Historie na rozdrożach. Alternatywne kroniki dziejów

Michał Cetnarowski Michał Cetnarowski
13.04.2020

Na internetowych kanałach z serialami sporą popularnością cieszą się „Spisek przeciwko Ameryce”, „Człowiek z Wysokiego Zamku” czy „1983”; te dwa pierwsze tytuły to zresztą ekranizacje powieści Philipa Rotha i Philipa K. Dicka. Wszystkie je łączy to, że każdy na swój sposób rozgrywają motyw historii alternatywnej – seriale te opowiadają o światach, w których w pewnym momencie coś poszło inaczej niż w naszej „rzeczywistości zero”, i odtąd dzieje przeskoczyły na inne tory. Albo w USA doszli do władzy miejscowi faszyści; albo Stany w ogóle przegrały II wojnę światową, a Ameryka stała się terenem japońskiej i niemieckiej okupacji; albo żelazna kurtyna nie opadła i Polska Rzeczypospolita Ludowa wciąż jest krajem policyjnym.

Historie na rozdrożach. Alternatywne kroniki dziejów

Na zwrotnicy czasu

Po prawdzie w ostatnich latach w ogóle wydaje się, że interes z alternatywami kwitnie aż miło. W USA to w zasadzie potężna, osobna gałąź fantastyki, w której najpopularniejsze są bodaj wariacje na temat wojny secesyjnej – wielkiej amerykańskiej traumy z XIX wieku. Z kolei w Polsce najwięcej dobrego zrobiła w temacie seria Zwrotnice Czasu, wydawana w latach 2010–2015 w ramach działalności Narodowego Centrum Kultury. Już samo wyliczenie najlepszych tytułów z tamtej serii zapełniłoby nam niniejszą listę z polecankami.

Reklama

Czego tam nie było? Utopijna wizja Polski, która zwyciężyła w kampanii wrześniowej i stała się w Europie hegemonem politycznym, gospodarczym i kulturalnym? Jest – w „Burzy” Macieja Parowskiego. Wizja świata, w którym Julian Apostata odrzucił chrześcijaństwo, które przyjęło się za to w Kraju Kwitnącej Wiśni, dając w efekcie okrutną religię miecza i krwi? Proszę bardzo – w „Quietusie” Jacka Inglota. Brawurowy rajd pomiędzy różnymi wersjami historii, które łączy to, że w nich wszystkich trwa niekończąca się wojna między Polską a Niemcami, urastająca do rangi symbolu i metafory dziejów? Znajdziecie to we „Wiecznym Grunwaldzie” Szczepana Twardocha. A to dopiero początek listy… Wśród autorów Zwrotnic Czasu znaleźli się i Łukasz Orbitowski, i Wojciech Orliński, i Adam Przechrzta, a sam najbardziej lubię tu dziś chyba „Pióra” mniej znanego Zbigniewa Wojnarowskiego, choć akurat ten tekst – będący kapitalną literacką zabawą – nie ma wiele wspólnego z klasyczną historią alternatywną. Żeby jednak wydane tam tytuły nie zdominowały nam zabawy, zainteresowanych odsyłam do listy książek serii Zwrotnice Czasu. Zwłaszcza że istnieje duża szansa, że wiele osób nie słyszało wcześniej o tej serii – rzecz miała niszową dystrybucję i z tego powodu nie zyskała takiego rozgłosu, na jaki zasługiwała.

W tym miejscu wolałbym się skupić na innych tytułach, które z różnych powodów mogły Wam umknąć w czasie podróży po literackich uchroniach. Jeśli komuś będzie mało, odsyłam do „Historii alternatywnych i steampunku w literaturze” Natalii Lemann, które stanowią chyba najdokładniejsze omówienie gatunku na naszym rynku. Tym bardziej, że dziś, w „punkcie dywergrencji”, kiedy rozczepiają się czasy, podobne eksperymenty myślowe nabierają niepokojącej aktualności. Oto stanęliśmy na rozdrożach dziejów i z fascynacją i grozą możemy obserwować, którą ze ścieżek wybierze Historia. Z dnia na dzień znaleźliśmy się w tej dziwnej powieści science fiction, w której wprawdzie szaleni wojownicy szos nie jeżdżą po pustyni w poszukiwaniu benzyny, a my zamiast walczyć o kolejne stacje metra zamknęliśmy się w domach i kręcimy nacudaczniejsze filmiki na media społecznościowe – ale jednak zmienia się świat, jaki znamy. Nie wiemy jeszcze, jaka to będzie zmiana – ale właśnie do myślenia o tym, jak mogą wyglądać te rozwidlające się ścieżki, trenują nas historie z dziejowymi alternatywami.

