Koronawirus a światowy rynek książki. Koniec epoki, jaką znamy?

Ewa Cieślik
06.04.2020

Zapaść ekonomiczna najprawdopodobniej dotknie całą kulturę, a nadchodzący kryzys uderzy w wielu przedsiębiorców. Rynek książki może odczuć jego skutki szczególnie boleśnie. Czy jednocześnie otwierają się przed nim alternatywy, które mogą pozwolić mu przetrwać? Jak na obecną sytuację związaną z paraliżem całego świata reagują wydawcy, pisarze i księgarze oraz rządy poszczególnych krajów?

Koronawirus a światowy rynek książki. Koniec epoki, jaką znamy?

Pandemia dotknęła wszystkie kontynenty, a o naszej przyszłości możemy jedynie spekulować. Zatem jakakolwiek próba przedstawienia przyszłości branży książki może okazać się jedynie mniej lub bardziej trafna. Zerknijmy, jak z kryzysem radzą sobie wydawcy i pisarze ze Stanów Zjednoczonych, Włoch czy Wielkiej Brytanii, a jak z Polski. Może znajdziemy w ich działaniach dobry prognostyk na przyszłość i pomysły, które można zaszczepić na polskim gruncie – pamiętając o tym, że miłość do literatury jest uniwersalna i nie zna państwowych granic.

Włochy proszą o rządową pomoc

Wśród europejskich krajów to właśnie Włochy zostały najszybciej skonfrontowane z epidemią koronawirusa – dlatego sytuacja na Półwyspie Apenińskim może pokazywać nam, jak będzie wyglądała także nasza rzeczywistość za kilka tygodni. Jak podaje portal Publishing Perspectives, Stowarzyszenie Wydawców Włoskich (Associazione Italiana Editori, AIE) ogłosiło, że włoska branża książki staje przed kryzysem, który dotknie całą kulturę narodową. Jak wskazano w oświadczeniu, w 2020 roku na rynku pojawi się o 18600 tytułów mniej, niż planowano, co przełoży się na fakt, że nie zostanie wydrukowanych 39,3 miliona egzemplarzy książek i nie ukaże się 2500 książek w tłumaczeniu z języków obcych. Stowarzyszenie opublikowało również wyniki prowadzonych statystyk. Czytamy w nich, że 61% włoskich wydawców rozpoczęło zwolnienia pracowników lub planuje dokonać zwolnień, a 25% premier zostało wstrzymanych. Włoski rynek książki powoli się wykrwawia, a nastroje są minorowe.

Wydawcy wskazują na czynniki, które pogrążają branżę w kryzysie – szczególnie dotkliwe jest dla nich zamknięcie księgarń stacjonarnych, gdyż, jak wskazują, część włoskich konsumentów nie jest przyzwyczajona do kupowania książek online

Tak jak wszędzie, także we Włoszech odwoływane są duże wydarzenia branżowe, na przykład bolońskie targi książki dla dzieci. Na interesujący pomysł wpadli jednak organizatorzy Bologna Children's Book Fair (BCBF), których 57. edycja miała się odbyć tej wiosny. Ogłosili, że targi i tak się odbędą, lecz w sieci. Chcą oni za pomocą internetu odtworzyć możliwości biznesowe i atmosferę tradycyjnych targów. Pełen program wirtualnych targów BCBF zostanie ogłoszony 23 kwietnia – w Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Same targi wystartują 4 maja i udowodnią, czy współczesne technologie pozwolą na wymianę kontaktów międzynarodowych specjalistów z branży.

 „Uważamy, że musimy nadal odgrywać naszą rolę głównego miejsca wymiany treści skierowanych do dzieci i młodzieży, pomimo odwołania targów - mówi Elena Pasoli, kierownik wystawy książek dla dzieci BCBF. - W tym celu jesteśmy gotowi, aby zaoferować odpowiednią platformę biznesową i najlepszą ofertę kreatywną w celu dalszego rozszerzenia zasięgu wspaniałej pracy redaktorów literatury dziecięcej, agentów, ilustratorów, autorów i licencjonodawców ”.

