Acedia. Duchowa depresja

Okładka książki Acedia. Duchowa depresja autora Gabriel Bunge OSB, 9788373542174
Okładka książki Acedia. Duchowa depresja
Gabriel Bunge OSB Wydawnictwo: Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC religia
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
religia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Akedia. Dei geistliche Lehre des Evagrios Pontikos vom Überdruß
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373542174
Tłumacz:
Arkadiusz Ziernicki, Jerzy Bednarek
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Acedia. Duchowa depresja w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Acedia. Duchowa depresja

Średnia ocen
7,0 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Acedia. Duchowa depresja

avatar
89
50

Na półkach: ,

Jak dla mnie prostego czytelnika interesujaca polecam. Treści w niej zawarte przynoszą ukojenie .Nasza cywilizacja zmaga się coraz bardziej z osaczającą ją coraz bardziej depresją, smutkiem i zniechęceniem. Czym jest to doświadczenie wiemy z obserwacji, spotyka to także tych, których znamy.
Acedia, o której traktuje ta książka, to „niechęć bądź udręka serca” (jak ją definiuje sam Ewagriusz). „Acedia jest osłabieniem duszy[...] Acedia jest wspólniczką smutku” – dopowiada Ewagriusz. A zatem także na drodze do Boga spotykamy na pułapkę melancholii i zwątpienia. To wszystko pokazuje, że człowiek jest istotą bardzo kruchą. Czy nie ma zatem ucieczki od rozpaczy?
Ewagriusz uczy, że zawsze jest nadzieja, Bóg jest po naszej stronie, a po przezwyciężeniu acedii „ogarnia duszę niewysłowiony pokój”.
Chrześcijanin w tym świecie, obojętnie czy jako mnich czy też świecki, cenobita czy anachoreta, gdy tylko chce wiernie naśladować Pana, wchodzi ciągle w jedno i to samo doświadczenie, które ostatecznie nie jest niczym innym jak doświadczeniem samego Chrystusa. Doświadczenia anachorety i mnicha często na pierwszy rzut oka wydają się nam wyjątkowe, lecz jeśli tylko uwolnimy je od ich lokalno-czasowego kolorytu, wtedy z łatwością wyłowimy z nich tę treść, którą każdy może osobiście przeżyć. A skoro tak się rzeczy mają – a chrześcijański Wschód nigdy w to nie wątpił, stawiając monastycyzm w centrum duchowego życia – zatem na pozór fantastyczne i nierealne doświadczenia dawnych Ojców Pustyni mogą nam, współczesnym, wiele powiedzieć.
Z całej obfitości duchowej nauki Ewagriusza podjęliśmy jeden szczególny i, jak się wydaje, ciągle aktualny aspekt: acedię. Mówili o niej także inni przed Ewagriuszem i po nim. Wspomina się o niej okazyjnie w Apoftegmatach, sentencjach Ojców, i to już w pierwszej maksymie Antoniego.
Święty Antoni, kiedy mieszkał na pustyni, popadł raz w zniechęcenie i wielką ciemność wewnętrzną. I powiedział do Boga: „Panie, chcę się zbawić, ale mi myśli nie pozwalają: co mam robić w tym utrapieniu? Jak się zbawić?”. I chwilę potem, wyszedłszy na zewnątrz, zobaczył Antoni kogoś podobnego do siebie, kto siedział i pracował, potem wstawał od pracy i modlił się, a potem znowu siadał i plótł linę, i znów wstawał do modlitwy. A był to anioł Pański, wysłany po to, by go pouczyć i umocnić. I usłyszał Antoni głos anioła: „Tak rób, a będziesz zbawiony”. Gdy to usłyszał, odczuł wielką radość i ufność; a robiąc tak, osiągnął zbawienie.

Jak dla mnie prostego czytelnika interesujaca polecam. Treści w niej zawarte przynoszą ukojenie .Nasza cywilizacja zmaga się coraz bardziej z osaczającą ją coraz bardziej depresją, smutkiem i zniechęceniem. Czym jest to doświadczenie wiemy z obserwacji, spotyka to także tych, których znamy.
Acedia, o której traktuje ta książka, to „niechęć bądź udręka serca” (jak ją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
163
31

Na półkach: , ,

W trakcie czytania dopadała mnie acedia.

W trakcie czytania dopadała mnie acedia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
923
828

Na półkach:

Samą tematykę gorrrąco polecam – ale powyższa pozycja to średniawka.
Czytelnik nieznający tematu nadal niewiele więcej będzie rozumiał.

