Imperium robotów. Bunt człowieka

Okładka książki Imperium robotów. Bunt człowieka
Mark Stay Wydawnictwo: Amber fantasy, science fiction
334 str. 5 godz. 34 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
Robot Overlords (2015)
Wydawnictwo:
Amber
Data wydania:
2015-07-14
Data 1. wyd. pol.:
2015-07-14
Liczba stron:
334
Czas czytania
5 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324153350
Tłumacz:
Bożena Karłowska
Tagi:
powieść filmowa; film-tie-in; novelization nowelizacja beletryzacja scenariusza filmowego
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Bajki robotów


Link do recenzji

348 28 122

Oceny

Średnia ocen
6,6 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1408
309

Na półkach: , ,

Nie jest to zła książka, ale nie jest też porywająca. Zdarzało mi się, że przysypiałam w trakcie czytania, zabrakło tu czegoś, jakiejś wartkości akcji. Koniec był bardzo słaby, podczas ważnej chwili Seana cała akcja była wypruta z emocji, nie czułam obawy, nie wciągnęło mnie to, jak sobie bohater poradzi, bo wszystko stało się bardzo szybko i przewidywalnie.

Nie jest to zła książka, ale nie jest też porywająca. Zdarzało mi się, że przysypiałam w trakcie czytania, zabrakło tu czegoś, jakiejś wartkości akcji. Koniec był bardzo słaby, podczas ważnej chwili Seana cała akcja była wypruta z emocji, nie czułam obawy, nie wciągnęło mnie to, jak sobie bohater poradzi, bo wszystko stało się bardzo szybko i przewidywalnie.

Pokaż mimo to

13
avatar
21
9

Na półkach: , ,

Całkiem przyjemnie się czytało. Może nie jest jakoś super rozbudowana fabuła i postacie, ale pomysł na wielki plus.

Dzień później obejrzałem film - kiepski (a wręcz zepsuty).

Dla fanów Sc-fi polecam jak najbardziej.

Całkiem przyjemnie się czytało. Może nie jest jakoś super rozbudowana fabuła i postacie, ale pomysł na wielki plus.

Dzień później obejrzałem film - kiepski (a wręcz zepsuty).

Dla fanów Sc-fi polecam jak najbardziej.

Pokaż mimo to

6
avatar
352
236

Na półkach: ,

Z początku nie bardzo uśmiechało mi się czytanie o inwazji robotów, które przejęły kontrolę nad ludzkością.
Pełną kontrolę, bo panuje surowy areszt domowy. Wyjscie w domów grozi śmiercią. Wszczepianie implantów napawało mnie obrzydzeniem. Początek książki zbudował atmosferę totalnej rezygnacji, depresji, załamania...
Prawdopodobne jest, że w podobnej sytuacji również poddalabym się podobnym uczuciom.
I nagle następuje nagły zwrot, kiedy przez przypadek pojawia sie nadzieja...
To chyba pierwsza książka napisana na podstawie filmu, a nie odwrotnie. I jak zwykle w opiniach czytelników, pobija film.

Z początku nie bardzo uśmiechało mi się czytanie o inwazji robotów, które przejęły kontrolę nad ludzkością.
Pełną kontrolę, bo panuje surowy areszt domowy. Wyjscie w domów grozi śmiercią. Wszczepianie implantów napawało mnie obrzydzeniem. Początek książki zbudował atmosferę totalnej rezygnacji, depresji, załamania...
Prawdopodobne jest, że w podobnej sytuacji również...

więcej Pokaż mimo to

8
Reklama
avatar
729
439

Na półkach: ,

Imperium robotow, jest typową młodzieżówką, i to ze wszystkimi tego wadami i zaletami. Książeczka jest niewielka objętościowo i przez to ogromna ilość wątków została potraktowana po macoszemu, zupełnie jakby autor chciał je rozwinąć w następnych tomach. Bardzo rażą płytcy bohaterowie, nie zrozumcie mnie źle nie oczekuję od postaci głębi niczym wielkość Rowu Mariańskiego ale osobowość którą można opisac jednym zdaniem to naprawdę zbyt mało. To samo tyczy się opisów odwiedzanych miejsc, ja rozumiem iż autor mógłby bać się za bardzo wychamowywać akcję w celu opisania różnych miejsc ale to co nam przedstawia jest tak bardzo szczątkowe jakby oglądał te miejsca zza szyby samochodu jadącego z wielką prędkością. Sama fabuła mimo iż przewidywalna i pozbawiona wszelkich zwrotów akcji jest wciągająca i odprężająca. Autor posługuje się lekkim piórem oraz prostym słownictwem, chociaż nie wiem czy nie jest to wina tłumacza ponieważ nie czytałem jej w wersji oryginalnej. Słowem podsumowania, książka jest godna polecenia dla osób które chcą przeczytać coś lekkiego, odprężającego i nie wymagającego żadnego obciążenia umysłowego. Najlepiej wziąć ją po przeczytaniu jakiejś trudniejszej w odbiorze pozycji.

Zapraszam również na mego bloga:
https://ksiazki-czytamy.blogspot.com/

Imperium robotow, jest typową młodzieżówką, i to ze wszystkimi tego wadami i zaletami. Książeczka jest niewielka objętościowo i przez to ogromna ilość wątków została potraktowana po macoszemu, zupełnie jakby autor chciał je rozwinąć w następnych tomach. Bardzo rażą płytcy bohaterowie, nie zrozumcie mnie źle nie oczekuję od postaci głębi niczym wielkość Rowu Mariańskiego ale...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
1
1

Na półkach: ,

Książka jest idealnym uzupełnieniem do filmu o tym samym tytule. Nie czytałam jeszcze takiej książki w życiu. Naprawdę była wspaniała i ucieszyłabym się gdyby była jej kontynuacja lub coś podobnego. Serdecznie polecam.

Książka jest idealnym uzupełnieniem do filmu o tym samym tytule. Nie czytałam jeszcze takiej książki w życiu. Naprawdę była wspaniała i ucieszyłabym się gdyby była jej kontynuacja lub coś podobnego. Serdecznie polecam.

Pokaż mimo to

0
avatar
738
604

Na półkach: ,

Chyba troszkę źle wybrałem. Książka taka lajtowa, bez ostrzejszej jazdy, taki literacki kucyk pony. Napisana jest dobrze, czyta się szybko ale miałem wrażenie, że to literatura dla młodzieży. Pewnie gdybym miał 12 lat to by mi się podobało. Prawdę mówiąc nudziłem się przy niej.

Chyba troszkę źle wybrałem. Książka taka lajtowa, bez ostrzejszej jazdy, taki literacki kucyk pony. Napisana jest dobrze, czyta się szybko ale miałem wrażenie, że to literatura dla młodzieży. Pewnie gdybym miał 12 lat to by mi się podobało. Prawdę mówiąc nudziłem się przy niej.

Pokaż mimo to

1
avatar
374
72

Na półkach: ,

Super książka. Muszę jeszcze film zobaczyć :) Typowa książka młodzieżowa :) Polecam.

Super książka. Muszę jeszcze film zobaczyć :) Typowa książka młodzieżowa :) Polecam.

Pokaż mimo to

2
avatar
3371
789

Na półkach: , , ,

Książki związane z tematem przyszłości i robotyki czytam rzadko gdyż boję się technicznego języka, naukowego żargonu, którego mogłabym nie zrozumieć. W przypadku "Imperium robotów. Bunt człowieka" strach okazał się przedwczesny, a sama treść zadziwiająco interesująca. Drugim czynnikiem powstrzymującym mnie przed lekturą mogłaby być informacja, że książka jest adaptacją scenariusza, co ich autorom nie zawsze wychodzi na dobre...

Nie ważne gdzie. Niewola to niewola.

Niedaleka przyszłość. Ziemia zostaje podbita i opanowana przez roboty. Ludzie muszą przestrzegać jedynie dwóch praw:

Nie wychodzić z domów.
Przestrzegać poleceń robotów.