Wielka Brytania liczy na granty i wysyła pracowników na urlopy

W odpowiedzi na pandemię angielscy wydawcy podjęli zdecydowane kroki w celu pomocy branży. Stowarzyszenie wydawców Publishers Association na swojej stronie zebrało niezbędne do działania wiadomości i wytyczne, takie jak informacje rządowe dotyczące pożyczek dla przedsiębiorców czy grantów, które można przeznaczyć na pensje dla pracowników. Booksellers Association, stowarzyszenie skupiające księgarzy z Wielkiej Brytanii i Irlandii, na swoich stronach również umieściło garść porad dotyczących m.in. planu pomocy rządowej. Tzw. „Coronavirus Job Retention Scheme” zakłada możliwość wysłania pracownika na przymusowy urlop w celu zapobieżenia masowym zwolnieniom. W czasie urlopu rząd pomoże pokryć pracodawcom nawet 80% pensji pracowników, a dodatkowo przedsiębiorcy dostaną zapomogę w celu pokrycia składek emerytalnych i na ubezpieczenie społeczne.

Reklama

Jak czytamy na stronie magazynu „The Bookseller”, anglojęzyczni wydawcy już teraz zachęcają swoich pracowników, by ci korzystali z przysługującego im urlopu. Prezes Bonnier Books UK, Perminder Mann, w mailu do wszystkich zatrudnionych w firmie osób zaproponowała, by do końca czerwca 2020 roku wykorzystali połowę z przysługujących im 28 dni wypoczynku (chcąc w ten sposób zminimalizować absencję „gdy w końcu wszyscy wrócimy do naszych biur w czasie, który okaże się kluczowy”). Prośba ta spotkała się z mieszanym odbiorem – niektórzy pracownicy wskazywali, że uwięzienie w domu bez możliwości pracy źle wpłynie na ich samopoczucie i może pogłębić uczucie samotności. Inni wydawcy, jak na przykład Hachette UK, Penguin Random House UK i Pan Macmillan również zwracają uwagę pracowników na potrzebę korzystania z dni wolnych – pracodawcy uważają, że przerwy od pracy są niezbędne dla zdrowia psychicznego, nawet jeśli wakacje mielibyśmy spędzać w czterech ścianach, nigdzie nie wyjeżdżając.

Problemy i bolączki brytyjskich wydawców śledzi Publishers Association. Stowarzyszenie to zainicjowało ankietę dla osób z branży wydawniczo-księgarskiej – jak piszą, uzyskane dzięki niej informacje pomogą wskazać najpilniejsze i najważniejsze kwestie, na rzecz których będą lobbować w rządzie. Stowarzyszenie służy również wiedzą – w tym celu uruchomiono specjalną infolinię, dzięki której przedsiębiorcy mogą przez telefon uzyskać poradę w zakresie prawa pracy, zdrowia i bezpieczeństwa, a także podatków (w tym VAT).

Stany Zjednoczone – czy silny rynek książki poradzi sobie z pandemią?

Amerykańscy wydawcy, podobnie jak brytyjscy, również działają na rzecz edukacji i nauczania domowego, udostępniając za darmo pomoce naukowe dla dzieci i nauczycieli. Association of American Publishers (AAP) kataloguje działania wydawców ze Stanów Zjednoczonych, mające na celu m.in. usprawnienie współpracy z księgarniami, bibliotekami i ośrodkami naukowymi. Studenci, nauczyciele i naukowcy mogą skorzystać z szerokiej bazy udostępnianych treści, by móc dalej kontynuować naukę lub pracę naukową.

The American Booksellers Association na swej stronie zebrało porady dla księgarzy z USA. „Zapytaj o wstrzymanie czynszu, promuj e-commerce, poproś wydawców o zniżki, skontaktuj się z władzami lokalnymi i zobacz, czy mogą ci pomóc” – radzi stowarzyszenie. Wyjaśnia także zasady pomocy przyznawanej w ramach programu Coronavirus Aid, Relief, and Economic Security Act (CARES Act), podpisanego przez prezydenta Trumpa 27 marca (granty i pożyczki), a także Paycheck Protection Program (pożyczki udzielane m.in. w celu zabezpieczenia wypłat dla pracowników małych firm, wypłacane do grudnia 2020). W pomoc włączają się również organizacje pożytku publicznego – przykładem może tu być The Book Industry Charitable Foundation, oferująca wsparcie finansowe dla małych, niezależnych księgarni. The American Booksellers Association również działa na rzecz pomocy kameralnym księgarniom, tworząc fundusz, na który każdy może wpłacić pieniądze. Niestety zamknęły się już znane i popularne miejsca związane z książkami, takie jak McNally Jackson (pracę straciło 80 osób) czy słynny w Nowym Jorku Strand (zwolniono 180 osób).

