Wszystko ma swoją cenę

Okładka książki Wszystko ma swoją cenę
Liselotte HammerSøren Hammer Wydawnictwo: Czarne Cykl: Konrad Simonsen (tom 2) Seria: Ze Strachem kryminał, sensacja, thriller
504 str. 8 godz. 24 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Konrad Simonsen (tom 2)
Seria:
Ze Strachem
Tytuł oryginału:
Alting har sin pris
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2012-08-15
Data 1. wyd. pol.:
2012-08-15
Liczba stron:
504
Czas czytania
8 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375363739
Tłumacz:
Elżbieta Frątczak-Nowotny
Tagi:
kryminał morderstwo Grenlandia
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Klub Samotnych Serc Liselotte Hammer, Søren Hammer
Ocena 5,5
Klub Samotnych... Liselotte Hammer, S...
Okładka książki Niegodziwcy Liselotte Hammer, Søren Hammer
Ocena 6,1
Niegodziwcy Liselotte Hammer, S...

Mogą Ciebie zainteresować

Oficjalne recenzje i

Normalność w cenie



4111 263 108

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
61 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1625
1624

Na półkach:

"Wszystko ma swoją cenę" – to nie tylko tytuł drugiej odsłony cyklu z Konradem Simonsenem duńskiego rodzeństwa pisarzy, ale pierwsze i ostanie zdanie, spinające niczym klamrą powoli, misternie odkrywaną historię kryminalną splecioną z zależności, powiązań i ich konsekwencji ponoszonych przez wszystkich bohaterów. Tym razem nie tylko z przesłaniem społecznym, ale i ogólnoświatowym.
Autorzy bowiem pod lupę wzięli dysfunkcyjne dzieciństwo seryjnego mordercy. Jego pierwszą ofiarę aż na Grenlandii znalazła sama pani kanclerz Niemiec, obserwująca osobiście wzmożony w ostatnich latach proces topnienia lodowców. Wprawdzie nie pada ani razu jej imię i nazwisko, ale w domyśle wiedziałam i miałam wiedzieć, o kogo konkretnie chodzi. Nie przez przypadek też autorzy zaakcentowali w prologu wątek polityczny związany z ociepleniem globalnym, który w dalszej części powieści nabierał bardziej ponadczasowego znaczenia. Jeśli nie wręcz proroczego wobec najbliższej przyszłości Ziemi.
Jednak wracając do znalezionego ciała, a dokładniej młodej dziewczyny w tak nietypowym miejscu, jak lodowiec, od którego do najbliższej miejscowości było około 400 km. Na dodatek nietypowo skrępowanej, rozebranej do majtek i uduszonej foliowym workiem z wyraźnie odciśniętym śladem czerwonej szminki. Jednak to, co zaskoczyło mnie najbardziej to czas dokonanego morderstwa – wrzesień 1983 roku. Od tego momentu do niespodziewanego odnalezienia denatki upłynęło kilkanaście lat! Jak się potem okazało, nie była to jedyna zagadka i niestety, niejedyne dziewczęce ciało wydobyte przypadkowo z mroków przeszłości i archiwalnych półek. Na domiar złego wszystko wskazywało na ponowne uaktywnienie się mordercy. Właśnie zaginęła dziewczyna bliźniaczo podobna do swoich poprzedniczek. Tę skomplikowaną sytuację, która narastała ze strony na stronę, mógł opanować oczywiście najlepszy z duńskich policjantów – Konrad Simonsen. Podobno na wyraźną prośbę samej pani kanclerz. Jednak nie inspektor Simon, jak nazywali go w skrócie podwładni, był najważniejszą postacią znanego mi już z wcześniejszej odsłony zespołu śledczego. Ta rola tym razem przypadła najmłodszej policjantce – Pauline Berg. Ambitnej, zdolnej, pełnej zapału, zdeterminowanej w osiąganiu sukcesów, głodnej uznania szefa, asertywnej wobec seksizmu kolegów z pracy, odważnej w śmiałych, ryzykownych posunięciach, której lekkomyślność wybaczał wyrozumiały inspektor Simon i przede wszystkim bardzo podobnej do mordowanych kobiet. Mieszanka tych cech spowodowała postawienie całej ekipy śledczych, jak i samej siebie, przed egzaminem z profesjonalizmu i człowieczeństwa.
Cała fabuła i intryga kryminalna skonstruowana jest tak, aby te dwa pojęcia i wybór między nimi stały się najważniejszymi w tej powieści, a granica je oddzielająca przebiegała zgodnie z konsekwencją opowiadania się poszczególnych postaci po stronie powinności lub lojalności wobec społeczeństwa, wobec innego człowieka i wobec samego siebie. Autorzy w te zależności wikłają wszystkich bohaterów kryminału, począwszy od ludzi ze świata polityki, poprzez świat przestępczy i tych, którzy go rozpracowywali, aż po zwykłego człowieka. Żadne z zachowań poczynionych w imię interesu społecznego lub wbrew niemu, w imię altruizmu lub egoizmu jednostkowego, w imię własnego życia lub śmierci drugiego człowieka nie pozostawało bezkarne. Każdemu z nich. Po kolei. Przyszło ostatecznie zapłacić za wybór określoną, adekwatną cenę, zależną od podjętej decyzji i pozycji zajmowanej w hierarchii społecznej – zdrowiem fizycznym lub psychicznym, życiem, przyszłością indywidualną i ostatecznie przyszłością naszej ziemskiej planety.
Bo wszystko ma swoją cenę.
Wyrozumiałość szefa wobec początkującej podwładnej, współpraca z przestępcami na rzecz ocalenia życia policjantce, agresja ojca wobec matki na oczach własnego dziecka, milczące przyzwolenie rządu na grabieżczą politykę innych państw, seks uprawiany z kolegą z pracy, kolor szminki używany przez matkę, a nawet długość kobiecych włosów i paznokci.
Wszystko.
naostrzuksiazki.pl

