenia się z artystki w inżynierkę, przekonująco przedstawia strategie nauki, które mogą pomóc każdemu pokonać bariery w zdobywaniu wiedzy matematycznej.

Jej podejście do nauki oparte na neurobiologii i psychologii kognitywnej otwiera nowe perspektywy, zdejmując z matematyki aurę trudności. Autorka nie tylko dzieli się technikami skutecznego uczenia się, ale także ukazuje, jak zmienić swoje podejście psychiczne wobec nauki trudnych przedmiotów.

Dla mnie osobiście, "Głowa do liczb" stała się inspiracją do przezwyciężenia strachu przed matematyką i skonfrontowania się z trudnościami poznawczymi. Ta książka to nie tylko poradnik, ale także motywująca opowieść o tym, jak zmienić swoje myślenie i odnaleźć radość w zdobywaniu nowej wiedzy.

"Głowa do liczb" autorstwa Barbary Oakley to fascynująca podróż do świata nauki i techniki, ukazująca, jak efektywniej uczyć się matematyki i innych trudnych dziedzin. Oakley, korzystając z własnych doświadczeń z przekształcenia się z artystki w inżynierkę, przekonująco przedstawia strategie nauki, które mogą pomóc każdemu pokonać bariery w zdobywaniu wiedzy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
103
32

Na półkach:

W książce znajduje się wiele wartościowych treści, które powinny być wdrażane w systemie szkolnictwa w PL, a niestety nie są. Głównym przesłaniem jest to, że aby się czegoś nauczyć trzeba przede wszystkim pracować z materiałem aktywnie. Co to znaczy? Że nie wystarczy podkreślić lub przepisać interesujące nas fragmenty, a następnie powtórnie je przeczytać. Przede wszystkim powinniśmy zadawać sobie pytania oraz na nie odpowiadać "z głowy" dzięki czemu unikamy iluzji wiedzy. Wyobrażanie sobie czegoś jako coś co znamy, stosowanie powtórek, próba wytłumaczenia komuś przyswajanego materiału itd. to techniki które autorka zaleca stosować aby materiał pozostał w głowie.
Podsumowując książka opisuje najważniejsze aspekty jak się uczyć, a nie tylko studiować materiał.

W książce znajduje się wiele wartościowych treści, które powinny być wdrażane w systemie szkolnictwa w PL, a niestety nie są. Głównym przesłaniem jest to, że aby się czegoś nauczyć trzeba przede wszystkim pracować z materiałem aktywnie. Co to znaczy? Że nie wystarczy podkreślić lub przepisać interesujące nas fragmenty, a następnie powtórnie je przeczytać. Przede wszystkim...

więcej Pokaż mimo to

avatar
266
32

Na półkach:

Raczej bardzo odkrywczych rzeczy w tej książce nie uświadczycie. Ja jako osoba, która zawsze miała złe oceny i nigdy nie była uczona "jak się uczyć" uważam ten tytuł za obowiązkowy. Z całego serca polecam.

Raczej bardzo odkrywczych rzeczy w tej książce nie uświadczycie. Ja jako osoba, która zawsze miała złe oceny i nigdy nie była uczona "jak się uczyć" uważam ten tytuł za obowiązkowy. Z całego serca polecam.

Pokaż mimo to

avatar
16
9

Na półkach:

ksiazka dla max 12-15 latka o podstawowych metodach uczenia sie , mianowicie, czytaj ze zrozumieniem, powtarzaj material, ucz sie w swoim tempie, nie odkladaj na pozniej, nie musisz byc geniuszem zeby tez odniesc sukces - oszczedzilem wam 300 stron amerykanskiego lania wody, nie dziekujcie

ksiazka dla max 12-15 latka o podstawowych metodach uczenia sie , mianowicie, czytaj ze zrozumieniem, powtarzaj material, ucz sie w swoim tempie, nie odkladaj na pozniej, nie musisz byc geniuszem zeby tez odniesc sukces - oszczedzilem wam 300 stron amerykanskiego lania wody, nie dziekujcie