Rzymianie na Księżycu, Żydzi na Alasce

Reklama

Na pierwszy ogień idą „Lata Ryżu i Soli” Kima Stanley Robinsona. Trudno, żeby było inaczej, skoro zmiana historii następuje tu w XIV wieku, gdy… w wyniku epidemii dżumy wymiera praktycznie cała Europa, a wiodącą rolę na świecie przejmują cywilizacje chińska i arabska. Powieść opisuje świat, w którym punkt ciężkości przesunął się w średniowieczu na wschód, a rewolucje nowożytności czy modernizmu odbywały się na odmiennym podłożu kulturalnym. Najciekawsze, że narracja w książce także została podporządkowana sposobowi myślenia ludzi z Dalekiego Wschodu – bohaterami są tu różne inkarnacje tych samych dwóch dusz, które przez wieki wcielają się w rywalizujących ze sobą, połączonych ze sobą tajemnymi niciami protagonistów.

Na druga nogę musi pójść klasyk. „Roma Eterna” Roberta Silverberga jest taka nie tylko dlatego, że to jedna z najbardziej rozpoznawalnych pozycji, kiedy mowa o historiach alternatywnych. Silverberg po prostu sięgnął także do antyku, snując swoją wizję dziejów, w których Cesarstwo Rzymskie nie upadło. To raczej atrakcyjna scenograficznie fantazja niż rzetelna analiza mechanizmu dziejów, autor nie stroni od uproszczeń i myślenia życzeniowego, ale umówmy się, kto nie chciałby poczytać o rzymskim programie kosmicznym…? Tekst do dziś broni się pomysłem i estetyką, zwłaszcza jeśli szukamy czegoś mniej zobowiązującego na długie, spędzane w izolacji dni. Zawsze też po lekturze można sięgnąć po dużo bardziej rzetelny esej Arnolda J. Toynbee’ego z 1969 roku – o tym co by było, gdyby Aleksander Wielki nie zmarł w wieku 33 lat – w którym brytyjski filozof historii zastanawia się nad zmianami cywilizacji Zachodu, gdyby na świecie nie doszło do wykształcenia się wielkich religii monoteistycznych.

Nie mniej frajdy powinien przynieść Wam „Związek Żydowskich policjantów” Michaela Chabona. Książka to bardziej kryminał niż rasowa historia alternatywna, ale smaczków z tej drugiej tematyki znalazło się tu tyle, że każdy szanujący się miłośnik alternatywy powinien zerknąć na ten tekst przychylnym okiem. Zresztą, cóż to za kryminał! Dość powiedzieć, że jego akcja dzieje się wśród europejskich i amerykańskich Żydów, którzy w 1948 przenieśli się na Alaskę, na terytorium Indian, gdyż w tej wersji rzeczywistości Izrael nie istnieje… W powieści kapitalnie pokazano mieszanie się tych tak różnych kultur, tradycji i języków (wielkie brawa za kongenialnego tłumaczenie Barbary Kopeć-Umistowskiej!), a główna intryga dotyczy… śledztwa w sprawie przyjścia rzekomego Mesjasza.

