Mongolia. Wyprawy w tajgę i step

Okładka książki Mongolia. Wyprawy w tajgę i step
Bolesław A. Uryn Wydawnictwo: Bernardinum Seria: Biblioteka "Poznaj Świat" literatura podróżnicza
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Seria:
Biblioteka "Poznaj Świat"
Wydawnictwo:
Bernardinum
Data wydania:
2009-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373804531
Tagi:
Mongolia podróże
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
210 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1999
1996

Na półkach: ,

Mongolia widziana oczami autora to świat niemalże z XIII w. Podróżuje się konno, ponieważ asfalt kończy się zaraz za rogatkami stolicy, czyli Ułan Bator. Wyprawy samochodem dostarczają wiele emocji ze względu na nieprzejezdne szlaki, forsowanie brodów (w tym kraju niemal nie ma mostów) czy pokonywanie stromych wzniesień. Narrator spotyka się z tubylcami, głównie pasterzami i myśliwymi, mieszkającymi w jurtach, a ich tryb życia niewiele różni się od tego w jaki sposób bytowali Mongołowie kilkaset lat temu. Razem z mężczyznami udaje się na wyprawy w góry Sajany, odwiedza jezioro Chubsugul oraz łowi ryby w rzece Szyszchid. Autor jest zapalonym wędkarzem i dla udanego połowu jest gotów znosić mróz, wiatr i ulewny deszcz. A taką właśnie pogodą na przemian z palącym słońcem charakteryzuje się Mongolia. Ogromne amplitudy temperatur dobowych (do 40 stopni Celsjusza), porywisty wiatr oraz gwałtowne załamania pogody to norma. Książka przybliża nam również historię tego kraju, jego tradycje i legendy. Niestety, pod koniec staje się nużąca. Opis kolejnej przeprawy w trudnych warunkach atmosferycznych, następnego przedzierania się przez zarośla i błota niewiele wnosi. Rozumiem, że dla autora były to całkiem nowe bajora, ale dla czytelnika nie ma w tym już nic interesującego. Może poza pytaniem: “Po co się tak męczyć?”. Odpowiedź autora jest prosta i jasna – dla niesamowitych, niepowtarzalnych widoków, dla otaczającej przyrody oraz przejrzystego, czystego powietrza. Te wyprawy to typowo męska przygoda, w siodle i ze strzelbą, możliwość spróbowania trudnego życia, w którym wiele zależy od twoich umiejętności, wytrwałości i kondycji.

Mongolia widziana oczami autora to świat niemalże z XIII w. Podróżuje się konno, ponieważ asfalt kończy się zaraz za rogatkami stolicy, czyli Ułan Bator. Wyprawy samochodem dostarczają wiele emocji ze względu na nieprzejezdne szlaki, forsowanie brodów (w tym kraju niemal nie ma mostów) czy pokonywanie stromych wzniesień. Narrator spotyka się z tubylcami, głównie pasterzami...

więcej Pokaż mimo to

avatar
639
279

Na półkach:

Nie, nie, nie!!!! Tak nie można pisać! Rozumiem, ze książka ma się sprzedać ale żeby aż tak koloryzować? Byłam w Mongolii, spałam w namiocie, przemierzałam bezdroża terenowym autem, zaliczyłam różne pogody i niepogody ale żeby aż tak, żeby aż tak? No cud, że uszłam z życiem, widzę to dopiero po lekturze.

Nie objechałam Mongolii wzdłuż i w szerz (znajomi, z którymi tam byłam wizytowali ten kraj już kolejny raz), a zaledwie liznęłam odrobinkę z jego możliwości ale jeśli tu widzę jak B. Uryn przesadza opisując to co i ja widziałam, to co i ja przeżyłam, to za nic nie wierzę mu w resztę opowieści.

I do tego jeszcze takie oto historie.

Na jednej z wypraw autor namówił swego kolegę, Jurka aby ten wziął ze sobą łuk myśliwski. Nie na polowanie, skąd taki pomysł, do samoobrony oczywiście. I dziwnym trafem rzeczony Jerzy bronił się przed wielkim łosiem i załatwił go jednym strzałem na komorę, oczywiście w ruch poszedł łuk. Inna opowieść dotyczy trasy do rzeki. Otóż w dół wynosiła ona setki metrów a pod górę wspiąć się trzeba było już tylko sto. To naprawdę ogromny dziw natury, że zbocze wypiętrzało się podczas drogi w dół a kurczyło w przeciwną stronę.

