Opcje na śmierć

Okładka książki Opcje na śmierć
Jarosław Klejnocki Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie kryminał, sensacja, thriller
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2012-11-15
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-15
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-08-05016-3
Tagi:
kryzys finanse kryminał literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Europa. Opowieści podróżne Anna Arno, Dorota Chojnowska, Piotr Jagielski, Jarosław Klejnocki, Marcin Kydryński, Robert Makłowicz, Jarosław Mikołajewski, Katarzyna Nizinkiewicz, Marek Pernal, Małgorzata Rejmer, Michał Rusinek, Andrzej Stasiuk, Witold Szabłowski, Krzysztof Varga, Adam Wajrak, Paulina Wilk
Ocena 6,5
Europa. Opowie... Anna Arno, Dorota C...
Okładka książki Rzeczy warszawskie z dreszczem Jarosław Klejnocki, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Joanna Olech, Łukasz Orbitowski
Ocena 5,4
Rzeczy warszaw... Jarosław Klejnocki,...
Okładka książki Próba miłości. Jak pokochać cudze dziecko Katarzyna Klejnocka, Jarosław Klejnocki
Ocena 6,1
Próba miłości.... Katarzyna Klejnocka...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
28
22

Na półkach:

"Opcje na śmierć" zaczynają się w sposób tajemniczy, odważę się nawet stwierdzić - lekko chaotyczny. Zaczynamy naszą lekturę prologiem, rozgrywającym się w domku Klejnockiego. Po kilku stronach przenosimy się na Mazury. Kilka kolejnych i jesteśmy już w Amsterdamie, a następnie lądujemy w Warszawie. Wywołało to we mnie mieszane uczucia- czułam się skołowana i miałam ochotę skreślić tę pozycję już na starcie, ale jednocześnie wzbudziło też we mnie ciekawość, jak autor połączy to wszystko w całość.

Początkowo ten głód wiedzy sprawił, że lekturę czytało się bardzo szybko. Ledwo się obejrzałam - 50 strona, chwilę później - już 100. Niestety, nie trwało to długo. Zacznę może od początku.

O czym w ogóle opowiada ta książka? Komisarz Nawrocki po wielu latach owocnej służby planuje udanie się na zasłużoną emeryturę. Jego plany zostają jednak pokrzyżowane przez żonę dawnego kolegi, która ni stąd, ni zowąd prosi go o pomoc. Dostała ona tajemniczy list, o treści "Zabiły go opcje na śmierć". Dotyczy on domniemanego wypadku na mazurskim jeziorze, w którym ginie p.Rawa. Kobieta ma wiele wątpliwości i sądzi, iż nie był to zwykły nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a zabójstwo. Nawrocki decyduje się zbadać tę sprawę przed zakończeniem swojej działalności w policji. Okazuje się ona jednak o wiele bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Pomysł na fabułę dobry. Wykonanie? Niekoniecznie.
Akcja strasznie się ciągnie. Dopiero około 200 strony zaczyna się dziać coś NAPRAWDĘ związanego z wątkiem głównym książki. Na poprzednich stronach możemy znaleźć suche dialogi i milion niepowiązanych ze sobą faktów. Podejrzewam, że autor chciał stworzyć "układankę", której wszystkie elementy dopiero na końcu zaczynają do siebie pasować. Niestety - nie wyszło.

Dla mnie najbardziej zniechęcające było używanie słów, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Rozumiem, jestem młoda, niektórych wyrażeń po prostu nie znam, ale wtrącanie ich co drugą stronę? Przesada.
W tej pozycji znaczącą rolę odgrywają także zagadnienia związane z bankowością, których ja, znowu, nie zrozumiałam kompletnie, mimo bodajże trzech stron wyjaśnienia. Najwidoczniej nie jestem jeszcze wystarczająco dojrzała na lekturę o takiej tematyce, jednak podejrzewam, że wiele starszych osób również może mieć problem ze zrozumieniem, co autor miał na myśli.

Jakby tego było mało, w książce pojawia się druga sprawa kryminalna, prowadzona przez wspólników komisarza, która chyba miała być wątkiem pobocznym, ale.. No właśnie, ale. Końcowy efekt jest taki, że skaczemy między Amsterdamem i Warszawą, i w pewnym momencie nie wiadomo już, które jest którym.

Pojawia się również wątek obyczajówki. Podejrzewam, że miał na celu sprowadzenie myśli czytelnika na inny plan, niż śledztwa, żeby go nie zanudzić. Niestety, był to według mnie kolejny niewypał. Motyw ten dotyczył bowiem adopcji dziecka, co kompletnie nie trzymało się przysłowiowej kupy.

Ogółem mówiąc pomieszanie z poplątaniem. Ja stanowczo nie polecam, a już na pewno nie dla osób poniżej 20 lat. Jeśli macie jakieś tam obeznanie z bankowością i chęć przebrnięcia przez tę powieść, to czemu nie? Natomiast, jeśli - tak jak ja - nie macie o tym zielonego pojęcia, to dobrze radzę, zostawcie tę lekturę w spokoju ;)

"Opcje na śmierć" zaczynają się w sposób tajemniczy, odważę się nawet stwierdzić - lekko chaotyczny. Zaczynamy naszą lekturę prologiem, rozgrywającym się w domku Klejnockiego. Po kilku stronach przenosimy się na Mazury. Kilka kolejnych i jesteśmy już w Amsterdamie, a następnie lądujemy w Warszawie. Wywołało to we mnie mieszane uczucia- czułam się skołowana i miałam ochotę...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
1408
562

Na półkach:

Arcydzieło to nie jest, ale bardzo zła ksiązka też nie. Czytajcie i sprawdźcie:)

Arcydzieło to nie jest, ale bardzo zła ksiązka też nie. Czytajcie i sprawdźcie:)

Pokaż mimo to

1
avatar
1519
146

Na półkach: ,

Czyta się szybko i wbrew opiniom niektórych nie jest trudna w odbiorze. Zastanawia znaczny narcyzm autora oraz "sponsor" (?) książki.Śledząc codzienne losy rodziny Nawrockich, można "podejrzewać", że to bogaty sklep z winami.

Czyta się szybko i wbrew opiniom niektórych nie jest trudna w odbiorze. Zastanawia znaczny narcyzm autora oraz "sponsor" (?) książki.Śledząc codzienne losy rodziny Nawrockich, można "podejrzewać", że to bogaty sklep z winami.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
912
423

Na półkach:

"Opcje na śmierć" - Jarosława Klejnockiego na pierwszy rzut oka może wydawać się przyjemną i ciekawą lekturą, głównie z powodu okładki oraz zarysu fabuły na niej umieszczonej, jednak prawda o tej pozycji wygląda nieco inaczej.

Jarosław Klejnocki jest krytykiem literackim, poetą, pisarzem, eseistą. Publikował również recenzje m. in. na łonie "Tygodnika Powszechnego", "Polityki", „Rzeczpospolitej" i felietony na temat poezji w "Gazecie o Książkach" i szkice, artykuły oraz prace krytycznoliterackie w periodykach krajowych i zagranicznych, m.in. "Chicago Review", „Die Horen", „Opcji", „Kresach" czy „Miesięczniku Literackim".

Policjant Ireneusz Nawrocki ma zamiar odejść na emeryturę, jednak zanim przejdzie na zasłużony odpoczynek, ma trzy miesiące na uregulowanie swoich spraw. Do jego zadań należy m. in. zmienienie działalności pewnego byłego komandosa oraz wprowadzenie do zawodu byłej strażaczki, która niegdyś bohatersko uratowała dzieci przed spłonięciem. Poza pracą, mężczyzna wraz z żoną starają się o adopcje dziecka. Wszystko więc toczy się tak, jak powinno i niebawem rodzina Nawrockich powinna cieszyć się spokojem i dostatkiem, gdyby nie jeden mały szkopuł...

Policjant zostaje poproszony o ponowne przyjrzenie się, zamkniętej już sprawy, Włodzimierza Rawy, który nieszczęśliwie utonął podczas sztormu wypadając z łódki. Biorąc pod uwagę okoliczności i swoje niedoszłe jeszcze odejście z pracy, Ireneusz Nawrocki podchodzi do zadania z niechęcią, jednak zgadza się. Bardzo szybko jego początkowy brak satysfakcji zamienia się w dociekliwy pościg za mordercą mężczyzny.


Główny bohater książki Jarosława Klejnockiego, zmaga się z wieloma propblemmi, a przy rozwiązywaniu sprawy, z którą ma do czynienia, pokonuje wiele kilometrów. Tak więc, wymienienie wszystkich postaci, które biorą udział w toku fabuły jest trudne. Najważniejszymi wydają się jednak Ireneusz Nawrocki, a tuż za nim jego współpracownicy lub podwładni. Śledząc przygody policjanta można odnieść wrażenie, że autor chciał zrobić z niego następce Sherlocka Holmesa. I rzeczywiście, Ireneusz Nowicki jest dobrym i dociekliwym służbistą, pali fajkę, jednak takiego poziomu, jak wcześniej wymieniony jegomość, nie trzyma. Po dłuższym czasie może nawet zacząć irytować swoim zachowaniem człowieka niezadowolonego z obecnej sytuacji życiowej, która ma miejsce poza pracą. Małgorzata, żona policjanta, nie staje się bliska odbiorcy książki. A jednak po tym, czego się o niej można dowiedzieć, szybko dochodzi się do wniosku, że nie powinna brać pod swoje skrzydła kolejnego dziecka. Egzystencja kobiety opiera się na piciu alkoholu oraz spaniu, nawet w momentach, kiedy sytuacja wymaga jej ingerencji. Mała Krysia, dziewczynka którą para chce zaadoptować, również nie jest bliska czytelnikowi książki, ani daleka. Wydaje się jednak miłym dzieckiem. W "Opcjach na śmierć" pojawia się również sam autor książki, jako postać. Ciekawe rozwiązanie, aczkolwiek niespotykane i ciężkie do zrozumienia.

To nie książka fantastyczna, paranormalna, czy filozoficzna, więc świat w niej umieszczony jest taki sam, jak ten który otacza nas wszystkich na co dzień. Historia ma miejsce w Polsce, a z czasem przenosi się nawet do Holandii.

Jarosław Klejnocki w swoim dziele ukazuje zwykłą polską rodzinę, która żyje na marginesie społecznym, i której każdy dzień głównie wygląda tak samo. Nie tego można by spodziewać się po postaciach takiej fabuły. Poza tym, główny bohater skutecznie odstrasza czytelnika przed poznawaniem swoich dalszych losów. Nie lepszy jest styl autora, który zamiast ułatwiać odbiór, utrudnia go. Niektóre wyjaśnienia lub zdania, trzeba czytać kilka razy, aby zrozumieć ich dosłowne znaczenie.

Z perspektywy wyglądu zewnętrznego "Opcje na śmierć" wydają się dobrą pozycją, pełną akcji, tajemnicy, z silnym i charyzmatycznym bohaterem głównym, ale to jedynie okładka książki, a po niej nie należy oceniać tekstu. Książka ukazała się jedynie w miękkiej oprawie.

Rozpoczęcie czytania tej pozycji było dla mnie przyjemnością, jednak ta szybko zamieniła się w przykry i męczący obowiązek. Niestety, twórczość i pomysł autora nie przypadł mi do gustu, a z tego co zauważyłam, to nie tylko mnie.

"Opcje na śmierć" - Jarosława Klejnockiego prezentują się naprawdę marnie. Z powodu niskiej oceny, którą zdobyły podczas czasu spędzonego z nimi oraz tego podsumowania, trudno jest komukolwiek je polecić. Mimo wszystko znajdą się pewnie osoby, które sięgną po książkę, i którym ona się spodoba.

"Opcje na śmierć" - Jarosława Klejnockiego na pierwszy rzut oka może wydawać się przyjemną i ciekawą lekturą, głównie z powodu okładki oraz zarysu fabuły na niej umieszczonej, jednak prawda o tej pozycji wygląda nieco inaczej.

Jarosław Klejnocki jest krytykiem literackim, poetą, pisarzem, eseistą. Publikował również recenzje m. in. na łonie "Tygodnika Powszechnego",...

więcej Pokaż mimo to

33
avatar
1526
309

Na półkach: ,

Przeczytane w dwa dni. Bardzo dobrze napisane. Czekam na dalsze kryminały tego autora.

Przeczytane w dwa dni. Bardzo dobrze napisane. Czekam na dalsze kryminały tego autora.

Pokaż mimo to

24
avatar
283
59

Na półkach: , , , ,

„Opcje na śmierć” były dla mnie drogą przez mękę. Ciekawie brzmiący tytuł, intrygujący opis i miła dla oka okładka to niestety jedne z niewielu – jeśli nie jedyne – atuty najnowszej powieści Jarosława Klejnockiego. Pod misternie utkaną fabułą i bohaterami, czekało na mnie jedynie przepastne morze powtarzalności i niezrozumienia.
Odchodzący na emeryturę policjant, Ireneusz Nawrocki, zostaje poproszony o przyjrzenie się zamkniętej już sprawie wypadku Włodzimierza Rawy, który utonął podczas sztormu, wypadając z łódki. Nawrocki zgadza się i, choć na początku robi to bardzo niechętnie, szybko wpada na trop i rusza w pościgu za mordercą Rawy. Ślady prowadzą do banku, w którym przed śmiercią pracował Rawa, do zakładu meblowego w Bielsku-Białej, a później aż do Holandii. Nawrocki musi nie tylko uporać się ze śledztwem, ale także z mnóstwem papierkowej roboty i spotkaniach w domu dziecka, na które chodzą wraz z jego żoną, Małgorzatą, starając się o status rodziny zastępczej dla kilkuletniej Krysi.
Klejnocki w swojej powieści porusza naprawdę trudne i poważne tematy. Dom dziecka, trudności związane z adopcją, przemyt narkotyków, wszelkie bankowe zawiłości związane z opcjami. Szkoda tylko, że żaden z nich nie został przez niego rozwinięty w taki sposób, aby zaspokoić czytelnika. Fragment, w którym jeden z pracowników banku tłumaczy komisarzowi, co to w ogóle są opcje i na czym polegają, czytałam dwa razy. I kompletnie nic z niego nie rozumiem. Spotkania w domu dziecka zostały przedstawione jako niemiły dodatek do papierkowej roboty, którą trzeba wypełnić, starając się o dziecko. Nawet zbrodni nie zostało poświęcone zbyt dużo miejsca. „Opcje na śmierć” to prawdziwy miszmasz, a przecież „nie miesza się jabłek z gwoźdźmi”.
Miałam wrażenie, że pisząc tę powieść Klejnocki miał tysiąc pomysłów na minutę, rozpoczął wiele ciekawych wątków – na tyle ciekawych, że mogłyby one przyćmić główną oś fabuły – a potem dość niezgrabnie się z nich wycofał, poświęcając wiele miejsca na ich zarysowanie i rozwinięcie, a stosunkowo mało na ich zakończenie – a właściwie urwanie, przez co nie miały one jakiegokolwiek wpływu na akcję.
Bohaterowie Klejnockiego są wyraziści, charyzmatyczni, dopracowani i strasznie irytujący. Irytuje główny bohater, jego współpracownicy, inni policjanci, świadkowie, nawet dyrektorka domu dziecka. Komisarz Nawrocki denerwował mnie od pierwszej do ostatniej strony. Wszelkie zabiegi autora, aby zrobić z niego ekscentryka i ciekawą, wyjątkową postać doprowadziły do tego, że stał się on aroganckim i zrzędliwym popalaczem fajki, którego w dzieciństwie fascynowała burza, a teraz więcej czasu w jego myślach zajmuje zmarły kolega niż rodzina. Jego żona, Małgorzata, chyba najbardziej bezbarwna postać w powieści, co wieczór otwiera z mężem butelkę wina lub dwie i upija się przy włączonym telewizorze, a kiedy jej syn choruje i ma wysoką gorączkę, zdobywa się na to, żeby pomyśleć: „To chyba początek infekcji” i idzie spać. Dyrektorka domu dziecka, pytając małą Krysię czy chce zamieszkać z Nawrockimi robi to w taki sposób, jakby za wszelką cenę nie chciała dopuścić do tego, aby dziewczynka była w nowej rodzinie szczęśliwa.
Jednak największą niewiadomą „Opcji na śmierć” jest dla mnie pytanie, które zadaję sobie od początku. Co autor robi w swojej książce? Dlaczego nagle Klejnocki znalazł się na kartach swojej powieści? Czy była to próba autobiografii, zaskoczenia czytelnika, stworzenia czegoś wyjątkowego, znaku rozpoznawczego jego powieści? A może tym dość niewinnym sposobem Klejnocki podważył fikcję w swojej książce? Bo skoro on istnieje…

„Opcje na śmierć” były dla mnie drogą przez mękę. Ciekawie brzmiący tytuł, intrygujący opis i miła dla oka okładka to niestety jedne z niewielu – jeśli nie jedyne – atuty najnowszej powieści Jarosława Klejnockiego. Pod misternie utkaną fabułą i bohaterami, czekało na mnie jedynie przepastne morze powtarzalności i niezrozumienia.
Odchodzący na emeryturę policjant, Ireneusz...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opcje na śmierć


Video

Video
Reklama
Reklama
zgłoś błąd