Tytuł nie wspomina o Ewagriuszu, więc spodziewałem się szerszego ujęcia – niestety ta książka napisana jest wyłącznie na podstawie jego pism. Gdyby było to podkreślone w tytule, nie sięgnąłbym po coś, co już wielokrotnie czytałem, ot choćby Zatorskiego „Acedia dziś” (też dość średnie).

Dużo lepszym pomysłem będzie sięgnięcie po ks Misiarczyka „Osiem logismoi w pismach Ewagriusza z Pontu”, gdzie otrzymujemy kompleksowe pochylenie się nad jego pismami.

-------------------------------------

„Jak już wyjaśniliśmy, gra toczy się o coś więcej niż o „diabła”. Jemu aż tak bardzo nie zależy na tym, by ludzie wierzyli w jego istnienie. Natomiast dużo poważniejsza, bo prawie niedostrzegana, jest narastająca niezdolność człowieka do postrzegania samego siebie jako osoby. W rzeczywistości jesteśmy świadkami sięgającego bardzo głęboko procesu depersonalizacji, który zagraża współczesnemu człowiekowi w jego człowieczeństwie”.

„Ta niezwykle żywotna „demonologia” Ojców Pustyni nie jest w gruncie rzeczy niczym innym jak wiernym odzwierciedleniem ich nad wyraz obfitego i różnorodnego życia duchowego. Nic więc dziwnego, że Ewagriusz odnalazł w niej przebogaty skarbiec doświadczeń, z którego czerpiąc stworzył swą zdumiewająco rozbudowaną psychologię. W odróżnieniu od niechrześcijańskiego w istocie, średniowiecznego lęku przed diabłem i czarownicami, demonologia ta opiera się na fundamentalnym optymizmie”.

„Walka z demonami oznacza w gruncie rzeczy walkę o integralność własnej osoby przeciw każdemu rodzajowi alienacji, jaką niosą wady”.

„Poszczególne myśli, rozumiane zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym sensie, mają różnorodne źródła. Do tych, które pochodzą ze zmysłów, pamięci i temperamentu, przyłączają się te, które wzbudzają w nas aniołowie bądź demony. Jeżeli człowiek zgodzi się na te ostatnie, wszystko bowiem zależy od wolnej decyzji, wtedy zło zapuszcza w nas korzenie, staje się habitualne i tym samym przemienia się w namiętność duszy. Wówczas rzeczywiście cierpi się tak, jak z powodu choroby”.

„Podobnie jak cała starożytność, Ewagriusz nie zna odrębnego świata dziecka, które uważa jedynie za mniejszego dorosłego. Stąd też nie wie o problemach dziedziczności, ani o zapisach w psychice pochodzących z wczesnego dzieciństwa”.

„Istnieje pewna forma modlitwy, która pozostawia umysł nieukształtowanym: rozmowa umysłu z Bogiem. „Nieukształtowanym” nazywam umysł, który w czasie modlitwy nie przedstawia sobie niczego cielesnego. Bowiem tylko te nazwy i rzeczy kształtują umysł, które oznaczają coś zmysłowego. Kiedy umysł modli się, musi być wolny od wszystkiego, co zmysłowe. A myśl o Bogu z konieczności pozostawia umysł nienaruszonym, gdyż [Bóg] nie jest ciałem”.

„Osiem myśli rozumianych w pejoratywnym sensie pojawia się zawsze w ścisłym porządku, który tylko w jednym miejscu zostaje chwilowo zakłócony: obżarstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, acedia, próżność, pycha”.
„Ośmiu myślom przeciwstawia się osiem cnót: wstrzemięźliwość, roztropność, ubóstwo, radość, wyrozumiałość, cierpliwość, skromność i pokora”.

„Początkiem zbawienia jest osądzić samego siebie”.

„Mnichem jest ten, kto od wszystkich jest oddzielony i zarazem z wszystkimi złączony”.
„Tacy „mnisi” w źródłowym znaczeniu pojęcia monachos, całkowicie z sobą „zjednoczeni”, żyją wszędzie, nie tylko na pustyni. Przekroczyli oni samych siebie, swoje fałszywe „ja” – własne więzienie zbudowane z „wszystkiego nienawidzącego zapatrzenia w siebie” i odnaleźli samych siebie i wszystko inne w Bogu. Taki mnich nie jest już w prawdzie z tego świata, lecz również nie jest mu „obcy”. W istocie bowiem pozostaje on bliższy światu i swoim braciom niż oni samym sobie”.