Pokaż mimo to

avatar
180
112

Na półkach: , ,

Przewrotu kopernikańskiego ta książka nie wywołała w moim umyśle :/ Niemniej, lektura przystępna i obfita w analogie. A przez analogie prosta droga do nauk ścisłych ;)

Przewrotu kopernikańskiego ta książka nie wywołała w moim umyśle :/ Niemniej, lektura przystępna i obfita w analogie. A przez analogie prosta droga do nauk ścisłych ;)

Pokaż mimo to

avatar
47
42

Na półkach:

Dobrze, że pojawiają się pozycje, które podpowiadają nam jak się uczyć. Jeśli chcemy usprawnić własną naukę czy redukować deficyt systemu edukacji to właśnie tu powinniśmy zacząć.

Autorka "Głowy do liczb" stara się przybliżyć podstawy naukowe procesu nauki, podać metody i techniki jak np. unikać prokrastynacji czy memoryzować. A to wszystko okraszone opowieściami z życia.

Brzmi dobrze i zachęcająco. Jednak rasowy czytelnik poradników o efektywnym działaniu poznał je już wcześniej i to podane w bardziej czytelnej oraz praktycznej formie.
Nie mniej z lektury można trochę wyciągnąć i faktycznie zastosować w życiu.

Dobrze, że pojawiają się pozycje, które podpowiadają nam jak się uczyć. Jeśli chcemy usprawnić własną naukę czy redukować deficyt systemu edukacji to właśnie tu powinniśmy zacząć.

Autorka "Głowy do liczb" stara się przybliżyć podstawy naukowe procesu nauki, podać metody i techniki jak np. unikać prokrastynacji czy memoryzować. A to wszystko okraszone opowieściami z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
81
6

Na półkach: , ,

Ta książka uczy różnych strategii efektywnego uczenia się matematyki, nauk ścisłych i innych przedmiotów. Narzędzia z książki są bardzo skuteczne w poprawie ogólnej produktywności życia. Dowiesz się również, jak mózg się uczy.

Ta książka uczy różnych strategii efektywnego uczenia się matematyki, nauk ścisłych i innych przedmiotów. Narzędzia z książki są bardzo skuteczne w poprawie ogólnej produktywności życia. Dowiesz się również, jak mózg się uczy.

Pokaż mimo to

avatar
25
25

Na półkach:

Barbara Oakley
„Głowa do liczb”

Przedmiotów ścisłych można się nauczyć. Nie tylko geniuszom się to udało!

Publikacja „Głowa do liczb” autorstwa Barbary Oakley to niezwykła podróż w głąb ludzkiego umysłu, sposobu postrzegania, uczenia się, a także mierzenia się z trudami, które wynikają nierzadko z prokrastynacji. Autorka jest jakby doświadczalnie najlepszym przykładem, że można się zaprzyjaźnić z naukami ścisłymi, nawet jeśli wydaje się to z początku niemożliwe. Dzisiaj pani doktor z zakresu inżynierii systemów, która ma rozległą wiedzę z zakresu termodynamiki, elektromagnetyki, akustyki, a także chemii fizycznej, zaczynała jako wielbicielka języka rosyjskiego. Zupełnie nieumiejąca się odnaleźć w świecie liczb, równań, czy twierdzeń.

„Patrząc na moje słabe stopnie i kompletną bezradność wobec techniki, mogłam jedynie dojść do wniosku, że nie jestem zbyt bystra, a przynajmniej nie w tych dziedzinach. Wtedy sobie tego nie uświadamiałam, jednak mój obraz siebie jako osoby, która nie radzi sobie z technologią, matematyką czy przedmiotami ścisłymi, kształtował moje życie. Źródłem tego wszystkiego były moje problemy z matematyką. Zaczęłam traktować równania i liczby jako coś w rodzaju śmiertelnych chorób, których należy unikać za wszelką cenę”.

