Wycinka

Okładka książki Wycinka
Thomas Bernhard Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Mała Proza literatura piękna
189 str. 3 godz. 9 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Mała Proza
Tytuł oryginału:
Holzafällen. Die Erregung
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
189
Czas czytania
3 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307032740
Tłumacz:
Monika Muskała
Tagi:
literatura austriacka
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
195 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
37
37

Na półkach:

Już w „Autobiografiach” Thomasa Bernharda uwidoczniła się jego wyraźna niechęć do Austrii i Austriaków, do kraju pochodzenia i do rodaków. Sposób, w jaki wspomina dom i szkołę, kojarzy się raczej z opresyjnym, sztywnym i pełnym rygorów niż szczęśliwym dzieciństwem. Widać, że wczesne lata na tyle głęboko zapadły w pamięć Bernharda, że nie tylko niechętnie odwiedzał on Wiedeń, ale nawet nie pozwolił, by ukazywały się tam jego książki.

O ile jednak „Autobiografie” były w tonie swoim wyważone i racjonalne, o tyle tutaj obserwujemy jakby gwałtowny wybuch niechęci zmieszanej ze złośliwą ironią, a niekiedy nawet furią. Spoza nich przeziera jednak smutek i załamanie. Czyli cały konglomerat intensywnych emocji.

Alter ego pisarza w niespokojnym monologu, będącym nieprzerwanym, pełnym powtórzeń, zapętleń i podkreśleń strumieniem myśli, nieomal każde zdanie rozpoczynając od „myślałem w uszatym fotelu”, zwierza się ze swojej obsesyjnej awersji do wszystkiego co austriackie, a zwłaszcza do osób zebranych w salonie. Siedzi więc w tym uszatym fotelu u znajomych, których nie widział ponad dwadzieścia lat i których nie tylko nie lubi, ale wręcz nie znosi, i punktuje całe towarzystwo przybyłe na uroczystą kolację. Punktuje bez cienia litości austriacką śmietankę kulturalno-towarzyską lat 80-tych XX wieku.

Wkraczający na salony gość honorowy, aktor Burgtheater, jest w jego pojęciu „kimś odrażająco żałosnym”, grającym sztucznie i znęcającym się swoją mierną grą nad wielką literaturą. Obrywa się po kolei wszystkim, nawet rodzicom gospodyni, której ojca bohater nazywa „mniej lub bardziej imbecylowatym lekarzem”, a matkę podsumowuje krótko i niewybrednie: „baba-kloc, pucołowata zaściankowa szlachcianka”. Tym bardziej złości go fakt, że kiedyś dał się uwieść temu towarzystwu, podziwiał tych ludzi, czuł się zaszczycony przebywając w ich kręgu, popisywał się tak, jak oni teraz to czynią. I patrząc w tym momencie na nich, mądrzejszy o te dwadzieścia lat, wstydzi się owej przeszłości i miałby chęć wymazać ją z pamięci.

Wielokrotnie nasuwało mi się pytanie, czemu bohater, tak nienawidząc austriackiego światka kultury, niemal bez wahania przyjął zaproszenie, które w sposób naturalny powinien był odrzucić. Widać, że jego samego dręczy podobna wątpliwość, którą usiłuje jakoś wytłumaczyć. Jednak żaden z przytaczanych przez niego argumentów nie jest na tyle wiarygodny, by mógł kogokolwiek przekonać. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to fakt, że obecność na tej kolacji w charakterze niemego obserwatora, śledzącego przebieg wydarzeń z uszatego fotela ukrytego w półmroku za drzwiami, była mu niezbędna do napisania tej gniewno-szyderczej powieści. Dał w ten sposób upust własnym negatywnym emocjom, a nam zostawił surowy portret austriackiego drobnomieszczaństwa.

Jak to się dzieje, że jesteśmy „z ludźmi w zażyłej przyjaźni i faktycznie wydaje nam się, że to przyjaźń na całe życie, a któregoś dnia ci ponad wszystko przez nas cenieni, ba, podziwiani, ostatecznie wręcz kochani ludzie, rozczarowują nas i budzą odrazę, zaczynamy ich nienawidzić i nie chcemy mieć z nimi więcej do czynienia” – myślał bohater siedząc w wygodnym fotelu. A ja, czytając te słowa, powtarzane tu celowo wielokrotnie, w różnych konfiguracjach, zastanawiałam się, co mogło być przyczyną tak diametralnej zmiany postrzegania całego swego otoczenia.