Samą tematykę gorrrąco polecam – ale powyższa pozycja to średniawka.
Czytelnik nieznający tematu nadal niewiele więcej będzie rozumiał.

Tytuł nie wspomina o Ewagriuszu, więc spodziewałem się szerszego ujęcia – niestety ta książka napisana jest wyłącznie na podstawie jego pism. Gdyby było to podkreślone w tytule, nie sięgnąłbym po coś, co już wielokrotnie czytałem, ot...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Acedia. Duchowa depresja na półkach głównych
  • 38
  • 25
21 użytkowników ma tytuł Acedia. Duchowa depresja na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Gabriel Bunge OSB
Gabriel Bunge OSB
Gabriel Bunge (ur. 1940 w Kolonii) – prawosławny teolog niemiecki, znawca teologii duchowości oraz patrystyki. Urodził się w rodzinie luteranina i katoliczki. W wieku 22 lat wstąpił do zakonu benedyktynów w Chevetogne w Belgii. W 1972 przyjął święcenia kapłańskie. W 1980 po serii kontaktów z młodzieżą z kantonu Ticino w Szwajcarii uzyskał pozwolenie na przeniesienie się do Roré di Cazù Capriasca. Wykładał Pismo Święte, zajmował się teologią Ojców Kościoła, a zwłaszcza duchowością tzw. Ojców Pustyni., wśród których szczególną uwagę poświęcił Ewagriuszowi Pontyjskiemu opracowując i tłumacząc na język niemiecki jego pisma. 27.08.2010 r. przyjął prawosławie. Pisma w tłumaczeniu polskim: - Ewagriusz z Pontu, Pisma Ascetyczne, T.I, Tyniec 1998 Gabriel Bunge, Ewagriusz z Pontu - mistrz życia duchowego, Tyniec 1998 - Gliniane naczynia. Praktyka osobistej modlitwy według tradycji świętych Ojców, Tyniec 2000 (w dużym stopniu omawia Ewagriusza)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Suma teologiczna. Tom 2. O Bogu. Część 2 św. Tomasz z Akwinu
Suma teologiczna. Tom 2. O Bogu. Część 2
św. Tomasz z Akwinu
Święty Tomasz to postać nie do przecenienia. Genialny teolog i filozof, którego dokonania na stałe wpisały się w historię rozwoju ludzkiej myśli i nie tracą na wartości mimo upływu lat. Z ogromu pism i komentarzy pozostawionych potomnym największym, najgenialniejszym i zdecydowanie najpopularniejszym jest "Summa teologiczna". Jak wskazuje nazwa jest to dzieło mające podsumować i usystematyzować całość wiedzy z danej dziedziny (tu teologii),przy pewnym założeniu metodycznym i dydaktycznym. Ponieważ powstało w XIII wieku, jego budowa odpowiada standardom pisarskim tamtego okresu, które mogą współcześnie sprawiać nieco trudności. "Summa" składa się z czterech części, każda z nich dzieli się na zagadnienia i artykuły. Każdy artykuł rozpoczyna przedstawienie podejmowanego problemu (przeważnie w formie pytania). Dalej następuje coś, co na potrzebę chwili można nazwać antytezą - twierdzenie wyrażające błędne przekonanie wymagające wyjaśnienia, potoczne mniemanie - to z czym Akwinata nie zgadza się i co w dalszej kolejności obali. Po owej antytezie Tomasz przytacza argumenty przemawiające za jej prawdziwością (innymi słowy zarzuty wobec tego, co sam przyjmuje). Kolejny krok to odwołanie do autorytetu, zabieg szczególnie ważny dla scholastyków. Powoływanie się na słowa poważanego myśliciela uważano za gwarancję wiarygodności rozumowania, ważności głoszonego poglądu. W ten sposób autor sygnalizuje swoje zdanie, które następnie formułuje w postaci tezy. Na koniec odpowiada jeszcze na wcześniejsze argumenty za antytezą, obnażając ich błędy i jednocześnie dowodząc słuszności swego stanowiska. Dlatego: to nieprawda, że Tomasz przeczy sam sobie; to nieprawda, że nie wiadomo co twierdzi. Wystarczy dobrze wczytać się w tekst. Na przykład, kiedy w artykule trzecim zagadnienia drugiego pisze: "Zdaje się, że Boga nie ma.", to bynajmniej nie twierdzi, że faktycznie Go nie ma, ale zwraca uwagę na złudzenie, któremu można ulec i jego powody. W rzeczywistości dowodzi, że Bóg istnieje a do uznania tego wiedzie pięć dróg: z ruchu, z przyczyny sprawczej, z istnienia bytu przygodnego i koniecznego, ze stopni doskonałości i z celowości w świecie. Mam nadzieję, że tych kilka informacji ułatwi lekturę. mealibri.blogspot.com