Takie właśnie podejście sprawiło, że w zasadzie nadzieje na opanowanie matematyki i innych pokrewnych dziedzin zmalały praktycznie do zera. Od czego zaczęła autorka, gdy okoliczności poniekąd zmusiły ją do zdobycia wiedzy z zakresu nauk ścisłych? Zaczęła od tego, żeby nauczyć się, jak się uczyć tych przedmiotów. O tym właśnie jest publikacja pt. „Głowa do liczb”. Gdy udało jej się zrozumieć, jak działa ludzki umysł, w jaki sposób przyswaja wiedzę, znacznie łatwiej przyszło jej mierzyć się z równaniami, specyficznym nazewnictwem, które z czasem stało się dla niej nie tak skomplikowane, jak na początku. Co więcej, gdy już przyswoiła potrzebną wiedzę, okazało się, że zaczęła lubić przedmioty ścisłe. Nagle otworzyły się przed nią nowe horyzonty. Stała się biegła nie tylko w matematyce, ale i w dziedzinach pokrewnych, które na niej bazują, jak na przykład informatyka.

Jak funkcjonuje ludzki umysł?

To, jak człowiek myśli, można sprowadzić do dwóch prostych trybów – skoncentrowanego i rozproszonego. Tryb skoncentrowany polega na skupianiu uwagi wobec rozwiązań, które pojawiają się w głowie w sposób logiczny, jakby wynikowy. Natomiast tryb rozproszony umożliwia znaleźć rozwiązanie w momencie, kiedy ktoś nie zajmuje się zagadnieniem, ale robi w tym czasie coś zupełnie innego. Można powiedzieć, że gdy myśli się w trybie rozproszonym, odpowiedź dosłownie „staje przed oczami”, zupełnie tak, jak wówczas, gdy poeta ma tak zwaną wenę twórczą. Cała sztuka polega na tym, żeby umieć się przestawiać z myślenia w trybie skoncentrowanym na rozumowanie w trybie rozproszonym. Umiejętność ta może przyjść z czasem, o wiele szybciej, gdy ktoś będzie regularnie ją ćwiczyć.

Czytając tę publikację, natrafi się w niej w końcu na takie zjawisko, jak efekt Einstellung. Polega ono na tym, że zamiast rozwiązania i kolejnego kroku następuje dłuuuga pauza – nie wiadomo, co robić dalej. Szczególnie często dochodzi do takiej sytuacji, kiedy ktoś próbuje rozwiązać problem, nie mając podstawowej wiedzy, która pozwoliłaby podejść do zadania, będąc wyposażonym w odpowiednie „narzędzia”. Autorka przestrzega więc, żeby najpierw nauczyć się podstaw, zanim ktoś będzie chciał zajmować się zagadnieniami na wyższym poziomie. W matematyce i w naukach ścisłych dość jaskrawo widać, jak bardzo bazuje się na tym, co już się wie, kiedy trzeba poszerzać wiedzę o nowe zagadnienia z danej tematyki. Mówiąc metaforycznie, trzeba wiedzieć, gdzie jest początek „A” i koniec „B”, żeby spróbować poprowadzić linię z punktu A do B.

Grupowanie wiedzy w bloki

Grupowanie wiedzy w mniejsze fragmenty autorka określa mianem zbrylania informacji. Polega to na stopniowym przyswajaniu zagadnień związanych z danym tematem. Można porównać te bloki wiedzy do kategorii, które pozwalają usystematyzować podział żywności na warzywa, owoce, pieczywo, nabiał i mięso. Każda z nich dotyczy jakby pokrewnego tematu, jednak tylko w niewielkim zakresie, chociaż zdarza się, że warzywa i mięso mają wiele wspólnego, jeśli chodzi o właściwości odżywcze, czy znajdujące się w nich pierwiastki, takie jak, chociażby żelazo. Zdobywając wiedzę, którą można zebrać najpierw w mniejszą bryłę a później w większą, udaje się poszerzać obraz dotyczący na przykład stosowania tego pojęcia, czy zakresu pojęć w codziennym życiu.