"Wszystko ma swoją cenę" – to nie tylko tytuł drugiej odsłony cyklu z Konradem Simonsenem duńskiego rodzeństwa pisarzy, ale pierwsze i ostanie zdanie, spinające niczym klamrą powoli, misternie odkrywaną historię kryminalną splecioną z zależności, powiązań i ich konsekwencji ponoszonych przez wszystkich bohaterów. Tym razem nie tylko z przesłaniem społecznym, ale i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
8
8

Na półkach:

Jestem zawiedziona. Zapowiadało się na tajemniczy, mroczny i mrożący krew w żyłach (nie tylko ze względu na temperaturę) kryminał w skutej lodem Grenlandii. Początek zachęcający a potem tak sobie. I nie chodzi już nawet o tę Danię. Po pierwsze zbyt szybko dowiadujemy się, kto jest mordercą. Szybko, prosto i banalnie wręcz. Po drugie, to kryminał a więc liczy się dbałość o szczegóły. Logiczne szczegóły. Żeby nie spoilerować napiszę tylko tyle, że byłam ogromnie rozczarowana, kiedy "okazało się", że w środku lądolodu można używać... wiertarki. Do skucia lodu, rzecz jasna. Po tym fragmencie doczytałam do końca z czystej ciekawości. Samo dojście do profilu mordercy również banalnie proste. Poza tym czyta się szybko, przyjemnie. Książka napisana stylem, który nie nudzi. To na plus, bo fabuła prosta a zagadka odkryta czytelnikowi za wcześnie. Dużo za wcześnie. Poza tym zabrakło mi dokończenia wątku polityczno - dyplomatycznego.

Jestem zawiedziona. Zapowiadało się na tajemniczy, mroczny i mrożący krew w żyłach (nie tylko ze względu na temperaturę) kryminał w skutej lodem Grenlandii. Początek zachęcający a potem tak sobie. I nie chodzi już nawet o tę Danię. Po pierwsze zbyt szybko dowiadujemy się, kto jest mordercą. Szybko, prosto i banalnie wręcz. Po drugie, to kryminał a więc liczy się dbałość o...

więcej Pokaż mimo to

avatar
612
534

Na półkach: ,

Ciekawa zbrodnia.

Ciekawa zbrodnia.

Pokaż mimo to

avatar
1795
182

Na półkach:

Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Kiedy tak wcześnie odkryto tożsamość mordercy, spodziewałam się zwrotu akcji, jakiejś pomyłki, przebiegłego szaleńca, który wyprowadził policję w pole, a sam nadal działa w ukryciu. A tu niespodzianka, skupiliśmy się właśnie na śledztwie, a autorom mimo wszystko udało się utrzymać napięcie do końca.
Podobała mi się też intryga, jednak trochę się rozłazi w szwach. Jak zabójcy udało się popełnić pierwsze morderstwo, przecież musiał przygotować „grób”? Jak udało mu się to zrobić w krótkim czasie, tak daleko od bazy? Poleciał tam? Pojechał skuterem śnieżnym? W jaki sposób udało mu się „zniknąć” tak szybko po zgubieniu ogona? Czy wizja wróżki się do czegoś przydała? Po co nam ten wątek polityczno-historyczny?
Może jestem zbyt drobiazgowa, ale lubię mieć wszystko wyjaśnione, a tu mi tego zabrakło.
Autorzy pokazują nam przekonujące portrety policjantów jako zwykłych ludzi w zwykłej pracy: zmęczonych, lekkomyślnych, ogarniętych prywatnymi obsesjami. Mimo takiej kariery skandynawskich kryminałów, których znakiem rozpoznawczym jest prawdziwy, ludzki bohater, wciąż jakieś niezwykłe cechy się tym detektywom przemyca. A tu mamy prawdziwych ludzi – pod wpływem choroby, słabości i niewyspania pracują gorzej. Kiedy ponoszą ich nerwy, ponoszą konsekwencje. Szczególnie podobają mi się postaci Hrabianki i Pauline. Nie są przedstawiane jak zwykle kobiety w kryminałach. Żadna z nich nie jest ciepła ani opiekuńcza. Pauline jest wręcz antypatyczna, ale jednak w jakiś sposób przyciąga uwagę. Obie kobiety stawiają na siebie, budują swoją markę i nie poświęcają się.
Żałuję, że nie przetłumaczono kolejnych tomów cyklu, zdecydowanie lubię duński "klimat" kryminalny.

Bardzo dobrze czytało mi się tę książkę. Kiedy tak wcześnie odkryto tożsamość mordercy, spodziewałam się zwrotu akcji, jakiejś pomyłki, przebiegłego szaleńca, który wyprowadził policję w pole, a sam nadal działa w ukryciu. A tu niespodzianka, skupiliśmy się właśnie na śledztwie, a autorom mimo wszystko udało się utrzymać napięcie do końca.
Podobała mi się też intryga,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1142
417

Na półkach:

Bardzo dobrze napisana,czyta się szybko - ale słaba.Zbrodniarz bez wyrazu, naciągany motyw, nie solidaryzowałam się z ofiarami nawet mi ich mało żal. W/g moich kryteriów słaba.

Bardzo dobrze napisana,czyta się szybko - ale słaba.Zbrodniarz bez wyrazu, naciągany motyw, nie solidaryzowałam się z ofiarami nawet mi ich mało żal. W/g moich kryteriów słaba.

Pokaż mimo to

avatar
296
108

Na półkach:

To moje pierwsze spotkanie ze skandynawskim kryminałem i jestem oczarowana.
Historia jak ich wiele - któż nie czytał o seryjnych mordercach... natomiast cała reszta to zupełnie inna para kaloszy. Podobało mi się właściwie wszystko. Sam klimat, który stworzyło rodzeństwo Hammerów jest niesamowity. Skonstruowane wątki od których nie można było się oderwać, ciekawe postaci, być może nieco rozczarowujące zakończenie.
To druga książka Hammerów i przyznam się, że nie czytałam pierwszej. Muszę jak najszybciej nadrobić zaległości, natomiast już czekam na kolejną sprawę Konrada Simonsena. Polecam!

To moje pierwsze spotkanie ze skandynawskim kryminałem i jestem oczarowana.
Historia jak ich wiele - któż nie czytał o seryjnych mordercach... natomiast cała reszta to zupełnie inna para kaloszy. Podobało mi się właściwie wszystko. Sam klimat, który stworzyło rodzeństwo Hammerów jest niesamowity. Skonstruowane wątki od których nie można było się oderwać, ciekawe postaci,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
236
235

Na półkach:

Drugi tom przygod Konrada Simnsona. Dobrze pokazane zostalo to ze nawet policja musi przestrzegac prawa i dlatego musza wypuscic podejrzanego.
Swietna akcja..
Polecam

Drugi tom przygod Konrada Simnsona. Dobrze pokazane zostalo to ze nawet policja musi przestrzegac prawa i dlatego musza wypuscic podejrzanego.
Swietna akcja..
Polecam

Pokaż mimo to

avatar
894
528

Na półkach:

"Ku swojemu zdumieniu nie miał kłopotów ze snem. Zniknęły dręczące go wcześniej koszmary. Może dlatego, że dramat stał się faktem, koszmar zamienił się w rzeczywistość."

Akcja książki zaczyna się na pokrytej lodowcami Grenlandii, gdzie przyjechała pani premier Dani, a także w tym miejscu dziennikarze i politycy protestują przeciwko topniejącemu lodowcowi. Jednak ku ich wielkiemu zaskoczeniu dokonują makabrycznego odkrycia. Mianowicie znajdują zakopane w lodowcu, zamrożone w lodowcu zwłoki, które leżały tam od lat. Na miejsce zostaje wezwany Konrad Simonsen, którego poznaliśmy już w Niegodziwcach. Dlaczego akurat on? Otóż ułożenie ciała ofiary przypominają sprawę, którą właśnie Konrad prowadził przed laty. Tak samo jak kobiety z tej sprawy, ofiara znaleziona teraz ma na głowie foliowy worek, na ustach czerwoną szminkę, a na sobie nie ma górnej części garderoby. No i nasza ofiara ma ten sam typ urody, co wcześniej zamordowane kobiety. Lecz jednak pomiędzy obydwoma sprawami minęło już trochę lat. Czy jednak seryjny morderca może nadal grasować? Czy Konrad Simonsen natrafi na jego ślad, czy znajdzie zabójcę, który nie zamierza siedzieć w miejscu? Czy zapobiegnie kolejnej tragedii młodej, atrakcyjnej kobiety i złapie mordercę?

Przyznam, że Niegodziwcy mnie nie porwali, choć był to dość ciekawy sposób na skonstruowanie kryminału. Za to druga część przygód Konrada Simonsena porwała mnie dużo bardziej i zdecydowanie bardziej mi się podobała. Chyba dlatego, że wolę seryjnych morderców zabijających kobiety aniżeli ciała znalezione na szkolnej sali gimnastycznej. Język i sposób pisania też wydały mi się dużo lepsze, choć okładka Niegodziwców przyciągnęła wzrok dużo bardziej. Ogólnie rzecz biorąc, kryminał naprawdę dość ciekawy i dobry, jakoś nieszczególnie powiązany z częścią poprzednią przygód o Konradzie Simonsenie, jedynym powiązaniem wydaje się być właśnie postać tego policjanta. Generalnie polecam. Skandynawski kryminał na przyzwoitym poziomie i w ciekawym klimacie.

"Ku swojemu zdumieniu nie miał kłopotów ze snem. Zniknęły dręczące go wcześniej koszmary. Może dlatego, że dramat stał się faktem, koszmar zamienił się w rzeczywistość."



Akcja książki zaczyna się na pokrytej lodowcami Grenlandii, gdzie przyjechała pani premier Dani, a także w tym miejscu dziennikarze i politycy protestują przeciwko topniejącemu lodowcowi. Jednak ku ich...

więcej Pokaż mimo to

avatar
792
55

Na półkach: , , ,

W WALCE Z SĘDZIOWSKIM MŁOTKIEM*

Wszystko ma swoją cenę. Debiut także. Dlatego pierwsza powieść rodzeństwa Hammerów, choć zyskała sobie moją przychylność i zaskarbiła sympatię do autorów, to w porównaniu z ich kolejnym dziełem okazała się jedynie zalążkiem ich literackich możliwości. Ci, których zdążyliśmy poznać i polubić, powracają na kartach duńskiego kryminału, a utrudniające śledztwo problemy czysto formalne nadal piętrzą się przed bohaterami. Niby wiele się nie zmieniło – Konrad Simonsen nadal ma problemy zdrowotne, o które bardziej martwią się jego współpracownicy niż on, Hrabianka wciąż nie jest pewna jego uczuć, a Arne Pedersen lawiruje na niebezpiecznej granicy, po przekroczeniu której może rozpaść się jego małżeństwo – ale jeśli chodzi o zagadnienia techniczne, rozwiązania fabularne i trzymające w napięciu wydarzenia, to Hammerowie poradzili sobie o niebo lepiej niż poprzednio. Nie ujmując oczywiście nic „Niegodziwcom”, których problematyka bądź co bądź, nie pozwoliła skupić się dokładniej na pewnych kwestiach.

„Wszystko ma swoją cenę” zaczyna się tak, jak zapowiada kolorystyka okładki – zimno i ślisko. Podobnie jak w debiutanckiej powieści Duńczyków nie ma tu miejsca na rozbudowany wstęp do zbrodni, poprzedzony licznymi opisami i niuansami. Wyprawa polityków i dziennikarzy na Grenlandii dotycząca niebezpiecznie wzrastającego ocieplenia i topnienia lodowców, zostaje zakłócona przez makabryczne odkrycie. Biedny Simon nie zdążył nawet dotrzeć na upragnione wakacje, gdyż już w podróży został wezwany właśnie do tej sprawy. Dlaczego akurat on? W odpowiedzi na to pytanie nie ma nic przyjemnego ani dla Konrada, ani dla tej części jego ekipy, która przed laty pracowała nad sprawą innego morderstwa, które pozornie zostało rozwiązane...

I znów nie będziemy mieli do czynienia z typowym kryminałem, którego celem jest rozwikłanie zagadki: kto zabił? Sprawcę bowiem nie jest znaleźć aż tak trudno, choć znalezienie takich dowodów, które zadowoliłyby sąd, to już zupełnie inna sprawa...
To, co w postaciach stworzonych przez Hammerów podoba mi się najbardziej, to ich pełnokrwistość. Nie są ani przesłodzeni, ani zbyt cukierkowi. Ani zbyt odważni, ani zbyt naiwni. Są tacy, jak ludzie, których spotykamy na co dzień, a nie jak superbohaterowie z komiksów i niektórych filmów. Niejednemu z nich zdarzy się błąd, który może kosztować go karierę lub życie, a i kapryśny pęcherz da o sobie znać w chwilach paniki czy zagrożenia. Policjanci się pocą i płaczą. Miewają koszmary i mnóstwo słabości. Mimo to jednak potrafią się także pozbierać i powalczyć o to, aby sprawiedliwość nie była tylko pustym słowem.
Co do samego mordercy zaś, to choć oczywiście wzbudza złość, niechęć i agresję, to niejednokrotnie doprowadza również do śmiechu, a także, co już dużo bardziej niebezpieczne, zdarza mu się wzbudzać litość. To powoduje, że kolejny raz powieść tego rodzeństwa czyta się jak kawałek prawdziwego życia – bo tak jak w życiu nic nie ma tutaj wyraźnie zaznaczonych granic, a ta między złem a dobrem zdaje się niekiedy jedynie złudzeniem i fatamorganą. U Hamerrów zdarzy się niejednokrotnie, że dobrzy będą musieli postąpić źle, a źli będą mieli dobre wytłumaczenie na swoje zło.

Język, jakim zostało napisane „Wszystko ma swoją cenę” jest jakby stworzony do tej powieści. Czytając, można odnieść wrażenie, że żadne słowo nie zostało użyte przypadkowo, a każde kolejne jest niezbędne. Niczego nie brakuje i jednocześnie niczego nie jest za dużo. Podobnie zdania – nie są ani za długie, ani za krótkie – ich długość ożywia i koloryzuje fabułę, a jednocześnie są na tyle krótkie, aby nie przedłużać historii o niepotrzebne detale z życia kota jednego z bohaterów, czy nieważnych drobnoustrojów.
Kolejny plus należy się rodzeństwu za szczerość z jaką podeszli oni do swojego czytelnika. Kiedy widzą prawdopodobieństwo, że domyśli się on czegoś z dalszej fabuły, nie silą się na sztuczne podtrzymywanie niepewności i czynienie zagadki tam, gdzie może wcale jej nie być. Nie tworzą sztucznego napięcia, bo nie muszą. Nastrój, groza i wspomniane napięcie tworzą się same, splatają się między poszczególnymi słowami i rozdziałami. Oddziałują na czytelnika, zdawać by się mogło, odruchowo, momentami na pierwszy rzut oka niezauważalnie.

Kolejny raz Hammerowie pokazują, że dobry kryminał wcale nie musi polegać na pełnym napięcia i dedukcji, odkryciu mordercy na ostatnich stronach powieści. I tak, jak w „Niegodziwcach” głównym elementem były dylematy moralne, nękające zarówno bohaterów jak i czytelników, tak w ich drugiej powieści widzimy, że niestety odkrycie Niegodziwca to nie wszystko, bo prawo jest nieugięte i twarde, wymaga więc równie twardych dowodów na to, aby pędraka zatrzymać i skazać. I dopiero tu zaczyna się prawdziwa „zabawa”, zwłaszcza kiedy nie do końca wiadomo czy mamy do czynienia z naiwnym dzieckiem w ciele dorosłego, czy z wyrachowanym mordercą.

Na koniec jeszcze rzecz o błędach. Nie wiem, czy Wydawnictwo Czarne nie powinno rozpocząć współpracy z inną firmą zajmująca się korektą, ponieważ zarówno w „Niegodziwcach” jak i we „Wszystko ma swoją cenę” zdarzają się nawet nie tyle literówki, co błędy polegające na zjedzeniu całego słowa, albo nawet przekręceniu imienia z Kasper na Konrad... Nie wpływa to oczywiście na ocenę powieści, z autorami ma bowiem niewiele wspólnego, jednak po każdym kolejnym błędzie razi coraz bardziej.

„Wszystko ma swoją cenę” czyta się sprawnie i, że zaryzykuję wyjątkowo często wykorzystywane powiedzenie – z zapartym tchem. Jest to powieść inteligentna i żywa. Prawdziwa i bardzo realna. Trzymająca w napięciu i szczera. Aż można wyczuć momentami cichą, niepisaną umowę między autorami a czytelnikiem: my wiemy, że się tego domyślisz, dlatego w zamian dostaniesz inteligentne wytłumaczenie i sprawnie poprowadzoną akcję. Są oczywiście elementy zaskoczenia, a także decyzje bohaterów, z którymi czytelnik nie zawsze się zgodzi.

Zachęcam i polecam, bo to naprawdę kawał dobrej prozy, z którą warto się zapoznać, chociażby po to, aby wyrobić sobie o niej inne zdanie. Opis na czwartej stronie okładki nie kłamie: „Najnowszy kryminał rodzeństwa Hammerów to wciągająca lektura...”, myli się natomiast co do drugiej części zdania: „...na długie wieczory”. Mnie bowiem zajęło to jedynie jeden wieczór.

* Hammer (duń.) – młot, młotek.

W WALCE Z SĘDZIOWSKIM MŁOTKIEM*

Wszystko ma swoją cenę. Debiut także. Dlatego pierwsza powieść rodzeństwa Hammerów, choć zyskała sobie moją przychylność i zaskarbiła sympatię do autorów, to w porównaniu z ich kolejnym dziełem okazała się jedynie zalążkiem ich literackich możliwości. Ci, których zdążyliśmy poznać i polubić, powracają na kartach duńskiego kryminału, a...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszystko ma swoją cenę


zgłoś błąd