Książka wiele zyskałaby gdyby autor nie silił się na opowiastki z krainy mchu i paproci. Mongolia jest przeciekawym krajem i bardzo egzotycznym a autor zapewne widział wiele i przeżył co nie miara. Nie każdy lubi bajanie, bajanie o dalekich krajach. W tym przypadku fantazjowanie nie jest wskazane. Moim zdaniem oczywiście:)

Nie, nie, nie!!!! Tak nie można pisać! Rozumiem, ze książka ma się sprzedać ale żeby aż tak koloryzować? Byłam w Mongolii, spałam w namiocie, przemierzałam bezdroża terenowym autem, zaliczyłam różne pogody i niepogody ale żeby aż tak, żeby aż tak? No cud, że uszłam z życiem, widzę to dopiero po lekturze.

Nie objechałam Mongolii wzdłuż i w szerz (znajomi, z którymi tam...

więcej Pokaż mimo to

avatar
74
71

Na półkach:

Bardzo ciekawa pozycja. Autor zabiera nas w podróż po kraju o którym wiemy niewiele, kraju który może się wydawać mało pasjonujący. Zresztą sam Bolesław Uryn wskazuje, że dla osób które traktują Mongolię jako kolejny kraj do odhaczenia na liście miejsc w których byli, ta może okazać się mało interesująca. Dzięki tej pozycji poznajemy Mongolię od tej niekomercyjnej i nieznanej strony, poznajemy jej klimat, kuchnię oraz życie zwykłych ludzi mieszkających poza dużymi miastami, czyli esencję danego skrawka ziemi. W jednym komentarzu przeczytałem, że w książce są brutalne opisy zachowań w stosunku do zwierząt. Cóż ja takich opisów nie znajduję. Zresztą czy chcemy dzięki literaturze podróżniczej poznawać zakątki ziemi takie jakie one są (oczywiście w subiektywnym odczuciu autorów) czy może opisy wybielone, wygładzone a przez to nierealne i chyba zakłamane? Bolesław Uryn pokazał Mongolię tak, że ma się chęć tam polecieć i obcować z tym jak się okazuje bardzo ciekawym krajem. Szczerze polecam tą pozycję. Czyta się przyjemnie i szybko.

Bardzo ciekawa pozycja. Autor zabiera nas w podróż po kraju o którym wiemy niewiele, kraju który może się wydawać mało pasjonujący. Zresztą sam Bolesław Uryn wskazuje, że dla osób które traktują Mongolię jako kolejny kraj do odhaczenia na liście miejsc w których byli, ta może okazać się mało interesująca. Dzięki tej pozycji poznajemy Mongolię od tej niekomercyjnej i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
363
363

Na półkach: , ,

Książka - zaskoczenie. Przynajmniej dla mnie. Pokazała mi Mongolię od innej strony, nie podręcznikowej. To oni tam mają jakieś jeziora i rwące rzeki? I lasy? Niemożliwe. Jakoś nie kojarzyłem sobie tego kraju w ten sposób. Dla mnie to był tylko step, jurty i jedyne miasto Ułan Bator. Trochę to uproszczone, ale tak było.
Po przeczytaniu tej pozycji książkowej, otworzył się przede mną całkiem inny świat. Interesujący na swój sposób. W książce jest opisanych sporo mongolskich zwyczajów, wierzeń i trochę historii. Jest też dużo opisów "prawdziwej męskiej przygody" w mongolskim stepie i wzdłuż mogolskich rzek. Takie typowo pamiętnikarskie opisanie rzeczywistości dnia codziennego. Nie każdemu może to przypaść do gustu. Mnie na przykład nie przeszkadzało.
Co muszę podkreślić, książka nie jest z tych, co to czyta się "jednym tchem" i nie można się od nich oderwać. Mnie przeczytanie jej zajęło prawie miesiąc. Odkładałem po kilku rozdziałach, by znowu powrócić do niej po kilku dniach. Jakaś ta Mongolia taka rozległa....

Książka - zaskoczenie. Przynajmniej dla mnie. Pokazała mi Mongolię od innej strony, nie podręcznikowej. To oni tam mają jakieś jeziora i rwące rzeki? I lasy? Niemożliwe. Jakoś nie kojarzyłem sobie tego kraju w ten sposób. Dla mnie to był tylko step, jurty i jedyne miasto Ułan Bator. Trochę to uproszczone, ale tak było.
Po przeczytaniu tej pozycji książkowej, otworzył się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
435
129

Na półkach:

To książka idealnie nadająca się na prezent dla każdego zdziecinniałego "menszczyzny" w czerwonych spodniach. Również dla każdej kobiety, która chce sobie chociaż, cóż... pomyśleć o samcach odważnych i wojowniczych.
Po pierwszych kilku rozdziałach książki czekało mnie rozczarowanie: zamiast codziennego życia mieszkańców Mongolii zaczęła się nudnawa opowieść o podróżach w chłodzie i o głodzie.
Po pierwszych kilku rozdziałach opowiadających o grze w kości, piciu herbaty z końskim nawozem i szamance, liczyłam jednak na coś więcej niż kajakową przeprawę przez rwącą rzekę... cóż, nie można mieć wszystkiego.

* fragmenty recenzji zamieszczonej na: http://magazyn-opinii.blogspot.com/2014/07/biczak-i-uryn-o-mongolii_18.html

To książka idealnie nadająca się na prezent dla każdego zdziecinniałego "menszczyzny" w czerwonych spodniach. Również dla każdej kobiety, która chce sobie chociaż, cóż... pomyśleć o samcach odważnych i wojowniczych.
Po pierwszych kilku rozdziałach książki czekało mnie rozczarowanie: zamiast codziennego życia mieszkańców Mongolii zaczęła się nudnawa opowieść o podróżach w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
277
259

Na półkach:

Książka niestety rozczarowuje. Seria "Poznaj Świat" jest bardzo interesująca, niestety ta książka odbiega od niej mocno.

Jak dla mnie problemem był styl pisarski autora, który powodował, że po kilku stronach byłem zmęczony lekturą. Dodatkowo jakoś nie widać myśli przewodniej w tej książce, poza chęcią pokazania najbardziej ekstremalnych doznań w Mongolii.

Książka niestety rozczarowuje. Seria "Poznaj Świat" jest bardzo interesująca, niestety ta książka odbiega od niej mocno.

Jak dla mnie problemem był styl pisarski autora, który powodował, że po kilku stronach byłem zmęczony lekturą. Dodatkowo jakoś nie widać myśli przewodniej w tej książce, poza chęcią pokazania najbardziej ekstremalnych doznań w Mongolii.

Pokaż mimo to

avatar
194
56

Na półkach:

Lubię czytać o miejscach, w których niekoniecznie chciałbym się znaleźć oraz lubię czytać o czasach, w których niekoniecznie chciałbym żyć.

Książka - typu pamiętnik z podróży, czyta się szybko. Od czasu do czasu ładne zdjęcia.

Mongolia, dla mnie kraina ekstremalna obyczajowo i kulinarnie.
Krajobrazy zapierające dech, również pogoda zapierająca dech.

Polecam książkę dla podróżników kanapowych i nie tylko.

Lubię czytać o miejscach, w których niekoniecznie chciałbym się znaleźć oraz lubię czytać o czasach, w których niekoniecznie chciałbym żyć.

Książka - typu pamiętnik z podróży, czyta się szybko. Od czasu do czasu ładne zdjęcia.

Mongolia, dla mnie kraina ekstremalna obyczajowo i kulinarnie.
Krajobrazy zapierające dech, również pogoda zapierająca dech.

Polecam książkę dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2304
2041

Na półkach: , ,

Zaczęło się naprawdę nieźle, ale później było już tylko gorzej i gorzej. Zamiast opisu ludzi, ich marzeń i życia codziennego, otrzymałam historię survivalu autora. Było to czytanie dość nudne, ale wcale nie to zraziło mnie do tej książki najbardziej.

Gdy czytałam o głodzonych psach (bo głodne psy lepiej polują), zacisnęłam szczęki i brnęłam w tę "powieść" dalej.
Wytrzymałam nawet bardzo wyraziste opisy obcinania renom młodych, ukrwionych rogów, z których krew leje się jak szalona.
Wytrzymałam nawet opisy polowań dla przyjemności myśliwego (nie, nie z głodu, tylko właśnie dla dziwnie pojętej przyjemności!).
Jednak gdy kilka stron dalej natknęłam się na opis torturowania koni, wyrzuciłam książkę z hukiem!
DOŚĆ!

Wiem oczywiście, ile zła dzieje się na świecie i jak traktowane są zwierzęta. Nie muszę jednak wieczorami czytać opisów ich katuszy za przyzwoleniem, a czasem nawet przyłożeniem do tego ręki autora.
Za takie lektury to ja bardzo dziękuję i wszystkim odradzam.

Autor miał chyba zamiar pokazać nam swoją ukochaną Mongolię z tej najpiękniejszej strony. Jeśli strona, o której napisał jest najpiękniejsza, to nie chcę znać tych mniej pięknych.

Dwie gwiazdki za fajny początek książki.

Zaczęło się naprawdę nieźle, ale później było już tylko gorzej i gorzej. Zamiast opisu ludzi, ich marzeń i życia codziennego, otrzymałam historię survivalu autora. Było to czytanie dość nudne, ale wcale nie to zraziło mnie do tej książki najbardziej.

Gdy czytałam o głodzonych psach (bo głodne psy lepiej polują), zacisnęłam szczęki i brnęłam w tę "powieść"...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3295
40

Na półkach:

rewelacyjna - szczególnie druga część książki; trzeba mieć prawdziwe zacięcie, żeby spędzać urlop w takich ekstremalnych warunkach

rewelacyjna - szczególnie druga część książki; trzeba mieć prawdziwe zacięcie, żeby spędzać urlop w takich ekstremalnych warunkach

Pokaż mimo to

avatar
240
105

Na półkach: , , ,

Zaczynając czytać książkę myślałem sobie, a Mongolia to gdzieś przy Chinach jakiś zapomniany przez boga kraj. I pewnie dużo z was teraz tak samo myśli, prawda??