Prokrastynacja – najtrudniejszy przeciwnik w zdobywaniu i utrwalaniu wiedzy

Prokrastynacja to temat, który staje się dość popularny. Jest na tyle często poruszany, iż można powiedzieć, że jest to swego rodzaju choroba cywilizacyjna XXI wieku. Każdy się zetknął z tym pojęciem – nie tylko w teorii, a jeśli nie to dotyczy odkładania rzeczy na później i zajmowania się czymś, co jest bardziej przyjemne w subiektywnym odczuciu. Zarówno autorka, jak i wiele innych osób, których historie są przytaczane, przestrzegają przed tym, że matematyki nie można nauczyć się w pięć minut. Nie warto więc „zakuwać” przed egzaminem, ponieważ jest to tak naprawdę strata czasu.

W dodatku, to, o czym zapominają osoby uczące się, to fakt, że sen jest bardzo ważny. Pomaga nie tylko odpocząć, ale również utrwalić wiedzę, którą ktoś przyswajał tego dnia. Natomiast gdy ktoś uczy się zrywami, poświęcając wtedy na sen minimum czasu, to nauka nie jest taka efektywna, jakby mogła być, mówiąc delikatnie.

Można przyrównać studenta, który chciałby nauczyć się programu obowiązującego w danym semestrze z osobą marzącą o dużej muskulaturze. Nie uda się nabrać masy mięśniowej, idąc raz na siłownię na koniec półrocza i tak samo nie jest możliwe, żeby przyswoić cały materiał w ciągu jednego dnia. Najlepiej więc podzielić taki duży materiał na mniejsze partie i uczyć się ich systematycznie, wiedząc jednak, jak się uczyć, żeby przynosiło to zadowalające efekty.

Aktywna nauka jest o wiele korzystniejsza niż bierna

Co to znaczy uczyć się biernie? To znaczy mechanicznie zakreślać ważne zagadnienia w dokumencie lub w zeszycie, a także czytać po kilka razy jeden rozdział. Takie podejście daje złudne poczucie, że materiał został „przerobiony”, że wykonało się tytaniczną pracę, więc nie może być tak, że nie ma się wiedzy, poświęcając na jej zdobycie tak wiele czasu i energii. W rzeczywistości można jednak mieć błędne wyobrażenie o swoich postępach w nauce, o czym brutalnie ktoś się przekona prędzej czy później – na egzaminie albo w swojej pracy zawodowej.

Natomiast aktywna nauka polega na tym, że ktoś się naprawdę angażuje, by zrozumieć, czego chce się nauczyć. Warto więc przeczytać jedną kartkę z wybranej publikacji, a następnie spróbować przypomnieć sobie, czego dotyczyła treść i jakie były najważniejsze zagadnienia poruszane w takiej partii tekstu. W ten sposób można być ze sobą szczerym i dowiedzieć się na przykład, że pewnych pojęć się nie pamięta i trzeba do tego fragmentu wrócić raz jeszcze.

Jeśli ktoś spróbuje ponownie przywołać z pamięci to, czego się nauczył i w dalszym ciągu ten fragment będzie mu umykać, może się okazać, że go po prostu nie rozumie. W takim przypadku warto spróbować „rozkminić” dane zagadnienie, korzystając z innych pomocy, niż ta publikacja. Pomocne są wykłady, czy nawet coś na kształt podcastów dostępnych w Internecie. Istnieje szansa, że ktoś inny wytłumaczy takie pojęcie znacznie lepiej, niż autor publikacji, która jest obowiązkowa w szkole, czy na studiach.

Student mierzący się z przedmiotami ścisłymi mógłby wyrobić w sobie nawyk, żeby na bieżąco zadawać pytania wykładowcy. Jednak tylko wtedy, jeżeli podąża za tokiem rozumowania, czyli faktycznie słucha tego wykładu, niż próbuje „zaistnieć”, będąc myślami gdzieś daleko. Z doświadczeń niektórych osób, również tych, których biografie przytacza autorka, jasno wynika, że nieraz zadając kilka pytań prowadzącemu w czasie wykładu, może wystarczyć. Później nieraz nie trzeba już „ślęczeć” nad podręcznikami i próbować „na własną rękę” dowiedzieć się, o co chodziło na danych zajęciach.