Krytyka Wiednia jest tu druzgocąca. Jawi się on nam jako miasto odbierające moc twórczą i indywidualizm, obiecujące wszystko, a nie dające nic. „Wiedeń jest potworną maszyną do unicestwiania geniuszy” i aby cokolwiek osiągnąć i rozwijać się artystycznie, trzeba koniecznie stąd uciec.

Gorzkie rozważania nad teatralnością i napuszeniem w zachowaniu towarzystwa uczestniczącego w artystycznej kolacji, przerywają wspomnienia z pogrzebu Joany, przyjaciółki, która zadała sobie samobójczą śmierć. W trakcie lektury umacnia się we mnie wrażenie, że właśnie ta niespodziewana śmierć jest prawdziwą przyczyną tak wielkiego rozgoryczenia naszego bohatera, że to ona właśnie sprowokowała tak surową ocenę ludzi, którzy niczego nie zauważyli, a może, gdyby mniej skupiali się na sobie, mogliby zapobiec tej tragedii. Podświadomie, acz niechętnie, alter ego autora wini też siebie samego. Najchętniej wyciąłby ten duży fragment życia ze swej biografii.

Zagłębiając się coraz bardziej w treść „Wycinki” zauważamy, że strumień świadomości, rozlewający się szeroko na kartach książki, wcale nie jest nieuporządkowaną, chaotyczną strugą, jak nam się z początku wydawało. Te stale powtarzające się znów i znów kręgi zataczają coraz szersze koło i pogłębiają się za każdym razem bardziej. Coraz więcej nam mówią o bohaterach, naświetlając ich sytuację i przyczyny ich wyborów coraz silniejszym światłem.

Tak naprawdę to głęboka analiza psychicznego załamania, życiowych porażek i rozczarowań. Próba dojścia genezy tego, że początkowe szczęście przechodzi w coraz większy smutek, prowadząc nawet do samobójstwa, a wielkie ambicje i plany rozmieniają się na drobne. Jednocześnie jest to też chęć pochylenia się nad tą niebywałą ambiwalencją uczuć, która każe raz to samo miasto i tych samych ludzi kochać, by za chwilę ich nienawidzić, raz znajdować usprawiedliwienie dla swoich chwiejnych emocji, innym zaś razem pogardzać sobą za nie.

Prawdę mówiąc powieść ta jest dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, w trakcie czytania coraz bardziej ekscytującym. To całkiem tak, jakby dokonywać wiwisekcji emocjonalnej, psychoanalizy życia naszego bohatera i otaczającego go świata. I eksperyment ten wciąga nas bez reszty
Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/

Już w „Autobiografiach” Thomasa Bernharda uwidoczniła się jego wyraźna niechęć do Austrii i Austriaków, do kraju pochodzenia i do rodaków. Sposób, w jaki wspomina dom i szkołę, kojarzy się raczej z opresyjnym, sztywnym i pełnym rygorów niż szczęśliwym dzieciństwem. Widać, że wczesne lata na tyle głęboko zapadły w pamięć Bernharda, że nie tylko niechętnie odwiedzał on...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
83
1

Na półkach: ,

Toksyczny strumień świadomości narratora i jego wszechobecny wstręt do ludzi (również do samego siebie) sprawiają, że płynące z czytania doświadczenie jest co najmniej interesujące. Bernhardowska poetyka powtórzeń może co poniektórych znużyć już po kilku stronach - dla mnie natomiast wyśmienicie odzwierciedla wewnętrzny monolog, który jest codziennie prowadzony przez każdego z nas. Gorzkokwaśny koktajl pesymizmu i satyry.