MeaLibri - awatar MeaLibri
ocenił na109 lat temu
Mistrz Eckhart. Dzieła wszystkie. Tom 1 Mistrz Eckhart
Mistrz Eckhart. Dzieła wszystkie. Tom 1
Mistrz Eckhart
Kazanie 1 Intravit Jesus in templum et coepit eicere vendentes et ementes. Matthaei. (Matth. 21,12) Autentyczność pierwszej grupy Kazań (1–16) Quint wykazał przez porównanie ich treści z Rechtfertigungsschrift, Gutachten, bullą Jana XXII i łacińskimi dziełami Eckharta, zwłaszcza Opus sermonum. Kazanie 2 Intravit Jesus in quoddam castellum et mulier quaedam, Martha nomine, excepit illum in domum suam. Lucae II. (Luc. 10,38) Kazanie 3 Nunc scio vere, quia misit dominus angelum suum. (Act. 12,11) Kazanie 4 Omne datum optimum et omne donum perfectum desursum est. Jacobi I°. (Jac. 1,17) Kazanie 5a In hoc apparuit caritas dei in nobis, quoniam fi lium suum unigenitum misit deus in mundum, ut vivamus per eum. (I Joh. 4,9) Kazanie to wydało się szczególnie podejrzane sędziom kolońskim, zakwestionowali oni aż dziesięć jego zdań. Kazanie 5b In hoc apparuit caritas dei in nobis. (I Joh 4,9) Kazanie to oparte jest na tym samym co poprzednie tekście Pisma Świętego i ma podobny do niego układ. Zdaniem J. Quinta stanowi ono jego przeróbkę, dokonaną w celu złagodzenia kilku zbyt ostrych sformułowań. Kazanie 6 Iusti vivent in aeternum. (Sap. 5,16) W DW poprzedzone jest ono następującym tekstem, znalezionym w manuskrypcie paryskiej Biblioteki Narodowej: „Mistrz Eckhart: Byt Boży jest moim bytem, a mój byt jest bytem Bożym. Studenci nie mogli tego zrozumieć. Mistrz Eckhart sam postawił wtedy problem, pytając ich, gdzie Bóg jest najdoskonalej w sobie, sam też odpowiedział na to pytanie: Jak już nieraz mówiłem, Bóg jest najdoskonalej w sobie, kiedy dusza się znajdzie w stanie spoczynku i ogołocenia, kiedy zostanie zaprowadzona na pustynię, na której nic nie wie o sobie, gdzie Bóg poznaje siebie jako pierwsze źródło wszystkiego, co istnieje, i kontempluje swoją naturę w jej nagości, tam gdzie się ona udziela na sposób duchowy wszystkim stworzeniom i wszystkim im daje byt. Zatem jeśli natura Boża jest moją, również byt Boga jest moim, a mój Bożym. Bóg jest obecny we wszystkich stworzeniach bardziej niż one same w sobie”. Jest to zapewne „stenogram” wykładu Eckharta, w którym na podstawie osobistych doświadczeń mówi on o mistycznym zjednoczeniu. Kazanie 7 Populi eius, qui in te est, misereberis. (Os. 14,4) Kazanie 8 In occisione gladii mortui sunt. (2 Hebr. 11,37) Kazanie 9 Quasi Stella matutina in medio nebulae et quasi luna plena in diebus suis lucet et quasi sol refulgens, sic iste refulsit in templo dei. (Eccli. 50,6–7) Jest to Kazanie na Uroczystość św. Dominika. Kazanie 10 In diebus suis placuit deo et inventus est iustus. (Eccli. 44,16–17) Kazanie 11 Impletum est tempus Elisabeth. (Luc. 1,57) Kazanie 12 Qui audit me... (Eccli. 24,30) Aż 16 zdań tego Kazania znalazło się na listach procesu kolońskiego, żadnego jednak nie zatrzymała bulla. Kazanie 13a Vidi supra montem Sion agnum stantem, etc. (Apoc. 14,1) Kazanie 13b ŚWIĘTY JAN UJRZAŁ W WIDZENIU BARANKA stojącego na górze Syjon, a przy Nim czterdziestu czterech* tych, którzy nie byli z tej ziemi i których imieniem nie była „niewiasta”. Wszyscy oni byli dziewicami i stali tuż przy Baranku, a gdziekolwiek On szedł, wszyscy szli za Nim i śpiewali z Nim osobliwą pieśń. Na głowach mieli wypisane swoje imiona i Imię Ojca. (Ap 14,1–4). W niektórych kazaniach nie ma motta łacińskiego. Wydanie stuttgarskie zamieszcza wówczas pierwsze słowa kazania w brzmieniu staroniemieckim. [*] Powinno być „sto czterdzieści cztery tysiące”. Kazanie 14 Surge illuminare Jerusalem. (Is. 60,1) Kazanie 15 Homo quidam nobilis abiit in regionem longinquam accipere regnum et reverti. (Luc. 19,12) Kazanie 16a Quasi vas auri solidum... (Eccli. 50,10) Jest to prawdopodobnie fragment Kazania 16b. Dwa przedstawione w nim porównania, a szczególnie pierwsze, z lustrem, są bardzo ważne dla zrozumienia, w jaki sposób Eckhart pojmował jedność Boga i człowieka. Szerzej o obrazie mówi on w następnym Kazaniu. Kazanie 16b Quasi vas auri solidum ornatum omni lapide pretioso. (Eccli. 50,10) Kazanie 17 Qui odit animam suam in hoc mundo, etc. (Joh. 12,25) Kazania 17–24 poprzedzone są następującym nagłówkiem – wyjaśnieniem wydawcy: Durch Uebereinstimmung mit Predigten Opus sermonum als echt erwiesene Predigten – to znaczy: „Kazania, których autentyczność wykazano przez porównanie z kazaniami Opus sermonum”. Kazanie 18 Adolescens, tibi dico, surge. (Luc. 7,14) Kazanie 19 Sta in porta domus domini et loquere verbum. (Jer. 7,2) Kazanie 20a Homo quidam fecit coenam magnam. (Luc. 14,16) Kazanie 20b Homo quidam fecit coenam magnam, etc. (Luc. 14,16) Mimo wspólnego motta i tematu oraz podobnej struktury, według Quinta mamy tu do czynienia z zupełnie odrębnym kazaniem, a nie z inną wersją poprzedniego. Kazanie 21 Unus deus et pater omnium, etc. (Eph. 4,6) Kazanie 22 Ave, gratia plena. (Luc. 1,28) Kazanie 23 JEZUS ROZKAZAŁ SWOIM UCZNIOM wejść do łodzi i przeprawić się przez kipiel.* (Mt 14,22). [*] Łacińskie fretum (cieśnina morska, wylew, powódź) Eckhart przetłumaczył na Wut – „kipiel”. Średniowieczna etymologia słusznie kojarzyła słowo fretum z fervere (burzyć się, wrzeć, kipieć),i to właśnie znaczenie odpowiada treści dalszych rozważań tego kazania. Kazanie 24 ŚWIĘTY PAWEŁ MÓWI: „Wprowadźcie do siebie Chrystusa, przyjmijcie Go do swego wnętrza”.* (Rz 13,14) [*] Słowa te są parafrazą Pawłowego wezwania induimini Christum – „przyobleczcie się w Chrystusa”. Eckhart zamierza mówić o wewnętrznym zjednoczeniu z Chrystusem i w tym kontekście „przyobleczenie” wydało mu się terminem zbyt słabym do wyrażenia tej jedności. Zatem, posługując się fałszywą etymologią, łacińskie induere oddał w niemieckim przez neologizm intuon, którego treść wyraża w przybliżeniu nasze „weźmijcie w siebie”. Następny zwrot, „przyjmijcie Go do waszego wnętrza”, jeszcze dokładniej precyzuje intencję kaznodziei. Zjednoczenie z Chrystusem nie może być czysto zewnętrzne, On ma być w nas, wewnątrz człowieka. Interpretację taką potwierdza następujące zdanie paralelnego kazania łacińskiego Eckharta: Induimini, non induatis et quasi ad extra, exterius, sed intus et passive. Induitio enim ab eo quod intus est sumitur.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na1028 dni temu
Noc ciemna św. Jan od Krzyża
Noc ciemna
św. Jan od Krzyża