Jak zauważa „The New York Times”, obecny kryzys nadszedł we względnie dobrym momencie na amerykańskim rynku książki – według AAP w 2019 roku sprzedaż w każdej kategorii zwiększyła się w sumie o 1,8% w porównaniu do roku poprzedniego, osiągając wartość 14,8 miliardów dolarów. Pytanie czy nawet dość silna branża przetrwa nie tygodnie, lecz miesiące kryzysu, pozostaje otwarte.

Polscy wydawcy i księgarze biją na alarm

Polska Izba Książki (PIK), podobnie jak brytyjskie Publishers Association, zainicjowała ankietę – wzięło w niej udział 191 przedstawicieli polskiej branży wydawniczo-księgarskiej. Jakie są jej wyniki? „Epidemia koronawirusa wywarła bardzo negatywny wpływ na branżę książkową. Potrzebne są jak najszybsze działania ze strony rządu, bo wielu firmom grozi kryzys płynnościowy, a nawet bankructwo” – czytamy w podsumowaniu.

Reklama

Ponad 70 proc. badanych odczuło dramatyczny spadek sprzedaży, a 68% potwierdziło, że firmie grozi kryzys płynnościowy. Zmniejszenie wynagrodzeń pracowników rozważa 46%, kolejne 32% jeszcze się w tej kwestii waha. Perspektywa na przyszłość rysuje się w czarnych barwach. Jeśli stan epidemii utrzyma się do końca kwietnia, 17% ankietowanych uważa, że będzie zmuszone ogłosić bankructwo; kolejnych 42% przedsiębiorców zakłada, że będzie to bardzo możliwe. Jeśli epidemia będzie utrzymywać się do końca czerwca, aż 64% badanych zapowiada zwolnienia pracowników, a 27% – likwidację całej firmy. 

Wielu wydawców wstrzymało premiery książek, czekając na rozwój sytuacji, inni przesunęli premiery na jesień, jeszcze kolejni starają się sprzedać te egzemplarze, które już zostały wydrukowane. Każdy decyduje nie wiedząc, jakie rozwiązanie jest najlepsze, gdyż w tak bezprecedensowej sytuacji nie ma gotowych scenariuszy biznesowych.

Wśród proponowanych i najbardziej palących zmian, które pojawiały się w ankiecie PIK, znalazły się zwolnienia z płatności ZUS i podatków, zawieszenie płatności czynszów, wsparcie finansowe w wypłatach dla pracowników i udzielanie niskooprocentowanych kredytów. Pojawiał się również postulat wprowadzenia ustawy o stałej cenie książki i zniesienie podatku VAT na książki.

„Klienci w znacznym stopniu przestawili się na zakupy drogą wysyłkową. Gdyby funkcjonowała Ustawa o książce mielibyśmy teraz szansę konkurować z innymi sprzedawcami internetowymi” – argumentuje jeden z ankietowanych. 

W odpowiedzi na alarmujące wyniki ankiety Polska Izba Książki wystosowała pismo do premiera M. Morawieckiego, ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego P. Glińskiego i minister rozwoju J. Emilewicz, w którym zwraca uwagę na potrzebę zwiększenia ochrony pracowników i przedsiębiorstw. Wśród proponowanych działań jest między innymi dofinansowywanie stanowisk pracy, zawieszenie płatności ZUS, zapewnienie instrumentów wsparcia finansowego, rozważenie wprowadzenia zerowej stawki VAT na książki drukowane i elektroniczne oraz zobowiązanie szkół do kupowania podręczników szkolnych w lokalnych księgarniach.

Czas pokaże, czy pismo PIK przyniesie efekt w postaci odpowiednich działań i ułatwień ze strony polskiego rządu. Ważne jest jednak również to, co można zdziałać w samej branży. We wspomnianej wyżej ankiecie podnoszono kwestię wzajemnej solidarności, postrzeganej zarówno jako odroczenie terminu spłat za towary, jak i promowanie literatury jako sposobu na radzenie sobie z trudnymi czasami. Ten ostatni aspekt podkreśla między innymi inicjatywa lubimyczytać.pl #czytamwdomu #kupujeskiazki. Podobny cel ma także akcja #TerazCzasNaCzytanie, zorganizowana przez Fundację Powszechnego Czytania, która przedstawia czytanie jako wartościowy sposób spędzania czasu oraz rozwijania kompetencji społecznych i emocjonalnych. Do czytania i kupowania książek zachęca także OSDW Azymut, inicjator akcji „Zostań w domu, czytaj książki” i „Książka na telefon”. Warto w tym momencie podkreślić, że podobne inicjatywy powstają na całym świecie – przykładem może być np. meksykańska akcja #YoLeoEnCasa (#CzytamwDomu).