Toksyczny strumień świadomości narratora i jego wszechobecny wstręt do ludzi (również do samego siebie) sprawiają, że płynące z czytania doświadczenie jest co najmniej interesujące. Bernhardowska poetyka powtórzeń może co poniektórych znużyć już po kilku stronach - dla mnie natomiast wyśmienicie odzwierciedla wewnętrzny monolog, który jest codziennie prowadzony przez...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
558
18

Na półkach: ,

Powtórzę za moim chłopakiem: Wspaniała książka – zero filozoficznych rozmyślań, sam hejt.

Powtórzę za moim chłopakiem: Wspaniała książka – zero filozoficznych rozmyślań, sam hejt.

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
114
64

Na półkach:

Czytam pozytywne opinie i zachwyty, może to nie ten czas, nie ten moment - dla mnie raczej męczące dzieło, wielokrotnie zastanwialam się, czy na pewno czytana jest kolejna linia na stronie, czy niechcący ponownie poprzednia (za dużo powtórzeń, chociaż rozumiem, że dla innych czytelników mogą one mieć swój urok). Daję 5/10, chociaż to zawyżona ocena, patrząc na moje osobiste odczucia podczas czytania (gdyby nie to, że była czytana wspólnie, nie dotrwałabym do połowy).

Czytam pozytywne opinie i zachwyty, może to nie ten czas, nie ten moment - dla mnie raczej męczące dzieło, wielokrotnie zastanwialam się, czy na pewno czytana jest kolejna linia na stronie, czy niechcący ponownie poprzednia (za dużo powtórzeń, chociaż rozumiem, że dla innych czytelników mogą one mieć swój urok). Daję 5/10, chociaż to zawyżona ocena, patrząc na moje osobiste...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
366
231

Na półkach:

Sto procent Bernharda w Bernhardzie. Kolejna szalona (może najbardziej szalona do tej pory) jazda z tym wspaniałym pisarzem austriackim, którego uwielbiam absolutnie. ,,Wycinka" to chyba najbardziej jadowite ,,dzieło literackie" jakie można było napisać, a z jadowitością Bernhard radzi sobie, jak zawsze, wspaniale.

Sto procent Bernharda w Bernhardzie. Kolejna szalona (może najbardziej szalona do tej pory) jazda z tym wspaniałym pisarzem austriackim, którego uwielbiam absolutnie. ,,Wycinka" to chyba najbardziej jadowite ,,dzieło literackie" jakie można było napisać, a z jadowitością Bernhard radzi sobie, jak zawsze, wspaniale.

Pokaż mimo to

9
avatar
100
79

Na półkach:

To moja ulubiona książka, nie tylko Bernharda, to w ogóle moja ulubiona książka. Jeszcze żadna nie zauroczyła mnie bardziej, a czytałam ją dobrych kilka lat temu.

To moja ulubiona książka, nie tylko Bernharda, to w ogóle moja ulubiona książka. Jeszcze żadna nie zauroczyła mnie bardziej, a czytałam ją dobrych kilka lat temu.

Pokaż mimo to

2
avatar
523
223

Na półkach: ,

Byłam na obchodach 90 urodzin Thomasa Bernhard, organizowanych przez Forum Kultury Austriackiej (przez Internet) i peany na temat twórczości pisarza zachęciły mnie do sięgnięcia po Wycinkę.
Narrator, alter ego autora, znany pisarz, po powrocie do Wiednia z długiego pobytu w Londynie, spędza wieczór na „artystycznej kolacji” u dawnych przyjaciół, małżeństwa Auersbergerów, których nie widział wielu lat. W towarzystwie ludzi pióra, muzyki, teatru itp. narrator (nienazwany imieniem), siedząc i rozmyślając w „uszatym fotelu”, stwarza bardzo wnikliwy zbiorowy portret wiedeńskiego środowiska artystycznego na przestrzeni od 50 do 80 lat XX wieku.
Nie żałuję przeczytania tej powieści, ale też nie będę się zachwycać. Narrator ostro krytykuje wszystkich, nie przebierając w słowach. Odmawia im talentu, uczciwości, przyzwoitości. Wyrzuca artystom snobizm, miałkość intelektualną, poddaństwo wobec rządzących. Jest zgorzkniały, rozczarowany, pełen odrazy, nienawiści. Zieje jadem, złośliwościami, widzi w ludziach tylko ich ciemną stronę. Nie oszczędza też siebie, pokazuje również swoje ogromne zakłamanie. Rzadko wymykają mu się informacje na temat dawnych miłości i pomocy ze strony przyjaciół, z którymi spędzał mnóstwo czasu i dzięki którym rozwijał swój talent w przeszłości. Najwięcej ciepłych uczuć ma dla zmarłej samobójczą śmiercią dawnej przyjaciółki Joany.
Od strony formalnej jest to rodzaj monologu: tasiemcowe zdania, bezustanne analizowanie, rozkładanie na czynniki pierwsze wszystkiego, powtarzanie na okrągło tych samych myśli. Przez to akcja posuwa się do przodu w bardzo wolnym tempie.
Może zbyt surowo oceniam Wycinkę. Na pewno jest to pozycja ciekawa, bogata w warstwie faktograficznej, nie pozbawiona szczerości oraz komizmu. Ale dobrze, że krótka; czytając tęsknie wypatrywałam końca.