Jeśli pragnąć miłości – to tylko takiej. Jeżeli "miłość" – to właśnie taka. Noc ciemna to piękny poemat o rozwoju miłości „pośród nocy” między Oblubieńcem a Oblubienicą. Zakochana dusza (osoba) ucieka ze swego domu w poszukiwaniu Umiłowanego, dając się prowadzić przez mrok jedynie miłości. Spotkanie z Oblubieńcem i wzajemna obecność, w atmosferze milczenia i pokoju, upodabnia ją, by przez uczestnictwo zjednoczyła się z Tym, „którego miłuje jej dusza.” Wchodząc po stopniach miłości – choruje (nie mogąc oddać z radością życia po tysiąc razy dla swojej miłości, "uważa siebie za nic niewartą we wszystkim, co czyni, a życie wydaje się jej bezużyteczne"); szuka ustawicznie (nie patrzy ani nie zważa na nic, a nie panując nad sobą w porywie i upojeniu miłości, gotowa jest podjąć się rzeczy dziwnych i nadzwyczajnych, jakie by napotkała, aby tylko znaleźć Tego, którego miłuje). Pobudza się do czynów miłości; pragnie cierpieć dla Umiłowanego; gwałtownie łaknie, musząc ujrzeć Tego, którego miłuje, albo umrzeć; swobodnie wzlatuje ku Ukochanemu, by wreszcie nabyć wiary i mocy, wiele osiągając przez żarliwą rozmowę z tym, z którym raduje się, dzięki czemu On spełnia pragnienia Jej serca. Chwyta Go i obejmuje, nie puszczając – znalazła bowiem Tego, którego miłowała jej dusza; płonie rozpalona, całkowicie upodabniając się przez uczestnictwo do Tego, do którego dążyła przez oczyszczenie, uciszenie i umacnianie się, aby Go tym lepiej przyjąć. Substancjalne dotknięcia w zjednoczeniu duszy i Oblubieńca (niczym pocałunki: Niech mnie pocałuje pocałunkiem ust swoich) wypełniają w całości, dzięki czemu osiągnąć można spoczynek i pokój – osoba (dusza) staje się odnowiona, uporządkowana i uspokojona w pełni części zmysłowej oraz części duchowej swojego istnienia. Jedynie wtedy może dojść do zjednoczenia miłości, które nie zaistnieje bez całkowitego ogołocenia się z wszelkiej rzeczy stworzonej i bez surowego umartwienia. Dusza wyrusza na poszukiwanie idąc na ślepo (niczym „ten, kto chce się doskonalić w jakimś zawodzie lub sztuce, zawsze idzie na ślepo”). Chociaż idzie w ciemnym mroku, nie przywiązując się do wewnętrznego światła rozumu ani przewodnika zewnętrznego, skąd by mogła uzyskać pewne zadowolenie, to jednak sama miłość, która w tym czasie w niej płonie i pobudza jej serce do miłości Umiłowanego, prowadzi ją, porusza i sprawia, że wznosi się do Umiłowanego drogą samotną, choć sama nie wie jak się to dzieje. Towarzyszą jej nieodłącznie w wędrówce: wiara, która zaciemnia i opróżnia rozum, przygotowując na spotkanie z mądrością; nadzieja opróżniająca i uwalniająca pamięć od wszelkiego posiadania stworzeń (gdyż dotyczy tego, czego nie posiada) oraz miłość, która opróżnia i niweczy wszystkie odczucia i pożądania woli, dotyczące czegokolwiek, co nie jest Oblubieńcem. Do tego stanu zjednoczenia po poszukiwaniu, nie da się dojść bez głębokiego oczyszczenia. Noc, którą trzeba przejść, pozostawia umysł w ciemności, wolę w oschłości, pamięć w próżni, a uczucia duszy w największym utrapieniu, goryczy i przykrości. Muszą się oczyścić całkowicie dwie części duszy, tj. zmysłowa i duchowa - nie może bowiem jedna oczyścić się bez drugiej. Towarzyszy temu utrapienie i samotność: Jestem mężem, co zaznaje biedy pod rózgą Jego gniewu. Zagroził mi; prowadził w ciemnościach, a nie w świetle. Przeciwko mnie cały dzień zwracał swą rękę! Zniszczył me ciało i skórę, skruszył moje kości. Otoczył mnie murem; wokół gorycz i trud. Ciemność mi dał na mieszkanie, tak jak umarłym na wieki. Okrążył mnie, abym nie wyszedł; obciążył moje kajdany. Nawet gdy krzyczałem i wołałem, On stłumił moją modlitwę. Kanciastymi głazami zagrodził mi drogi; ścieżki moje poplątał. On dla mnie niedźwiedziem na czatach i lwem w kryjówce. Sprowadził mnie z drogi i zmiażdżył, porzucił mnie w nędzy; łuk swój napiął i uczynił ze mnie cel dla swej strzały. Sprawił, że tkwią w moim ciele strzały Jego kołczanu; drwią ze mnie ludzie, stale ze mnie szydzą. On mnie nasycił goryczą, piołunem napoił. Starł mi zęby, a do jedzenia dał popiół. Moja dusza została pozbawiona pokoju; zapomniałem o szczęściu. I rzekłem: Jestem skończony; przepadła ufność moja do Pana. Pamiętaj na moją nędzę, że już to mnie przerosło; na piołun i na żółć. Wspominać zawszę będę, a moja dusza schnąć będzie we mnie w utrapieniach”. ~ Lm 3, 1-20 Miłość przygotowuje duszę do zjednoczenia, do rozmowy, niczym Bóg przygotowujący Hioba - „nie przez rozkosze i chwałę, jakich przedtem doznawał (…) ale przez to, że go złożył ogołoconego na gnojowisku, osamotnionego, wyszydzonego przez przyjaciół, pełnego ucisku i goryczy, okrytego robactwem. I wtedy dopiero (…) zstąpił ku niemu i rozmawiał z nim twarzą w twarz.” Oczyszczenie takie uczy prawdy (pokory),wyzbywa od niedoskonałości, uczy cnót, cierpliwości, odbiera upodobanie w rzeczach stworzonych, poddaje oczyszczającej oschłości, wydobywa głębokie dobra z ciemności burzliwej i strasznej nocy. Sprawia, że „wyschła jego dusza jak pajęczyna. (…) Zapomniałem o szczęściu.” Wszystko dlatego, że „dusza niejako umiera dla wszystkiego, co nie jest Nim samym (…),by duszę ogołoconą i wyzutą ze starego człowieka przeobrazić w nowego.” Cała droga miłości przenika duszę biernie i tajemniczo, z wykluczeniem jej zmysłów i władz - dusza jest ukryta i wolna od przeszkód, które by mogły sprawiać swoją naturalną słabością jej władze. Noc oczyszczenia prowadzi do ukrycia duchowego przed wszelkim stworzeniem. W tym ukryciu osoba (dusza) może potęgować swoje zjednoczenie z Oblubieńcem przez miłość. Zjednoczenie to przychodzi poprzez „tajemne, spokojne i miłosne udzielanie się." "O człowieku duchowy, gdy ujrzysz swoje pożądania zaciemnione, swoje odczucia oschłe i uśpione, swoje władze niezdolne do żadnego ćwiczenia wewnętrznego, nie martw się tym, lecz uważaj to za szczęście!"
Miłosz Kozikowski - awatar Miłosz Kozikowski
ocenił na101 rok temu
Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty Antony Flew
Bóg (nie) istnieje Wyznanie ateisty
Antony Flew
Bardzo dobra książka. Nie dlatego że mnie przekonała do tezy (bo nie ;) ) ale dlatego że pokazała mi punkt widzenia ludzi, którzy argumentują z punktu widzenia filozofii, więc pokazał mi także czemu nie mogę się dogadać z dyskutantami na YT pod filmami religijnymi :D Dla mnie argumenty z filozofii są... no niczym więcej niż "ja uważam". Ale niektóre w tej książce są dobre! Więc książkę przeczytałem z zainteresowaniem, podobała mi się i chyba nawet ją zatrzymam. "Nauka sama w sobie nie może dostarczyć argumentu na rzecz istnienia Boga. Ale trzy świadectwa empiryczne, jakie rozważaliśmy w tej książce - prawa przyrody, życie i jego celowa organizacja oraz istnienie wszechświata - można wytłumaczyć jedynie w świetle Inteligencji, która jest wyjaśnieniem zarówno własnego istnienia, jak i istnienia wszechświata. Takie odkrycie Boga nie wynika z eksperymentów ani równań, lecz ze zrozumienia struktur, jakie one ujawniają i odzwierciedlają." (pdf.str.180) - dzięki za to pierwsze zdanie, to też ważne ;) Co do reszty wniosków, możemy się nie zgadzać ;) Miałem zaznaczonych więcej stron, ale teraz wydaje mi się bez sensu przytaczać inne cytaty wyrwane z kontekstu - nie byłyby zrozumiałe. Książka to filozofia, aczkolwiek mnie "wchodziła" lekko, wbrew temu co donoszą inni komentujący. Za to będę tu cytować z ChataGPT, bo lubię z nim omawiać przeczytane książki... a potem on lepiej formułuje moje myśli ode mnie :D Flew chciał pokazać, że brak pełnej odpowiedzi to dowód na istnienie Boga. Ja zauważyłem coś odwrotnego: że nawet jeśli odpowiedź nie jest kompletna, to już mamy solidne wskazówki, że natura jest w stanie "zrobić robotę” sama (to odnośnie zagadnienia abiogenezy). Autor argumentuje, że obserwacje porządku świata, istnienie moralności, przyczynowość wszechświata, doświadczenia religijne oraz złożoność życia tworzą spójny zestaw przesłanek, które - jego zdaniem - wskazują na istnienie inteligentnego projektanta, czyli Boga. Z perspektywy naukowej: to jest spójna argumentacja filozoficzna, ale nie dowód empiryczny. (czytana/słuchana: 17-18.09.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na76 miesięcy temu
Prorocy Abraham Joshua Heschel
Prorocy
Abraham Joshua Heschel
O książce Abrahama Heschela zatytułowanej "Prorocy" pierwszy raz usłyszałam podczas rorat akademickich w 2022 roku. To na jej podstawie prowadzące je ksiądz opracowywał kazania, podczas którym przybliżał ich uczestnikom sylwetki niektórych starotestamentalnych proroków. Chociaż była godzina 6:30 rano, to słuchałam ich z zaciekawieniem. Jednak sam tytuł książki gdzieś mi uciekł w bieganinie codzienności. Powrócił jednak do mnie w dość ciekawy sposób - podczas rekolekcji wielkopostnych. Uznałam to za znak, że powinnam po nią w końcu sięgnąć i ją przeczytać. Kiedy zobaczyłam objętość książki, trochę się przestraszyłam, że nie dam rady jej przeczytać. Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne, ponieważ poszczególne strony czytało mi się bardzo sprawnie, a co za tym idzie - w miarę szybko. Pozycja, będąca pracą doktorską autora, została podzielona na dwie części, które zostały wyraźnie od siebie oddzielone. Pierwsza z nich wychodzi od odpowiedzenia sobie na pytanie jakim w ogóle człowiekiem jest prorok i czym tak właściwie różni się od przeciętnego człowieka. Następnie opisano w niej wybranych proroków pojawiających się na kartach Starego Testamentu, takich jak Amos, Ozeasz, Izajasz, Micheasz, Jeremiasz, Habakuk oraz drugi Izajasz. W poszczególnych podrozdziałach przedstawioni nie tylko ich sylwetki, ale i sposób, w jaki przybliżono, w jaki sposób objawiali oni im współczesnym prawdę o Bogu, wraz z jej teologiczną interpretacją. W tej części przedstawiono też genezę bożej kary i sprawiedliwości. Druga część książki skupia się na porównaniu Boga pojmowanego przez Naród Wybrany, a tym samym przedstawianym przez proroków i bogów w rozumieniu starożytnych Greków oraz Rzymian. Bez problemu można wyłapać nie tyle marginalne podobieństwa (bo takie są, wbrew pozorom),ale przede wszystkim - zasadnicze różnice. Poruszono w nim zagadnienie m.in. boskiego gniewu, religii współodczuwania, ekstazy, a nawet poetyckiego natchnienia czy też psychozy. Chociaż na pierwszy rzut oka "Prorocy" mogłyby odstraszać swoją objętością oraz tematyką, to tak naprawdę są to tylko pozory. Książka została napisana niesamowicie przejrzystym i zrozumiałym językiem, co oznacza, że czytelnik nie potrzebuje teologicznej wiedzy, aby zrozumieć jej treść. Co ważne, trudniejsze zagadnienia zostały wytłumaczone w równie logiczny sposób w przypisach. Nie wiem, czy to oryginalny pomysł Abrahama Heschela, czy też inicjatywa tłumacza, ale dzięki temu lepiej można zrozumieć treść książki. Książka pokazuje też spojrzenie na kwestię starotestamentalnych proroków od strony żydowskiej, która wbrew pozorom tak bardzo nie różni się od pojmowania ich przez katolików. Pozycję polecam całym sercem - chociaż nie jest cienka, to jednak zawiera niezwykle wartościowe treści.
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Acedia. Duchowa depresja

Więcej
Gabriel Bunge OSB Acedia. Duchowa depresja Zobacz więcej
Gabriel Bunge OSB Acedia. Duchowa depresja Zobacz więcej
Więcej