Spotkaj się z pisarzem we własnym domu

W obecnym czasie jak nigdy liczy się kreatywność i elastyczność w dopasowywaniu się do sytuacji. Amerykańscy pisarze, którzy nie otrzymają honorariów za spotkania autorskie, organizują spotkania online – przeprowadzili je już między innymi Eric Larsson (zastępując tym samym trasę promocyjną liczącą 33 miasta) czy krytyk sztuki Jerry Saltz (który miał promować premierę nowej książki we wspomnianym wyżej nowojorskim Strand). Takie inicjatywy pojawiły się na całym świecie – dziennikarze, krytycy literaccy, wydawcy, księgarze i pisarze rozmawiają ze sobą za pośrednictwem Facebooka i Instagrama czy takich programów, jak Zoom i Crowdcast. 

W Polsce wirtualne spotkania autorskie organizują między innymi Unia Literacka oraz poszczególne wydawnictwa. Cieszą się one dużą popularnością – rekordzista Zygmunt Miłoszewski czytający (przed premierą!) fragmenty kontynuacji „Bezcennego” zgromadził ponad 50 tys. widzów. Czy takie spotkania mogą być źródłem zarobku dla pisarzy? Jeśli epidemia nie minie w najbliższych miesiącach, warto będzie zastanowić się nad wprowadzeniem płatności za możliwość dołączenia do onlinowego streamingu. Pozwoliłoby to pisarzom na uzyskanie środków do życia, a w dalszej perspektywie – kontynuowanie pracy twórczej. Czy jednak czytelnicy skłonni będą za nie płacić? Na tę chwilę doraźną pomoc dla autorów organizuje Unia Literacka – każdy może przesłać datek do funduszu zapomogowego, którego celem jest zebranie 44 tys. złotych.  

Jeśli sprzedawać, to najlepiej w internecie

W czasie pandemii koronawirusa czytelnicy wciąż kupują książki, jednak coraz częściej używają do tego internetu. Gdy zamykane są księgarnie offline, te online wciąż działają, nierzadko walcząc o klienta niską ceną, oferując rabaty i promocje. Na dostawie książek pod drzwi zyskują też firmy kurierskie. Z danych Sendit, brokera usług kurierskich, przygotowanych specjalnie dla „Rzeczpospolitej” wynika, że popyt na usługi kurierskie jest o 1/5 większy, niż w czasie przed epidemią. Siedząc w domu chętniej decydujemy się na e-zakupy, na czym najbardziej korzystają ci wydawcy, którzy już teraz mają sprawnie działające księgarnie online, współpracują z innymi e-sklepami sprzedającymi książki w internecie oraz wiedzą, jak wykorzystać narzędzia marketingowe, by z informacjami o książkach dotrzeć do jak najszerszego grona internautów. 

Ciekawy pomysł zainicjowało gdańskie wydawnictwo słowo/obraz terytoria, organizując rodzaj internetowych targów (oczywiście na mniejszą skalę, niż wspomniane wyżej bolońskie targi książki dla dzieci). W dniach 27-29 marca wydawnictwo otworzyło rodzaj wirtualnego stoiska i oferowało czytelnikom targowe rabaty, sięgające od 30% do 50% cen katalogowych (przypomnijmy, że Gdańskie Targi Książki przełożono z marca na listopad). Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się więc, że za tego typu przykładami pójdą również inni wydawcy i organizatorzy branżowych wydarzeń, którzy nie chcąc przestać działać, poszukają alternatyw.

A czy Polacy, kupując w e-sklepach, chętniej sięgają również po e-książki? Potwierdzeniem tego mogą być słowa Mikołaja Małaczyńskiego, prezesa Legimi. „Zauważyliśmy znacznie większą aktywność dotychczasowych użytkowników Legimi, a do tego odnotowaliśmy około 100-procentowy wzrost liczby aktywacji usługi względem okresu sprzed zamknięcia szkół. Wydawcy, z którymi współpracujemy, w zeszłym tygodniu odnotowali średnie wzrosty obrotów na poziomie 40 procent” – mówił w wywiadzie dla magazynu Forbes. „Empik” również informuje o zwiększonej popularności e-książek. W ostatnich dwóch tygodniach marca ponad 20% wszystkich kupujących w tej sieci księgarń wybierało książki cyfrowe. To znacząca zmiana, gdyż wcześniej po e-booki i audiobooki sięgała co siódma osoba. Największy wzrost popularności e-książek miał miejsce w kategorii książek dla dzieci (+300%) oraz w grupie czytelników w wieku 15-18 lat (+200%). Należy jednak pamiętać, że wpływ na tę sytuację ma udostępnienie bezpłatnego dostępu do usługi Empik Premium, w ramach której można korzystać z 13 tys. bezpłatnych e-booków i audiobooków (w ciągu kilkunastu dni z programu skorzystało ponad 400 tysięcy subskrybentów).

Do sięgania po e-booki i audiobooki namawiają także inne księgarnie i sami wydawcy, obniżający ceny lub oferujący książki elektroniczne zupełnie za darmo. Może właśnie dzięki e-książkom scenariusz przyszłości branży książki w Polsce będzie wyglądać lepiej? Wciąż jednak odpowiadają one za niewielką część sprzedaży – jeszcze w listopadzie 2019 roku pisaliśmy o tym, że stanowią zaledwie 5-9% rynku książki w Polsce. 

Kobieta czytająca książkę w wersji papierowej i elektronicznej

W końcu przeczytamy „Ulissesa” i „W poszukiwaniu straconego czasu”?

Nadzieję na przyszłość podtrzymują najnowsze wyniki sprzedażowe z polskiego rynku, przygotowane przez Nielsena. Jak czytamy w ich raporcie, Panel BookScan Polska zanotował 12,1% wzrostu sprzedaży egzemplarzowej w tygodniu 13. (22-28 marca) w stosunku do tygodnia 12. (15-21 marca) – przy czym należy zaznaczyć, że są to wyniki z 10-15 % rynku księgarskiego (bez uwzględnienia sieci „Empik” oraz Allegro, głównych sprzedawców książek w Polsce). Z samego „Empiku” też jednak płyną pozytywne wiadomości – jak czytamy w informacji prasowej, podwoiła się liczba nowych klientów kupujących książki w ostatnich dwóch tygodniach marca.

Reklama

Ten trend zauważalny jest jednak nie tylko w naszym kraju. Jak podaje „The Guardian”, także w Wielkiej Brytanii  w marcu sprzedaż fikcji wzrastała (nawet o 35%). O wzrostach poinformowała choćby sieć popularnych księgarni Waterstones. Z ich statystyk wynika, że czytelnicy sięgają teraz najchętniej po pokaźne tomy, pozwalające na długo zanurzyć się w fikcyjny świat – autorstwa Hilary Mantel, Donny Tartt czy Hanyi Yanagihary. Na popularności zyskują także klasyki – dzieła Gabriela Garcíi Márqueza, Toni Morrison, F. Scotta Fitzgeralda czy Sylvii Plath. Nielsen BookScan, monitorujący brytyjski rynek książek, również potwierdza ten trend i wskazuje na wzrost sprzedaży tomów „Wojny i pokoju”, „W poszukiwaniu straconego czasu” czy „Władcy pierścieni”. W końcu mamy czas, aby zmierzyć się z dziełami literatury światowej. Tak czyni choćby Stephen King. Mistrz grozy napisał na swoim Twitterze, że w końcu zabrał się za czytanie „Ulissesa” Jamesa Joyce’a

Obecna sytuacja jest niepewna i dla wielu przedsiębiorców przypomina stąpanie po kruchym lodzie. Rodzi również wiele pytań nie tylko o czas pandemii, lecz także o to, co będzie po niej. Wydaje się, że w najtrudniejszej sytuacji są niewielkie firmy – nieduże wydawnictwa i kameralne księgarnie – a pomóc mogą im nie tylko indywidualne decyzje zakupowe czytelników, lecz również wsparcie systemowe, płynące od rządzących wspierających kulturę. Ludzie nie przestaną czytać (szczególnie podczas przymusowego zamknięcia w domach), inaczej będą jednak zdobywać informacje o interesujących książkach czy dokonywać zakupów. Narzędzia, które są dziś do naszej dyspozycji, choć częściowo mogą zastąpić nam to, co należało do naszej codzienności jeszcze kilka tygodni temu – większe szanse na przetrwanie będą mieli ci, którzy jako pierwsi nauczą się z nich korzystać. Chęć do rozmowy o literaturze, dzielenia się wrażeniami i emocjami z nią związanymi oraz potrzeba tworzenia wspólnoty, w której dzielimy się opowieścią, pozostaje ta sama. Jako jedna z nielicznych rzeczy w świecie, w którym nic nie jest dane na zawsze. 