Byłam na obchodach 90 urodzin Thomasa Bernhard, organizowanych przez Forum Kultury Austriackiej (przez Internet) i peany na temat twórczości pisarza zachęciły mnie do sięgnięcia po Wycinkę.
Narrator, alter ego autora, znany pisarz, po powrocie do Wiednia z długiego pobytu w Londynie, spędza wieczór na „artystycznej kolacji” u dawnych przyjaciół, małżeństwa Auersbergerów,...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
17
14

Na półkach:

Miałam przyjemność być na kilkugodzinnym spektaklu "Wycinka" w reżyserii Krystiana Lupy w Teatrze Polskim. Spektakl był genialny. Postanowiłam przeczytać książkę, na której podstawie został stworzony. Podobno po jej publikacji w latach 80-tych doszło do procesu o zniesławienie, przyjaciel autora rozpoznał swój wizerunek w jednym z opisywanych artystów. Autor dosyć kwaśne wypowiada się o twórcach, którzy dla kariery i pieniędzy są w stanie poświęcić artystyczne wartości i polityczne poglądy.

Miałam przyjemność być na kilkugodzinnym spektaklu "Wycinka" w reżyserii Krystiana Lupy w Teatrze Polskim. Spektakl był genialny. Postanowiłam przeczytać książkę, na której podstawie został stworzony. Podobno po jej publikacji w latach 80-tych doszło do procesu o zniesławienie, przyjaciel autora rozpoznał swój wizerunek w jednym z opisywanych artystów. Autor dosyć kwaśne...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
111
110

Na półkach: , ,

Bernhard to pisarz chyba nie do końca znany, a na pewno nie tak znany, jak na to zasługuje. Ja stawiam sprawę jasno: to mistrz, jeden z największych pisarzy XX. wieku. Jego pisarstwo jest specyficzne, charakteryzuje się mistrzowskim językiem i strukturą powieści, obsesyjnym powracaniem do wielu wątków, takich jak stosunek artysty do świata, krytyka społeczeństwa. Bernhard pisze strumieniem świadomości, z mnóstwem powtórzeń, bez akapitów, przez co nie można się oderwać od jego opowieści, które przemieniają są często w, jak to byśmy dziś powiedzieli, bezwzględny rant wobec świata. W „Wycince“ mamy mistrzowski rant na artystów, artyzm w ogóle i tzw. życie artystyczne, ale także pytanie o naturę, prawdę, naturalność. Całość aż przyprawia o ciarki na plecach. Bardzo polecam.

Bernhard to pisarz chyba nie do końca znany, a na pewno nie tak znany, jak na to zasługuje. Ja stawiam sprawę jasno: to mistrz, jeden z największych pisarzy XX. wieku. Jego pisarstwo jest specyficzne, charakteryzuje się mistrzowskim językiem i strukturą powieści, obsesyjnym powracaniem do wielu wątków, takich jak stosunek artysty do świata, krytyka społeczeństwa. Bernhard...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
43
18

Na półkach:

Arcydzieło.

Arcydzieło.

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Thomas Bernhard Wycinka Zobacz więcej
Thomas Bernhard Wycinka Zobacz więcej
Thomas Bernhard Wycinka Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd