Łańcuch czystych serc

Okładka książki Łańcuch czystych serc
Janusz Anderman Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2012-09-27
Data 1. wyd. pol.:
2012-09-27
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-08-04976-1
Tagi:
opowiadanie polskie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
2453
2372

Na półkach:

Cieszę się z zakupu nowej książki Andermana (ur. 1949), który ma u mnie wysokie noty: dwa razy po osiem. Otwieram, czytam notę redakcyjną umieszczoną na końcu:
"Zamieszczone w zbiorze opowiadania zostały ułożone według kolejności ukazywania się drukiem. Pochodzą z tomów:'Brak tchu', Plus, Londyn 1983; 'Kraj świata', Instytut Literacki, Paryż 1988; 'Tymczasem', wydawnictwo UMSC, Lublin 1998; ostatnie opowiadanie opublikowano w tomie zbiorowym wielu autorów pt. 'Lekcja pisania', Czarne, Wołowiec 1998. Utwory zostały ponownie do tej edycji przejrzane."

Dlaczego on tak mało pisze? Chciał, nie chciał zostaję ze starociami; czuję się więc oszukany. Nie znam przyczyn z powodu których Anderman wychodzi na leniwego, a strata tym większa, że po odejściu Nowakowskiego, Iredyńskiego i innych, wytworzyła się wielka dziura w krótkiej formie realizmu z najwyższej półki, a sam stary Głowacki zapotrzebowaniu nie podoła. A on siedzi we Włoszczowej (chyba) i milczy. Wydaje mnie się, że dwie sprawy mogą mieć wpływ na jego twórczość: pierwsza, że on nie wierzy (według mnie słusznie) w wewnętrzną przemianę polskiego społeczeństwa po odzyskaniu niepodległości, a druga to nadszarpnięty wizerunek rozwodem z aktorką Trzepiecińską.

Tadeusz Nyczek kiedyś trafnie Andermana scharakteryzował:
"..Andermanowi do dziś zostało widzenie świata w kategoriach syfu..."

Na stronie:
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2401/Lancuch-czystych-serc---Janusz-Anderman
czytamy:
"Anderman nie oszczędza nikogo, nie pochlebia nikomu i nikomu nie stwarza iluzji." The Guardian
"Opowiadania Andermana czyta się jak gryps, przerzucony do nas przez kraty." Encounter
"Anderman pisze – wydawałoby się – z najbardziej szorstkim realizmem, a jednak wywołuje to w rezultacie efekt magiczny." Los Angeles Times
Autor wynajduje antybohaterów i posługując się nimi, pokazuje od wewnątrz koszmar sytuacji społecznych, ludzką naturę skażoną przez Historię, i odmitologizowuje dwuznaczność zrywów społecznych, martyrologii. Znajduje na to własny sposób – charakterystyczny, przemawiający do wyobraźni, silnie działający na emocje. Wciela się przy tym – z fenomenalnym wyczuciem języka – w postaci – tyleż charakterystyczne, co przerażające....
Janusz Anderman – mistrz krótkiej formy, genialny językowo – pisze z właściwą dla siebie błyskotliwością, dystansem i szczerością, które sprawiają, że jego opowiadania są żywe, wielobarwne i intrygujące."