Aktywna nauka nie może obejść się też bez emocji, a w każdym razie osobisty stosunek do niej jest bardzo ważny. Gdy ktoś potrafi odnaleźć się w sytuacji, która jest abstrakcyjna, znacznie łatwiej przychodzi nieraz pojąć, jakie mechanizmy powodują, że rezultat jest taki, a nie inny. Z publikacji tej można się dowiedzieć na przykład, że warto postawić się na miejscu konkretnej wartości, czy jakieś cząstki elementarnej, by zrozumieć jej „położenie”, środowisko, w jakim funkcjonuje oraz to, co na nią oddziałuje.

Tłumaczenie, co dane zagadnienie oznacza

Jeśli ktoś się uczy i nie wie, czy opanował materiał, można to sprawdzić w bardzo prosty sposób. Nie trzeba seriami robić testów, czy rozwiązywać podobnych zadań, co może przynieść skutek przeciwny do zamierzonego. Warto natomiast znaleźć kogoś, kto chciałby zrozumieć ten temat i spróbować mu wyjaśnić swoimi słowami, jak się go rozumie. Im prościej i zwięźlej się to uda zrobić, tym większa szansa, że ta osoba zrozumie coś w ciągu pięciu minut. Jeśli tak się stanie, oznacza to, że ktoś naprawdę dobrze się nauczył i nie potrzebuje już przekonywać się o tym, stosując w tym celu jeszcze inne metody.

Jednak równie skuteczne jest tłumaczenie samemu sobie, co się rozumie przez to, o czym się właśnie przeczytało. Jest to nieraz nie lada wyzwanie, ponieważ każdy pojmuje coś na swój sposób. Warto nieraz, zamiast próbować streścić tekst z książki, żeby ująć coś krócej, zastąpić wyrazy prostym obrazem. Może być wyobrażeniem o tym, jak coś działa, wygląda bądź też, jakie ma zastosowanie w konkretnej sytuacji. Im bardziej taki obraz jest wyrazisty i im bardziej naturalne przychodzą skojarzenia, tym później szybciej i bez wysiłku udaje się przywołać ten obraz i rozumieć, do czego się on odnosił. Jest to bardzo skuteczna mnemotechnika, dlatego wiele osób z wybitnymi osiągnięciami chętnie ją stosuje.

Przykładowo, gdy ktoś musi opanować materiał związany z układem nerwowym w obrębie kręgosłupa, może sobie wyobrazić, że pień drzewa jest kręgosłupem, a gałęzie odchodzącymi od niego połączeniami nerwowymi. Jeśli jeszcze każde to połączenie nerwowe ma swoją nazwę, najlepiej wyobrazić sobie, jaką musi wykonać czynność, bądź też co jeszcze można powiązać z tym obrazem, żeby bez wysiłku zapamiętać trudne nieraz łacińskie nazewnictwo.

Najlepiej uczyć się w swoim własnym tempie

„Możesz się przyjemnie zdziwić, odkrywając, że uczenie się powoli może oznaczać, iż poznajesz materiał dokładniej i dogłębniej niż Twoi szybciej uczący się koledzy. Jedną z najważniejszych rzeczy, które pozwoliły mi przestawić mój umysł na naukę przedmiotów ścisłych, było nauczenie się unikania pokusy, aby brać na siebie zbyt wiele zajęć z przedmiotów ścisłych równocześnie”.

Zdarza się, że zrozumienie danego zagadnienia jednym przychodzi szybciej, innym wolniej. Jeśli ktoś jest w tej drugiej grupie, nie powinien się z tego powodu czuć gorszy, czy zniechęcać się do podejmowania dalszych działań, by w końcu krzyknąć na głos, czy w środku „Eureka!”.

Niemniej, jeśli ktoś ma poważny problem z prokrastynacją, pomocne jest uczenie się metodą Pomodoro. Polega na tym, by przeznaczyć tylko 15-25 minut na naukę, jednak w tym czasie nie powinno danej osoby nic rozpraszać. Okazuje się, że takie podejście daje bardzo dobre efekty – można uczyć się niewielkim nakładem energii, nie poświęcając na tę czynność zbyt wiele czasu w ciągu dnia. Metoda ta przydaje się szczególnie tym, którzy mają na przykład problem, żeby podczas nauki nie przeglądać stron internetowych, czy portali społecznościowych.