Fot. otwierająca: Paweł Kuczyński dla lubimyczytać.pl

Reklama

komentarze [36]

Sortuj:
28
0
15.04.2020 17:30

Z rynkiem wydawniczym i księgarskim od dawna jest źle. W praktycznym monopolu, który istnieje, w dociśnięciu wydawców, ten rynek nie może być zdrowy. Lata złych praktyk spowodowały, że de facto wydawcy finansują rynek detaliczny. Książek ukazuje się dużo, na zasadzie wydajmy 20 może jedna chwyci. O jakieś weryfikacji czy zastanowieniu się nie ma mowy. I teraz przyszedł...

więcej

765
10
13.04.2020 18:41

Biorąc po uwagę własne otoczenie tj. domowników, to powiedziałbym, że czytelnictwo przechodzi prawdziwy renesans. Łącznie od początku izolacji zamówiliśmy blisko 30 e-booków. :)


1536
149
13.04.2020 16:48

Według mnie, zależy to od stanu majątkowego księgarni lub portalów książkowych i ich wielkości lub popularności. Małe księgarnie zapewne będą miały lub już mają kryzys. Nie wiele osób z takich księgarni kupuje książki, a ich stan pieniężny nie pozwoli na utrzymanie się przez długi okres jedynie z oszczędności.

Jednak duże firmy to już coś innego. Księgarnie takie jak...

więcej

968
127
12.04.2020 00:11

Nie ma co dramatyzować. Bedzie dobrze :) Za rok to wszystko będzie jedynie złym wspomnieniem.


245
47
09.04.2020 11:13

Myślę, że rynek może na stałe odbić w stronę treści elektronicznych - a jak by łaskawie rządzący obniżyli nań vat - to mogłoby się nawet okazać, że rynek rozwinie się właśnie w tamtym kierunku. I to mocno, bo sporo ludzi siedzi w zamknięciu i choćby z nudów sięgnie po tekst pisany


4086
3846
09.04.2020 10:51

Polecam Klawa Księgarnia, zamówił mi tata trzy książki.W cenie 60 zł,za trzy


3253
345
08.04.2020 22:27

Z mojej perspektywy, ludzie teraz więcej czytają. Biblioteki są zamknięte. Nie wszyscy lubią książki elektroniczne, nie wszyscy robią zakupy on-line. Mała otwarta księgarnia, może w mniejszym wymiarze czasu niż normalnie, powinna mieć większy obrót niż normalnie. Ja sama (miłośniczka ebookow) stacjonarnie kupuję teraz dużo książek dla dzieci, bo szczególnie żal mi dzieci teraz.


62
19
08.04.2020 11:29

Myślę, że nie ma co popadać w pesymizm. Kryzys na pewno uderzy w rynek wydawniczy i małe, lokalne księgarnie. Z drugiej strony zauważam pewne poruszenie wśród znajomych i powtarzające się zapytania "co tam teraz czytasz, Michał?". Może kwarantanna spowoduje, że więcej osób sięgnie do książek, dostrzegłszy w tym ostatnią formę rozrywki, która pozbawiona jest nachalnych...

więcej

4086
3846
08.04.2020 10:55

Wczoraj od taty dostałem paczkę.
W niej :
Jesper Stein Niepokój
Agnieszka Moniak-Azzopardi Odchodzić

Richard Schwartz Władca Marionetek
Ilaria Tuti Kwiaty Nad Piekłem


50
38

Ja mimo wszystko wolę książki papierowe. Jestem studentem i w wyniku obecnej sytuacji jestem większość dnia przyklejony do komputera. Mój wzrok i tak bardzo mocno cierpi, więc na ebooki nawet nie patrzę w tym momencie. Książki papierowe są najlepsze. Natomiast fakt jest faktem, że kryzys gospodarczy dotknie większości branż i obywateli, niestety. Rynek książkowy szczególnie.


482
14
08.04.2020 11:35

E-booki nie posiadają ekranu LCD jak laptopy czy smartfony tylko e-papier, który wygląda jak kartka z książki. Możesz się wpatrywać w niego ile chcesz, bez obaw o ból oczu.


50
38
08.04.2020 12:32

To samo słyszałem w gimnazjum od swojego nauczyciela informatyki. Nowe komputery nie niszczą oczu, bo mają jakieś tam filtry.


zgłoś błąd