Everest. Na pewną śmierć

Okładka książki Everest. Na pewną śmierć autorstwa Stephen G. Michaud, Beck Weathers
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Everest. Na pewną śmierć autorstwa Stephen G. Michaud, Beck Weathers
Beck WeathersStephen G. Michaud Wydawnictwo: Agora literatura podróżnicza
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2015-09-09
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-09
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326822704
Tłumacz:
Janusz Ochab
Dziesiątego maja 1996 roku, wysoko w Strefie Śmierci na Mount Everest, w straszliwej burzy śnieżnej zginęło dziewięć osób. Następnego dnia jedna z nich dostała szansę na drugie życie. Kiedy ratownicy dotarli do Becka Weathersa uznali, że umiera i zostawili go bez pomocy.

12 godzin później ślepy, bez rękawic, okryty lodem, dotarł jednak do obozu. Przeżył mimo ciężkich odmrożeń i utraty nosa. Jego książka to wstrząsający pamiętnik ocalałego uczestnika najtragiczniejszej wyprawy na Mount Everest. To także poruszająca opowieść o tym, do czego może być zdolny człowiek, kiedy dostaje od życia drugą szansę.
Średnia ocen
6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Everest. Na pewną śmierć w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Everest. Na pewną śmierć i



1804
263
47

Opinia społeczności książki Everest. Na pewną śmierći



Książki 1713 Opinie 713

Oceny książki Everest. Na pewną śmierć

Średnia ocen
6,0 / 10
907 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Everest. Na pewną śmierć

avatar
693
416

Na półkach:

O tej książce będzie naprawdę krótko, bo nie ma o czym pisać.
Pamiętacie film Everest poświęcony największej tragedii jaka rozegrała się na tej górze? Jeśli pamiętacie, to kojarzycie Becka, który zapadł na górze na ślepotę, ludzie przechodzili koło niego, niektórzy uznali go za zmarłego, po czym on sam po 12 godzinach wrócił do obozu. Był strasznie odmrożony, cała twarz i ręce. I o ile w filmie jego historia jest pokazana doskonale, o tyle książka jest do kitu. Może 30% książki jest poświęcona tej historii, dość ogólnikowo, a reszta to jego biografia, która zupełnie mnie nie interesuje, a czytam o babkach, dziadkach, ciotkach i wujkach. Żony rodzinę też opisał🤦 No nie na taką książkę liczyłam. Strasznie to było nudne, tym bardziej, że widzimy jakim naprawdę jest
człowiekiem główny bohater. Zamiast wyprawy na Everest wracamy do 1940 roku, czułam jak bym jakąś dynastię czytała.
Nie polecam, szkoda czasu, kto nie widział, to jednak polecam film. Do jego stylu pisarskiego też można się przyczepić. Lipa, straszna lipa🤮

O tej książce będzie naprawdę krótko, bo nie ma o czym pisać.
Pamiętacie film Everest poświęcony największej tragedii jaka rozegrała się na tej górze? Jeśli pamiętacie, to kojarzycie Becka, który zapadł na górze na ślepotę, ludzie przechodzili koło niego, niektórzy uznali go za zmarłego, po czym on sam po 12 godzinach wrócił do obozu. Był strasznie odmrożony, cała twarz i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
98
68

Na półkach:

Trudna sprawa... to nie jest jednoznacznie książka o himalaizmie. To pierwsza myśl, która nasunęła mi się po lekturze. Kiedy ochłonęłam, a lubię wracać do recenzji po czasie, widzę w niej pełną, bardzo szczerą biografię i spowiedź człowieka, który dla pasji poświęcił wiele. Nie tylko zdrowie, ale także osobiste życie, doprowadzając nieomal do rozpadu małżeństwa. To także próba rozliczenia się z przeszłością, z narosłymi legendą opowieściami o roku 1996 i tragicznej wyprawie na Mount Everest. Najbardziej uderzają opisy odczuć Becka, niewyobrażalna chęć życia jaka przebija z jego słów, a zarazem bezmiar rozpaczy i wszechobecna śmierć towarzyszy nam tak, jakbyśmy byli na górze razem z nim.

Trudna sprawa... to nie jest jednoznacznie książka o himalaizmie. To pierwsza myśl, która nasunęła mi się po lekturze. Kiedy ochłonęłam, a lubię wracać do recenzji po czasie, widzę w niej pełną, bardzo szczerą biografię i spowiedź człowieka, który dla pasji poświęcił wiele. Nie tylko zdrowie, ale także osobiste życie, doprowadzając nieomal do rozpadu małżeństwa. To także...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
108
16

Na półkach:

raczej historia życia autora, mniej książka z kategorii górskich; jeśli ktoś chce czytać o podróżach i górach, to dostanie to w ograniczonym zakresie

raczej historia życia autora, mniej książka z kategorii górskich; jeśli ktoś chce czytać o podróżach i górach, to dostanie to w ograniczonym zakresie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2117 użytkowników ma tytuł Everest. Na pewną śmierć na półkach głównych
  • 1 176
  • 917
  • 24
399 użytkowników ma tytuł Everest. Na pewną śmierć na półkach dodatkowych
  • 277
  • 33
  • 29
  • 21
  • 14
  • 13
  • 12

Czytelnicy Everest. Na pewną śmierć przeczytali również

Wspinaczka Anatolij Bukriejew
Wspinaczka
Anatolij Bukriejew G. Weston DeWalt
Cieszę się, że instynktownie odrzuciłem "Wszystko za Everest". Do sięgnięci po "Wspinaczkę" Bukriejewa sięgnąłem pod wpływem impulsu, który zapewniła mi gra 'Cairn". Również o himalaizmie. Książka pokazuje nam iż prawda jest mniej ważna od formy i Nazwiska osoby, która ją rozgłasza. Tamtego majowego dnia roku 1996 na Mont Evereście nie stało się tak naprawdę nic niesamowitego i to właśnie uświadamia nam ta książka. Te góry zabijają. Można jedynie minimalizować ryzyko, dobierając sprzęt, zespół i porę roku, a następnie mieć nadzieję iż Góry okażą się w danym dniu łaskawe. Tyle. Tamtego dnia Góra w nastroju nie była, zesłała na wspinaczy burzę śnieżną. I tylko dzięki absolutnie niesamowitej osobie Anatolija Bukriejewa, który był tam aby ratować ludzi, udało się zminimalizować liczbę ofiar do zaledwie jednej w jego zespole. Inny poniósł większe straty ale też okazały się być mniejsze dzięki rosyjskiemu himalaiście, który przecież nie miał żadnego obowiązku ryzykować życie dla "cudzych" klientów. To co wydarzyło się pod samym szczytem Mont Everestu było i jest czymś ordynarnym w himalaizmie. Ale pech chciał iż tamtego dnia na tej górze był też dziennikarz-turysta Krakauer, który zwęszył temat i napisał książkę "Wszystko za Everest". Każda historia łaknie złoczyńcy zatem został nim stereotypowy "Rusek", co pachniało nostalgią za zimnowojennym myśleniem. Kosztem prawdy, przy pomocy ignorowania, naginania, a nawet kreowania faktów bez dania możliwości obrony Bukriejewowi. Wykazywanie błędów dziennikarskich w ogóle nie skłoniło Krakauera do rewizji i refleksji gdyż w tym momencie wybudował sobie karierę na Himalajach Kłamstw, chwytliwości tematu. Przyznanie się do błędu oznaczało runięcie ze ściany w przepaść toteż lepiej było brnąć w zaparte, stosując prasowo-emocjonalne chwyty i podpierając ją swym nazwiskiem... .... a Bukriejew potrafił samodzielnie, bez tlenu, zdobyć sąsiadujący z Mont Everestem szczyt (Lhotsa),kilka innych, poprowadził indonezyjską wyprawę na Mont Everest... i wreszcie zginął na Annapurnie. Książka jest specyficzna ale rzetelna i prawdziwa. Niestety wiele z komentarzy pokazuje, że nazbyt wielu czytelników nie jest zainteresowanych Prawdą lecz głownie Stylem, Formą i dreszczykiem ekscytacji. To chyba najsmutniejsze w tej raczej smutnej książce pełnej heroizmu i bólu po stracie rodziny i towarzyszy.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na102 miesiące temu
Krzysztof Wielicki - mój wybór. Wywiad-rzeka. Tom 2 Krzysztof Wielicki
Krzysztof Wielicki - mój wybór. Wywiad-rzeka. Tom 2
Krzysztof Wielicki Piotr Drożdż
OCENA - 8/10 REWELACJA Tom 2 „KRZYSZTOF WIELICKI - MÓJ WYBÓR. WYWIAD RZEKA” to wspaniała książka, równie ciekawa i interesującą. Kontynuacja dalszych losów jednego z najwybitniejszych polskich himalaistów wszech czasów, utrzymuje równie wysoki poziom literacki poznany z części pierwszej. Losy naszego bohatera śledzimy od roku 1990 od solowego wejścia na Dhaulagiri czyli od szczytu znajdującego się w środkowo - zachodnich Himalajach o wysokości 8167 m, oddzielony od pobliskiej Annapurny doliną rzeki Kali Gandaki. W tej części poznamy Wieleckiego nieco z innej strony, jako samotnego, wytrwałego, odważnego człowieka, który opowiada o swoich wejściach solo, które nie ma co ukrywać są najtrudniejszym wyzwaniem, bo nie ma się żadnego wsparcia i zaplecza, więc w przypadku niepowodzenia lub wypadku szanse na przerwanie są znikome. Trzeba mieć żyłkę szaleńca, aby podjąć się takiej wspinaczki w pojedynkę. Wielicki to zrobił i to nie raz, co nim kierowało?, no właśnie sięgnijcie po tę lekturę i się dowiecie. To nie wszystko co oferuje ta książka, znajdziemy w niej informację jak doszło do zdobycia korony ziemi (czyli wszystkich ośmiotysięczników w Himalajach i Karakorum),jakim był kierownikiem wypraw bo i taką rolę pełnił w swojej górskiej przygodzie. Wartością dodaną tak jak w części pierwszej są zdjęcia, kolekcja ich jest naprawdę imponująca, jest co oglądać i podziwiać bowiem góry są piękne. Kończąc zachęcam po sięgnięcie po tę lekturę bo warto, poznamy dzięki niej całą historię wspinaczek Krzysztofa, ale przede wszystkim dowiemy się jakim jest człowiekiem, jakie ma poglądy, co nim kierowało oraz co pchało w góry by spełnić marzenia. POLECAM. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na81 rok temu
Naga Góra. Nanga Parbat – Brat, śmierć i samotność Reinhold Messner
Naga Góra. Nanga Parbat – Brat, śmierć i samotność
Reinhold Messner
OCENA -7/10 BARDZO DOBRA Nanga Parbat obok K2 i Annapurny to góra o złej sławie, w środowisku wspinaczy uważana za trudną i morderczą, co nie zmienia faktu że od lat przyciąga himalaistów jak magnes, każdy marzy aby ją pokonać i zapisać się na kartach historii, dla jednych taka wyprawa kończy się triumfem dla innych śmiercią. To góra która wymaga niezwykłych umiejętności wspinaczkowych, hartu ducha, bohaterstwa, odwagi, wytrwałości i odporności psychicznej. W roku 1970 bracia Messnerowie czyli Reinhold i Gunther mieli ambitny plan wejść na górę flancą Rupal uznawaną wówczas za niemożliwą do przejścia. Początkowy sukces który osiągnęli bo przecież zdobyli szczyt dokładnie w dniu 27 czerwca 1970 roku przerodził się w dramat bowiem Gunther z tej wspinaczki nie powrócił ginąc w lawinie lodowej podczas zejścia ścianą Diamir do bazy. Od tamtych dramatycznych wydarzeń minęło blisko 50 lat, ale dzięki tej fascynującej opowieści, którą zafundował nam drugi z braci Messnerów Reinhold ,który wyszedł wyprawy cało, możemy przeżyć tę historię wspólnie z nim raz jeszcze i zapoznać się z faktami które wydarzyły się naprawdę. „NAGA GÓRA -NANGA PARBAT – BRAT, ŚMIERĆ I SAMOTNOŚĆ, to książka wyjątkowa, opisująca każdy dzień, godzinę i minutę z tamtego okresu, to swoiste oczyszczenie duchowe Reinholda, który żyje z tym piętnem do dziś w pewnym sensie nie może pogodzić się ze śmiercią brata. Messner pomimo upływu lat ciągle pamiętał co dokładnie się wydarzyło i jakie okoliczności miały bezpośredni wpływ lub przyczyniły się do tej tragedii. Postanowił więc rozliczyć się na karatach niniejszej książki i myślę że zrobił to przekonywająco, ponieważ opisał wydarzenia z własnej perspektywy ujawniając nie znane dotąd fakty, które już nie są takie oczywiste i poddają w wątpliwość jego bezpośrednią winę za śmierć brata, a przecież oto był oskarżany choćby przez samego kierownika wyprawy Karla Marii