Jak napisać egzamin, żeby być zadowolonym po ogłoszeniu wyników?

Zdawanie egzaminów bywa stresującym doświadczeniem, ponieważ można sprawdzić w ten sposób wiele różnych rzeczy. Przede wszystkim to, czy ktoś się faktycznie dobrze przygotował, ale również to, czy uczył się w odpowiedni sposób, żeby dany materiał opanować. Jeżeli ktoś sumiennie przyswajał wiedzę przez dłuższy czas i nie udało mu się zaliczyć egzaminu, może bez zażenowania porozmawiać o tym z prowadzącym. Natomiast, gdy ktoś podszedł do testu „na wariata”, ucząc się w nocy przed egzaminem lub na kilka godzin przed nim, wtedy nie można mówić o tym, że kogoś prześladuje pech czy że prowadzący i inne okoliczności się na niego „uwzięły”.

Z drugiej strony zdarza się, że komuś idzie świetnie na testach przed egzaminem, a gdy wejdzie do sali egzaminacyjnej i zasiądzie do faktycznego zbioru zadań, pojawia się jakaś niemoc. W takich sytuacjach można winić to, że nie próbowało się rozwiązywać testów w środowisku, w jakim przyjdzie zdawać faktyczny egzamin. Inne otoczenie działa nieraz blokująco na umysł i w związku z tym trudno nieraz wydobyć z niego informacje, które się ma.

Poza tym, gdy już przyjdzie ten moment, by się oficjalnie zmierzyć, warto zacząć od zadań trudniejszych, które wymagają większego skupienia. Trzeba im też poświęcić więcej czasu, a nierzadko i energii, dlatego dobrze jest zostawić łatwiejsze pytania na później. Jednak gdy pojawi się wspomniany już wcześniej efekt Einstellung, najlepiej nie wpatrywać się w pustą kartkę dłużej niż dwie minuty, bo egzamin ma swoje ramy czasowe.

Dlaczego tak wiele osób zniechęca się do nauki przedmiotów ścisłych?

Wracając do przytoczonych cytatów autorki, można zauważyć, że miała ona nie najlepsze zdanie na swój temat w kontekście rozumienia i uczenia się matematyki. Co gorsze, takie niedowartościowanie można również wynieść ze szkoły. Zwłaszcza gdy często słyszy się podczas lekcji, jak wybitni są niektórzy fizycy, czy matematycy. Zapomina się jednak dodać, że wielu z nich miało poważne problemy z matematyką, fizyką, czy chemią, a niekiedy też w ogóle nie radziło sobie w szkole. Uczniowie dopiero później „odkrywają”, ucząc się samodzielnie, że wielu odkryć by nie było, gdyby nie stosowano metody „prób i błędów”.

Niektóre genialne rozwiązania także by nie miały miejsca, gdyby nie zrządzenie losu, przypadek, czy nawet błąd, w wyniku którego powstało coś innego, niż miało. Doskonałym przykładem może być spadające jabłko uderzające Thomasa Newtona prosto w głowę. To wydarzenie zainspirowało go, by rozwiązać problem, jak to się dzieje, że rzeczy spadają na ziemię. Tak właśnie zaczęła się podróż, która doprowadziła do powstania trzech zasad dynamiki, dzięki którym można dowiedzieć się, że istnieje coś takiego, jak grawitacja.

Czy warto uczyć się przedmiotów ścisłych, jeśli ktoś zajmuje się w życiu czymś innym?

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie, jest kolejny cytat autorki pochodzący z tejże publikacji.

„Zrozumienie tego, jak można znaleźć prawdziwe rozwiązania, jest ważne nie tylko w rozwiązywaniu problemów matematycznych czy naukowych, lecz również w ogóle w życiu. Na przykład zebranie odrobiny informacji, samoświadomość, a nawet chęć do eksperymentów na sobie mogą zapobiec sytuacji, w której rozstaniesz się ze znaczną ilością gotówki, a nawet zaryzykujesz swoje zdrowie, nabywając produkty, które rzekomo mają „potwierdzone naukowo” działanie. Choćby niewielka znajomość odpowiedniego działu matematyki może ustrzec Cię przed zwlekaniem ze spłatą raty kredytu, co mogłoby mieć poważny negatywny wpływ na Twoje życie”.

Czy opłaca się poświęcić swój czas na przeczytanie tej publikacji?

Zdecydowanie tak. „Głowa do liczb” to publikacja napisana przystępnym językiem – powinny zrozumieć ją osoby, które mają na co dzień styczność z przedmiotami ścisłymi, uczące się, jak i ci, którzy są po prostu ciekawi, jak inaczej się uczyć, żeby przynosiło to lepszy efekt. Najważniejsze kwestie są zwykle wyróżnione albo w ramkę, albo mają odpowiedni nagłówek, by się na chwilę zatrzymać i dobrze wczytać w treść ujętą w ten sposób. Na końcu każdego rozdziału znajdują się pytania, dzięki którym można szybko przypomnieć sobie, czego dotyczyła dana partia tekstu, a zarazem nieświadomie wdrażać w swoim systemie nauki nawyk zapamiętywania i przywoływania bez „zakreślaczy”.

Nie zabrakło też ćwiczeń, które pozwalają aktywnie pokonywać kolejne sekcje i wykorzystywać poruszane zagadnienia w praktyce. Na uwagę zasługują też biografie osób, które autorka postanowiła opisać. Oprócz ich drogi życiowej znaleźć można również ich sposoby na to, jak się uczą efektywnie, co im pomaga. W ten sposób ktoś, kto uważa się za osobę o niskim ilorazie inteligencji, szczególnie do nauk ścisłych, może się bardziej otworzyć i spróbować zmierzyć z matematyką, czy fizyką bez tego negatywnego nastawienia.

Barbara Oakley
„Głowa do liczb”

Przedmiotów ścisłych można się nauczyć. Nie tylko geniuszom się to udało!

Publikacja „Głowa do liczb” autorstwa Barbary Oakley to niezwykła podróż w głąb ludzkiego umysłu, sposobu postrzegania, uczenia się, a także mierzenia się z trudami, które wynikają nierzadko z prokrastynacji. Autorka jest jakby doświadczalnie najlepszym przykładem,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
696
235

Na półkach: ,

Bardzo interesująca książka. Przedstawia nam naukowe podejście do procesu uczenia się. Autorka przekazuje sprawdzone porady, które mogą pomóc każdemu, zmagającemu się ze zdobywaniem nowej wiedzy.

Książka zawiera wiele ćwiczeń i zadań do wykonania, po skończeniu których, powinniśmy lepiej przyswoić sobie nowy materiał. Po przeczytaniu nadchodzi smutna refleksja, że nie trafiło się tę książkę w czasach szkolnych, ponieważ na pewno wiedza w niej zawarta, przydałaby się podczas całego procesu edukacji.

Książkę bardzo mocno polecam, zwłaszcza uczniom oraz studentom. Może dzięki niej, ilość nieprzespanych przez naukę nocy, znacząco się zmniejszy.

Bardzo interesująca książka. Przedstawia nam naukowe podejście do procesu uczenia się. Autorka przekazuje sprawdzone porady, które mogą pomóc każdemu, zmagającemu się ze zdobywaniem nowej wiedzy.

Książka zawiera wiele ćwiczeń i zadań do wykonania, po skończeniu których, powinniśmy lepiej przyswoić sobie nowy materiał. Po przeczytaniu nadchodzi smutna refleksja, że nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
238
19

Na półkach:

Dobry poradnik na temat metod nauki

Dobry poradnik na temat metod nauki

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Chcę przeczytać
    407
  • Przeczytane
    185
  • Posiadam
    61
  • Teraz czytam
    36
  • Ulubione
    9
  • Matematyka
    4
  • Rozwój
    3
  • 2020
    3
  • Kindle
    3
  • Uczenie się
    3

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Głowa do liczb


Podobne książki

Przeczytaj także