Powiem wam że może nie zgodzicie się ze mną, że można się zakochać w kraju w którym się nie było i go się nie widziało. Ale moim zdaniem da się i tego dobrym przykładem jest kraj opisany w tej książce czyli właśnie Mongolia!

Na początek w kilku słowach opowiem wam o Autorze. Bolesław A. Uryn urodził się w 1947 w Olsztynie. Ukończył Wyższą Szkołę Rolniczą w Olsztynie.Jest doktorem nauk przyrodniczych. Niezależny reporter i fotograf, wędkarz zamiłowania i konieczności - w odległych pustkowiach ryby to jedyny mięsny. Publikuje w magazynach geograficznych, wędkarskich i wojskowych. Specjalizuje się w tematyce mongolskiej, od 10 lat bywa w świecie jurty.

A o czym jest książka?? To już wam po troszku opowiem. Jego fascynacja Mongolia zaczęła się od znalezienia w antykwariacie starej książki o Mongolii. Książka ta nosiła tytuł Pieszo po Chinach i miała ponad 100 lat. I podobno tak to sie wszystko z Mongolią zaczeło.

Mongolia jest krajem pięć razy większym od Polski, z plemion Mongolskich wywodzi się Czyngis-chan.

No ale może w końcu zajrzyjmy do książki i chociaż troszkę z niej wam zdradzę. Z książki dowiadujemy się miedzy innymi że Mongolia nazywana jest miedzy innymi Kraina Błękitnego Nieba.

Pisząc o Mongolii nasz autor nie zapomina też o koniach, które są tam niezbędne do przeżycia, bo po prostu dojadą w więcej miejsc niż samochód. Bo w końcu na pastwiskach o powierzchni 1 200 000 km pasie sie ich tam około 2 500 000, a nie możemy zapomnieć że są tam jeszcze wielbłądy, krowy i jaki. Ale jeśli wyobrażacie sobie u nich konie jak nasze wielkie postawne zwierzęta to się grubo mylicie. Gdyż ich konie a raczej koniki są mniejsze, niższe i lżejsze.

W dalszym rozdziale dowiadujemy się co to jest jurta, co pije się u nich i co jada. Dowiemy sie co musi wypić każdy gość odwiedzający jurty mongolskie, i pamiętajcie odmowa wypicia jest traktowana jak brak szacunku dla ich kultury.

Dowiemy się także że w tym kraju występują jeszcze szamanki! I to takie co jeszcze na prawdę czarują. Ale też odkrywamy co to jest Owoo. I jak zachować się przejeżdżając przy tych specyficznych piramidach.

Poznajemy też ludzi Caatan to znaczy ludzi zajmujących się hodowlą renów. Dzieki autorowi wiemy jak ci ludzie mieszkają, po co dokładnie zajmują się renami. A także jak Caatan radzą sobie podczas nawałnic.

Mongolia jest krajem gdzie są wielkie połacie niezamieszkane przez ludzi i duże tereny pierwotne. A skoro jest tam tak dużo otwartego terenu, wiec jak się domyślacie jest tam też dużo zwierząt. Wiec też wybieramy się na polowanie, by chociaż troszkę odkryć jak ludzie tam zdobywają pokarm.

A co to jest Naadam? To też zdradza nam autor. Dowiadujemy się ze składa się on z 3 dyscyplin sportowych i trwa w trakcie największego święta narodowego Mongolii. Jakie to dyscypliny sami przeczytajcie.

Mam nadzieje że chociaż troszkę zainteresowałem was Mongolią i zachęciłem do zapoznania się z ta książką.

A wiec jeśli chcecie dowiedzieć się gdzie urodził się Temudżyn.
Albo czemu inni podróżnicy nazywają naszego autora Boleebaatar to zapraszam do: Mongolia. Wyprawa w tajgę i step

Recenzje i inne moje teksty znajdziecie również na moim blogu:
http://ksiazkiwpajeczynie.blogspot.com/2013/05/zobaczyc-mongolie-potem-moge-umrzec.html

Zaczynając czytać książkę myślałem sobie, a Mongolia to gdzieś przy Chinach jakiś zapomniany przez boga kraj. I pewnie dużo z was teraz tak samo myśli, prawda??

Powiem wam że może nie zgodzicie się ze mną, że można się zakochać w kraju w którym się nie było i go się nie widziało. Ale moim zdaniem da się i tego dobrym przykładem jest kraj opisany w tej książce czyli...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mongolia. Wyprawy w tajgę i step


zgłoś błąd