Złamanie którejś z reguł wiąże się z bezwzględną eliminacją. Każdemu człowiekowi: starcowi, dorosłym, dzieciom zostaje wczepiony chip, który czuwa nad miejscem pobytu, włącza alarm tuż za progiem domu i jest jednocześnie uśmiercającą bombą. Ludzkość staje się królikiem doświadczalnym robotów i materiałem do obserwacji, badań, analizy. Nie ma miejsca na bunt. Wichrzyciele zostają od razu uciszeni i karani natychmiastową śmiercią. Kilkoro nastolatkom udaje się czasowo unieruchomić groźne implanty, uciec z domu i podjąć walkę z najeźdźcą. Czy świat będący w rękach dzieci ma szansę na odwrócenie okrutnego losu?

Pomysł na fabułę jest rewelacyjny. Bezduszne maszyny niosą zagładę ludzkości. Jaki mają w tym cel, dlaczego? I co zrobi człowiek w obliczu takiego zagrożenia... Podda się bez walki, będzie próbował zadbać jedynie o własny byt czy zmobilizuje innych i razem stawią czoło niebezpieczeństwu?

Od wielu już miesięcy Ziemię, świat ratuje młodzież. Tak jest i w tym przypadku. Początkiem buntu jest przypadek, który daje siłę by rozpocząć walkę. I tak oto rozwiązuje się worek z przypadkami, a każdy kolejny zbliża dzieciaki do celu. Mark Stay przyznaje, że dał bohaterom łatwe rozwiązania i narzędzia by jak najbardziej uwiarygodnić sytuacje, w których się znajdują. Jednak jak dla mnie, niektóre sceny są zbyt proste, zbyt dosłowne. Ok. Rozumiem nastolatkowie nie muszą wiedzieć wszystkiego, jednak jakąś wiedzę posiadają, wiele doświadczyli, dużo zaobserwowali. Nie odbierajmy im kreatywności i czynów wynikających z desperacji.

Nie spodziewajcie się, że "Imperium robotów. Bunt człowieka" to lektura wybitna. Jako adaptacja scenariusza jest w wielu miejscach uproszczona i bez większego zaplecza psychologii postaci, relacji, czasu, zdarzeń. To książka, która z pewnością zachęci czytelników do oglądnięcia filmu pod tym samym tytułem, będzie również jego doskonałym uzupełnieniem oraz przyniesie chwilę rozrywki po męczącym dniu pracy czy nauki. Proste słownictwo, krótkie zdania dodają dynamizmu i nie wymuszają wiele uwagi. Książkę czyta się automatycznie i pewnie niewiele z niej w głowie zostanie.
Mimo to czas z lekturą był przyjemny i relaksujący mimo trudnej, poważnej tematyki.

aleksandrowemysli.blogspotcom

Książki związane z tematem przyszłości i robotyki czytam rzadko gdyż boję się technicznego języka, naukowego żargonu, którego mogłabym nie zrozumieć. W przypadku "Imperium robotów. Bunt człowieka" strach okazał się przedwczesny, a sama treść zadziwiająco interesująca. Drugim czynnikiem powstrzymującym mnie przed lekturą mogłaby być informacja, że książka jest adaptacją...

więcej Pokaż mimo to

19
avatar
7402
5872

Na półkach: , ,

LUDZIE KONTRA MASZYNY

Kiedy sięgałem po tę pozycję, zachęcony tytułem i sentymentem do „Terminatora”, obawiałem się kiczu. Byłem niemal pewien, że to właśnie dostanę. Zacząłem czytać i co? I przyjemne rozczarowanie – otrzymałem bowiem książkę naprawdę przyjemną, szybką i miłą w lekturze.