Alternatywne fikcje narodowe

W podobnym zestawieniu nie może też zabraknąć Jacka Dukaja, zwłaszcza że historii alternatywnych na jego koncie znajdzie się więcej niż jedna. Niektórzy tratują w ten sposób nawet „Lód” i „Inne pieśni”, ale zakres zabiegów, którym poddano przedstawione tam fikcyjne światy (i ich historie), wykracza chyba poza to rozpoznanie. Ale i bez tego alternatyw tu nie zabraknie. W „Sercu Mroku”, minipowieści ze zbioru „Król Bólu”, głębokim tłem opisanych wydarzeń jest nieustająca wojna między hitlerowcami a aliantami, która nie skończyła się w 1945 roku i przeniosła się w gwiazdy. (Dodatkowy smaczek: historię śledzimy z punktu widzenia szeregowego nazisty). W „Gotyku”, opowiadaniu ze zbioru „Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe”, XIX-wieczni spiskowcy planują zamach na rosyjskiego cara, tylko tym razem zamierzają skorzystać z pomocy bardziej skutecznego zabójcy-specjalisty niż w naszym realu, do tej pory znanego raczej z miejskich legend. Jednak najpełniej konwencję historii alternatywnych wykorzystuje u Dukaja tytułowy „Xavras Wiżryn”. W przedstawionej przez pisarza wersji XX wieku Polska nie istnieje – zamiast niej ostała się okupowana przez Sowietów szczątkowa Republika Nadwiślańska. W tej nitce dziejów wojnę 1920 roku wygrał bowiem Związek Radziecki. Jedyną szansą na niepodległość wydaje się partyzancki (czy lepiej powiedzieć: terrorystyczny) rajd na Moskwę, w której tytułowy watażka zamierza zdetonować atomową bombę. Tylko jak ze stuprocentową pewnością przewidzieć, czy hekatomba i zbrodnia na cywilach na pewno zapewnią pożądany polityczny skutek? Jak to się najczęściej zdarza u Dukaja, na żadne ze stawianych pytań nie ma tu prostych i jednoznacznych odpowiedzi.

Zupełnie inną alternatywą jest propozycja Wojciecha Zembatego z jego dylogii „Głodne Słońce”. W dwuksięgu możemy obserwować barwny fresk z rzeczywistości, w której nie doszło do konkwisty, a wielkie cywilizacje amerykańskie przetrwały i po spustoszeniu przez tajemniczy kataklizm pozostałych rejonów globu stały się głównymi graczami na mapie świata. Siłą rzeczy nakreślona w ten sposób przyszłość różni się od epoki nowożytnej, którą znamy: jest dużo bardziej egzotyczna, mniej technologiczna, za to bardziej bezwzględna i krwawa. A przy tym to cały czas barwna powieść fantastyczno-przygodowa, w której śledzimy losy grupy postaci i potężnego imperium, które raz jeszcze stanęło na progu zmian.

Mniej „przygodowy”, ale za to jak pomyślany i napisany, jest z kolei „Dumanowski” Wita Szostaka. Trudno zresztą, żeby było inaczej, skoro autor, nawet w jego „fantastycznych latach”, od zawsze wybierał bardzo osobne i nieprzetarte literackie szlaki. Tym razem wziął się za wiwisekcję romantycznych mitologii XIX wieku. Brzmi bardzo poważnie – tyle tylko, że „Dumanowski” to jedna z najdowcipniejszych (co nie znaczy, że równocześnie nie najsmutniejszych) powieści podkrakowskiego pisarza. Mickiewicz został w niej księdzem, Słowacki bankierem, zaś bohaterem narodowym Polaków stał się Józafat Dumanowski, legendarny mąż stanu – a może impostor, podmieniec, który zawłaszczył sobie cudze biografie?

Reklama

A gdyby komuś było jeszcze mało, w ramach „lektury uzupełniającej” może sięgnąć po „Iron Dream” Normana Spinrada… Dziełko to, niewydane niestety w Polsce, wyróżnia się nawet na tak barwnym i zróżnicowanym tle, jakim jest literacka historia alternatywna. W książce Spinrada znajdziecie trochę z klimatu filmów „Jojo Rabit” i „Iron Sky”, a trochę z książkowego „Przypadku Adolfa H.” Erica-Emmanuela Schmitta, i już to, jak się wydaje, powinno stanowić najlepszą rekomendację. Spinrad opisuje bowiem dzieje Hitlera, który zaraz po I wojnie wyemigrował do Stanów i rozgoryczony, zaczął pisać kiczowate, pulpowe, bombastyczne historie science fiction – o tytułach takich jak „The Master Race”, „The Thousand Year Rule”, „The Lord of Swastika” – w których dawał upust swoim frustracjom i mrocznym politycznym tęknotom. Dziwne i niepokojące? Jasne, a przy tym pełne ironii i pisane z rozmachem. Trudno jednak, żeby było inaczej, w alternatywnej kronice świata, który czasem jest trochę lepszy, czasem trochę gorszy, ale zawsze inny od tego, jaki znamy.

#czytamwdomu #kupujeksiazki 

Reklama

komentarze [10]

Sortuj:
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
Brain008 04.05.2020 19:20
Czytelnik

Bardzo dobra jest seria 6 powieści Marcina Ciszewskiego z cyklu "www". Mamy tam do czynienia raczej z próbą zmiany znanej nam historii, dzięki przypadkowemu przeniesieniu w czasie oddziału wojska polskiego, wyposażonego we współczesne środki bojowe, do pierwszych dni II wojny światowej.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
HirekX 20.04.2020 16:23
Czytelnik

Do tego zestawienia dodaję "Brunatny rapsodię" - powieść z 1966 r. austriackiego pisarza Otto Basila wydana w Polsce w 1993 r. Niemieccy NAZIści wygrali wojnę, bomba atomowa nie została zrzucona na Hiroshimę, a na Londyn. III Rzesza Germanska włada połową świata. Cesarstwo Japonii panuje nad niemal całą Azją. Wszędzie od Irlandii po Ural wznoszą się fortece SS, klasztory...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
aklekot 16.04.2020 23:43
Czytelnik

Jacek Dukaj i Wojciech Zębaty w jednym stali domu. Artyści dokładnie tej samej klasy.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
wujot 15.04.2020 10:51
Czytelnik

Jeśli ktoś się tym interesuje, to "Braciszkowie niebożątka" Tomasza Gnata mogę podać jako ciekawy, niezwykle plastyczny przykład interpretacji naszej historii. Choć ta inna, trochę steampunkowa dziewiętnastowieczna Warszawa ukazana w książce robi głównie za tło (bardzo smakowite i wykoślawione), to właśnie tylko ze względu na ten element warto sięgnąć po tę niezwykle...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Ireth 13.04.2020 19:13
Czytelnik

Dopisałabym do zestawienia jeszcze Jak zawsze Zygmunta Miłoszewskiego, czyli historię małżeństwa, które niejako cofa się w czasie i przenosi do alternatywnej rzeczywistości, w której w Polsce po II wojnie światowej nie zapanował komunizm.
Poza tym do głowy przychodzi mi jeszcze cała seria Kwiat paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk. Co prawda przedstawiony świat jest mocno...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
PedroP 13.04.2020 18:54
Czytelnik

To, że w Stanach fikcja pożera prawdę oraz wynikające z tego tworzenie alternatywnych wersji autentycznych wydarzeń, jest wg mnie spowodowane z jednej strony pewnymi wyrzutami sumienia i z drugiej próbą wybielenia się za wszelką cenę. Jestem świeżo po książce traktującej o Operacji Paperclip i po raz kolejny przekonuje się, że stwierdzenie "truth is stranger than...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post więcej
Eskarina 14.04.2020 12:51
Czytelnik

To, że wielu czytelników nie interesuje się przeszłością, to nie powód, żeby nie tworzyć alternatywnych wersji historii.
Patrząc z innej strony, niejeden czytelnik po przeczytaniu takiej fantastyki może zainteresować się historią i zechcieć dowiedzieć się, jak to było naprawdę.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
czytamcałyczas 13.04.2020 17:42
Czytelnik

Andrzej Pilipiuk piszę też fajnie w trym temacie.
Ogólnie bardzo lubię ten temat.
Kraków nadal stolicą Polski,Polska nadal pogańska,świat bez islamu.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Bosy_Antek 13.04.2020 14:34
Autor

Christopher Priest "Rozłąka" - to wymagająca i ambitna historia alternatywna. Dużo bardziej zagmatwana niż typowe "co by było gdyby..."

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
Michał Cetnarowski 10.04.2020 19:34
Autor

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd