Kto przeniesie Miłość

Okładka książki Kto przeniesie Miłość autora László Nagy, 8308001408
Okładka książki Kto przeniesie Miłość
László Nagy Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Seria: Humanum est poezja
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Seria:
Humanum est
Tytuł oryginału:
Válogatott versek
Data wydania:
1979-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
8308001408
Tłumacz:
Bohdan Zadura, Tadeusz Nowak
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kto przeniesie Miłość w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kto przeniesie Miłość

Średnia ocen
6,8 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kto przeniesie Miłość

Sortuj:
avatar
1468
998

Na półkach: ,

Serię Humanum est czytam, lubię i cenię. Prawie wszystkie jej tomy nadawałyby się i dziś do publikacji, i nikt by nie jojczył, że to starocie. Tych wydanych przed czterdziestu laty (prawie) nikt nie czyta, bo to starocie? Czy dlatego, że z mało ciekawych zakątków świata, głównie z ówczesnych demoludów?
No ale László Nagy (ponoć jest też sportowiec o tym imieniu i nazwisku) okazuje się bardzo interesującym poetą, szczególnie w zestawieniu z krańcowo ponurym Atillą Jozsefem wypada bardzo korzystnie. Ja jednak chcę zwrócić uwagę przede wszystkim na jednego z tłumaczy - na Tadeusza Nowaka, który także napisał posłowie. Z posłowia właśnie dowiadujemy się o fascynacji Nagya tradycją ludową (jakbyśmy czytali o Szopenie, nieprawdaż),i o wątłym zdrowiu poety, co także miało wpływa na jego ogląd świata i jego twórczość (znowu jak o Szopenie). Rzecz w tym, że ludowość była podstawą pisarstwa także Nowaka, stąd jego ciepły stosunek do węgierskiego kolegi i rewelacyjne, wspaniale brzmiące przekłady! Tłumaczenia Zadury też są dobre, ale Zadura to zwierzę miejskie, uliczne i betonowe, a Nowak - przeciwnie, z łąk on, pól i wiosek, i pewnie dlatego tak świetnie dogaduje się z Nagyem (obaj dogadaliby się z Heaneyem). Np. "Pasikoniki na dzwonie", niby błahostka, a klejnocik:
"Tutaj po ranach z brązu skaczą
tu ich czasownik drobno cyka
i pcha się trawa, trawa, trawa
i w sercu dzwonu zwięźle znika."

To bardzo żywa poezja, wibrująca, absolutnie aktualna, ruchliwa, ma się poczucie, że włazi na ramię i skacze po głowie, jak te pasikoniki. Czasem eksperymentalna ("Para", "Demagog"),ale to margines.
"Wesele' nie może nie przywodzić na myśl Wyspiańskiego, nie ze względu na tytuł, ale na energię, rytm, skoczność:
"zapał tańczących
w przypływie wód ogromnych plecom naszym zagraża,
gdyż przedstawiono nas jak trzeba morzu"

A "Psalm niedźwiedzi" to nieziszczalne marzenie o dorosłości bez utraty dziecięcej beztroski.

"Na siłacza w miłości, w pieśni
zrodzony z matki, to dobrze:
niszczeję, lecz pięknie, żem jest."

Serię Humanum est czytam, lubię i cenię. Prawie wszystkie jej tomy nadawałyby się i dziś do publikacji, i nikt by nie jojczył, że to starocie. Tych wydanych przed czterdziestu laty (prawie) nikt nie czyta, bo to starocie? Czy dlatego, że z mało ciekawych zakątków świata, głównie z ówczesnych demoludów?
No ale László Nagy (ponoć jest też sportowiec o tym imieniu i nazwisku)...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
826
780

Na półkach: ,

Nadchodzą takie chwile kiedy wierzę, że cuda wyobraźni pachną zawsze intensywniej od rzeczywistości. Bo fantazja chwali się cechami niespotykanymi u realności. Jej nieskończoność, nieuspokojenie, czy wręcz nawet mało wiarygodne u osób zarażonych zbyt wielką niekonwencjonalnością nieistnienie. Ponieważ nieszablonowość pozwala sobie na więcej od sztywnego realizmu. Nauczył mnie tego László Nagy, z jednej strony człowiek z demagogicznym i ciągle pędzącym słowem "naprzód" na ustach, a z drugiej poeta rozsiewający po kres horyzontu zapachy puszty. Postać jawiąca się w moich oczach jako projektant obrazów, przepływających gdzieś na styku nowoczesnych niepokojów a jednocześnie piewca wyrażonych ludowością, praźródeł ludzkości. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko brać z jego poezji to, czego potrzebuję.

Słychać okrutny szept Herodiady, pokutujące po dziś dzień słowa, doprowadzające do zmiany trajektorii dziejów, kołaczą się po kartach poezji Nagya. Słychać je nawet na pełnych krzyku Attyli Polach Katalaunijskich, pokutnicze rozdrapywanie ran świata. Jednak świat węgierskiego poety nie jest zawarty tylko w tych miejscach. Widać go w libańskim cedrze, przypatrującym się pojonemu octem skazańcowi. Wszystko jak w gorączce, w malignie na przemian cichej i głośnej, pełnej wygłodniałych cierpienia słów. Bo takimi mi się właśnie te wiersze wydały, wtrąconymi w pohańbienie, gdzie słowo "zawsze" odgrywa kolosalne znaczenie. Spowite w opary z tytoniowego dymu straszydła, wyrażone ogromem liter. Momentami czekające na sygnał aby runąć w ciemność i już nigdy nie móc się z niej wydostać. Przedziwne te złudzenia. Odrealnione a czasami bliskie ludzkiej teraźniejszości.

Towarzyszące tej poezji wielkie kontrasty można by uchwycić muzyką. Wyodrębnić z niej dźwięki ludowych instrumentów muzycznych i pognać w rytmie czardasza. Nagy ma w sobie coś muzykalnego, usłyszy podmuch ognia i już się rozluźnia. Zobaczy taniec wron na murawie i jego poezja przeistacza się w podburzającą do życia namiastkę zdrowego rozsądku. Chyba tylko u niego wiśnia tak pięknie może zakwitnąć w snach a przyszłość staje się jednym wielkim i niecierpiącym zwłoki pędem do ekscytujących dreszczy. Wiele z zawartych w tym tomiku słów wywołuje elektryzujące doznania. Poeta nie potrafi niszczyć miraży, on je tylko buduje. Przemienia wodę w mleko a mąkę w chleb. Pod oślepiającym błyskiem historii wymyśla na nowo swoją ojczyznę, buduje wyjęte z wyobraźni Węgry.

Zapamiętam go też jako poetę snów o życiu, tym grzmiącym ziemią, tętniącym gniewem ludzi kłębowisku emocji. Do niego przemawia cały wszechświat, w jego poezji obozują gwiazdy. Wcale mnie to nie dziwi, od kiedy ludzie zaczęli pisać wiersze, to chcieli znaleźć za ich pomocą najkrótszą drogę do odległych galaktyk. I Nagy czyni to samo, nie boi się "schorowanych ludzkich cieni". Nie lękając się szpitalnych łóżek, upatruje w nich wirującego wyzwolenia. Od życia? Bo tak mi przez chwilę przyszło na myśl, że to właśnie ono mogło być największą zadrą jego istnienia. Jednak to pewnie tylko moje nieuchronne zmęczenie, wynikające ze zbyt mocnego wpatrywania się w ostatnie stronice awangardowej emocjonalności. Czas zasypać scytyjskie wykopaliska i odpocząć od zbyt trudnych słów.

Nadchodzą takie chwile kiedy wierzę, że cuda wyobraźni pachną zawsze intensywniej od rzeczywistości. Bo fantazja chwali się cechami niespotykanymi u realności. Jej nieskończoność, nieuspokojenie, czy wręcz nawet mało wiarygodne u osób zarażonych zbyt wielką niekonwencjonalnością nieistnienie. Ponieważ nieszablonowość pozwala sobie na więcej od sztywnego realizmu. Nauczył...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

9 użytkowników ma tytuł Kto przeniesie Miłość na półkach głównych
  • 6
  • 3
5 użytkowników ma tytuł Kto przeniesie Miłość na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kto przeniesie Miłość

Inne książki autora

Okładka książki 13 poetów. Antologia współczesnej poezji węgierskiej Gyula Illyés, Lajos Kassák, László Nagy, János Pilinszky
Ocena 7,6
13 poetów. Antologia współczesnej poezji węgierskiej Gyula Illyés, Lajos Kassák, László Nagy, János Pilinszky
László Nagy
László Nagy
László Nagy (1925-1978) pochodził z rodziny chłopskiej. Studiował malarstwo w Wyższej Szkole Sztuk Pięknych i filozofię na uniwersytecie w Budapeszcie. Był poetą, tłumaczem i rysownikiem. W swej twórczości zawarł wiele z cech ludowej poezji węgierskiej i bułgarskiej, silnie oddziałały nań również utwory węgierskich awangardystów. Na formę jego wierszy niemały wpływ wywarło także wykształcenie plastyczne. Jako tłumacz położył Nagy wielkie zasługi w przybliżeniu czytelnikowi węgierskiemu najwybitniejszych utworów poezji bułgarskiej, hiszpańskiej i polskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kto przeniesie Miłość

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kto przeniesie Miłość