Herrligoffera. Cudowny reportaż, napisany nie przez byle kogo, lecz przez najwybitniejszego himalaistę świata, Włocha urodzonego w południowym Tyrolu, który jako pierwszy zdobył wszystkie czternaście ośmiotysięczniki i stał się legendą za życia. Literatura górska na najwyższym poziomie, z ogromną dawką emocji oraz przeżyć. Mogę polecić tę pozycję z czystym sumieniem, ponieważ takie reportaże mają siłę szczególną, bowiem są osobiste, prawdziwe, oraz fascynujące a przede wszystkim napisane przez osobę która była bezpośrednim uczestnikiem tych wydarzeń, a to jest wartością dodaną. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na72 lata temu
Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy Artur Hajzer
Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy
Artur Hajzer
OCENA - 7/10 BARDZO DOBRA „KORONA ZIEMI – NIE PORADNIK ZDOBYWCY” Artura Hajzera to pasjonująca lektura, ukazująca historię zdobywania gór, lecz nie tylko, znajdziemy w niej również masę anegdot, ciekawych spostrzeżeń czy refleksji autora na temat współczesnego alpinizmu, opisów rywalizacji, nieczystych zagrań w środowisku himalaistów, aby być tym pierwszym na wierzchołku, co pozwalało zgarnąć popularność, sławę i pieniądze nie zawsze fair play. Ta książka pokazuje oblicze i majestat góry ich siłę i piękno, oraz człowieka na ich tle, który gotowy jest zrobić wszystko, aby stać się sławnym i rozpoznawalnym. Dzięki niej dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o których istnieniu nie miałem wcześniej pojęcia, a przecież od dawna interesuję się tematyką górską. Pan Artur Hajzer jak detektyw czy śledczy dotarł do wielu sensacyjnych informacji i w przystępny sposób je przedstawił, przez co książkę czytało się z ogromnym zainteresowaniem i fascynacją. Dla mnie od zawsze Koroną Ziemi było zdobycie 7 szczytów na 7 kontynentach, ale po przeczytaniu tej książki nie jest to już takie oczywiste, program Seven Summits niesie za sobą trochę kontrowersji, a to za sprawą trzech list, które w odmienny sposób klasyfikują szczyty. Listę Jurgalskiego znam od lat, ale pojawiła się jeszcze lista Messnera i Bassa i one zasiały zamieszanie. Dzięki sporom czy dyskusją w tym zakresie niektórzy alpiniści wchodzą na 8, a nawet 9 szczytów, bo są tak zdezorientowani, co staje się zabawne zwłaszcza w XXI wieku, gdy wydaje się nam, że wszystko już zostało zbadane i odkryte. Nie zdradzając dalszych szczegółów, zapraszam wszystkich zainteresowanych do lektury, naprawdę warto przeczytać tę pozycją i poznać refleksje autora, oraz jego opinie o współczesnym himalaizmie, alpinizmie, rywalizacji, wspinaczce w nieco szerszym ujęciu niż znamy to z definicji ujętych w encyklopedii. Trzeba również wskazać, a przede wszystkim docenić ogrom pracy, jaki musiał włożył autor, aby zgromadzić te wszystkie ciekawe i sensacyjne informacje. Niewątpliwą zaletą książki jest narracja, użyty język oraz sposób, w jaki autor przedstawił nam to, co tak naprawdę dziś dzieje się w górach, o czym wielu z nas nie ma pojęcia. Pozycja zmusza nas do refleksji i oceny ludzkich zachowań zarówno w samych górach jak i poza nimi. Polecam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na72 lata temu
Mordercza góra. Relacja najtragiczniejszej katastrofy wspinaczkowej na K2 Pat Falvey
Mordercza góra. Relacja najtragiczniejszej katastrofy wspinaczkowej na K2
Pat Falvey Pemba Gyalje-Sherpa
OCENA - 9/10 WYBITNA Miałem już okazję czytać o tym tragicznym wydarzeniu w innej książce która nosiła tytuł „BEZ POWROTU. ŻYCIE I ŚMIERĆ NA K2” Grahama Bowleya, ale relacja ta, była pełna sprzeczności oraz chaosu więc trudno było odnaleźć się w tej historii i ją w pełni zrozumieć. Na szczęście przeczytałem kolejną w mojej ocenie bardziej wartościowsza pozycję, a mianowicie „MORDERCZĄ GÓRĘ” autorstwa Szerpy Pemby Gyalje, który był uczestnikiem tej feralnej wyprawy i przekazał nam relację z pierwszej ręki, pełną emocji oraz dramatycznych wydarzeń po zdobyciu szczytu K2. K2 uchodzi za górę bardzo trudną, na każdych czterech wspinaczy, który mają okazję znaleźć się na jej szczycie, jeden nie wraca i traci życie, żaden szczyt nie ma tak złej sławy jak właśnie ten. Po mimo niezliczonej ilości ludzkich dramatów, góra wciąż przyciąga kolejnych śmiałków i praktycznie każdy z himalaistów marzy, aby znaleźć się na jej szczycie. Tak właśnie było 1 sierpnia 2008 roku, kiedy to zbieg nieprawdopodobnych zdarzeń pochłonął życie jedenastu wspinaczy wysokogórskich. Wartość tej pozycji jest bezcenna, bo opowiedział ją naoczny świadek - uczestnik tych dramatycznych wydarzeń, który bez ogródek oraz z rozbrajającą szczerością zrelacjonował co jego zdaniem zawiodło i dlaczego do takiego dramatu doszło. Jak zwykle zawiódł człowiek, brawura, brak odpowiedniego przygotowania, bezmyślność, brak pokory wobec góry, która nosi przydomek Morderczej Góry nie bez powodu. Wspaniała relacja ukazująca chronologicznie przebieg wydarzeń, książka czyta się z zapartym tchem, bo jest pełna emocji i wzruszeń. W mojej ocenie ten reportaż nie ma wad, jest to literatura faktu na najwyższym poziomie, oparta na rzetelnym materiale źródłowym. Długo nie zapomnę tej historii, bo opowiedział ją człowiek o niezwykłej skromności i pokorze wobec gór. Dzięki wysiłkom Pemby Gyalje niektórzy ze wspinaczy tej dramatycznej wyprawy zeszli z góry i zawdzięczają mu życie. Postawa oraz odwaga Szerpy Pemby jest nie do przecenienia, choć on sam uważa inaczej. Dzięki skromności pozostał w cieniu pomimo iż był kluczową postacią w akcji ratowniczej. Niezwykły pełen dobroci i wsparcia człowiek w trudnych sytuacjach, takiego go właśnie zapiętam. Polecam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na91 rok temu
Góry na opak, czyli rozmowy o czekaniu Olga Morawska
Góry na opak, czyli rozmowy o czekaniu
Olga Morawska
OCENA - 8/10 REWELACJA „GÓRY NA OPAK - CZYLI ROZMOWY O CZEKANIU” Olgi Morawskiej to bardzo interesująca książka. Takich książek na rynku jest stosunkowo mało, które opisują tę drugą stronę górskich wypraw, a mianowicie o tych którzy czekają na swoich bliskich, starając się zrozumieć ich pasję, miłość do gór i często zadają sobie pytanie, dlaczego ich ukochani podejmują tak duże ryzyko, wspinając się na najwyższe góry świata. Autorka podjęła się bardzo odważnego zadania, bowiem zebrała zbiór wypowiedzi, wywiadów, które nie są łatwe, zwłaszcza kiedy straci się tę najbliższą osobę w górach. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, co przeżywają wszyscy Ci, którzy w góry nie chodzą, ale mają wsród swoich bliskich, maniaków górskich wspinaczek. Książka w mojej ocenie bardzo osobista, ponieważ autorka sama straciła swojego męża, który zginął w roku 2009 podczas wyprawy na Dhaulagari (8167 m),więc doskonale wie co czują członkowie rodzin, w jakiej są traumie i jak trudno godzić się z taką stratą. Relacja ta łapie za serce, wprawdzie nie wszystkie wywiady czy rozmowy będą w pełni interesujące, to jednak będzie nam towarzyszyć podczas czytania spora dawka emocji, wzruszeń a nawet łez. Książka ta z pewnością nie jest lekką lekturą po porusza bardzo trudne tematy, trzeba mieć tego świadomość i wybrać dla siebie odpowiedni moment na przeczytanie. Nie zmienia to faktu, że jest to prawdziwa gratka dla fanów górskich relacji, nie tylko. Uważam, że czytelnik mniej obeznany w tematyce górskiej, również z tej książki wyciągnie coś dla siebie, dlatego zachęcam do jej przeczytania bo naprawdę warto. Na zakończenie chciałbym wspomnieć o przepięknych zdjęciach, których autorem był zmarły mąż Pani Olgi Morawskiej, ukazują one bowiem surowość oraz prawdziwe oblicze gór. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na81 rok temu
Góry z duszą Monika Witkowska
Góry z duszą
Monika Witkowska
OCENA - 8/10 REWELACJA Jak dotychczas nie miałem okazji czytać żadnej z książek Pani Moniki Witkowskiej, choć lubię literaturę podróżniczą. Postanowiłem to zmienić i sięgnąłem po najnowszą pozycję, a mianowicie „GÓRY Z DUSZĄ - TOM 1”. Wybór nie był przypadkowy, ponieważ góry stanowią w moim życiu element szczególny, dlatego chciałem poznać spojrzenie kobiety na ten temat. Muszę przyznać, że książka mnie zaskoczyła w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to bardzo ciekawa relacja, napisana z pazurem i pasją. Pozwoliła mi odbyć niesamowitą podróż oraz wspólnie wędrować z autorką na mniej znane szczyty jak choćby Kala Pattar, Ararat czy Lobuche East. Ta odmienność w poznawaniu mniej popularnych miejsc, czyni z tej książki interesującą alternatywę wobec szczytów o których napisano już wszystko w dostępnej literaturze górskiej. Autorka wysublimowany sposób ukazała duszę gór, zrobiła to umiejętnie, oddając atmosferę górskich wędrówek, wplotła w treść kilka zaskakujących ciekawostek, historii, legend i faktów, które przykuły moją uwagę i wzbudziły ogromne zainteresowanie. Relacje są żywe, ujmujące, namacalne, można było poczuć tę szczególną atmosferę, klimat jakby było się jednym z uczestników wypraw. Książka jest nieocenionym źródłem informacji, przybliża nam jak się przygotować, co ze sobą zabrać, jakie formalności musimy przejść, aby taka wspinaczka była w ogóle możliwa i kiedy wybrać się w taką podróż, aby warunki atmosferyczne były optymalne i bezpieczne dla jej uczestników. Podsumowując warto sięgnąć po tę książkę myślę, że zainteresuje ona każdego potencjalnego czytelnika, z pewnością zaskoczy ale również zachęci do realizacji własnych marzeń i zdobywania życiowych szczytów, ponieważ bije z niej ogromna siła oraz optymizm, a więc cech których tylko można pozazdrościć autorce. Pozdrawiam. Jack_
Jack_ Mc_sky - awatar Jack_ Mc_sky
ocenił na81 rok temu
Zew lodu. Ośmiotysięczniki zimą: moje prawie niemożliwe marzenie Simone Moro
Zew lodu. Ośmiotysięczniki zimą: moje prawie niemożliwe marzenie
Simone Moro
Książka „Zew lodu. Ośmiotysięczniki zimą: moje prawie niemożliwe marzenie” autorstwa Simone Moro to moje kolejne spotkanie z tematyką górską. To także kolejna moja książka w ramach wyzwania, aby sięgać po książki autorów z poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej. Tym razem padło na Włochy. ”[…] alpinizm jest niemalże perfekcyjną ekspresją wolności. To nie tylko sport, ale również, a może przede wszystkim, forma ucieczki, odkrywania samego siebie, eksploracji, przygody i kontemplacji. Dlatego niech każdy uprawia go, jak chce, również ucząc się na własnych błędach czy podejmując ewidentnie nielogiczne decyzje, o ile nie dotyczą one innych […]”. Simone Moro to włoski wspinacz, alpinista, himalaista. Jest drugim po Jerzym Kukuczce wspinaczem, który zdobył zimą cztery ośmiotysięczniki oraz pierwszym i jedynym, który ma na swoim koncie cztery pierwsze zimowe wejścia na ośmiotysięczniki takie jak: Sziszapangmę, Makalu, Gaszerbrum II i Nanga Parbat. W 48 godzin wszedł i zszedł z Mont Everestu. Simone potrafi zawrócić kilkadziesiąt metrów przed szczytem. Wie, że Zycie jest jedno, a w tym samym miejscu będzie mógł się jeszcze pojawić. Został on laureatem nagrody Fair Play za to, że zrezygnował ze zdobycia Lhotse, by ratować innego himalaistę. Książka ta powstała podczas jednej z wypraw Simone. Myślę, że dzięki temu potrafił on przekazać o wiele więcej emocji z wypraw, o których pisał.
_books_and_dog_ - awatar _books_and_dog_
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Everest. Na pewną śmierć

Więcej

Jeśli nigdy nie czułeś się dobrze ze sobą, to nie spodziewasz się też, że to kiedykolwiek nastąpi, więc nie żałujesz nieznanego ci poczucia szczęścia. Nigdy nie jesteś zadowolony, ale jakoś dajesz sobie radę. Nie znaczy to, że funkcjonujesz normalnie. Nie jesteś emocjonalnie kompletny i nie możesz wnosić zbyt wiele do swoich relacji osobistych. Możesz jednak stawiać jedną stopę za drugą, dzień za dniem, podobnie jak wtedy, gdy wspinasz się na góry. Być może czerpiesz z tego jakąś ponurą satysfakcję, świadom, że nie przegrywasz tylko dzięki sile woli i inteligencji.

Jeśli nigdy nie czułeś się dobrze ze sobą, to nie spodziewasz się też, że to kiedykolwiek nastąpi, więc nie żałujesz nieznanego ci poczucia ...

Rozwiń
Beck Weathers Everest. Na pewną śmierć Zobacz więcej

Nie ma prostej recepty na radzenie sobie z trudnościami, dobrze jest jednak wiedzieć, że nawet w najczarniejszej godzinie pozostaje nadzieja.

Nie ma prostej recepty na radzenie sobie z trudnościami, dobrze jest jednak wiedzieć, że nawet w najczarniejszej godzinie pozostaje nadzieja...

Rozwiń
Beck Weathers Everest. Na pewną śmierć Zobacz więcej

10 maja 1996 roku w Strefie Śmierci na Mount Evereście w straszliwej burzy śnieżnej zginęło dziewięć osób. Następnego dnia jedna z nich dostała szansę na drugie życie. Słabo pamiętam umieranie z 10 maja, zimno mnie znieczuliło, odchodziłem stopniowo, nie wiedząc, że wkrótce doświadczę mojej pierwszej śmierci. Nazajutrz późnym popołudniem, gdy słońce opadało nad horyzontem, wróciłem ze świata zmarłych i otworzyłem oczy. To tajemnica i cud, którego wciąż po tych wszystkich latach wciąż nie rozumiem.

Z najwyższym trudem podniosłem się na równe nogi. Nie wiedziałem, gdzie jestem. Byłem niemal ślepy. Miałem odmrożone obie dłonie. Mróz zniszczył moją twarz. Nie jadłem od dwóch dni i nie piłem od trzech. Prawdopodobieństwo, że o własnych siłach odnajdę obóz IV, było bliskie zera. Pamiętam, jak szedłem pod wiatr, modląc się o ratunek, a jednocześnie powoli docierało do mnie, że nie wyjdę z tego żywy. Podniosłem wzrok. Słońce było jakieś piętnaście stopni nad horyzontem. Zrozumiałem, że za godzinę, gdy znów zapadnie ciemność, po prostu opadnę na kolana i poddam się zimnu po raz ostatni.

10 maja 1996 roku w Strefie Śmierci na Mount Evereście w straszliwej burzy śnieżnej zginęło dziewięć osób. Następnego dnia jedna z nich dost...

Rozwiń
Beck Weathers Everest. Na pewną śmierć Zobacz więcej
Więcej