No, faktycznie, demaskatora teatralności i nieautentyczności zachowań nie da się lubić. Szczególnie to jest nie do zniesienia dla mitomanów i apologetów własnej walki z komuną i męczeństwa. Tym bardziej polecam ten zbiorek młodym, przygniecionym mitami o walce, bohaterstwie, cierpieniu i prześladowaniach ich rodziców, znajomych ich rodziców, jak i rodziców ich znajomych. Bo niby cała Polska walczyła, tylko ja, obecnie 73 letni, zawsze mieszkający, studiujący i pracujący w Warszawie, żadnego bohatera nie spotkałem.
Niech ta książka stanie się wiadrem zimnej wody, która otrzeźwi ulegających propagandzie polskich megalomanów, bo samych megalomanów otrzeźwić już się nie da.
Pierwsza część wydana w Londynie, wcale się nie dziwię, bo wali słowa nie po myśli ludu. Kto, po tylu latach, ma odwagę powiedzieć, że w kopalni "Wujek", to nie ZOMO winne, a prowokatorzy, którzy podpuścili górników, by nie przestrzegali stanu wojennego; a Anderman już w 1983 pisał (s. 25 - e-book):
" To ich sumienie obciąży przelana w środę polska krew. Niech odpowiedzą matkom poległych górników w kopalni Wujek, w imię jakiej sprawy postanowili doprowadzić do konfrontacji. Niech teraz spojrzą w oczy matkom zabitych..."
Tragiczne wydarzenia z kopalni "Wujek" są wszechobecne, również w wisielczych kawałach (s. 36):
".....Przychodzi zomowiec do lekarza z łomem w plecach. Teściowa? Nie, Wujek. Kopalnia..".
Czytamy, męczymy się; jestem życzliwie nastawiony i mogę znaleźć w sobie zrozumienie dla tego nieskoordynowanego tekstu pisanego w stanie wojennym, ale... Ale w nocie redakcyjnej napisano: "Utwory zostały ponownie do tej edycji przejrzane.”. Jeśli tak, to mogę rzec: „przejrzano” - to za mało, należało przemyśleć wpływ czasu na koncepcję.
Na stronie 104 nudna dziś krotochwila: Radę Wzajemnej Pomocy Gospodarczej - RWPG - odszyfrowujemy jako - Rosji wszystko, Polsce gówno. Dwadzieścia dziewięć odsłon pierwszej części, zatytułowanej w pierwotnym londyńskim wydaniu „Brak tchu”, kończy się na 167 stronie. Zastanawia mnie tytuł zbieżny z wybitnym dziełem Orwella, w recenzji którego cytowałem autora:
„..wszyscy płyniemy na płonącym okręcie, lecz nikt prócz mnie o tym nie wie...”
Idealnie pasuje to do Andermana, nie wiem natomiast, czy on jest tego świadomy...
Druga część, opublikowana pięć lat później w Paryżu, to cały, źle odbierany Anderman, demaskujący mit o internowanych (s. 176):
„...mnie to wszystko mierzi, ta atmosfera bogoojczyźniana, ten rytuał, te chóralne pienia religijne każdego dnia przez kraty, podrywanie co chwilę z byle powodu całego więzienia do głodówki, a widziałem takich krzykaczy, co żarli w nocy ukradkiem i przerywali te głodówki po dwóch dniach; te rozmowy miesiącami o robieniu wielkiej polityki, ta wiosna nasza, mimo że wiosna trwała nieubłaganie, podziały na tych, co za największą zasługę dla kraju uważali zrobienie z klawisza wała i na tych, co się wybierali do klawiszy z życzeniami na święta; to im da do myślenia, mówili; miesiącami się na ten temat międliło; przy tym symbole i symbole czegoś, czego już nie było, bo nie było tego przede wszystkim w ludziach; więc ten trzeźwy z politechniki zaczął mi mówić o tym, jak za murami, po tamtej stronie, rośnie legenda tego więzienia, jak się mówi, że zebrano w nim ekstremę ekstremy, że on, jako szeregowy działacz związkowy, cieszył się, gdy go już wzięli, że wiele się tu nauczy, w tej akademii opozycji; tak to miejsce nazwał, a teraz to się tylko zastanawia, jak ten cały interes mógł przetrwać szesnaście miesięcy; on się nie mógł otrząsnąć ze zdumienia i patrzył; przyglądał się i widział, jak poważny działacz związkowy był szczęśliwy, gdy zobaczył na dziedzińcu ubeka, bo mógł do niego krzyknąć z bezpiecznej odległości, ubol, ty chuju złamany na kaczych łapach; przyglądał się i był zdumiony i pytał, co można w ten sposób wygrać; patrzył na tych ludzi, co żarli czekoladę z zagranicznych paczek, a potem słuchali na widzeniach opowiadań dzieci o kartkach na dwadzieścia deko landrynek i to był pretekst do nauk o okrucieństwie władzy; patrzył na takiego magika, który był kiedyś ważny, a lenistwo umysłowe nie pozwoliło mu zmienić przekonania na temat tej swojej ważności; kiedyś prowadził pogadanki o tym, że ten ustrój rozwija i propaguje alkoholizm, bo na nim się opiera, a teraz, tu, wynalazł metodę pędzenia bimbru i pędził ten bimber po cichu; patrzył, jak ci, co chcieli wieszać łapówkarzy, dają teraz łapówki naczelnikowi gminy, który odsiaduje swój wyrok za łapówy i zarządza łaźnią i za łapówę można wyłudzić od niego łach z pieczątką więzienną; będzie go można przemycić na widzenie; baby lubiły się wtedy ubierać na znak żałoby w takie popielate koszule z pieczątką; patrzył na tych, co się skarżą szwajcarskim lekarzom z czerwonego krzyża, którzy widzieli już parę więzień w Azji i Ameryce Południowej; na tych, co się skarżą, że raz jest za zimna woda w łaźni, a raz za gorąca, patrzył na tych, co niedawno kazali pisać na murach, że telewizja łże, a teraz przymilali się, by klawisz zezwolił im poza kolejką obejrzeć dziennik, patrzył na tych, którzy z taką wyższością traktowali kryminalnych; siedziało między nami paru zawodowych kryminalnych, którzy solidarnie głodowali i to zostało zapisane w ich kartotekach, które będą za nimi wędrować do końca życia przez wszystkie więzienia tego kraju, patrzył na ludzi, którzy byli szczęśliwi, byli szczęśliwi, że siedzą i nie zauważali, że ta aureola jest z łupieżu; więc ten przytomniak mi powiedział, że choć uważa się za kulturalnego docenta, to sformułuje swoje spostrzeżenia w ten sposób, że on pierdoli taką akademię opozycji; jasne, że nie wszystko tak tam wyglądało, jasne, było wielu innych ludzi, ale gdzieś się to wszystko gubiło i dominował taki paskudny obraz; w końcu ani słowa nie napisałem o tych czasach... ten mój cenzor by mnie zakłamał na śmierć, bo przecież nie można było o tym wszystkim pisać, przecież trzeba krzepić serca i krzewić mity, tak czy nie, a za taką książkę, gdybym się na nią zdobył, to miałbym co najmniej nagrodę ministra od kultury albo jeszcze gorzej; zresztą jakie wydawnictwo by mi to wydało; potraktowaliby mnie jak prowokatora i ubeka...”.

Nie mogłem i nie chciałem skrócić tego cytatu, bo jest on najważniejszy dla książki i dla samego Andermana, a jeśli ktoś z Państwa nie przeczytał z należną uwagą, to wielce istotną część powtarzam:
„.. żarli czekoladę z zagranicznych paczek, a potem słuchali na widzeniach opowiadań dzieci o kartkach na dwadzieścia deko landrynek i to był pretekst do nauk o okrucieństwie władzy....”
Prawda w oczy kole, a ja zostawiam Państwa z książką, bo moja pisanina robi się zbyt długa..
Audiatur et altera pars, a tym bardziej, że ta druga - Andermana i moja - wcale nie jest drugą, lecz inną, pozbawioną mitów.

Cieszę się z zakupu nowej książki Andermana (ur. 1949), który ma u mnie wysokie noty: dwa razy po osiem. Otwieram, czytam notę redakcyjną umieszczoną na końcu:
"Zamieszczone w zbiorze opowiadania zostały ułożone według kolejności ukazywania się drukiem. Pochodzą z tomów:'Brak tchu', Plus, Londyn 1983; 'Kraj świata', Instytut Literacki, Paryż 1988;...

więcej Pokaż mimo to

40
avatar
784
262

Na półkach:

Do przeczytania ksiazki namowila mnie okladka. Zgrzebna, prosta fotografia mezczyzny lowiacego ryby. Widac siedzi na lodzie ale nie wedke wpuszczona ma w dom z wielkiej plyty. Wedka zanurzona ma w oknie jakiegos mieszkania. Janusz Anderman lowi cos z niczego. Obserwuje. Zsumuje i wydaje perelki. Opowiadania jak wiemy to najgorsza robota. Strescic historie - w objetosci malo a duzo ma przekazac. Lancuch czystych serc to zbior obejmujacy trzy tomy. Brak tchu, Kraj swiata i Tymczasem. Koszmar sytuacji spolecznych. Do zywa porusza historia kobiety, ktora mlodo wychodzi za maz. Potem dzieci, maz zaczyna popijac. Z czasem reka malzonka sie porusza w kierunku twarzy. Potem otwarcie juz pije i bije. Bezsilnosc, okropienstwo, przemoc, ktora przeraza.

Do przeczytania ksiazki namowila mnie okladka. Zgrzebna, prosta fotografia mezczyzny lowiacego ryby. Widac siedzi na lodzie ale nie wedke wpuszczona ma w dom z wielkiej plyty. Wedka zanurzona ma w oknie jakiegos mieszkania. Janusz Anderman lowi cos z niczego. Obserwuje. Zsumuje i wydaje perelki. Opowiadania jak wiemy to najgorsza robota. Strescic historie - w objetosci malo...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

8
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Łańcuch czystych serc


Reklama
zgłoś błąd