W niedalekiej przyszłości na Ziemię przybywają roboty. Ludzkie siły zbrojne, nie mając z nimi najmniejszych szans, szybko zostają rozgromione, mieszkańcy zaś podbici. Ale maszyny, jak twierdzą, nie maja złych zamiarów – śmierć czeka tylko tych nieposłusznych. Ich celem jest zbadanie gatunku ludzkiego, za siedem lat odejdą stąd, zostawiając wszystkich w spokoju. Przez ten czas trzeba jednak przestrzegać dwóch zasad: nie wychodzić z domu i słuchać poleceń. Trzy lata późnej grupka przyjaciół, Sean, Alex, Nathan i Connor przypadkiem odkrywają jak unieszkodliwić implanty, jakie wszczepili im Roboty. Wreszcie mogą wyjść. Wreszcie mogą zdobyć to, o czym marzą, przekonać się jaka prawda kryje się za rzekomymi masowymi zniknięciami mieszkańców, odnaleźć zaginionego ojca Seana i… Właśnie, czy mają szansę poznać cele badań maszyn i przeciwstawić się najeźdźcom?

„Imperium Robotów” to książka stricte rozrywkowa. Prosto i lekko napisane przygodowe Science Fiction dla grupy wiekowej young adult, ale pomimo tematu, który jest już zgrany do bólu, udało się autorowi nie zrobić banału. Owszem, nie jest to pozycja ambitna, nie mniej jako rozrywka sprawdza się naprawdę dobrze, a na to przecież każdy, kto po „Imperium…” sięgnie, liczy. Trochę wziął autor z „Wojny światów”, trochę z „Transformers”, sporo z „Terminatora”, nic jednak nie nachalnie, z miłym czasem puszczeniem oka do znających temat.

Nie można jednak zapomnieć o istotnym fakcie, że książka stanowi nic innego, jak adaptację filmu, którego autor jest współscenarzystą. Na tym zaś polu radzi sobie naprawdę znakomicie. W życiu czytałem nie jeden film przeniesiony na powieściowe karty, najczęściej były to jednak prawie streszczenia uzupełnione tylko o dialogi. Bez rozpisywania się, bez nawet prób stworzenia konkretnej prozy. Stay nie zadowolił się takim podejściem i stworzył powieść z prawdziwego zdarzenia, do tego nie tylko odwzorowującą poszczególne sceny, ale uzupełniającą film o zupełnie nowe sekwencje.

Kto więc lubi lekkie, przyjemne SF, z niezłym klimatem i trafionymi zwrotami akcji, śmiało może sięgnąć po „Imperium robotów”, nie zawiedzie się. A ja dziękuję wydawnictwu Amber za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.

Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/08/24/imperium-robotow-bunt-czlowieka-mark-stay/

LUDZIE KONTRA MASZYNY

Kiedy sięgałem po tę pozycję, zachęcony tytułem i sentymentem do „Terminatora”, obawiałem się kiczu. Byłem niemal pewien, że to właśnie dostanę. Zacząłem czytać i co? I przyjemne rozczarowanie – otrzymałem bowiem książkę naprawdę przyjemną, szybką i miłą w lekturze.

W niedalekiej przyszłości na Ziemię przybywają roboty. Ludzkie siły zbrojne, nie...

więcej Pokaż mimo to

54
avatar
1198
323

Na półkach: , , , ,

Często oglądam filmy, które powstały na bazie książek. Tak dla porównania, z ciekawości. A jak to wygląda w przypadku, kiedy to książka powstaje na bazie scenariusza filmowego? Również wyznaję zasadę: najpierw książka, później film. „Imperium robotów. Bunt człowieka” to aktualnie przebój kinowy – ciekawy zwiastun zapowiada niezłą zabawę. Ale najpierw postanowiłam sięgnąć po powieść, która bazuje na historii filmowej; w końcu fabuła jest poszerzona o kilka wątków, więc na pewno więcej się dzieje. Przyznam szczerze, że takiej lektury się nie spodziewałam: prostej, lekkiej, młodzieżowej. Na pewno nie jest zła, bowiem czyta się szybko, fabuła wciąga, a bohaterowie mogą się podobać, jednak zabrakło mi w niej charakteru, przysłowiowego „pazura”. Bo historia ma potencjał, ale został stłumiony przez banalne rozwiązania…

Ziemia zostaje opanowana przez robotów, które jasno przedstawiają swoje zasady: nie wychodzić z domu i przestrzegać zasad – inaczej czeka ich śmierć. W ciągu kilku lat ulice zostają wyludnione, a mieszkańcy zostają zamknięci w swoich domach. Do czasu, gdy grupie nastolatków udaje się wymknąć robotom i wyruszyć w miasto. Jeden z nich - Sean Flynn jest przekonany, że jego ojciec wciąż żyje i postanawiają go odnaleźć. Ta wyprawa okaże się przełomem i ogromnym wyzwaniem w walce z ogromnymi maszynami.

Uwielbiam tego typu historie, nie tylko na papierze, ale również na ekranie. Tak właśnie zainteresowałam się tym tytułem – bo, nie powiem, zapowiadało się intrygująco. I, co muszę powiedzieć, w ogóle nie spodziewałam się takiej lektury. Nie mówię o rozczarowaniu, bo historia mnie wciągnęła, naprawdę świetnie się przy niej bawiłam. Ale oczekiwałam mrocznej fabuły, gdzie każda sytuacja wymagałaby trudniejszych rozwiązań. „Imperium robotów…” to lektura typowo młodzieżowa, gdzie młodzi bohaterowie stają się istotą sprawy. To oni ciągną historię, walcząc z przeciwnikiem ( oczywiście w swoim stylu). Wtedy też ich pomysły wydają się proste, czasem zbyt proste jak na trudną sytuację. Zabrakło mi w tym miejscu większej kreatywności ze strony autora – w końcu młody bohater nie oznacza, że nie może bardziej pomyśleć. Bo chociaż w życiu codziennym jestem zwolenniczką prostych rozwiązań, w fabule książki chciałabym jednak poczytać o czymś bardziej złożonym. Zwłaszcza, jeśli jest to inwazja robotów, które nie wahają się zabić człowieka…

Chociaż fabuła wydała mi się zbyt banalna, nie mogę powiedzieć, że lekturę uważam za straconą. Tytuł ten okazał się mega wciągający, a nawet zabawny. Zamysł inwazji robotów, ich wygląd, zachowanie, postawa – to wszystko, jeśli dobrze sobie wyobrazimy, wygląda mrocznie i przerażająco. To, co dzieje się przez całą lekturę z udziałem robotów można uznać - jak najbardziej - za rzecz intrygującą. Żałuję dlatego, że młodzi bohaterowie nieco podzielili ten obraz: ich zachowania można uznać za odważne, ale często również za komiczne. Z jednej strony stają się bohaterami, z drugiej wyglądają jak banda nastolatków, nie mających pojęcia o życiu. Fabuła okazała się zmienna, raz była lepsza, raz gorsza, na szczęście z przewagą tego pierwszego. Co nie zmienia jednak faktu, że zbyt wielkie oczekiwania mogą fatalnie rozczarować.

„Imperium robotów. Bunt człowieka” mówiąc zatem krótko, to prosta i niewymagająca lektura dla młodzieży. Jest ciekawa, wciągająca, często intrygująca. Jednak pod powłoką dobrej lektury kryje się haczyk, czyli banalne rozwiązania, które mogą nie usatysfakcjonować wielu czytelników. Osobiście spodobała mi się, jednak zabrakło mi w niej wielu elementów – ostrzejszej akcji, więcej zaskakujących momentów, trudniejszych rozwiązań. Fabuła nie wygląda tragicznie, ale może rozczarować. Dlatego nie nakłaniam, a zachęcam zainteresowanych podobnymi historiami. Może akurat Wam spodoba się bardziej…

Często oglądam filmy, które powstały na bazie książek. Tak dla porównania, z ciekawości. A jak to wygląda w przypadku, kiedy to książka powstaje na bazie scenariusza filmowego? Również wyznaję zasadę: najpierw książka, później film. „Imperium robotów. Bunt człowieka” to aktualnie przebój kinowy – ciekawy zwiastun zapowiada niezłą zabawę. Ale najpierw postanowiłam sięgnąć po...

więcej Pokaż mimo to

4

Cytaty

Więcej
Mark Stay Imperium robotów. Bunt człowieka Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd