Lucyfer. Moja historia

Okładka książki Lucyfer. Moja historia
Victoria Gische Wydawnictwo: Psychoskok fantasy, science fiction
456 str. 7 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
Lucyfer. Moja historia
Wydawnictwo:
Psychoskok
Data wydania:
2012-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-28
Data 1. wydania:
2017-12-11
Liczba stron:
456
Czas czytania
7 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-6354-815-5
Tagi:
Lucyfer powieść fantasy victoria gische moja historia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
149
42

Na półkach:

Ksiazke czyta sie wysmienicie. Mimo iz powiesc nie jest bardzo dluga, dzieje sie tu wyjatkowo duzo. Co chwile , we wspomnieniach Lucyfera, cofamy sie w czasie i przenosimy np. do sredniowiecza. PRzyjemnie sie to czyta. Lucyfer wzbudza wspolczucie, co jest odswiezajace, a Michal wrecz obrzydzenie. Jest tak wredny jak tylko mozna sobie wyobrazic.
Zakonczenie jest z kolei niespodziewane i do tego otwarte. Autorka zreszta od poczatku zapowiedziala (w obszernym wstepie) ze planuje napisac 3 tomu a ten oto jest pierwsza czescia z serii. Nie mniej jednak uwazam, ze taki zabieg najlepiej zastosowac dopiero gdy ma sie kolejne czesci juz napisane. Bo po wczesniejszych zapowiedziach pozostaje czytelnikowi nadzieja na dalszy ciag, ktorego niestety nie widzie. Szkoda bo z checia dowiedzialabym sie czy Lucyfer doczeka sie w koncu swojego happy endu czy jednak nie.
Czy polecam? zdecydowanie. Jezeli lubicie tematyke anielsko-diabelska. To ta ksiazka wniesie sporo swiezosci w tym temacie. Inne spojrzenie, inne podejscie do tematu.
Dialogi , postacie i szybkosc akcji jak najbardziej na plus. Nie ma dluzyzn ani zbednych watkow.

Ksiazke czyta sie wysmienicie. Mimo iz powiesc nie jest bardzo dluga, dzieje sie tu wyjatkowo duzo. Co chwile , we wspomnieniach Lucyfera, cofamy sie w czasie i przenosimy np. do sredniowiecza. PRzyjemnie sie to czyta. Lucyfer wzbudza wspolczucie, co jest odswiezajace, a Michal wrecz obrzydzenie. Jest tak wredny jak tylko mozna sobie wyobrazic.
Zakonczenie jest z kolei...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
24
11

Na półkach:

Ilość błędów językowych, korektorskich powala i wręcz dyskwalifikuje tę książkę.

Sama historia tak sobie opowiedziana, prosta i niezbyt trzymająca się kupy.

Nie polecam.

Ilość błędów językowych, korektorskich powala i wręcz dyskwalifikuje tę książkę.

Sama historia tak sobie opowiedziana, prosta i niezbyt trzymająca się kupy.

Nie polecam.

Pokaż mimo to

3
avatar
1819
86

Na półkach:

Przez wieki religia chrześcijańska, jak i każda inna, ewoluowała, była dostosowywana do obowiązujących norm, do wymogów społecznych bądź do osobistych potrzeb konkretnych grup społecznych. Słowa spisane przed wiekami, a nawet tysiącleciami, zostały wypaczone, celowo lub przez przypadek, usunięte lub zastąpione innymi. W przepisywane od stuleci teksty wkradły się błędy. Wiele z nich nigdy nie weszło do chrześcijańskiego kanonu, inne zostały z niego usunięte przez Ojców Kościoła. Któż więc wie, jak brzmiałyby obecnie dogmaty wiary chrześcijańskiej, jak wyglądałaby chrześcijańska tradycja, gdyby Pismo Święte nie uległo takim przekształceniom. Także zwykli ludzie, niezaprzątający sobie na co dzień głowy roztrząsaniem kwestii teologicznych, dołożyli do chrześcijańskiej tradycji swoje trzy grosze. Człowiek od zawsze szukał pocieszenia oraz ratunku, wytłumaczenia niezrozumiałego dla siebie właśnie w religii, jednak na własne potrzeby urozmaicał ją, dodając elementy zaczerpnięte z dawnych tradycji i wierzeń. Nowe zawsze opiera się na starym i znanym, dzięki czemu człowiekowi łatwiej jest zaakceptować zmiany. I tak ludzie na przestrzeni dziejów, mieszając ze sobą dawne wierzenia, czasami bardzo odległe od ich współczesności i obecną wiarę, stworzyli własną chrześcijańską mitologię ludową. Jednym z elementów owej mitologii jest wiara w anioły, istoty, które istniały w wielu kulturach na długo przez spisaniem chrześcijańskich ksiąg.

"Anioły to obdarzone inteligencją odbicia świadomości, owego pierwotnego światła, które było na początku wszystkiego." (św. Jan z Damaszku)

Współczesne słowo "anioł" pochodzi od sanskryckiego angiros, oznaczającego "duch Boży", od staroperskiego angaros - "posłaniec" oraz od greckiego angelos - "zwiastun". W anioły wierzono już w starożytnej Persji, Babilonie, czy Grecji; chrześcijanie nie byli w tej dziedzinie pionierami, lecz na użytek swojej wiary zaadaptowali istniejące już istoty pochodzące z innych wyznań, stwarzając własną "anielską mitologię". Rozkwit angelologii (tak nazywana jest dziedzina zajmująca się aniołami) w chrześcijańskim świecie nowożytnym przypadł na lata od XI do XIII w., ale i dziś tematyka ta ma wielu zwolenników. Pierwotnie w chrześcijaństwie nie istnieli źli, czy też upadli aniołowie. Każdy z aniołów był boskim stworzeniem, wypełniającym rolę powierzoną mu przez Boga, niezależnie od jej wydźwięku moralnego. Zło było jednym z narzędzi, którym posługiwał się Stwórca, z sobie tylko znanych względów. Z czasem spojrzenie na anioły ewoluowało. Być może ludzie nie mogli pojąć, jak jakakolwiek istota działająca w imieniu Ojca Niebieskiego, może czynić zło i potrzebowali podziału na anioły dobre i anioły złe. Jako jeden z pierwszych do grona upadłych aniołów został zaliczony Szatan, choć pierwotnie słowo "szatan" było stosowane jako określenie wypełnianej funkcji, a nie jako imię własne i próżno szukać Szatana w Starym Testamencie. (Hebrajskie słowo ha-satan oznacza "przeciwnika".) To w czasach nowożytnych szatan staje się księciem ciemności, upadłym aniołem, którego pycha popchnęła do przeciwstawienia się Bogu i rozpętania w Niebie rebelii oraz doprowadziła do jego strącenia w Otchłań. Najwspanialszy z aniołów pańskich nie chciał pokłonić się tak marnej istocie, jaką był człowiek. To on miał zwieść Ewę i nakłonić ją do zerwania jabłka z drzewa poznania dobra i zła, a w innej wersji - współżyć z Ewą i spłodzić Kaina. Dla większości ludzi wychowanych w tradycji chrześcijańskiej Szatan = Lucyfer = diabeł. Utożsamienie Lucyfera z ojcem kłamstw, Szatanem, wynikło przez pomyłkę, a dokładniej przez błąd w rozumieniu fragmentu Księgi Izajasza - "Jakże to spadłeś z niebios, Jaśniejący, Synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? Ty, który mówiłeś w swym sercu: Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego. Jak to? Strąconyś do Szeolu na samo dno Otchłani!" (Iz 14, 12-15). Słowa "Jaśniejący, Synu Jutrzenki" odnoszą się do króla babilońskiego, który poczuł się potężniejszy niż sam Bóg. (W oryginalnym tekście hebrajskim nie ma imienia Lucyfer, a jedynie zwrot helel ben-szachar, gdzie helel oznacza planetę Wenus, znana także jako Jutrzenka, zaś ben-szachar - świetlistego syna poranka.) Wszystko wskazuje na to, że jako pierwszy szatana Lucyferem nazwał św. Hieronim, który w Wulgacie, łacińskim przekładzie Biblii przetłumaczył hebrajskie słowo helel i greckie ho heosforos jako łacińskie lucifer - "niosący światło". Inni Ojcowie Kościoła dostrzegli w tym fragmencie alegorię upadku najpotężniejszego z aniołów, łącząc go z wypowiedzią Jezusa o upadku szatana - "Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica." (Łk 10, 18). I tak stopniowo obraz upadłego anioła ewoluował, a imię Lucyfer stało się synonimem szatana. Po temat upadłego anioła chętnie sięgali zarówno poeci, jak i lirycy. Lucyfer, cierpiący, błądzący i samotny upadły anioł, stał się ulubionym bohaterem romantyków. Wokół jego postaci powstało wiele legend, a wśród nich także ta opowiadająca o zakazanej miłości Lucyfera do ludzkiej kobiety. Za swoje uczucie anioł został strącony do Otchłani, by nigdy już nie ujrzeć swojej ukochanej. Pozostali aniołowie widząc tęsknotę i cierpienie "niosącego światło" wstawili się za nim u Ojca, by ten go uwolnił. Po wielu namowach Bóg uległ skrzydlatym, lecz uczynił karę Lucyfera jeszcze dotkliwszą. Zgodnie z wolą bożą upadły anioł mógł opuszczać Otchłań i pojawiać się na Ziemi raz na sto lat. Niestety, gdy Lucyfer po tym czasie pojawił się ponownie na Ziemi kobieta już nie żyła. Odtąd, wedle legendy, Lucyfer pojawia się na Ziemi co sto lat i błąka się wciąż szukając utraconej miłości. Wedle islandzkich wierzeń ludowych miejsce, w którym anioł spadł strącony z Nieba i w którym, co sto lat wychodzi na Ziemię, znajduje się w Dimmuborgir w północnej Islandii.

Właśnie na tej legendzie Victoria Gische oparła fabułę swojej powieści "Lucyfer. Moja historia." Główny bohater książki, Marek, przeprowadza za namową swojego kolegi lekarza, Roberta, wywiad-rzekę z niezwykłym pacjentem pewnego szpitala (nie psychiatrycznego). W ten sposób mężczyzna poznaje Lucyfera, który raz jeszcze powrócił na Ziemię, by odnaleźć swoją ukochaną. Wydaje się, że wreszcie jego tułaczka dobiegła końca, a długoletnie poszukiwania zakończą się szczęśliwie. Jednak im dłużej Marek wysłuchuje zwierzeń upadłego anioła, im bliżej poznaje dzieje Lucyfera i jego anielskiego brata Michała, tym mocniej i on i czytelnik zdają sobie sprawę, że nic nie jest takie jak się wydaje, a archaniołowi Michałowi daleko jest do prawego bożego wojownika. Zresztą okazuje się, że anioły to istoty ułomne, które podobnie jak ludzie ulegają słabościom swojego charakteru i lepiej na nich nie polegać. Zwykli śmiertelnicy zostają wciągnięci w anielską walkę, nie mają szans by oprzeć się ich mocy. Mimo to Marek podejmuje nierówną walkę. Dokąd go to zaprowadzi? Cóż, o tym przekonam się dopiero w drugiej części cyklu o Lucyferze.

Aniołowie u Gische są antropomorficznymi, potężnymi istotami, władającymi mocami magicznymi. Nie posiadają co prawda skrzydeł, z którymi zazwyczaj bywają przedstawiani w literaturze, czy sztuce, za to mają wiele ludzkich przywar i dalekie są od doskonałości. Bywają złośliwe, zawistne, okrutne bez powodu, lubią dręczyć słabszych. I wcale nie są to upadłe, złe anioły, tylko te dobre. Taki sposób przedstawienia aniołów to dla mnie ogromna zaleta powieści "Lucyfer. Moja historia", bo nie lubię, gdy jakiś bohater bywa idealny w przesłodzony sposób, a tak dość często przedstawiane są anioły. (A przynajmniej ja ostatnio ciągle trafiałam na takich skrzydlatych.) Nie przepadam też za uproszczonym obrazem anielskiej braci jaki na co dzień wtłacza nam Kościół. A i z tym wizerunkiem Gische zrywa w swojej pracy. Troszkę przeszkadzał mi fakt, że Lucyfer jest za łagodny, bałam się wręcz, że autorka wybieli go tak, iż tylko on będzie zasługiwał na miano prawego i dobrego anioła, w dodatku nieco łzawego. Na szczęście nie uczyniła tego w porę pokazując, że strącony do Otchłani bohater jednak bywa zły. Ponadto zakończenie książki niesie ze sobą nadzieję na to, że książę ciemności pokaże jeszcze na co go stać.

Victoria Gische rozbudowała legendę o miłości upadłego anioła o ciekawe wątki, wypełniła swoimi bohaterami, w sposób niezwykły wplotła w jej kanwę wydarzenia znane z historii powszechnej. Dzięki licznym retrospekcjom w powieści Gische, odkrywamy tajemnicę pochodzenia i śmierci Tutanchamona, dowiadujemy się skąd wzięła się legendarna mądrość króla Salomona, poznajemy przyczynę śmierci Filipa Pięknego i Nogareta oraz kontrowersyjną wersję życia Jezusa. A to zaledwie część przeszłych wydarzeń, których wyjaśnienie czytelnik poznaje w nieznanej szerszemu gronu wersji, jaką proponuje mu Gische. Wątki historyczne są zręcznie połączone z fikcją w jednolitą całość, co sprawia, że łatwo uwierzyć w wizję autorki.

Język powieści jest prosty i łatwy w odbiorze. Niestety duża ilość literówek, poprzestawianych słów, błędów ortograficznych, czy interpunkcyjnych, utrudnia czerpanie pełnej przyjemności z lektury dzieła Gische i początkowo zamiast skupiać się na fabule, liczyłam błędy i zgrzytałam zębami. Poczułam się też lekko zagubiona, gdy oto lekarz Robert - kolega Marka, stał się w pewnym momencie Rafałem, by po kolejnych nastu stronach na powrót przeistoczyć się w Roberta. Aż przewertowałam całą książkę, by sprawdzić, czy mi coś nie umknęło. Jednak okazało się, że to zwykły błąd korektorski. Gdy tylko udało mi się przestać skupiać na spartaczonej pracy korektora, fabuła z każdą stroną wciągała mnie coraz mocniej, a błędy zeszły na dalszy plan. "Lucyfer. Moja historia" to dobra i wciągająca książka, która świetnie umili ciemny wieczór, czy długa podróż.

Dlaczego Lucyfer nie jest już potężnym upadłym aniołem, lecz słabym i podatnym na zranienia człowiekiem? Z jakiego powodu Michał tak mocno nienawidzi Lucyfera? Czemu dusza wiedźmy Róży odrodziła się akurat teraz i to w ciele dziewczyny Marka? Co knuje Michał, a jakie plany ma Gabriel? Ciekawi? W takim razie sięgnijcie po książkę "Lucyfer. Moja historia" Victorii Gische, a ja wypatruję premiery drugiej części opowieści o Lucyferze.

Na blogu: http://zapiskispodpoduszki.blogspot.com/2014/11/lucyfer-moja-historia-victoria-gische.html

Przez wieki religia chrześcijańska, jak i każda inna, ewoluowała, była dostosowywana do obowiązujących norm, do wymogów społecznych bądź do osobistych potrzeb konkretnych grup społecznych. Słowa spisane przed wiekami, a nawet tysiącleciami, zostały wypaczone, celowo lub przez przypadek, usunięte lub zastąpione innymi. W przepisywane od stuleci teksty wkradły się błędy....

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
0
0

Na półkach: , ,

Z postacią Lucyfera w literaturze spotykamy się niemal od zawsze. Od pradawnych czasów jest nam przedstawiany, jako diabeł, Szatan, wcielenie zła oraz jako siła, sprowadzająca na świat i ludzi wszystko, co najgorsze. Im bardziej powinniśmy się tego zła wystrzegać i bać, tym bardziej jesteśmy nim zainteresowani. W Lucyferze tkwi jakaś tajemnica, która pobudza ludzką wyobraźnię i daje pisarzom inspirację, by tworzyć powieści zawierające w swej treści motyw diabła, a w czytelnikach wywołuje pragnienie zagłębienia się w lekturze. Do tej pory, wydawało mi się, że ten temat został opisany na wszelkie sposoby, ale trafiłam na książkę, która ukazuje nam zupełnie innego Lucyfera, jakiego znałam do tej pory. Jest to „Lucyfer. Moja historia” autorstwa Victorii Gische.

W powieści pani Gische poznajemy młodego dziennikarza, Marka, który na przyjęciu spotyka kolegę z dawnych lat i otrzymuje od niego zaproszenie do szpitala, by poznać tajemniczego pacjenta. Przyjaciel Marka jest lekarzem i prosi go o przybycie do szpitala, aby przedstawić mu pacjenta, który zgodnie z badaniami powinien być „starszy od piramid”. Marek, oczywiście, jest zaintrygowany tymi słowami i odwiedza tajemniczego pacjenta – ta wizyta odmienia całe jego życie. Ów tajemniczy człowiek przedstawia mu się jako Lucyfer i dzieli się z Markiem historią swojego życia – historią jakże odmienną od tego, w co do tej pory wierzyła cała ludzkość.

Autorka zaskakuje czytelnika, ukazując Lucyfera z zupełnie innej strony. Do tej pory ukazywano go w bardzo negatywnym świetle i przypisywano mu wszelkie najgorsze cechy oraz posługiwano się nim w celu zastraszania i siania grozy. Natomiast w książce Victorii Gische, poznajemy Lucyfera, jako upadłego anioła, który nie wybrał zła, odwracając się od Ojca, lecz miłość do ludzkiej kobiety – Nefretete. Od chwili, w której Lucyfer dokonał „wyboru”, jego życie staje pasmem fascynujących, lecz jednocześnie bardzo nieszczęśliwych i smutnych wydarzeń. Które ukształtowały go takim, jakim wcale nie chciał się stać.

Myślę, że właśnie dzięki temu całkiem innemu Lucyferowi, powieść pani Gische jest bardzo fascynująca i zaskakująca.

Fabuła powieści toczy się we współczesnej Polsce, lecz mamy w niej liczne retrospekcje, nawiązujące do historii Starożytnego Egiptu oraz czternasto i piętnasto wiecznej Europy. Czytelnik jest świadkiem wędrówki Lucyfera i jego wpływu na historię świata, łącznie z wydarzeniami w czasie I wojny światowej, świadkiem wieloletniej wędrówki anioła w poszukiwaniu kolejnych wcieleń Nefretete.

Istotnym elementem powieści Victorii Gische jest wątek paranormalny, który bardzo często występuje w dzisiejszej literaturze. Po raz kolejny jesteśmy świadkami trudnej, zakazanej miłości istoty nie z tego świata do śmiertelnej kobiety. Jednak miłość tę autorce udało się ukazać w taki sposób, aby nie zdominować całej fabuły powieści, lecz jako element, będący jej istotną częścią. Dlatego książka nie jest kolejnym zwykłym romansem, ale bardzo ciekawą powieścią fantastyczną z historią w tle, która ma doskonale wyważone proporcje.
Bohaterowie powieści budzą w czytelniku sympatię, zarówno c
i, reprezentujący ludzi – Marek, Anna, Robert – jak i ci reprezentujący aniołów – Lucyfer czy archanioł Gabriel. Wyjątkiem jest archanioł Michał, który w powieści gra rolę bohatera negatywnego i robi wszystko, aby uprzykrzyć życie swojemu anielskiemu bratu. Sam Lucyfer budzi ciepłe uczucia, mimo zła, które wyrządził światu i ludziom. I to właśnie jemu współczujemy i kibicujemy, aby w końcu udało mu się dnaleźć ukochaną Nefretete i osiągnąć szczęście.

Jedyne, co mi przeszkadzało w lekturze, to błędy, które powinien wyłapać każdy szanujący się korektor – stylistyka, powtórzenia i liczne literówki. Szczerze mówiąc na początku mi to strasznie przeszkadzało, jednak postanowiłam się bardziej skupić na treści, niż na oprawie – treścią jestem zachwycona. „Lucyfer. Moja historia” jest debiutancką powieścią Victorii Gische i jak na debiut jest naprawdę wspaniała. Została wydana tylko w formie e-booka, bez profesjonalnej redakcji i korekty, więc przymknijmy oko na niedociągnięcia i delektujmy się tym, co autorka chce przekazać czytelnikowi.

„Lucyfer. Moja chistoria” jest pierwszą częścią cyklu. Autorka założyła, że opowieść o Lucyferze będzie się składała z trzech tomów. Z niecierpliwością będę czekać na kolejną część. W tej chwili czekam również na egzemplarz kolejnej powieści Pani Victorii Gische – na „Kochankę Królewskiego Rzeźbiarza”, którą wygrałam w konkursie zorganizowanym przez autorkę. Oczywiście, kiedy ją otrzymam i przeczytam (zapewne jednym tchem, gdyż uwielbiam historię Starożytnego Egiptu), nie omieszkam podzielić się wrażeniami z lektury.

Myślę, że „Lucyfer. Moja historia” przypadnie do gustu osobom, które uwielbiają elementy paranormalne. Powieść jest interesująca i zaskakuje innym podejściem do tematu diabła, czyli Lucyfera. Polecam ją wszystkim.

Z postacią Lucyfera w literaturze spotykamy się niemal od zawsze. Od pradawnych czasów jest nam przedstawiany, jako diabeł, Szatan, wcielenie zła oraz jako siła, sprowadzająca na świat i ludzi wszystko, co najgorsze. Im bardziej powinniśmy się tego zła wystrzegać i bać, tym bardziej jesteśmy nim zainteresowani. W Lucyferze tkwi jakaś tajemnica, która pobudza ludzką...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
138
19

Na półkach: ,

Przeczytałam tę książkę z zapartym tchem , jest fascynująca . Pani Viktoria opisała Historie Lucyfera i jego ciągłej walki o miłość tak, że człowiek nie jest w stanie się oderwać od czytania ... Swoją drogą bardzo ciekawy był by z tego film ... Uwielbiam historie o Aniołach a ta jest tak fascynująca że długo o niej nie zapomnę i na pewno do niej wrócę :) ... już nie mogę się doczekać żeby zabrać się za część drugą ... Ta książka wdziera się w umysł i człowiek zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem , nad życiem w ogóle ... polecam wszystkim historię Lucyfera który ponoć jest szatanem , ale czy aby na pewno ??? Pani Viktorio dziękuję za fascynującą przygodę i tyle emocji <3 Zabieram się za tom II :)

Przeczytałam tę książkę z zapartym tchem , jest fascynująca . Pani Viktoria opisała Historie Lucyfera i jego ciągłej walki o miłość tak, że człowiek nie jest w stanie się oderwać od czytania ... Swoją drogą bardzo ciekawy był by z tego film ... Uwielbiam historie o Aniołach a ta jest tak fascynująca że długo o niej nie zapomnę i na pewno do niej wrócę :) ... już nie mogę...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
81
79

Na półkach:

Bardzo, bardzo ale to bardzo słaba książka. Z początku ciekawiła mnie ta historia Lucyfera, który to okazał się być dobrym aniołem potem człowiekiem. Przeplatane wątki historyczne były nawet ujmujące. Do czasu... Książka stawała się nużąca i męcząca, co powodowała, że ledwo przeszłam przez rozdział i odkładałam.
Autorka zdecydowanie miała pomysł na stworzenie powieści, ale nie wypalił. Męczyłam ją bardzo długo zanim doszłam do punktu kulminacyjnego... który okazął się lipnym zakończeniem... Ręce mi opadły... a mózg roztrzaskał się o podłogę...
Strata czasu!

Bardzo, bardzo ale to bardzo słaba książka. Z początku ciekawiła mnie ta historia Lucyfera, który to okazał się być dobrym aniołem potem człowiekiem. Przeplatane wątki historyczne były nawet ujmujące. Do czasu... Książka stawała się nużąca i męcząca, co powodowała, że ledwo przeszłam przez rozdział i odkładałam.
Autorka zdecydowanie miała pomysł na stworzenie powieści, ale...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
704
143

Na półkach:

Nikogo nie trzeba chyba uświadamiać o tym, kim jest Lucyfer. Pierwszy upadły anioł, strącony z nieba za sprzeniewierzenie się Bogu, przyczyna ludzkich nieszczęść, potwór przywodzący nas do grzechu, dzień i noc knujący, jak tu zwieść biedne duszyczki na pokuszenie.

A co jeśli jest inaczej? Jeśli to wszystko, co wiemy o Lucyferze to specjalnie rozsiewana przez lata bujda, by na zawsze pozostał on zły dla świata i nigdy nie zaznał spokoju?

Tytułowy bohater powieści Victorii Gische został ukarany za miłość do ludzkiej kobiety - Nefretete. Od czasów starożytnego Egiptu może co sto lat przebywania w samotności powracać na ziemię, by poszukiwać kolejnych wcieleń swojej ukochanej. Zawsze jednak utrudnia mu to jego młodszy brat Michał - dba o to by nie udało mu się połączyć z dziewczyną przed upływem jego ziemskiego czasu.
Lucyfera poznajemy we współczesności, kiedy przebywa w szpitalu po wypadku. Jego wyniki zadziwiają lekarza prowadzącego, który prosi swego znajomego dziennikarza Marka, by wypytał pacjenta o jego życie. Tak zaczyna się fascynująca podróż przez kolejne wieki, opowieść o ważnych wydarzeniach historycznych, gorących namiętnościach, a także cierpieniu i samotności...

Fajny pomysł na książkę. Wiadomo, że zagorzali katolicy mogą się burzyć, że podważa dogmaty religijne i wywraca prawdy wiary do góry nogami, ale to tylko fikcja i jak dla mnie bardzo udana. Historia wręcz porywa czytelnika, nie można się od niej oderwać. Lucyfer jest ciekawym bohaterem i dość szybko zaskarbia sobie sympatię. Choć jednak ze względu na jego wcześniejsze czyny powinno być inaczej. Autorka ma sporą wiedzę historyczną, gdyż zgrabnie wplata Lucyfera w dawne dzieje i przyznaje mu kluczowe role.

Aczkolwiek mam pewne zastrzeżenia, co do języka powieści. Niektóre dialogi zdają się być sztuczne i nie na miejscu. Szczególnie chodzi mi o te usytuowane w dawnych czasach, gdzie obowiązywała nieco inna wymowa. Innymi słowy jest zdecydowanie za współcześnie. Ale to jeszcze można wybaczyć, bo jest przyćmione przez inne zalety powieści.

Generalnie sięgając po książkę, nie sądziłam, że będzie aż tak dobra i tak mnie zachwyci. Ot nastawiłam się na kolejne młodzieżowe dyrdymały, a dostałam kawał porządnej powieści. Szkoda, że skończyła się w tak niepewnym momencie i muszę czekać na kolejny tom. Chciałabym już móc zacząć go czytać :)

Krótko mówiąc - polecam. Myślę, że każdemu, trzeba tylko pamiętać by traktować ją, jako zwykłą, wymyśloną opowieść, a wtedy z czytania uzyskacie samą przyjemność.

Nikogo nie trzeba chyba uświadamiać o tym, kim jest Lucyfer. Pierwszy upadły anioł, strącony z nieba za sprzeniewierzenie się Bogu, przyczyna ludzkich nieszczęść, potwór przywodzący nas do grzechu, dzień i noc knujący, jak tu zwieść biedne duszyczki na pokuszenie.

A co jeśli jest inaczej? Jeśli to wszystko, co wiemy o Lucyferze to specjalnie rozsiewana przez lata bujda, by...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
965
225

Na półkach:

- W zasadzie to chciałem z kimś porozmawiać. Opowiedzieć o sobie. Powiedzieć prawdę... Tylko, czy dasz radę wysłuchać tego, co mam do powiedzenia? (...) do tego trzeba nie tylko otwartego umysłu, ale wiary... Pytanie więc, czy masz jedno i drugie?

Szatan. Diabeł. Władca piekła. Tak, wiemy kim jest Lucyfer. Głównym przeciwnikiem Boga. Kościół od wieków ukształtował znany nam obraz tego upadłego anioła. Czy potrafilibyśmy jeszcze spojrzeć na jego postać bez uprzedzeń? Victoria Gische w swojej książce "Lucyfer. Moja historia" pozwoliła sobie na zmianę perspektywy.
Do szpitala w ciężkim stanie trafia nieziemsko piękny mężczyzna. Zdrowieje zaskakująco szybko, a wyniki jego badań zaskakują lekarzy. Przypadek jest na tyle niezwykły, że do pacjenta trafia dziennikarz o imieniu Marek. Pacjent jest na tyle zmęczony nieustannym ukrywaniem swojej prawdziwej tożsamości by ujawnić przed Markiem prawdę o sobie. Jest upadłym aniołem. Lucyferem, który upadł przez swoją miłość do kobiety. Przez tysiąclecia odbywał swoją karę, nad której wykonaniem czuwał jego brat - Archanioł Michał. Dziś jednak Lucyfer jest tylko zwykłym człowiekiem, śmiertelnym i pozbawionym swoich niebiańskich mocy. Leżąc na szpitalnym łóżku opowiada swoją historię i cieszy się, że w końcu odnalazł ukochaną.


Początkowo byłam nastawiona wyjątkowo sceptycznie do całej historii. Mimo otwartego umysłu, który z łatwością poradził sobie z wizją Lucyfera bez rogów i włochatych kopyt. Ciężko było mi uwierzyć w sposób, w jaki dziennikarz trafił do niezwykłego pacjenta oraz to, jak łatwo przyszła Lucyferowi spowiedź przed nim. Szybko jednak zapomniałam o swoich wątpliwościach, gdy do głosu doszedł nasz główny, upadły anioł.
Ostrzegam: od tej chwili ciężko będzie mi ukryć zachwyt! Victoria Gische w przepiękny sposób wplata udział Lucyfera w wydarzenia historyczne, przenosząc czytelników do dawnych czasów, które znamy z podręczników historii. W błyskotliwy sposób nagina fakty do tworzenia swojej niezwykłej opowieści. Odkurza historię ludzkości by tchnąć w nią anielską ingerencje. Podróżujemy wraz z bohaterami do czasów panowania Faraonów, trafiamy na dwór Elżbiety Batory, śledzimy poczynania znanych władców, czy początków krucjat, a wszystko to by wraz z pokutującym aniołem poszukiwać kolejnych wcieleń jego ukochanej.

"Nie ma czegoś takiego jak jezioro z siarki i ognia. Nie ma diabłów smażących ludzi w kotłach. Takie piekło nie istnieje... "
Większość z Was zadaje sobie sprawę, jak mocno zakochałam się w książce Katarzyny Bereniki Miszczuk "Ja, diablica", w której polska autorka przedstawia nam zupełnie niestandardową wizję piekła, nieba, aniołów i diabłów. Victoria Gische również postawiła na dość nieszablonowy pomysł, w którym zakwestionowała czarno-białe postrzeganie dobra i zła. Pokazuje, że nie wszystko ma swoje drugie dno, a każda istota stworzona przez Boga ma w sobie zarówno pierwiastek dobra, jak i zła i tylko od niej samej zależy której cząstce pozwoli się rozwijać.

Lucyfer w moim odbiorze nie jest postacią pozytywną. Jak sam przyznaje uczynił wiele zła; kłamał, manipulował i zabijał ludzi by osiągnąć własne cele. Nie znaczy to, jednak że przez tysiące lat nie zrobił nic dobrego. Niektóre błędy starał się naprawiać, a niekiedy nawet poświęcał się by komuś pomóc. To bardzo ludzkie oblicze. W książce pojawia się okrutniejsza, bardziej podstępna i zawistna postać niż sam Lucyfer. Jego własne Nemezis, którym jest jego brat. I tutaj znów mamy bardzo ciekawie wykreowaną postać rządzącą się własnymi pragnieniami. Bohaterów ciężko do końca rozgryźć, co nadaje całej historii smaczku.

Nie chcę komentować języka, czy też korekty książki, ponieważ miałam okazję przeczytać wersję, która nie przeszła profesjonalnej korekty, jak to zwykle w przypadku e-bookach bywa. Dostałam jednak informacje, że "trwają już prace przygotowujące książkę do wydania w formie tradycyjnej. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to powinna się ukazać w księgarniach w okolicach lipca/sierpnia." Ze swojej strony powiem Wam, że nie powinniście przegapić tej pozycji. Szczerze ją Wam polecam i niecierpliwie przebieram nóżkami w oczekiwaniu na dalsze losy bohaterów!

http://www.wkrainiestron.pl/2013/06/victoria-gische-lucyfer-moja-historia.html#more

- W zasadzie to chciałem z kimś porozmawiać. Opowiedzieć o sobie. Powiedzieć prawdę... Tylko, czy dasz radę wysłuchać tego, co mam do powiedzenia? (...) do tego trzeba nie tylko otwartego umysłu, ale wiary... Pytanie więc, czy masz jedno i drugie?

Szatan. Diabeł. Władca piekła. Tak, wiemy kim jest Lucyfer. Głównym przeciwnikiem Boga. Kościół od wieków ukształtował znany...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
1693
329

Na półkach: , , , ,

"Od początku każdy z nas ma los zapisany w gwiazdach. Nawet gdybyśmy cofnęli czas, ty żyłbyś tylko po to, aby mnie karać po wieczność, a ja nawet gdybym pamiętał, że nie wolno mi jej kochać, zakochałbym się z pewnością jeszcze raz... Taka karma, braciszku. Taka karma"

"Lucyfer. Moja historia" to pierwszy tom trylogii, wydany w formie e-booka. Inspiracją dla tej książki była legenda o Lucyferze, który zakochał się w ziemskiej kobiecie. Za to uczucie został uwięziony w otchłani. Bracia Lucyfera, widząc jego tęsknotę i ból, uprosili Stwórcę o łaskę. Lucyfer jednak wyszedł na wolność dopiero po stu latach, gdy kobieta już dawno nie żyła. Od tamtej pory, co sto lat wychodzi z więzienia i szuka ukochanej.

Za bohatera tej książki można uznać Marka, dziennikarza. Mężczyzna spotyka starego kumpla, który obecnie jest lekarzem. Ten opowiada mu ciekawą historię - otóż przywieziono na ich oddział ciężko rannego mężczyznę. Nie dość, że udało mu się przeżyć to jeszcze miał zadziwiające wyniki badań - jego ciało, organy są tak stare, że najstarsze mumie są w porównaniu z nim młodziutkie. Namawia dziennikarza na rozmowę z tajemniczym mężczyzną. Marek zaintrygowany idzie do szpitala i poznaje tam człowieka, który nazywa siebie Lucyferem. Wkrótce przekonuje się, iż to prawda, choć anioł jest obecnie człowiekiem. Ale ma wspomnienia. I od pytania do pytania Marek przeprowadza swego rodzaju wywiad-rzekę. Książka głównie skupia się na retrospekcjach, których wspólnym elementem jest postać Lucyfera i jego ukochanej kobiety, której co sto lat szuka w kolejnych wcieleniach.

Co tu dużo mówić - książkę czytałam długo, ale to wina braku czasu, by porządnie do niej zasiąść, zwłaszcza, że to e-book. Na początku byłam trochę zagubiona poprzez retrospekcje i to skakanie w przeszłość-teraźniejszość, ale szybko się przyzwyczaiłam. Czytając kolejne wspomnienia Lucyfera dodatkowo z ciekawości sprawdzałam kolejne daty czy postacie w encyklopedii. Nawet powierzchowne sprawdzenie faktów sprawiało, że w porównaniu z tym, co twierdził Lucyfer naprawdę miałam wrażenie, że on tam był. A sama postać Lucyfera? O zupełnie innym wizerunku niż współcześnie jest przyjęte.

" - Tak, wiedziałem w tobie diabła. Szkaradę z rogami, na kopytach, który zabija niewinnych i pożera nowo narodzone dzieci. Który smaży ludzi w ogniu piekielnym. Chłopie – podszedł [Marek] do łóżka Lucyfera – wszyscy tak myślą. Pogódź się z tym!
- Ale dlaczego tak myślą?
- Bo cię nie znają? - słowa Marka zabrzmiały jak pytanie.
- Nie, bo wierzą w to, co od wieków mówi się na mój temat..."

Autorka tak gładko połączyła ze sobą wiele faktów, że sama siebie upominałam - to nie historia autentyczna. Poboczni bohaterowie, czasem tylko wzmiankowani, z biegiem akcji okazują się istotni, co ostatecznie sprowadza się do zaskakującego zakończenia. Mam nadzieję, że wkrótce będzie drugi tom, bo jestem ciekawa jak autorka zamierza poprowadzić dalszą akcję, zapewne już bardziej osadzoną współcześnie. Takiej historii o aniołach jeszcze nie czytałam, a już zwłaszcza w połączeniu z faktami z historii i swego rodzaju odwróceniem ról archaniołów.

"Od początku każdy z nas ma los zapisany w gwiazdach. Nawet gdybyśmy cofnęli czas, ty żyłbyś tylko po to, aby mnie karać po wieczność, a ja nawet gdybym pamiętał, że nie wolno mi jej kochać, zakochałbym się z pewnością jeszcze raz... Taka karma, braciszku. Taka karma"

"Lucyfer. Moja historia" to pierwszy tom trylogii, wydany w formie e-booka. Inspiracją dla tej książki...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
1768
110

Na półkach:

Imię Lucyfer w ludzkich umysłach wciąż budzi jednoznaczne skojarzenia. Upadły anioł, dręczyciel dusz w piekielnych otchłaniach, zło wcielone... Nie mamy jednak pewności, jak ta postać wygląda. Może ma rogi na głowie, kopyta na nogach i ogon, a może wygląda jak groźne zwierzę z demonicznymi oczami, ostrymi zębami i pazurami, rozszarpującymi ludzkie ciało w mgnieniu oka. A może wygląda tak przerażająco, że wystarczy jedno spojrzenie, by stracić życie - ze strachu. A może... Tak naprawdę ile jest ludzi, tyle wyobrażeń. Niewątpliwie dużą rolę w kreacji tej postaci odgrywają wszelkiego rodzaju filmy, seriale, powieści, a także dzieła malarzy. Victoria Gische w swoim debiutanckim utworze "Lucyfer. Moja historia" proponuje nam całkiem inne wyobrażenie tej postaci. Takie, które z pewnością nie przekroczy granic naszej wyobraźni. Bo cóż dziwnego może być w Lucyferze, który wygląda jak... zwyczajny człowiek. Jeden z bohaterów powieści tak go opisuje: "Młody facet. Około trzydziestki, może trochę po. Nie ma w nim nic nadzwyczajnego. No może oprócz tego, że jest cholernie przystojny". Co jeszcze można o nim powiedzieć?

"Nie gryzę, nie palę żywym ogniem i wbrew temu, co się o mnie mówi, nie pluję też smołą. Zresztą to wszystko to zabobony i ciemnota".

Ale to nie jest jedyna rewolucja dla naszych wyobrażeń o tej postaci, jaką serwuje nam autorka. Lucyfer jest aniołem, ale w tym bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. A teraz pytanie: jak wyobrażacie sobie Archanioła Michała? Zaryzykuję stwierdzeniem, że postać ta dla wszystkich jest synonimem dobra i odwagi. Budzi raczej przyjemne skojarzenia. Otóż, czytając tę powieść, nie bądźcie zdziwieni, gdy okaże się, że Michał jest postacią cyniczną, przepełnioną złością i gniewem.

Do napisania tej książki skłoniła autorkę mało znana legenda, która głosi, że Lucyfer zakochał się w pewnej kobiecie. Został za to ukarany przez Boga, który strącił go do ciemnej otchłani. Widząc jak bardzo Lucyfer tęskni i cierpi, jego bracia postanowili wstawić się w jego imieniu u swego Ojca, by pozwolił mu związać się z kobietą, którą tak bardzo kochał. Stwórca postanowił złagodzić karę i pozwolił Lucyferowi opuszczać swoją samotnię raz na sto lat. Lecz kiedy anioł wyszedł na wolność, jego ukochana już dawno nie żyła. Według legendy Lucyfer co sto lat błąka się po świecie, tęskniąc i szukając kobiety, która już na zawsze zajęła jego serce.

Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Lucyfer, opowiadając swoją historię dziennikarzowi Markowi, przenosi nas w różne epoki historyczne. Autorka bardzo umiejętnie wplotła dzieje anioła w prawdziwe wydarzenia historyczne. Osoby występujące w powieści, również zapisały się na kartach historii. Przykładowo kobietą, w której zakochał się Lucyfer, była żoną egipskiego faraona Echnatona - Nefretete. Przeniesiemy się również do zamku w Cachticach, w którym mieszkała księżna węgierska Elżbieta Batory - seryjna morderczyni, czasem nazywana również "wampirem z Siedmiogrodu". Nawiasem mówiąc, ten akurat wątek uważam za najciekawszy z całej powieści.

Jeśli chodzi o warstwę językową, to miałam spory problem, ponieważ czytałam wersję przed korektą (bo nie wierzę, że jakiś korektor ten tekst choćby przeglądał), a to znacznie utrudniło mi odbiór treści. Szkoda, bo liczne błędy często przysłaniały mi obraz tego, co było ważniejsze.

Przyznaję, że utwór ten może wywrócić do góry nogami cały nasz światopogląd dotyczący wiary. Myślę, że jednak nie ma sensu wdawać się w jakiekolwiek polemiki, rzucać książką, gdy jakaś myśl nam się nie spodoba. Historia ta jest sama w sobie naprawdę bardzo ciekawa i godna uwagi.

"Chciał z kimś podzielić się swoją historią. Musi ją komuś opowiedzieć, a potem... A potem będzie koniec".

Imię Lucyfer w ludzkich umysłach wciąż budzi jednoznaczne skojarzenia. Upadły anioł, dręczyciel dusz w piekielnych otchłaniach, zło wcielone... Nie mamy jednak pewności, jak ta postać wygląda. Może ma rogi na głowie, kopyta na nogach i ogon, a może wygląda jak groźne zwierzę z demonicznymi oczami, ostrymi zębami i pazurami, rozszarpującymi ludzkie ciało w mgnieniu oka. A...

więcej Pokaż mimo to

9

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lucyfer. Moja historia


Reklama
zgłoś błąd